Dzień Dobrej Oceny

Dzień 3 czerwca uczyniono Dniem Dobrej Oceny. Jedynka Polskiego Radia wplotła ten temat w treść dzisiejszej audycji Sygnały Dnia i dzięki temu wiem o samym święcie jak i coś niecoś o ocenianiu. Oto słowa zachęty ze strony redaktorów PR do słuchania audycji i dyskutowania: – Komu by Państwo ją wystawili, może sobie… Dziś Dzień Dobrej Oceny. Dziś zatem także w Sygnałach spróbujemy dobrze ocenić to, co nas otacza, choć nie zawsze jest to proste, bo często łatwiej krytykować niż chwalić;) Bezpieczniej zatem jest chwalić siebie samego niż innych... Czytaj dalej

Tolerancja??? Co ty będziesz mi mówił o tolerancji…

Przed tygodniem pisałem o imigrantach i to głównie w aspekcie zapowiedzianego  szczytu Rady Unii Europejskiej, która miała się zająć narastającym problemem fali imigrantów napływających zwłaszcza przez Morze Śródziemne. Pokazałem ten problem w skali świata, z akcentem na bogate państwa, które głosząc wiele znaczące teorie o potrzebie tolerancji, równości i demokracji budują kolosalne mury odgradzające ich od biedaków napływających zewsząd w poszukiwaniu u nich swojej Ziemi Obiecanej.    Miałem powiązać ten temat z głoszonymi wszędzie hasłami o potrzebie kształtowania postaw społecznej tolerancji, uwzględniania pakietu praw człowieka Human Rights. – zwłaszcza w zakresie równości w dostępie do tego, co mamy i nawet tego nie doceniamy. Akurat jakby na moje zapotrzebowanie opublikowano obszerny materiał o tolerancji i to na poziomie szkoły podstawowej, a nawet już na poziomie przedszkoli. Dla wielu ludzi było to dość traumatyczne spotkanie z problemem i na wielu ludziach zrobiło duże wrażenie. Echa tego artykułu spotykałem w innych mediach. Ja sam jako były nauczyciel uznałem to za ważny temat, godny odrębnego potraktowania. Zamieściłem więc na fejsbuku link do artykułu zaczynającego się od słów:

Czytaj dalej

Bić, czy nie bić – to odwieczne jest pytanie…

Bić, czy nie bić – to odwieczne jest pytanie…Warto znaleźć własną odpowiedź na nie.
Rodzice, dzieci, a zwłaszcza nauczyciele zamarli słuchając pochodzących z podsłuchu odgłosów pochodzących z zajęć lekcyjnych z najmłodszymi z uczniów, bo tzw. zerówkowiczami. Nauczycielka też była młoda i widocznie dopiero poszukiwała skutecznych metod wychowawczych, a czyniła to na własna rękę, bez konsultacji z bardziej doświadczonymi nauczycielami, z kimś z nadzoru pedagogicznego z dyrekcji, czy wreszcie z rodzicami. Czytaj dalej

Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie…

Ileż to memów wklejają codziennie moi fejsbukowi znajomi na temat przyjaźni, a zwłaszcza tej prawdziwej przyjaźni, aż po grób. Zwykle, tak przez przekorę opatruję je komentarzem będącym czyjąś tam sentencją i wtedy całość wygląda tak:
Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie, a w biedzie przyjaciół poznajemy siebie…
Tak się jakoś składa, że po tym uzupełnieniu urywają się komentarze typu: Prawda, pełna zgoda, tak jest i nastaje cisza. Nie wiem dlaczego… Czytaj dalej

Jak się bawić, to się bawić…

Mama i córkaDzisiaj chciałem zapytać Państwa o to, co sądzicie o takiej produkcji. Czy rozpowszechnianie tego typu dowcipów służy zabawie? Takiego mema o mamie spotkałem dzisiaj na fejsbuku. Mnie nie rozbawił, a wręcz odwrotnie wkurzył mnie swoim przesłaniem. Dlatego dodałem do niego swój autorski komentarz:

To jest matka, co się zowie… No, a jak się takie zowie? Może ktoś mi to podpowie?

Czekam na komentarze pod zdjęciem i tu, na blogu

Inteligencja obrazkowa

Na blogu p. Szostkiewicza funkcjonującego na stronach Polityki, który czytuję dość regularnie napotkałem kiedyś zdanie pani @Kaliny o następującej treści: …rzesza ludzka zróżnicowana kulturowo i mentalnie, która przywykła do przekazu piktograficznego i obca jej już się stała kultura słowa…
   To o nas tak pięknie się wypowiadają i mają rację, pomyślałem. Jeśli zważyć na spadające czytelnictwo książek, a przecież dotyczy to również i prasy – no może za wyjątkiem kolorowych pisemek adresowanych zwłaszcza do kobiet, to mają rację. Gdyby nie publikowane tam zdjęcia o tematyce pobudzającej wyobraźnie powszechnego czytelnika, a może raczej oglądacza, to i ten dział prasy ległby już dawno w gruzach. Zaglądnąłem do Internetu w poszukiwaniu czegoś więcej o dynamicznie rozkwitającym fenomenie komunikowania się przy pomocy piktogramów, a więc obrazków jaki opanowuje nasze społeczeństwo. Znalazłem m. in. to: http://mysl24.pl/kultura.html?start=30  –We współczesnej kulturze słowo walczy z obrazem i wiele wskazuje na to, że na wielu frontach ponosi sromotną porażkę.  Ludzie nie czytają, a jak czytają, to mało i niekoniecznie ze zrozumieniem. Królują dziś króciutkie notki, napisane prostym, a często wręcz prostackim językiem, do których dołączone jest obrazkowe streszczenie. Portale internetowe pełne są tekstów bardzo skromnych tak w treści jak i w formie…
…Większość komunikatów, na które można natknąć się w Internecie (ale dotyczy to również prasy, nawet tzw. tygodników opinii) napisana jest językiem tabloidowym, pełnym kolokwializmów (a nawet czasem wulgaryzmów). W zamian za to rośnie w siłę przekaz piktograficzny – krótkie komiksy, zdjęcia czy grafiki z krótkim komentarzem.  Oczywiście nie od dziś wiadomo, że obraz wart jest tysiąca słów i za pomocą jednego zdjęcia można pokazać więcej niż w długim tekście. Pytanie tylko, czy można przekazać więcej, lub choćby tyle samo? I jaka jest jakość tego przekazu?
…Teksty pisane dla mniej lub bardziej masowego odbiorcy wulgaryzują się i upraszczają. Pojawiają się w nich słowa, których użycie w tekście przeznaczonym do publikacji jeszcze niedawno było nie do pomyślenia, zaś prostota formy idzie w parze z ubóstwem treści.Tu mogę już przejść do rzeczy. Jestem czytelnikiem takich właśnie piktogramów udostępnianych przez moich znajomych na Facebooku z szybkością karabinu maszynowego. Przyznaję, że prawdziwe jest stwierdzenie mówiące o tym, że:  „za pomocą jednego zdjęcia można pokazać więcej niż w długim tekście”. Dzisiaj rano ktoś wkleił takiego oto demota:

z dopiskiem: Jak te czasy się zmieniają… Ja udostępniając rysunek na swoim koncie dodałem mu nową treść:Po co tracić czas na rozmowę? Czy tata wie coś więcej niż wujek Google? A mama jest w czymś lepsza od cioci Wikipedii? Komentarzy brak. Lajków kilka. Sprawa jest oczywista, więc o czym tu rozmawiać?

Ktoś znajomy udostępnił chwilę później demota przedstawiającego rysunek Ali Baby z tekstem: – Przy następnych wyborach głosujemy na Ali Babę…Przynajmniej będziemy mieli pewność, że rozbójników będzie tylko 40… Dopisałem tylko : – Dobreee!!! I dodałem lajka. Te piktogramy zaliczam do udanych i ich twórcom wyrażam uznanie. Co jednak powiedzieć o stronach publikujących niby to sentencje , złote myśli, czy jak jeszcze można to nazwać, które nie wiadomo czemu mają służyć. Dzisiaj dla przykładu przeczytałem takie arcydzieło:
– Mierz wysoko, a po ziemi stąpaj twardo, będziesz skazany na sukces…Setki lajków i westchnień, że to prawda. Jeśli to ma być mądrość życiowa to co dopiero powiedzieć o takiej:
– „Na sukces składa się 2 proc. talentu i 98 proc, ciężkiej pracy”. Ja przyznaję rację tej drugiej sentencji więc do tamtej dopisałem: – A do roboty, to kto się zabierze? Tu również brakuje polemiki.
   Niekiedy pod takimi mądrościami wymieniam się ze znajomymi poglądami na jej wartość, ale nie udaje mi się obalić ich przekonania o słuszności cytatów. Oto przykład takich zmagań:
Piktogram: Czasami przychodzi taki moment, że ma się ochotę zostawić wszystko i iść gdzieś w cholerę
– Ja: –To dlaczego się wahasz? Idź w cholerę – powiedział uprzejmie kolega z pracy…
– H.A – bo ten kolega nie rozumie jak to jest i po prostu mu nie zależy, a ona ma wszystkiego dość i nie zależy jej już na niczym
– Ja – Ale jak jej na niczym nie zależy, to co ją wstrzymuje? Go!!!
– H.A – Ja bym jej powiedziała: – Nic się nie martw, będzie dobrze daj sobie troszkę czasu
– Ja – Te sentencje – niby życiowe, to tylko o kant rozbić. Psują dziewczątkom w głowach i nic więcej
– H.A – Oj tam , psują , niektóre są bardzo pouczające
– Ja – Na przykład ta powyżej?
– H.A – ta akurat mi pasuje, bo rzeczywiście mam wszystkiego dość, i poszłabym w siną dal , tylko że dziś za zimno
– Ja –  i byłabym sina zanim dotarłabym „w siną dal”?
– H.A – no właśnie
– Ja –  A jeśli do rana problem minie, to co wtedy po takiej radzie?
– H.A –  nie wiem czy minie
– Ja – „Ranek dobry panek” – przynosi nowe spojrzenie na problem i nowe możliwości jego rozwiązania
– H.A – nie zawsze
– Ja – Niestety, nie zawsze…
Oto jeszcze jedna mądrość wyrażona w piktogramie o następującej treści: Są takie momenty, gdy mi czegoś brakuje, gdy po prostu czuję się samotna. Czuję, że nic nie mam…
– Zapytałem: – A główka? A nóżki dwie i rączki dwie? A kadłubek sprawny i całkiem sensowny, to jeszcze mało? Jakie NIC?
– Udostępniający: – no to wszystko jest ,ale nieraz i tak czegoś brakuje…
– Ja – To tylko IMAGINACJA TAKA!
– Piotr – Samotność to też coś, co się ma.
   Takich „mądrych inaczej” mądrości są tysiące. Są pod ręką, na klikniecie myszką. Zamiast opisać jakąś sytuację, czy stan ducha słowami wystarczy wybrać piktogram i kliknąć. Później ktoś udostępni ten, który ja wybrałem i krąży w sieci mądrość, która wdrukowuje się w świadomość małolatów zwłaszcza. Przekaz jest jasny. Masz prawo do szczęścia. Nie interesuj się tym co mówią o tobie inni. Rób swoje (choćbyś jeszcze niczego w życiu samodzielnie nie zrobił(a). Pierwsze takie piktogramy nosiły nazwę demotywatorów. Zawsze zastanawiałem się nad tym, co autor miał na myśli wybierając taką  nazwę dla swojej „tfurczości”? A może chodzi faktycznie o demotywowanie naszych dzieci?

Wychowanie do wartości

Dzisiejsza niedziela inauguruje trzeci już w kościele katolickim Tydzień wychowania (15 do 21 września) realizowany pod hasłem: Wychowanie do wartości. Konferencja Episkopatu Polski skierowała w tej sprawie list do wiernych odczytywany w kościołach w dniu 1 września br.. http://www.diecezja.radom.pl/episkopatu-polski/2659-list-kep-3tw
Czytamy w nim m.in.: Czytaj dalej

Dziewczyny dzisiaj z byle kim nie tańczą…

   Jakoś tak początkiem marca usłyszałem w radio, po raz pierwszy piosenkę, z której pochodzi tytuł dzisiejszego posta. Jest to część refrenu powtarzanego wielokrotnie w tej zgrabnie napisanej i zaaranżowanej piosence.  Szczególnie spodobało mi się określenie zawarte w dalszej części refrenu: Naturę mają coraz bardziej samczą, więc Ty się lepiej strzeż!  Postanowiłem wtedy sobie to zapisać, aby nie zapomnieć. Czytaj dalej