Przyszła kolej na Brukselę, a gdzie leżą kolejne cele?

Cały dzisiejszy dzień to coraz to nowe odsłony informacji z frontu walki z terrorystami do jakiej doszło tym razem w Brukseli. Dwa zamachy na lotnisko i na stację metro, dziesiątki ofiar i rannych, akcja ratownicza i ewakuacja ludzi z zagrożonych terenów, rozmowy z ekspertami, komunikaty o odnalezieniu kolejnych ładunków… Chyba każdemu obserwującemu te materiały przychodzi na myśl takie samo pytanie. – A gdybym to ja znalazł(a) się w ogniu takich wydarzeń, to jak bym reagował(a)? Podróżujemy przecież po całym świecie, a Europa jest tak samo eksplorowana przez nas jak Polska. Będziemy się bardziej uważnie przyglądać mijanym ludziom, współpasażerom pociągów naziemnych czy podziemnych, samolotów, uczestnikom koncertów, czy choćby wspólnych zakupów w centrach handlowych?
Trauma jest tym cięższa, że jeszcze mamy świeżo w pamięci listopadowy atak wykonany w Paryżu i nasz masowy udział w gestach solidarności z Francuzami. Ja sam miałem przez wiele dni nałożone na swoje zdjęcie z Facebooka  barwy flagi francuskiej. Mnóstwo ludzi tak postąpiło odczuwając potrzebę wyrażenia zwykłej ludzkiej solidarności.    Tym razem już się tego nie robi. Dzisiaj usłyszałem w TV komentarz do zdjęcia przedstawiającego dwóch ludzików okrytych flagami Francji i Belgii jakie pojawiło się na Facebooku mianem „ciotowatych gestów”. Po co więc ryzykować – prawda?
W Onecie natrafiłem wieczorem na artykuł, którego tytuł i zamieszczone tam zdjęcie mówiło więcej niż cały artykuł. Zapraszam do obejrzenia: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/caly-swiat-solidaryzuje-sie-z-belgia/vk21dy
Ucieszył mnie ten gest, ale gdy zaglądnąłem do dyskusji pod nim, to na pierwszym miejscu widniała taka oto wypowiedź  :
~Rvg : Ja sie nie solidaryzuje z miejscem z którego zapadły decyzje o przejęciu ludzi odpowiedzialnych za te zamachy . Jak do domu wpuszczasz stado lwów i jak one cie zeżreją, to nikt nie powinien się z tobą solidaryzować tylko nazwać cie po imieniu … Debilu. Szkoda niewinnych ludzi ale nie czarujmy sie … tego będzie więcej aż w końcu nie pozostanie nam chwycić za bron i strzelać do każdego kto sie mam wyda podejrzany . Na szczęście maja pewne cechy wspólne ci terroryści a nawet ta sama książkę wszyscy czytają.
   Oczywiście, że na ten komentarz zareagowali żywo inni komentatorzy, bo jakże by tak bez hejtu i obelg? Straszne czasy nas czekają.

Pozostając w temacie strzelania, warto odnotować naszego „wybit(n)ego” polityka zwanego Szeryfem Wiplerem, który na twitterze  raczył zademonstrować swoją postawę wobec współczesnych zagrożeń. Otóż pod swoim zdjęciem, na którym występuje z karabinem umieścił dopisek” Jeśli chcesz pokoju przygotuj się do wojny”. Jasne, że chcemy pokoju panie Wipler, ale pan nas nie obroni… Do tego potrzeba innych niż pańskie kwalifikacji.
Jeszcze ciekawszy wydał mi się popis Tomasza Terlikowskiego, który również pozwolił sobie twittnąć i zbulwersować czytelników takim tekstem: „W Belgii w 2015 r. lekarze zabili 2021 osób. Islamscy terroryści, jak na razie trzydzieści kilka. I kto tu jest prawdziwym zabójcą?”
Rozprawę z takim stanowiskiem kontrowersyjnego dziennikarza przeprowadził o. Grzegorz Kramer http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,25482,grzegorz-kramer-sj-tak-nie-mozna-wykorzystywac-ludzkiej-smierci.html . Ciekawy to wywód, a równie ciekawa jest dyskusja pod tym tekstem. Całość warta przeczytania i przemyślenia, zwłaszcza w Wielkim Tygodniu.
Gdy w jednym z artykułów poświęconych wydarzeniom w Brukseli przeczytałem że jesteśmy już w 15 roku totalnej wojny z terroryzmem, to odliczyłem sobie od bieżącej daty te 15 lat i wyszło mi, że autor mówi o roku 2001, a więc o słynnym ataku na WTC w Nowym Jorku. Pisałem o tym przed trzema laty czyli w 12 tą rocznicę tamtego ataku. Sięgnąłem do tamtego tekstu i postanowiłem przypomnieć jego fragment:
11 września, roku pamiętnegohttp://tatulowe.blog.onet.pl/2013/09/11/11-wrzesnia-roku-pamietnego/
Wydarzenie, którego 12-tą rocznicę obchodzi Ameryka, jest jednym z gatunku takich, po których już nic nie jest tak, jak było. Zasada strategiczna terrorystów : – Uderzyć jednego, aby wpłynąć na stu innych, sprawdziła się tu wyjątkowo dobrze. Przestraszyli cały świat. Nikt już nie mógł się czuć tak bezpiecznie jak to wcześniej bywało. Krzywa wydatków na zapewnienie bezpieczeństwa niemal w każdym państwie świata poszybowała ostro w górę. Wszystkie miejsca potencjalnie zagrożone zamachami musiały być objęte specjalnym nadzorem służb specjalnych. Nastąpił niebywały rozwój nowych technologii i know how służących pokryciu zapotrzebowania na specjalny sprzęt niezbędny do monitorowania wszystkiego „co się rusza” i może zagrażać. Czy te wydatki zdołały usunąć zagrożenia? Wiemy, że nie! Po Nowym Jorku mieliśmy w 2002 r. atak na Bali, w 2003 atak w Moskwie, Lagos, Jerozolimie, a w 2004 r. atak na pociąg w Madrycie… i tak dalej. Wojna z terroryzmem nie jest łatwa i mieliśmy w tych minionych 12 latach dobre tego przykłady, jeśli poświęcaliśmy choćby trochę uwagi na obserwację tego, co się działo w Iraku, Afganistanie i innych zapalnych rejonach świata. Wiemy jak długo trwało polowanie na Bin Ladena wykreowanego na sprawcę wszelkiego zła. Dzisiaj widzimy jak sobie Ameryka poradziła z tamtą traumatyczną katastrofą. Wyleczono już materialne rany zadane przez wrogie Ameryce siły. Zabudowuje się na nowo strefę kataklizmu zwaną „Ground Zero” i wkrótce zabliźnią się ostatnie ślady nieszczęścia, w którym śmierć poniosło ponad 3 tysiące ludzi. Gdy sięgnąć do gazet z tamtego czasu, to i dzisiaj chyba każdego może porazić przerażenie wypisane na twarzach ludzi ratujących się ucieczką z zagrożonej strefy. Bardzo wymowne były hasła rzucane wtedy przez prezydenta i innych polityków do poranionego w swej dumie narodu:
– Nikt nie zabije ducha Ameryki!
– Bądź silna Ameryko!
– Zamachy mogą zniszczyć stal, ale nie uszkodzą stalowej determinacji Ameryki   – George W. Bush…

Dzisiaj ten sam wyraz twarzy mieli ludzie, którzy przypadkiem znaleźli się w zaatakowanych obiektach właśnie w czasie ataku. Podobnie mobilizująco przemawiają politycy składający kondolencje i wyrazy współczucia. Bardzo pewni siebie byli nasi przywódcy głoszący, że Polacy są bezpieczni, a wszystkie służby działają bez zarzutu.

Dziwnym trafem na parę miesięcy przed Światowymi Dniami Młodzieży i Szczytem NATO, które to wydarzenia przesuną nas do strefy bardzo dużego zagrożenia ze strony terrorystów, my nie mamy dobrego prawa pozwalającego na skuteczną koordynację w dowodzeniu i współdziałaniu licznych służb, które działają  na zasadzie „każdy sobie rzepkę skrobie”. Nie mamy nawet Komendanta Policji krajowej, zamęt kadrowy w służbach, a nawet zapowiedź rozwiązania BOR-u , który nie potrafił zapewnić bezpieczeństwa prezydentowi.
Nie uspokoiły mnie te zapewnienia, niestety…