Życzę Ci Polsko…

Pan Premier już złożył życzenia Polakom. Życzył nam jedności – przynajmniej w świętowaniu obchodów. Słuchając tych życzeń przypomniałem sobie swój tekst z 2009 roku, kiedy prezydentem był Lech Kaczyński. Bardzo ciekawe to były czasy. Zapraszam

Tatulowe opowieści

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

   Jutro obchodzić będziemy kolejne wielkie święto – Narodowe Święto Niepodległości. To dobra okazja aby pogadać i podumać na temat znaczenia tego święta dla każdego z nas i dla wszystkich z osobna. Usłyszymy z tej okazji wiele i zobaczymy jeszcze więcej. Zastanowimy się czy wywiesić flagę i zrobimy tak jak zdecydujemy. Mamy wolność!!!

View original post 1 545 słów więcej

Reklamy

Zadumie towarzyszy zadyma… To się kupy nie trzyma

Minęło 4 lata. Zmienił się prezydent i cała nadbudowa. Narodowcy urośli znacznie dzięki obecnej władzy i chcą się wykazać radykalizmem jakiego jeszcze nas nie było.
Jak w tym roku będziemy świętowali?

Tatulowe opowieści

Przed nadejściem Narodowego Święta Niepodległości śledziłem medialne zapowiedzi dotyczące organizacji tegorocznych obchodów wypatrując odpowiedzi na pytanie, czy tradycja oddzielnego świętowania zostanie uszanowana. Niestety. Już na kilka dni przed godziną Zero pewien aktywny narodowiec, na którego zawsze można liczyć jak na Zawiszę zaatakował najważniejszego w Polsce prezesa w sposób wykluczający wszelkie wątpliwości na temat paskudnego zwyczaju zawłaszczania przywództwa na prawicy i wszelkiej opozycyjności wobec rządzących. Ostatecznie, wieczorem już wszyscy wiemy jak się stało. Było jak zawsze. Była zaduma, ale dla równowagi była również zadyma. Obie strony bardzo się starały. Pan Prezydent przygotował nawet niespodziankę w postaci cadillaka należącego do samego Marszałka. Był już odrestaurowany czołg, jest cadillak więc naturalnym jest, że budzą się oczekiwania na to, że w następnych latach pojawi się sklonowana kasztanka, tylko nie wiadomo kto by na mógł ją dosiąść. Czy pan Olbrychski podoła? Czas pokaże.
W obchodach oficjalnych, za którymi niezmiennie optuję rzuciło mi na uszy zdanie…

View original post 941 słów więcej

Jak żyć?

Wciąż aktualne pytanie, a czy ktoś ma własną odpowiedź na nie?

Tatulowe opowieści

Żyć - Wincenty Pol -

W kilku moich ostatnich opowiadaniach tytułowe pytanie przewijało się gdzieś między wierszami, jak nękająca mnie czasami melodia, którą zwykłem nazywać powracającą melodyjką. Jak się taka zaplącze – to trudno ją odgonić. Jak więc trzeba się w życiu starać, aby pozostawić po sobie trwałe ślady. Te materialne jak domy, mieszkania, kolekcje cennych rzeczy, obrazów, czy wypasione portfele papierów wartościowych, konta bankowe, jak i te ślady duchowe, w postaci uznania naszego człowieczeństwa przez bliskich i dalszych krewnych oraz znajomych. Jak zyskać autorytet i go utrzymać na wszystkich zakrętach życia? Jakie świadectwo wystawią nam ci, dla których uczyniliśmy coś dobrego? Jak nas pożegnają w tej ostatniej drodze ziemskiego żywota?  Drodze, której już nie będziemy mogli przemierzyć na własnych nogach, lecz którą poniosą nas poważni, dobrani wzrostem, obleczeni w służbową czerń panowie z zakładu pogrzebowego. Co powie ksiądz żegnając mnie w specjalnie ułożonej na tę okoliczność mowie mającej wystawić świadectwo życia, a jednocześnie poruszyć…

View original post 488 słów więcej

Jak Ci smutno – idź na cmentarz…

Jeszcze przeżywamy, jeszcze pamiętamy to, co los nam ofiarował w czasie tegorocznego spotkania z bliskimi na cmentarzach

Tatulowe opowieści

Przeglądając archiwum bloga zauważyłem, że w Necie nie ma tego tekstu. Powtarzam więc jego edycję aby go nie stracić:

Jak ci smutno – idź na cmentarz…

   Od młodzieńczych lat ciągnęło mnie do oglądania kościołów i cmentarzy.         Nie umiem tego wytłumaczyć. Byłem i jestem introwertykiem. Czy nastrój tych miejsc mnie urzekał, czy późniejsze zainteresowanie rzeźbą już wtedy się objawiało w ten sposób? Dość powiedzieć, że gdzie tylko byłem to odwiedzałem również te obiekty. Sporo wspomnień związanych z tą wędrówką opowiadam znajomym i moim uczniom. Podczas pobytu w Szczecinie w 1965 r, dzięki mojej przemiłej kuzynce, opiekunce i przewodniczce Ali zwiedziłem również cmentarz, który mnie oszołomił swymi rozmiarami. Piękne, szerokie aleje, drzewa i zadbane trawniki przypominały park. Ala pokazała mi też poniemiecki budynek z czerwonej cegły, gdzie było, jeszcze „za Niemca”, krematorium. Wtedy jeszcze go nie używano, gdyż musiało jeszcze wiele czasu upłynąć, aby społeczeństwo zaakceptowało tę formę pochówku…

View original post 945 słów więcej

Zaduszki…już bez zadyszki

Wspomnieniowo powróćmy do minionego czasu

Tatulowe opowieści

0402 listopada obchodzimy Dzień Zaduszny. Tego dnia ludzie wspominają wszystkich, którzy odeszli z tego świata, polscy katolicy modlą się za wszystkich wiernych zmarłych, których dusze według ich wiary mogą jeszcze przebywać w czyśćcu. Tak się jakoś porobiło, że obecnie groby odwiedza się raczej w dzień Wszystkich Świętych, który jest dniem wolnym od pracy. Stąd to pojęcie zadyszki jaką łapiemy uganiając się ze sprzątaniem grobów, zakupem kwiatów i pięknych zniczy, wyprawą w rodzinne strony gdzie spoczywają nasi przodkowie, czy tylko koledzy i znajomi. Prawdziwym wyzwaniem jest odwiedzenie 1 listopada często nawet kilku cmentarzy i to nawet dość odległych. Do tego wizyty, rewizyty pogaduchy przy grobach…

View original post 690 słów więcej

Po święcie wszystkich Zmarłych

Byliśmy u bliskich zmarłych, spotkaliśmy się z rodziną, jesteśmy już w domu? Wszystko się udało?

Tatulowe opowieści

098.A więc jesteśmy już po odwiedzinach naszych drogich zmarłych. Udało się nam powrócić do rodzin (tych żyjących). Nie znaleźliśmy się wśród ofiar wypadków, ani w tym 1000 osób zatrzymanych z powodu jazdy „na podwójnym gazie” podróżników – żałobników. Co przeżyliśmy to nasze. Możemy co najwyżej opowiedzieć komuś o naszych opiniach i przemyśleniach…jeśli tylko znajdziemy kogoś, kto zechce tego słuchać. A z tym jest dość trudno. Każdy ma swoją wrażliwość i wynikające stąd swoje własne opowieści, prawda?

View original post 813 słów więcej

Spotkania

Po raz kolejny pójdziemy na rodzinne spotkania z naszymi krewnymi, którzy są już po drugiej stronie

Tatulowe opowieści

Cmantarne spotkania

W ciągu kilku ostatnich dni uczestniczę w przygotowaniach do Święta Zmarłych. Robiliśmy stroiki, sprzątaliśmy, a dzisiaj dodatkowo odwiedziliśmy cmentarz w godzinach wieczornych aby coś tam jeszcze dostawić i zapalić znicze na grobach, których już jutro nie będziemy odwiedzać skupiając się na trwaniu przy najbliższych. Wszyscy znamy zapach jedliny. Czy ona jednak tak samo pachnie gdy jest wmontowana w wieniec, czy wiązankę  lub jako świąteczna choinka?

View original post 232 słowa więcej

Nie trudno jest być dobrym…

Opiekun

Każdy z nas może opowiedzieć wiele historii, w których pojawiają się opisy ludzi bezdusznych i egoistycznych zapatrzonych tylko w siebie. W tych samych opowieściach słyszymy o ludziach przyjmujących odwrotną postawę. Są jakby „skierowani na odcinek ludzi skrzywdzonych”, aby naprawiać wyrządzone przez tych pierwszych szkody. Wszyscy możemy wskazać szczególnie drastyczne przykłady łotrów i ludzi bez honoru, jak i wymieniać przykłady ludzi wrażliwych na czyjąś krzywdę, pomocnych, ofiarnych i szlachetnych. Czytaj dalej

Stary człowiek i może?

Facebook przypomniał mi dzisiaj tekst opublikowany przed laty, w czasie, gdy byłem najstarszym nauczycielem w gronach pedagogicznych szkół, w których uczyłem.
Dzisiaj już jestem o wiele starszy i znajduję się poza życiem szkolnym. Tamte lata wciąż jednak stanowią ważną część mojego życia. Warto było …

Tatulowe opowieści

  Niemal wszyscy mamy jeszcze w pamięci sportowe „Wydarzenie stulecia” – jak szumnie nazwano walkę bokserską Gołota – Adamek. Oglądałem i ja to zmaganie rutyniarza – dużo cięższego i o wiele starszego A. Gołoty z młodym i bardzo ambitnym Adamkiem. Schodząca z firmamentu gwiazda zawodowego boksu miała dokonać próby sił z wschodzącą i świecącą coraz jaśniej gwiazdą dużo młodszego zawodnika. Jak to przed meczami tej rangi bywa media pokazywały srogie miny pewnych siebie zawodników. Dawkowane z pewnym zamysłem marketingowym dane o dotychczasowej karierze rywali i przewidywaniu ich szans miały podgrzać atmosferę do czerwoności.      

View original post 613 słów więcej

Wybory, które wygrali wszyscy

Przed wyborami pod rozwagę

Przy okazji każdych kolejnych wyborów odczuwałem potrzebę zabrania głosu w sprawie samych kampanii, które bywały coraz bardziej drapieżne i przeciwstawiałem się lejącemu się strugami populizmowi. W swojej naiwności postulowałem, aby trzymać się realiów, nie rozdawać wokół tzw. kiełbasy wyborczej i nie zadłużać nadmiernie kraju i samorządów, które wciąż ocierały się o prawnie zakreślone granice możliwego zadłużania. Kiedy dotarło do mnie to, że wszyscy tak robią i że Polska nie jest tu czymś wyjątkowym, to zmieniłem punkt widzenia. Zrozumiałem też, że moje marudzenie niczego nie jest w stanie zmienić.   Po co więc zasmucać rodzących się pod wpływem zręcznej kampanii entuzjastów tej, czy innej partii? Niech wierzą w swoich idoli oraz liderów i niech przynajmniej idą głosować. Czytaj dalej