Jaka jest ta nasza młodzież?

   Napisałem już sporo o szkolnych problemach z młodzieżą i o samej młodzieży, która jak się okazuje jest bardzo krytyczna wobec siebie samych. Chodzę z głową pełną pytań jakie spodziewałem się znaleźć pod ostatnim tekstem. Pytań, a jeszcze bardziej oskarżeń o to, że przesadzam, że jednostkowe postawy zaprezentowane w liście  przez jakiegoś nastolatka traktuję tak, jakby to był obraz całości bardzo różnych przecież ludzi. Sam już nie wiem co o tym sądzić. Tym bardziej, że ostatni czas dostarczył mi  wielu okazji do przemyśleń z których wynika, że nie ma jednej odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule. Słynne powiedzenie Wisławy Szymborskiej: – Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono odnosi się przecież nie tylko do dorosłych postawionych przez życie wobec jakichś ekstremalnych sytuacji, w których trzeba się jakoś zachować, ale wobec wszystkich ludzi. Również młodych.

   Jutrzejszy ranek przywita nas bardzo symboliczną datą 10.10.2010 r. To przecież data szóstej miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, która wyzwoliła w nas wszystkich wielkie pokłady ludzkiego współczucia dla ofiar i ich rodzin. Te tłumy czekające w wielogodzinnych kolejkach przed Pałacem Prezydenckim, aby oddać hołd parze prezydenckiej, to przecież głównie młodzież. Dyżury harcerzy przed pałacem to też przykład wielodniowego poświecenia się młodych ludzi, pragnących pomóc innym ludziom przybywającym w odruchu współczucia do odległego i obcego miasta.

Bardzo poruszające są dla mnie przykłady wolontariatu młodych na rzecz osób chorych, dzieci niepełnosprawnych, czy też zaniedbanych wychowawczo. Znam najlepiej chyba los młodych ludzi z moich szkół, którzy ucząc się  w szkołach zawodowych bardzo ciężko pracują nie tylko tak, jak przystoi uczniowi, ale tak jak to czyni pełnoletni i pełnopłatny pracownik. A przecież jeszcze mają jakieś obowiązki w domach. Mają naukę i jakieś życie osobiste.

   Tak sobie rozmyślając nad rzeczywistością przyszło mi przeżyć w piątek szkolne święto. Obchodziliśmy uroczyście pierwszą rocznicę nadania szkole imienia Jana Pawła II. Miałem możliwość obserwowania zachowań i postaw paru setek młodych ludzi, którzy nie są przecież aniołkami. Są wytworem tych samych czasów, które ukształtowały młodzież przedstawioną w liście mojego korespondenta. Mają podobne podejście do obowiązków , do rozrywki, do używek, do kościoła i wartości jakie stamtąd płyną, a w czasie uroczystości zachowywali się ( z wyjątkiem jednostkowych przypadków) wzorowo. Piękny program słowno muzyczny poświecony naszemu wyjątkowemu Patronowi nasycony był jego wypowiedziami kierowanymi do młodych ludzi w czasie kolejnych Jego pielgrzymek do Polski. I to była dobra lekcja wychowawcza i to nie tylko dla uczniów. Również dla nas nauczycieli i dla rodziców.

   Jak jest nasza młodzież? Taka, jak warunki w jakich wzrasta. Taka jak otoczenie, w którym przebywa. Taka, jaka jest szkoła, do której uczęszczają młodzi ludzie.

   Zrozumiałem również, że wszyscy jesteśmy szczęśliwcami bo wszyscy żyjemy w małym środowisku, gdzie wciąż jeszcze obowiązują tradycyjne zasady postępowania. Gdzie wciąż wiemy, że warto być porządnym człowiekiem bo: – Wiedzą sąsiedzi jak kto siedzi.

 

   I jeszcze jedno spostrzeżenie. Ostatnio furorę zrobiło przypomnienie w programie I Polskiego Radia przeboju z 1966 r. pt. Skandal w rodzinie. Zespół Chochoły. Tekst Rene Glaneau do piosenki francuskiej.  Posłuchajcie jakie było życie przed laty:

 http://www.youtube.com/watch?v=tfCDYntdqFg

31 uwag do wpisu “Jaka jest ta nasza młodzież?

  1. ~inna. pisze:

    wiem, że to co powiem będzie nie na temat postu…nie podoba mi się ten fragment zaczynający się od słów: „Jaka jest młodzież? Taka, jak warunki w jakich wzrasta…” Nie zgadzam się z tym…może i w większości przypadkach jest to prawda, ale zapomina Pan tu o tych, którzy mają odwagę przeciwstawić się warunkom i otoczeniu w jakim żyją, a starają się żyć po swojemu i nie boją się do tego przyznać…Nie rozumiem jeszcze stwierdzenia, że „”jesteśmy szczęśliwcami, bo wszyscy żyjemy w małym środowisku, gdzie wciąż jeszcze obowiązują tradycyjne zasady postępowania”Czy to znaczy, iż mamy się cieszyć z tego, że ktoś nam narzucił co i jak mamy robić, oprócz tego co oczywiste…?

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Inna, stawiasz pytania wymagające precyzyjnych odpowiedzi. Nie siliłem się na eksperckie podsumowania mające przynieść odpowiedź na pytanie : Jaka jest młodzież? Ja piszę o swoich przemyśleniach z pozycji nauczyciela, ojca i zwykłego obywatela. Ostatni post jest odniesieniem do wcześniejszych tekstów. Oceny, o które pytasz odnoszą się do obserwacji setek uczniów, z różnych rodzin i różnych środowisk. Jeśli w środowisku szkolnym spotykasz wzorcowe postawy prezentowane przez jednostki i naganne postawy będące udziałem większości to proszę wierzyć, że ocena musi być bardzo ogólna. Nie zaprzeczam, że wielu uczniów ma nieciekawe wzorce, a jednak stara się wybić ponad wymagania środowiska i to często ogromnym nakładem pracy. Szanuję takie osoby – jeśli o tym wiem to wspieram je w wysiłkach. Często jednak mało lub zgoła nic nie wiem o konkretnych uczniach. Nie ma na to sposobu przy jednej godzinie tygodniowo i 30 osobowej klasie.Pisząc o naszych małych wiejskich lub małomiasteczkowych środowiskach doceniam to, że tu młodzież jest nadal po wiele lepsza niż w dużych miastach. Zobacz opis relacji w klasie chłopaka, którego list cytowałem.Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~o-katolicyzm-z-ludzka-twarza.blog.onet.pl pisze:

    > Jutrzejszy ranek przywita nas bardzo symboliczną datą> 10.10.2010 r. To przecież data szóstej miesięcznicy> katastrofy smoleńskiej, która wyzwoliła w nas wszystkich> wielkie pokłady ludzkiego współczucia dla ofiar i ich> rodzin. No nie wiem… Słyszałem bodaj w dzień po katastrofie czy tam w poniedziałek po katastrofie, jak jeden biskup w transmitowanym przez TV kazaniu mówił coś w stylu że „to tylko ‚pyk’ i już jesteście po drugiej stronie” – że niby tak mówi do tych zmarłych w Smoleńsku Bóg o ich śmierci… Według mnie to było bardzo niemiłe (to bardzo delikatnego określenia używam!) zachowanie wobec rodzin ofiar katastrofy. Bagatelizowanie śmierci – to bodaj największy grzech Księży, a także jeden z największych w ogóle wszystkich ludzi Kościoła. A co do szkół im. Jana Pawła II… Byłem ostatnio w jednej z nich. W holu ujrzałem zdumiony plakat konkursu który organizuje – zapewne wewnątrz siebie – ta szkoła, mianowicie Jan Paweł II a czystość czy jakoś tak… I to ma być plakat (sic!) I tak sobie pomyślałem i to chcę teraz przekazać: Co te dzieci – a były to dzieci ze szkoły podstawowej! – rozumieją pod słowem czystość (tak jak je rozumieją dorośli – a więc czystość seksualną)? Czy to trochę nie ośmiesza pomysłodawców konkursu?Pozdr.

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      Jeśli wspominam kościół, to tylko w celu wskazania na jego rolę wychowawczą wobec modzieży i nas wszystkich. Nie będę polemizował na temat: – jak powiedział, czy powinien powiedzieć o fakcie odejścia ludzi zmarłych biskup. Jak znam życie, to księża w takich momentach zawsze przypominają czym jest życie i jakie ono jest kruche. To czas refleksji nad tym jak żyć, aby być zawsze gotowym na to …”Pyk”.Mnie zajmuje problem jak wychowywać dzieci aby otaczali nas dobrzy ludzie.Pozdrawiam

      Polubienie

  3. ~MissIncognito pisze:

    Dzień dobry, dobry:):) Ja tylko na słówko… Zgadzam się, że młodzież i dzieciaki są „lepsze” w małych miejscowościach…Na owy stan rzeczy składa się oczywiście wiele czynników, jednak nie bardzo podoba mi się przyczynę jaką Pan wysunął na plan pierwszy (zapewne skrót myślowy:)) Ale chciałam na to zwrócić uwagę… Fakt „co ludzie powiedzą” jest bardzo niską pobudką. Pozdrawiam serdecznie:)P.S. Warto chyba nam zastanowić się głębiej dlaczego tak jest…Porusza Pan tak istotne i złożone problemy, że trudno tu o nieuogólnianie (tak z Pana strony, jak i komentującego), a każde uogólnianie też jest złe:(

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Witaj MissIncognito, będziemy zastanawiać się współnie. Niskie pobudki nie dla wszystkich są niskie, a zwyczajnie działają. Ludowe przysłowia zawierają dużo mądrości życiowej odnoszącej się do wsi właśnie i dlatego są często słabo zrozumiałe dla miastowych. Przykłady?- Nie ma nic gorszego od sąsiada złego.- Kto w lecie próżnuje, w zimie nędzę czuje,- Bez pracy nie ma kołaczy,- Praca z ochotą przerabia słomę w złoto,- Kto rano wstaje,temu Pan Bóg daje.- Bez ciekawości, nie ma mądrości.- Gdy pieniędzy wiele, wokół przyjaciele,- Gdzie dwóch tam rada, gdzie trzech tam zdrada.- Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.- Bogactw przybywa,cnoty ubywa.- Nie znają próżniacy, jak słodko spocząć po pracy.- Cnota tam za błoto, gdzie ma wagę złoto.I tak dalej. Dużo jest takich przysłów. Gromadzę je, aby w odpowiednim momencie przypomnieć o spuściźnie naszych przodków, którzy przetrwali m.in.dzięki takim przekazom od swoich przodków.Pozdrawiam

      Polubienie

      • ~MissIncognito pisze:

        Ależ ja znam te przysłowia:) A jeśli chodzi o pobudki, zgadza się punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W mieście też nie brakuje „co sąsiad powie” to raczej ogólnopolskie – mniej odczuwalne w mieście…;) A MI CHODZIŁO O TO, ŻE LEPIEJ JEST GDY COŚ WYNIKA OD NAS , Z WNĘTRZA, A NIE – BO PAN ZENEK POWIE, ŻE… Wewnętrzna motywacja bardziej szlachetna mi się wydaje;) Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~MissIncognito pisze:

        Ja znam te przysłowia:) Chodziło mi raczej o to, że wewnętrzna motywacja jest bardziej szlachetną pobudką do działania, niż fakt, że obawiamy się, że coś powie o nas nasz sąsiad:)

        Polubienie

      • ~T pisze:

        MissIncognito, cieszę się z tego, że jesteśmy zgodni. Proszę powiedzieć, czy Pani oceny sytuacji wynikające z pracy z młodzieżą potwierdzaja moje obcerwacje? Czy raczej „Inna” ma rację? Czy można wyprowadzić jakieś uogólnione wnioski?

        Polubienie

      • ~MissIncognito pisze:

        Trudno nie używać uogólnień i oczywiście chwała tym, którzy potrafią iść pod prąd… Trudno również zaprzeczyć, że jesteśmy tacy, w jakim środowisku wyrastamy (uogólnienie:)) Nie wiem jednak co Inna miała na myśli mówiąc to:”jesteśmy szczęśliwcami, bo wszyscy żyjemy w małym środowisku, gdzie wciąż jeszcze obowiązują tradycyjne zasady postępowania”Czy to znaczy, iż mamy się cieszyć z tego, że ktoś nam narzucił co i jak mamy robić, oprócz tego co oczywiste…?Nie bardzo rozumiem ten tok myślenia. Nie rozumiem o co chodzi Innej, tzn – być może się domyślam, ale nie wiem co to ma wspólnego z tematem… No i sądzę, że w cytowanym, przez Pana zdaniu zawarta była zgoła inna myśl…I to by było na tyle.Pozdrawiam.

        Polubienie

  4. ~Morgana pisze:

    Witaj.Na młodzież od zawsze się narzekało, choć to niesprawiedliwe. Młode pokolenie ma swoje prawa, ale i wzorce do naśladowania. Wiele zależy od rodziców, wychowawców, środowiska. Młodzi ludzie, to także wolontariusze, uśmiechnięci i pomocni. Młodość, to radość- najpiękniejszy w życiu czas :)Pozdrawiam bardzo słonecznie 🙂

    Polubienie

  5. ~T pisze:

    AutorDzisiaj, jakby w sukurs naszym rozważaniom Onet.pl zamieścił opowieści nauczycielki z gimnazjum jej problemach z młodzieżą. Przeczytajciehttp://tygodnik.onet.pl/30,0,53708,nibylandia,artykul.html

    Polubienie

  6. ~Klarka pisze:

    Czytałam ten felieton, odniosę się natomiast do Twojego – w małym środowisku nie ma anonimowości i to z pewnoscią wpływa na zachowanie, do tego identyfikacja i integracja społeczności. W duzym mieście młodzież ma natomiast…łatwiej. Dostęp do wielu instytucji, o ktorych na wsi i w małych środowiskach nie ma co marzyć, szersze horyzonty i otwartość. Dzieciaki angażują się w porywające projekty i chce im się – wolontariat, akcje na rzecz słabszych i do tego to co mi się podoba najbardziej – uczą rodziców tej wrażliwosci, którą dorośli stracili w pogoni za pieniędzmi. Fajne mamy dzieciaki!

    Polubienie

  7. volumen pisze:

    Nasza młodzież jest odzwierciedleniem nas samych. Pogoń za pieniądzem, upadek ideałów, konsumpcyjny tryb życia, wielkie powodzenie portali randkowych i towarzyskich… Oni to widzą, a nas to w nich przeraża, bo mają mniej zahamowań od nas.

    Polubienie

  8. ~A16a pisze:

    ja jako mlody chlopak pytam sie wielu starszych ludzi jak bylo za czasów komuny??jaka byla młodziez ?? dpowiedz byla taka napewno nie bylo tak jak jest teraz mlodzi ludzi wychowani na komputerach i pieniedzach .

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~A16, Ja żyłem za czasów komuny. To była cała moja młodość i dojrzałe życie. Moje dzieciństwo było w stosunku do dzisiejszych czasów bardzo trudne. Młodzież zawsze ma swój sposób bycia i to zawsze wzbudzało sprzeciw dorosłych. Normy tego co dozwolone, a co nie, były jednak inne. Znam dziewczynę i chłopaka , których za wyjście na bal sylwestrowy wyrzucono ze szkoły. Porównaj to z dzisiejszymi normami. Pozdrawiam

      Polubienie

  9. ~uczeń pisze:

    Po długiej nieobecności postanowiłem odwiedzić Pana blog i skomentować ostatni post.Na postawione przez Pana pytanie „Jaka jest ta nasza młodzież?” do której sam należę, nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Jaka jest młodzież zleży od środowiska w jakim wzrasta i jakimi kieruje się autorytetami. Dzisiejszej Polsce brakuje takich ludzi, których można było by naśladować. Współczesna młodzież potrzebuje mocnych autorytetów, którymi mogła by kierować się w swoim życiu. W szkołach powinni być prawdziwi nauczyciele, którzy będą się zajmować problemami swoich uczniów, tak jak to Pan czyni starając się dotrzeć do młodzieży i pokazać co naprawdę jest ważne, a wielu z nich nie docenia tego. Młodzi muszą być wychowywani w prawdzie, wierze, dobroci i miłości, a nie w tym co oferuje współczesny świat, czyli przemocy, wrogości, egoizmie, złudnych obietnicach i odrzuceniu Boga. Bo przecież „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Uczeń, barrrrdzo dziękuję. Jest mi niezmiernie miło czytać Twoje słowa, również w imieniu innych nauczycieli.Przed dniem nauczyciela zapytałem dzisiaj kilkadziesiąt osób o taką kwestię:- Gdybyś uczestniczył w pisaniu wspólnego listu do wszystkich nauczycieli jakich poznałeś, to co byś w nim dodał od siebie?Myślę o nowym poście z okazji święta i stąd moja prośba. Pomożesz?

      Polubienie

      • ~uczeń pisze:

        W takim liście na pewno podziękował bym im za przekazaną wiedzę i trud wychowania. Poprosiłbym, aby podczas dzielenia się wiedzą z uczniami i pracą nad ich wychowaniem kierowali się wartościami prawdziwych chrześcijan „prawdą, nadzieją miłością wiarą i odwagą” i bronili tego co polskie, i katolickie.

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        Pięknie. Podziękowania w pierwszej kolejnosci a dopiero później żądania czy prośby. Jesteś wyjątkiem wśród uczniów Uczniu”.Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~.~ pisze:

        Twoja dyskryminacja nie zna granic…A teraz do rzeczy. Nasza młodzież jest bardzo zróżnicowana, tak samo jak nasze społeczeństwo. Nie można jednoznacznie określić, że jest zdeprawowana. Ile ludzi tyle poglądów w tej kwestii. Wiem jedno – należy szanować każdego bez względu co robi i jakimi wartościami się kieruje :). Należy też do każdego podchodzić w indywidualny sposób. Generalizowaniu i szufladkowaniu mówię stanowcze NIE.

        Polubienie

  10. ~edna pisze:

    Jaka jest ta nasza młodzież? Różna. Na pewno nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że młodzież z małych miejscowości jest mniej wulgarna. Wystarczy przejechać się autobusem szkolnym, aby się o tym przekonać. Dzisiejsza młodzież boi się odrzucenia i braku akceptacji ze strony rówieśników, dlatego piją, palą, uprawiają seks, aby pokazać, że są cool. Ale jak już wspomniałam nie wszyscy są jednakowi. Wbrew pozorom wiele jest przeciwieństw. Część młodych ludzi nie poddaje się presji otoczenia i nie muszą niczego udowadniać, bo zależy im raczej na innym towarzystwie.Dorośli lubią narzekać na tą „dzisiejszą młodzież”, ale jak to się mówi – zapomniał wół jak cielęciem był. Nie pamiętam czasów PRL-u, ale słyszałam różne historie z ust rodziców czy wujostwa i wiem, jakich sztuczek używali, aby po kryjomu iść na zabawę lub napić się „Wina patykiem pisanego”. A już nie wspomnę o ich przygodach na festiwalach muzycznych, których w tamtych czasach było mnóstwo i w większości zakazane. Wtedy też narzekano na młodzież i martwiono się o przyszłość. Teraz Ci ludzie to przykładni rodzice i obywatele. Za 30 lat ja też pewnie będę narzekać.To jest okres buntu, z którego się wyrasta, więc cała nadzieja w tym, że oni wydorośleją i zmądrzeją. Niestety niektórym ten „bunt” zostaje na zawsze.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Witam Cię „edna” na naszej stronie. Tak jest jak piszesz. Młodzież jest różna tak, jak i dorośli są bardzo różni. Mamy też swoje grzechy młodośći. Ja nie kryłem tego przed uczniami , że błądziłem i różnie bywało zanim się człowiek ustatkował. Tak było i zapewne będzie zawsze. Czy to jednak oznacza że powiinno sie pozostawiać sprawy wychowania ich własnemu losowi?

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.