Imigranci, emigranci…

Odwiedziła nas córka mieszkająca od wielu lat w Chicago i pracująca tam jako dyrektor zarządzający Muzeum Polskiego w Chicago.
Wizyta w domu rodzinnym stała się możliwa dzięki delegowaniu jej Przez Kongres Polonii Amerykańskiej do reprezentowania Polonii Amerykańskiej na zjeździe Rady Polonii Świata jaki odbywał się tym razem w Wilnie. Znalazła się więc w gronie ludzi mających podobny życiorys oraz wybór głównego zajęcia i zainteresowania sprawami Polonii. Dzięki relacjom jakie powstały w związku ze zjazdem i dokumentacji zdjęciowej jakie tworzyła w Wilnie, a następnie w Warszawie, gdzie brała udział w 44 posiedzeniu Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich wiemy jak duże jest zainteresowanie władz Polski losem polskich placówek rozlokowanych niemal w całym świecie.
Cel jest jeden: Ocalić cenny dorobek narodowy znajdujący się w tych placówkach i poszerzać wiedzę lokalnych społeczności o historii, kulturze i dorobku narodu, który wychował i wykształcił twórców tych dzieł.
Jednym i drugim uczestnikom tych działań należą się wielkie słowa uznania i gratulacje.
Realizując przemyślany program wizyty w domu mieliśmy okazję odwiedzać członków bliższej i dalszej rodziny i miejsca, które dla Małgosi były i są nadal interesujące. Dużo zdjęć wykonaliśmy i wzbogaciliśmy sferę poznania nie tylko miejsc i obiektów, ale i samych siebie. Jednym słowem podładowaliśmy nasze akumulatory, które muszą nam wystarczyć na dalsze lata rozłąki.
W dniu kończącym wizytę w domu byliśmy w naszym kościele. Była to okazja nie tylko do modlitw ale i upamiętnienia tego miejsca, czego dokonała we wpisie i fotorelacji na Fb: LINK
   Oglądając to mogłem zastanowić się i nad tym jakie miejsca i przemyślenia były dla niej najistotniejsze i porównać ze swoimi relacjami jakie wciąż tworzę.
Jeszcze jedno spostrzeżenie. Dzień odjazdu Córki do Warszawy na dalszy ciąg zajęć związanych z jej pracą, był obchodzony jako Dzień Emigranta i Uchodźcy. Parę słów w tej sprawie wypowiedzianych przez księdza w ramach modlitwy wiernych zawierały tylko intencję, aby otworzyć się na nich i tworzyć warunki do ich integracji ze społeczeństwami, do których trafiają.
Pomyślałem o sobie jako niegdysiejszym, czasowym emigrancie zarobkowym i o mojej córce, która w tej roli występuje już od wielu lat, a nawet uczyniła sobie z tego sposób na życie.
Już po jej odjeździe, w cichym już domu poszukałem materiałów o Dniu Emigranta AD 2022, aby sprawdzić co powiedział na ten temat Papież, politycy i komentatorzy. Ponieważ możecie państwo sami to prześledzić, to jedynie wspomnę o tym, że w najbliższym otoczeniu Polski wciąż nie jest zakończona sprawa fali masowej emigracji, czy raczej uchodźctwa z Ukrainy.
Dochodzi teraz nowy element uchodźctwa Rosjan przed skutkami ogłoszonej nagle mobilizacji do sił zbrojnych Rosji. Uciekają gdzie tylko mogą, ale … Spokojnie. Władze wielu państw będą bronić się przed nimi tak, jak choćby Finlandia, która zamierza wybudować na granicy płot o wiele dłuższy niż nasz na granicy z Białorusią.

Temat emigracji i uchodźctwa nie zostanie wyczerpany…

Blogi i piszący je blogerzy też mają swoje święto…

W roku 2022 Dzień Blogów przypada na 31 sierpnia (środa), czyli właśnie dzisiaj. W kalendarzu świat nietypowych wyczytałem, że…

  Najbardziej znanym prekursorem blogerów był prawdopodobnie Doogie Howser, genialny nastoletni lekarz z popularnego serialu telewizyjnego, który każdego wieczora notował na swoim IBM-ie krótką refleksję na temat ważnych zdarzeń minionego dnia. Musiało jednak minąć około 10 lat, by internetowi pisarze pod koniec lat 90. mogli w prosty sposób publikować takie notatki w Internecie, w formach weblogów, które wkrótce ochrzczone zostały po prostu blogami. W ciągu kolejnej dekady blogi ewoluowały – nie były już tylko publicznymi pamiętnikami dla znajomych. W świecie artystów, polityków czy dziennikarzy stały się ważnym narzędziem marketingowym i miejscem głoszenia swoich przekonań. Światowa blogosfera liczy obecnie około 160 milionów blogów. Niektórzy autorzy prowadzeniem bloga zajmują się zawodowo, utrzymując się z wpływów z reklam. Jednym z pierwszych polskich blogerów, którzy stali się popularni dzięki swoim blogowym notkom (nieraz dość kontrowersyjnym), jest Kominek. Zaczynał praktycznie od zera w 2005 roku, dziś prowadzi dwa autorskie portale, wydał książkę o życiu blogera, ale i on musi dorabiać w reklamie np. piwa Żubr.

Głównym założeniem Dnia Blogów, obchodzonego od 2006 roku, jest promowanie blogosfery i zainteresowanie czytelników innymi kulturami. Blogerzy zachęcani są tego dnia do wyszukania pięciu ciekawych blogów – najlepiej z różnych stron świata – i polecenia ich swoim czytelnikom. W ten sposób promowana jest również współpraca między autorami blogów – powiadają autorzy tego wpisu. Wynika z tego, że wpis jest skopiowany z tekstu zamieszczonego wiele lat temu, bo w tym roku nikt już takich inicjatyw nie zgłasza.

W przeddzień tego „niby” święta zamieściłem na Fb wspomnienie opowieści sprzed 3 lat licząc na jakąś dyskusję, ale oprócz kilku życzeń i polubień nikt nie chciał zabrać głosu.
Złożyłem więc życzenia kilku zaprzyjaźnionym blogerom z pytaniem, czy będą świętować”. Przykładem niech będzie ten blog: Klik
Rozmowa rozpoczęta przy innym temacie przebiegała następująco:
Świętuję Dzień Bloga, a Ty?
– Może też powinnam?
– Absolutnie tak…
– Ale gdzie impreza? Nie widzę nowego wpisu…
– Udostępniłem na Fb wpis sprzed 3 lat, ale szału nie ma…
– Czytam, że to jutro, więc może i szał pojawi się jutro?
– Racja. Zapędziłem się zbytnio. Proszę przyjąć serdeczności już dzisiaj, aby jutro świętować z przytupem
– To dobry pomysł świętować 2 dni! Wszystkiego dobrego, Tatulu! Oby pióro nie zapychało, a rzeka słów nie wyschła!
– O ile nie zapomnę, to poświętuję. Zastanawiam się jednak nad formą. Bo przecież nie może być tak, że po prostu wyskoczę z torta…
– Kiedyś Onet dbał o sensowny przebieg świętowania. Były łańcuszki linków polecających najciekawsze blogi, były konkursy na bloga roku…Teraz jesteśmy osamotnieni i sami musimy sobie radzić
Czy sobie radzimy?
Z tym jest bardzo różnie. Jedne blogi znikają, a inne w tym czasie powstają. Nawiązują się nowe, nie tylko wirtualne znajomości i serdeczne kontakty, ale nic samo się nie dzieje.
Przypomnę sentencję, którą wykorzystywałem w szkole:
Zdobędziesz więcej przyjaciół w miesiąc interesując się ich życiem, niż próbując przez lata zainteresować ich sobą.
Cytuję z pamięci ale sens jest właśnie taki.

Szukamy więc przyjaznych dusz, staramy się nawiązywać nowe kontakty, aby wymieniać poglądy, czy umacniać się w swoich przekonaniach, a nawet je weryfikować.

Piszącym i komentującym u innych blogerom życzę z okazji Dnia Bloga wszystkiego najlepszego. Zapraszam do @Tatulowych opowieści

Klamstwo, klamstwem uzasadniane

Ktoś zaglądnął do archiwum bloga szukając czegoś o kłamstwie i przypomniał mi tekst pisany z okazji obchodzonego w marcu „Dnia bez kłamstwa”. KLIK
Wróciłem do ówczesnych rozważań i przypomniałem sobie tamten tekst.
Mawiano kiedyś „Papier wszystko przyjmie”, a teraz to miejsce zajął przepastny Internet. Każdy pisać może, trochę lepiej lub trochę gorzej…
Czy jest w tych słowach jakaś siła sprawcza? Przypuszczam, że wątpię – mawiano kiedyś. I przynajmniej to jest poza dyskusją.

   Tak się złożyło, że w sąsiedniej Białorusi minęło właśnie 2 lata od sfałszowanych wyborów, o których wie cały świat i co?
„Car” Białorusi świętował po swojemu, a maltretowana przez niego opozycja po swojemu. Nawet w Polsce odbył się solidarnościowy marsz, mający przypomnieć światu o fałszerstwie i jego skutkach. Czy to coś dało?
Inny przykład? Proszę bardzo .
Inny „Car” tym razem samozwaniec Putin ogłosił światu „specjalną operację” na Narodzie Ukraińskim w celu …
Wojna na Ukrainie. Dla Rosji to „specjalna operacja wojskowa”.
Atak na Ukrainę poprzedziło telewizyjne wystąpienie Władimira Putina, w którym poinformował, że podjął decyzję o przeprowadzeniu „specjalnej operacji wojskowej” w celu ochrony osób „cierpiących nadużycia i ludobójstwo przez reżim kijowski”. Putin wysłał wojska na Ukrainę w odpowiedzi na prośbę przywódców samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej, które wcześniej Rosja uznała za niepodległe i podpisała z nimi umowy o współpracy i wzajemnej pomocy
LINKTu też mamy rocznicę. Właśnie mija 8 lat od wielkiej machlojki jaką była akcja plebiscytowa,  po której Rosja wcieliła w skład swojego imperium te dwie republiki. Teraz zamierza powtórzyć ten manewr i przeprowadzić podobne referendum w okupowanej części Ukrainy.
Sądzę, że mimo oporów niemal całego świata przeprowadzi to z takim samym skutkiem jak poprzednio i tak, jak się to zdarzało wiele razy w historii świata.
A nasze podwórko lepsze?
Właśnie wygasły kadencje dwóch instytucji kontrolujących TVP – Rady Mediów Narodowych oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ale PiS już przed laty zadbał, by sejmowa większość – czyli prezes Jarosław Kaczyński – kontrolowała obie te instytucje.
Najpierw kończy się kadencja RMN – upływa w drugiej połowie lipca. To nowe ciało, utworzone w 2016 r. przez PiS tylko po to, by przejąć kontrolę nad władzami TVP i Polskiego Radia oraz Państwowej Agencji Prasowej. PiS przekazał mu prawo do powoływania i odwoływania prezesów i zarządów spółek telewizyjnej i radiowej, które dotąd przynależne było ciału konstytucyjnemu, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. W ten sposób PiS zagwarantował sobie pełnię władzy nad tymi mediami…
Czytamy w Wyborczej – szczęśliwie nie należącej jeszcze do koncernu Obajtka: LINK
Tydzień temu odbyły się wybory do współczesnego „Radiokomitetu”, czyli do Krajowej Rady Mediów Narodowych.
Narodowych – przypominam…
I wiecie Państwo kto wygrał? Zaskoczenia nie było. Przewodniczącym na kolejną kadencję wybrano doskonałego i sprawdzonego fachowca jakim  okazał się Krzysztof Czabański, a członkiem RMN pozostała ponownie wybrana posłanka PiS Joanna Lichocka, ta sama która była tam poprzedniej kadencji, a do historii polskiego sejmu weszła pocierając sobie środkowym palcem oko, gdy ją zaswędziało.
Warto dodać i to, że: Kadencja członka Rady Mediów Narodowych trwa 6 lat. Trzech z nich wybiera Sejm, natomiast dwóch powołuje prezydent spośród kandydatów wskazanych przez największe kluby opozycyjne.
Podobno każda partia rządząca i to w każdym kraju stara się podporządkować sobie media i to na różne sposoby. Ostatnie wyczyny naszych wschodnich sąsiadów w tym względzie pokazują jaką drogą może podążać i nasza władza. Władza przejmie i podporządkuje sobie wszystkie media, a w nich będzie nam wciskać wygodną sobie „prawdę”. Będą też podjęte próby zastraszania takich jak my blogerów próbujących wypowiadać się w imieniu własnym i w interesie publicznym zarazem. Czy zamkną nam buzie? To czas pokaże.
Od jakiegoś czasu audycje nadawane przez Jedynkę Polskiego Radia w języku białoruskim poprzedza komunikat:
A teraz nadamy audycję dla mieszkańców Białorusi, którzy na co dzień pozbawieni są rzetelnej i obiektywnej informacji…
Rzetelna i obiektywna… Pod takim zarządem nie może być inna, prawda?
Teraz trwa pora sejmowych, a więc i politycznych wakacji. Opozycja szydzi sobie z przeciwników, że na urlopy odeszli ludzie piszący przekazy dnia dla ludzi władzy i dlatego zapanował wielki chaos, choćby w objaśnianiu przyczyn zablokowania pieniędzy przeznaczonych na realizację Polskiego Ładu, czy Planu Odbudowy. Jeden domaga się pieniędzy bo jesteśmy cacy i w dodatku  potężni jak nigdy, inny mówi wręcz przeciwnie: Łaski bez. Damy sobie radę. Mamy swojego prezesa NBP, który jak będzie potrzeba to dodrukuje pieniędzy, a w ogóle to po co nam Unia… Jesteśmy potężnym krajem zamieszkałym przez dumny naród itd. itd.

Zdjęcie na wstępie pochodzi z Internetu i ma znaczącą wymowę. W komentarzy do niego ktoś zareagował wklejeniem mema o jeszcze bardziej wymownej treści.(Powyżej)
Co Państwo o tym sądzą?


Roztropność i przezorność

Przeczytałem dzisiaj rozważania popularnego w mediach społecznościowych zakonnika, który omawiając przesłanie płynące z „Kazania na górze” dużo miejsca poświęcił przezorności i roztropności.
Ja też pisałem o tym przed 10 laty jednak za kanwę opowieści przyjąłem zupełnie inny przykład z tzw. życia.
Myślę, że to się uzupełnia.
Zapraszam

Tatulowe opowieści

   Roztropność to cnota moralna, która wyraża się umiejętnością dobierania właściwych środków prowadzących do celu. Jest zasadą doskonalenia postępowania człowieka. Człowiek roztropny korzysta z rozumu, który powinien dostarczać elementów osądu czy też kryteriów oceny. Potrafi też zasięgnąć rady u innych – czytamy w Wikipedii.
 Przezorność to zdolność przewidywania, zapobiegliwość, a również to wszystko, co mieści się pod synonimami słowa przezorność, czyli także: ostrożność, rozsądek, rozwaga,  mądrość,  odpowiedzialność, dalekowzroczność ,oględność.

View original post 877 słów więcej

Jak robak w chrzanie…

Mieliśmy okazję przygotować tzw. małosolne ogórki na spodziewane imprezy rodzinne. Jak wiadomo do ich zakiszenia potrzebny jest chrzan i dlatego utrzymuję go na swojej działce. Gdy robimy przetwory, to stan „pogłowia” chrzanu ulega pewnej redukcji, a w oczekiwaniu na następny sezon pogłowie się skutecznie odbudowuje. Ja go wykopuję, oczyszczam, kroję na kawałki, a kiedyś jeszcze ucierałem na tarce, aby mieć taki domowy, ostry jak piekło chrzan. Bardzo bywałem spłakany przy tych zajęciach i to nie z żalu nad losem tej rośliny.
   Nigdy nie widziałem robaków w chrzanie i ze zrozumieniem odnosiłem się do ludowego porzekadła: „Zachowuje się jak robak w chrzanie…” W domyśle uzupełnianego tokiem myślowym… Dobrze mu, gdyż nie zna innego smaku. To powiedzenie pasowało mi do bardzo wielu sytuacji, zwłaszcza gdy mówiono o ludziach przyjmujących bezkrytycznie wszystko co mu wciska jego telewizja, rozgłośnia radiowa, czy gazeta. Wierzy we wszystko, jak w słowo objawione.
Kiedyś ujął to w niezwykle plastyczne powiedzonko sławny Stefan Kisielewski. Brzmiało następująco: „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać”.
Lata lecą, a w temacie o którym piszę, zmian jakoś nie widać. Wszystkim jest z tym dobrze? Politycy potrafili te upodobania przekuć w broń pozwalającą zdobywać zwolenników i wygrywać wybory, a te biedne robaki co z tego mają?
Gdy dzisiaj zajmowałem się tytułowym chrzanem, to jednak zauważyłem w nim larwy jakichś robaków. Byłem zdziwiony, ale dość krótko, bo gdy sięgnąłem do zasobów Wikipedii, to okazało się, że jako warzywo chrzan ma bardzo wielu wrogów i palący smak i zapach wcale nie służy mu za obronę. Chrzan trzeba opryskiwać, a do tego trzeba wiedzieć kiedy i jakim środkiem się posłużyć.
Mało tego, bo te same robale mogą żerować również na innych roślinach.    Nie tylko to mnie dzisiaj zaskoczyło. To samo hasło poprowadziło mnie m.in. do artykułu będącego wywiadem z Polką żyjącą w Panamie, która ma osobliwe zdanie o Polsce i Polakach: TU LINK
W jej wypowiedzi będącej porównaniem warunków życia w Polsce i Panamie padło również pytanie o możliwość powrotu do Polski. Tak brzmiała jej odpowiedź:
*Mówiła pani przed wywiadem, że syn mieszka w Polsce. Przez cały ten czas, ani przez chwilę nie zastanawiała się pani nad powrotem do ojczyzny?
O nie. Ja mówię o Polakach, że zachowują się jak robaki w chrzanie – piecze ich w tyłek tak mocno, że nie mogą wytrzymać, więc narzekają głośniej i głośniej, ale ciągle siedzą w tym samym słoiku.
Narzekamy, to prawda, ale kochamy swój słoik.
– Ja cały czas słyszę, że w Polsce wszystko jest źle. Skoro jest tak źle to może czas, żeby się zastanowić nad wyjazdem, albo nad tym, żeby coś w tym słoiku rzeczywiście zmienić.
To właśnie to narzekanie jest dla pani najbardziej nieznośne z Polsce?
Nie tylko. W Polsce przytłacza mnie taki wszechobecny, europejski stres. Więcej, więcej, szybciej, szybciej. Nieznośna presja społeczna, żeby zrobić karierę zawodową, mieć prestiż, dobry samochód, to jest przytłaczające i to jest wszędzie. Zauważ, że ludzie prawie każdą rozmowę prowadzą na temat swojej pracy…
Nie cytuję w całości tej rozmowy, gdyż podałem link i zachęcam do jej przeczytania.
Mam nadzieję na interesującą rozmowę pod tym tekstem. Zapraszam

Jedność obcowania

Standardowo

Kolejny raz świętuje dzień swoich urodzin.
Liczba tych rocznic, co już za mną rośnie zatrważająco, ale nie rozpaczam. Staram się żyć w gotowości do finału, który może nastąpić w każdej chwili. Wszyscy to wiemy, a niektórzy nawet doświadczają tego na sobie.
Co Bóg da, to będzie. Ważne, że wciąż są ludzie, dla dla których jesteśmy kimś więcej niż tylko znajomymi i z okazji urodzin dają tego wymierne dowody.
Dziękuję serdecznie za serdeczną pamięć i wszystkich serdecznie pozdrawiam

Tatulowe opowieści

Kolejne moje urodziny oprócz obfitości napływających za pośrednictwem Fejsbuka  sympatycznych życzeń przyniosły mi też wiele przemyśleń na temat tego – co już za mną jak i tego, co daj Boże jeszcze przede mną. Jeśli życzenia się spełnią. Listę osób, które zechciały poświecić mi w tym dniu swoją uwagę otwierała najbliższa rodzina. Mamy z żoną taki wieloletni już zwyczaj składania sobie życzeń urodzinowych tuż po rozpoczęciu się naszych świąt. Polecam, jako że to sprawdzona metoda i w naszym 45 letnim trwaniu przynosiła zawsze miłe efekty.

Rankiem, gdy włączyłem komputer czekały na mnie życzenia od zespołu Facebooka z listą kilkunastu wpisów bieżących i wspomnieniami urodzin sprzed lat. Pomyślałem, że miły to zwyczaj i że w ankiecie na temat : Czy zespół Facebooka dba o swoich użytkowników jaki mi podesłano przed paru dniami mogłem wpisać że „dba”, albo nawet” bardzo dba” zamiast ostrożnego: „Nie mam zdania”. Następnym razem się poprawię – pomyślałem i…

View original post 238 słów więcej

14 Rocznica bloga „Tatulowe opowieści”

Pierwszy banerek bloga. Mysz kościelna

Wczoraj minęła 14 rocznica mojego blogowania.
Nikt tego nie zauważył. Nawet rodzina, bo żadnej reakcji z ich strony nie odnotowałem. Wczoraj (3 lipca 2008 ukazał się pierwszy post) zrobiłem na własny użytek redakcyjny remanent przypominając sobie treść kolejnych podsumowań no i komentarzy jakie pojawiły się pod tekstami. Bardzo to pouczająca dla mnie lektura. Większość tych wypowiedzi powstało w czasie, gdy blog był zawieszony na stronie Onet pl. Tam promowano co ciekawsze teksty udostępniając je na pierwszej stronie Onetu w zakładce Blogi. Takie podejście redakcji Onet windowało niektóre blogi na szczyty rankingów przysparzając czytelników, czyli followersów, jak to się dzisiaj nazywa.
Niestety, Onet zrezygnował z prowadzenia zakładki dla blogów i wyznaczył nam termin przeniesienia się na inną stronę. Nie było wyjścia. Aby nie tracić blogowego dorobku przeniosłem z pomocą przyjaciół swój blog do WordPressa pod koniec 2017 roku.
Zaczęło się dla mnie nowe doświadczenie związane ze zdobywaniem miejsca dla siebie poprzez pozyskiwanie nowych czytelników. Aby dać się poznać w nowym środowisku dość często przypominałem dawniejsze teksty, a w związku z tym ilość publikowanych nowych opowieści dość szybko malała.
Statystyki bloga wskazują na to, że moje starania zostały zauważone i w czasie obecności na WordPressie odwiedziło mnie ponad 37 tys. czytelników dokonując ponad 70 tys. wyświetleń z czego 59 tysięcy przypadło na Polskę, 5138 na USA, 2325 na Niemcy, 1921 na Wielką Brytanię, 679 na Irlandię, 455 na Kanadę, 376 na Ekwador, 311 na Francję i na wiele innych państw gdzie przebywają Polacy.
Z pewnym rozczarowaniem przyjąłem zestawienie porównania liczby wejść na blog poprzez czytnik WordPressa (śladowe wejścia) w stosunku do wejść poprzez linki zamieszczane przeze mnie na Facebooku, które są dość liczne i ratują statystyki.
W poprzednich podsumowaniach jubileuszy zadawałem dużo pytań o ocenę stanu bieżącego, zakres tematyczny, formę i treść bloga. Odpowiedziano mi na większość z nich, a ja starałem się z nich korzystać.
Pytałem również o to, co motywuje ludzi do pisania blogów. Uzyskałem różne odpowiedzi  i wciąż o nich pamiętam. Pamiętam również o swoich motywacjach, a te jak na razie są niezmienne.
Staram się nadążać za tematyką bulwersującą nas wszystkich i pisząc o nich chętnie wymieniam się z Państwem poglądami i przemyśleniami w tym zakresie.
Piszemy podobno nie dla statystyk, ale z wewnętrznej potrzeby potwierdzania słuszności głoszonych poglądów i tego się trzymam.
Z okazji Jubileuszu „Tatulowych opowieści” serdecznie dziękuję zaglądającym tu czytelnikom za życzliwość i zainteresowanie. Niezmiernie raduje mnie fakt, że wciąż udaje się nam zachowywać wzajemną życzliwość i kulturę w wymianie opinii i poglądów nawet mimo wielu głębokich różnic.
Dziękuję za to, że nadal jesteście ze mną. Pozdrawiam…

Awatar, który był przez wiele lat moim hasłem i zaproszeniem do rozmów

Przyjaciel pies miał na imię Agis

1 lipca to Dzień Psa.
Naszły mnie w związku z tym wspomnienia mojego przyjaciela Psa jaki pojawił się w naszej rodzinie za sprawą wyboru jakiego wtedy dokonał. Było nam dobrze ze sobą. Czasem jednak uciekał i szukał swego dawnego pana na parkingu pobliskiego zakładu wulkanizacyjnego, gdzie go porzucono.
Przy czytaniu tego tekstu wspomniałem znajomego blogera o nicku @Klater, który wzruszająco wspominał swojego psa, a sam już kilka lat temu pożegnał się z nami. Kiedy i na mnie przyjdzie pora, to kto będzie mnie wspominał wyciągając na światło dzienne dawne opowieści?
Mam nadzieję, że dzięki mojemu wspomnieniu Agisa ktoś z Państwa zechce podzielić się swoimi wspomnieniami

Tatulowe opowieści

Taki był, gdy się do nas wprowadził

 

Panowie prowadzący w TVN 24  Szkło kontaktowe przed paroma dniami przypominali sobie na antenie różne nasze powiedzonka z psem w tytule. O dziwo znaleźli kilkanaście takich powiedzeń, a przecież nie wyczerpali tematu. My sami też moglibyśmy dodać do powiedzeń typu: Pies ci mordę lizał; Pies z tobą tańcował; Psia krew. Zeszedł na psy… sporo innych o bardzo pozytywnym wydźwięku. Dla przykładu Sztaudynger:
Tę prawdę poznajemy z wiekiem,|
Nie każdy pies jest psem, nie każdy człowiek człowiekiem
.
– „Pies jest jedyną istotą na świecie , która bardziej kocha Ciebie niż samego siebie”./J. Billings /
– „Na początku Bóg stworzył człowieka, ale widząc go tak słabym, dał mu psa” – /Alfons Toussenel/
– „Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował”./ D. Bruce
– „Ten kraj szczęśliwy ……

View original post 548 słów więcej

Kamienie milowe – Szwajcaria

Na Instagramie do którego codziennie zaglądam nasiliła się w ostatnim czasie reklama cudnych widoków Szwajcarii. Klikam codziennie pod wszystkimi zdjęciami i filmikami jakie prezentują, a w głowie przewija się fala wspomnień z tego cudnego kraju. Mieliśmy przepiękne wakacje jakie zafundowali nam mieszkający tam przyjaciele Marianne i Peter. To dla nas był jeden Kamieni Milowych naszego życia. Dziś podążam za wspomnieniem wraz z żoną Elżbietą i córkami Małgorzatą i Anną

Tatulowe opowieści

Marianne w różowej czapeczce i ciemnych okularach
Za nią Jej mąż Peter. W tle przepiękny szczyt Matterhorn

W moim pierwszym, wygranym zresztą na loterii samochodzie Syrena 105 miałem naklejoną na desce w pobliżu prędkościomierza kolorową, samoprzylepną naklejkę: STOP ! STONES MILES.
Wybrałem ją spośród wielu oferowanych w sklepie Motozbytu nalepek kierując się atrakcyjnym kolorem, kształtem i krojem liternictwa. Nie wiedziałem wtedy co oznacza ten napis. Tego dowiedziałem się od żony, która jedyna w rodzinie znała język angielski dzięki rocznemu wyjazdowi do wujka w Kalifornii , co jak się okazało bardzo wpłynęło na jej późniejsze życie. STOP! KAMIENIE MILOWE.

View original post 1 264 słowa więcej

Hej, wakacje to rzecz miła…

Pan minister Czarnek też się cieszy, chociaż nie ma wakacji…

Jak na belfra przystało – mimo, że od 10 lat na emeryturze – dzisiaj będzie o szkole i wakacjach.
Hej wakacje to rzecz miła, wyśmienita rzecz
Już nauka się skończyła, książki poszły precz…
– Czy pamiętamy jeszcze słowa tej piosenki?

  Od samego rana w moim radio ”Jedynka” tematem dyżurnym był ostatni dzień roku szkolnego. Wywiady z dziećmi – najlepiej małymi, bo to takie wdzięczne i spontaniczne wypowiedzi – podnoszą atmosferę oczekiwania na ten ostatni już dzień, po przeżyciu którego będzie już samo szczęście. Tylko się pławić w tym – legalnym już nieróbstwie – które młodzi wolą nazywać zasłużonym wypoczynkiem.  
Wyłączam oczywiście tych, którzy pracują zarobkowo, lub pomagają w domach.

  W dniu zakończenia roku szkolnego, tak jak zawsze w ostatnich latach, musiałem jakoś pogodzić obecność na dwóch imprezach, w dwóch odległych o 12 km szkołach. Szczęście mi sprzyjało, gdyż z racji różnego czasu rozpoczynania Mszy świętych otwierających uroczystości szkolne, mogłem rozpocząć świętowanie w kościele Ducha Św. w Staszowie, razem z Ekonomikiem. Koncelebra trzech księży katechetów zapowiadała uroczysty charakter spotkania. Najbardziej uroczyste i ważne było jednak, w moim przynajmniej odczuciu, kazanie.
Nasz katecheta, ks. Tomasz, którego pracę przedstawiałem już przy okazji opisu Rekolekcji Wielkopostnych, rozpoczął jak zwykle z humorem, ale i z głębokim przesłaniem. Oto główne wątki jego nauki:
– Każdy z nas otrzymuje od Stwórcy czas do wykorzystania. Dzielony jest on na pewne okresy. Są to okresy dzieciństwa, czasu nauki szkolnej,  czasu dojrzewania i dalsze
– Otrzymaliśmy też od Stwórcy wolność w zakresie wykorzystania tego danego nam czasu.
– Dzisiejszy dzień, to dzień obrachunku dokonywanego przed samym sobą.
– Każdy z tu obecnych, czy to uczeń, czy nauczyciel, czy ksiądz katecheta, czy dyrektor szkoły dokonuje dzisiaj takiego obrachunku. Pytamy sami siebie: 
– Czy należycie wykorzystaliśmy dany nam czas? Czy zrobiliśmy wszystko, aby dane nam szanse wykorzystać? Przekazać wiedzę, skorzystać z tej wiedzy, popracować, aby zdobyć jakieś przydatne doświadczenie i odpocząć sensownie.

   Poruszony treścią tej nauki rozejrzałem się po kościele, aby zobaczyć ile osób z obecnych równie mocno poruszą te słowa. Niestety rzeczywistość poraża. Gdyby bowiem odliczyć dzieci ze szkół podstawowych – dla których ten przekaz mógł być nie do końca zrozumiały – to kościół świeciłby pustkami. Gorzko wspomniałem słowa dwu dziewczyn, z którymi wchodziłem do kościoła, mówiących o koleżance, która jako Świadek Jehowy zrozumiała, że Pasterka u chrześcijan polega na chodzeniu wokół rynku, w czasie gdy z kościoła dobiegają kolędy (kościół jest tuż obok rynku). Takie poczyniła obserwacje.

   Ja, jak na refleksyjnego belfra przystało, zadałem sobie pytania sugerowane przez kolegę z pracy ks. Tomasza. Co wyszło z tych przemyśleń? Pozostawię jednak dla siebie większość z osiągnięć, jakie sobie przypisuję, a tym bardziej z niedociągnięć do jakich się przyznaję. Mam tu na uwadze mądrość Alberta Hubbarta, który powiedział:
– Nie tłumacz się – przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą.

   Wspomniałem też na okoliczności pracy w szkole, w ostatnich tygodniach nauki. Większość uczniów walczyła o lepsze oceny niż to wypadało ze średniej. Nie po to jednak, aby lepiej umieć, więcej zrozumieć, czy dalej zajść w drodze do poznania. Próbowali innych, znanych pewnie od wieków uczniowskich metod. Uśmiechem, prośbą czy nawet oskarżaniem o brak sprawiedliwości… bo Kasia, Zuzia, Mania… mają takie same oceny cząstkowe, a otrzymały wyższe oceny końcowe? W takim razie proszę do odpowiedzi, zapraszam zadąsane panny.
– Ale ja dzisiaj nic nie umiem! – słyszę w odpowiedzi.
– A czy wiesz jakie oceny stawia się takim co nic nie umieją? – pytam.
– Wiem – odpowiadały, – ale panie profesorze, przedmiot się nam kończy, a ja nie chcę mieć na świadectwie maturalnym trójki, czy czwórki!
– Przecież uprzedzałem o tym fakcie jeszcze w ubiegłym roku, a i w obecnym przypominałem o tym aż do znudzenia – ripostuję.
– Ale panie profesorze, nie dałoby się poprawić?
– Ależ to ty poprawiasz, a ja tylko zapisuję wynik – dodałem objaśniająco

   Ile takich rozmów każdy z nas, nauczycieli przeprowadził w ostatnich tygodniach? Ja miałem setki takich rozmówców, i zawsze starałem się wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu. Czy wszyscy odeszli z zadowoleniem? Nie wiem i chyba nikt z nauczycieli tego nie wie.
Łatwiej zidentyfikować niezadowolonych, gdyż ci już w ostatnim tygodniu nie poznają nas na korytarzach i traktują jak powietrze. Taki los!

   Miniony rok szkolny dla mnie, to obok pracy na półtora etatu w dwóch szkołach – co jest dość męczącym i stresującym obciążeniem – jeszcze inne zajęcia szkolne i domowe. W tym pisanie bloga. Podsumowując, jak kazał ks. Tomasz,  zrobiłem sporo – mam nadzieję dobrej, belferskiej roboty. Mam więc i ja prawo do należnego wypoczynku. I zamierzam to prawo dobrze wykorzystać.

   Cały rok działamy pod przemożnym wpływem czyjegoś przekleństwa:
Abyś cudze dzieci uczył.
W wolnym wakacyjnym czasie zajmę się wreszcie własnymi dziećmi – i ich dziećmi, a naszymi wnukami.

  Hej wakacje to rzecz miła, wyśmienita rzecz…

Wszystkim uczniom i nauczycielom życzę udanego wypoczynku.
Pamiętajmy, aby nie dać się nudzie – bo:
Gdy się ktoś sam ze sobą nudzi, niech pomyśli czym jest dla innych ludzi.

Pozdrawiam