Niedzielne przemyślenia

„Dla roboty wszystkie dzionki, a niedziela jest dla żonki” – powiedział ktoś znacznie wyżej postawiony niż ja i tego się trzymam.

Niedziela jest to czas przeznaczony na rodzinne bycie razem. Rano śniadanko, później kościół, jakiś niedzielny wspólnie przygotowywany obiad i popołudnie relaksacyjno wypoczynkowe spędzane we dwoje, ale dość często zdarza się spędzać ten czas z kimś jeszcze. Na luzie i bez nerwów.

Dzisiaj w kościele usłyszeć można było w czytaniach i Ewangelii dość znajomo brzmiące  słowa:

…Chrześcijaństwo jest dla nas wielką szansą, ale także niezwykle odpowiedzialnym zadaniem. To ewangeliczny program na życie, którego cel wyznaczył Bóg, a środki do niego prowadzące dobieramy dzięki wolności i rozumowi oświecanemu przez Ducha Świętego. „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” – mówi Chrystus do uczniów. Dar życia, otrzymane talenty, a przede wszystkim ofiara Odkupiciela są dla nas wezwaniem do służby. One podnoszą nasze człowieczeństwo i potwierdzają naszą godność dzieci Bożych.

(Łk 12,32-48)

W homilii wygłoszonej przez naszego proboszcza znalazło się szerokie objaśnienie do przeznaczonych na dzisiaj słów Pisma Świętego. Szczególnie akcentowany był powszechny:

–         Brak odpowiedzialności za czyny,

–         Nabyty brak odporności na pokusy,

–         Brak umiejętności przewidywania dalekosiężnych skutków swoich czynów.

Każdy z tych ugruntowanych w społeczeństwie „grzechów głównych” był poparty stosownymi przykładami. Dla mnie bardzo przekonywającymi.

O ile łatwiejsze i bardziej dostatnie byłoby nasze życie codzienne, gdyby nie te nasze przywary? Każdy może przytaczać przykłady chrześcijan łamiących zasady Boże i ludzkie, aby tylko napchać sobie kasę. Aby sięgać po nie swoje, aby oszukać klienta sprzedając mu wadliwy towar, czy usługę, aby mnożąc sztucznie trudności skłonić petenta do wręczenia stosownej łapówki itd., itp.

Słuchałem i zastanawiałem się nad tym, czy w kościołach do których uczęszczają nasi politycy też padają podobne słowa i argumenty? A ci, którzy nie chodzą do kościoła, albo i chodzą tylko od „wielkiego dzwonu” to mają jakąś okazję wysłuchania podobnych słów i argumentów, które mogłoby poddać ich działania jakimś normom etycznym lub kryteriom zwykłej przyzwoitości?

Po powrocie do domu znalazłem tekst czytań na niedzielę 11.08.2013r., aby jeszcze raz je przeczytać i przemyśleć. Przeczytałem je wraz z komentarzami  ks. Edwarda Stańka. Oto fragment jego wypowiedzi dotyczący kryzysu odpowiedzialności:

…W poszukiwaniu źródła nieszczęść, jakie dotknęły nasz naród, słusznie wskazuje się na brak odpowiedzialności. Jest to groźna choroba ludzkiego serca, której skutki można obserwować we wszystkich dziedzinach życia. Nieodpowiedzialni ludzie składają przysięgi małżeńskie, by po kilku latach łamać je i porzucać współmałżonka. Nieodpowiedzialni rodzice wychowują dzieci. Nieodpowiedzialni inżynierowie budują zakłady zatruwające wodę, ziemię, powietrze. Nieodpowiedzialni dyrektorzy, nauczyciele, kierowcy, dozorcy… prawie na każdym kroku można dostrzec tragiczne dzieła nieodpowiedzialnych ludzi. Ta sama choroba niszczy serce niesłownego szewca, który pięciokrotnie przesuwa termin naprawy butów, i wielkiego dyrektora, który w sposób nieprzemyślany kładzie podpis pod wieloletnią umową handlową z zagranicznymi firmami.

Trzeba, i to w skali narodowej, dokładnie przeanalizować przyczyny wzrostu tej groźnej choroby i określić wszystkie możliwości jej przezwyciężenia. Dopóki nie wzrośnie stopień odpowiedzialności indywidualnej i społecznej o żadnej odnowie życia narodowego nie będzie mowy. Dla chrześcijan kryzys odpowiedzialności w naszym narodzie to zjawisko szczególnie bolesne. Ujawnia ono bowiem nie tylko słabość narodu, ale przede wszystkim słabość ducha polskiego chrześcijaństwa. Do istoty bowiem naszej religii należy wielkie poczucie odpowiedzialności zarówno wobec Boga, jak i ludzi…

Niech każdy sam sobie odpowie jak faktycznie wygląda nasza odpowiedzialność za kraj, za sprawy publiczne, za dzieła któremu służy jako osoba publiczna będąca lekarzem, nauczycielem, urzędnikiem, działaczem samorządowym, czy partyjnym. Każdemu wiele się należy od państwa, ale państwu nic się nie należy od nas, bo to są złodzieje, zaprzańcy, zdrajcy itd.

Wszyscy politycy mają pełne usta frazesów o poświęceniu w służbie dla dobra ogółu, a jak jest w istocie, to wszyscy wiemy. Służba tak! Lojalność tak, ale przede wszystkim wobec szefów swojej partii, a nie państwa i społeczeństwa. Władza jest celem nadrzędnym, a jak się ją zdobędzie, to już pozostaje do realizacji, nie mniej ważny, kolejny cel: Utrzymanie się przy władzy. I tak kółko się toczy. Od wyborów do wyborów, z próbami wcześniejszego rozp…wszystkiego, co powstało wcześniej i zaprowadzenia swoich porządków, od samej góry po sam dół drabiny społecznej. Od Prezydenta do salowej w szpitalu, czy woźnej w szkole.

Gdy zaczynały się u nas przemiany ustrojowe, to o naszych demoludach, a w tym i o Polsce mówiono w świecie, że jesteśmy wszyscy dotknięci ciężką chorobą o nazwie AIDS Wschodu. Objawy tej choroby mieściły się w diagnozie:
Zespół Nabytego Braku Odpowiedzialności za Własny Los.

Mija 24 lata od początków tamtej przemiany, a my wciąż jesteśmy w tym samym miejscu. Akceptujemy kapitalizm, ale marzymy o socjalizmie. Poza lewicowym SLD wszyscy są prawicą, ale jawnie głoszą programy socjalistyczne, bo wyborcy chcą, aby odpowiedzialność za ich jednostkowe losy wzięło na siebie państwo. A coraz biedniejsze i zadłużone  państwo wciąż nie ma jakiejś wizji Polski na dziś i dla następnych pokoleń, a więc i brakuje mu długofalowej polityki służącej realizacji tej wizji. Wciąż żyjemy od wyborów do wyborów, a sprawy publiczne są prowadzone w taki sposób, aby skomplikować wszystko co się da, tylko po to, aby zaciemniać faktyczny zakres kompetencji i odpowiedzialności, aby nie dało się nikogo rozliczyć i pociągnąć do odpowiedzialności. Byli tacy, którzy obiecywali puścić w skarpetkach tych, którzy bez pracy dorobili się kolosalnych majątków i każdy wie jak to się skończyło. Następni też obiecują . Bardzo wiele obiecują. Potrafią to robić z wdziękiem i trafiać do wielu, bardzo wielu ludzi.

Na upały – pielgrzymka

Przełom lipca i sierpnia funduje nam upały w jakich trudno normalnie funkcjonować, nawet młodym i zdrowym ludziom, a co dopiero starszym i schorowanym? Władze samorządowe pomagają nam jak mogą instalując w miastach kurtyny wodne i stawiając do dyspozycji potrzebujących wodę do picia. Zakończony niedawno Przystanek Woodstok był przykładem znaczenia wody i ochłody dla przeżycia tego bardzo energetycznego wydarzenia. Polewanie wodą i kąpiel w błocie, to nie tylko specyficzna zabawa, ale i sposób na schłodzenie rozpalonych głów i ciał. Jak istotny? Tuż przez jego zakończeniem Jerzy Owsiak na pytanie co się zmieni w przyszłym roku, odpowiedział WODA. To jest bolączka dla organizatorów takiej masowej imprezy i jej uczestników. Czytaj dalej

Gołąbki pokoju

Prezes PiS po raz kolejny zdecydował się na przebudowę swojego wizerunku. Teraz jako szczególnie zatroskany o zrujnowaną (według PiS) gospodarkę jeździ po kraju przedstawiając program swojej partii, który w założeniach ma przywrócić właściwe relacje ekonomiczne i społeczne (z naciskiem na społeczne jednak) i poprawić nasz byt na tyle, aby młodzi ludzie przestali wyjeżdżać „za chlebem” i urządzili się w kraju nad Wisłą, aby tu zechcieli pracować na siebie, na emerytów, rodzić dzieci i „nie czynić tego z przymusu lecz z ochoty”. Wiele się ostatnio zmieniło wokół prezesa. Odsunięci zostali „jastrzębie”, a medialną szansę uzyskali ludzie mający wizerunek „gołębi”. Pośród nich prezes jest najbardziej niewinnym i oczywiście krzywdzonym przez innych niezasłużonymi atakami , a to wszystko odbywa się w ramach polskiej wojenki na górze.

Jeżdżą zatem panowie politycy – z opozycji zwłaszcza odwiedzając małe miasta i miasteczka i nie szczędząc swego drogocennego czasu i trudu agitują już przekonanych swoich zwolenników do oddania odpowiedzialnego głosu w najbliższych wyborach. Przecież wcale nie musi tak być jak jest, powiadają.


Polakom należą się rządy prawe i sprawiedliwe. Najwyższa pora usunąć nieudaczników i zastąpić ich udacznikami
. Tylko wtedy mamy szansę na wyjście z zapaści w jaką wpakował nas Tusk ze swoimi poplecznikami… To nic, że nie udało się konstruktywne wotum nieufności. Przeprowadzi się kolejne. Kandydat techniczny wraz z rządem cieni wciąż jest gotowy do wejścia w rolę Męża Opatrznościowego, który odpowiednio kierowany, spełni wszystko co prezes obiecuje i zapewni nam wszystko to, co się nam słusznie należy.

Inni politycy jeśli coś mówią, to tylko mówią, a prezes jak obiecuje to… obiecuje – usłyszałem wczoraj w telewizji pięknie powiedziane przez prezesa słowa. Ma wsparcie, tak z góry Radio-Maryjnej, jak i z dołu, od robotników prowadzonych przez Piotra Dudę – gracza (z małej litery) o najwyższą stawkę. Prezes chętnie stanie na czele narodowców jak i działaczy ruchu oburzonych, byle tylko zyskać absolutną większość i zagrać o najwyższą pulę, o Polskę rządzoną według jego norm i standardów. A są to bardzo wysokie standardy. Tak gospodarcze jak i społeczne oraz moralne.  Na dzisiaj spełnia je ok. 30 proc. prawdziwych Polaków. A co z pozostałymi? O tym potem!

To jest już bardzo bliska perspektywa. Notowania niezmiennie wskazują na rosnące, a ostatnio utrzymujące się na stałym poziomie, niczym jakieś zaklęte status quo podziały naszych sympatii pomiędzy POPIS. Trwa festiwal POPIS-owych POPIS-ów wskutek, których główna scena rozgrywek jest od lat zajęta przez te dwa obozy. Tylko SLD posługujący się ostatnio niemal identycznymi jak PIS narzędziami walki ideologicznej jakoś tam pałęta się pomiędzy goliatami walcząc o miejsce przyszłego koalicjanta zwycięzcy głównej walki sezonu.

W minioną niedzielę usłyszałem w moim parafialnym kościele dwa ważne dla Bogo-Ojczyźnianych obywateli teksty, które chciałbym im dedykować. Pierwszy z nich to psalm śpiewany pięknie przez moją młodą sąsiadeczkę:

(Ps 15,1-5)
REFREN: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie.

Kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
i mówi prawdę w swym sercu,
kto swym językiem oszczerstw nie głosi.

Kto nie czyni bliźniemu nic złego,
nie ubliża swoim sąsiadom,
kto za godnego wzgardy uważa złoczyńcę,
ale szanuje tego, kto się boi Pana.

Kto dotrzyma przysięgi dla siebie niekorzystnej,
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu.
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

To stary tekst, tak stary jak Pismo Święte. Czy stracił coś na swej aktualności? Oceńcie Państwo sami.

Drugi tekst jest jeszcze starszy, bo jest to sentencja przypisywana Arystotelesowi (384-322 pne) Jeden z uczniów greckiego filozofa Arystotelesa zapytał:

Dlaczego człowiek ma dziesięć palców, dwoje uszu, dwoje oczu, a tylko jedne usta i jeden język?
Arystoteles odpowiedział:
Ponieważ człowiek musi pracować dziesięć razy więcej niż jeść, a widzieć i słyszeć dwa razy więcej niż mówić.
…A prezes jakoś nic nie mówi o tym abyśmy się wszyscy wzięli do roboty i sami budowali swoją pomyślność, bo żaden rząd niczego nam nie da, czego wcześniej nam nie odbierze w postaci podatków. Nie mówi też o tym, abyśmy słuchali nie tylko tego, co on mówi i obiecuje, ale wsłuchiwali się we wszystko co na dany temat się mówi i pisze i sami znaleźli najlepsze dla nas i dla Polski rozwiązania społeczne i polityczne.

Blogowa „Zagwozdka”

Według słownika:  Zagwozdka jest to potocznie mówiąc: problem; trudność; szkopuł…

Przy okazji ostatniego posta poświęconego piątej rocznicy istnienia tego bloga otrzymałem wiele życzeń i miłych słów. Jako pierwszy pojawił się z życzeniami poznany i zaprzyjaźniony w wirtualnym świecie Kneź. Czytaj dalej

Tacierzyństwo zamiast ojcostwa?

Minęło kolejne święto ojców przeżywane raczej podobnie od wielu lat. Bo cóż może się tu zmienić? Ja otrzymałem piękną książkę z dedykacją i życzenia podparte pięknym kubeczkiem ze stosownym napisem i to po obydwu jego stronach. Dużo rozmawialiśmy o tatusiach  z wnukami i z ich rodzicami. Wnuki będąc jeszcze małymi dziećmi mają bardzo jednoznaczny pogląd na temat swojego tatusia i roli jaką w ich życiu odgrywa. Tu jest sprawa prosta. Kochają swoich ojców za wiele rzeczy. Gotowi są bronić swoich poglądów na temat jego wielkości. Tatuś jest dla nich – zwłaszcza dla małych chłopców najlepszym kumplem. I tak ma być. Oby do starości. Czytaj dalej

Pan Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył matkę…

Pan Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył matkę…powiada stare porzekadło. Zbliża się Dzień Matki. Coraz więcej przypomnień tego faktu pojawiało się w programie radiowym, ale były to głównie chwyty reklamowe. Ot, nagrodą w jakimś konkursie był prezent – w sam raz na Święto Matki, albo szczególna oferta Lidla – bukiet kwiatów na Dzień Matki …za jedyne…zł. Czytaj dalej

Mieć czas…

Chyba każdy z nas otrzymał kiedyś w łańcuszkowym e-mailu, lub zetknął się na forach społecznościowych z życzeniami bazującymi na chińskiej mądrości opierającej się na stwierdzeniach mówiących o tym że:
Za pieniądze możesz sobie kupić Dom lecz nie ciepło rodzinne,
Możesz sobie kupić łóżko ale nie sen.
Możesz sobie kupić zegarek ale nie czas… Czytaj dalej

Wiekopomne odkrycie

Wszyscy chcąc lub nie chcąc bierzemy udział w życiu służbowym, a nawet i prywatnym naszych parlamentariuszy. Wiemy o nich niemal wszystko. Nawet to, co w danej kwestii powiedzą, kogo obrzucą błotem, a kogo będą wychwalać pod niebiosa. Są przewidywalni aż do bólu. I to nie jest współczesne doświadczenie.

Adam Naruszewicz (1773-1796) ma w swoim dorobku takie oto odkrycie:

„Więcej niż nieprzyjaciel ojczyźnie swej wadzi,

kto się pnie na urzędy i bez zasług sadzi”…

Fredro pośród różnych wypowiedzi raczył powiedzieć i takie słowa:

„Wolność! Braterstwo! Ojczyzna! – ba, Wiara!

A koniec; – Co dasz? To dziś grunt, to miara!

J. Piłsudski wiedział, co mówi nazywając panów posłów paplamentem, żeby na cenzurowanych słowach poprzestać.

Wszyscy wiemy jakich mamy polityków, bo nie kto inny tylko my sami ich wybraliśmy. Teraz jesteśmy już w ogniu walki o nowe rozdanie intratnych miejsc w Parlamencie Europejskim, a najpewniej również i w krajowym, bo PO bardzo słabnie, a PiS coraz bardziej ostro atakuje kąsając ich po łydkach przy każdej okazji, których mamy w obfitości. Pozostałe partie i partyjki również nie zasypiają gruszek w popiele, bo… jak się dwóch bije, to trzeci…podaje kije”

Wszyscy ubolewamy nad podziałami do jakich takie uprawianie polityki doprowadziło. Na trwałe weszło do użycia słynne zawołanie Cześnika z II Aktu Zemsty A, Fredry:  Ja z nim w zgodzie? – Mocium panieWprzódy słońce w miejscu stanieWprzódy w morzu wyschnie wodaNim tu nas będzie zgoda!

I na tym tle tym ciekawiej widać ewenement do jakiego doszło za sprawą posła PO tym razem, który sobie trochę nieopatrznie bluzgnął: http://pazdziernikowa.salon24.pl/506606,posel-po-bluzga-i-chce-bic-swojego-partyjnego-kolege

Dla mediów to prawdziwy dar z niebios. Natychmiast wszyscy sięgnęli po ten materiał, aby go pokazać i odpowiednio (dla siebie) wykorzystać. Przy okazji pytano innych parlamentarzystów o ich stosunek do wyczynu kolegi posła. Tu o dziwo okazało się, że nie trzeba czekać na zatrzymanie słońca, ani na wyschnięcie morza, aby odnotować przejaw zgody i powiem nawet solidarności z tym bluzgającym, któremu … tylko się wymknęło.

Niemal jednobrzmiący chórek przedstawicieli poszczególnych klubów podkreślał, że to przecież takie naturalne. Jesteśmy przecież zwykłymi ludźmi , a skoro bierzemy udział w wydarzeniach niezwykle podnoszących ciśnienie, to nie ma się czemu dziwić, że ktoś bluzgnie

Tak to już jest. Zwykli ludzie mają takie same słabostki jak wszyscy i trzeba ich zrozumieć, gdy któryś bluzgnie. Ich pensje, przywileje, nagrody i wiele innych wyróżnień nie podlegają już takim samym kryterium oceny, bo dotyczą wybrańców, a nie zwykłych ludzi.

Kiedyś wszyscy wiedzieli co oznacza francuskie zawołanie: Noblesse oblige i stosowali się do tych zasad, a dzisiaj….? Szkoda gadać!!!

Niektórzy muszą się wyrażać, aby coś wyrazić.

 

 

Byłem na spotkaniu Szymona Hołowni z czytelnikami

Po Międzynarodowym Dniu Książki, o którym wspominałem w poprzednim tekście, nazajutrz miałem okazję uczestniczenia w spotkaniu z autorem kilku książek i licznych publikacji w bardzo szerokiej działalności publicystycznej. Oto w dniu 24 kwietnia Miejska Biblioteka Publiczna w Staszowie zorganizowała w Staszowskim Domu Kultury spotkanie z Szymonem Hołownią, którego niektórzy znają z telewizyjnego programu Mam Talent , a inni z zupełnie innego i całkiem poważnego spektrum wypowiedzi na różne, w tym religijne tematy. Czytaj dalej