Blogowe wędrówki

Codziennie staram się czytać to, co piszą moi blogowi znajomi, ale również inni blogerzy zamieszczający swoje teksty na WordPressie. Oczywiście czytuję zamieszczone tam komentarze, lajkuję czyjeś odpowiedzi, które trafiają do moich przekonań i sam zabieram głos. Gdy do tego dołożę jeszcze trochę aktualnych wiadomości pisanych z różnych punktów widzenia, to czuję się zorientowany w tym, co w „trawie piszczy”, a że piszczy to chyba nikt nie ma wątpliwości, zwłaszcza że piszczy coraz głośniej.
Rzadko zajmuję się polityką, a jeśli już, to jestem przygotowany na krytykę czytelników, którzy myślą inaczej niż ja. To przygotowanie skutkuje oszczędnością w doborze słów i łagodzenie raczej niż podkręcanie atmosfery toczącej się u nas tzw. Debaty publicznej. Szanuję zdanie innych i nie próbuję nikogo przekonywać do swoich racji. Najwyżej proponuję pozostanie przy swoich zdaniach i opiniach. Staram się, ale… Czasem jednak zdarza mi się kogoś zawieść lub tylko rozczarować. Czytelnicy mają przeogromny wybór, więc wędrują po blogach i szukają czegoś dla siebie. Tak jak i ja to robię.

Wędrówki przynoszą rozczarowania, ale i niemałe zaskoczenia innością spojrzenia na tę stronę ludzkiej aktywności, jaką się zajmują blogerzy. To jest ta właśnie radość z wędrowania po różnych miejscach, o których chciałem dzisiaj wspomnieć.
W czasie, gdy na świeżo oberwało mi się od czytelnika będącego zwolennikiem obecnej władzy, za krytykę niektórych działań „wybrańców Narodu” natrafiłem na świeży wpis na obserwowanym od dłuższego czasu blogu https://pkropka.wordpress.com/?wref=bif
Przeczytałem kawałek dobrej literatury poświęconej życiu młodych, kochających się niewątpliwie i bardzo zapracowanych ludzi, którzy wciąż uczą się siebie.
Po przeczytaniu, w niejakim uniesieniu będąc, napisałem taki komentarz:
– No proszę. Można tylko o życiu? Można.
A wokół tylko polityka, wybory między złym, a jeszcze gorszym…
Zawężanie życia do czterech ścian i wąskiego grona ludzi żyjących w rodzinnym kręgu…
Można inaczej.
Dziękuję za bardzo realistyczny obrazek z życia tej pary. Dobrze, że tak zakończyłaś, bo bałem się, że jakąś nagłą woltą postawisz nas w trudnej sytuacji. Szczęścia życzę Autorce i jej bohaterom…
W odpowiedzi przeczytałem:
Czasem musi kończyć się też dobrze 🙂
Do polityki raczej nie będę się zbliżać, chyba że wymyślę własne społeczeństwo. Więc u mnie strefa wolna.
Szczęścia i Tobie
.
Chodzę z tymi słowami w tyle głowy i myślę nad tym „wymyślonym społeczeństwem”. To, które jest pokazało, na co go stać, wybrało swoich reprezentantów, a rezultaty ich pracy już znamy. Choćby tylko z ostatnich dni. Dwóch prezesów, duży i mały spotkali się w siedzibie tego mniejszego, ale większego od największych i ustalili, co ma postanowić w sprawie wyborów prezydenckich Sąd Najwyższy. I co postanowił ten sąd? Zgadniecie? A szef PKW, którego wcześniej postawiono poza nawias procesu wyborczego, co postanowił? Później jeszcze spec ustawa w sprawie kolejnych wyborów uchwalona w ciągu doby i mimo, że zupełnie zmienia kodeks wyborczy, to jednak będzie tak, jak chciał ten mniejszy z Wielkich prezesów.
Dzisiaj przybiła mnie ostatecznie prośba uczennicy o wyjaśnienie tego fenomenu wskazując, że młodzież uczy się innych zasad demokracji niż pokazuje to życie i podstawa programowa do przedmiotu WOS(wiadomości o świecie współczesnym), który będą zdawać na maturze. Dla zainteresowanych LINK: oraz fragment wstępu na zachętę:
Jedna z uczennic wrocławskiego liceum napisała dosadny apel do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Domaga się konkretnych wyjaśnień od Rządu w sprawie treści nauczania, zawartych w podręcznikach. Już nawet uczniowie widzą, jak politycy robią nam wodę z mózgu…
Będę czekał na wyjaśnienia ministra oświaty…