Ludzie, to lubią jak im się coś gwarantuje…

Posłużę się dzisiaj fragmentem reklamy powtarzanej od jakiegoś czasu w „Jedynce” Polskiego Radia. To nie ma żadnego związku z polityką, ale …
U nas wszystko może mieć wymowę polityczną, więc i te słowa trafiają do mojej wyobraźni.
Obserwuje wydarzenia zachodzące w czasie po wyborach parlamentarnych i czytam sporo na temat różnych kalkulacji próbujących snuć hipotezy na temat, „co teraz będzie…”.  Słucham jeszcze więcej, bo w kręgu moich zainteresowań leży zarówno rządowa „Jedynka” Polskiego Radia i polskojęzyczna stacja TVN 24. Mam więc szeroki przegląd poglądów i opinii wygłaszanych i pisanych tak uczciwie, z serca, przez sprawdzonych, rzetelnych dziennikarzy, jak i takich piszących lub wyrażających poglądy wygłaszane na zamówienie konkretnej partii.
Dzieje się naprawdę sporo, bo to Senat odbity, Rząd powołany, teka ministra sportu w rękach nad wyraz wysportowanego premiera, NIK czeka na kontrolę komisji senackiej i pierwsze już inicjatywy rządowe uchwalające warunki realizacji obietnic z ostatniej kampanii wyborczej.
Czekam na expose premiera, chociaż wiem, co powie i coś tak mi się wydaje, że nie zaskoczy mnie już niczym. Nawet obrazem niezwykle skutecznego rządzenia, polską wersją dobrobytu, milionem aut elektrycznych, doliną krzemową, mieszkaniem +, stocznią produkującą promy, przekopem mierzei wiślanej, centralnym portem lotniczym, silną i nowocześnie uzbrojoną armią itd., itp.
Sporo tego już nam obiecano, a przecież dopiero startuje kampania wyborcza prezydenta RP i tu też sporo nam obiecają, bo na ostro sprawdzono to, co ująłem w słowach zawartych w tytule. Ludzie, to lubią jak się im coś gwarantuje…
Ostatnia, szeptana kampania wyborcza była przepełniona takim właśnie, praktycznym podejściem do kandydatów.
Wszyscy panie obiecywali, ale ci wreszcie dają… Dali to i tamto, a wszystko ze znakiem „+”
   Przeciwnicy rozdawnictwa, wieszczący od początku katastrofę finansową w razie spowolnienia gospodarki silnie powiązanej z Niemcami i innymi państwami UE mają już wyrobione zdanie na temat tego, co już się stało i co będzie, jak prognozy osłabienia tempa wzrostu PKB się spełnią i nie daj Boże poszybują jeszcze w dół.
Pozwolą Państwo, że nie będę silił się na analizę wizji snutej przez rząd, ani tej złowieszczej, podsuwanej przez opozycję. Posłużę się tekstem Łukasza Warzechy – prawicowego dziennikarza oceniającego początek kadencji nowego, prawicowego w przewadze Sejmu i prawicowego przecież rządu: Oto ten tekst
Liczę na konstruktywną rozmowę.

Pogadali – jak premier z Premierem

Nasza władza świętuje półmetek. Właśnie wczoraj odbyła się przedziwna konferencja prasowa. Pani de nomie  premier Beata Szydło przybyła do siedziby de facto Premiera Jarosława Kaczyńskiego aby wysłuchać Jego (z całym uszanowaniem…) oceny dwulecia sprawowanej przez nią władzy i wygłosić na tej kanwie swoją ocenę rządu i jego dokonań. Czytaj dalej

Wyskoczyłem przed szereg?

Przyznaję, że w poprzednim tekście dość gorączkowo zareagowałem na objawioną przez panią Szydło zapowiedź zmian personalnych w rządzie. I to już przez samo podjęcie tematu. Z dotychczasowego przebiegu debaty już jasno wynika, że nasi politycy po to rzucili nowy temat aby odwrócić uwagę społeczeństwa od protestu lekarzy, wizyty przedstawicieli ONZ, którzy bardzo krytycznie ocenili zmiany w polskim prawie jak również od konfliktu na osi prezydent – prezes PiS. Ponieważ temat jest bardzo nośny, a czas sfinalizowania zapowiedzi o zmianach w składzie rządu wciąż jest odległy, to jeszcze długo będziemy świadkami wielu ciekawych wypowiedzi. Będę śledził te wątki aby przekonać się czy choćby w części miałem rację.

Podejmując temat polityczny naraziłem się wielu czytelnikom, którzy nie znoszą polityki lub mają inne od moich poglądy. To stąd, jak rozumiem wynika niemal całkowity brak komentarzy. Mam zatem kolejne doświadczenie i chyba muszę tę nauczkę uwzględnić lub „zwijać interes”… albo przenieść politykę w inne miejsce, gdzie ludzie są nią zainteresowani.

Białowieska się puszcza…

Białowieska się puszcza? Czego ci studenci nie wymyślą…

Znana od lat „tfurczość” w ramach sztuki ulicznej, znana powszechnie jako graffiti, ma swój specjalny dział określany mianem Teksty z murów. Autor, który je zebrał w kupę umieścił na wstępie istotną  informację:
Na murach można napisać wszystko, tu nie działa żadna cenzura, choć czasami wydaje mi się, że powinna. W tym zestawieniu starałem się nie ujmować wulgarnych i zbyt obraźliwych określeń oraz stwierdzeń, których (niestety) najwięcej jest na naszych murach..”. Oto próbka:
Analfabeci muszom umżedż.
Bezdomni do domu.
Białowieska się puszcza.
Bogu – co boskie. A co ludziom?
Boże spraw żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce.
Buty chodzą jak zegarek.
Co masz zrobić dzisiaj – zrób pojutrze. Będziesz miał dwa dni wolnego.
Cytaty cynią  cłowieka ocytanym.
Czego Jaś się nie nauczy, z tego go przepytają.
Człowiek musi być człowiekiem, a diabeł tkwi w szczegółach.
Człowiek rodzi się mądry – potem idzie do szkoły.
Dzieci to kupa szczęścia, z przewagą kupy.
Jak sobie pościelisz to mnie zawołaj.
Jedz mniej – bramy raju są wąskie.
Jesteś tym, kim (czym) myślisz, że jesteś. Gorzej jak nie myślisz (…)

Takich produktów myśli ludzkiej jest wystarczając dużo aby się poważnie zastanowić nad możliwymi skutkami ich oddziaływań na ludzi.Zapewne zauważyli Państwo również tę informację jaką zawarłem w tytule. No to dla przykładu weźmy dla przykładu taką |Białowieską.
Wszyscy ją znają i wiedzą jak do niej trafić. Skoro różne przybytki rozpasanej muzy mają taką frekwencję, to Białowieskiej zrobiono dodatkowo wielką reklamę. Za klientami wyruszyły media, bo temat jest… – jakby to powiedzieć… bardzo nośny, a zatem może podnieść czytelnictwo prasy jak i oglądalność telewizji, zwłaszcza wśród klienteli mediów „specjalnej troski”. Nic więc dziwnego, że dla obsługi tego ruchu odnotowanego u Białowieskiej użyto również drukarzy, czyli takich korników, których nie widać, bo działają podskórnie i oddziaływają zwłaszcza podkorowo, a przy tym ryją, jak mało kto potrafi.
Białowieska zaczęła się przeciwstawiać napaści informując rząd o zagrożeniu jakie się wytworzyło. – To atak na bezpieczeństwo, które tak sobie cenimy – Zagrożona jest nie tylko Białowieska, ale i bezpieczeństwo publiczne! – rozlegały się pohukiwania ze wszystkich stron, a zwłaszcza z prawej ! Nie dopuścimy do tego aby padające drzewa uszkodziły kogokolwiek, Białowieskiej nie pomijając.
Białowieska skorzystała z najbardziej kompetentnych sił od lasów i bezpieczeństwa publicznego, od ministrów poczynając, przez zwarte i zdyscyplinowane rzesze leśników i straży leśnej, aż po sprawnych operatorów niezwykle sprawnych Harwesterów.

Dowodów mieli niezwykle dużo, zwłaszcza na potwierdzenie kreciej roboty tych paskudnych drukarzy. Zaczęło się rżnięcie i wyrzynanie oraz natychmiastowa wywózka w miejsce odosobnienia, gdzie z braku zwykłego zajęcia drukarze wymrą z nudów i nie będą zagrażać podobnym do Białowieskiej puszczom, dajmy na to Augustowskiej, Wkrzańskiej, Noteckiej, Solskiej, Sandomierskiej, Knyszyńskiej, Piskiej, Kurpiowskiej, Pilickiej, Romnickiej, Kozienickiej,Kampinoskiej, Niepołomickiej, Rzepińskiej i Gorzowskiej. A Bory, to od macochy? One też są zagrożone, bo jak się te drukarze rozpełzną po kraju to i z braku pożywienia zaczną nam atakować więźby dachowe, a wtedy co zrobimy? http://okiemprzyrodnika.blog.pl/tag/najwieksze-puszcze-w-polsce/

Żartów nie ma! Walka z graffiti, choć wciąż bezowocna, wciąż trwa. Napisy na murach też trzeba zwalczać…

 

Uchodźctwo – to wielki problem ludzi żyjących na terenach objętych wojną

Unia Europejska już dość dawno rozwiązała problem napływu poprzez Morze Śródziemne imigrantów z Afryki, jak i z krajów arabskich trafiających tam, gdzie najbliżej, czyli do Włoch i Grecji. Cena za jaką zgodzono się na utrzymanie ich w bezpiecznej odległości od pozostałych krajów to znaczące wsparcie finansowe tych krajów buforowych i decyzja o solidarnym rozwiązaniu problemu poprzez relokację uchodźców z Grecji i Włoch do wszystkich krajów Unii. Długo nad tym pracowano aż wreszcie wszystkie kraje , ustami swoich premierów  ( nas reprezentowała premier Ewa Kopacz) zgodzili się na przyjęcie do swoich krajów zaproponowanych „kwot” uchodźców i przynależny ryczałt unijnych środków pieniężnych. Urzędnicy Unii odtrąbili sukces, bo mając w ręku swoistą umowę uważali, że sprawa została rozwiązana. Nic bardziej mylnego. Niektórzy uznali, że nie ma ciągłości istnienia państwa i podpis byłego już premiera nie zobowiązuje jego następcy. Pacta sunt servanda (łac. umów należy dotrzymywać) – jest tylko zapisem, ale nie zobowiązaniem. Przepychanka trwa. Naciski płynące z Unii aby przystąpić do realizacji umowy o relokacji uchodźców zbywane są deklaracjami pomocy uciekinierom tam gdzie dzieje sie im krzywda, czyli u nich na miejscu zamieszkania lub przebywania. Coś się robi w temacie, ale jakby tak na uboczu unijnego problemu. Konflikt się zaostrza. Padają wzajemnie oskarżenia i pogróżki. Unia straszy konsekwencjami, a rząd zwala wszystko na poprzedników.
Była Premier RP pani Ewa Kopacz powiada: „nie można jednocześnie być i nie być w UE”, czy „być w Unii wtedy kiedy sami UE potrzebujemy, a odwracać się plecami, kiedy są problemy”. – Jesteśmy w UE. To my, Polacy, w sposób szczególny znamy znaczenie słowa solidarność. Często czekaliśmy na pomoc i wsparcie innych krajów, wtedy kiedy u nas było ciężko. I dziś kiedy inni zwracają się o pomoc do nas, my nagle udajemy, że to nas nie dotyczy. Zastanawia mnie dlaczego akurat rząd pani Beaty Szydło jest tak niewrażliwy na nieszczęście, szczególnie małych dzieci i matek, które uciekają przez Morze Śródziemne – zaznaczyła b. premier. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kopacz-polska-powinna-wypelnic-zobowiazania-ws-uchodzcow/fhms1d7

Ma rację jako polityk, obywatel, katolik, ale i druga strona też ma swoje racje i zaciekle ich broni oświadczając, że nie chce nad Wisłą tego, co zafundowali sobie nasi unijni partnerzy, bo bezpieczeństwo Polaków jest im najdroższe, a kar za złamanie umowy się nie obawiają…
Tak sobie rozmyślając postanowiłem zapytać moją młodą znajomą, bywałą w zachodnim świecie, gdzie mogła zaobserwować czym grozi nam nawiązanie do francuskich, holenderskich, czy belgijskich standardów emigracyjnych. Oto nasza rozmowa na ten temat:
Kasiu, zabieram się do napisania na blogu o naszym problemie z imigrantami. Możesz powiedzieć jakie zdanie masz na ten temat jako przedstawicielka świata młodych?

– Moje zdanie jest podzielone na dwie części. Jestem zaprzyjaźniona z różnymi kulturami i krajami. Każdy naród jest inny. Każdy ma wady i zalety, tak samo jak my. I w każdym są złe i dobre osoby. Mądre i głupie… Dlatego nie możemy wrzucać wszystkich do jednego wora.
Jeśli chodzi o aktualny napływ imigrantów wyznających Islam, to moje nastawienie do tej społeczności jako religii jest bardzo sceptyczne i negatywne. Znam tę kulturę i sposób myślenia tych ludzi, którzy są nastawieni stricte na siebie. Wykorzystują ludzi do swoich celów. Natomiast jest tu mały wyjątek. Ludzie wysoko usytuowani finansowo są bardzo mili i chętni do pomocy. Natomiast wszyscy którzy muszą dla tych osób pracować są bardzo zmotywowani do osiągnięcia wysokich pozycji i uczestniczą w świadomym manipulowaniu głównie młodymi kobietami w bardzo kulturalny sposób.. W ten sposób dążą do zapewnienia sobie potomstwa w różnych kulturach …które chcą świadomie przysposobić do swojej religii. Jest to bardzo świadome i perfidne wykorzystywanie młodych kobiet, które są głupiutkie i chętnie słuchają komplementów oraz pięknych adoracji… Kończy się to potajemnymi randkami i seksem w hotelu. Wiec każda z nich czuje się wyjątkowo, a ich mózgi są uśpione. Na tym polega ich słodka tajemnica i bazujący na biedzie imigranckiej wspólny cel, którym jest wywalczeniu sobie Islamu na całym świecie. Bo tylko tak dają sobie radę. Oczywiście, że zdarzają się również te chamskie marginesy stosujące przemoc, dokonujące gwałtów lub popełniając samobójstwa w dużych skupiskach ludzi przy użyciu bomb lub przy pomocy podobnych do tego przedsięwzięć. Ten naród nie jest głupi wie kogo ma posłać na śmierć, a kogo wykorzystać do przedłużania rodu. Zazwyczaj odbywa się to w standardowy sposób dopóki kobieta jest chętna po urodzeniu dziecka wyznawać islam jest bezproblemowo. Ma dobrze… Problem pojawia się gdy chce by jej dziecko było np. chrześcijaninem. Dlatego jestem stanowczo przeciwna. Obserwowałam koleżanki, które jak „cielaki na rzeź” szły za mężczyznami… żonatymi, i utrzymującymi kontakty seksualne z wieloma kobietami. Pomimo posiadania świadomej wiedzy na temat czego mogą się spodziewać kompletnie głupieją. Myślę, że wynika to z niskiej samooceny oraz zaniku u mężczyzn w innych kulturach wysokiej kultury osobistej. Obcy mają przewagę nad naszymi, ale to idzie w złym kierunku. Jest to przykre, bo oni świadomie zabijają posiadane przez ludzi zasady zmuszają do porzucenia własnego ja.

– O…. Dziękuję za tak szerokie uzasadnienie swojej niechęci do islamistów. Ja też nie mam do nich zaufania, ale mam rozdarte serce, bo jako chrześcijanie jesteśmy przecież za ekumenizmem, a z drugiej strony nie chcemy pomóc uciekinierom z terenów objętych wojną. Premier Kopacz w imieniu Rządu RP, jesienią 2015 zobowiązała się do przyjęcia 7 tysięcy uciekinierów z Syrii, którzy uciekając przed wojną dotarli do Włoch i Grecji. Zmienił się rząd i teraz mamy całkowitą odmowę wypełnienia postanowień tamtej umowy z Unią

– Ogólnie mimo, że aktualna polityka w naszym kraju mnie nie przekonuje… to jeśli chodzi o ten aspekt sprawy, to jako matka odczułam pewną ulgę i jestem szczęśliwa z tej odmowy. Nie bez powodu aktualnie z córką przebywam w Polsce. Cały czas mamy duży dylemat gdzie spędzić resztę życia. Nie chce aby moje dziecko było kiedyś zmuszone żyć z niechrześcijaninem. Może jest to nieodpowiednie myślenie, ale tak właśnie myślę. Mam dużą świadomość naszej wiary oraz wielkie do niej przekonanie. Tę świadomość nabywałam w Polsce, w niewielkim gronie ludzi innego myślenia. Liczne wyjazdy za granicę uświadomiły mi kim jestem. Jakie jest moje własne ”ja”, kim chcę być i jakie wartości wyznawać, bo za granicą mogłam poznać inne myślenie. Ale swój kręgosłup moralny miałam okazję kształtować w ciszy i spokoju. I wiem, że to właśnie wypływa z beztroski dzieciństwa. Prawdą jest także to, że przeżywam również problem rozdarcia. Mam wielu dobrych znajomych, którzy wyznają Islam, ale wiedzą, że jestem bardzo sceptycznie nastawiona do jakiejkolwiek rozmowy porównawczej na temat religii. Wiedzą, że nasze kontakty będą zachowane jeśli w grę nie będzie wchodzić religia. Dlatego jestem samarytaninem, który zna i broni granicy kiedy ktoś chce wejść pomiędzy mnie, a wyznawane przeze mnie wartości religijne. Jest to niestety temat bardzo kruchy.
Pomoc uciekinierom jako ludziom…Tak, chętnie pomagam każdemu. Ale zagrożeniu jakie wynika ze zorganizowanego myślenia i działania na moją niekorzyść – stanowczo mówię nie!.
– Myślę podobnie i generalnie nie ufam wyznawcom islamu, chociaż gdy robiłem modernizację mieszkania dla Irakijczyka w Chicago, to zwróciłem uwagę na to, że nigdzie nie częstowano nas jako robotników codziennie kawą i nie troszczono się o nas tak, jak w ich domu bywało. Wszędzie są ludzie i ludziska. Mam świadomość tego jak trudną decyzję starają się rozwiązać rządzący Polską i władze Unii i nie zazdroszczę im ani władzy, ani pieniędzy. Coś muszą zrobić z tym fantem . Będziemy obserwować i wyciągać wnioski. Dziękuję za pomoc i szeroką wypowiedź.
– To, że jako robotnicy byliście traktowani na wysokim poziomie, to też nie jest przypadek. Jak sam pan mówi dokonywaliście modernizacji. Jeśli on zadba o was, to wy zadbacie o niego. Tak jak mówiłam oni nie są idiotami. To inteligentny naród. Wiedzą jak postępować z ludźmi. Miałam możliwość poznania ludzi z wysokim wykształceniem reprezentujących ich narodowość. Wniosek jest jeden:  Świetni pedagodzy, inteligentni rozmówcy manipulujący rozmową w taki sposób aby dowiedzieć się wielu cennych rzeczy w bardzo okrężny sposób. I to ich wyróżnia, zwłaszcza na naszym tle. My nie mamy potrzeby tak wnikliwego poznawania ich, aby zrozumieć ich myślenie. Oni nas rozpracowują poznając i to daje im przewagę. Wiedzą jak nami manipulować. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.
Dziękuję Kasiu za interesującą rozmowę. Pozdrawiam i mam nadzieję do następnego pogadania
Jest o czym pogadać, prawda? To może pogadajmy. Może to coś da? Kto wie?
P.S.
Na koniec ubiegłego roku liczba uchodźców sięgnęła 65,3 miliona osób. To najwięcej w historii – czytamy w najnowszym raporcie Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) (za 2016 rok). Takiej fali przesiedleń nie było nawet po II wojnie światowej. W porównaniu z 2014 r. liczba osób przymusowo przesiedlonych wzrosła o 5,8 miliona. Po raz pierwszy w historii przekroczyła ona barierę 60 milionów. Co oznacza, że obecnie co 113 mieszkaniec naszej planety albo ubiega się o azyl, albo jest uchodźcą, albo wewnętrznym przesiedleńcem. http://businessinsider.com.pl/wiadomosci/ile-jest-uchodzcow-na-swiecie-liczba-wzrosla-do-65-milionow/ljcz0ww

Zrozumiałem, że już wielu rzeczy nie rozumiem…

Posłuchałem sobie dzisiaj tego, co mieli do powiedzenia politycy wszystkich stron w programie  „Kawa na ławę” TVN 24. Zaraz po tej bulwersującej audycji wątek był kontynuowany w programie „Loża prasowa”, w której prawie te same kwestie oceniali dziennikarze reprezentujący lub tylko sympatyzujący z niemal wszystkimi opcjami politycznymi. Dlatego przyszło mi na myśl to zdanie jakiego użyłem w tytule. Nie pierwszy raz zresztą.
Jest to jakiś rodzaj debaty, w której na ogół przestrzega się zasady równego dostępu do mikrofonu. Chociaż z góry wiadomo co kto powie i jakie stanowisko zajmie wobec kwestii zgłoszonych przez prowadzącego lub innego dyskutanta, to jednak wiedza jaką z tego typu audycji można wynieść jest przydatna. Każdy słuchający ma prawo odrzucić ziarno od plew i czegoś więcej się dowiedzieć o tzw. kuchni gdzie uprawia się politykę.

Dzisiaj pytano o stosunek do organizowanego przez PO wczoraj (sobota 6.05.)„Marszu Wolności”, o prezydenckiej propozycji zorganizowania referendum w sprawie zmiany konstytucji, o zmianie rzecznika prasowego prezydenta.
Tematy ilustrowano wypowiedziami polityków z obydwu stron frontu walki o władzę, co doskonale napędzało dyskusję i jednocześnie jakoś ją dyscyplinowało.
Nie wiem jak by wyglądała debata zorganizowana po naszej stronie ekranów, bo wiem, że każdy słyszy co innego i w dyskusji wali prosto z mostu na zasadzie zabić przeciwnika, czym się tylko da. „Jak nie masz argumentów, użyj ekskrementów”!!! – podpowiadają swym przykładem zaperzeni w sporze dziennikarze, jak i politycy, a to się udziela, to idzie między ludzi.
Swoi mogą kłamać i oszukiwać, bo…  zrozumiałe, że co innego się mówi w kampanii, a co innego się robi w czasie, gdy już zdobędzie się władzę. Przeciwnikowi tego nie wolno, bo to jest niewybaczalne i dyskwalifikujące do któregoś tam pokolenia z rzędu.
W tym sporze przytoczono dzisiaj słowa Jarosława Kaczyńskiego wygłoszone w Szczecinie zwłaszcza te głoszące że PiS jest partią wolności, a wolność jest w Polsce szanowana. Jak więc można protestować wychodząc na ulice w Marszu Wolności”? http://radioszczecin.pl/1,353566,kaczynski-w-szczecinie-wolnosc-w-polsce-jest
Nie przytaczano dalszego ciągu tamtejszej wypowiedzi, w której prezes prezesów wygłosił, ot tak sobie i po swojemu dygresję zawierającą się w słowach:
‘…Ja wiem, że zdarzają się takie osoby, które gdyby im w telewizji wmawiano, że w środku zimy jest lato, to by wyszły na dwór ubrane w lekką koszulę, bo by w końcu w to uwierzyły…”
Czekałem na to , że wytrawni uczestnicy dzisiejszej debaty znajdą w tych słowach wyjaśnienie przyczyn dlaczego PiS tak ochoczo zagarnął media narodowe, w tym TVP 1, TVP 2, TVP- Info, Oddziały terenowe TVP i Polskiego Radia. Dlaczego PiS tak ofiarnie zabiega o przychylność Telewizji TRWAM i Republika, o Media internetowe.
Ma kto tłumaczyć ludziom, że w środku zimy jest lato, a czarne jest białe.
Linia podziału pomiędzy ludźmi przebiega według oddziaływania tych mediów.
Powiedz mi jaką telewizję oglądasz, a powiem ci kim jesteś…” – nieprawdaż?

Retusz, retusz, retusz musi być…

Moja blogowa znajoma @Agni opisała na swoim blogu arcyciekawe zjawisko społeczne polegające na uporczywie toczonej, ale często przegrywanej walce z różnymi defektami naszej urody. W myśl panującej mody na młodość, szczupłą sylwetkę, atrakcyjność towarzyską i coś tam jeszcze jesteśmy w stanie zrobić bardzo wiele aby choć z grubsza nawiązać do ideałów:  LINK  Sprawa dotyczy głownie kobiet ale przecież wiemy, że coraz częściej w tej walce biorą udział również mężczyźni, nie tylko metroseksualni, dla których szczególną rolę odgrywa skupienie się na własnej cielesności, podążanie za modą, korzystanie ze zdobyczy kosmetyki, chirurgii upiększającej  itp. pomysłów. Czytaj dalej

Trudne i rzadkie słowo HONOR

Tak się składa, że ostatnimi czasy oglądam programy telewizyjne serwowane przez TVN 24. Tematy ostatnich dni, to wypadek samochodowy z udziałem pani premier, od rozważania którego aż mdło się robi chyba każdemu telewidzowi, no i sprawa odarcia z honoru polskiego oficera przez praktyki stosowane w MON z udziałem pana Misiewicza. Czytaj dalej

W Nowym Roku wszystko ci Volvo…

Mija już 2 tygodnie od czasu jak uziemiłem się w domu aby poprzez izolację od czynników zewnętrznych wspomóc kurację  mojego dożywotniego już nieszczęścia jakim jest POChP. Gdyby ktoś nie wiedział co oznacza ten skrót, to wyjaśniam Przewlekła Obturacyjna Choroba Płuc. Co roku o tej porze (chłód, wilgoć, wiatr, mróz, a teraz i smog)odczuwam długotrwałe skutki pogorszenia   stanu zdrowia. Objawia się to uporczywym kaszlem i brakiem pozytywnej reakcji na antybiotyki, a także inne lekarstwa doustne i wziewne. Nie pomagają też syropki na suchy, czy też na mokry kaszel. W tym roku mam silne negatywne wsparcie ze strony istnej plagi jakim okazuje się smog. Znaliśmy go z Chin, Anglii, innych metropolii, z naszego Krakowa, ale to było zawsze gdzieś daleko. W tych dniach, ta istna plaga cywilizacyjna dotarła również do nas i męczy i dręczy. Nawet dzieciom zakazują wychodzenia na dwór, na pole, czy na powietrze – jak kto woli. A w domu, jak to w domu. Starsi Panowie niegdyś śpiewali …

W czasie smogu dzieci się nudzą
To ogólnie znana rzecz…
…Więc tu trzeba by zalecić, w czasie smogu nie mieć dzieci, 

a już jeśli one są, to uważać strasznie, bo:
W czasie smogu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się, ale strasznie nudzą się w …
Co robić w czasie takiego przymusowego przebywania w domu? Telewizja, komputer, radio, gazety, jakieś robótki domowe… Ze wszystkiego korzystałem po trochu zwłaszcza, że działo się bardzo dużo tak na szczytach naszej władzy, jak i tam gdzie echa popisów  naszego POPiS-u, docierały najszybciej. Wojna o prymat Totalnej Władzy nad zmieniającą się pozycją Opozycji Totalnej była zażarta, bo jak nie wiadomo o co chodzi to podobno chodzi o wpływy, forsę i tzw. koryto.
Przy okazji śledzenia toku wydarzeń w ciemnym gmachu naszego Sejmu jak i w kuluarach tego gmaszyska dała mi się we znaki siła reklamy kierowana obecnie pod indywidualnego potencjalnego klienta. Dziwnym trafem przewagę w  tej akcji reklamowej zdobyły środki na potencję i samochody. Z fragmentów jednej z nich uczyniłem tytuł tego tekstu: Podobno… W Nowym Roku wszystko ci Volvo. Zastanawiałem się do kogo personalnie kierowano tę reklamę? Bohaterem wydarzeń w naszym parlamencie jest wprawdzie jeden facet nie mający swojego własnego samochodu, ale ten akurat nie szuka samochodu na własność, bo ma do dyspozycji odpowiedni samochód wraz z ochroniarzami, którzy pilnie strzegą tak bogatego klienta. A może to hasło oznacza, że teraz, po dokonanej próbie sił faktycznie wszystko mu wolno? Pokazano w jakichś migawkach bójkę w parlamencie Turcji, gdzie podobna próba pokazania światu kto tam rządzi dokonywała się akurat w tym samym czasie i to z pozytywnym dla tamtego satrapy rezultatem.
W innej reklamie powtarzanej do znudzenia można się dowiedzieć o tym, że : Toyota Crossover jest napędzany zachwytem. Najnowsze dzieło … Od pojawienia się na rynku C-HR niezmiennie budzi zachwyt użytkowników na całym świecie…
Dni otwarte tuż tuż i aż strach pomyśleć co będzie jak tłumy przybędą do salonów Toyoty aby z zachwytem  spoglądać na ten model. Rozjadą się te samochody po świecie i niczym perpetuum mobile będą nawijać na koła wszelkie możliwe drogi i bezdroża, a zachwyceni klienci pozostaną bez takiego cacka. Szkoda.
Ciekawe na jak długo dadzą nam spokój?

 

Ćwierć kadencji rządu Zjednoczonej Prawicy za nami…

Chciałem dać inny tytuł ale gdy zajrzałem do archiwum bloga, to znalazłem tam tekst sprzed roku, napisany z okazji pierwszej rocznicy premierostwa pani Kopacz. Oto LINK. Tytuł tamtego podsumowania „Rok nie wyrok” dzisiaj już mi się nie podoba, ale tekst jest warty przypomnienia. Napisałem wtedy: Czytaj dalej