Independence Day – 4th of July w moim oglądzie

Po upływie dziesięciu lat od opisanych przeżyć i przemyśleń warto przypomnieć dawnym czytelnikom oraz zapoznać nowych ze sposobem organizowania Dnia Niepodległości w kraju imigrantów jakim są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej

Tatulowe opowieści

View original post

Reklamy

Upały inspirują…

Nadchodząca kolejna fala upałów jest inspiracją do formułowania diagnoz, porad jak najlepiej postępować, aby to zagrożenie przeżyć. Jest też okazją do żartów.
Oto dzisiaj w programie I PR, którego słucham od zawsze, sympatyczni panowie prowadzący audycję Sygnały Dnia na zasadzie przerywników wprowadzali luźne tematy. Oto przykład:

  • Jak myślisz, czy w czasie upałów ryby biorą? – pyta jeden z nich
  • To zależy, jakie ryby, ale myślę, że biorą, biorą… – odpowiada drugi…
    Tylko tyle w tym wejściu, ale ja wprowadzony w temat nie mogłem się oderwać od swoich myśli. Przyszło mi do głowy, że tzw. grube ryby mają pokoje klimatyzowane, więc dla nich jest obojętne, czy na zewnątrz panuje upał, czy chłód…
    No i do tego tam nie zaczepiają ich byle przynętą, tam chodzi o grube sumy
    Co o tym sądzicie?
Mistrz A. Mleczko tak to wyraził

Chcę być na plaży…

Dzisiaj udostępniam tekst sprzed 7 lat opisujący tragiczne zdarzenie, do jakiego doszło w naszym zbiorniku rekreacyjno-retencyjnym jeszcze przed jego otwarciem. Zapraszam

Tatulowe opowieści

    Usłyszałem dzisiaj nową piosenkę Grażyny Łobaszewskiej „Chcę być na plaży”. Jej refren  brzmi:
Chce być na plaży
Chce nią rozmarzyć duszę
Chce być na plaży
Na plaży nic nie muszę…
Poszukiwałem dalszego ciągu tej piosenki w nadziei na jej przydatność do cytowania, ale chyba ochrona autorska uniemożliwiła mi ten powszechnie stosowany dotychczas zabieg.
Kobiece fora proponują:
Chcesz być piękna tego lata i dumnie kroczyć po gorących, słonecznych plażach? Jasne, że tak, która z nas tego nie chce...i tu następują propozycje super diety i ćwiczeń, które należało wdrożyć już pod koniec poprzedniego sezonu z myślą o obecnym, lub proponują tylko dobranie odpowiedniego kostiumu maskującego to i owo.
Panowie coraz bardziej świadomi wymagań płci pięknej mają swoje sposoby na to, aby poprawić sylwetkę i zadbać o pożądane kaloryfery i pozbycie się brzucha.
Bloger (opisywacz.blog) polecany na pierwszej stronie Onet.pl przemawia do wyobraźni czytelników tymi słowami:
...I wreszcie wspaniałe…

View original post 939 słów więcej

Zodiakalny RAK jestem… Jestem RAK, ale nie chodzę wspak…

Horoskop dla astralnego RAKA

Przy zdzieraniu kartki z kalendarza natrafiłem na charakterystykę ludzi urodzonych pod znakiem Raka. A że jestem spod tego właśnie znaku, to czytałem z nastawieniem na sprawdzenie, czy jakoś pasuję do schematu.
Opis bardzo mi się spodobał, jako że był mocno schlebiający. Żona zapytana o jej odczucia w tym temacie uśmiechnęła się tylko i całując mnie w policzek powiedziała:
Dziękuję że jesteś jaki jesteś…
Nie wiedziałem, czy to ma oznaczać aprobatę zgodności cytowanych cech z rzeczywistości, czy tylko uprzejme wywinięcie się z konieczności udzielenia szczerej odpowiedzi na stawiane pytanie. Pomyślałem wiec o tym, aby zapytać moich znajomych z Fb, których znaczna część to byli uczniowie mający w tym temacie sporo do powiedzenia. Udostępniłem wiec treść owej kartki z charakterystyką astralnych Raków uzupełniając to następującym tekstem:
Mam pytanie do Raków,
jak i do ludzi spod innych znaków.
Czy taki jest Rak?
Czy tylko piszą tak?

Po jakimś czasie pojawiły się odpowiedzi, które tu przytoczę w całości. Oto one:
– Monika – Panie Czesławie, u mnie większość się zgadza.Pozdrawiam!
– Czesław – Gratuluję, może dlatego Cię lubiłem jako uczennicę
– Jan – Jestem Bykiem, a nie wiem dlaczego opis Raka do mnie pasuje.
– Czesław – Też cię lubię Janie
– Alina – Pięknie powiedziane
– Alina – bo Rak, to wyjątkowy znak, a za tym kryje się wyjątkowy człowiek…. Pewnie, że nie jesteśmy idealni, a przez swą łagodność i wrażliwość często dostajemy po tyłku. Sławy i fortuny może nie zbijemy, ale rodzina, to nasza wielka wartość. I to jest piękne…
– Barbara – No wypisz, wymaluj 100% JA to czysty rak. Wszystko się zgadza
– Anna – Czytając o Raku to tak jakbym czytała o moim synu Rodim, który jest
– Czesław – To dobry zwiastun, a on wciąż się rozwija. Pozdrawiam serdecznie
– Emilia – Mój mąż jest spod znaku Raka i dokładnie wszystko się zgadza a ja jestem Byk , prócz tego mam jeszcze syna Raka, który mocno interesuje się
– Czesław – Dzięki. Byk jest znakiem sprzyjającym wobec raka, a więc tylko gratulować
– Emilia – dziękuję, udał mi się mąż😊😊
Rozmowa dostarczyła, jak widać dość zróżnicowane oceny. Wykazała jednak, że jakaś część ludzi uznaje tego typu opracowania za miarodajne i jakoś tam liczące się. Postanowiłem sprawdzić jaki jest stosunek do wróżb i wróżbitów ludzi kształtujących etykę, zwłaszcza chrześcijańską i tu natrafiłem na ciekawą wypowiedź. Oto jej fragmenty:
ZODIAK? NIE, DZIĘKUJĘ!

Wiara w zależność cech psychicznych człowieka od znaku zodiaku, pod którym się urodził, oraz inne wierzenia astrologiczne są zabobonami, wywodzącymi się ze starożytnego pogaństwa — z wiary w boską moc ciał niebieskich. Sama zaś astrologia pochodzi z Babilonii. To, że wierzenia takie cieszą się dziś przychylnym zainteresowaniem w krajach chrześcijańskich trzeba uznać za niepokojące. Prawdziwej wiary bowiem z reliktami pogaństwa pogodzić się nie da; przesądy są znakiem jej osłabienia
Zgrzeszyłem podwójnie – pomyślałem sobie. Uwierzyłem w zabobon i jeszcze wciągnąłem w to innych ludzi…
Doczytałem jednak do końca, – co i Państwu doradzam, aby móc wytłumaczyć sobie i innym, na czym polega ten fenomen. Znajdziemy tam sporo odpowiedzi:

…Dlaczego tak wielu ludzi jest skłonnych w te zabobony wierzyć? Przyczyny są rozmaitego typu. Opisy cech charakteru łączone ze znakami zodiaku są tak ogólne, że każdy prawie znajdzie w nich coś odpowiedniego, różnice lekceważąc. Wiele jest też w tych charakterystykach pochlebstw. Dane z zodiaku, horoskopu galijskiego i lat chińskich są mniej lub bardziej sprzeczne, tak, że można z nich zawsze coś wybrać. Jeśli jednak żaden opis nie pasuje, bierze się pod uwagę „wpływ” znaku sąsiedniego lub odległego o sześć miesięcy. Można wreszcie, jeśli się w astrologię wierzy, dostosowywać swe zachowanie do przepowiedni. Jeśli zaś chodzi o rzekome oddziaływanie planet, też tworzy ono chaos wpływów mętnych i sprzecznych…
 Na końcu wywodu znajdziemy takie słowa:
…Astrologię należy uznać za szkodliwy zabobon. Większość ludzi wprawdzie nie traktuje jej serio, ale nie brak i takich, których oducza ona logicznego myślenia i odciąga od wiedzy rzeczywistej. Determinizm losu neguje wolność, odbiera zaufanie do własnych sił, a nawet podważa zasady moralne zwłaszcza, gdy ktoś w zodiaku znajdzie uzasadnienie dla swych wad i grzechów, na przykład nałogów, zmienności, nieodpowiedzialności, materializmu, uporu, zemsty, zdrady małżeńskiej… Nie do przyjęcia są też oczywiście zalecenia dostosowywania swych stosunków z ludźmi do ich znaków zodiaku, a zwłaszcza wybierania na tej podstawie sympatii i małżonka.Astrologii nie może przyjmować żaden wierzący, ponieważ zakłada ona wiarę w boskie, potężne i niewidzialne działanie ciał niebieskich, ani żaden uczony, ponieważ astrologia lekceważy na każdym kroku logikę i metodologię nauk empirycznych, a zwłaszcza statystykę… https://opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/zodiak_nie.html
Co zrobić z tą wiedzą?

Tatusiom w Dniu Ojca

Pierwsze słowa tego tekstu nie wymagają korekty. Czas nie zmienił również innych tez zawartych w tekście, dlatego udostępniam

Tatulowe opowieści

Doczekaliśmy się  dorocznego święta Ojców i Ojczulków, Tatusiów i Tatulków. W większości domów, w tych dniach, to mama zadba o kwiaty, o odpowiedni strój, o stosowny wierszyk, o laurkę i o to wszystko, co trzeba, aby Tatuś w Dniu Ojca był należycie doceniony przez dzieci.

View original post 942 słowa więcej

Okno na świat

Jedna z moich czytelniczek skomentowała tekst pt:” Boże Ciało” słowami” Piękne wspomnienia. Prosimy o więcej.
Podziękowałem za zainteresowanie i pomyślałem: Czemu nie?
Przypominam teksty napisane przed 10 lat, a dotyczące mojego dzieciństwa i dorastania. Toż to jest historia naszej małej ojczyzny, a po komentarzach widać, że poruszyła wielu ludzi skłaniając ich do snucia podobnych wspomnień. Zapraszam

Tatulowe opowieści

   Nieoczekiwanie otrzymałem od mojej córki Małgosi inspirujący pomysł na temat do kolejnego posta. Spróbuję napisać, na co patrzył przez okno Mj tato, a jej Dziadek Zimek, bo tak brzmiało pytanie wnuczki. Wszak są to „Tatulowe opowieści”

View original post 1 118 słów więcej

Bić, czy nie bić – to odwieczne jest pytanie…

Pewien Rzecznik Praw Dziecka, w kraju nad Wisłą raczył wziąć w obronę rodziców wymierzających klapsami posłuszeństwo i dyscyplinę, czym zbulwersował społeczeństwo. On jest rzecznikiem praw rodziców i wychowawców!!! – Krzyczą. On obstaje za katami, a nie za ofiarami – dodają inni.
Jak to zwykle bywa : Gdzie dwóch Polaków to przynajmniej trzy rożne opinie. Twoja, moja i… być może wspólna.
Warto rozmawiać. Oto mój głos wypowiedziany w 2015 roku

Tatulowe opowieści

Bić, czy nie bić – to odwieczne jest pytanie…Warto znaleźć własną odpowiedź na nie.
Rodzice, dzieci, a zwłaszcza nauczyciele zamarli słuchając pochodzących z podsłuchu odgłosów pochodzących z zajęć lekcyjnych z najmłodszymi z uczniów, bo tzw. zerówkowiczami. Nauczycielka też była młoda i widocznie dopiero poszukiwała skutecznych metod wychowawczych, a czyniła to na własna rękę, bez konsultacji z bardziej doświadczonymi nauczycielami, z kimś z nadzoru pedagogicznego z dyrekcji, czy wreszcie z rodzicami.

View original post 877 słów więcej

Hej wakacje to rzecz …miła? Dla kogo?

Sześć lat temu, u progu wakacji zastanawiałem się nad tym, co zawarłem w tytule. Dzisiaj wspominam tamten czas i myślę,że dopiero teraz zaczęło być ciekawie. Oświatowy Okrągły Stół dopiero zaczyna konkretyzować niektóre postulaty, a do podsumowania ustaleń i wdrożenia ich w życie droga bardzo daleka. Z jakimi minami rozstaną się nauczyciele? Co ich czeka w nowym roku? Pytań wiele, a odpowiedzi wciąż brak

Tatulowe opowieści

Tuż przed zakończeniem roku szkolnego napisała do mnie moja była uczennica Ewa, a obecnie również pedagog i wychowawca:
Panie Czesławie, już wakacje? prawda:)
– Tak Ewuniu. Ja mam wakacje od dwóch lat.
– Pamiętam, choć to dalej pewnie szczególny czas:)
– Oczywiście. śledzę życie szkoły i wiem co się dzieje. A TY zakończyłaś już nauki? Kiedy będą Twoje wakacje?
– Hm mm… jeszcze trwa sesja, a potem?? Ech, pracę w szkole już zakończyłam na ten rok (prowadzę programy profilaktyczne w szkołach w Kielcach), zostaje mi tylko świetlica. W lipcu będę miała tydzień urlopu, już nie mogę się doczekać.
– Miłego zatem odpoczywania.

View original post 642 słowa więcej

Ławeczka, bajeczka…

Usłyszałem tę piosenkę w czasie podróży w nagrzanym do granic wytrzymałości aucie. Stanisław Sojka – Ławeczka: https://www.youtube.com/watch?v=wi8PlMp4uNs
Słuchając rozmarzyłem się i pomyślałem sobie:
– Jak miło by było tak posiedzieć sobie w cieniu drzewa, na swojej ulubionej ławeczce. Nigdzie się nie spieszyć, tylko obserwować owo teatrum ludzkie, jakie dzieje się wokół. Ciekawym zajęciem mogłoby być odgadywanie jakichś szczegółów z życia przechodniów, a jeszcze lepiej gdyby można było czynić to z kimś o podobnym temperamencie i zapatrywaniach na sposób spędzania czasu. Dużo jest ludzi mających problem w sensownym zagospodarowaniem nadmiaru wolnego czasu. Można ich spotkać w parkach, czy na skwerach, gdzie są ławki, na których siadają podobni nam ludzie. Wystarczy zagadać, czy przysiąść się na chwilę lub pozostać tam na całe lata.
Miałem takich znajomych, który przesiadywali na ławkach naszego rynku i nic nie mogło umknąć ich uwadze. Bywało, że zaczepiali zachęcając do porzucenia życia w ciągłym pośpiechu i zapraszali, aby przyjąć ich sposób życia. Posiedzimy, pogadamy, pośmiejemy się… Gdzie tak się spieszysz, pytali. Nie tłumaczyłem się z tego ile mam obowiązków, albo z tego, że mam inne preferencje. I tak by nie odstąpili od ocen typu: Ważniak, nie chce się bratać z innymi, zadziera nos.
Wiek ma tu duże znaczenie. Stanisław Soyka stworzył tę piosenkę w 2019 roku, a że jest ode mnie młodszy jedynie o 5 lat, to rozumiem, że teraz dopiero dorósł do takiego właśnie spędzania czasu. Może uznał, że nie warto tak dużo czasu spędzać w Internecie, że ciekawsze jest realne życie, a nie to co kreują ludzie nawykli do kłamstwa i konfabulacji.
Na czynnik wieku zwrócił mi uwagę utwór z kategorii piosenki biesiadnej pt: Starzyk – oto fragment tekstu piosenki:
Idę sobie przez podwórze i pyk, pyk, fajeczkę kurzę,
Mam króliki we chlewiku i gołąbki w gołębniku,
A w kadłubku stary kos śpiewa mi na cały głos.

Pyk, pyk, pyk z fajeczki duś, duś, duś gołąbeczki.
Fajeczka, gołąbeczek, ławeczka, ogródeczek
i w kadłubku kos, to starzyka los.

Pora to głębiej przemyśleć…

Zielone Świątki

W mojej rodzinnej Bogorii jeden z dorocznych odpustów przypada na Święto Zesłania Ducha Świętego nazywanego w tradycji ludowej Zielonymi Świątkami. Bawiąc się w reportera dokumentującego ważniejsze wydarzenia lokalne uwieczniłem to nasze świetowanie na zdjęciach i z krótką notatką opublikowałem na swojej stronie Facebooka oraz na stronie „Kieleckie jakie cudne”. Ponieważ w obydwu miejscach fotoreportaże spotkały się z miłym przyjęciem, to postanowiłem wprowadzić je również w blogowy obieg licząc na ożywienie ruchu w zakresie odwiedzin bloga i komentowanie jego treści. Zapraszam:

Plac przed kościołem zapełnia się


Dla każdego coś miłego oferują straganiarze
Zielone święta to dobra okazja wyjścia na łono zielonej natury. Dobrym miejscem dla miejscowych i nie tylko jest miejscowa Buczyna i leżący u jej stóp zalew
Jest sporo spacerujących, zwłaszcza młodych ludzi, ale jest tez dużo miejsca dla takich jak ja
Jest okazja na podglądanie przyrody…
Takie sobie chwasty only
Jest tu siedlisko skrzypu olbrzymiego, który na szczęście ocalał przed zagładą w czasie budowy parkingów
Na szczęście kosiarki nie zdążyły skasować tych wdzięcznych chwastów

Nie wiem jak ocenicie zmianę podejścia do treści wpisów, ale to się okaże. Życzę miłego świętowania Zielonych Świąt