Rok nie wyrok

Ewa Kopacz podsumowała dziś rok rządów Platformy Obywatelskiej – czytamy we wszystkich gazetach. Premier wylicza, co z ogłoszonego rok temu expose udało się zrealizować. – To był rok spełnionych obietnic – uznała Kopacz. – Jednej rzeczy osiągnąć się nie udało – opozycja nie podjęła ręki wyciągniętej do współpracy. Szkoda – mówiła…
Przed rokiem gdy spadła na nas wiadomość o awansie Donalda Tuska na prominentne stanowisko w Brukseli , a na panią Kopacz spadł  podobny awans w kraju, to wielu dziennikarzy starało się jej doradzać w temacie czym powinna się zająć. Pomysłów było sporo, myślę że proporcjonalnie do sympatii jaką sobie zaskarbiła dotychczasowym działaniem jako minister i Marszalek Sejmu. Ja również skomentowałem to na blogu taką oto propozycją: http://tatulowe.blog.onet.pl/2014/09/15/pani-premier-nie-pyta-ale-zapewne-slucha/   Jedna rada ???:
Przeczytać  wszystkie rady,
a robić to, co zrobić się da,
ale tak do końca,
ale tak – do dna…
Nie miała bidula dobrego startu, bo przyjmowała ten urząd niczym gorący kartofel i jak się to mówi z dobrodziejstwem inwentarza, gdyż całą zapiekłą nienawiść do Tuska natychmiast przelano na nią. Przejmowała więc wszystko co tamten naobiecywał  i wszystkie problemy, które wewnątrz PO wykreował poprzednik. Złośliwi powiadają : Gdzie diabeł nie może tam kobietę pośle… No i posłał. Klimat tamtego czasu próbowałem oddać w kolejnym tekście z 3.10.2015 r., któremu nadałem tytuł: Nowy rząd. Krajobraz po bitwie, której nie było… Napisałem tam m.in.: Narobiło się co niemiara. Wróg publiczny no.1, który był dla wielu szansą istnienia bez walki sam zniknął z tej zabetonowanej od lat przestrzeni publicznej. „Sprawca wszelkiego zła, który zniszczył Polskę” nieoczekiwanie dostał premię za dobrą robotę przechodząc na bardzo intratne stanowisko w Unii. Teraz będzie niszczył Unię tworząc konkurencję dla świeżo wybranych  euro posłów. Mało tego, że uciekł, to jeszcze zabrał ze sobą sporą grupę zdolnych i sprytnych ludzi. Kto teraz będzie naprawiał to wszystko zło? Kto zrealizuje te wszystkie obietnice jakie Tusk dopiero co złożył? Na domiar złego prorokowany od dawna rozpad przebrzydłej platformy nie doszedł do skutku, bo pozostawiona na funkcji zastępcy przewodniczącego „baba z prowincjonalnego Szydłowca” nadzwyczaj dobrze sobie poradziła z szansą przed jaką stanęła. I masz babo placek, zamiast rozpadu PO(paprańców) zanosi się na konsolidację w obozie władzy. Jakby tego wszystkiego było za mało, to jeszcze śmiała pozabierać zabawki wszelkim oponentom i zmieścić je w swoim expose. Czym teraz będą kusić wyborców? To jest kradzież programu! http://tatulowe.blog.onet.pl/2014/10/03/krajobraz-po-bitwie-ktorej-nie-bylo/
Jest tam również zamieszczony opis ówczesnej reakcji o. T. Rydzyka upatrującego przejęcie rządu przez samego szatana i sugerującego potrzebę wkroczenia egzorcystów do sejmu. Oto fragment jego wypowiedzi:
Nie wiem, czy ja mogę powiedzieć, że to jest rząd polski, czy to jest rząd w Polsce – mówił o. Rydzyk na antenie Radia Maryja, oceniając skład gabinetu Ewy Kopacz. – Polacy potrzebują kompetentnego rządu, a rząd Ewy Kopacz jest stary, skompromitowany podsłuchami i urozmaicony koleżeńskimi i partyjnymi roszadami – dodał. Nie wierzę, żeby aż taka słaba świadomość była, to jest już opętanie. To jest opętanie złem. Jeżeli ktoś działa tak dla pieniędzy, to jest typowy Judasz – mówił szef radia.
Ten klimat towarzyszył jej samej i całemu rządowi przez cały miniony rok niezwykle utrudniając , a nawet wykluczając tak potrzebną  komunikację społeczną . Myślę, że nawet opozycja – tak konsekwentnie prąca do władzy – nie zazdrościła pani premier klimatu jaki sama jej stworzyła.
Rok był trudny, to wszyscy pamiętamy. Pogarszające się relacje z Rosją i embargo na produkty rolne, spadek cen surowców i wynikające stąd problemy górnictwa i całego Śląska. Ciągłe zagrożenie strajkiem i roszczenia zgłaszane przez wiele grup zawodowych, a wreszcie narastający konflikt imigracyjny – to tylko niektóre z okoliczności, z którymi trzeba było się mierzyć.
Teraz mamy szczyt kampanii wyborczej sięgającej do coraz ostrzejszych form walki o dominację swoich racji i zawładnięcie umysłami wyborców, będących nie tylko fanami uczestników walki wyborczej, ale i ludzi dotychczas niezdecydowanych lub biernych. Cytowane na wstępie podsumowanie minionego roku ma tyle pozytywnych co i negatywnych komentarzy, ale nawet  prezydent przyznaje że „statystyki wprawdzie mówią, że jest wzrost, ale … Tu już jest gorzej, bo przywołuje się świadome kłamstwa i opinie nasuwające wątpliwości co do uczciwości GUS i innych państwowych instytucji – bo państwo mamy tylko teoretyczne, a faktycznie jest „kamieni kupa”- jak powiadają najbardziej zagorzali wrogowie.
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że formy stosowanej walki zupełnie mnie powalają. Choćby w tym filmie: Pani kłamie https://www.facebook.com/397510800308630/videos/955246954535009/?pnref=story  – czy to jest normalna walka wyborcza?
Kroplę goryczy przelało zamieszczenie wczoraj na Fejsbuku zdjęcia z przygotowanego powitanie premier Kopacz we Wrocławiu. Grupka ludzi trzyma rozwinięty transparent: „ Za zdradę Narodu spotka cię kara zawiśniesz na sznurze ty k**wo stara” . Zdjęcie pochodzi ze strony Bóg Honor Ojczyzna. Napisałem pod nim komentarz :
– Boga przynajmniej w to nie mieszajcie. Odpowiedź pojawiła się natychmiast:
– nic tu nie wspomina o Bogu
– A  nazwa strony? – zapytałem
– A tam na tej stronie to wszystko jest – otrzymałem odpowiedź
– Nawet groźby karalne? – drążyłem dalej temat. Otrzymałem tylko emotikona ze skrzywionym wyrazem twarzy. To i tak łaskawie, że nie potraktowano mnie określeniem przygotowanym dla pani premier – pomyślałem.
Pani Premier swoje optymistyczne podsumowanie roku zakończyła marzeniem: Chciałaby za cztery lata znów się z nami spotkać i w podsumowaniu powiedzieć : To co obiecałam, to zrobiłam. Niby nic w tym dziwnego, że tak mówi przywódca partii rządzącej, ale czy to ma jakąś moc sprawczą?

Tego nie wiem, ale się dowiem i za miesiąc tu opowiem…

Listy ułożone, sekrety objawione , nadzieje … Zawiedzione?

Już prawie miesiąc mija od czasu, gdy w tekście:  Nie każdy potrafi pisać listy… zamieściłem takie słowa:  „Główni konkurenci przedwyborczego cyrku mają nie lada problem: Jak zapewnić pozory demokracji, a równocześnie zadecydować tak, jak potrzeba dla nich samych, dla partii i dla jej jawnych, czy też ukrytych sojuszników z obozu, który reprezentują.  Przyglądam się temu cyrkowi z dużą ciekawością, bo interesuje mnie to, jak przywódcy pogodzą potrzeby partii z tzw. przyzwoitością, honorem itp. zdartymi już w świecie polityki hasłami. Liczy się wszak skuteczność. Można zmieniać poglądy, partie, idee i być, lub też nie być skutecznym. Te dziwne hasła są dla maluczkich i niech oni je stosują pozostając wiernymi tylko nam i na nas głosującym według kolejności umieszczenia na liście wyborczej, czyli bez skreśleń. My wiemy co dla nas najlepsze, a jeśli dla nas to i dla naszych wyborców, a inni niech się uczą i przyłączają się do naszychhttp://tatulowe.blog.onet.pl/2015/08/05/nie-kazdy-potrafi-pisac-listy/
Jak powiedziałem tak i zrobiłem, bo śledziłem. Podobało mi się podejście platformersów, którzy pozwolili się dołom partyjnym w regionach pobawić w list pisanie, a później zrobili solidny zamach na nie. Wywrócili przy okazji przyjęty na dole porządek list wymieniając cokolwiek nieświeżych, na nową krew, co to…  wicie – rozumicie… pociągną frekwencję, dadzą powiew świeżości, zapracują na zwycięstwo.
Pisiory – jak raczył ich uroczo nazywać satyryk oglądany na lokalnym Święcie Chleba przyjęli zupełnie inną strategię. Prezes nie bawił się w pozory demokracji. Pisał, kreślił, podkreślał, windował w górę, bądź zrzucał z piedestału, aby wreszcie pod koniec sierpnia, a więc nawet przed terminem objawić skrywaną dość długo tajemnicę. Przywódcy koalicjantów w szumnie nazywanej Zjednoczonej Prawicy doznali szoku,  gdy już mogli się wczytać w treść list. Nie oni jedni. Słynny wazeliniarz, o którym pisałem poprzednio, też  nie doczekał się gestu łaski przywracającej mu wymarzone miejsce w szeregach awangardy Narodu. Nie on jeden był w gronie zawiedzionych. Ci, co poza listami, a więc i poza parlamentem nie tracą jednak nadziei , bo jak prezes wygra, to będzie miał do rozdania bardzo dużo stanowisk w rozbudowanej do granic absurdu administracji. Będzie wszak wymiana wszystkich od prezesów po sprzątaczki. Długo czekali – należy im się. Każdemu według zasług, a wszystko … dla Polski.
Dzisiaj czytam na Onet.pl: Zjednoczona Lewica:
– Przestaliśmy się kłócić i jesteśmy gotowi wygrywać wybory. Jedziemy w Polskę, by ogłosić dwie wiadomości – o zjednoczeniu lewicy i o tym, że jest ona gotowa wygrywać wybory – mówili politycy Zjednoczonej Lewicy SLD+TR+PPS+UP+Zieloni, którzy wyruszyli w objazd busami po wszystkich województwach.
   Następni – o politycznym planktonie nie zapominając – próbują realizować swoje strategie tworzone na miarę swoich zmieniających się  (Kukiz) możliwości. Wciąż jest ciekawie zwłaszcza, że Pan Prezydent głosząc zupełnie odmienne słowa kierowane do każdego z odwiedzanych środowisk ( z przemówieniem w Szczecinie włącznie) dostarcza wciąż nowych tematów do rozmów i przemyśleń.
Nasz ci on, czy PiS- owski – oto jest pytanie  
i wcale nie łatwo znaleźć odpowiedzi na nie… Czytaj dalej

POtrzebny chyba cud… aby konkurenta zmiótł

Znalazłem kiedyś w tygodniku Angora rysunek satyryczny obrazujący treść spotkania naszej pani premier z papieżem Franciszkiem. Treść wypowiedzi w tzw. dymku była jednoznaczna. Prosimy o cud na jesień! Tylko cud może ich uratować – pomyślałem. Skopiowałem z myślą, że przyda się, a wymowa rysunku stanie się jeszcze bardziej czytelna  gdy kampania wyborcza zbliży się do finału. Czytaj dalej