Pokój niech będzie z nami…

Gołabek-pokoju...Mój przyjaciel Facebook,  który wciąż stara się umilać mi czas przypominając udostępniane przed rokiem, dwoma trzema itd. laty teksty i zdjęcia przypomniał niedawno tekst o symbolice wojny i pokoju wyobrażonej w postaci leżącego bez życia białego gołąbka pokoju, nad którym z troską pochyliły się jakieś czarne ptaszyska symbolizujące wojnę. Czytaj dalej

Imigranci – to szansa, czy zagrożenie?

Problemy współczesnego świata jakie rodzą się na styku z imigrantami co jakiś czas odżywają z dużą siłą i co tu dużo mówić – budzą niepokój rodzimego społeczeństwa. Tak było we Francji – przy okazji napadu terrorystycznego, tak było w przypadku zatopienia łodzi, na której przybywają do ziemi obiecanej imigranci z Afryki. Codziennie napływają coraz to nowe łodzie przepełnione ludźmi, którzy zapłacili handlarzom duże pieniądze za nadzieję, najczęściej realizowaną w czasie wyławiania ich z wody, czy podczas umieszczania ich w obozach przejściowych na czas rozpatrzenia wniosku o azyl. Ci chociaż do końca mają nadzieję. A co powiedzieć o idących na dno? Oni jednak nie odstraszają kolejnych desperatów. Nic nie jest w stanie ich nie powstrzymać przed podjęciem ogromnego ryzyka na poprawę beznadziejnego losu człowieka żyjącego w kraju ogarniętym wojną jak Syria, Libia, Jemen i niemal cała północna Afryka gdzie swoje macki wprowadza Państwo Islamskie.
Problem z imigrantami nasilił się w czasach Rewolucji Arabskiej i bezpośrednio atakowani przez imigrantów. Włosi, którzy już nie są w stanie przyjmować na siebie tego „ataku”, a uważając się jedynie za przyczółek bogatej Unii Europejskiej wystąpiły z wnioskiem o pomoc organizacyjną, prawną, finansową i wszelką inną do władz UE. Po dłuższych przygotowaniach właśnie na dzisiaj 23 kwietnia pan Tusk zwołał szczyt UE w sprawie imigrantów: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/donald-tusk-zwoluje-nadzwyczajny-szczyt-ue-ws-imigrantow/55b19g   Przedstawiony będzie 10-punktowy plan działań, które miałyby powstrzymać falę imigracji i zapobiec kolejnym tragediom. Zakłada on m.in. zwiększenie środków operacji patrolowej Tryton na Morzu Śródziemnym, zaostrzenie walki z przemytnikami ludzi, pobieranie odcisków palców od wszystkich imigrantów oraz stworzenie systemu relokacji uchodźców, których miałyby przyjmować wszystkie kraje UE…
No właśnie – wszystkie, a więc i Polska, która już teraz nie bardzo radzi sobie z imigrantami z bliskiego nam i nieco dalszego wschodu. Czy damy sobie radę z przyjęciem imigrantów z południa? Jesteśmy przecież tak tolerancyjnym społeczeństwem chlubiącym się wielowiekową tradycją życia w społeczeństwie multi-kulti – jak mało kto. A może UE odgrodzi się od problemów spoza Europy jakimś słusznym murem chronionym dodatkowo przez kamery na podczerwień, przemyślnie użytą elektroniką? Przykładów jest sporo. Choćby takie, jak:
-Mur na granicy USA – Meksyk. Granica obu krajów ciągnie się przez 3169 km i przebiega przez cztery stany (Kalifornię, Teksas, Arizonę i Nowy Meksyk). Mur, a w niektórych miejscach właściwie dwa (niedawno powstał nowy), obejmuje mniej więcej połowę tej długości. Jego średnia wysokość to 4-5m: http://natemat.pl/118297,niezly-meksyk-ta-granica-usa-to-dramat-ktory-trzeba-zobaczyc-na-wlasne-oczy
– Mur na granicy Izrael-Palestyna. Izraelski rząd zatwierdził plan budowy pierwszego odcinka muru 14 czerwca 2002 r. Budowa rozpoczęła się dwa dni później, a zakończono ją 31 lipca 2003 Kolejne fragmenty bariery są sukcesywnie budowane. Do lipca 2007 gotowe były odcinki o łącznej długości 450 km, co stanowi nieco ponad połowę planowanej ogólnej infrastruktury (cały mur ma liczyć 790 km długości). http://pl.wikipedia.org/wiki/Mur_bezpiecze%C5%84stwa
– Kolejny mur na ziemi stanie się faktem. Izraelski premier Benjamin Netanjahu ogłosił, że zbuduje nowy mur wzdłuż 250-kilometrowej południowo-zachodniej granicy Izraela z Egiptem. Mur ma kosztować Izrael co najmniej miliard dolarów. – Podjąłem decyzję zamknięcia granicy przed infiltracją terrorystów. To jest strategiczna decyzja mająca zagwarantować żydowski i demokratyczny charakter Izraela http://swiat.newsweek.pl/izrael-zbuduje-mur–na-calej-granicy-z-egiptem,51527,1,1.html
Czytam, przeglądam informacje na temat przyjętego w świecie izolowania się świata bogatych od świata biedaków aż natrafiam na artykuł z Newsweeka pt.: Mury nieobalone, a w nim na takie słowa: Nie ma już „żelaznej kurtyny”, ale na świecie wciąż rosną nowe mury i zasieki. Oficjalnie mają służyć walce z terrorem i przemytem, ale w istocie bronią świat bogatych przed falą globalnej nędzy. http://swiat.newsweek.pl/mury-nieobalone,33055,1,1.html
„Panie Gorbaczow, niech pan zburzy ten mur” – apelował Ronald Reagan 20 lat temu przed Bramą Brandenburską, naprzeciw zasieków dzielących zachodnie i wschodnie sektory Berlina. Dwa lata później, w 1989 roku, wschodni Niemcy sami rozebrali barierę dzielącą miasto przez 28 lat. Wydawało się, że pękające mury i zasieki otaczające obóz socjalistyczny ostatecznie skompromitują ideę rozdziału na biednych i bogatych, wyznawców dobrych i złych ideologii czy religii. Nadchodziła wielkimi krokami epoka globalizacji: politycy i ekonomiści obwieścili korzystny dla wszystkich swobodny przepływ informacji, kapitału i siły roboczej. Tymczasem wbrew tej optymistycznej wizji w licznych zakątkach świata na początku XXI wieku wyrastają jeszcze potężniejsze mury, bariery i zasieki. Prace nad murami XXI wieku postępują bez rozgłosu. To sprawa wstydliwa, o której rzadko informują państwowe agencje prasowe. Tymczasem nowe mury powstają w tak odległych od siebie miejscach, jak Arabia Saudyjska, Maroko i Meksyk. Ich szczelności pilnują straże wyposażone w wykrywacze ciepła i ruchu, bezzałogowe mini samoloty i aparaty rentgenowskie.
– Indie kończą właśnie budowę systemu umocnień z reflektorami i zasiekami pod prądem wzdłuż granicy z uboższym Bangladeszem. Hindusi mają w planach podobny mur na granicy z Pakistanem. USA budują kolejne odcinki bariery na granicy z Meksykiem. Arabia Saudyjska chce odgrodzić się od Iraku liczącym 900 kilometrów systemem zasieków, kamer na podczerwień i rejestratorów rysów twarzy, przy których mur berliński może uchodzić za dzieło amatora.
– Mur graniczny między Koreą Północną i Południową jest nie do pokonania. Ciągnący się przez 250 km pas betonowych ścian, zasieków i pól minowych patrolują dzień i noc strażnicy w wozach pancernych. Mur stanowi zimnowojenny relikt: został zbudowany przez Koreę Południową, by chronić mieszkańców południa przed inwazją komunistów z północy. Tyle że marsz czołgów na Seul jest coraz mniej prawdopodobny. Zaś cierpiący nędzę i głód Koreańczycy z północy marzą o przedostaniu się na południe nie po to, by prowadzić ideologiczną walkę, ale by napełnić puste żołądki.
– Od Korei Północnej zasiekami odgradzają się też Chińczycy. Pekin zawczasu woli przygotować się na upadek Kim Dzong Ila. Jeśli tak się stanie, jedynie mocna zapora może powstrzymać falę głodnych uciekinierów z Korei przed inwazją na Chiny. O ich desperacji świadczy to, że setki ludzi giną co roku od kul północnokoreańskich żołnierzy podczas prób przeprawy przez graniczną rzekę Tumen.
Pokusę odgrodzenia murem odczuwają już nawet kraje, których poziom ekonomiczny nie różni się drastycznie od sąsiadów. Czy mur okaże się skuteczny? Zawsze znajdą się sposoby, by go obejść. Odgrodzeni wbrew ich woli podjęli budowę podkopów i tuneli. W sprawie murów obowiązuje filozofia Kalego: mój mur dobry, a twój mur zły. Republika Południowej Afryki, która ostro piętnuje Izrael za budowę muru z Palestyńczykami, sama wydaje miliardy dolarów na budowę umocnień na granicy z ubogim Zimbabwe, wzdłuż rzeki Limpopo. Stamtąd bowiem napływają obcy: zdesperowani biedacy odbierający pracę miejscowym. To rodzi nienawiść.
O konsekwencjach wielkiego murowania pisał w „Podróżach z Herodotem” Ryszard Kapuściński: „Najgorszą stroną muru jest to, że u wielu ludzi stwarza on postawę obrońcy muru, tworzy typ myślenia, w którym przez wszystko przebiega mur dzielący świat na zły i niższy – ten na zewnątrz oraz dobry i wyższy – ten wewnątrz”.
Nadzieję na zmiany wzbudziła likwidacja cypryjskiego muru w Nikozji, porównywanego często do berlińskiego. Mur biegł wzdłuż zielonej linii, która od ponad 30 lat, czyli od inwazji tureckiej na wyspę, dzieli Cypr na państwa Greków i Turków. Dwa lata wcześniej mur zburzyli Turcy w swoim sektorze. Ale ta decyzja wymuszona żądaniami Unii Europejskiej jest wciąż wyjątkiem. Producenci cementu i drutu kolczastego w innych rejonach świata wciąż nie muszą się martwić o brak zamówień…
Co uradzą w czasie odbywającego się szczytu, tego zapewne dowiemy się już wkrótce. Nie ma tu łatwych rozwiązań, a wszelkie ruchy pozorne tylko zaostrzają problem.

Bogdan Smoleń śpiewał niegdyś piosenkę, a w niej refren:
Niech się mury pną do góry
Niech kominy mają pion
Zbudujemy po raz trzeci
Nowy dom.( podmieńmy słowo dom na mur)

Jacek Kaczmarski był odmiennego zdania śpiewając:
Wyrwij murom zęby krat!
Zerwij kajdany, połam bat!
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!
A co zaśpiewają Europejczycy?

Przewidywanie przyszłości nie jest trudne…

Ostatnie wydarzenia do jakich doszło we Francji zrobiły wielkie wrażenie na mediach, a poprzez nie również i na nas wszystkich. Już chyba wszyscy snujemy przypuszczenia na temat co dalej będzie z Europą, a że tu już raczej nie ma granic, to obawy i strach przenoszą się na wszystkich Europejczyków, tak starej, jak i nowej daty. Wina leży oczywiście po stronie tzw. starej Europy, która chcąc zapewnić sobie tanią siłę roboczą i konsumentów nakręcających popyt dopuściła do tego, że dla przykładu taką Francję zasiedla dzisiaj 7 mln wyznawców Mahometa, a w sąsiednich państwach nie jest inaczej. Imigranci nie integrują się ze społeczeństwem i zachowując wszystkie swoje odrębności kulturowe i religijne stali się siłą, której chyba jeszcze się nie doceniało. Próby rozwiązywania narastających problemów poprzez forowanie polityki multi kulti zawiodły skoro: …W połowie października 2010 roku kanclerz Niemiec, Angela Merkel na spotkaniu z młodymi działaczami CDU stwierdziła, że polityka multikulti poniosła kompletną klęskę. Kanclerz Niemiec powiedziała, że w praktyce teoria społeczeństwa wielokulturowego nie sprawdziła się. Dotyczyć to ma szczególnie mniejszości muzułmańskiej. Również Horst Seehofer, lider bawarskiej CSU, powiedział, że imigranci z krajów arabskich i Turcji nie chcą się integrować. Mulikulti nie żyje – stwierdził Seehofer[3]. Szacuje się, że co czwarte morderstwo i co trzeci gwałt popełnia w Niemczech cudzoziemiec. Niemiecka policja boi się wjeżdżać do niektórych dzielnic w kraju zamieszkanych przez imigrantów[4]. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielokulturowo%C5%9B%C4%87
To dotyczy naszych sąsiadów, a w innych krajach jest może lepiej?
Mówimy Europa, a co to w istocie oznacza? Czy to jest jeden organizm potrafiący poradzić sobie z tego typu wyzwaniami jakie teraz się nam tłuką gdzieś w tyle głowy? Europa to zlepek różnych państw, które troszcząc się o swoje partykularne interesy odpuszczają sobie problemy, przed którymi już stają inni. Nie ma jednej władzy ustawodawczej, a tym bardziej wykonawczej. Nie ma wspólnej polityki zagranicznej i obronnej. Ba, nawet nie ma zintegrowanego działania wywiadów i służb specjalnych, które mają zapewnić nam bezpieczeństwo. Jeśli do tego uwzględni się wpływy kapitału międzynarodowego, który kieruje się zupełnie innymi kryteriami, to skóra na grzbiecie jeszcze bardziej cierpnie na myśli o przyszłości naszej i naszych dzieci.
W czasach słusznie minionych słyszało się dużo kawałów o działającym w stolicy republiki ZSRR Armenii Radiu Erewań. Z tego co zapamiętałem  warte przypomnienia w tym miejscu jest pytanie zadane przez jednego ze słuchaczy:
– Czy można przewidzieć przyszłość? – zapytał. Radio Erewań odpowiedziało:
-Tak, przyszłość dokładnie znamy, gorzej z przeszłością, bo ta wciąż się zmienia.
Pomyślmy przy tym, że działo się to w ogromnym państwie jakim było ówczesne ZSRR i pod panowaniem władzy absolutnie jednolitej, a nawet dyktatorskiej. Oni znali przyszłość, a i tak się pomylili. Stąd zresztą termin: – W czasach słusznie minionych…

Wiele lat temu wpadła mi w ręce książka Paula Kennedyego Mocarstwa świata, narodziny, rozkwit, upadek. Przeczytałem ją we fragmentach niestety, ale z ogromnym zaciekawieniem. Pamiętam zwłaszcza tę część, która dotyczyła podboju terenów przyległych do Morza Śródziemnego przez Arabów. Wikipedia pod hasłem Arabskie panowanie w Hiszpanii zawiera opis zaczynający się słowami: W ciągu bardzo krótkiego czasu Arabowie opanowali olbrzymie terytoria. Po śmierci Mahometa wyruszyli na podbój świata. Podczas wojennych kampanii zniszczyli perskie imperium Sasanidów, zdobyli Syrię, Palestynę i Egipt. Pół wieku później padła bizantyjska Kartagina. Następnie uległy im plemiona berberyjskie. Od śmierci Mahometa (632 r.) do 711 r. muzułmanie zdołali dotrzeć aż do brzegów Indusu… Według arabskich źródeł pomysł przeniesienia „świętej wojny” na Półwysep Iberyjski podsunął islamskim dowódcom władający Ceutą wizygocki książę Julian. Przyczyną nienawiści Juliana do Roderyka (króla Wizygotów) miał być gwałt dokonany przez króla na jego córce. Julian wiedział o toczącej się w Hiszpanii wojnie domowej i ogólnym kryzysie państwa, rządzonego przez Wizygotów… http://pl.wikipedia.org/wiki/Arabskie_panowanie_w_Hiszpanii
   Bliżej nas, ale z podobnego kierunku zagrażało nam przez stulecia Imperium Osmańskie. Obroniliśmy się przed nim sami pomagając również innym, gdyż bitwa stoczona 12 września 1683 r. pod Wiedniem pomiędzy wojskami pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego, a armią Imperium Osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy zakończyła się klęską Osmanów. Od tej pory przeszli oni do defensywy i przestali stanowić zagrożenie dla chrześcijańskiej części Europy. Na podobnych zasadach, w 1920 roku daliśmy sobie radę wobec czerwonego zagrożenia płynącego z ZSRR nie tylko dla Polski, ale i dla Europy całej. Czy przy kolejnym zagrożeniu też damy sobie radę?Rejon Azji Mniejszej i kraje Afryki płn. są już zdominowane przez islamistów, a rewolucja arabska przecież nie wygasła. Jej bojownikom przychodzi teraz przeskoczyć do krajów europejskich tego regionu. Płyną więc łodzie z nielegalnymi imigrantami do portu Lampedusa we Włoszech, a już legalnie do krajów regionu przyjeżdżają członkowie rodzin zamieszkałych tam obywateli . Wśród nich łatwo mogą się ukryć nowi bojownicy zasilając „śpiochów” już tam przebywających. W końcu terroryzm to nie jakieś chuligańsko-przestępcze zjawisko tylko inna forma prowadzonej wojny, a każdy akt terroru na skalę WTC w Nowym Jorku, zamachu w Hiszpanii, czy w W. Brytanii czyni wielkie spustoszenie w naszym zbiorowym poczuciu bezpieczeństwa i to może przyjąć niewyobrażalne dzisiaj formy przeciwdziałań. Propagandyści radzieccy, mówiąc ustami spikera radia Erewań, nie mieli problemów z przewidywaniem przyszłości, a mieli je z oceną przeszłości. Ciekawe czy dzisiejsi propagandyści w UE będą działać podobnie? Wnioski z przeszłości same się nasuwają. Podboje były możliwe dzięki nie tylko wojowniczym ludom i genialnym ich przywódcom, ale może głównie przez skłócenie i słabość krajów nieudolnie rządzonych i przez to jakby wystawiających się na atak. Czy takie wnioski podsuwa ktoś dzisiejszym rządom działającym w niezmiernie zadłużonych państwach, które kupują spokój społeczny zadłużając jeszcze bardziej przyszłe pokolenia? Wśród moich sentencji mam na tę okazję taką perełkę: Z historii narodów możemy się nauczyć tego, że narody niczego się nie nauczyły z historii . Hegel

PS. – Czy marsz solidarności z udziałem przywódców państw mający przemaszerować ulicami Paryża jest skutecznym środkiem przeciwdziałania zagrożeniom?

 

Aleksandra, po Ksawerym z precyzyjną regularnością nawiedza nasz kraj

Od kilku dni słyszymy złowrogie zapowiedzi nadchodzącego z zachodu orkanu Aleksandra (czy jest żeńska forma nazwy tego wiatru?). Z materiałów filmowych prezentowanych w telewizji też wieje…  grozą. Zastanowiła mnie ta niezwykła regularność nawiedzania niemal całej Europy przez to groźne zjawisko atmosferyczne. W ubiegłym roku niemal z godzinową dokładnością odwiedzał nas Ksawery, a teraz pojawia się również nieproszona Aleksandra. Co to ma znaczyć? Czyżby tam na górze uznano, że z taką właśnie cyklicznością z jaką odbywają się u nas marsze wolności trzeba przewietrzać nasze strony, aby wywiać z głów różne idee i pomysły, aby oczyścić mocno stęchłą  atmosferę i wprowadzić trochę świeżego powietrza? Kierunek z jakiego Oleńka nadchodzi też jest dość symboliczny, bo na zachodzie, pod wpływem którego jesteśmy, też jest potrzebne podobne sprzątanie. Gdy przypomniałem sobie o tej cykliczności, to postanowiłem sprawdzić co pisałem przed rokiem. Pozwolą Państwo że przypomnę fragmenty? http://tatulowe.blog.onet.pl/2013/12/08/tak-wialo-ze-wywialo/
Tak wiało, że wywiało… 8 grudnia 2013

Wszyscy przeżyliśmy zimowy test pod nazwą Orkan Ksawery. Tak służby utrzymania ruchu jak i drogowcy, a już na pewno użytkownicy dróg raczej go oblali. Srogi był to sprawdzian, a że mało kto go zdał z zadowalającym wynikiem, to świadczy tylko o tym, że nie uczymy się na własnych błędach jak również lekceważymy doświadczenia innych. Orkan zaatakował kilka dni wcześniej niemal całą Europę zachodnią. Były więc doniesienia medialne, były ostrzeżenia IMiGW niemal w każdej prognozie pogody i mogliśmy się lepiej przygotować. Służby drogowe były przygotowane do zimy więc nic nie powinno ich zaskoczyć, bo w grudniu śnieg nie jest nadzwyczajnym zdarzeniem. Służby ratownicze chyba najlepiej zdały swój test jeśli zważyć, że na dzień wyciszania się wiatru – jak usłyszałem w Jedynce PR, było ponad 10 tys. zgłoszeń. Urocza Pani Wicepremier, co pół godziny otrzymywała szczegółowy raport o stanie bezpieczeństwa i reagowała poprzez Rządowe i Wojewódzkie Centra Reagowania Kryzysowego. Jak wypadnie podsumowanie rozmiaru szkód i sprawności akcji ratowniczej? Wkrótce się dowiemy. Czy ten raport obejmie również ocenę naszej obywatelskiej wiedzy na temat zagrożeń i sposobu postępowania w razie wystąpienia konkretnego zagrożenia? Kto dzisiaj tego uczy? Wprawdzie w szkole już od podstawówki, poprzez gimnazjum, aż po liceum dzieci i młodzież mają wprawdzie przedmiot Edukacja dla Bezpieczeństwa, ale w wymiarze ograniczonym do 1 lekcji w cyklu kształcenia, co jest zaledwie liźnięciem tematu. A że pragmatyczna młodzież nie traktuje poważnie przedmiotów niematuralnych więc efekty kształcenia są raczej mierne. Na studiach już tego nie uczą, a w dorosłym życiu? Jedynie na jakichś szkoleniach w zakładach pracy – o ile ktoś pracuje w jakiejś szanującej się korporacji. A pozostali…? Coś tam się wie, prawda? Gdy jednak tak silnie wieje, to może wywiać  z głowy słabo utrwaloną wiedzę, prawda? Zajrzałem do Internetu. Pod hasłem: Zarządzanie kryzysowe znalazłem Mały poradnik. Tam wyszukałem odpowiedni rozdział i przytoczyłem treść instrukcji postępowania na wypadek burzy śnieżnej. Jeśli ktoś jest zainteresowany takim tematem,  to zapraszam do przeczytania całego cytowanego tekstu jak i dyskusji jaka się pod nim wywiązała. Tym razem postanowiłem przytoczyć treść instrukcji dotyczącej zapowiadanego dla nas w najbliższym czasie zjawiska orkanu:

SILNE WIATRY – Przed wystąpieniem zagrożenia:

– Zabezpiecz swoje mieszkanie /dom/:
– zamknij okna, zabezpiecz rynny i inne części budynku
– upewnij się czy konstrukcja dachu jest mocno przytwierdzona do konstrukcji budynku
– zabezpiecz lampy i inne urządzenia, które mogą ulec zniszczeniu
– usuń z parapetów i balkonów przedmioty, które mogą zagrażać przechodniom
– Zapewnij sobie odpowiednią ilość źródeł światła, jak: latarki elektryczne /baterie do latarek i odbiorników radiowych/, świece, lampy naftowe wraz z zapasem nafty.
– Przygotuj rzeczy, które mogą być przydatne w czasie ewakuacji tj. dokumenty, odzież, żywność, wartościowe rzeczy.
– Nie parkuj pojazdów w pobliżu drzew, słupów i trakcji elektrycznych.
W czasie trwania zagrożenia:
– Nie wychodź z domu, jeśli nie musisz.
– Włącz radio lub telewizor w celu śledzenia informacji meteorologicznych i informacji o sytuacji.
– Postępuj według wskazań określonych w komunikatach.
– W przypadku ogłoszenia komunikatu o ewakuacji, weź ze sobą tylko podręczny bagaż – najpotrzebniejsze rzeczy.
– Opuszczając mieszkanie wyłącz energię elektryczną i gaz, zamknij dopływ wody, wygaś ogień w piecach oraz zabezpiecz dom i zabudowania gospodarcze przed złodziejami.O WSZYSTKICH ZDARZENIACH MAJĄCYCH ISTOTNE ZNACZENIE DLA BEZPIECZEŃSTWA LUDZI INFORMUJ:

* policję * służby dyżurne Straży Pożarnej * pogotowie energetyczne * pogotowie gazowe

Pozwoliłem sobie podkreślić pogrubioną czcionką najważniejsze z zaleceń.

Nie wiemy jeszcze jak silne będzie tym razem uderzenie wiatru. Na dzisiaj czyli na 12 grudnia mamy dla całego kraju zagrożenie I stopnia silnym wiatrem, a jedynie w dwóch południowo – zachodnich województwach to zagrożenie oceniono na II stopień. Najgroźniejsze zagrożenie III stopnia jeszcze nie jest w Polsce prognozowane – przynajmniej do godz. 7 rano 13 grudnia. Do czasu wyruszenia zapowiadanego Marszu Wolności, czyli do godz. 13-tej należy postąpić jak w cytowanej wyżej instrukcji, czyli:
– Włącz radio lub telewizor w celu śledzenia informacji meteorologicznych i informacji o sytuacji.
– Postępuj według wskazań określonych w komunikatach
Ubiegłoroczny tekst kończyłem następującymi słowami:
– Czy usłuchamy i dostosujemy się do tego co napisali w poradnikach? Aby chronić się przed wiatrem warto nosić odpowiednie ubranie oraz koniecznie założyć czapeczkę. Może wtedy lepiej zniesiemy chłód, a przy okazji ochronimy się przed wywiewaniem z główki tego, co warto zachować w naszej świadomości.
„Bezpieczeństwo nie jest darem niebios, ani jakiejkolwiek władzy. Nasze bezpieczeństwo zależy od nas samych”– Takie hasło zawiesiłem kiedyś w „swojej” sali PO w Ekonomiku gdzie pracowałem przez ostatnie 20 lat . Wisiało sobie spokojnie na tablicy poświęconej bezpieczeństwu właśnie. Tablica nazywała się: „Strzeżonego…”Ileż osób przewinęło się przez te salę przez te wszystkie lata??? Czy pamiętają?