2 lutego

Wczoraj obchodziliśmy pierwszą rocznicę śmierci naszej nieodżałowanej poetki – noblistki Wisławy Szymborskiej. Poznaję jej utwory w zasadzie tylko w chwilach, gdy się natknę gdzieś na publikację jej wierszy. Zawsze jestem pod wrażeniem talentu wyrażającego się w głębokości spojrzenia na naszą rzeczywistość i w sposobie wypowiadania swoich sądów, zamyśleń jakichś, a także i mocnych i jednoznacznych stwierdzeń. Przed paroma dniami zamieściłem na koncie Fb jej wiersz znaleziony na blogu pewnej Uleczki; Zobaczcie jak pięknie brzmią jej życiowe podsumowania: http://babcia-uleczka.blog.onet.pl/2013/01/24/1607/?fb_action_ids=557669144243208&fb_action_types=og.likes&fb_source=aggregation&fb_aggregation_id=288381481237582 Czytaj dalej

Przepraszam, a gdzie czapeczka?

Czapeczka chroni nas przed przykrymi następstwami, a wcale nie musi szpecić.
  

W czasie oczekiwania na wizytę u lekarza moje niedoleczone przeziębienie demonstrowało się powtarzającymi się atakami suchego kaszlu. Siedząca obok młoda kobieta miała podobne, bo przeziębieniowe problemy z zatokami. Od słowa do słowa rozpoczęła się rozmowa.

– Te pierwsze chłody przynoszą coraz większą ilość zachorowań, powiedziała nieznajoma pani. Ja sama nabawiłam się już kłopotów z zatokami i póki co kuruję się sama, ale nie wiem, czy nie będę musiała skorzystać z pomocy lekarza.
– Ja też rozpocząłem swoją kurację domowymi metodami oraz zażywaniem lek „Theraflu – zatoki”, bo tak podpowiedziała mi pani z apteki – powiedziałem. Ponieważ to nie pomagało, poszedłem do lekarza i teraz przyjmuję antybiotyk. Normalnie nie wychodzę z domu, ale dzisiaj musiałem przywieźć żonę na umówioną już dawno wizytę. Zatoki to jednak coś przykrego, prawda?
– Oj tak, ten ból głowy jest nieznośny. Do tego zatkany nos i trudność z oddychaniem, – powiedziała rozmówczyni. Miałam już kiedyś w szpitalu ściąganą ropę z zatok i to przyniosło ulgę, ale powraca. Co roku mam ten sam problem…
– A gdzie czapeczka? Widziałem jak pani wysiadała z samochodu i tu wchodziła. Widziałem piękną fryzurkę, ale główka była bez czapeczki.
– Już teraz w czapce? W czasie mrozów wkładam zawsze coś na głowę, ale teraz to są dopiero pierwsze przymrozki. Za wcześnie na czapeczkę. Poza tym jestem młoda. Co mam sobie jakiegoś mohera założyć bo się trochę ochłodziło? – spytała nieco zniecierpliwiona.
– Wiem, wiem. Znam te argumenty młodych ludzi. Byłem do niedawna nauczycielem i zajmowałem się społecznie profilaktyką zdrowia, więc pamiętam jak młode dziewczyny reagują na takie uwagi. Jak dzisiaj słyszę argumenty: mam ciepły szalik (tyle, że założony na kołnierz zamiast na szyję). Mam kaptur (który sobie zwisa spokojnie na plecach). Mam żel na włosach więc jak zakładać na to czapkę? Itd. itd.
Doprowadzałem często do złożenia relacji przez kogoś z klasy, kto zaliczył szpital i konieczne w takich razach zabiegi, aby wstrząsnąć tymi zagrożonymi. Mówię pani , że te moje starania nie przynosiły żadnych rezultatów.
Pogadaliśmy sobie. I tym razem będzie tak, jak było dotychczas. Przez głowę tracimy podobno 40 proc. całej wartości utraty ciepła w zimie. Czy nie pora pomyśleć o ochronie tego obszaru ciała? Zdrowie, czy uroda?
Pamiętajmy. Czapeczka chroni nas przed przykrymi następstwami, a wcale nie musi szpecić.