Moje, nasze Złote Gody

Jubileusz 50 – lecia pożycia małżeńskiego jest na tyle ważnym wydarzeniem w życiu polskich rodzin, że zasłużył sobie na specjalne traktowanie przez władze państwa i samorządu. Wyrazem tego jest długoletnia już praktyka odznaczenia jubilatów medalem „Za długoletnie pożycie małżeńskie” nadawanym przez samego Prezydenta RP. Nam taki medal przyznano już 5 maja 2021, a więc na miesiąc przed faktyczną datą ślubu.
Warunki ostrożnościowe wynikające z konieczności dostosowania się do wymogów związanych ze zwalczaniem pandemii sprawiły, że termin wręczenia odznaczeń, przy konieczności zapewnienia odpowiedniej oprawy wyznaczono na 23 października. W moim przypadku od faktycznej rocznicy ślubu upłynęło 5 miesięcy, a więc wystarczająco długo aby zapomnieć o przeżyciach związanych z rodzinnym świętowaniem, bądź co bądź ważnego dla naszej rodziny wydarzenia.
Świętowanie Złotych Godów obchodzonych przez 24 rodziny mieszkańców naszej gminy rozpoczęło się uroczystą Mszą świętą, podczas której dziękowano Bogu za otrzymane łaski i modlono się o dalszą opiekę dla jubilatów i ich rodzin. Młody wiekiem ksiądz celebrujący mszę we wspomnianych intencjach miał niemały problem z wyrażeniem tego, co wypadało mu przy takiej okazji powiedzieć w ramach homilii. Przemawiał w końcu do ludzi mających dłuższy staż małżeński niż całe jego życie oraz do ich dzieci i wnuków przybyłych do kościoła z rodzicami i dziadkami. Aby zrealizować swój cel z dużym wdziękiem posłużył się legendą indyjską, mówiącą o …

… Stworzeniu mężczyzny i kobiety

Kiedy Stwórca skończył stwarzanie mężczyzny, zdał sobie sprawę, że zużył już wszystkie konkretne składniki. Nie było nic więcej trwałego, nic stałego czy mocnego, z czego mógłby stworzyć kobietę.
Stwórca zastanawiał się długi czas, w końcu wziął: krągłość księżyca, gibkość pnącza winorośli i drżenie trawy, wysmukłość trzciny i kwitnięcie kwiatów, lekkość listków i jasność słonecznych promieni, płaczliwość chmur i niestałość wiatru, miękkość ptasiego puchu i twardość diamentu, słodycz miodu i okrucieństwo tygrysa, żar ognia i chłód śniegu, gadatliwość papugi i śpiew słowika, fałszywość lisa i wierność matki lwicy. Mieszając te wszystkie nietrwałe elementy, Stwórca utworzył kobietę i obdarował nią mężczyznę.
Po tygodniu mężczyzna przyszedł i powiedział:
„Panie, stworzenie, które mi dałeś, unieszczęśliwia mnie. Bez przerwy mówi i niemiłosiernie mnie dręczy, tak że nie mam wytchnienia. Żąda, abym stale się nią zajmował i w ten sposób tracę czas. Płacze o każdy drobiazg i żyje bezczynnie. Przyszedłem, aby Ci ją zwrócić, bo nie mogę z nią żyć”.
„Dobrze” – odpowiedział Stwórca i wziął ją z powrotem.

Po tygodniu mężczyzna wrócił i rzekł:
„Panie, odkąd oddałem Ci z powrotem to stworzenie, moje życie jest takie puste. Ciągle o niej myślę – jak tańczyła i śpiewała, jak spoglądała na mnie kątem oka, jak przekomarzała się ze mną, a później mocno się do mnie przytulała. Była tak piękna i tak delikatna w dotyku. Uwielbiałem słuchać jej śmiechu. Proszę, oddaj mi ją z powrotem”.
„Dobrze” – powiedział Stwórca i mężczyzna wziął ją na nowo.
Jednak trzy dni później znów wrócił i powiedział:
„Panie, nie rozumiem i nie potrafię tego wyjaśnić, ale po wszystkich moich doświadczeniach z tym stworzeniem doszedłem do wniosku, że sprawia mi ona więcej kłopotów niż radości. Błagam Cię, zabierz ją z powrotem! Nie mogę z nią żyć!”
„Ale nie możesz żyć i bez niej” – odparł Stwórca. Następnie odwrócił się plecami od mężczyzny i kontynuował swoją pracę.

Mężczyzna zdesperowany powiedział:
„Co ja zrobię? Nie mogę żyć z nią i nie mogę żyć bez niej!

   Tematyka znana chyba wszystkim, choćby z powiedzenia o tym, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus lub z różnych opracowań przeciwstawiających sobie punkty widzenia obu płci tym razem rozbawiła słuchaczy. Puenta była już prostym zabiegiem retorycznym…
– Jeśli tyle lat i to w niezwykle trudnych warunkach przeżyliście wspólnie, to sami najlepiej wiecie jak ważne jest wzajemna tolerancja i współpraca zmierzająca do osiągania wspólnych celów.
Takiemu wymiarowi została podporządkowana zmodyfikowana i przystosowana do sytuacji przysięga małżeńska, którą sobie wzajemnie ponownie złożyliśmy stojąc naprzeciw siebie w szpalerze wzdłuż kościoła. Film: https://www.facebook.com/100000003836045/videos/pcb.6957477274262331/590178342307429
Część świecka uroczystości wynikała już z przyjętej konwencji godów.
Jak wesele, to musi być miło i wesoło, prawda?
Były występy harcerzy, przemówienia przedstawicieli władz i życzenia, życzenia, życzenia…
Ważnym elementem uroczystości było wręczenie odznaczeń, co kończyło oficjalną uroczystość.
Później już to, co wszyscy znamy.
Obiad zaczynający się od rosołu, a na drugie kotlet devolay…
W tym czasie do naszej sali wkroczyła kapela umilająca nam wspólnie spędzany czas. Wielu jubilatów dało się porwać muzyce i jak to na weselach bywa poszli w tan, budząc zazdrość w tych, którzy na taki wyczyn nie mogli sobie pozwolić.
Było miło i szkoda, że tak szybko się skończyło…

Wszyscy jesteśmy zdrowo jeb…ęci…

Gdy w niedzielę rano odpaliłem komputer, to na swoim koncie zauważyłem dodany przez kogoś mema o treści zawartej w tytule. Był tam dopisek: Tylko nie wszyscy jesteśmy tego świadomi. Czy to jakaś pociecha – pomyślałem. Dopiero później doczytałem się z innych materiałów udostępnianych na Fb tego, że…
Niedziela 10 października obchodzona była jako Dzień Zdrowia Psychicznego.
Nie łatwo mamy i na tym odcinku, a wynika to nie tylko z winy lekarzy omijających tę specjalność. Politycy też bardzo się starają, aby swoich wprowadzić w euforię rozdawnictwem pieniędzy, przywilejów i tzw. konfitur, a przeciwników pogrążyć w depresji swoją arogancją, butą i sobiepaństwem. Część spośród nas może znaleźć się w pośrednim miejscu ciesząc się i smucąc niemal równocześnie. Normalna dwubiegunówka … Co to takiego?  Link
Sporo można było się dowiedzieć na temat kondycji polskiej psychiatrii słuchając debaty zorganizowanej przez TVN24 w godzinach … już nocnych niestety. Jest źle i nie ma szans na szybką poprawę. Chorych przybywa w zatrważającym tempie, a przychodni specjalistycznych i miejsc w szpitalach ubywa. Relacje pozostają nadal w stosunku odwrotnie proporcjonalnym. Jak w wielu dziedzinach przydatna wydaje się każda podpowiedź mogąca zrealizować przewodnie hasło: Obywatelu, ulecz się sam!!!
Dyskutujący zgadzali się z tym hasłem i podkreślali potrzebę kolejnej modyfikacji podstaw programowych naszych szkół tak, aby profilaktyka zdrowia psychicznego była tak samo traktowana jak profilaktyka zdrowia w ogóle. W końcu Psyche + Soma = cały człowiek.,
Podpowiadano nawet, aby każdy nauczyciel mógł na każdej lekcji wplatać elementy dotyczące psyche i wykazywać zainteresowanie przypadkami wymagającymi wysłuchania, wsparcia i pomocy. W końcu oni sami decydują o tym jak rozłożyć akcenty, co poruszać, a co potraktować symbolicznie.

Na nauczycieli można wszystko zwalić, a oni będą pracować za wszystkich i… za minimalną płacę. Wystarczy posłuchać argumentów wygłaszanych choćby w trakcie trwającego akurat protestu nauczycieli, którym minister zwiększa pensum w zamian za podwyżkę, której trudno się doliczyć. Nawet pan Naczelny Związkowiec Piotr Duda obraził się na premiera za to, że poprzednich obietnic nie zrealizowali wystawiając związek Solidarności oświatowej w pozycji łamistrajków. Pracownicy służby zdrowia i ratownictwa medycznego też nie mogą się dogadać z ministrami od zdrowia, bo …pieniędzy dali więcej, a tym jeszcze za mało”.

Nie oni jedni się buntują.
– Jeśli premier przerzuca się miliardami na to i owo
i nawet nie oczekuje wsparcia od Unii, bo na wszystko ma?
– Jeśli ministrowie, samorządowcy, parlamentarzyści mogli skasować podwyżki po kilkanaście do kilkudziesięciu procent, to nie dadzą innym na przysłowiową miskę ryżu?
– Jeśli prezes NBP pochwalił się setkami ton złota rezerw walutowych i górami pieniędzy płynących szeroką rzaką, to nie dopuści do strumyka tych, którym na wszystko zaczyna brakować?
– Jeśli prezes wszystkich prezesów kokietując rolników i mieszkańców wsi i małych miast naobiecywał tyle, że cale dotychczasowe rozdawnictwo wydaje się błahym incydentem, to nie zwiększy zarobków dla tych, co na dole?
Przy tych obietnicach prezes dokonał epokowego odkrycia objaśniającego przyczyny podziałów w społeczeństwie. Otóż przyczyna podziałów tkwi w niesprawiedliwym podziale dóbr materialnych i w nierównym dostępie do innych dóbr cywilizacyjnych …zarezerwowanych dla swoich – jak pokazuje życie argumentami opozycji.
Z tym pora już skończyć – powiedział prezes, w czym się jedynie powtarzał.
Wczorajszy dzień, to jeszcze jedno ważne wydarzenie.
Na apel Donalda Tuska ponad 130 miast w Polsce przeżyło pokojową demonstrację przeciwko spodziewanemu Polexitowi. Tłumy ludzi wyraziły swoje obawy związane z aktualną polityką partii rządzącej idącej na ostre starcie z Unią Europejską. Co przyniesie ta wymiana ciosów? Jakie będą tego skutki dla Polaków próbujących dzisiaj wiązać koniec z końcem? A jaka przyszłość czeka nasze dzieci wnuki?

Vivat Academia, vivant Professores…

Doczekaliśmy dnia 1 października, w którym splatają się dwie ważne uroczystości.
– Inauguracja nowego roku akademickiego, a więc startu po nowe…
– Światowy Dzień ludzi Starszych odprowadzonych na boczny, rzadko używany tor życia>
To okazja do przemyśleń dla młodych jak i dla ich rodziców, dziadków…
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Uwaga nadchodzi…
1 października, to dzień inauguracji nowego roku akademickiego. Nie wiem, czy to wydarzenie jest przez kogoś z braci studenckiej szczególnie oczekiwane, ale przynajmniej dla studentów I roku jest to z pewnością duże wydarzenie.
Nowe środowisko, nowe wyzwania, dorosłość…Przypominam sobie z czasów pracy w szkołach średnich uknute przez studentów chyba porównanie studiowania z nauką w liceum. Wskazywało na wyższość studiowania, nad nauką bo… Studniówki są tam urządzane co weekend, a maturę to mają co semestr... Młodzi już wkrótce to zweryfikują.
Spotkałem na Fb pierwsze przejawy ruchu w interesie. Co niektórzy się pakują do wyjazdów. Na pytanie dlaczego tak wcześnie? Znalazłem odpowiedź:
 Co tak wcześnie ? Mało ci szkoły?? Już się stęskniłaś za szkołą?
Zapytał ktoś:
– Nie no studia czekają ;p, trzeba by się wyprowadzić ;p
Tu postanowiłem się włączyć.
– Ucz się tekstu Iza:
Gaudeamus igitur,
Iuvenes dum sumus;
Post iucundam iuventutem,

View original post 995 słów więcej

Byle co jemy … I na potęgę tyjemy

Jedna z moich znajomych udostępniła w ubiegłym tygodniu na swoim koncie Fb zdjęcie plaży z lat siedemdziesiątych, na którym nie było ani jednej otyłej osoby. Zdjęcie (powyżej) było opatrzone komentarzem wskazującym na producentów żywności jako głównych winowajców współczesnej fali otyłości ogarniającej niemal cały świat. Obejrzałem i pomyślałem, że to prawda i … Że nie mamy żadnych szans aby to zmienić.
Dzisiaj (26.09.2021) w TVN 24, o zwykłej porze napotkałem na angielski film udostępniany w cyklu „Ewa Ewart poleca”, poświęcony temu właśnie problemowi. Już słowa wprowadzenia przykuły moją uwagę na tyle, że postanowiłem go obejrzeć, aby tu podzielić się swoimi przemyśleniami.
Autorzy tego materiału przyjęli za podstawę dane notowane w Anglii, które przybierają już obraz bardzo niepokojący.
Badania społeczne na temat upodobań w doborze produktów do swojej diety wykazały spore zróżnicowanie zależne głównie od wieku, ale jak podali autorzy dieta swobodnie dobierana przez konsumentów w około 60 proc. składa się z ultra przetworzonej żywności, a pozostałe 40 proc. stanowiły tam produkty naturalne. Wśród ludzi młodych ten pierwszy wskaźnik sięga już 80 proc. a są już tacy, którzy odżywiają się wyłącznie produktami ultra przetworzonymi.
Bohater filmu, 42 letni lekarz posiadający szczupłą sylwetkę i utrwalone zasady zdrowego żywienia wspieranego zdrowym stylem życia próbował znaleźć wyjaśnienie przyczyn takiego stanu rzeczy.
Prowadząc rozmowę z przeciętną rodziną, w której oboje z rodziców mają lekką nadwagę, a dwójka ich dzieci już sporo przekracza przyjęte normy, to na pytanie dlaczego nie próbują zmienić nawyków i diety swoich dzieci usłyszał taką odpowiedź:
Bo naturalna żywność jest o wiele droższa i nie zawsze nas na to stać, a poza tym nie chcemy marnować żywności i kupować tego, czego nasze dzieci nie chcą jeść…
Chyba wszyscy znamy takie wypowiedzi naszych dzieci i wnuków, prawda?
Nasz bohater postanawia na sobie sprawdzić przyczyny narastającej tendencji do sięgania po wysoko przetworzone produkty, no i wskutek ich spożywania do chorobliwego tycia. Zgłasza się do odpowiednich instytucji, aby poddać analizie swój stan zdrowia i na okres jednego miesiąca zmienia swoją dietę odwracając w niej proporcje udziału żywności naturalnej i ultra przetworzonej.
Jedząc to, co tak lubią nasze dzieci i wnuki rozkoszował się smakiem i oceniał wpływ poszczególnych składników zawartych w produktach na jego apetyt. Zastanawiał się także nad tym, dlaczego powoli traci poczucie sytości i sięga po jedzenie, mimo że nie jest głodny. Wszystko skrupulatnie zapisywał i konsultował z fachowcami.
Po miesiącu trwania eksperymentu zgłosił się do tego samego instytutu, aby dokonać podsumowania ujemnych niestety efektów.
Wyniki były szokujące. Efekty zmiany żywienia, to pogorszenie nastroju, drażliwość, zgaga i niestrawność, zmiana rytmu wypróżniania, gorszy sen, a nawet osłabienie libido.
Przytył 6,5 kg, z czego 3kg, to czysty tłuszcz. Zmieniły mu się też parametry hormonalne. Hormon głodu wzrósł mu o 30 procent, natomiast hormon sytości wyraźnie się obniżył. Wpadł więc w pułapkę sięgania po jedzenie, mimo że nie był głodny i to prowadziło go do otyłości.
Tomografia mózgu wykazała, że powstały w nim nowe połączenia nerwowe charakterystyczne dla ludzi uzależnionych od alkoholu, narkotyków itp. używek. On stał się uzależniony od jedzenia tego, co znajdowało się w żywność ultra przetworzonej. Co jeszcze ciekawsze w tym badaniu, to fakt, że po powrocie do swojego wcześniejszego sposobu odżywianie i aktywności szybko odzyskał poprzednią wagę i pozbył się dolegliwości gastrycznych. Ponowna tomografia mózgu wykazała jednak, że nowe struktury mózgu jakich się dorobił jedząc podobnie jak jego rodacy pozostały bez zmian, a więc nadal pozostawał uzależnionym od fastfudów. Wysnuł z tego następujący wniosek:
– Mam 42 lata i przekonanie o tym co dla mnie dobre, a co złe. Co jednak mają zrobić dzieciaki, które takiego przekonania nie mają i po zmianie sposobu odżywiania odczuwają tak jak alkoholicy, czy narkomani głód odstawienia?
A co mają zrobić rodzice tych dzieci, zwłaszcza w sytuacji, gdy coraz mniej się ruszają siedząc przed komputerem, czy z telefonem w ręce?
Finalne spotkanie z przedstawicielem przemysłu produkującego żywność wykazało, że uznaje on negatywny wpływ złej diety na wagę naszego ciała, ale jest świadomy tego, że alternatywa:  ZYSK, czy zdrowie publiczne wskazuje na pierwszeństwo zysku w podejmowaniu decyzji przez producentów żywności. Decyzje, co do wyborów tego, co w naszym przeświadczeniu jest dla nas zdrowe należy do nas samych.
Trzeba mieć tę świadomość  i nie oglądając się na producentów zadbać o swoje zdrowie i nauczyć nasze dzieci mądrego korzystania z oferty spotykanej w sklepach z żywnością i w restauracjach.

Kuba, fan Tomasza Beksińskiego, który myślał o końcu…

Wszyscy wiemy co kryje się pod hasłem „Białe Miasteczko”.
Służba zdrowia reprezentowana przez wszystkich ludzi w białych fartuchach zdecydowała się upomnieć o poprawę warunków pracy i płacy. Wiadomości jakie płyną z tego miasteczka oraz od ludzi powołanych do rozwiązywania problemów społecznej służby zdrowia są zatrważające. Niedługo nie będzie miał kto nas leczyć, a prywatna służba zdrowia nie dla każdego będzie dostępna.
Jaka będzie zatem przyszłość medyków i nas wszystkich?
Już teraz obserwowane kompletne załamanie niektórych dziedzin opieki zdrowotnej jak choćby dziedzina psychiatrii dziecięcej nastraja nas niezwykle pesymistycznie. Podobno już teraz połowa chirurgów jest w wieku emerytalnym i podobne wskaźniki osiąga pielęgniarstwo… Ratownicy pogotowia zarabiający w okolicach minimalnej płacy zamykają ten korowód ludzi pracujących dla nas podobno z powołania, którego do garnka nie da się włożyć.
Jak to się zakończy?
Oto przykład sytuacji w jakiej znalazł się młody chłopak, który napisał do mnie w chwili wielkiego zdołowania i postawił trudne pytanie: Jak żyć?
Zapraszam

Tatulowe opowieści

   Jeszcze chyba pracowałem w szkole kiedy przytrafiła mi się emocjonująca przygoda. Późnym wieczorem na czacie fejsbuka pojawił się jakiś Kuba XXX, który wbił mnie w krzesło następującymi słowami:

Kuba: – nie mam przyjaciół i myślę o końcu. Słucham właśnie ostatniej audycji Tomasza Beksińskiego i te myśli się nasilają nie jestem tą osobą, która jest podpisana jako właściciel tego avatara. Uczył mnie pan tak naprawdę w liceum w xxxxx mam problem z zaliczeniem sesji w poniedziałek mam jeszcze kolejny egzamin nie wiem co to będzie jak nie zaliczę rodzina bardzo we mnie wierzy przepraszam że tak bez interpunkcji ale to jest swego rodzaju mój strumień świadomości bardzo lubiłem pana zajęcia dlatego pisze. W domu też nie ma wiele lepiej. Bardzo matriarchalne środowisko, nie lubię tych powrotów, ale czuje sie odpowiedzialny za to co się tam dzieje. Mam chorego psychicznie jednego z rodziców JAK ŻYĆ PANIE CZESŁAWIE, JAK ŻYĆ???
Powinienem…

View original post 1 063 słowa więcej

Okruchy serca…

Nie potrzeba wiele się narobić, aby coś dobrego zrobić…
Podczas niedzielnego spaceru nad pobliski zalew, gdzie odbywał się festyn z okazji dożynek miałem sporo okazjonalnego kontaktu z ludźmi, których tak twarzą w twarz już dawno nie widziałem. Wśród nich byli moi dawni uczniowie, którzy przybyli tam z dziećmi, aby zapewnić im, a przy okazji sobie odrobinę rozrywki, o którą na wsi jednak jest dość trudno.
Pozdrowienia  z dołączonym uśmiechem, czasem chwila rozmowy potrafią staremu człowiekowi dać lub tylko odświeżyć poczucie przynależności do pewnej grupy ludzi, których coś w życiu łączyło i pewne (daj Boże pozytywne) skojarzenia pozostawiło). To niby nic cennego, a jednak potrafi zmienić nastawienie do innych i do siebie. Upewnić się w tym, że nasze działanie ma sens i komuś jednak służy.
Ostatnio dość często otrzymuję takie przyjazne sygnały od ludzi, dla których moje fotografie coś znaczą, bo dostarczają im informacji o tym, co u nas się dzieje, co się zmienia na lepsze. Docenia się to, zwłaszcza wtedy, gdy przebywamy z daleka od rodziny i kraju, a teraz takich ludzi nie brakuje.
Nie ustaję wiec w wysiłkach, aby być tam gdzie się coś dzieje i to co tam zobaczę udostępniać na swoim koncie Facebooka i innych stronach tego komunikatora. Poszerzam w ten sposób swoją sferę kontaktów i tym wypełniam swój emerycki czas.
Wczoraj miałem okazję posłuchania opowieści, która jeszcze bardziej zasługuje na potwierdzenie zdania zamieszczonego na wstępie.
Będąc w towarzystwie rozmawiającym o  grzybach, (aktualnie chyba najbardziej atrakcyjny temat do rozmów) usłyszałem jak znajoma starając się o zorganizowanie wyprawy na grzyby do miejsc gdzie mogłaby bez większego trudu ich nazbierać (wiadomo – kręgosłup boli, nogi nie chcą nosić) wpadła do znajomego, aby go o to poprosić. To leśny człowiek, który zna takie miejsca i chętnie podprowadzi, a jeszcze i swoimi zbiorami zasili.
Odwiedziła go i umówili się na jakiś dzień. Czekała w domu na sygnał do przyjazdu, a tu zamiast sygnału zadzwonił dzwonek do drzwi.
Otworzyła i co widzi? … Znajomy od grzybów stoi w drzwiach z koszem leśnych grzybów. Naturalne stało się w tym miejscu pytanie:
– To ty tak sam nazbierałeś? Miałeś dać znać abym podjechała pod twój dom i mieliśmy razem iść na grzybobranie…
– A wiesz, stało się tak, że mój wnuczek, który był u mnie wtedy jak ty mnie odwiedziłaś zapytał po twoim wyjściu o ciebie.
– Co to za pani – zapytał
– To moja znajoma z dawnej pracy, która wspomaga ciebie odpisem 1 procenta podatku na twoje leczenie i rehabilitację – odpowiedziałem. Pomyślał chwilę i zaproponował.
– Dziadzio, a może ja pójdę z tobą do lasu i uzbieramy dla tej pani grzybków, co?
Pojechali, a co uzbierali, to dziadzia podrzucił wprost do domu pani opowiadającej tę historię. Była wzruszona. Otrzymała swego rodzaju zapłatę za okazane serce i symboliczną przecież pomoc dla dziecka.
Któraś ze słuchających pań dodała:
– No popatrzcie, bywają jednak dzieci, które nie zagarniają tylko w swoją stronę, ale potrafią też coś od siebie ofiarować innym. Oby takich było jak najwięcej…


Koniec zaoceanicznego mitu

Koniec mitu Ameryki dzisiaj, 12:51Ten tekst przeczytasz w 9 minut Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze USA, Amerykanie / ShutterStock W Polsce pod wieloma względami żyje się lepiej niż w USA. Mamy lepsze szkoły, komunikację publiczną, skuteczniejszą opiekę zdrowotną, radykalnie niższą przestępczość i odsetek bezdomnych. Najbardziej jednak zaskakuje, że więcej Polaków niż Amerykanów ma oszczędności. Z prostego porównania PKB w […]

Koniec zaoceanicznego mitu

„Potem” jest bliźniaczą siostrą „Nigdy”


Udostępniłem na moim koncie Facebook znalezione w Internecie zdjęcie starszego pana z laseczką, który wykorzystuje ją, aby zaglądnąć pod obraz cienia który rzuca. Podwija go i widzi tam małego chłopca w krótkich majtasach.
Ja też mam swoje lata i już rozglądam się za laseczką, aby pewniej czuć się na spacerach. Przez utożsamianie tamtego pana ze sobą pomyślałem, że chyba każdy ma w sobie takie dziecko. Mało tego, psychologowie doradzają aby zadbać o to, żeby tak pozostało jak najdłużej, bo wtedy łatwiej zaakceptujemy skutki upływającego czasu. Ta myśl dotyczy również pań, gdyż napotkałem kiedyś analogicznie wyglądający rysunek idącej w pochyleniu babci z laseczką, której cień rzucany na pobliski mur przedstawiał jednak rozbrykaną młodą dziewczynę.
Udostępniając takie obrazki na Fb próbuję wywołać dyskusję o przemijaniu.
Niestety, większość moich znajomych, to ludzie w młodym wieku i zapewne szkoda im czasu na jakąś widoczną reakcję.
Dzisiaj napotkałem poniższy tekst i postanowiłem go udostępnić…
Zgodnie z apelem zamieszczonym na końcu…
Oto on:

Świetny tekst, który napisał Boucar Diouf . Bardzo prawdziwy…

Ledwo zaczął się dzień i… jest już szósta wieczorem. Tydzień ledwo przybył w poniedziałek i już jest piątek.
… a miesiąc już minął.
… a rok prawie się kończy.
… i minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia.
… i zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, przyjaciół.

I zdajemy sobie sprawę, że jest już za późno, aby wrócić. Więc… Spróbujmy jednak jak najlepiej wykorzystać czas, jaki nam pozostał. Nie zwlekajmy z szukaniem zajęć, które lubimy. Dodajmy kolorów naszej szarości. Uśmiechnijmy się do małych rzeczy w życiu, które są balsamem dla naszych serc.
I mimo wszystko, nadal cieszmy się spokojem tego czasu, który nam pozostał. Spróbujmy wyeliminować „potem”…

Zrobię to potem…
Powiem potem…
Pomyślę o tym potem…
Zostawiamy wszystko na później, jakby „potem” było nasze.
Ponieważ nie rozumiemy, że:
potem – kawa jest zimna…
potem – priorytety się zmieniają…
potem – rok się skończy…
potem – zdrowie się kończy…
potem – dzieci dorastają…
potem – rodzice się starzeją…
potem – obietnice są zapomniane…
potem – dzień staje się nocą…
potem – życie się kończy…
A potem często jest za późno…

Więc… nie zostawiaj niczego na później, ponieważ czekając na później , możemy stracić
najlepsze chwile,
najlepsze doświadczenia,
najlepszych przyjaciół,
najlepszą rodzinę…

Dziś jest odpowiedni dzień… Ta chwila jest teraz …
Nie jesteśmy już w wieku, w którym możemy sobie pozwolić na odłożenie na jutro tego, co należy zrobić od razu. Zobaczmy więc, czy będziesz mieć czas, aby przeczytać tę wiadomość, a następnie udostępnić ją.
A może odłożysz to na… później ?
I nie podzielisz się tym nigdy !?

Ostatni dzień sierpnia…

Sierpień przyniósł nam wiele wspomnień związanych z obchodami rocznic wydarzeń jakie w tym miesiącu obchodzono.

* Ostatni dzień sierpnia, to dzień zakończenia wakacji. Smutny raczej i to nie tylko z powodu nagłego pogorszenia się pogody. Prezydent zwołał wczoraj Radę Gabinetową, na której poinformowano go o przygotowaniach do nowego roku szkolnego. Będzie normalnie. Tradycyjne metody nauczania i raczej brak perspektywy zdalnego nauczania uziemionych w domach młodych ludzi i części ich rodziców. To samo dotyczy nauczania hybrydowego.
Gdy zapytałem przed tygodniem młodego człowieka o to, czy cieszy się z powrotu do szkoły, to nie wyglądał na zadowolonego, ale żeby rozwiać moje wątpliwości dopowiedział, że nie cieszy go to wydarzenie.
Liche nastroje przeważają wśród nauczycieli i to nie tylko z powodu ministra, rozsnuwającego Czarne(k) chmury nad oświatowym podwórkiem.
Wiele szkół nie może uzupełnić braków w zatrudnieniu nauczycieli, bo praca w oświacie przestała być atrakcyjna, chociaż, tak po prawdzie, to nigdy atrakcyjna finansowo nie była. Coś interesującego dzieje się jednak w temacie, skoro pan minister umawia się z samym Prezesem na rozmowę w tej sprawie.
Może jutro w inauguracyjnym przemówieniu coś się dowiemy?

* Ostatni dzień sierpnia, to zakończenie przegranej z kretesem przez USA i sprzymierzonych 20 letniej wojny w Afganistanie. Wyznacza go dzień zakończenia ewakuacji wojsk i przedstawicieli różnych służb oraz miejscowych współpracowników. Niewdzięcznicy „zdradzili” Amerykę porzucając broń i uciekając przed Talibami, którzy będą traktować ich jak zdrajców.
Przegrana wojna przyniosła bilionowe chyba straty finansowe w jakie brnęli kolejni czterej prezydenci i teraz okazało się, że winien jest ten, który miał odwagę tę wojnę zakończyć, czyli obecny prezydent Joe Biden. Jak to się dla niego zakończy, tego nikt jeszcze nie wie. Poprzednik jest gotowy powrócić do gry ze swoim hasłem Ameryka First, którego w Afganistanie nie potrafił jednak wdrożyć.

* Ostatni dzień sierpnia dla nas Polaków, to wspomnienie podpisania porozumień strajkowych w hali bhp Stoczni Gdańskiej. Będą obchody, przemówienia, wręczanie odznaczeń…
Wiele smutnych refleksji nasuwa się dzisiaj przy wspominaniu tamtych czasów i czytaniu listy żądań strajkowych spisanych na dwóch płytach sklejki. Wiele tekstów napisano na tematy dotyczące porównania ówczesnej i obecnej solidarności, której nazwy nie sposób pisać z dużej litery, a tym bardziej słynną czcionką zwaną solidarycą. Używają jej dzisiaj jedynie w czasie strajków, aby pokazać determinację w stawianiu żądań.
W dyskusjach medialnych usłyszałem, że żądania płacowe były na 5 pozycji listy spisanych na słynnych płytach żądań, a na drugiej zniesienie cenzury i zapewnienie wolności mediów. Jak to dzisiaj odbierać w czasie, gdy rządowa spółka Orlen wykupiła wszystkie lokalne dzienniki i tygodniki wraz z dostępem do mediów elektronicznych po to, aby zapewnić „ … wolność prasy i mediów od obcego kapitału”.
Jak to dobrze, że w przeddzień podpisania porozumień stoczniowych
w Gdańskim Centrum Solidarności odbyło się transmitowane przez TVN24 uroczyste wręczanie Medali Wolności…
Może to wpłynie na otrzeźwienie dzisiejszych decydentów

Elementarz Jacka

Jedynka Polskiego Radia w dzisiejszym programie „Lata z Radiem” jako temat główny obrała sobie sprawę Elementarza, jakiego wielu z nas używało w szkole. Pozwoliłem sobie przypomnieć mój i nie tylko mój punkt widzenia na ten temat. Zapraszam do lektury

Tatulowe opowieści

ElementCzy pamiętamy jeszcze słowa tej dziecięcej piosenki o radosnym Jacku? A elementarz występujący w tekście, to na pewno ten najbardziej chyba znany zwłaszcza rodzicom i dziadkom elementarz Falskiego, czy może już całkiem inny, bardziej współczesny pierwszy podręcznik dla pierwszoklasistów? Przypomnimy sobie słowa tej radosnej piosenki:

View original post 1 196 słów więcej