Świadectwo istnienia

Niedawno zmarł zasłużony dla naszej małej Ojczyzny obywatel.
Nie miałem z nim jakichś specjalnych relacji, ale poczułem się jakoś zobowiązany do zaakcentowania tego faktu, aby w ten sposób dać świadectwo jego istnienia i zasług, jakie dla naszej społeczności poczynił.
Opublikowałem na swoim koncie Fb klepsydrę zawiadamiającą o fakcie jego odejścia i co ważne terminu pogrzebu. Dodałem też jego zdjęcie i całość opatrzyłem tekstem:
Ta wiadomość sprowadziła na mieszkańców naszej Małej Ojczyzny smutek wynikający ze świadomości przemijania. 10 września odszedł na wieczną wachtę druh i wieloletni komendant miejscowej jednostki OSP. Współtowarzysze zmarłego przypomną jego wielkie zasługi i osiągnięcia w tym zakresie.

Ja chciałem przypomnieć zasługi zmarłego dla naszej małej Ojczyzny, jako wieloletniego przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej. Pełniąc tę funkcję miał okazję wpłynąć na trwałe urządzenie układu drogowego rynku i ulic. Od tamtego czasu wiele się tu zmieniło, ale w ramach zarysowanych właśnie przez Niego koncepcji. Wspominając zmarłego weźmiemy pod uwagę Jego przyjacielską dla wszystkich postawę i zasługi dla naszej pięknej miejscowości.
Część Jego Pamięci…
Zainteresowanie wpisem było spore i wielu znajomych poczuło potrzebę potwierdzenia jego zasług i pochwalenia postawy, jaką prezentował w całym swoim życiu.
Gdy nadszedł dzień pogrzebu, to z satysfakcją obserwowałem licznie zebranych żałobników, delegacje, strażaków ze sztandarami. Poruszające były też przemówienia ludzi, którzy pracowali z nim i chcieli go pożegnać swoim świadectwem jego postawy i dokonań.
Miałem swoją małą satysfakcję w tym, że jako pierwszy zabrałem głos w sprawie i nie przesadziłem w ocenach…
Przypomina mi się w takich chwilach myśl zmarłego tragicznie i zbyt młodo biskupa radomskiego J. Chrapka:
Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię”…
Nie każdy jest świadomy znaczenia takich wskazań, a wielu wprost mówi:
– A po co mi słowa jakiegoś klechy, czy kogoś innego nad moją trumną. I tak nie będę tego słyszał. A poza tym ile obłudy jest w takich przemowach, to sam zmarły byłby zaskoczony, gdyby słyszał,…·
Jak zatem
jest z tym dawaniem świadectwa. Potrzebne to, czy zbędne?
Jeśli potrzebne to, komu? Zmarłemu, czy jego, często skłóconej rodzinie?
A może nam wszystkim pozostającym na tym łez padole ze swoimi lękami, obawami, wątpliwościami?
Pisałem już kiedyś na blogu na podobne tematy i cytowałem wiersz Wincentego Pola, który na swój własny użytek zatytułowałem:
Przepis na życie?

#tatul

Sorry Winnetou…

Moja wnusia, 12 latka Marysia obchodziła swoją kolejną, nastoletnią rocznicę urodzin podczas wizyty u nas, dziadków. Kończył się miesiąc sierpień, a więc i wakacje, a te okoliczności chcieliśmy wraz z jej rodzicami jakoś szczególnie utrwalić w pamięci, zwłaszcza w jej pamięci.
Nie zdawałem sobie sprawy jak ważnym i oczekiwanym wydarzeniem są dla nastolatka urodziny. Może nawet nie tylko w aspekcie spodziewanych prezentów, ale i spotkania towarzyskiego. Dość powiedzieć, że tych kilka ostatnich dni wakacji byliśmy mocno zaangażowani w to, aby wszystko się świetnie udało. Robiliśmy ciasto mające wystąpić w roli tortu ze świeczkami Marysia zastawiała stół kładąc przed każdym nakryciem odręcznie sporządzoną wizytówkę i później starała się pełnić rolę gospodyni. Jej siostra Emilka występująca w wybranej przez siebie na Allegro pięknej, długiej sukni z akcesoriami księżniczki przybyła na przyjęcie w towarzystwie swego przyjaciela Piotrusia (pisałem o tym  TU:)
Marysi towarzyszył sąsiad Mateusz rozpoczynający właśnie naukę w liceum.
To są okoliczności, w jakich chciałem umieścić dzisiejszą opowieść.

Marysia, już od małego dziecka była zapaloną słuchaczką czytanych jej bajek, a później już samodzielną czytelniczką coraz to nowszych bajek i poważniejszej literatury adresowanej do dzieci i młodzieży. Rozwój tej pasji dostrzegły w porę i wykorzystały mama i mama chrzestna Marysi obdarowując ją z okazji I Komunii Świętej pakietem wszystkich książek Małgorzaty Musierowicz z odręczną dedykacją autorki. Opisałem to: pod linkiem
Ostatnio oprócz czytelnictwa książek pochłania ją oglądanie filmów, w którym aktualnie przoduje Star Wars.
Właśnie na tym przyjęciu miałem okazję posłuchać rozmowy młodych pasjonatów tej, do nich w końcu adresowanej fantastyki. Przerzucali się szczegółami kolejnych części tej sagi, imionami bohaterów i ich wyczynami, a ja … siedziałem jak na tureckim weselu. Nie było sensu dopytywać się o szczegóły, bo zdawałem sobie sprawę, że jako ignorant, po prostu nie mogę być uczestnikiem tej rozmowy. Do tego trzeba się przygotować. Postanowiłem zrobić to w stosownym czasie, a tymczasem wyrazić uznanie dla żywej rozmowy uczestników i szerokich ich zainteresowań. Znalazłem krótką charakterystykę poszczególnych części tej sagi: Oto ona
Doświadczenie tej rozmowy nasunęło mi mnóstwo własnych wspomnień z moich spotkań z literaturą, jaką się interesowałem, gdy sam miałem kilkanaście lat. Zapamiętałem szczególnie emocje związane z czytaniem i przeżywaniem kilku powieści Karola Maya, które opowiadały o losach super bohatera Winnetou i jego super przyjaciela Old Shatterhanda. https://pl.wikipedia.org/wiki/Winnetou

   Młodzieńcze tęsknoty za prawdziwą i „sprawdzaną w bojach” przyjaźnią, jaka przytrafiała się szlachetnym, odważnym ludziom w tak naturalnych warunkach przyrodniczych, jakie panowały na Dzikim Zachodzie mogła zawładnąć i zawładnęła naszą wyobraźnią. Zapisywaliśmy się w kolejce do kolejnych tomów i czekaliśmy… do skutku, bo w miejscowej bibliotece wszystkie dwa egzemplarze były na stałym wypożyczeniu.
Każde spotkanie chłopaków było przepełnione opowieściami z życia tamtych ludzi, w którym liczyły się całkiem inne od współczesnych umiejętności i zdolności, ale liczyła się przede wszystkim przyjaźń, honor itp. wartości.
W podobnym czasie zawładnęła naszą wyobraźnią powieść z lokalnego już świata, bo z powojennej Warszawy.  W 1955 roku Leopold Tyrmand wydał powieść „Zły”. Dla zainteresowanych krótka charakterystyka: LINK
Tu, w zainteresowaniu, jakie nam się udzielało dopatruję się podobnego mechanizmu, a była nim narastająca potrzeba znalezienia wzorca duchowego rozwoju. Tu mieliśmy barwną postać bohaterskiego mściciela tępiącego wszelkie zło i biorącego w obronę pokrzywdzonych. Trochę to podobne do postaci Supermenów, jacy pojawili się znacznie później w światowej literaturze i filmie.
Tytuł dzisiejszej opowieści, to zdanie wygłoszone przez dzisiejszą solenizantkę Beatę, którym zakończyła jakąś dyskutowaną kwestię. Gdy to usłyszałem postanowiłem zapytać siedzącego obok jej bratanka – studenta:
Czy znasz Winnetou? Wiesz co to za imię?
– Nie znam. Pierwszy raz to słyszę
– odpowiedział.
Opowiedziałem o naszych młodzieńczych fascynacjach powieściami Karola Maya i o emocjach, jakie towarzyszyły czytaniu. Nie pytałem o to, co jego fascynowało, gdy miał naście lat, bo mam świadomość tego, że co człowiek to inna natura. Nie wszyscy są czytaczami, oglądaczami filmów, czy graczami na przebogatym rynku gier. Jesteśmy różni i nikogo nie dziwi fakt, że tylko ok.40 proc. społeczeństwa czyta książki i jak to powiedział Minister kultury prof. Gliński na inauguracji wczorajszego Narodowego Czytania 2020… jest to wskaźnik względnie stały, tak jak stałe są usiłowania do zmiany naszych zainteresowań słowem pisanym.
Liczę na rozmowę z Państwem

Dzień Blogów 2020 przypadał na 31 sierpnia

Najbardziej znanym prekursorem blogerów był prawdopodobnie Doogie Howser, genialny nastoletni lekarz z popularnego serialu telewizyjnego, który każdego wieczora notował na swoim IBM-ie krótką refleksję na temat ważnych zdarzeń minionego dnia. Musiało jednak minąć około 10 lat, by Internetowi pisarze pod koniec lat 90 mogli w prosty sposób publikować takie notatki w Internecie, w formach weblogów, które wkrótce ochrzczone zostały po prostu blogami. W ciągu kolejnej dekady blogi ewoluowały – nie były już tylko publicznymi pamiętnikami dla znajomych. W świecie artystów, polityków czy dziennikarzy stały się ważnym narzędziem marketingowym i miejscem głoszenia swoich przekonań. Światowa blogosfera liczy obecnie około 160 milionów blogów. Niektórzy autorzy prowadzeniem bloga zajmują się zawodowo, utrzymując się z wpływów z reklam. Jednym z pierwszych polskich blogerów, którzy stali się popularni dzięki swoim blogowym notkom (nieraz dość kontrowersyjnym), jest Kominek. Zaczynał praktycznie od zera w 2005 roku, dziś prowadzi dwa autorskie portale, wydał książkę o życiu blogera, a niebawem wystąpi w ogólnopolskiej reklamie telewizyjnej piwa Żubr. Głównym założeniem Dnia Blogów, obchodzonego od 2006 roku, jest promowanie blogosfery i zainteresowanie czytelników innymi kulturami. Blogerzy zachęcani są tego dnia do wyszukania pięciu ciekawych blogów – najlepiej z różnych stron świata – i polecenia ich swoim czytelnikom. W ten sposób promowana jest również współpraca między autorami blogów – czytamy pod adresem: https://www.kalbi.pl/dzien-blogow
Wysyp świąt i godnych świętowania rocznic, w jakie obfituje sierpień i początek września zepchnął na margines medialnego zainteresowania to święto. Praktycznie nie słyszałem o nim w żadnym z mediów. Ja sam pewnie bym przegapił ten dzień, gdyby Facebook nie przypomniał mi mojego wpisu z 31 sierpnia sprzed kilku lat. Dzięki temu udostępniłem na swoim koncie taki wpis:
Kochani blogerzy…
Życzmy sobie wzajemnie tego,
co tak raduje nasze dusze.
Co to takiego?
Mówić nie muszę…
Liczyłem na szerszy odzew czytelników i blogerów, z których przynajmniej kilku jest również moimi fejsbukowymi znajomymi. W efekcie kliknęło w to kilkanaście osób znajomych, ale żaden nie był blogerem. Czy to może być jakimś sygnałem zmian zachodzących w naszym, czy tylko moim środowisku?
Postanowiłem zaglądnąć do tzw. blogosfery i tu spotkałem dość ciekawe zobrazowanie zjawiska nazywanego blogowaniem. Całość pod symptomatycznym pytaniem: Międzynarodowy Dzień Bloga i Blogera. Czy blogowanie to „ciężka praca”?  Ponieważ przejąłem się apelem zamieszczonym w cytowanym na wstępie tekstem z kalendarza to spróbuję zainteresować Państwa innym niż swój blogiem. Zapraszam zatem pod adres: http://www.naszebabelkowo.pl/2020/08/miedzynarodowy-dzien-bloga-i-blogera.html
Ja spotkałem tam wiele opinii autorki jak i komentatorów, pod którymi podpisałbym się obiema rękami. Dlatego pozostawiłem tam komentarz:
Piękny tekst i zamieszczona pod nim dyskusja. Ja mam już kilkanaście lat praktyki i zdecydowanie potwierdzam większość opinii na temat rozwojowego charakteru blogów. Uczymy się i odczuwamy mniej więcej to samo. ·Z okazji Dnia Bloga umieściłem na swoim koncie Fb taki anons:
31 sierpnia to obok innych ważnych rocznic, to także Międzynarodowy Dzień Blogerów…
Kochani blogerzy…
Życzmy sobie wzajemnie tego,
co tak raduje nasze dusze.
Co to takiego?
Mówić nie muszę…

Kliknęło w to kilkanaście osób znajomych, ale żaden nie był blogerem.
– Czy wiecie, że jest nas około 160 milionów?
Miłego…

Ponawiając życzenia kierowane do blogerów czekam na odpowiedź i rewizytę, która w jakiś sposób wpisała się do etykiety obowiązującej blogerów.
Co Państwo blogerzy myślą na ten temat?
A czytelnicy?

O szkole i naukach płynących z naszego systemu kształcenia

Za tydzień (?) nasze dzieci podejmą naukę w szkołach, o ile termin rozpoczęcia roku szkolnego nie ulegnie jeszcze zmianie. Nie jest jasne jak będzie wyglądać ta nauka. Czy tradycyjnie w klasach szkolnych czy w domach, a może hybrydowo trochę w domach, a resztę w szkole? To się zobaczy.
Ważne, aby podjęły naukę w świadomie wybranych szkołach i realizowały swoje predyspozycje.
Dzisiaj przypominam tekst napisany przed 8 laty, kiedy jeszcze istniały gimnazja a niemal w każdym powiecie istniała Wyższa Szkoła Tego bądź Owego. Wszyscy realizowali swoje plany, ale czy wszystkim to wyszło na dobre. A społeczeństwo co z tego miało?
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Minął właśnie rok od dnia, w którym zakończyłem pracę w szkole i znalazłem się na emeryturze. Nie wziąłem sobie jednak emerytury od spraw, nazwijmy to szkolnych. Wciąż interesuje mnie ta problematyka i czytam wszystko, co dotyczy szkoły, nauczycieli, czy też uczniów. A jest co czytać. Również oglądać, czy też słuchać w programach radiowych. Jak widać wielu ludziom leży na sercu problem polskiej edukacji i los dzisiejszych uczniów począwszy od przedszkola po studia wyższe włącznie.

Tak się jakoś składa, że dziennikarze piszą, nauczyciele strajkują, organa prowadzące szkoły tnąc koszty zamykają te najmniej liczne, rodzice protestują, wszyscy komentują nie pozostawiając suchej nitki na edukacji i oświacie produkującej od wielu już lat bezrobotnych absolwentów…, a karawana idzie dalej. Zmienia się wiele, ale w kierunku dalszych ułatwień dla uczniów poprzez uproszczenia programów nauczania oraz zapewnienia łatwiejszej zdawalności matur i innych egzaminów. Szkoły krzyczą jednym głosem:
Chodźcie do nas! U nas nie trzeba się…

View original post 1 342 słowa więcej

Minister od kasy

Ten sam dzień, tylko sprzed 7 lat. Wtedy planowano zmienić ministra finansów, a dzisiaj jego odpowiednik przeprowadził aktualizację budżetu na 2021 r, który zamiast zrównoważenia (Deficyt 0) będzie miał deficyt 109 miliardów złotych, jak dobrze pójdzie. Spadek PKB sięgnie ponad 4 proc,a inflacja niemal tyle samo. Dodatkowo minister od kasy pocieszył nas tym, że to nie wydatki będą przyczyną deficytu ale INWESTYCJE, tak lansowane przez premiera. Da nam to „kopa do przodu i w górę”. Inflacja, to nie jest sprawa tego ministra, a prezesa NBP, a więc umył ręce, co jest dzisiaj tak ważne nie tylko w zyciu, ale i polityce. Coraz więcej ministrów i wiceministrów umywa ręce i sama odchodzi, zanim prezes przeprowadzi rekonstrukcję
rządu i ich wywali. Obecny minister od kasy też zapowiadał odejście do innej, bardziej ambitnej pracy…
Może ktoś obserwujący scenę polityczną powie, co właściwie się dzieje? Skąd i dokąd wiatr wieje?
Czy te minione 7 lat zmieniło coś w rytuale sprawowania władzy przez nasze elyty?

Tatulowe opowieści

Bywają dwa rodzaje ministrów finansów: jedni odchodzą w hańbie, a drudzy – we właściwym czasie. James Callaghan

Jacek Roz­tow­ski, wi­ce­pre­mier i mi­ni­ster fi­nan­sów, jest źle oce­nia­ny przez 48 proc. Po­la­ków. 31 proc. od­nio­sło się neu­tral­nie do pracy mi­ni­stra, a za­do­wo­lo­nych z jego po­czy­nań jest tylko 8 proc. an­kie­to­wa­nych. Mi­ni­ster zna­lazł się na trze­cim miej­scu wśród najgorzej ocenianych ministrów – jak to możemy wyczytać z dzisiejszym artykule  TUTAJ
Wyprzedził tylko min. Joannę Muchę i Bartosza Arłukowicza, których oceniano jeszcze gorzej. Nic wiec dziwnego, że pojawiły się kalkulacje o jego rychłym zwolnieniu w ramach przewidzianej na wrzesień  rekonstrukcji rządu. Zakłada się możliwość wykonania takiego manewru nie tylko z powodu niskich (jak twierdzi opozycja) kompetencji, a z potrzeby rzucenia na pożarcie wystarczająco „grubej ryby”, bo tylko to może przywrócić zaufanie do tego rządu. Tu szczegóły

Wiadomo, że powodem wszelkiego złą jest kasa, a właściwie jej brak. Na czym więc zbić kapitał polityczny…

View original post 610 słów więcej

Jędrek – wielozawodowiec

10 sierpnia obchodzony jest jako Dzień Przewodników Górskich. Przebiegał bez większego zainteresowania mediów i niewielu to odnotowało.
Oto moje spotkanie z Jędrusiem – przewodnikiem górskim do jakiego doszło przy okazji pobytu w Zakopanem.
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Podczas odwiedzin rodzinnego domu, nasza córcia Małgosia z synkami zaplanowała dla nas wszystkich m.in.wspólny wypad do Zakopanego. Przebywali tam jej, a poprzez nią i nasi znajomi z Fundacji Kultury Tatrzańskiej działającej w Chicago. Przyjechali do Polski aby wziąć udział w warsztatach i we wspólnych występach zaprzyjaźnionych zespołów regionalnych kultywujących tradycje kultury tatrzańskiej. Głównym punktem programu realizowanego w Zakopanem było zwiedzanie obiektów związanych z kulturą ich przodków oraz udział w przeglądzie zespołów regionalnych jaki odbywał się w Chochołowie. W tym właśnie czasie mieliśmy tam dojechać, aby się z nimi spotkać i uczestniczyć w ich zajęciach. Po dość długich domowych deliberacjach zdecydowaliśmy się na ten wspólny wyjazd. Jeszcze nie mieliśmy takiej okazji, aby całą naszą rodziną (bez zięcia pozostałego w Chicago) przebywać w jednym czasie, w tak atrakcyjnym miejscu i wspólnie chłonąć kulturę tatrzańską. Tym bardziej, że śpiewy i tańce góralskie są nam dość dobrze znane, a…

View original post 556 słów więcej

Ludzie niepowszedni są nam potrzebni…

Wstałem rano, raniusieńko… Włączyłem radio, a później telefon i dowiedziałem się, że dzisiaj mamy Dzień pozytywnie zakręconych.

Przecież pisałem o tym nie tak dawno, ciekawe jak wtedy przyjęto ten tekst pomyślałem, a potem wyszukałem w archiwum bloga i przeczytałem. Tu tekst.
Szału nie było. Komentarze też raczej uprzejmościowe. Mimo tego udostępniłem na swoim koncie Fb, bo w tym zakresie należę do ludzi zakręconych. Czy pozytywnie zakręconych, to wypada pozostawić ocenie moich znajomych. Czekam na zainteresowanie i odzew, bo zatytułowałem ten materiał tak, aby zachęcał do wypowiedzi:
Czy wiemy, co mówią o nas inni?
Czy mamy jakiegoś bzika, który nie znika?
Ja sam zapisałem się do tego klubu zakręconych i robię swoje, głownie w mediach społecznościowych, gdzie udostępniam zdjęcia na stronach Kieleckie jakie cudne, Świętokrzyskie krajobrazy, Kapliczki i krzyże przydrożne i na administrowanej przeze mnie stronie Staszów – Impresje. Przyznano mi tytuł Wizualny narrator, no bo opowiadam o tym, gdzie byłem i co widziałem obrazkami, wspieranymi niekiedy słowami na zachętę.
Ta działalność nie przynosi mi nic wymiernego, ale czasem daje radość płynącą ze słów uznania, czy lajków i serduszek pozostawianych przez odwiedzających te strony. Bywa, że spotkana przypadkiem osoba wita mnie słowami:
A wie pan, że zawsze oglądam zdjęcia, które pan zamieszcza i dzięki temu wiem, co się dzieje w naszych stronach…
– Moja synowa, córka, czy jeszcze ktoś pokazuje mi w telefonie pańskie zdjęcia i relacje z wydarzeń…

To miłe dla mnie wyróżnienie i tym sposobem pragnę życzliwym ludziom za to podziękować.
Staram się jak mogę, a jak nie mogę to jeszcze bardziej się staram – odpowiadam, albo kwituję to często używanymi jako wprowadzenie do zdjęć słowami:
Dla tych, co nie mogą
iść tą samą drogą,
którą ja wędruję
I fotografuję…
Wszyscy wiemy że dużo jest takich osób, a media społecznościowej świetnie tę potrzebę spełniają.
Będąc w skowronkach cały skomentowałem zdjęcie wirtualnego znajomego z Fb, który będąc burmistrzem pobliskiego miasteczka, a jednocześnie zapalonym fotografikiem zamieścił dzisiaj właśnie śliczne zdjęcie ze swojego miasta publikowane w stałym cyklu:
Połaniec – wspaniałe miejsce do życia na ziemi…
Nic dziwnego w tym, że burmistrz promuje swoje miasto, prawda?
Dlaczego jednak tak mało burmistrzów dba o taki kontakt z wyborcami i światem?
Napisałem pod tym zdjęciem następujące słowa:
Dzisiaj jest dzień ludzi pozytywnie zakręconych. Gratuluję przynależności do klubu i odnoszonych sukcesów.
Jeszcze nie odpowiedział, bo pewnie jest w pracy, ale nic straconego. Ma swoich znajomych, którzy to zobaczą.
Jeszcze jedno poruszenie mnie dzisiaj spotkało.
W moim radio usłyszałem nie nowy, nawet dla mnie utwór Perfektu: Ludzie niepotrzebni. Nie słuchałem dawno tej piosenki jednak zaskoczyło mnie takie postawienie sprawy przez wykonawcę i Jacka Cygana, będącego autorem tekstu.
Poszukałem, włączyłem, aby posłuchać i co słyszę: https://www.youtube.com/watch?v=Eo2mv2j9IDI&list=RDEo2mv2j9IDI&start_radio=1&t=0
Tytuł jest całkiem inny: Ludzie niepowszedni… Znamy ich? Znamy, a czy doceniamy?

Mamy Prezydenta polskich spraw

Oczekiwałem tego dnia, w którym nasz nowy-stary prezydent złoży przysięgę i obejmie swoje obowiązki. Dzień to szczególny, bo w obrzędowości religijnej poświęcony Przemienieniu Pańskiemu. W poprzedniej kadencji zaprzysiężenie też dokonało się w tym dniu. Jakie to ma znaczenie dla Pana Prezydenta, dla jego formacji politycznej, a jakie dla nas zwykłych zjadaczy chleba zwanych, co pięć lat ELEKTORATEM?

Odpowiedź należy do nas. PiS przypisuje sobie generalną zmianę Polski, do czego walnie przyczynił się prezydent. Dlatego wygrał wybory, bo… elektorat uznał jego wybitne zasługi i chciał kontynuacji… Powiedział w swoim orędziu Prezydent, zapowiadając jednocześnie skupienie się na 5 sprawach kluczowych dla Polaków: Rodzina, Praca, Bezpieczeństwo wszelakie, Inwestycje, Godność

Przed zaprzysiężeniem w mediach sporo miejsca zajmowały listy obecności i nieobecności na zaprzysiężeniu. Myślę, że ważniejsza jest ta druga, a dlaczego?
Jedyny z byłych prezydentów obecny na zaprzysiężeniu Aleksander Kwaśniewski szeroko wyjaśnił to w wywiadzie, jakiego udzielił w przeddzień zaprzysiężenia Tu tekst
Myślę, że Prezydent poświęci mu należną uwagę. W końcu ma facet 10 letnie doświadczenie i z niejednego pieca jadał chleb.
Po wysłuchaniu orędzia wygłoszonego przed Zgromadzeniem Narodowym już tylko czekałem na to, co znajdzie się w homilii wygłoszonej na mszy za Ojczyznę. Znalazłem w Necie tekst tego przemówienia:
Udostępniając go na swoim koncie Fb zaznaczyłem, aby dla jasności przekazu skupić się głównie na punkcie trzecim poświęconym zaprzysiężeniu Prezydenta i jego roli.

Dla potrzeb tych rozważań zacytuję tylko zakończenie homilii abpa Gondeckiego:

Przy okazji zaprzysiężenia Prezydenta Rzeczypospolitej chciałbym na koniec wyrazić moje uznanie Kościoła dla wszystkich osób, które podejmują się służby państwowej: „Kościół uznaje za godną pochwały i szacunku pracę tych, którzy dla posługi ludziom poświęcają swoje siły dobru państwa i podejmują się tego trudnego obowiązku” […]. „i, którzy posiadają talent do działalności politycznej lub mogą się do niej nadać, a jest to sztuka trudna i zarazem wielce szlachetna, niech się do niej sposobią i oddają się jej nie myśląc o własnej wygodzie lub zyskownym stanowisku. Niech występują przeciw uciskowi ze strony jednostki lub samowładztwu i nietolerancji partii politycznej, działając roztropnie i nienagannie pod względem moralnym, a niech poświęcają się dobru wspólnemu w duchu szczerości i słuszności, owszem z miłością i odwagą polityczną” (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, 75).Apostoł Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza pisze: „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,1-4).
Dlatego dziękujemy Tobie Wszechmogący Boże, Władco narodów, za wszystko to, co dobrego udało się dokonać Panu Prezydentowi podczas pierwszej kadencji. Prosimy, wspieraj Tego, którego postawiłeś na czele naszej ojczyzny i spraw, aby – wypełniając sumiennie swoje obowiązki – kierował się Twoją wolą i zapewnił wszystkim Polakom wolność, ład i pokój. Amen.
   Po południu poszedłem do swojego kościoła, gdzie jednak nie było homilii, ale za to śpiewano stosowną do okazji pieśń…

 

Nad bramą prowadzącą do kościoła powieszono baner o równie wymownej treści”

Nauczycielka Viola

Bukiecik inspiruje do rozmowy

Viola jest piękną, utalentowaną muzycznie osobą, którą miałem szczęście uczyć w Zespole Szkół Ekonomicznych w Staszowie. Odszedłem stamtąd w 2011 roku i tylko sporadycznie wymienialiśmy jakieś uwagi pod zamieszczanymi na Fb zdjęciami, czy artykułami. W tzw. międzyczasie Viola ukończyła studia i została nauczycielem muzyki.
Tak się złożyło, że przyciągnąłem jej uwagę zamieszczonym na Fb zdjęciu, na którym uwieczniłem bukiecik polnych kwiatuszków (powyżej). Zdecydowała się nawiązać rozmowę zadając pytanie:
Piękny bukiecik? 😉 dla kogoś? – Zapytała Viola
– Dla znajomych. Lubię zabierać ze spacerów takie pamiątki, aby je udostępniać innym
Tak 😉 teraz pełno tej cykorii kwitnie 😉 Mam takie miejsce w Warszawie, gdzie jest taka łąka z cykorią 😉 Moja babcia uczyła mnie trochę zielarstwa i jakoś u mnie w rodzinie znajomość ziół to była taka podstawa wiedzy 😉 Ostatnio zauważyłam, że pod szkołą w Śródmieściu, w której teraz pracuje z jest dużo różnych roślin. Policzyliśmy z dziećmi, że rośnie tam 23 zioła 😉 i niektóre dzieci zapamiętały bardzo dobrze nazwy roślin, a jak idziemy na spacer, to cieszy mnie to, że już fajnie je rozpoznają 😉
– Bardzo ważna rola dobrego nauczyciela. Budzić ciekawość świata – zauważyłem
Taaak 😉 Pamiętam jak Pan nam czytał i pokazywał różne fajne cytaty i wiersze 😉 Jeden z nich zapamiętałam: „Nie płacz, bo przez łzy nie widać drogi
– Nadal mi się to podoba – odpowiedziałem. Miło, że wspominasz. Uważałem, że PO nie jest dla Was najważniejsze, a okazja naszych spotkań może być lepiej wykorzystana i dlatego sięgałem również po inne materiały…
Ja też tak uważam 🙂. Uczę muzyki, ale pokazuje dzieciom to, że są różne możliwości w życiu i to od nich zależy, jakich wyborów dokonają. Zachęcam też dzieci do tego, by próbowały mieć własne zdanie 🙂 Teraz, jak odchodzę z pracy, bo kończy mi się umowa, to uczniowie odwiedzają mnie, piszą do mnie czasem przez Internet. To wszystko, co od nich otrzymuję daje mi do zrozumienia, że dobrze spisuję się w pracy. Nawet Pani dyrektor była zadowolona z mojej pracy na tyle, że jej smutno z tego powodu, że umowa mi się skończyła, a wraca na moje miejsce pani, która była na urlopie… Ale takie jest życie..
– Miałam szczęście, że poznałam fajnych nauczycieli w Staszowie. Miałam wielkie szczęście, że uczyli mnie ludzie z pasją – podsumowała Viola.
– A więc już odbierasz premię za oddanie sprawie. – Stwierdziłem.
 To wielka wartość. W nowym miejscu będziesz miała podobne uznanie i w końcu znajdziesz miejsce dla siebie. Ja średnio, co 5 lat zmieniałem pracę, aż w końcu trafiłem do szkoły i poświęciłem jej 24 lata. Jestem spełnionym człowiekiem dzięki szkole i poznanym tam uczniom, dzisiaj żonatym i dzieciatym już ludziom.
Na tym nasza rozmowa się urwała. Ponieważ jednak rozmyślałem o tym miłym dla mnie zdarzeniu, to następnego dnia zapytałem:
– Violu, jestem wciąż poruszony treścią naszej rozmowy. Czy mogę zrobić z tego post na bloga?
– Myślę, że tak 😉 – odpowiedziała
– Dziękuję. Podeślę Ci link do tekstu i może weźmiesz udział w dyskusji, jakiej spodziewam się ze strony innych nauczycieli i uczniów.

   Taką rozmowę odbyłem z Violą. Ucieszyły mnie jej słowa uznania dla mnie i innych nauczycieli z mojej szkoły, a zmartwiły jej problemy z utrzymaniem się w pracy. Liczę na to, że w kolejnym miejscu, w którym uda się jej znaleźć pracę zyska takie uznanie, że dyrekcja zatrzyma ją w pracy z pożytkiem dla zespołu jak i młodzieży. Ma wszelkie ku temu warunki.

Publikując tę rozmowę chciałem zapytać nauczycieli i uczniów:
– Co o tym sądzicie?
– Tyle się mówi o niekończącej się od wielu lat reformie oświaty, o potrzebie ciągłego doskonalenia się i robienia kolejnych „podyplomówek”, o marnych zarobkach, o upadającym autorytecie zawodu, o…
– Politycy zapowiadają kolejną reformę programów nauczania mającą na celu przygotować społeczeństwo do pokochania programu partii rządzącej i głosowania na nich. Jeśli do tego dojdzie, to władze oświatowe przeprowadzą równolegle redukcję zatrudnienia pozostawiając tylko takich nauczycieli, którzy będą gwarantować osiągnięcie celu reformy.
To wszystko nie tworzy atmosfery koniecznej do poświęcenia się pracy z młodzieżą, choćby w takim zakresie, jak czyniła to moja znajoma Viola…

Kac powyborczy

Żyjemy ze sobą i polegamy na sobie

Dzisiaj nasz prezydent otrzymał dokument potwierdzający fakt wyboru na piastowany urząd na kolejną kadencję. Ucina to wszelkie dyskusje na temat prawidłowości przeprowadzenia wyborów. Naród zwany eufemistycznym mianem „Suweren” zadecydował. Wierzy, ufa, ocenia pozytywnie i docenia. Zagłosowaliśmy przy rekordowej frekwencji  i daliśmy wyraźną przewagę temu, który obiecuje kontynuację reform mających przynieść nam wzrost poczucia bezpieczeństwa, w tym socjalnego.
Nikt już nie będzie oceniał kampanii, czystości stosowanych w niej chwytów, haków, przemilczeń, przeinaczeń, czy wręcz świadomych oszustw. Mało kto wie o trollach, botach i całej elektronicznej walce o cel najważniejszy. O zwycięstwo wyborcze, o dostęp do stanowisk, „do konfitur” – jak się to określa.
Właśnie dzisiaj usłyszałem o Brytyjskich ustaleniach dotyczących udziału Rosji w rozstrzygnięciach, jakich dokonali ich obywatele w referendum o wystąpieniu z Unii Europejskiej TU LINK . Cały czas głośny jest temat udziału Rosji w amerykańskich wyborach prezydenta Trumpa, chociaż oficjalnego procesu i potwierdzającego ten fakt wyroku pewnie się nie doczekamy. Nasze nastroje anty unijne przybierają coraz bardziej radykalne tendencje. Czas pokaże, w jaką stronę to pójdzie. Czy przeciętny wyborca ma świadomość, o co toczy się walka i kto jest głównym rozgrywającym w tej grze? Boję się, że mało kto się tym interesuje i ma w tym rozeznanie.
Dzisiaj natknąłem się na zdjęcie naszego Stefana Kisiela, które towarzyszy sentencji, jaką stworzył za czasów swojego opozycyjnego żywota, a mówiącego o tym, że wszyscy znaleźliśmy się w d…ie, a w dodatku zamiast coś z tym robić, to się tam urządzamy…
Również dzisiaj napotkałem w jakimś czytanym okazyjnie tekście sentencję autorstwa Marka Twaina:
„Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani”.

   Chyba już nic dziwnego nie ma w tym, że postanowiłem jednak zabrać głos, aby wyrazić swoje obawy i lęki