Święto Zmarłych – przeżywałem… Tak, jak co roku…

Dość wcześnie zaczęliśmy przygotowania do tegorocznych świąt zmarłych, bo bezpośrednio po poprzednich Świętach. Tak się składa, że mimo upływu czasu wciąż mocno jesteśmy związani z naszymi zmarłymi i czcimy ich święta na okrągło, przez cały rok. Zamawiamy w ich intencjach msze św. , modlimy się, utrzymujemy w należytym ładzie grobowce, zapalamy znicze przy każdych odwiedzinach ich domów.    Pomimo, że na pierwszy rzut oka wszystko było gotowe, to okazało się, że nigdy za wiele sprzątania i dbałości o porządki. Grobowce rodzinne usytuowane w „cieniu dobrego drzewa” jakim jest potężny już dąb i okazała lipa mają zapewnioną niewątpliwą atrakcję wiosenną, bo to kwitnienie, pyłek i spadź, a także jesienną… bo dąb zrzuca żołędzie, a później liście. Trzeba to okresowo grabić, zamiatać i wynosić poza cmentarz. Trochę boczyłem się na żonę, gdy naszykowała pojemnik z ciepłą wodą zawierającą odpowiednie środki myjące i z zestawem niezbędnego sprzętu kazała się zawieźć na cmentarz. Na nic się zdały moje ostrzeżenia o grożącym przeziębieniu, o zbędności takich zabiegów, bo stało się tak, jak każda gospodyni przed świętami czynić musi. Ja zająłem się liśćmi i nie kontrolowałem przebiegu jej pracy, jak i ostatecznego efektu zabiegów. Robiąc swoje przyglądałem się przy okazji innym ludziom jak pracują przy „swoich” grobach. Potężny kontener szybko napełniał się i był podmieniany na nowy. Już podczas wędrówki po cmentarzu z procesją jak przy  indywidualnym odwiedzaniu grobów leżących w różnych częściach cmentarza przekonałem się, że było to naprawdę generalne sprzątanie, bo nie spotkałem ani jednego grobu, który nie byłby uprzątnięty. Chryzantemy pojawiły się dopiero w przeddzień święta gdyż dość silne przymrozki studziły ludzkie zapędy i psuły interesy licznych sprzedawców. Ostatecznie chyba wszyscy, którzy zaplanowali zakup świeżych kwiatów zrealizowali swoje zamiary ku radości ich sprzedawców. Od strony rzeczowej przygotowania do świętowania Wszystkich Świętych należy uznać za wzorowe. Nawet tzw. natura spisała się na medal, gdyż przymrozki przestały trapić tutejszych ludzi, a na czas procesji tak w dniu 1 listopada jak i w Dniu Zadusznym wyszło piękne i cieplutkie słoneczko – jak w lecie. Efekt zabiegów mojej żony przerósł moje oczekiwania, bo nie pamiętam aby kiedyś granit tak błyszczał i niczym lustro odbijał inne widoki.

W czasie odwiedzania poszczególnych grobów jak i w czasie spotkań ze znajomymi nachodziły mnie różne refleksje, ale ogólnie rzecz biorąc nie należały do przygnębiających. Dla przykładu, po odwiedzinach grobowca dziadków ze strony mamy, kiedy po raz kolejny dotarło do mnie, że oboje zmarli w młodszym wieku niż mój, spotkałem znajomego, z którym nie widziałem się od wielu lat i  to zmieniło mój nastrój. – O witaj, kopę lat! Świetnie wyglądasz – mówię
Ty też się nie zmieniłeś, poznałem cię bez trudu – odpowiedział. Po twojej ręce poznaję, że nie pracujesz fizycznie. Ręka jak u księdza. Co u ciebie?
Jak się to mówi, po staremu. Jestem już od trzech lat na emeryturze, więc wiesz jak wygląda życie takich ludzi jak ja.
-Wiem, wiem. Od trzech lat? O, to dopiero ma ci się na życie. Jeszcze długo pożyjesz, przynajmniej masz takie szanse – powiedział.
-Obyś miał rację . Daj Boże i Tobie – odpowiedziałem i poleciałem dalej.

Kolejne spotkanie z kuzynką było jeszcze bardziej optymistyczne.
Co słychać Ewuniu?
-A wiesz z tym jest różnie – odpowiedziała. Trochę dobrze, trochę źle – tak zwykle odpowiadam na podobne pytania. Czasem ktoś dopytuje o to, po której stronie jest przewaga, po dobrej czy po złej i wtedy muszę się głębiej nad tym zastanawiać. Ostatnio złamałam rękę, trochę mi źle poskładali bo jest krzywa, ale nie startuję w konkursie na modelkę, więc nie rozpaczam – a to wszystko wypowiedziała w konwencji żartu wzmacniając to uśmiechem. Czy faktycznie tak myślała? Nie próbowałem tego dochodzić. To nie jest dobry czas na pogłębione rozmowy. Ot zwykłe grzecznościowe formułki, mniej lub bardziej serdeczne powitania i rychłe na ogół pożegnania, bo czas lecieć dalej, wracać do domu zahaczając jeszcze o inny cmentarz w innej miejscowości.

Tak, jak we wszystkim, tu też pozostajemy sami ze swoimi myślami o przeszłości, o teraźniejszości, a zwłaszcza o własnej przyszłości. Wiemy na ogół jak odchodzili nasi bliscy, ale nie wiemy co nam jest pisane. Słuchałem wszystkiego, co w tych dniach mówili do mnie ludzie radia, telewizji jak i tego co mówili księża na pogrzebach i w czasie minionych świąt. Przeglądałem to, co pisali ludzie na blogach i co wklejali na portalach społecznościowych. Wszystko to jest mi znane, ale nikt mi nie podsunął mi odpowiedzi na to jedno pytanie:
Kiedy i w jakich warunkach przyjdzie nam odejść z tego świata?
Zaimponował mi spopularyzowany w mediach ks. Jan Kaczkowski twórca hospicjum w Pucku. Miał wtedy 36 lat, prowadził domowe, a później stacjonarne hospicjum w Pucku, a sam chorował na raka mózgu – glejaka. Jak mówi w rozmowie, w codziennej działalności przyświecały mu dwie zasady:
„Jeśli przestaniesz wstawać w nocy do umierających, to spadaj”,
„Jeśli przestaniesz traktować każdego podmiotowo, bez względu na to, czy wierzący, czy nie, generał ZOMO czy sekretarz partii, to spadaj”. W jego placówkach znalazło pomoc i potrzebne wsparcie przy przechodzeniu na drugą stronę ok. 600 ludzi. Liczył na to, że oni wszyscy wyjdą po niego gdy sam wybierze się w tę ostatnią podróż. Czy tak tak się stało? Tego nikt nie wie. Zasłużył, bez dwóch zdań…

18 uwag do wpisu “Święto Zmarłych – przeżywałem… Tak, jak co roku…

  1. W spokojnym tonie, z powagą o tym co przeżywaliśmy. Te dni tak nas nastrajają. A Wasz cmentarz jest tak pięknie usytuowany, zresztą nasz też. No i my mamy do swoich blisko, często tam bywamy. Pamięć jednak jest żywa, ciągną ludzie jak Polska długa i szeroka. Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. Tak Andrzeju, to jest wyjątkowe święto. Większość z nas odbywa wędrówki po kraju, ale co ważniejsze również wędrówki w głąb siebie.
    Czy wiesz, że nasz wspólny znajomy Józio już po kilku dniach miał piękny grobowiec?

    Polubienie

  3. — każdy przeżywał te dni po swojemu, jedni na zewnątrz, strojąc groby, inni wewnątrz, a znaleźli się i tacy, którzy to święto zakropili alkoholem… tak, tak, to nie żaden kiepski żart…
    – powiem tylko, … bardzo boli serce matki, gdy stoi przy grobie dziecka, a znicze zapalają młodzi ludzie / dawni koledzy, teraz już nawet ze swoimi rodzinami/

    Polubienie

  4. W Twoim opisie jest wiele ciepła, refleksji, przemijania, szacunku dla tych, którzy już od nas odeszli, których już przy nas nigdy nie będzie….

    Pozwolę wkleić swój wiersz

    Ileż zadumy w tym dniu dla wszystkich,
    którzy przy grobach są swoich bliskich.
    Tylko Najwyższy z Nieba zobaczy,
    ile w nich smutku, ile rozpaczy.

    Każdy swych bliskich ma w swojej duszy,
    z żalu w ukryciu, serce się kruszy.
    Bo tutaj leżą ojcowie, matki,
    siostry i bracia i małe dziatki.

    Tu spoczywają żony, mężowie
    i nasze babcie, nasi dziadkowie
    i nasze córki, nasi synowie
    i nasze ciotki, nasi wujkowie.

    I gdzieś w kąciku grób opuszczony,
    może jest męża lub czyjejś żony?…
    odgarnij liście, postaw tam świeczkę,
    postój przy grobie chociaż troszeczkę.

    Liście szeleszczą, są ludzi tłumy,
    jesień złocista, dziś „Dzień Zadumy”
    Na grobach bliskich są chryzantemy,
    cicho, cichutko, każdy jak niemy.

    Jest przy Najbliższym, znicz mu zapali,
    gdy ma potrzebę to się wyżali.
    I łzę uroni, czasem poszlocha,
    szepnie cichutko, jak bardzo kocha.

    Polubienie

    • Ula, Dziękuję za to poetyczne wsparcie. Nikt nie zbada ludzkich myśli i nie zmierzy jakości ich uczuć, tęsknoty, przywiązania do tych, którzy odeszli. Mogliśmy próbować przeprowadzić takie oceny w czasie minionych świąt, ale i to marnie rokuje.
      Dzisiaj już pusto. Wiatry i przymrozki rozprawią się z „dowodami pamięci”.Później śnieg pokryje to wszystko białą kołderką i …
      W przyszłym roku zacznie się nowe

      Polubienie

  5. ~miral59 pisze:

    To prawda. Każdy przeżywa inaczej. Pamiętam jak zmarł mój teść. Sąsiadki były oburzone, bo teściowa nie płakała, nie rzucała się na trumnę… Stwierdziły, że niewiele ta śmierć ją obeszła… A teściowa nie potrafi po prostu okazywać swoich uczuć. Widziałam, jak co jakiś czas trzęsła się jej broda… tłumiła łzy i rozpacz. Po ponad 50 latach małżeństwa trudno nie przeżywać śmierci bliskiej osoby…
    Od śmierci teścia minęło 17 lat, ale dla teściowej to ciągle jakby wczoraj…

    Polubienie

    • W tym zróżnicowaniu też jest wartość. Może dlatego tak wielu ludzi można spotkać na cmentarzach już w czasie poza uroczystościami i celebrą. W samotności, lub z kimś bliskim przy boku można odwiedzić tych, których nie odwiedzaliśmy od ub. roku. Można też spotkać innych podobnie wędrujących w poszukiwaniu podobnych wrażeń

      Polubienie

  6. ~Patii :) pisze:

    Ja za każdym razem kiedy jestem na cmentarzu i stoję nad grobem Taty, który zmarł w wieku 41 l. zastanawiam się dlaczego… Dlaczego w tak szybko mnie opuścił i nigdy nie mogę znaleźć na to odpowiedzi.. Pozdrawiam

    Polubienie

    • To jest chyba najtrudniejsze do zrozumienia. Dlaczego On???Ona??? Tacy młodzi, tacy pozytywni, takie mieli perspektywy?
      Nie ma łatwych odpowiedzi.
      Życie jest… Jak to śpiewał Elton John księżnej Dianie? Candle In The Wind

      Polubienie

    • ~miral59 pisze:

      Na to nie ma odpowiedzi, Patii… Ludzie odchodzą będąc w różnym wieku… Z tego co wiem (na szczęście nie przeżyłam), najtrudniej jest się pogodzić ze śmiercią swego dziecka…
      Znam parę takich osób i nie mam słów, żeby powiedzieć jak bardzo im współczuję.
      Pracując w szpitalu widziałam dzieci umierające na raka. Walkę ich rodziców o każdy kolejny dzień i beznadzieję po śmierci… Były matki, którym udało się zajść w ciążę po długim leczeniu. Na więcej dzieci nie za bardzo miały szansę. I to jedno, jedyne zachorowało… Nie mam słów…
      Nie chcę przez to powiedzieć, że Twój ból jest mniej ważny. Dla każdego strata bliskiej osoby jest najważniejsza. Trudno się z tym pogodzić… Twój Tata Cię nie opuścił. Odszedł, bo taki dostał rozkaz „z góry”. A to nie jest to samo…

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.