Na szczęście istnieją rozwody…

Tej właśnie treści wypowiedź spotkałem niedawno w przeglądanej w poczekalni gazecie. Miałem nawet wyrwać ten artykuł, aby go wykorzystać do szerszego cytowania, ale zwyciężyła przyzwoitość – przecież to nie moje, a o zgodę na przywłaszczenie pytał się nie będę. Pamiętam tylko wymowę artykułu zachwalającego takie właśnie rozwiązanie problemów małżeńskich. Po co się męczyć z kimś, kto przestał nam odpowiadać, jest pijakiem, okrutnikiem, leniem patentowym, niechlujnym grubasem i czymś tam jeszcze? Na szczęście są rozwody. Czytaj dalej