Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień

Obchodzimy dziś kolejne święto, które przybyło do nas przed kilku laty wraz z Walentynkami, czy Haloween wprost z zachodu. W dniu 21 listopada obchodzimy Światowy Dzień Życzliwości.  Czy przyjęło się to święto wśród Polaków? Czy choć na trochę zmieniło nasze nastawienie do innych ludzi? Postanowiłem postawić to pytanie, abyśmy wspólnie dokonali zbiorowej refleksji nad naszą ŻYCZLIWOŚCIĄ.
Ja uważam, że wszyscy mamy jakieś dziedziczone, systemowe obciążenie pochodzące z zamierzchłych czasów, przypieczętowane mrocznym okresem PRL-u. Kto sam na sobie doświadczył tamtego okresu, ten wie co znaczył DONOS. Wiemy też jak był podpisywany taki donos. Dla najmłodszych podam przykład takiego dziełka: Uprzejmie donoszę, że pana żona ma kochanka. Życzliwy.  Takich donosów było całe mnóstwo. Życzliwy mogło więc oznaczać zupełnie coś innego niż określał to słownik języka polskiego. Z tamtych czasów pochodzi również obiegowa dykteryjka objaśniająca czym się różni Polak od Amerykanina. Amerykanin witając się obdarza spotkanego wystudiowanym uśmiechem i zadaje retoryczne dla nas pytanie:
– Jak się masz? Jak leci?
To pytanie jest retoryczne tylko dlatego, że nie upoważnia pytanego do wyjeżdżania z żalami typu:
– Tu mnie boli, tam mnie strzyka, jestem chory, biedny, ludzie ( rodzina-żona-dzieci) mnie nie doceniają itd. Tak robi Polak. Amerykanie mają wypracowaną obiegową odpowiedź:
– Jest OK. Mam się dobrze, a Ty? Po tym miłym wstępie łatwo im rozmawiać, otwierać się na siebie, mówić sobie miłe słowa, prawić komplementy i te komplementy w sposób miły przyjmować. Kończąc rozmowę, nawet w sklepie, czy banku usłyszymy okraszone miłym uśmiechem:
– Miłego dnia, do zobaczenia itp. grzecznościowe zwroty.
   Znamy to jeśli nie z autopsji, to choćby z filmów. Jak zatem wyglądamy na tle innych?
W kontaktach z obcymi jesteśmy nieufni. We wszystkim podejrzewamy podstęp i jakieś ukryte drugie dno. Nie lubimy doceniać czyjejś urody, modnego ubioru, pięknej wypowiedzi, świetnego smaku podanych przez panią domu potraw, czegokolwiek. Z trudem przychodzi nam powiedzenie miłego słowa przechodniowi, ekspedientce, urzędnikowi. To działa zresztą w obydwie strony. W naszej powszechnej świadomości, czy może w podświadomości właśnie, pokutują ukryte gdzieś głęboko lęki i jakieś kompleksy wyrażane często w postawie:
Nie muszą cię lubić. Niech cię szanują!, albo Jeśli nie będą się ciebie bać, to się będą z ciebie śmiać! 
Osiągamy więc te wzorce zachowań strosząc nadęte i obrażone miny. No i mamy czego chcieliśmy. Inni usztywniają się w kontaktach z nami lub postępują wg. tej samej szkoły. Przemiany jakie zaszły w Polsce wraz z upadkiem PRL-u wiele zmieniły na lepsze we wzajemnym traktowaniu się współpracowników, przechodniów i innych ludzi. Szczególnie młodzi ludzie ochoczo zaakceptowali zmiany promieniujące od nowych zakładów pracy stawiających na budowanie zespołów i tzw. ładu korporacyjnego. To co zastali w pracy przeniosło się z czasem i na inne dziedziny życia. Jest już lepiej, ale…
   Wszyscy lubimy spotykać ludzi, którzy są serdeczni, uprzejmi i mili. Wiemy o tym, że gdyby było więcej uśmiechów na ulicach wtedy wszystkim lżej by się żyło. Często bowiem jest tak, że miłe spotkanie i uśmiech obcej osoby może zmienić cały nasz dzień. Poczucie humoru i umiejętne zarządzanie kącikami ust ma same dobre strony. Terapeuci zapewniają, że nawet wymuszony uśmiech działa. Daje sygnał do wytwarzania endorfin i serotoniny ? magicznych substancji zwanych hormonami szczęścia, które dodają pewności siebie i skutecznie poprawiają nastrój. Jeśli więc nawet wymuszony uśmiech pomaga to może warto nawet w wymuszony sposób o ten uśmiech zabiegać mówiąc sobie – nie tylko w Dniu Życzliwości, ale również we wszystkie dni roku – miłe słowa? Czy potrafimy docenić wartość motta Jolanty Rudolph i zastosować to w życiu? Powiedziała ona co następuje: Powiedz mi parę kłamstw, że jestem piękna, dobra, czuła. Powiedz, a będę! 
   Jak się zabierzemy do tego od razu i z całą determinacją, to może z czasem wytworzymy samonapędzający się mechanizm, który zmieni naszą siermiężność w tym względzie. Jeśli tego nie zrobimy to zostaniemy wśród smutasów i frustratów niczym dinozaury, które muszą wyginąć – powiedział ktoś inny.
Na dzisiejsze święto polecam zatem hasło, którego początek jest tytułem posta. Brzmi ono: Miej życzliwość w swej naturze, bo życzliwi żyją dłużej! Niech mają z tego korzyść wszyscy korzystający z mojej życzliwości, a ja też na tym skorzystam – nieprawdaż? 
Oto jeszcze kilka sentencji jakie wybrałem z myślą o Święcie Życzliwości.
W dwa miesiące możesz zdobyć więcej przyjaciół interesując się innymi ludźmi niż w ciągu dwóch lat usiłując zainteresować ich sobą. Dale Cornegie
Kiedy się śmiejesz cały świat się śmieje z tobą. Kiedy płaczesz, płaczesz sam.
-Dziękuję nic nie kosztuje, a jest niezłym środkiem płatniczym.
– Mały uśmiech zmienia wielki świat.
– Uśmiech bogaci obdarzonego nie zubożając dającego.
–  Kto się nie śmieje ten się nie dowie, że śmiech to zdrowie.
Zobaczmy jak to działa: https://www.youtube.com/watch?v=vr3x_RRJdd4#t=11 Miłego Dnia Życzliwości życzę.

PS. Powyższy tekst napisałem w 2009 r. i zamieściłem na moim blogu. Dzisiaj dopiero przeczytałem go ponownie i zamiast pisać coś nowego z okazji Dnia Życzliwości postanowiłem zamieścić go tu bez zmian. Spodziewam się, że czytelnicy potwierdzą mój osąd sytuacji. Ja uważam, że miniony rok zamiast spodziewanej poprawy przyniósł znaczne pogorszenie relacji międzyludzkich  w Polsce. Dorośli bardzo często patrzą nieufnie na tych co to im się powiodło. Szczerze nienawidzą tych, co to mają inne poglądy polityczne, czy też odmienne zapatrywanie na życie. Młodzi buntują się na starszych za to, że nie akceptują ich inności w zachowaniach, czy upodobaniach, a stosują stereotypowe a z gruntu fałszywe  oceny typu: – Chodzi w bluzie z kapturem? –  wiadomo dresiarz, łobuz, zadymiarz.  Czy ja zbytnio generalizuję?  A może wypowiecie się na ten temat?