Walentynki w szkole

  

  

   W poniedziałek zaproszono całą społeczność szkolną ekonomika na uroczystość z okazji Walentynek. Zapowiadało się na dużą frajdę, gdyż już na kilka dni przed datą Święta Zakochanych samorząd szkolny  rozpropagował akcję obdarowywania się serduszkami, zawierającymi życzenia z tej okazji dla swoich wybrańców. W szkole ustawiono specjalną Serduszkową skrzynkę pocztową, zachęcając wszystkich przez radiowęzeł do skorzystania z okazji składania życzeń. Ponieważ młodzież w przedziale 16-20 lat chyba jest najbardziej podatna na urok rówieśników ( czy to chemia? ) to i w naszej szkole – jak chyba we wszystkich szkołach średnich – często można spotkać pary spędzające razem każdą wolną chwilę na przerwach, czy na uroczystościach szkolnych, gdy rozmawiają, przytulają się do siebie czy też wspólnie jedzą kanapki. Zawsze z sympatią patrzę na te związki młodych ludzi, które jednak bardzo rzadko okazują się trwałymi. Cóż począć z nagle pojawiającą się fascynacją? Spotyka się  zarówno pary tworzące długotrwałe już  związki jak i takie, które pojawiają się niczym komety świecące jasnym światłem, ale niestety świecące bardzo krótko. Wszyscy znamy w związku z tym chłopaków z przeszłością, działających wg zasady: on był stały tylko one się zmieniały. Znamy również dziewczyny po przejściach, które mimo, że znają historię podbojów swych nowych wybrańców idą w to z uśmiechem na ustach. Nawet nie widać po nich smutku rozstania czy porzucenia, tak jakby nieunikniony zawód miłosny był jakoś wkalkulowany w przygodę pt. Widzicie, ja mam chłopaka. Absolutna większość młodych ludzi ma swoich wybrańców jednak poza szkołą. Współczesne wyposażenie każdego ucznia w telefony komórkowe pozwala im utrzymywać niczym nie zmącone kontakty – niektórzy nie wypuszczają telefonu z ręki -dające poczucie bliskości i kontroli nad poczynaniami sympatii. Zjawisko, które opisuję tworzy jakiś klimat bliskości nie tylko pomiędzy tymi  sparowanymi, ale jak mi się wydaje również pomiędzy wszystkimi uczniami i nauczycielami.

   Potwierdzeniem tej tezy była wspomniana na wstępie uroczystość Walentynkowa, w organizację której zaangażowało się kilkadziesiąt osób. Tych co grają, co śpiewają i co program urozmaicają wierszami, tekstami kabaretowymi czy też pracującymi nad jej oprawą plastyczną. Programy te są coraz lepiej przygotowane od strony tekstowej, muzycznej i wokalnej, a więc i coraz bardziej podobają się nam wszystkim. Tak było i tym razem. Gdy w finale prowadzący przekazali adresatom napisane dla nich życzenia Walentynkowe, można było dostrzec autentyczne rozbawienie i jakąś więź zachodzącą pomiędzy uczestnikami zabawy. Na te aspekty spotkania zwróciła uwagę p. Dyrektor dziękując organizatorom za dobrą wspólną zabawę. Widoczne było dla wszystkich jak bardzo jesteśmy zintegrowaną społecznością szkolną.

   Dzisiaj, wychodząc z budynku szkoły po lekcjach spotkałem Karola, który zabłysnął swoja rolą w kabarecie i chłopaka obdarowanego przez swoją szkolną sympatię walentynką z życzeniami urodzinowymi. Ponieważ kończył właśnie 18 lat, konferansjer zaproponował wspólne odśpiewanie mu naszej narodowej pieśni 100 lat. Uczyniliśmy to na stojąco. Pogratulowałem Karolowi udanego występu, a jego kolegę zapytałem o tę 18-tkę. Okazało się, że przeniósł się do naszej szkoły ze względu na ofertę programową i ze względu na …znacznie milszą atmosferę panującą zarówno wśród młodzieży jak i w relacjach z nauczycielami. To cieszy.

 

8 uwag do wpisu “Walentynki w szkole

  1. brzoza1113@onet.pl pisze:

    Świetowałam Walentynki w latach 80-tych, kiedy w Polsce malo kto o nich slyszal.O sw.Walentym – owszem, bo on byl patronem nie tylko ludzi zakochanych, ale i chorych ( na chorobe sw. Walentego czyli padaczke). To wtedy dostawalam wszelkie oznaki „zainteresowania i uczucia”. Po latach swieto sie skomercjalizowalo- trafilo „pod strzechy” a nasi panowie- przestali o nim pamietac. Nie oczekuje prezentow, ale uwazam, ze kazdy dzien jest dobry, aby powiedziec sobie cos milego. My swietowalismy w sobote. To bylo takie – swieto- bez swieta. Co do tego, o czym Pan pisze- to bardzo dobrze, ze mlodzi sie bawia, swietuja, pamietaja o sobie. A Karolowi- niech w Waszej szkole bedzie zwyczajnie dobrze i przyjemnie! Innym uczniom i nauczycielom takze!

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      ~Brzozo, zgadzamy się w każdym obszarze podejmowaanych tematów. Lata szkolne są najlepszym czasem na poznawanie życia .Nie zawsze dane jest młodym trafić na właściwą osobę, czy zaangażować się w najsłuszniejsze sprawy. Błądzenie i poszukiwanie najlepszych rozwiazań jest wpisane w nasze życie. Nikt za nas tego nie zrobi.Ja życzę im jak najlepszych decyzji i życiowych wyborów. Cieszę się ich życzliwymi uśmiechami.Pozdrawiam

      Polubienie

  2. grizzly17@op.pl pisze:

    Oj różnie to bywa z tymi miłościami. Dziwią mnie trochę ludzie, którzy zmieniają parterów jak rękawiczki. Sądzę, jednak że to zależy od środowiska w jakim się obracamy i od człowieka. Denerwują mnie bardzo związki na telefon, wyznawanie miłości po tygodniu znajomości z dyskoteki przez sms. To bezsensowne. A potem, jedna z osób w to uwierzy, a ta druga po dwóch tygodniach zerwie z nią po pozna inną fajniejszą, ładniejszą/przystojniejszą osobę? Gorzej, jeśli przedtem jedna z nich zażąda ‚dowodów (tej wielkiej) miłości’. W ogóle czy osoba wieku gimnazjalnym/początek szkoły średniej potrafi tak naprawdę kochać? pozdrawiam.

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      ~gryzzly17, dzięki za komentarz. Napisałem o środowisku szkolnym dlatego właśnie, że w wieku szkolnym , a więc w szkole można zobaczyć jak wyglądają relacje damsko męskie na przykładzie pierwszych niewinnych jeszcze zainteresowań płcią przeciwną, ale również już te dojrzałe zwiazki. Spotyka się również i młodociane ciężarne, jak i nastoletnie matki. Pół biedy gdy jest to szczęśliwa rodzina, ale przecież mamy i takie dziewczyny, które nie wychodzą za mąż. Dobrze, że maja młode i ofiarne matki, które wchodzą w ich role.Na wszystko powinna być dobra pora. Wszystko jest dla ludzi, tylko czasem jest za wcześnie na macierzyństwo, prawda?

      Polubienie

      • grizzly17@op.pl pisze:

        No oczywiście, że na macierzyństwo w tym wieku jest za wcześnie. Ale w szkołach nie ma jako takiego wychowania do życia w „rodzinie”, żeby uświadomić młodzież jakie konsekwencje idą za taką właśnie „miłością”. I tu nie tylko mowa o ciąży w wieku 16lat.Osobiście mam chłopaka, już dłuższy czas. No i jest. Mam z kim porozmawiać, z kim się pokłócić, posprzeczać, przytulić, wypłakać. To wydaje mi się najważniejsze.A w szkole rzeczywiście widać jak to wszystko się odbywa. Nie twierdzę oczywiście, że w wieku 17 lat mam znajdź partnera na całe życie. Związek w moim wieku jest potrzebny, ale nie kiedy w grę wchodzi dziecko-naprawdę za wcześnie.

        Polubienie

      • Tatul pisze:

        ~grizzly17, warto na tle Twojej wypowiedzi zaznaczyć, że wychowanie do życia w rodzinie istnieje – jako przedmiot w szkole, tylko mało w nim treści dotyczącej ściśle wychowania seksualnego. To powinna być domena rodziców. Jak jest z tym wychowaniem? Ty więcej wiesz na ten temat niż ja, choćby z racji wieku i zainteresowania tą sferą życia ludzkiego. Podobno nie jest dobrze.Pocieszajace jest jednak to, że Twoja wypowiedź dowodzi dobrego przygotowania. Na wszystko przyjdzie pora. Teraz trzeba się uczyć siebie. Poznawać ludzi, przyjaźnić się i wspierać. A co do „seksu „, to trzeba przypominać młodym lub ich po prostu uczyć starej maksymy, która brzmi następujaco: „Słówko nie – jest ciagle najlepszym środkiem antykoncepcyjnym”

        Polubienie

  3. jskup@onet.eu pisze:

    Patrzę na te roześmiane twarze na zdjęciach z tej imprezy i przyznam się, że odrobinę zazdroszczę bo mój syn był uczniem dość prestiżowego krakowskiego liceum i tam nie było odrobiny serca, chwili radości, liczył się tylko wyścig szczurów, a tu proszę- widać że ta zabawa byla autentyczna, miło patrzeć. Nauczać to nie znaczy zawsze to samo, mają szczęście uczniowie w Pana szkole nawet jak teraz o tym nie wiedzą. Z pozdrowieniami- Klarka

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      ~Klarko, bardzo dziękuję za ten głos. Pytałem młodzież w różnych klasach o to jak ocenili program zaprezentowany z okazji Walentynek i proszę sobie wyobrazić,że w większości wypowiedzi akcentowano fakt pozostania uczniów do końca występów mimo, że niektórzy z nich byli już po lekcjach i zwykle opuszczali salę przed końcem programu. To coś znaczy i to właśnie chciałem w tym tekście zaprezentować.Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.