Dlaczego potrzebujemy nauczycieli ?

   W miarę zbliżania się Dnia Edukacji Narodowej zacząłem zbierać opinie uczniów  oraz gromadzić różne informacje, które mógłbym wykorzystać do napisania kolejnego posta. Zadałem wielu uczniom to samo pytanie :
Gdyby przyszło uczniom pisać wielki zbiorowy list do wszystkich nauczycieli, to co byś dodał(a) od siebie do jego treści?
– Jak powinny wyglądać lekcje, aby spełnić ich cel edukacyjny i wychowawczy, przy dobrej atmosferze wynikającej z zaufania i wzajemnego szacunku
?

   Otrzymałem odpowiedzi jedynie od kilku osób, które wyraziły swoje opinie o tym, jak ich zdaniem powinny wyglądać zajęcia i relacje na linii nauczyciel – uczniowie.  Wskazano w tych wypowiedziach na potrzebę skutecznego, nawet wielokrotnego objaśniania zawiłych problemów, wprowadzenia większej ilości ćwiczeń (fizyka, chemia),ograniczania zakresu nauczania przedmiotów, które nie są zdawane na maturze, tak w odniesieniu do przedmiotów ogólnokształcących jak i zawodowych, poprawienia atmosfery lekcji itp. Kilka odpowiedzi ograniczało się do wyrażenia nauczycielom słów uznania i wdzięczności za ponoszony trud, a nawet trafiły się życzenia. Postulaty nie są wiec nowe, a do tego raczej trudne do zrealizowania przy stałym ograniczaniu liczby godzin z danego przedmiotu bez istotnego ograniczenia wymagań zawartych w podstawie programowej. Uczniowie zgłaszający prośbę o ponowne wytłumaczenie tematu spotykają się więc z odmową, bo…
– Nie ma czasu na ponowne tłumaczenie, trzeba gonić z materiałem, aby go przerobić przed maturą.

   Kolejnym przedsięwzięciem jakiego się podjąłem było zbadanie na ile zmieniły się postulatywne cechy nauczyciela idealnego. Przeprowadzałem takie badanie w 1992 i 2005 roku na znacznej liczbie uczniów mojego ekonomika i wyniki tych badań przedstawiałem już tu na blogu. Teraz chciałem porównać na ile dzisiejszy idealny nauczyciel przystaje do oczekiwań zgłoszonych przed pięciu laty przez uczniów klas pierwszych i drugich LO i technikum.

Różnice wydają się istotne dla oceny funkcjonowania dzisiejszej szkoły średniej na tle oczekiwań uczniów. W 2005 roku uczniowie wskazywali, że nauczyciel powinien być w pierwszym rzędzie:
-fachowy i przystępnie tłumaczyć, a później, w kolejności według natężenia danej cechy:
–  wyrozumiały, sprawiedliwy oraz miły, wesoły i z poczuciem humoru.
Obecnie wskazywano na to, że głównie:
– Powinien być miły, uśmiechnięty, zabawny i z poczuciem humoru, następnie
– wyrozumiały, cierpliwy i sprawiedliwy.
– Fachowość wyrażająca się w przystępnym i ciekawym w formie przekazywaniu wiedzy spadła do wartości czwartorzędnych. Pojawiły się i nowe wymagania wobec nauczycieli, np. aby ci nie wtrącali się do życia prywatnego uczniów…  
Wygląda na to, że coraz trudniej będzie pogodzić to, czego wymagają od nauczyciela zwierzchnicy z tym, czego oczekują uczniowie.

   Zanim zabrałem się za pisanie tego tekstu zajrzałem jeszcze do tekstów, jakie napisałem z okazji Świąt Edukacji Narodowej w ubiegłych latach. Przeczytałem tekst o tytule, który używam dzisiaj i uznałem, że mimo upływu dwóch lat nic się nie zmieniło na lepsze, a w wielu dziedzinach jest jeszcze gorzej. Pytałem przed dwoma laty moich uczniów : – Dlaczego potrzebujemy nauczycieli ?  i aby nie męczyć Państwa szukaniem tamtego tekstu przedstawię tu obszerne fragmenty tego, co wtedy napisałem. Odpowiedzi, jakie uzyskałem mocno mnie rozczarowały.

Nauczyciel jest po to, aby nas czegoś nauczył;
– Jest po to, aby nas również wychowywał;
– Aby przekazał nam swoją wiedzę.

Wiele podobnych odpowiedzi wskazywało na rolę nauczyciela jako prostą funkcję narzędzia: krzesło do siedzenia, tablica do pisania, nauczyciel do nauczania. Próbowałem podpowiadać kierunek myślenia i poszukiwania odpowiedzi na moje pytanie kolejnymi pytaniami:
– Czy można nauczyć kogoś czegokolwiek jednostronnie, bez udziału ucznia? ,
– Czy przypadkiem nie chodzi o to, aby nauczyciel jedynie kierował waszym samodzielnym poszukiwaniem odpowiedzi na każde pytanie wskazując jedynie kierunek poszukiwań, metody dochodzenia do celu?

   Skąd te moje pytania? Otóż otrzymałem kiedyś od uczennicy do poczytania gazetkę Przebudźcie się, wydawaną przez Związek Świadków Jehowy w Polsce. – Pan wykorzystuje różne materiały w swoich gazetkach, a w tej jest dużo o nauczycielach – powiedziała. Nie miało to charakteru agitacji, a stanowiło ważny moim zdaniem głos w sprawie nauczania i nauczycieli, podbudowany badaniem opinii nauczycieli pracujących w wielu krajach. Przeczytałem ten materiał tak, jak czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce, a dotyczy szkoły i nauczycielstwa. Bardzo odpowiada mi rola nauczyciela jako przewodnika duchowego, opiekuna, przyjaciela, osoby godnej zaufania i wzbudzającej zaufanie. Wiem, jakie trudne do spełnienia warunki stawiam. Wielokrotnie wypowiadałem się w dyskusji na temat nauczania w różnych gremiach, na forach internetowych i blogach. Mam świadomość, że niewiele mogę zdziałać, ale nie potrafię milczeć, kiedy trzeba coś zrobić z tym problemem, bo  uczniowie… w większości przypadków przychodzą do szkoły nie po to, aby pod okiem mistrza, przewodnika, czy jak go nie nazwiemy zdobywać wiedzę. Przychodzą, bo im kazano. Uczestniczą w lekcjach, aby złapać oceny i jakoś wypaść. Nie dać się złapać na niewiedzy. Zaliczają często przez ściąganie od kilku uczniów w klasie – tych pogardzanych kujonów, których tolerują tylko dlatego, że dają odpisać i podpowiedzą, kiedy trzeba.
Rosną zastępy niedokształconych wtórnych analfabetów, lub jak inni to nazywają analfabetów funkcjonalnych. Połowa Polaków nie potrafi wypełnić zeznania podatkowego PIT, nie rozumie instrukcji obsługi urządzeń domowych, nie potrafi oddzielić ziarna od plew w kampaniach wyborczych, ufając różnym populistom rozdającym marzenia w zamian za głos w wyborach.

   Ściąga się nagminnie, dopuszcza się plagiat, handluje się dyplomami. Czy zbyt ponury obraz rysuję? Czy nie tak wygląda nasza oświata, w której władzom rozchodzi się o wskaźniki skolaryzacji oraz o wzrost ilości obywateli z wyższym wykształceniem, a więc zrobią wszystko ( czytaj: – nic nie zrobią), aby te wskaźniki się poprawiały. Szkołom chodzi o pozyskanie jak największej liczby uczniów, aby uzyskać jak najwyższą subwencję idących za uczniem pieniędzy, więc zaniżają wymagania  przy naborze i przepychają później niedouczonych, aby nie psuć sobie wizerunku opinią zbyt restrykcyjnej szkoły. Uczniom często nie chodzi o realną wiedzę, ale o KWIT na inteligencję – jak malowniczo określa się dyplom. Jest wiele narzekań na sposób kształcenia nauczycieli, na tzw. negatywny dobór do zawodu. Mają jednak i nauczyciele swoje racje wskazując na skostniałe struktury władz szkolnych tłumiących wszelką inicjatywę tych ideowców, którym chce się chcieć. Często po paru latach tracą tę ochotę odczuwając gorycz potępienia i symptomy wypalenia zawodowego.

   Szkoła to wielka maszyna mieląca powoli, ale skutecznie. Przemiałowi podlegają zarówno nauczyciele, jak i uczniowie. Obraz szkoły i wspomnienia z nią związane są bardzo różne. Tak jak różni są nauczyciele i uczniowie. Może dlatego nie mogłem znaleźć odpowiedzi na pytanie, które uczyniłem tytułem tego posta?
Upłynęły kolejne lata pracy i nauki. Szkoły, coraz bardziej rozbudowane i coraz lepiej wyposażone opuściły kolejne roczniki absolwentów, prawie w połowie zasilających od razu szeregi bezrobotnych. Ciągle nie mamy dobrego i powszechnego systemu szkolenia zawodowego, który – choćby tak jak to jest w Niemczech – wypuszczałby na rynek pracy dobrze wyszkolonych i poszukiwanych pracowników, a nie bezrobotnych, których trzeba na nowo szkolić. Na szczęście dla naszych młodych, a wiec najbardziej kreatywnych ludzi rynek pracy Unii Europejskiej ma wciąż szeroką ofertę i na tyle interesujące możliwości, że zarobkowi emigranci masowo jadą tam realizować swoje plany życiowe. Dzisiaj, czekając na akademię z okazji Dnia Edukacji Narodowej spotkałem mojego byłego ucznia ZSZ, z którym wymieniłem parę zdań” :
 Co słychać? Dawno cię nie widziałem?
  Bo ja już od paru lat jestem w Belgii.
–  A po jakiemu tam rozmawiasz z pracodawcą?
– 
 Po flamandzku.
– Co tam robisz, pytam.
– Pracuję przy marmurach. Wie pan, wiele wyrobów z marmuru i innych kamieni szlachetnych ludzie potrzebują w domu i wokół domu, wiec pracy jest wiele.
– A więc już tam pozostaniesz, pytam.
– Zobaczę. Na razie przyjechałem na urlop, odpowiedział.

 No i tu jest obszar do dyskusji, na którą trzeba się wreszcie zdecydować. Pytanie brzmi:
– Czy wszyscy muszą być magistrami?
– Czy ktoś, kto ma małą liczbę punktów po ukończeniu gimnazjum powinien być przyjmowany do Liceum Ogólnokształcącego?
– Czy każdy zawód musi być nauczany na poziomie technika zamiast robotnika wykwalifikowanego?
– Dlaczego męczymy młodych ludzi o obniżonych możliwościach intelektualnych wciskając im niechcianą wiedzę?
– Dlaczego sami tak się męczymy w tej pracy na ugorze?

 

 

30 uwag do wpisu “Dlaczego potrzebujemy nauczycieli ?

    • ~Tatul pisze:

      Morgano, bardzo dziękuję za życzenia w imieniu swoim, mojej żony i córki, bo wszyscy jesteśmy nauczycielami. Posta czytałem i piosenkę z nabożeństwem wysłuchałem.Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  1. ~Wanda pisze:

    Z okazji Dnia tych co uczą się ucząc innych przekazuje Panu moc życzeń aby nauka, którą Pan przekazuje młodym była jak ziarno rzucone w ziemie, które wyda plon i aby nigdy nie było chwili w zwątpienia w młodzież i samego siebie. Co roku czytam Pana posty dotyczące Dnia nauczyciela i co roku podziwiam jako Nauczycielka młodych, którzy dzielnie dzielnie stoją ze sztandarem swej szkoły i zazdroszczę ze ma Pan ma takich uczniów bo ja nigdy nie mogłam doprosić się by ktoś poszedł ze sztandarem na uroczystości poza szkołą. Jeśli Pan ma i może to proszę o wstawienie zdjęcia z uroczystości DEN na którym są młodzi ze sztandarem i proszę mi powiedzieć czy dużo jest chętnych do wzięcia udziału w tych uroczystościach poza szkołą? Pozdrawiam Wanda

    Polubione przez 1 osoba

    • Tatul pisze:

      Witam Cię Wando. Miło,że wpadłaś i pozostawiłaś prawdziwie nauczycielski komentarz. Dziękuję za życzenia i wzajemnie życzę dużo satysfakcji z pracy dydaktyczno – wychowawczej. Teraz dopiero mogłem spełnić prośbę o zdjęcia pocztów sztandarowych , które wystąpiły podczas Powiatowych Obchodów DEN . Pięknie wyglądają młodzi ludzie jako chorążowie sztandaru. Uczniowie uczestniczą w różnych obchodach na ogół chetnie, ale bywa i tak, że akurat komuś nie pasuje wystąpić ze sztandarem, bo wieczorna pora, albo dzień świateczny, nie ma jak dojechać i wrócić. Bywa różnie. Trzeba mieć kilka zespołów przeszkolonych w musztrze paradnej i wtedy jest łatwiej. Trzeba oddać sprawiedliwość tym zaangażowanym młodym ludziom, bo taki występ to często wielogodzinne stanie na baczność, i inne niedogodności. Dlatego bardzo sobie cenimy tych, którym chce się chcieć godnie reprezentować szkołę i środowisko.Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~Brzoza pisze:

    W Dniu Nauczyciela- wszystkiego co najpiekniejsze! To bardzo trudny zawod. Uczymy w szkole, uczymy w domu, uczymy kazdego dnia. Nauczyciel to nie jest zawod, tylko powolanie. To pasja, ktora sie ma i nie mozna jej tak zwyczajnie sie „nauczyc”. Najbardziej prestizowe studia nie zapewnia milosci do przedmiotu, dzieci i tego, aby kazdego dnia chciec wiedziec wiecej i uczyc dzieci lepiej. Pochlaniam ksiazki, chociaz w ogole nie mam na nie czasu. Psuje wzrok, ale swiadomosc poznania czegos wiecej jest wieksza, niz zwyczajne dbanie o zdrowie. Spie po 5 godzin, bo wciaz sie ucze. Podejmuje nowe wyzwania, wstaje o 4 rano i jestem naprawde szczesliwa. Tu odpukuje, bo zle licho nie lubi slowa- „szczescie”. Jestem najzwyczajniesza nauczycielka, ktora pedzi do „swoich dzieci”, a te zmieniaja sie co kilka lat. Niech nam wszystkim bedzie w zyciu dobrze. Tam w Polsce, Tu w USA i wszedzie na swiecie. Dobrego Dnia Nauczyciela! Nam wszystkim!

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Tatul pisze:

      Brzozo, pięknie piszesz o naszym powołaniu. Mam nadzieję, że moi uczniowie przeczytają z uwagą Twoje słowa i porównają z treścią wierszyka jaki z zamieściłem obok treści posta. Taka jest rzeczywistość, jeśli się chce nadążać i wyprzedzać .Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  3. Alutka30 pisze:

    Przyłączam się również do najszczerszych życzeń – choć odrobinę spóźnionych 🙂 Żeby nie zabrakło Panu pasji, charyzmy i optymizmu – mimo niedoskonałego systemu 😉 I jeszcze wiersz, który znalazłam w zeszycie mojego 10 letniego syna:Ktoś, kto was kochaGdy odrobione są lekcje wszystkieI gdy już sobie od dawna śpicie,Gdy śpią spokojnie książki w tornistrze,Ktoś wam zadania sprawdza w zeszycie.Ktoś za zeszytem przegląda zeszyt.Choć jest zmęczony-jeszcze pracuje.Gdy piątkę stawia- bardzo się cieszy.Bardzo mu przykro – gdy stawia dwóję.Bo chciałby przecież, by same piątkiGęsiego biegły jedna za drugą.Więc co dzień w szkole jest już przed dzwonkiem,Więc wieczorami nie śpi tak długo.Będzie mu miło, moi koledzy,Jeżeli sobie dziś przypomnicie,Że was prowadzi w krainę wiedzyKtoś, kto was kocha-wasz nauczyciel.Jerzy Ficowski

    Polubione przez 1 osoba

  4. ~Myśląca pisze:

    Pytanie zawarte na końcu Pańskiego postu to STRZAŁ W 10!!! Choc nie jestem nauczycielem ani już niestety uczniem irytują mnie te wszystkie zmiany w systemie szkolnictwa, które zaszły w ciągu ostatnich 10 latach. To ciężki orzech do zgryzienia nie tylko dla uczniów, ale również dla Was nauczycieli. Do dziś zadaję sobie pytania:- Do czego są w ogóle potrzebne gimnazja??? – Dlaczego co chwilę zmieniają coś w egzaminach maturalnych?- I najważniejsze: dlaczego aż tak obniżono poziom nauczania w szkołach podstawowych???????????

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Witaj „Myśląca”. Jest nas zatem więcej. Pytania można mnożyć. Pomysły są wciąż zaskakujace. Kiedyś rodzielano szkoły, a teraz jest pomysł łaczenia różnych szkół, nawet o różnych szczeblach kształcenia. Możemy mieć zatem wkrótce przedszkole połączone w sensie zarzadzania z ogólniakiem. Będzie ciekawiej, prawda?

      Polubienie

  5. ~Voluś pisze:

    Dla mnie nauczyciel jest pośrednikiem w zdobywaniu wiedzy. Niezwykle ważnym, bo powinien inspirować przepływ informacji. Ale jak wiadomo bez odbiorcy to walka z wiatrakami. Stąd tak ważna współpraca na linii uczeń-nauczyciel.

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Tatul pisze:

      ~Volusiu, tu też jesteśmy zgodni. Jak sprawić, aby większości uczniów chciało się chcieć?Kolejne ankiety w kolejnych klasach potwierdzają obecną tendencję. Nauczyciel powinien być wyluzowany, z poczuciem humoru, zabawny, pomocny, wyrozumieły …a gdzieś tak na 7 miejcu znajdujemy taką cechę jak przystępny sposób podawania wiedzy.”Show must go on” jak śpiewał Fredy Pozdrawiam

      Polubienie

  6. ~Renata pisze:

    Witam po dłuższej nieobecności,Po raz kolejny muszę podziękować Panu za to że porusza Pan tematy warte dyskusji. Zastanawiam się właśnie dlaczego zmieniły sie tak bardzo poglądy uczniów na temat idealnego nauczyciela. Martwi mnie, że ludzie zapominają po co chodzą do szkoły, można to zauważyć chociażby w zachowaniu mojej klasy, która najchętniej prześmiałaby się cała lekcje nic z niej nie wynosząc.Szkoda ze tego nie dostrzegaja, pewnie zrozumieja to gdy juz bedzie za pozno.Lilcze jednak ze wydorosleja i zycze tego sobie i wszystkim nauczycielom, ktorych praca i wysilek nie sa dostrzegane.

    Polubione przez 1 osoba

    • Tatul pisze:

      ~Witaj Renato, brakowało Twojego głosu, ale rozumiem Twoje podejście do kwestii gospodarowania czasem. Najpierw nauka, a później rozrywka. Reniu, cieszę się z faktu Twojego zainteresowania tekstami, które tu publikuję. Cieszę się z Twoich opinii bo dajesz mi potwierdzenie tego, że warto się starać rozbijać tę zmowę nagacji wszelkich wartości jakie niesie szkoła .Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do lektury kolejnego posta

      Polubienie

  7. ~Azar pisze:

    Jestem uczennicą i coraz bardziej drażni mnie obojętność rówieśników. Nie mogę ścierpieć, że na lekcji no… po prostu siedzą, a na pytania odpowiadają „nie wiem”. Boją się pomyśleć? Czy boją się krytyki? Z czyjej strony? Nie potrafię pojąć. Między uczniami tworzy się dystans, bo nie ufają sobie, obmawiają, nikt się nie wychyla. Brak mi słów czasami, by opisać wzburzenie i rozczarowanie taką postawą. I ta bezradność… bo co ja mogę? Pozdrawiam, wpis naprawdę dobry moim zdaniem 🙂 [fuckt.blog.onet.pl]

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Tatul - Brucz pisze:

      Azar, zgadzam się z Twoją opinią. Z perspektywy mojego szkolnego doświadczenia powiem, że morze atramentu mozna wypisać aby oddać całe zjawisko jakie opisuje dzisiejsza młodzież szkolna. Z treści tego bloga dowiesz sie jakich to sposobów uzywałęm aby wciągnąc uczniów do zwyczajnej aktywności przejawianej przez ambitnych uczniów w szkole i poza nią. Marne były tego skutki. Przeczytaj to:http://tatulowe.blog.onet.pl/Wiecej-czytu-czytu-a-mniej-gad,2,ID350137419,nNapisz cio o tym sądzisz?Pozdrawiam wyjątkową uczennicę. Pięknie piszesz na swoim blogu. Wróżę Ci powodzenie pod warunkiem, że …dostosujesz długość tekstów i złozoność poruszanych zagadnień do wymogów swojego środowiska. Oni są bardziej „gadu-gady” niż „czytu- czytu”

      Polubienie

      • miss.x@vp.pl pisze:

        Dziękuję za miłe słowa i cenne rady. Praktyka czyni mistrza, poprawię się… choć może z drugiej strony taki mam styl? Jak to mówią: „wyjdzie w praniu” 🙂

        Polubienie

  8. Bardzo ważne problemy związane z edukacją poruszyłeś Tatul. Przede wszystkim pytanie, czy wszyscy muszą być technikami i magistrami? Właśnie. W ciągu poprzednich dekad unicestwiano szkoły zawodowe. Tak jakby Polska nie potrzebowała robotników wykwalifikowanych. Żeby dostać się na praktyki zawodowe, trzeba było mieć niebywałe szczęście, albo znajomości na „wysokim szczeblu” .Pracowałam w firmie spożywczej, której produkcja bazowała na kucharzach, ciastkarzach, deserantach, bufetowych, kelnerach. Żeby zapewnić ciągłość zatrudnienia wymienionych fachowców, firma objęła swoim patronatem szkołę zawodową i technikum, a praktyki zawodowe zapewniały nasze lokale: restauracje, cukiernie, bary. Nagle nasz zakład przestał przyjmować uczniów na praktyki. Ten stan trwał przez kilka lat. Pracownicy odchodzili na emerytury, renty, a nie miał ich kto zastąpić. Obudzono się, ale przerwy w nauce zawodu nikt nie nadrobi.

    Z kolei sprawa poziomu nauczania i rankingu szkół. Wiem, żeby dostać się na najwyższe miejsca w rankingach, szkoły musiały na to zapracować..Ale kiedy już tam są, stawiają tak wysoko wymagania w stosunku do przyszłych uczniów, że dostają się tam tylko orły i olimpijczycy. Moje córki były uczennicami takich liceów, najlepszych z najlepszych. Tatul może zabrzmi to okropnie, dla Ciebie nauczyciela, ale nie mam dobrych sądów o żadnej z tych szkół. Poziom podtrzymywali uczniowie, najlepsi, wybrani w selekcji. Tylko nieliczni nauczyciele dorównywali uczniom, pracowitością i zaangażowaniem, w osiągnięcie dobrych wyników. Pani od j. polskiego przez trzy lata uczyła klucza, sama gubiąc się w tym co robi. Żadne myślenie samodzielne ucznia, nie miało tu miejsca. Testy i nic więcej. Trzy lata zmarnowane, by wypaść dobrze na maturze i nie obniżyć poziomu szkoły. Matematyka, dobrze, że nie było jej na maturze, bo …..nasze orły mało poznali ją w większym zakresie, niż w najgorszym, według rankingów, gimnazjum (do którego chodziła cała moja trójka). Chylę czoło przed panią od języka francuskiego, bo potrafiła w trzy lata nauczyć moje dziecko tego języka, tak, że mogła podjąć studia na obcej uczelni, rozumiejąc wykłady i zdając egzaminy.
    Jaki jeszcze mam zarzut do systemu nauczania? Ci uczniowie, którzy deklarowali egzamin z danego przedmiotu, byli objęci szczególną troską. Reszta traktowana była po macoszemu, nie musiała się uczyć, a i tak ocenę pozytywną na świadectwie zaliczała. Myślę tu na przykład o języku angielskim. Nic nie wymagano od mojego dziecka, bo zdawała na maturze j. francuski. Studiując, brak odpowiedniej znajomości drugiego języka, odczuła bardzo dotkliwie.
    Tatul mając takie doświadczenia, nie dziwmy się, że uczniowie nie szanują szkoły i kadry uczącej. Obie moje córki, kiedy dostały się do wybranych liceów, uważały, że „chwyciły Pana Boga za nogi” (chyba tak to brzmi?), że spełniło się ich marzenie i dostały nagrodę za ciężką pracę w gimnazjum. Już po pierwszym semestrze ich rozczarowanie było widoczne w każdej rozmowie.

    Pozdrawiam Tatul:)

    Polubione przez 1 osoba

  9. Moi uczniowie też często przychodzą do szkoły, żeby im kazano. Tak już się nauczyli. My każemy im zrobić setki rzeczy, których oni robić nie chcą, ale wiedzą, że muszą, bo inaczej spotka ich kara w postaci złej oceny albo bury od rodziców. Co więcej, sposób w jaki to mają zrobić też zazwyczaj zostaje konkretnie określony. Więc każemy im myśleć w pewnych ramach. jak chociażby podczas pisania maila do przyjaciela na języku angielskim. Jest ograniczona liczba słów, a jeśli nie zrealizuje się wszystkich punktów tematu, to nawet za bardzo dobrze napisany tekst można dostać dwa. W trzeciej gimnazjum produkują tych maili chyba z 20 podczas roku szkolnego, a ja sprawdzam jak maszynka. Nawet jeśli mi się coś podoba, to nie mogę tego nagrodzić w żaden sposób. Bo to nie ma się podobać, nie ma być ciekawe – ma być poprawne i spełniające kryteria.

    I później jak mówię im: „A teraz napiszcie o czym chcecie i jak chcecie”, to oni nie wiedzą co mają zrobić. Pytają co to ma być, czy może być opowiadanie, wywiad, opis? A ile to ma zająć – stronę, dwie? A jakie jest minimum? Jakie maksimum? I jak to „co chcemy?” Więc cierpliwie tłumaczę, że to może być wszystko – może być długie, krótkie, ale ma nie porwać. Jedyne kryterium – żeby było ciekawe i wasze. I po przezwyciężeniu początkowego szoku, że im nie narzucam, powstają wspaniałe dzieła – 10 stronicowe opowiadania, opisy podróży, wiersze…

    Czyli jednak potrafią myśleć i tworzyć. Szkoda tylko, że coraz rzadziej mogą tę umiejętność wykorzystywać.

    A co do oczekiwań ucznia jaki ma być nauczyciel, to u nas była taka ankieta przeprowadzona w zeszłym roku (2014) i wyszło, że najważniejsze jest poczucie humoru, dużo ważniejsze od fachowości… Ale przecież mistrz nie może nie być fachowy, prawda?

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Kneź pisze:

      Mamy wśród zaprzyjaźnionych blogerów kilkoro młodych, a nawet bardzo młodych osób i oni nie są „spod sztancy” – nie maja szkolnych ograniczeń i potrafią się bawić i formą, i treścią.
      Szkoła im nie zaszkodziła, Natomiast ewidentnie współczesnej szkole brakuje motywacji i dobrych wzorców. Nie ma kto tych dzieciaków porwać za sobą i zachęcić do samodzielnego działania. Znajoma nauczycielka (z powołaniem i doświadczeniem) popada w zwątpienie i nieomal depresję na skutek skrępowania dziwacznymi wymaganiami i ograniczeniami, a przecież to osoba za którą dzieciaki szalały! Ja nie wiem co się w tych szkołach dzieje i co się porobiło z naszym systemem nauczania? Od nas się wymagało myślenia i nam się chciało, a przecież to był czas koszmarnej i czarnej komuny – nie czarujmy się – to było wbrew systemowi. A teraz gdy system powinien być sensowniejszy, staje się koszmarnie zbiurokratyzowany i oraz bardziej bezsensowny. Myśmy chodzili do szkoły z radością, a nie jak nas skazanie! Co to się porobiło????

      Polubione przez 1 osoba

      • Rozumiem Twoje oburzenie Kneziu, ale problem jest głęboki. Warto zastanowić się dlaczego tacy jak wspomniana przez Ciebie młodzi nauczyciele nie wypowiadają się w tej materii? Czyżby wierzyli w słuszność maksymy:” Choćby cię smażyli w smole – nie mów co się dzieje w szkole”?
        Uczniowie są coraz bardziej wymagający i chcą tak atrakcyjnego prowadzenia lekcji, które powinny być co najmniej tak żywe jak materiały które sobie serwują na elektronicznych gadżetach. Polecam wpis Oli – powyżej. W ostatnim akapicie napisała:- A co do oczekiwań ucznia jaki ma być nauczyciel, to u nas była taka ankieta przeprowadzona w zeszłym roku (2014) i wyszło, że najważniejsze jest poczucie humoru, dużo ważniejsze od fachowości… Ale przecież mistrz nie może nie być fachowy, prawda?
        Z moich badań wychodziło to samo. Fachowość i kompetencje były na piątym chyba miejscu.

        Wiesz co? Nasunęło mi się skojarzenie z minionej epoki…
        Jeśli ogół uczniów to baza, a cała kadra to nadbudowa, to prawo socjologiczne mówiło, że rozwój bazy wymusza postęp w nadbudowie, a brak tego postępu budzi sprzeciw i bunt, czyli rewolucję.
        Obserwujmy zatem ten proces i wyrażajmy swoją opinię przyłączając się do rozsądnych żądań bazy, a nie nadbudowy

        Polubienie

  10. ~Karolina pisze:

    Szukałam pracy, więc postanowiłam poszerzyć swoje lingwistyczne umiejętności. Było kilka ofert pracy dla nauczycieli języka francuskiego Poznań, skusiłam się na język francuski. Bank słów jest dość duży, ale z pomocą korepetytora, udało mi się go okiełznać. Jako nauczyciel wiem, jak trudno jest dobrze nauczyć obcego języka, zwłaszcza języka francuskiego. Na początku przeczesałam wszystkie oferty pracy w Poznaniu, później natrafiłam na Preply http://preply.com/pl/poznan/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-francuskiego Naprawdę polecam, francuski na najwyższym poziomie. Duża baza ofert pracy, odnajdą się tu nie tylko nauczyciela, ale także uczniowie. Praca już czeka otworem!

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.