List dziadka do wnuków

Doczekałem się kolejnego Dnia Babci i Dziadka. Jak ważna to dla mnie data, niech świadczy częstość zabierania głosu w sprawie.
Chyba nie tylko dla mnie, bo wyszukiwarki co rusz to prowadzą kogoś do tekstów jaki zamieszczałem przed laty. Takie powodzenie ma ten tekst, który dzisiaj pragnę przypomnieć.
Ja sam nie spisałem jeszcze swoich własnych przemyśleń, które chciałbym zadedykować wnukom jak opisany w tekście irlandzki dziadek. Może czytelnicy mi w tym pomogą?
Zapraszam…

Tatulowe opowieści

Wśród swoich zapisków znalazłem dzisiaj poruszający tekst będący przesłaniem dziadka-(tak się dziś składa, że prawie mojego równolatka) skierowany do wnuków żyjących w oddaleniu. Spełnił w ten sposób prośbę córki i wkrótce umarł. Ja też mam wnuki żyjące za oceanem, na których wychowanie i kształtowanie ich charakterów nie miałem wpływu. Wchodząc w przygodę związaną z prowadzeniem tego bloga miałem taką właśnie koncepcję, że piszę otwartym tekstem swoisty pamiętnik, po który kiedyś sięgną moje dzieci i daj boże wnuki… Aby dowiedzieć się ”skąd ich ród”. Tę intencję zamieściłem na banerku z nazwą, ale później ją zmieniłem .

View original post 872 słowa więcej

Doktor Siema

Nie wiem dlaczego, ale w dniu rozgrywającego się 28 finału WOŚP napotkałem na Fb film z YT poświęcony nadaniu Jerzemu Owsiakowi tytułu Doktora Honoris Causa przez Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie. Oglądałem z zaciekawieniem czekając na laudację, a później na mowę doktorską Jurka. Obejrzałem wszystko, co oferowano w tym filmie i dopiero później zorientowałem się, że nie jest to wydarzenie bieżące. Do tego przypomniałem sobie o tym, że już o tym pisałem na blogu. Znalazłem tamten tekst i pomyślałem, że warto go przypomnieć dopóki sprawa jeszcze świeża, a tegoroczny finał nie został jeszcze podliczony. Dyskusje jakie wzbudził też są jeszcze świeże .
Zapraszam do czytania i rozmowy

Tatulowe opowieści

Równo przed trzema laty napisałem tekst opatrzony tytułem Do szkoły za karę: https://tatulowe.wordpress.com/2010/01/10/do-szkoly-za-kare/
Opisałem tam widziany okiem nauczyciela obraz szkoły i jej głównych lokatorów czyli uczniów, którym nie chce się uczyć, ale chce się pozytywnie odpowiedzieć na apel śmiesznego facecika w kolorowych okularach i ciuchach, a w dodatku używającego tak drażniącego moralistów slangu z kluczowymi zawołaniami typu : Róbta co chceta, siema itd. Ponieważ był to okres kampanii wyborczej na prezydenta, to swoją wypowiedź zakończyłem słowami:
…Po powrocie z wywiadówki usłyszałem w Jedynce PR końcówkę dyskusji polityków i dziennikarzy na temat szans wyborczych oficjalnie zgłoszonych dotychczas kandydatów na prezydenta. Przeważała opinia, że:
– żaden z nich nie jest w stanie porwać społeczeństwa do bardzo pożądanego zrywu…
Ja znam takiego, co potrafi porywać – pomyślałem. Szczególnie pozytywnie reagują na jego wezwanie młodzi ludzie. Ci sami, o których cytowany raport mówił, że do szkoły chodzą za karę. Ten gość nosi żółtą koszulę…

View original post 589 słów więcej

Owsiak wiecznie żywy i żwawy…

Jak ten czas leci?
Już prawie 30 lat uczestniczymy aktywnie, lub tylko obserwujemy i omijamy młodych najczęściej wolontariuszy WOŚP

Tatulowe opowieści

Zbliża się 28 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Będziemy więc przeżywać i wspominać już prawie 30 lat realizacji tego samego, chociaż wciąż poszerzanego i uzupełnianego o różne atrakcje scenariusza. Dla mnie jest to nieustająca fascynacja dziełem tego „cudacznego”, ale i cudownego człowieczka, który wbrew liczącemu się frontowi negacji i odmowy, wciąż radzi sobie doskonale i porywa do działania kolejne już pokolenia wolontariuszy.Jego działanie niezmiennie od wielu już lat są wspierane przez polityków różnych szczebli, służbę zdrowia, media, artystów, dziennikarzy i kogo tam jeszcze wypadałoby wymienić, bo wszyscy biorący udział w tym światowym już show mają poczucie uczestnictwa w czymś wielkim. Podglądają go ludzie z całego świata tropiąc ścieżki jakimi Owsiakowi udało się porwać ludzi do filantropijnej pracy i ofiarności. Muszą nas podziwiać skoro nazywają ten wyczyn polskim fenomenem.
Niestety, z podobną konsekwencją inni ludzie i organizacje wciąż atakują Owsiaka podważając jego dobrą wolę i uczciwość oraz zarzucają mu wywieranie złego…

View original post 299 słów więcej

Życzenia Noworoczne

Przeżyliśmy kolejną zmianę daty w kalendarzach naszego życia. Chyba wszyscy robiliśmy w tym czasie jakieś rozrachunki z minionym rokiem, zanim nas pożegnał, ale i nasze spojrzenie w przyszłość, chyba dla wszystkich, nie było wolne od obaw. Komu było za bardzo pod górkę, czy doznał jakichś osobistych tragedii, temu marzyła się radosna odmiana, a wśród szczęśliwców cieszących się sukcesami przewagę brała obawa o to, że los może się odmienić i to na gorsze. Nie każdy mógł zaśpiewać z Sewerynem Krajewskim…
…To był rok, dobry rok
Z żalem dziś żegnam go
Miejsce da nowym dniom
Stary rok, dobry rok…
Wszyscy otrzymywaliśmy w końcówce roku wiele życzeń i jeszcze na świeżo wspominamy filmiki z życzeniami nadchodzące seryjnie na nasze telefony, czy komputery. Wiedząc, czego pragniemy sami mogliśmy przebierać i wybierać w przebogatej ofercie tzw. gotowców z życzeniami noworocznymi i korzystając z funkcji <prześlij dalej> uszczęśliwiać znajomych z Fb okazjonalną produkcją memów, czy kartek świątecznych wysyłanych e-mailem. Odpowiadaliśmy w podobny sposób lub swoimi słowami: Dziękuję i odwzajemniam.
Miło było, ale z nastaniem Nowego Roku wszystko się skończyło.
Może warto na spokojnie wrócić do zapisów na messengerze, aby sprawdzić, kto i czego nam życzył i kogo było stać na osobiste życzenia pisane tak po duszam – jak mawiano na wschodzie.
Ja wśród ciekawszych życzeń, jakie i do mnie skierowano pragnę tu przytoczyć takie, które mógłbym zadedykować swoim blogowym znajomym. Oto one:

Życzę wam, abyście byli czyści i niewinni. Aby nowy rok dał wam zdrowie – bo jest bardzo ważne, a także szczęście (ludzie na Titanicu go nie mieli), radości ze zwykłych chwil, bo tylko te “zwykłe” chwile warte są zapamiętania. Życzę wam, abyście w nowym roku dostrzegli prawdziwych przyjaciół, bo tych “na niby” mamy pod dostatkiem. Tolerancji, braku hipokryzji, zrozumienia drugiego człowieka, mądrych wyborów życiowych. A sobie samej życzę braku życzeń. Niech będzie to, co ma być.

Święto Świętej Rodziny i proza życia rodziny ludzkiej

Kolejne święta Bożego Narodzenia za nami. Ponownie przeżywaliśmy okoliczności związane z narodzinami Jezusa. Kto lubi śpiewać, czy tylko słuchać kolęd, ten przeżywa to w sposób zwielokrotniony.
Dziś przeżywaliśmy w kościele Święto Świętej Rodziny. Homilie naświetlające tło owych narodzin wskazują na trudny los Maryi i Józefa, którzy stanowili przykład rodziny jakich dziś dużo. Uchodźcy, Maryja z Józefem tułający się w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca i dzisiaj mieliby pod górkę….
Takie czasy. Kondycja rodzin wciąż jest daleka od stabilizacji socjalnej, finansowej, prawnej.
Przybywa rozwodników i związków partnerskich, które łatwo się rozpadają.
Co dzieje się z rodziną, którą wspierają władze?

Tatulowe opowieści

Skończyły się święta, ale nie świętowanie. Mamy co świętować bowiem dzisiejsza niedziela jest Świętem Świętej Rodziny, a więc także odnosi się do tej zwyczajnej ludzkiej rodziny, w jakiej żyjemy. Z tej okazji w kościołach odczytano list Episkopatu Polski  na Niedzielę Świętej Rodziny. http://diecezja.waw.pl/4508   Czytamy w nim m.in. takie słowa:
Młodzi ludzie pytani o ideał szczęścia, niezmiennie odpowiadają, że chcieliby zawrzeć małżeństwo i założyć szczęśliwą rodzinę. Niestety, jak możemy to zaobserwować, z różnych powodów część z nich nie spełnia swoich marzeń, uciekając przed odpowiedzialnością.

View original post 661 słów więcej

Świąteczny czas życzeń i pozdrowień

Kolejny rok za nami…
Które to już święta przeżywamy?
Ile razy składaliśmy ludziom okolicznościowe życzenia?
Ile razy nam takie składano?
A tym razem jak będzie?
Oby nasze nadzieje wreszcie się zrealizowały,,,

Tatulowe opowieści

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia pragnę złożyć czytelnikom i przyjaciołom @ Tatulowych opowieści serdeczne życzenia: Dużo radości, głębi świątecznych przeżyć, wzruszeń i poruszeń.

W Nowym Roku warto rozważyć, co Olga miała na myśli głosząc światu takie przesłanie:

 

 

View original post

Bluzgam, bo lubię

Minęło 7 lat od czasu kiedy napisałem poniższy tekst, a więc przybyło 7 lat w praktyce obchodów Dnia bez przekleństw i miejmy nadzieję w działaniach na rzecz poprawy języka codziennego.
Czy coś się zmieniło?
Czy nadal jest jak było?
W komentarzach pod tym postem jest tekst piosenki zawierającej mnóstwo wulgaryzmów, ale od paru dni mamy szał współcześnie rapowanej piosenki pod tytułem PatoInteligencja :
https://teksciory.interia.pl/mata-patointeligencja-tekst-piosenki,t,676057.html.
Powiadają: Lepszy jest ten, który otwarcie przeklina, niż cichy s…syn…
Sam już nie wiem, co o tym myśleć?

Tatulowe opowieści

Wieczorem 16 grudnia usłyszałem w oglądanym programie telewizyjnym informację o obchodzonym od niedawna w Polsce Dniu bez Przekleństw. Podszedłem do komputera, aby sprawdzić tę informację i zajrzałem do pierwszego z oferowanych pod tym hasłem artykułów. Oto co przeczytałem: 17 grudnia przypada Dzień bez Przekleństw. W Polsce jest to dość młode święto, bo obchodzone zaledwie od kilku lat. Ideą projektu jest zwrócenie naszej uwagi na niecne słówka, które wypowiadamy często i ochoczo. Jednak wbrew pozorom większość językoznawców ma negatywny stosunek do tego typu inicjatyw. Zdaniem prof. Jerzego Bralczyka ustanawianie święta jest w gruncie rzeczy usprawiedliwieniem używania wulgaryzmów w pozostałe dni roku. http://www.mojeopinie.pl/dzien_bez_przeklenstw_czyli_nie_uzywajmy_wulgaryzmow,3,1229469307 

View original post 487 słów więcej

Olga opowiada z czułością o świecie i o czułości…

Chyba już wszyscy opowiadacze zajęli się naszą(?) Noblistką Olgą i wyrazili swój pogląd na temat jej twórczości oraz kontrowersyjnych wypowiedzi poza literackich. Ocenili jej pochodzenie i (się)prowadzenie. Czytałem tych z prawej, z lewej, jak i tych ze środka naszej medialnej twórczości i „tfurczości inaczej” kierowanej do tych, którym trzeba dostarczać specjalnej pożywki wzmacniającej ich poczucie prawdziwej polskości, mitów narodowych, posłannictwa na wielu płaszczyznach zgodnych z obecną polityką historyczną.
Ja – nie znając ani jednej książki Noblistki tylko słuchałem z zapartym tchem jej noblowskiego wykładu i to wielokrotnie. Byłem i jestem pod wrażeniem tego, co usłyszałem i zobaczyłem w Sztokholmie, a liczę na to, że jeszcze nie raz mnie zaskoczy i potwierdzi zasadność typowania do nagród i honorowania Jej różnymi nagrodami przez międzynarodowe gremia.
Miło mi czytać każdą wypowiedź potwierdzającą moje opinie, a jednocześnie szewska pasja mnie ogarnia jak czytam komentarze przesycone jadem, poniżające nie tylko Ją, ale i wszystkich, którzy są dumni z Olgi. Mam nadzieję, że czas wyciszy te emocje i na najbardziej rozpalone głowy spłynie dar ukojenia, a pokłady słynnej Polskiej tolerancji dla inności i różności zostaną odbudowane i umocnione.

Analitycy Jej wykładu noblowskiego przeprowadzili analizę wystąpienia, zliczając krotność używania słów kluczy. Tu LINK:
 Autorzy tego opracowania informują, że:
Wykład jest wielką opowieścią o: „opowieści” (użytej 42 razy), „narracji” (21 razy), „opowiadaniu” (16) o „literaturze” (29). Razem 108 razy!
…Policzyliśmy słowa w wykładzie noblowskim Tokarczuk. „Narodowy” pojawia się raz z przeznaczeniem do likwidacji, „Polska” – 2 razy, co może wkurzać prawicę. Ale i nasza bańka ma powody do rozczarowania: ani słowa o demokracji, PiS, ogólnikowa wzmianka o tyranach. Na szczęście! Królują słowa: „świat”, „opowieść”, „ludzie”, „my”, „nasze”,” jedność”, „całość”, „literatura”,” czułość”, „mit”.
Biorąc pod uwagę „Czas teraźniejszy” i sprawy „poza czasem”, to trzeba zauważyć, że:
Króluje słowo „jest” – 92 razy, do tego „są” – 7 razy. „Był” – ledwie 3, „będzie” – 2. „Mimo tego”, że powtarza się dziś (24 razy) czy „teraz” (4 razy), pisarka łatwo podróżuje w przeszłość, gdzie Iliada i Odyseja okazują się pierwszym serialem, a na koniec wybiega w przyszłość, dzięki możliwościom, jakie – w wizji pisarki – daje literatura.
W dalszej analizie czytamy:
Pojawia się szczególne słowo-klucz „czułość” (9 razy), która okazuje się narzędziem ogromnej mocy:
„Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, który ukazuje świat, jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący i od siebie współzależny. Literatura jest zbudowana właśnie na czułości. Dzięki temu cudownemu narzędziu, najbardziej wyrafinowanemu sposobowi ludzkiej komunikacji, nasze doświadczenie podróżuje poprzez czas i trafia do tych, którzy się jeszcze nie urodzili, a którzy kiedyś sięgną po to, co napisaliśmy, co opowiedzieliśmy o nas samych i o naszym świecie. Często o nich myślę z poczuciem winy i wstydu. Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć, i któremu pragniemy się przeciwstawić ratując świat nie wziął się znikąd”.

Słowo „Polityka” jest właściwie nieobecna, nie licząc jednego tyrana.…Prawica i prawicowe media próbują sformatować Tokarczuk jako groźną siłę antynarodowego lewactwa (i w dużej mierze mają rację, o czym za chwilę). Z drugiej strony stoją siły opozycyjne, a także niezależne media, w tym OKO.press: domagamy się od pisarki służby po stronie demokracji, zaangażowania w sprawy bieżące, czyli krytykowania władzy. Czyhamy, polujemy na każde jej zdanie, w którym padnie słowo PiS. Pierwsze wypowiedzi pisarki po informacji o Noblu były mocno polityczne.

Łatwo można zrozumieć, dlaczego Tokarczuk jest tak irytująca dla polskiej narodowej prawicy, ogarniętej obligiem patriotycznej narracji.
Słowo „narodowe” pojawia się raz i to, jako termin do likwidacji: „moglibyśmy zrezygnować z określenia literatury narodowe wiedząc dobrze, że Kosmos literatury jest jeden, niczym idea unus mundus, wspólnej rzeczywistości psychicznej, w której jednoczy się nasze ludzkie doświadczenie”,
Słowo „Polska” występuje dwa razy: raz, gdy przy okazji „hipotezy klimatycznej” mowa o wojnie ze Szwecją w XVII wieku i drugi raz, jako umiejscowienie dziecięcego doświadczenia pisarki: „gdzieś na zachodniej, Polskiej prowincji pod koniec lat 60. XX wieku”.
…Prawica i prawicowe media próbują sformatować Tokarczuk, jako groźną siłę antynarodowego lewactwa (i w dużej mierze mają rację, o czym za chwilę). Z drugiej strony stoją siły opozycyjne, a także niezależne media, w tym OKO.press: domagamy się od pisarki służby po stronie demokracji, zaangażowania w sprawy bieżące, czyli krytykowania władzy. Czyhamy, polujemy na każde jej zdanie, w którym padnie słowo PiS. Pierwsze wypowiedzi pisarki po informacji o Noblu były mocno polityczne. Łatwo można zrozumieć, dlaczego Tokarczuk jest tak irytująca dla polskiej narodowej prawicy, ogarniętej obligiem patriotycznej narracji.
   Dla mnie, jako piszącego od wielu lat bloga ważne jest zdanie, które już funkcjonuje, jako aforyzm autorstwa Olgi Tokarczuk: „Coś, co się wydarza, a nie zostanie opowiedziane przestaje istnieć i umiera…”

Bardzo mądre to słowa. Chyba każdy z nas doświadczył tego na własnej skórze. Przeżywamy życie i co po nas pozostaje. Pamięć ludzi, którym pomagaliśmy? Pamięć bliskich, która też jest ulotna i zniknie wraz z nimi? Tabliczka nagrobna? Dom w górach z widokiem na morze? Spadkobiercy sprzedadzą dom, przehulają pieniądze, na które tak ciężko pracowaliśmy, zaniedbując ważne dla nas sprawy…
Warto się nad tym zastanowić, póki czas jest dla nas łaskawy.
Taka idea przyświecała mi przy zakładaniu bloga. Chciałem w jakiś sposób utrwalać to, co wydarzało się w naszym życiu rodzinnym, w mojej małej i dużej Ojczyźnie, na świecie. Może wykorzystają to dzieci, wnuki, czy ktokolwiek, kto znajdzie tu interesujące go treści. Wielokrotnie ogarniało mnie zwątpienie i chciałem rzucić to zajęcie, ale widocznie jeszcze nie nadszedł na mnie czas.
W czasie największej gorączki noblowskiej skierowałem do swoich znajomych na Facebooku taki anons:

Nie chcę podsuwać swoich opinii na temat przyczyn użycia przez Noblistkę takich, czy innych słów, ale chcę wskazać na słowo „opowieść”. Ważne słowo, bo Olga jest właśnie genialną opowiadaczką i za to, że snuje tak istotne opowieści zasłużyła na nagrodę Nobla. Przy okazji pragnę przypomnieć swój skromny dorobek udostępniany na blogu „Tatulowe opowieści” i zaprosić do ich czytania.
Jak Państwo słusznie oceniają nie spowodowało to żadnego ruchu, ani na Fb pod tym wpisem, ani na blogu.

Autor tekstu i scenarzysta teledysku powiedzieli to, co chcieli…Daj mi żyć!

Piotr Cugowski (urodzony w 1979 roku) nagrał nową płytę o wiele mówiącym tytule: Czterdziestka. Rozumiem, że dołączył w ten sposób do grona ludzi mówiących o potrzebie pomyślenia o sobie w kategoriach co za nami jak i o tym, co przed nami, gdy osiągniemy tę granicę wieku. Starsi pamiętający serial  Czterdziestolatek na pewno podśpiewują sobie jeszcze piosenkę, którą za sprawą serialu wtłoczono nam do głów. Wprawdzie jest ona w swej wymowie optymistyczna, ale jednak swój ciężar ma:
Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień,
już bliżej jest niż dalej, o tym wiesz.
Czterdzieści lat minęło, odeszło w cień,
i nigdy już nie wróci, rób, co chcesz….  https://www.tekstowo.pl/piosenka,andrzej_rosiewicz,40_lat_minelo.html

Wróćmy jednak do piosenki Piotra Cugowskiego mającej tytuł: Daj mi żyć… Słowa Tomasz Organek, muzyka Jan Borysewicz.
Gdy po raz pierwszy usłyszałem w radio tę piosenkę, to pomyślałem, że tekst nawiązuje do sytuacji damsko – męskiej, jakże często przeżywanej w związkach. Ona „szyja” kręci nim „głową”, aż do momentu, gdy on, zbuntowany wykrzyczał jej w twarz swoje żale, stanowiące tu cały refren piosenki.
Gdy zobaczyłem teledysk, to zrozumiałem, że może to być rozprawa między ojcem i synem.
– Czy to ma jakieś przełożenie na sytuację rodzinną Piotra i Krzysztofa Cugowskich? – zapytałem komentatorów tego utworu na You Tube. Nie doczekałem się odpowiedzi. Będę więc podążał swoim tokiem myślenia. Posłuchajmy jednak piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=GHJYU4LLMaY
Daj mi żyć (fragment)
Nie musimy się zawsze zgadzać.
Nie na wszystko odpowiedź mam.
Dlatego proszę przestań udawać.
Że lepszą wersję prawdy znasz.

Ref.:
Daj mi żyć!
Bez poleceń, lęków i kazań.
Daj mi żyć!
W swoich błędach ciągle trwać.

Daj mi żyć!
Nie chcę wiecznie na siebie uważać.
Daj mi żyć!
Daj oddychać mi, daj po prostu być.

Kto zliczy konflikty, jakie przydarzyły się chyba każdemu w jego własnym małżeństwie? Wszyscy wiemy jak często iskrzy na styku obowiązki i poczucie własnej wolności. Każdy chce mieć więcej swobody i nie zwraca uwagi na to, że ta jego wolność musi się dokonać kosztem drugiej strony. To nie my, a partner powinien poświęcić się dla rodziny oraz partnera – byle tylko był spokój, by nie dochodziło do kłótni, wylewania żalów i ciągłego zgłaszania pretensji. Jeśli nawet taki stan zostanie osiągnięty, to poświęcanie siebie nie trwa wiecznie. Kiedy dochodzi do przebudzenia, odnowienia się realnych, albo urojonych pretensji, czy ran i wtedy usłyszymy…
Daj mi żyć!
Bez poleceń, lęków i kazań.
Daj mi żyć!
W swoich błędach ciągle trwać.

Daj mi żyć!
Nie chcę wiecznie na siebie uważać.
Daj mi żyć!
Daj oddychać mi, daj po prostu być…
Tu już mamy do rozważenia wiele możliwości. Trzaśnięcie drzwiami oznaczające rozstanie, ciche dni, wrogość, a nawet życie w dwóch płaszczyznach. Tej w coraz bardziej obcym i nierozumiejących nas domu i to życie równoległe, poza rodziną, w środowisku, które nas rozumie, współczuje i wspomaga.
Dziecko, osiągające dojrzałość równie często może nam, myślącym o wszystkim i zabiegającym o wszystko rodzicom zaśpiewać:
Nie musimy się zawsze zgadzać.
Nie na wszystko odpowiedź mam.
Dlatego proszę przestań udawać.
Że lepszą wersję prawdy znasz.

Daj mi żyć!
Bez poleceń, lęków i kazań.
Daj mi żyć!
W swoich błędach ciągle trwać.

Daj mi żyć!
Nie chcę wiecznie na siebie uważać.
Daj mi żyć!
Daj oddychać mi, daj po prostu być…
Tu również może dojść do nietajonej wrogości, trzaskania drzwiami, bolesnych rozstań, a nawet do tragedii.
No i wreszcie wersja, którą już zasygnalizowałem po obejrzeniu wideoklipu do omawianej piosenki.
Młodemu artyście mającemu już swój dorobek artystyczny, nagle zaczyna doskwierać ciężar sławy własnego ojca, który ustąpił jakby tylko dlatego, aby na polskiej estradzie zrobić miejsce dla dziedziczących po nim talent synów. Powstał zespół Bracia Cugowscy i konflikt o to, kto bardziej zdolny, kto ma większy udział w odnoszonych sukcesach wciąż trwał i narastał. Przyszedł pomysł na zerwanie ciążących mu więzów i rozpoczęcie „w drugiej połowie życia” nowego życia scenicznego. Znowu słyszymy te wiele znaczące słowa:
Nie musimy się zawsze zgadzać.
Nie na wszystko odpowiedź mam.
Dlatego proszę przestań udawać.
Że lepszą wersję prawdy znasz.

Daj mi żyć!
Bez poleceń, lęków i kazań.
Daj mi żyć!
W swoich błędach ciągle trwać.

Daj mi żyć!
Nie chcę wiecznie na siebie uważać.
Daj mi żyć!
Daj oddychać mi, daj po prostu być…

Co Państwo o tym sądzicie?

Nie pozwól babci wybierać prezentów…

Przeżyliśmy szał zakupów związanych z zapowiedzianą na 6 grudnia wizytą Św. Mikołaja. Jesteśmy więc przygotowani do kolejnych akcji zakupowych, bo to choinka i coś pod nią wypada położyć, prawda?
Przypominam ten tekst sprzed kilku lat, aby na spokojnie rozważyć czy aby handlowcy nie „robią nas w konia” tak, jak opisano w tekście?

Tatulowe opowieści

Podobno każda przeciętna polska rodzina przeznacza na organizację nadchodzących świąt około 1126 zł. Jest to wyraźnie mniej niż w roku ubiegłym, co eksperci zapisują nam na konto rosnącej skłonności do oszczędzania. To duży pozytyw. Część tych pieniędzy przeznaczymy na prezenty. Sporą część. O ten rynek walczą zaciekle handlowcy wielu branż , bo to praktycznie jedyna w roku okazja, aby sobie powetować różne niepowodzenia i poprawić wskaźniki sprzedaży, no i – co chyba oczywiste – również zysków. To w tym celu już od połowy listopada pojawiają się świąteczne dekoracje, świąteczna muzyka i przeróżne specjalne okazje świąteczne. To dlatego ilość reklam w programach radiowych i telewizyjnych i czas ich nadawania tak skokowo rośnie. Niektóre z nich potrafią nas rozbawić, a inne serdecznie wkurzają, ale podobno bardzo oddziaływają na naszą wyobraźnie …no i na chęć czynienia zakupów. Te dwa czynniki wprawiają nas w stan jakiegoś amoku. Spieszymy się i kupujemy wszystko co nam…

View original post 603 słowa więcej