Autor tekstu i scenarzysta teledysku powiedzieli to, co chcieli…Daj mi żyć!

Piotr Cugowski (urodzony w 1979 roku) nagrał nową płytę o wiele mówiącym tytule: Czterdziestka. Rozumiem, że dołączył w ten sposób do grona ludzi mówiących o potrzebie pomyślenia o sobie w kategoriach co za nami jak i o tym, co przed nami, gdy osiągniemy tę granicę wieku. Starsi pamiętający serial  Czterdziestolatek na pewno podśpiewują sobie jeszcze piosenkę, którą za sprawą serialu wtłoczono nam do głów. Wprawdzie jest ona w swej wymowie optymistyczna, ale jednak swój ciężar ma:
Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień,
już bliżej jest niż dalej, o tym wiesz.
Czterdzieści lat minęło, odeszło w cień,
i nigdy już nie wróci, rób, co chcesz….  https://www.tekstowo.pl/piosenka,andrzej_rosiewicz,40_lat_minelo.html

Wróćmy jednak do piosenki Piotra Cugowskiego mającej tytuł: Daj mi żyć… Słowa Tomasz Organek, muzyka Jan Borysewicz.
Gdy po raz pierwszy usłyszałem w radio tę piosenkę, to pomyślałem, że tekst nawiązuje do sytuacji damsko – męskiej, jakże często przeżywanej w związkach. Ona „szyja” kręci nim „głową”, aż do momentu, gdy on, zbuntowany wykrzyczał jej w twarz swoje żale, stanowiące tu cały refren piosenki.
Gdy zobaczyłem teledysk, to zrozumiałem, że może to być rozprawa między ojcem i synem.
– Czy to ma jakieś przełożenie na sytuację rodzinną Piotra i Krzysztofa Cugowskich? – zapytałem komentatorów tego utworu na You Tube. Nie doczekałem się odpowiedzi. Będę więc podążał swoim tokiem myślenia. Posłuchajmy jednak piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=GHJYU4LLMaY
Daj mi żyć (fragment)
Nie musimy się zawsze zgadzać.
Nie na wszystko odpowiedź mam.
Dlatego proszę przestań udawać.
Że lepszą wersję prawdy znasz.

Ref.:
Daj mi żyć!
Bez poleceń, lęków i kazań.
Daj mi żyć!
W swoich błędach ciągle trwać.

Daj mi żyć!
Nie chcę wiecznie na siebie uważać.
Daj mi żyć!
Daj oddychać mi, daj po prostu być.

Kto zliczy konflikty, jakie przydarzyły się chyba każdemu w jego własnym małżeństwie? Wszyscy wiemy jak często iskrzy na styku obowiązki i poczucie własnej wolności. Każdy chce mieć więcej swobody i nie zwraca uwagi na to, że ta jego wolność musi się dokonać kosztem drugiej strony. To nie my, a partner powinien poświęcić się dla rodziny oraz partnera – byle tylko był spokój, by nie dochodziło do kłótni, wylewania żalów i ciągłego zgłaszania pretensji. Jeśli nawet taki stan zostanie osiągnięty, to poświęcanie siebie nie trwa wiecznie. Kiedy dochodzi do przebudzenia, odnowienia się realnych, albo urojonych pretensji, czy ran i wtedy usłyszymy…
Daj mi żyć!
Bez poleceń, lęków i kazań.
Daj mi żyć!
W swoich błędach ciągle trwać.

Daj mi żyć!
Nie chcę wiecznie na siebie uważać.
Daj mi żyć!
Daj oddychać mi, daj po prostu być…
Tu już mamy do rozważenia wiele możliwości. Trzaśnięcie drzwiami oznaczające rozstanie, ciche dni, wrogość, a nawet życie w dwóch płaszczyznach. Tej w coraz bardziej obcym i nierozumiejących nas domu i to życie równoległe, poza rodziną, w środowisku, które nas rozumie, współczuje i wspomaga.
Dziecko, osiągające dojrzałość równie często może nam, myślącym o wszystkim i zabiegającym o wszystko rodzicom zaśpiewać:
Nie musimy się zawsze zgadzać.
Nie na wszystko odpowiedź mam.
Dlatego proszę przestań udawać.
Że lepszą wersję prawdy znasz.

Daj mi żyć!
Bez poleceń, lęków i kazań.
Daj mi żyć!
W swoich błędach ciągle trwać.

Daj mi żyć!
Nie chcę wiecznie na siebie uważać.
Daj mi żyć!
Daj oddychać mi, daj po prostu być…
Tu również może dojść do nietajonej wrogości, trzaskania drzwiami, bolesnych rozstań, a nawet do tragedii.
No i wreszcie wersja, którą już zasygnalizowałem po obejrzeniu wideoklipu do omawianej piosenki.
Młodemu artyście mającemu już swój dorobek artystyczny, nagle zaczyna doskwierać ciężar sławy własnego ojca, który ustąpił jakby tylko dlatego, aby na polskiej estradzie zrobić miejsce dla dziedziczących po nim talent synów. Powstał zespół Bracia Cugowscy i konflikt o to, kto bardziej zdolny, kto ma większy udział w odnoszonych sukcesach wciąż trwał i narastał. Przyszedł pomysł na zerwanie ciążących mu więzów i rozpoczęcie „w drugiej połowie życia” nowego życia scenicznego. Znowu słyszymy te wiele znaczące słowa:
Nie musimy się zawsze zgadzać.
Nie na wszystko odpowiedź mam.
Dlatego proszę przestań udawać.
Że lepszą wersję prawdy znasz.

Daj mi żyć!
Bez poleceń, lęków i kazań.
Daj mi żyć!
W swoich błędach ciągle trwać.

Daj mi żyć!
Nie chcę wiecznie na siebie uważać.
Daj mi żyć!
Daj oddychać mi, daj po prostu być…

Co Państwo o tym sądzicie?

Nie pozwól babci wybierać prezentów…

Przeżyliśmy szał zakupów związanych z zapowiedzianą na 6 grudnia wizytą Św. Mikołaja. Jesteśmy więc przygotowani do kolejnych akcji zakupowych, bo to choinka i coś pod nią wypada położyć, prawda?
Przypominam ten tekst sprzed kilku lat, aby na spokojnie rozważyć czy aby handlowcy nie „robią nas w konia” tak, jak opisano w tekście?

Tatulowe opowieści

Podobno każda przeciętna polska rodzina przeznacza na organizację nadchodzących świąt około 1126 zł. Jest to wyraźnie mniej niż w roku ubiegłym, co eksperci zapisują nam na konto rosnącej skłonności do oszczędzania. To duży pozytyw. Część tych pieniędzy przeznaczymy na prezenty. Sporą część. O ten rynek walczą zaciekle handlowcy wielu branż , bo to praktycznie jedyna w roku okazja, aby sobie powetować różne niepowodzenia i poprawić wskaźniki sprzedaży, no i – co chyba oczywiste – również zysków. To w tym celu już od połowy listopada pojawiają się świąteczne dekoracje, świąteczna muzyka i przeróżne specjalne okazje świąteczne. To dlatego ilość reklam w programach radiowych i telewizyjnych i czas ich nadawania tak skokowo rośnie. Niektóre z nich potrafią nas rozbawić, a inne serdecznie wkurzają, ale podobno bardzo oddziaływają na naszą wyobraźnie …no i na chęć czynienia zakupów. Te dwa czynniki wprawiają nas w stan jakiegoś amoku. Spieszymy się i kupujemy wszystko co nam…

View original post 603 słowa więcej

Czy odwiedzi mnie Święty Mikołaj?

Odliczamy, odliczamy i coraz więcej pytań mamy:
Przyjdzie?
Nie przyjdzie?
A jeśli przyjdzie, to co mi przyniesie?

Tatulowe opowieści

Dzień przybycia długo oczekiwanego Gościa, to noc z 5 na 6 grudnia.

Przyjedzie? – Nie przyjedzie? – trwają odliczanki wszystkich dzieci w różnych stronach świata. Listy z prośbami zostały wysłane już dawno. Wiadomo, muszą być sprawdzone pod kątem naszych zasług. Wszyscy wiedzą, że cały proces, uczenie zwany logistyką musi trwać długo. Składa się na to zamawianie, pakowanie w ozdobne pudełka, wiązanie ślicznych kokardek, przyklejanie gwiazdeczek, no i transport do poszczególnych krajów, miast, wiosek, domów. A do tego jeszcze śniegu brak.
Św. Mikołaj musi chyba użyć innych środków transportu, a sanie odstawić na lepszy czas. Ja to wszystko rozumiem i dlatego staram się studzić Waszą niecierpliwość. Chcę poza tym dedykować Wam do przeczytania i przemyślenia List do Świętego Mikołaja pisany już dawno – popatrzcie, jak pożółkły jest papier – przez osoby będące w znacznie trudniejszej sytuacji niż moja.
Ja postanowiłem zrezygnować z moich, w pełni zasłużonych prezentów, na ich rzecz. Piszę…

View original post 27 słów więcej

Dziennikarze i dziennikarstwo

Nominacje do nagród Grand Press 2019

Scenka ze szpitala.
Sala na oddziale ortopedii, na której leży 6 mężczyzn w różnym wieku, z przewagą sędziwego, jak mój. Na ścianie wsi telewizor, ale nikomu nie chce się go włączyć. Pytam…
Dlaczego? Czyżby polityka was nie interesowała, a tyle się w niej dzieje…
– No, a co się dzieje panie
– pyta pan spod okna.
Choćby sprawa Banasia – mówię. Został zobowiązany przez prezesa Kaczyńskiego i wiceprezesa PiS Kamińskiego do złożenia rezygnacji ze stanowiska prezesa NIK…
No i co z tego wynika? – pyta rozmówca.
Na razie nic, bo nie spieszy się ze składaniem rezygnacji. Gertych mówi, że nie złoży – dopowiadam.
A ten, to zawsze gdzieś swojego ryja wsadzi. Panie jak ja go nie cierpię… – dodaje starszy pan, reagujący jak zapałka potarta o draskę…
Uznałem, że nie ma co wdawać się w rozmowę, a już na pewno poprzez prezentowanie odmiennego punktu widzenia. Sala szpitalna, jak widać nie służy takim rozmowom.
Popatrzyliśmy na siebie ze zrozumieniem, a ja dodałem:
Zgadnijmy jaką telewizję ten pan ogląda
– To się wi…- odpowiedzieli moi znajomi.
Nie jeden i nie dwa razy uczestniczymy w takich rozmowach, prawda? Od razu odchodzi człowiekowi ochota na rozmowę i przedstawianie swojego punktu widzenia. Lepiej milczeć.
Niedawno zakończona kampania wyborcza do parlamentu była okazją do rzucania kolejnych obietnic, wygłaszania programów i snucia planów na przyszłość. Będzie kontynuowana reforma sądownictwa, przyspieszy repolonizacja gospodarki, przejmowanie polskojęzycznych (tylko) mediów, aby uczynić je prawdziwie polskimi (czytaj PiS-owskimi). Tam znajdziemy prawdę, (nie) całą prawdę i tylko prawdę – chyba, że coś się świadomie pominie, czemuś nada się swoją, pokrętną interpretację…
   Jakoś tak dziwnie się składa, że nie wszyscy dziennikarze poszli na lep tzw. prawicowych mediów hojnie opłacanych przez TVP tylko dlatego, że trudno przechodzi przez gardło wygłaszanie miłych propagandystom rządowym tekstów, obrzucanie kogoś błotem, gromadzenie haków. Trudno też patrzeć w lustro, chyba, że ktoś ma dobra pamięć wzrokową i nie musi przy goleniu, czy robieniu Make-Up do lustra zaglądać.
Na szczęście nie wszyscy dziennikarze są tacy.
   Kilka dni temu obejrzałem galę związaną z przyznaniem nagród dla dziennikarzy organizowaną przez Radio Z. Wysłuchałem nominacji do nagrody 10 – lecia, nagrody roku 2019, przemówienia fundatora nagród i wreszcie komunikatów o przyznaniu nagród. Byłem dość zaskoczony tym, że w tym gronie nie było dziennikarzy z tzw. rządowych mediów, a osiągnięcia tych nominowanych do nagród, to cała i to długa lista mega przekrętów i afer, w jakie uwikłało się w pierwszej kadencji PiS. Były tam „SKOKI”, „Srebrna”, Hakerzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, kolosalny import węgla od „Ruskich”, ingerencja „Ruskich” w nasze i nie tylko nasze sprawy, no i oczywiście prezes NIK(odem) Banaś.
W artykule opisującym to wydarzenie czytamy m.in.:  
Tegoroczny konkurs był wyjątkowy. W roku 30 rocznicy uzyskania przez Polskę wolności Kapituła uhonorowała trzech dziennikarzy tytułem „Dziennikarza Dekady”, nawiązując tym samym do Nagrody Specjalnej Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego „Dziennikarz XX-lecia”, którą w 2010 roku odebrał red. Jerzy Baczyński. Tym razem przyznano aż trzy równorzędne nagrody specjalne, a laureatami zostali: Bianka Mikołajewska, Adam Pieczyński i Paweł Reszka. To oni, zdaniem Kapituły, „w ramach swojej działalności w latach 2009-2019 stali się symbolem niezależnego i wolnego od nacisków dziennikarstwa, wykazywali się szczególnym profesjonalizmem i obiektywizmem, przestrzegali etyki zawodowej, a ich materiały cieszyły się uznaniem społecznym i miały istotny wkład w postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości”. Laureaci Nagrody Specjalnej Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego „Dziennikarz Dekady”, oprócz pozłacanej statuetki, otrzymali po 100 tys. zł ufundowane przez Zbigniewa Jakubasa z jego prywatnego majątkuCałość materiału znajdziesz TU
Uhonorowani w obszernych mowach dziękujących za nagrodzenie ich wysiłku, rzucili nieco światła na represje, jakie ich spotkały za to, że rzucili trochę światła na ciemne interesy władzy. Bardzo pouczające były te opowieści.
Przeglądając Internet natrafiłem na artykuł opisujący rozstrzygnięcie podobnego wydarzenia w roku 2018 organizowanego przez Grand Press. I co powiecie na to, że główną nagrodę otrzymał pan Bertold Kittel za przybliżenie nam postaci i działalności „Pancernego Mariana”, który właśnie w tych dniach, jako absolutny HIT zajmuje naczelne miejsce w polskojęzycznych mediach. Rządowe media dopiero ostatnio realizują „przekazy dnia”, bo wcześniej utrzymywały Kryształowość Strach pomyśleć, co by się stało gdyby pan Bertold zajął się drogą nadzwyczaj pietruszką zamiast „hotelem na godziny”?
Nagrody Grand Press za 2018 otrzymali: KLIK

   Bieżący rok, to nie tylko nagrody Radia Z. Właśnie teraz trwa praca nad wyłonieniem najlepszych materiałów dziennikarskich za rok 2019 i ich autorów. Warto rzucić okiem na zgłoszone nominacje KLIK
Warto czekać na finał, który odbędzie się 10 grudnia br. Ja rezerwuję sobie czas i wygodne miejsce na uczestniczenie w tym wydarzeniu.

   W zasadzie nie czytam prasy papierowej ograniczając się do tego, co podsuwają tygodniki opinii w mediach społecznościowych. Wiem, co który może, na co go stać i po której jest stronie. Tak zwane media niezależne (rządowe) też mają swoje nagrody i nagradzają łaskawie im panujących chlebodawców. Ich sprawa?
Z zainteresowaniem przeczytałem statystykę dotyczącą sprzedaży prasy –  tygodniki opinii w 2019 roku. Okazuje się, że:
W pierwszych trzech kwartałach 2019 roku liderem średniej sprzedaży ogółem wśród tygodników opinii był „Gość Niedzielny”. Druga była „Polityka”. Jej wynik sprzedażowy zmniejszył się o 3,09 proc. do 94 546 egz. Podium uzupełnia „Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska). Jego średnia sprzedaż ogółem w badanym okresie wyniosła 73 481 egz., po spadku o 14,88 proc.
Tuż za podium znalazł się tygodnik „Sieci” (Fratria). Jego średnia sprzedaż ogółem wyniosła 39 228 egz., po spadku o 13,18 proc. Czołową piątkę zamyka konkurencyjny tygodnik „Do Rzeczy” (Orle Pióro), którego średni wynik poszedł w dół o 10,26 proc. do 31 418 egz. Z kolei największy w zestawieniu spadek zanotowała „Gazeta Polska” (Niezależne Wydawnictwo Polskie), której wynik zmniejszył się o 17,99 proc. do 22 141 egz. Dziennik ten zajął siódme miejsce. Całość TU
Oto niektóre głosy w dyskusji, jaką wywołał ten materiał:

– Marketer – Pisowska prasa by się nigdy nie utrzymała na rynku, gdyby nie pompujące w nią kasę spółki skarbu państwa

– Rychu- Na szczęście prawicowe gazety nie potrzebują już czytelników. Od generowania im zysków są spółki skarbu państwa.
Warto pytać na początku rozmowy z nieznajomymi:
– A jaką prasę pan(pani) czyta?
– Jaką telewizję pan(pani) ogląda?

Świeto Dziękczynienia w Polsce

Kolejny rok za nami. Po raz kolejny przy rodzinnym stole spotkają się amerykańskie rodziny, aby celebrować to jedyne w swoim rodzaju, prawdziwie amerykańskie święto.
Każdy ma za co dziękować Bogu.
Łączymy się z naszymi krewniakami i przyjaciółmi zamieszkującymi tę wielką krainę za wielką wodą, aby wspólnie przeżywać ich rzeczywistość

Tatulowe opowieści

Dziś Amerykanie obchodzą tradycyjne Święto Dziękczynienia (Thanksgiving Day). Niegdyś religijne, dziś głęboko zeświecczone, nadal pozostaje jednym z najważniejszych świąt w USA obok Bożego Narodzenia. W Stanach Zjednoczonych Thanksgiving przypada na czwarty czwartek listopada. Jest to pamiątka pierwszego Dziękczynienia założycieli angielskiej kolonii w Plymouth, którzy przybyli do Nowej Anglii na statku Mayflower 21 listopada 1620 r. jako grupa 102 purytanów z Anglii (tzw. Pilgrim Fathers, ojcowie pielgrzymi). Ponieśli oni tej pierwszej zimy wielkie straty i wielu z nich zmarło z głodu. Żniwa 1621 roku były już obfite. Pozostali przy życiu koloniści zdecydowali uczcić to świętem, wraz z 91 Indianami z plemienia Wampanoagów, którzy pomogli pielgrzymom przetrwać trudny okres.

View original post 878 słów więcej

Na kogo można liczyć w chorobie ???

Ostatnio bywam dość często w szpitalu, na szczęście nie w swoich sprawach zdrowotnych. Czekając można obserwować różne sprawy, a i pogadać można i warto

Tatulowe opowieści

O, dzień dobry pani. Jak dawno pani nie widziałam. Co słychać? Tak się zwykle zaczyna rozmowa pomiędzy znajomymi, a później? Później, to już zależnie od stopnie poufałości, otwartości słuchacza, czy też zażyłości możemy dowiedzieć się sporo o zdrowiu, a zatem i o służbie zdrowia, o dzieciach, o pogodzie, o innych ludziach … Różnie.

View original post 879 słów więcej

Rozmowy o szkole

Od kilku lat jestem już poza szkołą. Początkowo brakowało mi tej szkolnej codzienności. Długo jeszcze po odejściu na emeryturę budziłem się o zwykłej porze i łapałem się na tym, że sięgam do kieszonki w marynarce gdzie nosiłem rozkłady lekcji, aby sprawdzić czy jakaś umawiana z kimś sprawa nie koliduje z moim rozkładem zajęć. To na szczęście minęło z upływem czasu, ale zainteresowanie sprawami szkoły nadal we mnie pozostało. Śledzę wszelkie watki spraw związanych z oświatą i wychowaniem, a niemal osobiście przeżywałem ostatnią „deformę oświaty”, jaką zafundował i przeprowadził rękami Anny Zalewskiej nasz rząd. Pisałem o tym na blogu.
W czasie ubiegłorocznych strajków, jakie przewaliły się przez większość polskich szkół zacząłem obserwować facebookową stronę „Ja, nauczyciel…”
Mogłem tam obserwować problemy zgłaszane przez nauczycieli, którzy dzielili się pomysłami na rozwiązanie problemów naszej oświaty, jaki troskami z własnego życia zawodowego. Dzięki tej stronie mogłem podtrzymywać swoje kontakty ze środowiskiem szkolnym oraz poznać opinie i podpowiedzi płynące ze strony doświadczonych pedagogów. Dzięki udostępnianym tam linkom miałem również wgląd w sprawy oświaty i wychowania innych krajów.  

   Dzisiaj, znalazłem tam artykuł poświęcony funkcjonowaniu szkół w bliskiej nam (geograficznie) Finlandii. Przeczytałem wraz z dyskusją, jaką wywołał i udostępniłem na swoim facebookowy koncie z dopiskiem „Może by tak wysłać ministra oświaty do Finlandii?
Jak widać nie tylko mnie ten tekst się spodobał, gdyż udostępniło go jeszcze kilku znanych mi nauczycieli. Postanowiłem udostępnić tu tekst artykułu gdyż jest krótki i najlepiej przemawia słowami autora. Oto on:

Smutne refleksje, czyli wyjazd studyjny do szkół w Finlandii

Przez ostatnie dwa dni miałem przyjemność odwiedzić fińskie szkoły i uniwersytet w okolicach Lahti. W poniedziałek byłem zachwycony, wręcz zauroczony… Dziś wracając do domu w sumie mam ponury nastrój…, Dlaczego? Uświadomiłem sobie, że dzieli nas przepaść. To nie jest kwestia tego, że jesteśmy “opóźnieni” o 10, czy 15 lat…

Pracuję w szkolnictwie od 20 lat, obie córki przeszły przez system szkolnictwa (jeszcze przechodzą).Różni nas wszystko, w każdym aspekcie. To jest inne myślenie o edukacji…
Kilka przykładów z obserwacji i rozmów, które utkwiły mi w pamięci:

1. Dzieci będąc nawet na początku szkoły podstawowej same wracają ze szkoły. Pytanie czy rodzice się nie martwią spotykało się ze zdziwieniem i niezrozumieniem – jak to się martwią? Przecież dzieci muszą być samodzielne
2.Dyrektor cieszy się jak dzieci biegają na przerwach po korytarzu (!)
3. Jak o mało nie spadłem ze schodów/trybun zapytałem, czy dzieci nie spadają – dyrektor wzruszył ramionami i powiedział, że jak raz spadną, to później uważają… (już widzę kontrolę Polskiego sanepidu w fińskiej szkole…
4. Dzieci chodzą po szkole w skarpetkach, mogą na bosaka lub w kapciach!!!
5. Na przerwie w szkole podstawowej jest cicho… Dobra akustyka to jedno (mają na jej punkcie odjazd), drugie to dzieci cały czas są aktywne na zajęciach i nie muszą odreagowywać 45 minut siedzenia w ławce w ciszy… Nawet krzesła sprzyjają wierceniu się na lekcjach…
6. W każdej szkole są zajęcia z UWAGA prasowania, przyszywania guzików, podstaw stolarki itp. Jak oglądałem kolejną salę z żelazkami musiałem mieć niezłą minę… Nikt nie boi się, że dzieci się poparzą – przecież poparzą się tylko raz, a później będą pamiętać… Maszyny do szycia to standardowe wyposażenie…
7. Wyposażenie sal informatycznych to jakiś odlot… Moje ulubione chromebooki są wszędzie…
8. Dzieci w ciągu dnia muszą wychodzić na dwór bez względu na pogodę!!!
9. Pytanie o program wzbudziło znów niezrozumienie, Jaki program? Po co? Są ogólne wytyczne tworzone raz na 5-10 lat, a nauczyciel ma zupełną autonomię w ich realizacji.
10. Gdy padło pytanie o odpowiednik kuratorium, jakiś organ kontrolujący szkoły – mina dyrektora była bezcenna… Odpowiedź: “Ale co i po co kontrolować? Przecież nauczyciel ma wolność w realizacji wytycznych”
11. Nie ma w szkołach planów wynikowych, rozkładów materiału, przedmiotowych systemów oceniania i całej masy dokumentów…
12. Zebrania z rodzicami są DWA razy w roku….
13. Po godzinie 13 w szkole ciężko spotkać dzieci (tylko na zajęciach sportowych, plastycznych, muzycznych – ale naprawdę nieliczni). Przecież dzieci muszą mieć czas na inne rzeczy niż tylko nauka…
14. Szkoły służą mieszkańcom – można przyjść po południu skorzystać ze stolarni, biblioteki itp.
15. Zaangażowanie lokalnych firm we wsparcie edukacji jest normą i powodem do dumy.

Najczęściej powtarzanym słowem w każdej szkole było “ZAUFANIE” – zaufanie do nauczycieli, zaufanie do dzieci, zaufanie do rodziców i rodziców do szkoły…
Myśląc o naszym systemie edukacji, jako całości jest mi smutno…
O uniwersytecie nic nie napiszę, bo to inna galaktyka… Zrozumiałem, dlaczego młodzi ludzie, gdy wyjadą studiować za granicą nie wracają do Polski. Edukacja to stan umysłu…
Podsumowując – w naszej szkole w Milanówku, na własnym podwórku próbujemy coś robić, budować JAKOŚĆ i podświadomie właśnie ZAUFANIE, ale jest ciężko w ramach takiej koncepcji edukacji. W październiku mieliśmy nawet zajęcia z wiązania krawatów, ale to tylko jedne zajęcia…
Coś nie mogę się pozbierać po tym wyjeździe… Tu całość artykułu:

Pod linkiem znajdziecie Państwo dyskusję, która podkreśla trafność obserwacji poczynionych w czasie krótkiej wycieczki. Czynią to ludzie mieszkający w Finlandii i znający tamten system od tzw. podszewki. Polecam

Kochanie, zobacz popsuło się…

Moja wirtualna znajoma napisała nowy tekst o okresowej wymianie mebli w swoim mieszkaniu. Wiem, że dużo osób tak postępuje próbując nawiązywać do mody i tendencji panujących w mieszkalnictwie. Nie podzielam takich tendencji i to z różnych względów, również pozafinansiwych.
Ciekawe co państwo sądzą na ten temat?

Tatulowe opowieści

Wysiadając z auta usłyszałemw radio informację o tym, że właśnie dzisiaj mija 25 lat od emisji pierwszego odcinka szczególnego serialu pt. MacGyver. Autor tej informacji nadał jej specyficzny charakter podkreślając, że kiedy aktor grający rolę niezwykle odważnego, sprawnego, a do tego bardzo przystojnegofaceta, do którego wzdychały chyba wszystkie panie, biegał jeszcze w krótkich spodenkach, to u nas już działał Adam Słodowy. Nasz Pan Słodowy, prowadzący przez dziesiątki lat telewizyjny program Zrób to sam,wykreował całą armię zaradnych panów domu, szczególnie, że braki nowego sprzętu zmuszały wtedy do przedłużania życia różnym sprzętom w drodze napraw właśnie. Klasa i widowiskowość tych pozycji programu TV to bardzo odległe światy. Przygody MacGyver`apochłaniały niemal każdego, bo to była kwintesencja kina akcji, a do tego jeszcze ta jego nadzwyczajna zdolność radzenia sobie w każdej sytuacji, byle miał scyzoryk, kawałek drutu, jakieś sznurki, czy cokolwiek równie banalnego, by czynić cuda. Każdy miał w…

View original post 465 słów więcej

Janosik wszystko załatwi?

Kilka lat minęło, a trzymający władze wciąż stosują metodę Janosika
Brakuje pieniędzy na realizację obietnic wyborczych? Nic prostszego jak przerzucić ciężary finansowe na palaczy, konsumentów alkoholu, czy innych produktów obciążonych akcyzą, przywalić nowe podatki, opłaty .
Samorząom ograniczyć subwencje i oskarżać o zle zarządzanie wspólnym groszem. Nic się nie zmienia.
A może się mylę?

Tatulowe opowieści

Przeglądając stare już gazety natrafiłem w październikowej Angorze na listowną wypowiedź Prof. H. B. (nazwisko i adres do wiadomości redakcji) pod znamiennym tytułem „Może jednak popracować?” Przeczytałem i zachowałem do wykorzystania, co niniejszym czynię.

View original post 726 słów więcej

Ludzie, to lubią jak im się coś gwarantuje…

Posłużę się dzisiaj fragmentem reklamy powtarzanej od jakiegoś czasu w „Jedynce” Polskiego Radia. To nie ma żadnego związku z polityką, ale …
U nas wszystko może mieć wymowę polityczną, więc i te słowa trafiają do mojej wyobraźni.
Obserwuje wydarzenia zachodzące w czasie po wyborach parlamentarnych i czytam sporo na temat różnych kalkulacji próbujących snuć hipotezy na temat, „co teraz będzie…”.  Słucham jeszcze więcej, bo w kręgu moich zainteresowań leży zarówno rządowa „Jedynka” Polskiego Radia i polskojęzyczna stacja TVN 24. Mam więc szeroki przegląd poglądów i opinii wygłaszanych i pisanych tak uczciwie, z serca, przez sprawdzonych, rzetelnych dziennikarzy, jak i takich piszących lub wyrażających poglądy wygłaszane na zamówienie konkretnej partii.
Dzieje się naprawdę sporo, bo to Senat odbity, Rząd powołany, teka ministra sportu w rękach nad wyraz wysportowanego premiera, NIK czeka na kontrolę komisji senackiej i pierwsze już inicjatywy rządowe uchwalające warunki realizacji obietnic z ostatniej kampanii wyborczej.
Czekam na expose premiera, chociaż wiem, co powie i coś tak mi się wydaje, że nie zaskoczy mnie już niczym. Nawet obrazem niezwykle skutecznego rządzenia, polską wersją dobrobytu, milionem aut elektrycznych, doliną krzemową, mieszkaniem +, stocznią produkującą promy, przekopem mierzei wiślanej, centralnym portem lotniczym, silną i nowocześnie uzbrojoną armią itd., itp.
Sporo tego już nam obiecano, a przecież dopiero startuje kampania wyborcza prezydenta RP i tu też sporo nam obiecają, bo na ostro sprawdzono to, co ująłem w słowach zawartych w tytule. Ludzie, to lubią jak się im coś gwarantuje…
Ostatnia, szeptana kampania wyborcza była przepełniona takim właśnie, praktycznym podejściem do kandydatów.
Wszyscy panie obiecywali, ale ci wreszcie dają… Dali to i tamto, a wszystko ze znakiem „+”
   Przeciwnicy rozdawnictwa, wieszczący od początku katastrofę finansową w razie spowolnienia gospodarki silnie powiązanej z Niemcami i innymi państwami UE mają już wyrobione zdanie na temat tego, co już się stało i co będzie, jak prognozy osłabienia tempa wzrostu PKB się spełnią i nie daj Boże poszybują jeszcze w dół.
Pozwolą Państwo, że nie będę silił się na analizę wizji snutej przez rząd, ani tej złowieszczej, podsuwanej przez opozycję. Posłużę się tekstem Łukasza Warzechy – prawicowego dziennikarza oceniającego początek kadencji nowego, prawicowego w przewadze Sejmu i prawicowego przecież rządu: Oto ten tekst
Liczę na konstruktywną rozmowę.