Nauczycielski (miękki) protest

Dla tych, którzy w obecnym strajku dopatrują sie polityki przydałby się obrazek wskazujący na kontynuację. Termin był bez sensu, bo co mogło skłonić rząd do ustępstw w dniu 18 września?
Taki był kalendarz wydarzeń i tyle.

Tatulowe opowieści

Ranek 22 września przyniósł mi lekturę precyzyjnie określającą stan ducha i kondycję materialną, a również i psychiczną tej chyba najliczniejszej grupy zawodowej polskich pracowników.
Na żywo zabrałem głos pod tym tekstem z takimi słowami:
„Jaja kobyły” nauczyciel przeczytałem ten tekst z należną uwagą i pragnę pogratulować autorce tak formy jak i treści. Tak już jest z tym zawodem i chyba nie będzie lepiej. Dzisiaj w dniu protestu nawet niebo jest nam wrogie. Zmokniecie, zziębniecie i niczego nie osiągniecie. Będę śledził przebieg protestu i jego skutki

View original post 265 słów więcej

Reklamy

Dziecko nasze, przyszłość nasza…

Pan premier ogłosił program ostatecznej likwidacji III Filaru zabezpieczenia emerytalnego jakim były Otwarte Fundusze Emerytalne. Pieniądze tam zgromadzone czyli 160 mld zł powrócą do oszczędzających jako podwyższenie ich wkładu w ZUS, albo zostaną przekazane na Indywidualne Konta Emerytalne, ale za 15 proc.opłatą manipulacyjną.
Sami zdecydujemy o tym rozwiązaniu. Powinniśmy jednak mieć na uwadze swój los na emeryturze, który jeśli to będzie tylko ZUS, wypłaci nam 20 do 30 proc. naszych ostatnich zarobków.
Jak żyć? Żart w czasach PRL dawał dosadną odpowiedź: Krótko!
Premier Waldemar Pawlak przy okazji debaty nad emerytalną przyszłością podpowiadał: Inwestujcie w IV Filar czyli we własne dzieci

Tatulowe opowieści

Mamy wiosnę. Kończy się kwiecień, a tuż po nim przyjdzie Maj, który obok wielu atrakcji z dziedziny budzenia się do nowego życia – o jakie dba sama przyroda, daje nam szansę na ponowne przemyślenie cudu naszych własnych narodzin. Służy temu obchodzony powszechnie  i z wielką atencją Dzień  Matki (26 maja). Zaraz potem, bo 1 czerwca będziemy świętować Dzień Dziecka, a 23 czerwca, mamy okazję przeżyć równie potrzebny  i ważny Dzień Ojca. Zauważmy, że w krótkim czasie będziemy we wzajemnych uściskach mamy-taty-dzieci. To słodkie obrazki, a życie?

View original post 574 słowa więcej

Święto Edukacji – Zryty temat

Jest niedziela 14 kwietnia 2019. Od tygodnia trwa strajk nauczycieli i nie wiadomo kiedy i czym może się zakończyć. Premier proponuje „Okrągły stół ” ale już po świętach. Oznacza to, że nauczyciele mogą sobie nadal strajkować,bo rząd nie ma już pieniędzy i nic nie może zaradzić.
Okrągły stół, to szansa wypowiedzi wszystkich zainteresowanych w sprawie polskiej oświaty, ale aby mógł coś sensownego uradzić, to należałoby zrobić sensowne przygotowania, określić konkretne tematy i… co chyba najważniejsze zadeklarować cel, do którego rząd zmierza. Na dziś wiemy, że programy szkolne nie są akceptowane przez nauczycieli jak i rodziców. Młodzież chce wyprzedzać czas, a nie chce uczyć się tego, co było może i ważne trzydzieści i więcej lat temu. Te warunki brzegowe trzeba wypracować, podać pod publiczną debatę, aby okrągły stół mógł przynieść jakiekolwiek efekty.
Znalazłem w archiwum bloga opisaną w 2013 roku relację z powiatowych obchodów Dnia Edukacji Narodowej. Są tam wypowiedzi ludzi, którzy życie poświęcili edukacji i coś chcieli o tym powiedzieć. Jest w końcu dyskusja jakiej nam potrzeba.
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Doczekałem się kolejnego święta nauczyciela. Zawsze na nie jednakowo niecierpliwie czekam. Nurtują mnie wciąż te same pytania. Czy szkoła przyśle zaproszenie na akademię ku czci „swojemu” emerytowi, czy dawni uczniowie jeszcze pamiętają? Co się wydarzy w moim dość monotonnym życiu w dniu 14 października? Itd. itp.

View original post 777 słów więcej

Światowy Dzień Czekolady

12 kwietnia obchodzone jest kolejne z nietypowych świąt. Jest nim Światowy Dzień Czekolady. Producenci i handlowcy robią wszystko, aby przekonać nas do spożywania coraz to większych ilości czekolady zarówno w postaci czystej jak i różnych pyszności pokrytych czekoladą i to się im udaje. Od lat mamy szybko wznoszącą się linię sprzedaży tego produktu a tzw. potencjał rynku słodyczy jest wysoko oceniany skoro światowi producenci czekolady i wyrobów czekoladowych przejęli chyba wszystkie nasze fabryki i nadal się tu lokują rozwijając swój? Nasz? potencjał wytwórczy. Czekolada – co to takiego?
Czekolada – produkt cukierniczy z miazgi kakaowej, tłuszczu kakaowego z ziarna kakaowca, drzewa, które rośnie wyłącznie w krajach o gorącym klimacie. Pierwszą gorącą czekoladę stworzyli Majowie, produkowali ją również Olmekowie i Aztekowie. Ma bardzo wysoką wartość energetyczną – 100 gramów tego wyrobu to od 450 do nawet 800 kalorii. Oryginalnie, czekolada ma gorzki smak. Dopiero z dodatkiem cukru sprzedaje się jej mleczne odmiany.
W Niemczech, w Kilonii, istnieje muzeum czekolady. Liczba odwiedzających je turystów jest tak duża, że placówka nie potrzebuje subwencji na swoją działalność.
…Czekolada ma również wiele wartości odżywczych, jest źródłem minerałów i ważnych składników, które powodują wytwarzanie serotoniny i endorfin odpowiedzialnych za nasze dobre samopoczucie i potęgujących wspaniały nastrój oraz uczucie przyjemności.
Dlatego dzisiaj każdy, bez wyjątku, powinien świętować to pyszne święto – czytam w przeglądarce pod hasłem dzisiejszego święta.
Wszyscy wiemy jaki to był luksus w czasach PRL-u. Prawdziwą czekoladę można było dostać w PEWEXIE lub na bazarze z tzw. prywatnego importu lub z paczek od rodziny z zagranicy, chociaż  te przychodziły po odprawie celnej często mocno zubożone. Królował wtedy:  Wyrób czekoladopodobny – produkt cukierniczy, w założeniu mający być podobny w wyglądzie i smaku do czekolady, w którym tłuszcz kakaowy zastąpiono tłuszczem z innych roślin. W Polsce produkcja wyrobów czekoladopodobnych rozpoczęła się w latach 80. XX w. Powodem zmiany technologii i wprowadzenia do handlu wyrobu czekoladopodobnego były trudności z zaopatrzeniem zakładów przemysłu spożywczego w importowane kakao. Początkowo do produkcji używano tłuszczów innych niż kakaowiec roślin tropikalnych, następnie nawet oleju rzepakowego Wyroby czekoladopodobne nie podlegały kartkowemu systemowi reglamentacji słodyczy. Stały się jednym z symboli PRL-u, na równi z etykietą zastępczą,  w którą były niekiedy pakowane . Nazwa „wyrób czekoladopodobny” weszła też do języka potocznego, do dziś obecna jest w porównaniach,  w znaczeniu „coś gorszego, zamiast”.- czytamy w wszechwiedzącej Wikipedii.
Starsi doskonale pamiętają jak smakowały produkty z podrabianej niby czekolady. Ciepło jamy ustnej, w której prawdziwa czekolada rozpływa się znakomicie nie było wystarczające dla uzyskania podobnego efektu. Ot, mamlało się to obracając dłużej w ustach i połykało, bo było słodkie, pożywne i jakoś tam się kojarzyło z prawdziwą czekoladą, szczególnie dzieciom. Pamiętam jakie gorące podziękowania otrzymywałem od swoich córek za czekoladę przesyłaną im od czasu do czasu z Ameryki w latach osiemdziesiątych. Najlepiej odpowiadała im czekolada mleczna produkowana w tabliczkach, takich jak współczesna tylko, że ważących po parę kilogramów. Było czym dzielić i wystarczała na dłużej, również jako półprodukt do polewy ciast produkowanych w domu .
Dzisiaj wszystkim nam spowszechniał ten dawny rarytas. Młodzi nie znają pragnienia  słodyczy jakie przeżywali jeszcze ich rodzice. Wybór jest przeogromny i nikt chyba nie może narzekać na brak dostępu do czekolady. Producenci prowadzą wyścig o klientów oferując produkty wytwarzane w starych technologiach i małych seriach. Przykładem mogą być praliny,  których Produkcję obrazuje ten film:  http://www.youtube.com/watch?v=Bs_NG7p2m-o&feature;=player_embedded
Czekolada to nie tylko wyroby pakowane, ale również i płynne napoje lejące się w kaskadach fontann wykorzystywanych na weselach i innych przyjęciach.
Czekolada, to także relaks kąpieli zażywanych w płynnej czekoladzie, czy masaży w salonach SPA. Wszystko jest dla ludzi dopóki istnieje lub da się wykreować popyt na ten luksus. I niech tak będzie.
A swoją drogą jak się pomyśli o tym, że tak u nas i na świecie wciąż są dzieci, które patrząc na pełne półki przełykają ślinkę i próbują bezskutecznie wymusić na rodzicach zakup tego upragnionego specjału to… kąpiel w czekoladzie wydaje się zbytkiem na miarę kąpieli w mleku oślic jakiej (podobno) zażywała Kleopatra,  Poppea – żona Nerona, Nefretete, Sissi i inne niezwykle bogate piękności.

Dla mnie wartością samą w sobie jest  zdjęcie znalezione w Internecie. Przypomina mi moje córcie przy konsumowaniu czekolady od taty, z Ameryki…

Pan zwariował !?!?!?

   Taki zarzut świętego oburzenia usłyszałem od uczennicy, gdy wpisywałem jej do dziennika zasłużone Jeden plus. Zdębiałem zaskoczony wyczynem zawsze uśmiechniętej dotychczas dziewczyny.
    – Czy nie czujesz nic niestosownego w swoim wyskoku, zapytałem?
W klasie zapanowała cisza. Po chwili sięgnąłem do dziennika, aby odnotować ten wyczyn w rubrykach przeznaczonych do zapisywania szczególnych osiągnięć uczniów, uwzględnianych przez wychowawcę przy wystawianiu ocen z zachowania. Ktoś z jej kolegów powiedział nieśmiało:
– Tak się jej wyrwało. Po chwili doczekałem się jej cichego :
– Przepraszam
Dalej lekcja toczyła się w utartym trybie.
W klasie, której jestem wychowawcą wielokrotne interwencje mające służyć zmobilizowaniu uczniów do poprawienia ocen okazały się mało skuteczne. Postanowiłem zawiadomić rodziców o zagrożeniu powtarzaniem klasy pierwszej przez niemal połowę uczniów, przekazując przez nich informację o tym fakcie, z prośbą o zwrot podpisanej przez tatę – mamę kartki. Część kartek nie powróciła z powodów…ukrycia tego faktu. Nie byłem zdziwiony. W końcu to nic miłego przyznać się do tak poważnych zaniedbań w nauce, że aż powstało zagrożenie ocenami niedostatecznymi. Posłużyłem się więc telefonem i większość rodziców już wiedziało o ukrywanych faktach. Przy okazji mogłem się dowiedzieć jak wygląda przeciętny rozkład zajęć tych uczniów po przyjściu ze szkoły.
– Ja upominam córkę, zachęcam i tłumaczę, ale niewiele to daje, mówi mama jednej z dziewczyn. Przychodzi zmęczona, zje obiad, popatrzy w komputer, trochę poprzerzuca książki i wychodzi do koleżanek. Upominam:
– Nie siedź tam zbyt długo! -Zwykle wraca dość wcześnie, ale  jak wraca, to już nie ma siły do nauki i kładzie się spać. I tak dzień za dniem. Ja wiem, że ją stać, ale jak zaobserwowałam, to po prostu ona nie ma chęci się uczyć.

   Odbyłem sporo takich rozmów. Wiem, że to nie jest cała prawda o stosunku uczniów do nauki, bo równolegle trzeba by pokazać bardzo wielu uczniów autentycznie wykorzystujących każdą sposobność, aby się czegoś nauczyć i wiedzieć więcej. Na zebraniu z rodzicami przedstawiłem wszelkie pozytywne przykłady zachowań ich dzieci, ale i takie zachowania, które świadczą o równaniu w dół. Szkoła nie akceptuje i ja nie mogę akceptować  zachowania się ucznia, który broni się argumentem:
– O co panu chodzi? Przecież wychodzi mi ocena dopuszczający!!! 
 Często bywa tak, że tę ocenę zdobywa przez odpisywanie, czy za sprawą ściąg. Uczniów ambitnych, którzy są w mniejszości – ściąga się do swojego poziomu epitetami typu kujon albo się ich ignoruje towarzysko tak, że czują się źle w gronie równych i równających w dół.Zebranie z rodzicami przebiegało w atmosferze przygnębienia i zatroskania. Poszczególni nauczyciele przedstawili kolejno swoje spostrzeżenia z pracy w tej klasie i apelowali o zwrócenie większej uwagi na  właściwe proporcje w wykorzystanie czasu przeznaczanego na naukę i na rozrywkę.
Jeszcze jest czas na uzupełnienie zaległości. Jeszcze nie wszystko stracone mimo, że już jest maj, a ciepło i przyroda odciąga od książek. Wszyscy przeżywaliśmy po swojemu naszą durną i bzdurną młodość i wszyscy mamy z tym związane – czasem dość smutne doświadczenia – mówiłem.Nasi następcy nie muszą powielać naszych błędów, jak również nie muszą  podążać naszą drogą. Niech wybiorą swoją drogę życia, na której będą szczęśliwi. My starsi wiemy jakie to trudne, a naszym pociechom wydaje się jedynie, że wiedzą lepiej od nas co się w życiu liczy. Pomóżmy im świadomie przebrnąć przez ten bzdurny i durny czas dorastania. Uchrońmy ich od błędów i zaniedbań. Takie było(w skrócie)moje przesłanie dość długiego spotkania. Większość rodziców milczała. Zobaczymy po skutkach, czy podjęli jakieś  decyzje wychowawcze.Jak osiągnąć zmianę nastawienia młodych ludzi do nauki?
Oto jest pytanie warte głębokiego przemyślenia przez rodziców i nauczycieli. Dzisiaj świat się dzieli na tych co wiedzą jak i na tych, którzy tego nie wiedzą. Pierwsi będą wydawać polecenia, czyli dowodzić, a drudzy już tylko te polecenia wykonywać.
Niech każdy sobie odpowie sam gdzie chce się znaleźć.
Tak mało, a tak wiele zarazem, prawda?

Życie choć piękne, tak kruche jest…

Tytuł jest wymowny. Wszyscy nie raz przeżyliśmy zdarzenia, które nasuwały nam te same słowa. Jest kruche, a zatem tym bardziej cenne.
Czy pamiętamy o tym na chwilę przed szczególnie ryzykownymi zdarzeniami?

Tatulowe opowieści

Jedna z komentatorek bloga wpisała do tekstu „Przerwane uroczystości”(https://tatulowe.wordpress.com/2010/04/10/przerwane-uroczystosci/) komentarz będący tytułem piosenki zespołu Golden life – Życie choć piękne, tak kruche jest. Odszukałem tę piosenkę i wysłuchałem jej z uwagą. Odtąd krążyła mi już po głowie ta strofa i odżywała szczególnie pod wpływem przekazów radiowych i telewizyjnych z miejsca katastrofy.

View original post 482 słowa więcej

10 kwietnia 2010. Przerwane uroczystości

Doczekaliśmy kolejnej 9- tej już rocznicy tragedii smoleńskiej.
Oto zapis moich przeżyć i refleksji z tamtego dnia

Tatulowe opowieści

 Sobotnie do-południe, z woli dyrektora szkoły miałem spędzić jako opiekun pocztu sztandarowego naszej szkoły zaproszonego na uroczystości związane ze ślubowaniem uczniów klas pierwszych staszowskiego LO.
Po raz pierwszy w historii naszego miasta, właśnie w LO zorganizowano dwie klasy szkolące młodych ludzi według innowacyjnego programu edukacji pro obronnej. W jednej z nich realizuje się poszerzony program biologii dającej lepsze podstawy do dalszego szkolenia ratowników medycznych, a w drugiej poszerzony program WOS. Obydwie klasy obok przysposobienia obronnego realizują program przysposobienia wojskowego z elementami musztry. Zanosiło się więc na uroczystość zbliżoną w swoim wymiarze do przysięgi wojskowej, którą większość z nas pamięta z własnych przeżyć lub z uczestnictwa w przysiędze brata, kolegi czy narzeczonego .

View original post 568 słów więcej

Nie wystarczy umieć pracować, trzeba jeszcze pracować…

Strajk nauczycieli wciąż jeszcze wisi nad naszymi szkołami, a że to pora egzaminów dla gimnazjalistów wiec jest bardzo nerwowo. Padają niepotrzebne słowa, zarzuty i oskarżenia, co nie ułatwia rozmów i szukania kompromisu.
W takim właśnie czasie chcę przypomnieć incydent ze szkoły, w której pracowałem.
Tytuł odnosi się nie tylko do uczniów zawodu, ale jeszcze bardziej do nauczycieli. Oni kochają to, co robią, ale aby z tego był pożytek, to muszą pracować i znajdować w tej pracy to, co im konieczne, aby godnie żyć i służyć uczniom, ich rodzinom i Polsce

Tatulowe opowieści

Dzisiaj przypomnienie pewnego incydentu z mojej szkoły.
Uczennica klasy pierwszej ZSZ w zawodzie sprzedawca, bardzo dużo mówiąca i to bez należytej refleksji nad formą i treścią wypowiedzi, dowiedziała się od koleżanki, w trakcie lekcji o tym, że została zwolniona z pracy w miejscu odbywania praktycznej nauki zawodu. Przyczyną było spóźnianie się na praktykę w lokaliku, położonym w rynku naszego miasta. Trochę ją to zdziwiło, ale na krótko.
Jak to spóźnia się?, zapytała koleżankę. Zawsze jestem na czas. Co on p…? Jak tam pójdę, k… to mu powiem co o nim myślę! Jak mu k… p…lę to zobaczy!
 

View original post 938 słów więcej

Pani Ania to wiedziała, ale zapomniała

Dzisiaj rano ktoś dotarł do mojego bloga i zaglądnął do tekstu sprzed kilku lat: https://tatulowe.wordpress.com/2014/04/23/czy-rozprawka-z-jezyka-polskiego-w-gimnazjum-cos-zapowiada/. Poszedłem jego tropem i przeczytałem ten tekst oraz bardzo ciekawą dyskusję, jaka powstała pod nim. Rozmawiałem wtedy o szkole z byłym uczniem staszowskiego ekonomika, który studiował matematykę w Krakowie na Uniwersytecie Pedagogicznym, a miał już ugruntowane – jak oceniam – poglądy na edukację naszą.
Minęły lata, a gdzie w tym czasie znalazła się nasza oświata?
PiS prowadząc niezwykle ostrą walkę ze swoimi poprzednikami o władzę, w sprawie oświaty głosił tezę o konieczności przeprowadzenia kolejnej reformy szkolnictwa upatrując wszelkiego zła w istnieniu gimnazjów oraz złych programach nauczania. Po zdobyciu władzy powołano ministra oświaty w osobie bardzo energicznej i niezwykle pewnej swoich racji Anny Zalewskiej, której powierzono szybkie wdrożenie reformy. Uczyniono to – jak to w PiS- ie stało się regułą – w niezwykłym pośpiechu, bez konsultacji i koniecznych uzgodnień.
Słowo stało się ciałem. Gimnazja wygaszono, programy opracowano na chybcika, ale za to zapewniono ścisły związek z ideologią partii panującej poprzez nowe podejście do historii, nowy zestaw lektur i takie tam… Wprowadzono też nowe podręczniki, a wszystko jakby wbrew środowisku nauczycieli, które sporo już przeżyło, ale takich cudów jeszcze nie.
Do wszystkiego trzeba dołączyć nowe podejście do polityki kadrowej i stawianie na swoich. Atmosfera przypominała czas przed burzą. Tylko mina pani Ani była wciąż triumfująca. Wszystko się udało, nie ma problemów, oświata działa jak w zegarku…- mawiała w każdym wywiadzie.
No i doszło do wybuchu. To, co już od lat mąciło nastroje nauczycieli eksplodowało zmasowanym protestem i żądaniami płacowymi ustawionymi na jakimś przyzwoitym poziomie wobec innych grup zawodowych. Skoro dla wszystkich pieniądze są, a nauczycielom tylko coś się mgliście obiecuje… Nieustannie prowadzona kampania przeciw nauczycielom, dyskredytująca ich postawy w oczach rodziców i całego społeczeństwa, a jednocześnie równoległe podkreślanie misyjności ich zawodu i żądanie rezygnacji z roszczeń doprowadziło do radykalizacji postaw. Postanowiono ogłosić strajk.
Trwają rozmowy, w których rząd mówi swoje, a związki zawodowe nauczycieli swoje, a zegar tyka…
W tym właśnie czasie ktoś udostępnił krótką, archiwalną wypowiedź pani Ani Reformatorki. Wynika z niej, że wiedziała jak robić reformę edukacji narodowej, ale jak widać, już dawno o tym zapomniała. Zobaczcie Państwo sami:
https://www.facebook.com/wtvpl/videos/2020200114952461/UzpfSTEwMDAwMDAwMzgzNjA0NTozMDA5Njc1OTgyMzc1ODMz/

Nie ważne to, co chcesz powiedzieć, ważne to, jak cię zrozumieli

Ta, dość znana wszystkim prawda staje się coraz bardziej oczywista, zwłaszcza od czasu, gdy nasi politycy zaczęli z przejęciem stosować polską wersję rzymskiej zasady: – Dziel i rządź (łac. divide et impera) – stara i praktyczna zasada rządzenia polegająca na wzniecaniu wewnętrznych konfliktów na podbitych terenach i występowaniu, jako rozjemca zwaśnionych stron. – TU

Podzielili się wyborcami i bardzo zabiegają o podtrzymywanie różnic, jakie udało się im wprowadzić w nasze życie. Jesteśmy za naszymi, a jednocześnie nienawidzimy tych myślących inaczej. Przywódcy bardzo starają się podtrzymywać i wzmacniać te nastroje, aby nie stracić głosów w czasie wyborów. A my? Podążamy za swoimi idolami jak za Panią Matką.Ostatnio przytrafiła mi się dość zabawna przygoda ilustrująca to zjawisko.
Dawny mój uczeń, jakich setki znalazło się wśród moich znajomych na Facebooku zaatakował mnie za zamieszczenie na swoim koncie zabawnego w istocie wierszyka będącego reklamą margaryny. Umieściłem tam takiego oto posta:
Spotkałem ostatnio gościa( 65+), który z pamięci wyrecytował mi wiersz o charakterze reklamowym, jakiego nauczyła go pani w podstawówce. Zapisałem z myślą o tym, że zapytam moich znajomych o ten wiersz i o to, czy działał na wyobraźnię. Oto ten wierszyk:

Gdy krowy zastrajkują
I masła będzie brak
wyborna margaryna
zastąpi masła smak

Olej rzepakowy,
to też wyborny tłuszcz.
Nie dbajmy więc o krowy,
nie dbajmy no i już

 Refren:
Margaryna, margaryna
ja o tobie marzę i śnię
ty jesteś lepsza jak dziewczyna,
bo ty nie zbędziesz mnie

 Kobiety w całym kraju,
gdy chcecie szczęście mieć,
kupujcie margarynę,
by na oleju piec

Ja ręczę, że za wami
poleci również męski ród.
Nie będzie starych panien,
rozwódek ani wdów

Refren: Margaryna, margaryna…

W krótkim czasie po opublikowaniu 20 użytkowników polubiło ten wiersz, a w dyskusji pod nim odnotowałem następujące wypowiedzi:
– Maciej – Margaryna mleczna przeciw ciąży jest skuteczna. Chcesz mieć itd.
– Czesław – Te hasła były mi znane, ale wierszyk nie. Wierszyk jest w wersji light
– Dariusz – To stara piosenka. Grałem kiedyś na gitarze przy ognisku i było zabawnie
– Czesław – A ja myślałem, że to reklama…
– Damian – chcieliście Unii to macie, w czym problem? Rolnik wyleje mleko w rów, a nie odda do skupu, bo dostanie kare za nadprodukcję…. Sami odpowiedzcie czy to jest normalne?
– Czesław – Damianku, popatrz na treść posta. Ten pan nauczył się tego wiersza w podstawówce, a ma teraz 65 + Czy zatem Unia ma coś z tym wspólnego?
– Damian – a jakie było przesłanie odnośnie umieszczenia postu o takowej treści? Byleby dodać post? Unia ma wiele wspólnego z owym „wierszem”. Proszę spojrzeć trochę dalej aniżeli za swoje okno, a odpowiedz sama sie znajdzie…..
– Czesław do Damian – Dziękuję za komentarz. Zajrzę do Pana i zobaczę, jakie zamieszcza Pan teksty.
– Damian – zapraszam… Widzę, że boi sie Pan odmiennych komentarzy od Pana poglądów… Cóż…
– Czesław – Dziękuję za towarzystwo, cóż…
– Marek – Chyba czas zmienić stacje TV lub nie słuchać czyjeś głupoty.

Zastanowił mnie ten atak, po chyba ponad 10 latach, jakie minęły od czasu naszej bezpośredniej znajomości. Niemal wszystko, co publikuję w necie polecam również na Fb, a więc miał dostęp zarówno do zdjęć, poezji, memów, jak i artykułów, jakie udostępniam. Dlaczego taki żartobliwy wierszyk sprowokował go do ataku?
Pożegnaliśmy się i nie zdążyłem mu zadedykować fraszki Sztaudyngera:
Nie zawsze trzeba mieć za drania tego,
który jest innego zdania