Opowieści o skunksach i ich strasznej broni

skunksPrzed paroma dniami zaglądając do zaprzyjaźnionego Kneziowiska znalazłem wypowiedź na temat spotkania ze skunksem. Przeczytałem z uwagą:

Dzień dobry Wam

Szłam już spać i jak zwykle wyszłam sobie do ogródka puścić dymka przed snem.  Kucnęłam na schodach i się zamyśliłam. Kątem oka zobaczyłam jakiś ruch pod ścianą. Spod płotu przy furtce wylazł mały skunksik.  Przeszedł tuż obok i jakby dopiero wtedy mnie zobaczył. Zamarłam, bo odwrócił się do mnie tyłem.  Nie miałam gdzie uciekać i pomyślałam, że tę noc będę musiała spędzić na podwórku.  Mamy podwójne drzwi i dlatego zanim zdążyłabym otworzyć te pierwsze, to już bym śmierdziała niesamowicie. Skunks uspokojony moim bezruchem rozejrzał się i poszedł sobie do ogródka. Z jednej strony to dobrze, bo wyczyści go z robactwa lepiej niż wszelakie chemikalia. I zrobi to ekologicznie. Z drugiej strony – lepiej żeby nic go nie wystraszyło, bo będzie nam śmierdziało bardzo długo. I żebyście wiedzieli jak paskudnie!!! To było już któreś z kolei moje spotkanie ze skunksem. Całe szczęście kolejne nieopryskane.

Miała szczęście ta pani – pomyślałem. Znam ten zapach z okolic Chicago, gdzie od czasu do czasu bywamy u naszej córci Małgosi. Mimo, że nie przytrafiał się nam taki bezpośredni atak, a jedynie zdarzyło się to gdzieś w okolicy, to mieliśmy wątpliwą okazję wielokrotnie zapoznać się z owym orężem. Tubylcy wielokrotnie nas ostrzegali przed taką przygodą, bo wtedy wypada tylko wyrzucić ubranie, a i zmycie tego smrodu też nie jest łatwe. 

Zajrzałem do Wikipedii, aby przeczytać, że: Skunks zwyczajny (Mephitis mephitis) – gatunek ssaka z rodziny skunksowatych, wcześniej zaliczane do łasicowatych, słynne z powodu cuchnącej wydzieliny, której używa do odstraszania napastników. Występuje na Wielkich Równinach w Ameryce Północnej. Zamieszkuje lasy i tereny otwarte. Jego sierść jest gęsta i puszysta w czarnym kolorze w białe paski.

Moja przygoda ze skunksem miała miejsce przed domem córki, a nie w lasach, czy też na terenach otwartych Wielkich Równin. Pewnego upalnego dnia, gdy z córkami, ubrani w kolorowe stroje krakowskie i nie tylko wyjeżdżaliśmy na Targi Edukacyjne do Navy Pier w Chicago, to wcześniej musieliśmy podlać rośliny wokół domu. Przed wejściem do samochodu schyliłem się, aby zakręcić umieszczony obok schodów kran z wodą i wtedy zamarłem w przerażeniu widząc panią skunksową z gromadką pięknych skunksików jak patrzy na mnie. Świadom zagrożenia powoli wycofałem rękę z okolic kranu i niczym leniwiec wstałem powoli, aby równie powoli  się wycofać z rejonu zagrożenia. Myślałem tylko o tym, że strój należący do Zespołu Pieśni i Tańca „Lajkonik” wypożyczony dla godnego reprezentowania Polish Museum Of America w Chicago byłby do wyrzucenia, a mój występ? Nie było już czasu nawet na to, aby doprowadzić się do porządku po takim ataku. Miałem więc szczęście? A może pani skunksowa też była zaskoczona tak kolorowo ubranym „Krakowiakiem”, że nie skorzystała ze swojej straszliwej broni? Tego się nie dowiedziałem. Nasz rodzinny występ się udał. Przechadzaliśmy się pomiędzy stoiskami i zapraszaliśmy wszystkich do odwiedzenia polskiej placówki kulturalnej. Po powrocie omówiliśmy w domu całe zdarzenie i znaleźliśmy miejsce gdzie te sympatycznie wyglądające zwierzęta znalazły sobie schronienie. Było to puste miejsce pod schodami mające kształt małej pieczary, do którego skunksy wygrzebały sobie prawie niewidoczny korytarzyk. Ponieważ nie wolno czynić im krzywdy, to pod nieobecność tej rodzinki zabezpieczyliśmy miejsce w taki sposób, aby goście poszukali sobie innego lokalu. Minęło kilkanaście lat od tamtego zdarzenia, a ja pamiętam wszystko jakby to działo się wczoraj. Już sam nie wiem czy to z powodu skunksa, czy może roli w jakiej wtedy występowaliśmy.Reprezentacja Muzeum Polskiego w Chicago

21 uwag do wpisu “Opowieści o skunksach i ich strasznej broni

    • Dziękuję Kneziu, że tu zaglądasz i jesteś tak pomocny w korygowaniu moich potknięć. Przy okazji dodam,że autorką przytoczonego opowiadanka była , a zdarzenie miało miejsce w okolicach Chicago, czyli podobnie jak to ze mną było.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Witaj Tatulu. Jestem autorką tego opowiadanka, które zacytowałeś. Mieszkam we Franklin Park, czyli jednym z dalszych przedmieść Chicago i skunksy są u nas na porządku dziennym. A właściwie nocnym, bo wyłażą ze swoich kryjówek o zmroku. Mogę dodać, że takie spotkanie nie musi się kończyć „śmierdząco”. Skunks po „wystrzelaniu” potrzebuje 10 dni na „naładowanie” swojej broni. Dlatego też nie aż tak szybko jej używa. Musi go coś bardzo wystraszyć. Kiedyś dwa małe skunksiki bawiąc się przebiegły po moich nogach. Od razu zrobiłam się mokra z wrażenia, bo ich mamusia patrzyła na mnie podejrzliwie 😀 Ale jak to jest w powiedzeniu – tylko spokój może nas uratować 😀 Pomaga też obserwowanie skunksa. Jeśli tylko patrzy, to mała bieda, ale jak nastroszy ogon i odwraca się tyłem, to lepiej wiać ile sił w nogach 😀 Chociaż i to może być mylące. Kiedyś taki skunks się na mnie wypiął z nastroszonym ogonem… Dałam nogę, żeby odskoczyć na bezpieczną odległość, a skunks uciekał w drugą stronę 😀 W tym samym momencie przerwaliśmy ucieczkę i się obejrzeliśmy. To mnie rozbawiło do łez…
        Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do wizyt na Madagaskarze 😀

        Polubienie

      • tatul pisze:

        Jak pięknie się zrobiło przy tekście o zgoła niepięklnych efektach spotkań z pięknymi zwierzakami. Dziękuję. Moje uzupełnienie Twojej opowieści pochodzi z Schiller Park, czyli z okolic lotniska O`Hare. Świat jest mały, prawda? Dziękuję za zaproszenie na Madagaskar. Będę tam częściej zaglądał, choćby po inspirację .
        Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Z Schiller Park?!!! Franklin Park graniczy z tą dzielnicą. Poza tym mieszkałam tam przez 10 lat. Przy Lawrence Ave. Blisko skrzyżowania z Des Plaines River Rd, czyli przy samym parku 😀 To stamtąd przychodzą te różne zwierzaczki. Bo nie tylko skunksy, ale i szopy pracze, oposy, króliczki, sarenki. Kojoty czy lisy zdarzają się bardzo rzadko…
        Masz rację, ten świat jest jednak mały 😀
        Dziękuję za zaproszenie i jak mi czas będzie pozwalał, to chętnie skorzystam 😀

        Polubienie

  1. ~MariaR pisze:

    Rozumiem „zaskoczenie” pani skunksowej, bo i mnie trochę Twój krakowski wizerunek zaskoczył. 🙂
    No i okazuje się, że nie taki skunks straszny, jak go malują, byle mu tylko na jego terytorium nie wchodzić i do obrony nie zmuszać.
    Świetnie opisałeś swoją przygodę Tatulu – jest w nim i trochę horroru i trochę humoru oraz krakowskich kolorów i patriotyzmu. W sam raz jak na letni weekend. Dzięki.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Dziękuję za miłą dla mnie ocenę rej opowieśći. Mamy marną pogodę więc i więcej czasu mozemy poświęcić na wirtualne wędrówki po blogach.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  2. ~Eliza F. pisze:

    Byłam chyba tu pierwsza i wiedziałam ,że o skunksie czytałam wcześniej na Madagaskarze ale poczekałam na inne komenty 😉 ! Zachwyciłam się wtedy co pisała MIRGAL a Ty Tatulu dodałeś i własne wspomnienia i cudowne fotki na których widzi się szczęśliwych ludzi na innym kontynencie z dbałością o każdy szczegół . Wzbogaciłeś naszą wiedzę o te zwierzątka !:))) Dzięki Tatulu – pozdrawiam -Eliza F.

    Polubienie

  3. ~Eliza F. pisze:

    Serdecznie Cię przepraszam ,że niepotrzebnie dodałam Ci literkę ale wiemy ,że o to chodzi … Historyjki ciekawe ,na Wyspie jeszcze się nie zalogowałam i przepraszam Tatula ,że tu wyjaśniam ,choć na Wyspie jestem b.często …Miral 59 -super wspomnienia -rano czytałam :))) . Tatula też szczególnie proszę o wybaczenie ,że prowadzę wyjaśnienia na Jego blogu …. Eliza F.

    Polubienie

    • ~miral59 pisze:

      Nie masz za co przepraszać Elizo 😉 Literówki i pomyłki zdarzają się każdemu 😀 Wyjaśniłam skąd się mój nick wziął, żeby łatwiej było go zapamiętać, bo wiem jakie czasami jest to trudne. I nie czuję się w żaden sposób urażona 😀 Nie zrobiłaś przecież niczego złego 😀
      A co do wspomnień… każdy ma jakieś ciekawe przeżycia, tylko czasami nie zdaje sobie sprawy jak dla innych może to być ciekawe… Spotkanie Tatula ze skunksem też nie było wczoraj i są to wspomnienia… i to ciekawe wspomnienia 😀 Że się tak wyrażę z dreszczykiem 😉
      A Wyspa jest przyjaznym miejscem i każde z Was, jak tam zagląda, powinno chociaż od czasu do czasu się odezwać 😀 Na pewno Wyspiarzom będzie miło 😀
      Pozdrawiam cieplutko 😀

      Polubienie

  4. ~Kneź Okrutnik pisze:

    Nie martw się Elizo, Tatul ma gołębie serce i na pewno nikogo nie zbeszta za naruszenie jakże słusznych, aczkolwiek zadziwiających, zasad i zwyczajów blogowych, których ja notorycznie nie respektuję, a wręcz ostentacyjnie czasami naruszam. Nie wywalił mojej paskudnej osoby, to tym bardziej tak zacnej jak Twoja też nie pogoni! 😀 😀 😀

    Polubienie

    • ~miral59 pisze:

      Moim skromnym zdaniem, masz rację Kneziu. Pisanie o innych blogach pomaga na znalezienie czegoś nowego, o czym nie miałoby się pojęcia, gdyby ktoś nie wspomniał. W ten sposób blogi się rozrastają i zdobywają nowych fanów 😀 A przecież o to chodzi…
      Piszesz o sobie „paskudna osoba”, a ja wyczuwam w tym odrobinę kokieterii 😉 bo doskonale wiesz, że każdy, kto Cię zna – zaprzeczy 😀

      Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Znalazło by się parę osób, które by się z Tobą nie zgodziły. 😀
        Powiedzmy, że zdania na temat wredności i paskudności Knezia są podzielone. 😉

        Polubienie

      • Oj tam, oj tam Kneziu, zostaw ten problem bez rozstrzygania. Ja chcę Ci jedynie powiedzieć, że pierwszy komentarz to tego posta jest Twoim dziełem i popatrz ile dobrego z niego wyniknęło.
        Niech sobie myślą co chcą, a my tu mamy zasadę: Po dziele ich poznacie.
        Dziękuję i pozdrawiam

        Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        Przytoczę wierszyk A. Waligórskiego, z pamięci (zawodnej), ale z grubsza chyba zgodny:
        Już z Aurory wystrzał padł,
        Październik ideą rozbłysnął!
        Patrz pan, a mówią że nie ma tego złego,
        co by na dobre nie wyszło!

        Polubienie

      • ~miral59 pisze:

        Podejrzewam, że nie zgodziłyby się te wredne i paskudne, które chętnie widzą swoje wady u innych 😉 Nie mówię o Kneziowisku, ale i na Wyspie jesteś mile widziany i jak widzę, tutaj też 😀

        Polubienie

      • ~Kneź Okrutnik pisze:

        Hehehe – pozostańmy przy propozycji Tatula, żeby to zostawić bez rozstrzygnięcia – można się komuś narazić i dopiero będzie! 😀 😀 😀

        Polubienie

  5. To ja dziękuję za wizytę i za komentarze. Ruch dzisiaj większy niż zwyczajnie bywało. To dzięki wzbogaceniu treści opowiadań o cenne komentarze.
    Pozdrawiam weekendowo i zapraszam częściej

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.