Problem w ocenie męskości mężczyzn

Przed paru laty poruszyłem problem o rany męskości . Podane w tekście linki wyczerpująco naświetlają temat , a dyskusja dobrze go podsumowuje. Zapraszam

Tatulowe opowieści

Przeczytałem ostatnio dwa artykuły będące faktycznie wywiadami z ludźmi, którzy powinni wiedzieć co mówią, bo ich nazwiska, to znana światowa marka w dziedzinach które reprezentują. Jednym z nich jest prof.Philip Zimbardo amerykański psycholog wypowiadający się w wywiadzie dla Newsweeka, tytuł: Leniwi mężczyźni i zaradne kobietyhttp://nauka.newsweek.pl/leniwi-mezczyzni-i-zaradne-kobiety-wywiad-prof-zimbardo-newsweek-pl,artykuly,345565,1.html Drugim jest prof. Krzysztof L. Krzystyniak – biochemik, toksykolog i immunolog wypowiadający się dla tygodnika Przegląd w wywiadzie: Czy grozi nam „Seksmisja”.   ”. http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/czy-grozi-nam-seksmisja-rozmowa-prof-krzysztofem-l-krzystyniakiem .  

View original post 168 słów więcej

Reklamy

Przestańmy narzekać na zbliżającą się jesień…

Czas pogody, to cykliczna audycja „Jedynki” Polskiego Radia, nadawana w niedzielne do południe. Ciekawa tematyka, sympatyczny redaktor prowadzący i znani mi wykonawcy starych już piosenek, sprawiają że coraz częściej pozostaję przy słuchaniu radia. Tym samym porzucam telewizyjne debaty zawsze pyskatych i mówiących jednocześnie polityków w nadawanym w tym samym czasie w TVN 24 „Kawie na ławę”, a zaraz po tej naparzance audycji realizowanej z udziałem dziennikarzy różnych opcji pod tytułem „Loża prasowa”.
Gdy zajrzałem dzisiaj na stronę internetową „Jedynki”, to zauważyłem autorski tekst mówiący o tym, że…|
Czas pogody jest audycją dla tych i o tych, którym tzw. pewien wiek staje się przepustką do nowego i pełnego radości życia. Rozmawiamy o relacjach rodzinnych, o więzach międzypokoleniowych, o tym, czego dziadek może nauczyć wnuka, ale i wnuczka babcię.
Słuchają nas Państwo podczas spaceru? Przygotowań do rodzinnego obiadu? A może w chwili samotności i refleksji nad tym, co się nie udało? Jesteśmy dla wszystkich! Dla radosnych i wątpiących, dla pogodnych i zadumanych – chcemy przekonać, że metryka czasem się myli! Bądźmy młodzi po 60-tce, 70-tce i dalej!
Kto by nie chciał być młody, prawda? Zwłaszcza w tych późniejszych przedziałach wiekowych. A dlaczego nie jest? Dlaczego większość ludzi w rozmowach potrafi mówić tylko o tym, co go boli, co go napawa smutkiem, strachem, czy tylko obawami?
Bywa, że tacy ludzie mają faktycznie wielkie problemy, ale i tak zawsze możemy przytoczyć przykłady takich, co mają jednak znacznie gorzej, a mimo tego nie są zgorzkniałymi narzekaczami. To takich właśnie ludzi zapraszają do audycji „Czas pogody”, aby upowszechniać przykłady radzenia sobie z samotnością, nudą, zapomnieniem i odstawieniem na boczny tor. Nie wiem czy słuchanie takich audycji może coś zmienić, ale wydaje mi się, że może, choć na chwilę odwieść skołatanego człowieka od złych myśli, złagodzić poczucie samotności.
Trafia do mnie krążąca na Fb sentencja mówiąca o tym, że …to nie wrogowie, a właśnie przyjaciele sprowadzają na ludzi samotność.
Co jednak począć w przypadkach ludzi nieustannie narzekających i obwiniających cały świat za swój los, gdy ich towarzysze, czy opiekunowie nie wytrzymują takiego traktowania? Dokąd można tego słuchać – usłyszałem pytanie pewnej osoby opiekującej się niezwykle zrzędliwą ciotką. To nie uciążliwość zabiegów pielęgnacyjnych była tego przyczyną, a ta za przeproszeniem upierdliwość. Mam nadzieję, że ktoś jej to przetłumaczy i ciotka przestanie dokuczać swojej opiekunce poprawiając tym samym swój los.Dzisiaj znalazłem na Facebook`u artykuł wpasowujący się w poruszany przeze mnie temat. Oto link  Już tytuł mrozi krew w żyłach. Słuchanie narzekania niszczy mózg. Co narzekanie robi z mózgiem?
Słuchanie narzekania szkodzi zdrowiu i bezpowrotnie niszczy nam mózg. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Stanforda, którzy jako pierwsi przebadali wpływ glikokortykosteroidów wydzielanych przez korę nadnerczy podczas krótkotrwałego stresu psychicznego. A że czyjeś narzekanie wywołuje w nas stres, nie ma najmniejszych wątpliwości. Wystarczy zauważyć, do jakiego stanu potrafi doprowadzić nas człowiek, który marudzi w naszej obecności. Nie potrzeba dużo czasu, żeby udzieliło nam się jego zmartwienie, przygnębienie czy lęk, bo choćby mówił o złej pogodzie, polityce czy statusie ekonomicznym kraju, szybko wpadamy w poczucie, że jest źle i trzeba coś zrobić, żeby się przed tym złem obronić. Naukowcy twierdzą wręcz, że nasz mózg automatycznie interpretuje narzekanie, jako zagrożenie, więc w odwecie uruchamia szereg procesów fizjologicznych, które w sytuacji niebezpieczeństwa byłyby nieodzowne. Gdy jednak nie ma z czym walczyć, działają destrukcyjnie na organizm…
   Słuchanie narzekania niszczy mózg Mam nadzieję na to, że zainteresowani przeczytają uważnie cały artykuł, a także inne teksty zalinkowane w tym materiale. To pomoże nam przygotować się do czasu odstawienia lub lepszego znoszenia tego, co przyjdzie nam kiedyś przeżywać z własnego wyboru, gdy sami się odstawimy na boczny tor.
Dzisiejszą audycję zakończyła wypowiedź jakiejś słuchaczki, która zaproponowała:
Przestańmy narzekać na zbliżającą się jesień, |
zostawmy sobie to na wrzesień…

Podejrzewam, że nie miała na uwadze wyłącznie astronomiczną porę roku

Mają dziś święto. Ale i tak ciężko pracują! Dziś (8.08) Dzień Pszczół!

O święcie pszczół dowiedziałem się z radia, no i z Facebooka.
Różne dni już świętowałem i zachęcałem innych do świętowania poświęcając miejsce na blogu świętującym chłopakom, kobietom, całowaniu, chwytaniu za biust, czy za pupę, sprzątaniu biurka, ale jakoś nie natrafiłem do tej pory na święto pszczół, jakie dzisiaj obchodzimy. https://radiogra.pl/299805.html

Uważam, że to zasłużone i godne polecenia święto, jako że o pszczółkach coraz częściej możemy powiedzieć „biedne pszczółki” – zwłaszcza, gdy media informują o wyginięciu całych rojów tych pożytecznych owadów. Szkoda, że środowisko jest dla nich coraz mniej przyjazne”. Mają naturalnych wrogów i swoje choroby, mają problemy z przeżyciem zimy, z brakiem „pożytku”, czyli nektaru w ilościach pozwalających wyżywić rój, zapewnić jego rozwój i trwanie. Do tego dochodzi chemizacja rolnictwa w ogóle i brak wiedzy o zagrożeniach dla pszczół przy stosowaniu niewłaściwych preparatów lub wykonywanie ich o złej dla pszczół porze dnia. Wrogiem pszczół okazują się sami pszczelarze zatrudniając je do przeróbki syropu cukrowego udającego naturalny miód. To jednak nie to samo, co miód pozyskany z nektaru kwiatów. Nie tylko dla konsumentów miodu, ale i dla samych pszczół. To wystarczająco dużo argumentów, aby poszerzać wiedzę o zwyczajach i potrzebach pokarmowych pszczół i zasadach wykonywania zabiegów chemizacyjnych w sposób bezpieczny dla nich.
Podobno prawdą jest twierdzenie, że po zagładzie pszczół, następni w kolejce ustawią się ludzie, którzy nie będą w stanie się wyżywić bez udziału owadów uczestniczących w zapylaniu kwiatów.
    Aby się wykazać zaangażowaniem w propagowanie powyższych celów udostępniłem informacje o święcie pszczół na swoim koncie Fb deklarując, co następuje:
Kocham pszczoły, bo sporo o nich wiem,  jako że towarzyszą mi od dziecka. Obserwowałem ich życie, a nawet pomagałem w pracy przy podkarmianiu i podbieraniu miodu w pasiece mojego Ojca i teścia. Dużo o nich czytałem i mam wiele uznania dla organizacji życia rodziny pszczelej.
Z okazji ich święta życzę im zrozumienia ze strony rolników i samych pszczelarzy.
Zgadniecie ile osób zajrzało do tego linku i notatki?

Na upały – pielgrzymka

Po raz kolejny pielgrzymka z Janowa Lubelskiego przybyła na nocleg do naszej miejscowości. Po raz kolejny byliśmy zaangażowani w zapewnienie pielgrzymom warunków do odpoczynku i regeneracji nadwątlonych sił w obiektach szkolnych. Po raz kolejny towarzyszyły nam takie same rozmyślania nad polskim fenomenem Polska sierpniowa nadal jest pielgrzymkowa

Tatulowe opowieści

Przełom lipca i sierpnia funduje nam upały w jakich trudno normalnie funkcjonować, nawet młodym i zdrowym ludziom, a co dopiero starszym i schorowanym? Władze samorządowe pomagają nam jak mogą instalując w miastach kurtyny wodne i stawiając do dyspozycji potrzebujących wodę do picia. Zakończony niedawno Przystanek Woodstok był przykładem znaczenia wody i ochłody dla przeżycia tego bardzo energetycznego wydarzenia. Polewanie wodą i kąpiel w błocie, to nie tylko specyficzna zabawa, ale i sposób na schłodzenie rozpalonych głów i ciał. Jak istotny? Tuż przez jego zakończeniem Jerzy Owsiak na pytanie co się zmieni w przyszłym roku, odpowiedział WODA. To jest bolączka dla organizatorów takiej masowej imprezy i jej uczestników.

Obserwuję w czasie tych upałów młodych ludzi zmierzających w stronę otwartego w mojej miejscowości w ub. roku zalewu, gdzie jest małe kąpielisko. Mimo, że nie jest to jedyna droga wiodąca nad wodę, to ruch jest duży. Wielkie to dobrodziejstwo dla naszej społeczności, że…

View original post 711 słów więcej

Marność nad marnościami…

Wczoraj (sobota 3.08.) Byliśmy z żoną na pogrzebie znajomego. W takiej miejscowości jak nasza wszyscy są znajomymi. Nie każdy jednak pogrzeb przyciąga tak wielkie zainteresowanie. Kościół był wypełniony po brzegi, a na zewnątrz stało wielu znajomych rodziny zmarłego. Mszę żałobną koncelebrowało 5 księży, a podniosła w tonie homilia poruszyła wielu ludzi.
Wnuczek zmarłego, posługujący jako organista w sąsiedniej parafii zapewniał obsługę muzyczną dodając nimbu temu pożegnaniu.
Największe wrażenie zrobił na mnie jednak pewien świecki pan wygłaszający przemówienie pożegnalne. Był niegdyś szefem zmarłego, który dziękując mu za naukę, jaką przy nim odebrał na początku swojej kariery zawodowej powiedział dużo ciepłych słów o nim samym i jego synu kontynuującym drogę zawodową ojca.
Wiadomo, że na pogrzebach często padają słowa, niejako na wyrost, bo przemawiający stosują się do zasady „o zmarłym tylko dobrze lub wcale”, ale jak widać można też prawdziwie i wzruszająco. Mieliśmy z żoną łzy w oczach i dlatego często patrzyłem w sklepienie, aby łzy znalazły sobie drogę przez nos.
To, co właśnie lubię w małych środowiskach, to próba doceniania zwykłego i mozolnego często życia zwykłych ludzi, a tak właśnie pokierował słowami wygłaszanymi „z głowy” ten mówca.
„ Dyrektorem, ministrem, czy jakąś wielką szychą się bywa, ale przyzwoitym, wszystkim życzliwym człowiekiem trzeba być bez względu na funkcje, majątek, czy panujące układy – mówił ciepłym, radiowym głosem. Wiele dowodów na to można było przytaczać i właśnie taki moment jak ostatnie pożegnanie jest rodzajem świadectwa o drugim człowieku. Trzeba takie świadectwa wygłaszać, aby wszystko miało swoją miarę…

Chodziłem przez cały dzień z takimi „myślenicami” w głowie i całe to przeżycie uważałem za ważne i warte przeżycia, zwłaszcza, że sam dawno już wszedłem w „smugę cienia” i takie uroczystości dotyczą wielu trochę starszych, czy nawet młodszych ode mnie ludzi. Najwyższy czas się przygotować, nieprawdaż?
Dzisiaj (4.08- niedziela) będąc w kościele usłyszałem przeznaczone na ten dzień czytania. Przytoczę to pierwsze: (Koh 1, 2; 2, 21-23)
Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło. Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność…”
Pomyślałem o naszych politykach, zwłaszcza ostatniego rozdania. Także o ludziach, którzy z poręczenia tych polityków są wielkimi dyrektorami firm, spółek, banków i innych przedsięwzięć przynoszących im krociowe zyski. Mają do dyspozycji wszystko, co należy do firmy, a ponadto ochronę, limuzyny, liczne „obrywy” przynależne „elycie biznesowo – politycznej”. Czy na to wszystko zapracowali? To inni w trudzie pracują na nich bezpośrednio lub poprzez płacenie coraz większych podatków. Czyje życie ma, zatem większą wartość? Robotnika, czy stojącego nad nim z woli zarządcy jakiegoś politycznego nadzorcy?
W drugim czytaniu, aklamacji znajdujemy m.in. takie słowa: (Łk 12, 13-21)
Powiedział też do nich: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia”. I opowiedział im przypowieść: „Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie:, „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga”.
Mam nadzieje, że politycy i ich podwładni też bywają w kościele i słuchają słowa Bożego…
A zegar bije…

Patriotyczna młodzież coraz częściej mówi: Sorry Polsko…

W 75 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego warto przypomnieć tekst sprzed paru lat, choćby po to aby poddać aktualizacji przytoczone wtedy wskaźniki i tendencje, opinie i komentarze.
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Przeczytałem artykuł pod znamiennym tytułem Sorry Polsko  http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/czy-walczylbys-za-ojczyzne-nie-sorry-polsko/tprve który informuje nas o zmieniającym się nastawieniu Polaków do zasadniczych powinności obywatelskich jaką jest Obrona Ojczyzny. Czytamy tam:

View original post 1 067 słów więcej

Czy to skutki promieniowania słonecznego?

Przypomnienie ważne zwłaszcza w sezonie lata. Lekarze wciąż przypominają nam o zasadach korzystania z dobrodziejstw słońca, ale i przestrzegają przed skutkami przegięć w tym zakresie. Oparzenia słoneczne i udary to już oklepana prawda, ale wciąż wysokie liczby nowych zachorowań na czerniaka skóry, liczba utonięć, zawałów wywołanych szokiem termicznym i innych zagrożeń wciąż woła o rozwagę.
Wołam więc i ja.
OSTROŻNIE!!!

Tatulowe opowieści

Leżing i smażing

Uczyłem kiedyś zasad udzielania pierwszej pomocy. W programie zajęć, obok przeróżnych przypadków omawialiśmy skutki oparzeń, w tym słonecznych z poszerzeniem o takie zagadnienia jak porażenie słoneczne, udar słoneczny, udar cieplny. Omawiałem możliwe do rozpoznania przez każdego objawy, skutki, zasady udzielania pierwszej pomocy, a przede wszystkim zwracałem uwagę na profilaktykę, bo wszyscy wiedzą o tym, że …”Strzeżonego…

View original post 353 słowa więcej

Walka ze sobą nigdy nie jest łatwa…

Z parodniowym opóźnieniem otrzymuję od szwagra przeczytaną „od dechy, do dechy Angorę”. To użyczanie stało się tradycją i chwała Panu, bo nie sięgnąłbym po papierowe wydanie gazety zadowalając się tym, co oferuje Internet. Na okładce tego numeru Olaf Lubaszenko, a właściwie to Olafów dwóch. Ten sprzed kuracji i ten po kuracji, o wadze o 60 kg niższej.
Powędrowałem do środka numeru, gdzie znajduje się wypowiedź pana Olafa, aby dowiedzieć się czegoś o jego problemie, a jeszcze bardziej o sposobie i taktyce walki z otyłością. No i dowiedziałem się. Państwa tez zapraszam. Nie ma tam nic odkrywczego, ale warto wiedzieć że …  nie święci garnki lepią.
Dla mnie ta informacja miała dodatkową wartość, jako że przed paru laty wykorzystałem przypadek Olafa do opisania swoistej metamorfozy jaką przeszedł Tomasz Lis prowadzący swój program Tomasz Lis na żywo.
Jednym z gości owego programu był wtedy Olaf Lubaszenko opowiadający o swoim problemie z tuszą i o szykanach, jakie go z tego powodu dotknęły. Sięgnąłem do tamtego tekstu i przeczytałem go na nowo. Oto jak wypowiadał się przed 6 laty.
Pan Olaf: – przedstawił swój obecny problem, jakim są przejawy społecznego braku tolerancji, a nawet odrzucenia dla ludzi otyłych. Wytknął nam wszystkim to, że potrafiliśmy przejść wielką drogę samo edukacji w zakresie tolerancji wobec przeróżnych inności, ale tej jednej inności wynikającej z czyjejś znacznej nadwagi jakoś nie potrafiliśmy zaakceptować. Podkreślając przykre strony takiego traktowania ludzi otyłych przez ludzi akceptujących tylko modną chudość apelował o większą empatię wobec grubasów i zaprzestanie praktyk wygłaszania grubych żartów, czy też dawania mądrych rad typu: „Nie żryj tyle i ruszaj się”, bo nie zawsze to właśnie jest przyczyną problemu, a sprawa jest bardziej złożona i wymaga złożonej diagnozy.
Całość mojego tekstu sprzed 6 lat : https://tatulowe.wordpress.com/2013/12/11/u-lisa-na-zywo/
Pan Olaf zmienił się zasadniczo, a jeśli przy tym zniknęły przyczyny doprowadzające go do tak poważnych skutków, to wygrał podwójnie. Daj mu Boże powrót do dawnej aktywności scenicznej i dawnych sukcesów.
Jego przypadek niech będzie i dla nas nauką obrazującą naszą życzliwość, tolerancję dla inności i wszelką fajność przypisaną Narodowi Polskiemu przez samego Stwórcę.
On zwyciężył mimo wszystko

Czemu „czemu???”

Odwiedziły mnie dzieci przywożąc na wakacje swoje dzieci. Normalne wydarzenie, nieprawdaż? Tak robi większość dzieci w sezonie wakacyjnym. Wyjazd do dziadków mieszkających na wsi, czy w małym mieście jest dla nich dobrym rozwiązaniem. Część opieki nad wnukami (z ochotą) przejmują dziadkowie, cementują się rodziny wielopokoleniowe, wzmacniają się relacje itd. Powietrze jest tu  na ogół czystsze, przestrzeń do zabawy i biegania ogromna, warzywa i owoce z własnego ogródka, a ile odkryć, ile interesujących rozmów i płynącej stąd nauki … dla obydwu stron zresztą.
Tak staramy się to spotkanie organizować, aby wszyscy byli zadowoleni.
W tym roku nasza młodsza wnusia Emilka dobiega trzech lat. To poważny wiek, w którym odkrywa się świat, a że jest on niezwykle skomplikowany, to nie pozostaje nic innego jak rozmawiać i pytać. Tak właśnie robi nasza wnusia. Zawsze jest skora wychodzić ze mną na dwór, albo na pole, jak mówi się w jej krainie, a w tych wyjściach szczególnie pociągającym miejscem jest ogródek i warzywnik. W ogródku zaś szczególnie kuszący jest agreścik, którego owocowanie zbiegło się z jej przyjazdem. Owoc tym bardziej kuszący, im bardziej zakazany z powodu alergii. Trudno wytłumaczyć, „czemu” tak jest i może dlatego pytanie ”czemu” powtarza się wielokrotnie.
Takie ładne, takie duże, takie słodkie, a nie wolno…, – Czemu?
Podlewanie roślin? – Czemu?
Wyrywanie chwaścików, – Czemu?
Bo przeszkadzają innym roślinkom. – Czemu?
To typowe dla dzieci w tym wieku zachowanie stało się dla nas inspiracją do szukanie przyczyn takiego właśnie formułowania pytań. Obserwujemy się zatem  wszyscy i wyłapujemy w swoich wypowiedziach właśnie tę formę pytania, która tak przypadła do gustu Emilce.
Sprawdziłem wreszcie w necie, czy jest to błąd i na ile poważny.
W znalezionych pytaniach i odpowiedziach na nie dowiedziałem się, że dość często w języku potocznym zastępujemy słowo „dlaczego” słówkiem „czemu”. Nie jest to błędem językowym, jeśli używane jest w zwykłej, potocznej rozmowie. Urasta do rozmiaru błędu, gdy ktoś używa tej formy w języku pisanym, w literaturze, a więc również i na blogach.
Otrzymaliśmy zatem od Emilki naukę jak należy formułować pytania, aby dziecko nie nabrało złych nawyków językowych. My się już kontrolujemy, a dziecko ma szansę nabrać nowych przyzwyczajeń.
   Ważne, że pyta, a my wszyscy jesteśmy mocno zmobilizowani do udzielania zrozumiałych dla Emilki odpowiedzi.

Długa droga od krzemienia do krzemu

W dniu, w którym zaliczono nasze Krzemionki Opatowskie ze znajdującą się tam neolityczną kopalnią krzemienia pasiastego listy obiektów Światowego Dziedzictwa UNESCO poczułem nie tylko dumę z dokonań naszych przodków , ale i potrzebę podzielenia się własnymi obserwacjami poczynionymi w tym miejscu przed 6 laty.
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Podczas wakacyjnych, rodzinnych podróży po kraju spełnialiśmy ochoczo plany naszych dzieci, które chciały zapoznać się i pokazać swoim dzieciom i nam przy okazji miejsca związane z początkami państwowości polskiej. Byliśmy zatem w Poznaniu gdzie historia uwieczniona w Katedrze Poznańskiej na Ostrowie Tumskim, Starym Rynku i w paru jeszcze miejscach przemawiała do naszej wyobraźni lepiej niż podręczniki historyczne. Później Gniezno, Pola Lednickie ze swoją Bramą Rybą i … Kolejna wyprawa, to Kraków, historyczna stolica Polski, do zwiedzania którego nasi amerykańscy wnukowie byli odpowiednio wcześniej przygotowani przez czytanie im na dobranoc legend związanych z Krakowem i Wieliczką. Tunio nawet przywiózł ze sobą pięknie wydaną książkę pod tytułem Legendy Krakowskie, w której umieszczono legendy o smoku wawelskim, o hejnale, o dwóch wieżach Kościoła Mariackiego, o Lajkoniku, gołębiach z krakowskiego rynku, o Wawelu, a także o pierścieniu Świętej Kingi i o Kopalni Soli w Wieliczce. Książeczka zaopatrzona była w mapę Starego Miasta w Krakowie…

View original post 732 słowa więcej