Czy wolno ściągać?

Jako nauczyciel tępiłem ściąganie. Teraz, prowadząc bloga sam korzystam z prostej formuły kopiuj-wklej, zwłaszcza gdy … „Cóś rzuci się mnie na uszy (lub oczy) i człowiek musi, bo inaczej się udusi…”

Uważam, że w chwilach gdy już powstał jakiś tekst, z którym się w pełni zgadzam, to należy dać mu szansę pofrunąć pod strzechy zamiast tworzyć coś nowego o tym samym. Tak było ze mną wczoraj. Gdy zajrzałem do bloga zaprzyjaźnionej Siostry Małgorzaty Chmielewskiej (na zdjęciu obok), to oprócz komunikatu o zawieszeniu działalności blogowej na czas wyjazdu znalazłem tam tekst „rzucający się na oczy” swoją aktualnością. Przeczytałem i… oprócz skomentowania  poleciłem go na swojej stronie Facebooka z dedykacją:

Przeczytałem z uwagą i postanowiłem polecić tekst ze względu na ważność poruszanego problemu. Trzeba „COŚ” zrobić , aby choć troszeczkę zmieniać ten świat…

Nie wiem czy ktoś z moich licznych znajomych przeczytał ten tekst skoro nie pojawił się pod nim żaden lajk. Cóż zatem mogę zrobić, aby ten ważny tekst „pofrunął po strzechy”, a jeszcze lepiej pod dachy pięknych willi i rezydencji? Ściągnąć i wydrukować u siebie z nadzieją, że jego autorka nie wytoczy mi procesu o naruszanie praw autorskich.

Oto tamten wpis:

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

potrzebny nam lekarz

23:35 |

Już 100 000 ludzi zginęło w Syrii. O konfliktach w Afryce polskie „informatory” praktycznie milczą. Co to ma za znaczenie? Od 1960 r. zginęło tam ponad 9 mln. ludzi. Tylko w Afryce! Przez ostanie 23 lata wojny na tym kontynencie pochłonęły ponad 200 mld EU. Wzruszamy ramionami. Co możemy na to poradzić? Czyżby?
Jeśli…..wszyscy ochrzczeni jesteśmy jednym Ciałem Chrystusa
Jeśli….wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga
Jeśli….wszyscy jesteśmy braćmi Chrystusa
to
każde nienawistne słowo 
każde spojrzenie z pogardą
każde uderzenie
każde poniżenie
każda krzywda
 świadomie wyrządzona
tu, w Polsce, na moim podwórku, w moim radiu, gazecie, tramwaju i domu
oddala pokój w Syrii, Egipcie, Czadzie,
daje do ręki karabin, kamień czy maczetę. 
Każde dobre słowo,
każde spojrzenie z miłością i wdzięcznością,
każda kromka chleba podana głodnemu,
każde przebaczenie
i pojednanie
przybliża marzenie Boga i naszego serca- Królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju. 
Jeśli…..
Jak możemy wzywać całe zwaśnione narody do zgody, płakać nad naszymi braćmi w wierze ginącymi setkami z powodu Chrystusa,
skoro otrzymawszy od Boga i ludzi pokój  w naszym kraju
my, wierzący, opluwamy się wzajemnie, ośmieszamy, poniżamy, odbieramy dobre imię?
Jak możemy oczekiwać, że inni nas będą szanować, skoro my nie potrafimy uszanować samych siebie?
Jak możemy głosić Chrystusa – Księcia Pokoju z ustami pełnymi szyderstwa i oczami zaciemnionymi przez złość? Dlaczego oczekujemy zrozumienia i szacunku od inaczej myślących, niewierzących, a sami niszczymy własnych braci w wierze, bo inaczej żyją dla Chrystusa niż my?
Czy przypadkiem nie jest nam potrzebny dobry lekarz, skoro jako wspólnota  żyjemy w schizofrenii? 
Ja udaję się na konsultację do najlepszego specjalisty, jakiego znam.

 

Wpis ten dedykuję wszystkim, którzy szczególnie ostatnio doznali krzywdy z powodu publicznego szkalowania przez braci i siostry w wierze. Obojętne z jakiej kościelnej lub politycznej są opcji, jakie piastują urzędy i jakie by „szczytne” intencje nie przyświecały ludziom, którzy ich poniżyli i próbowali odebrać dobre imię. 

 

Gdy dzisiaj rano zajrzałem do wspomnianego bloga, to znalazłem tam w komentarzach wklejony przez Igę piękny wiersz Josifa Brodskiego – noblisty przecież – o wojnie, z dopiskiem Igi:  To tak a propos tematu „pozostawionego” nam przez Siostrę. A wykonanie Edyty Geppert jak zwykle genialne, ciarki przechodzą po plecach.
Pozdrawiam wszystkich!
Iga.

Tekst ten posłużył do stworzenia wstrząsającej piosenki, którą można posłuchać  w wykonaniu Edyty Geppert. Wykonuje ją   również  artysta o ksywce Buldog. To właśnie nagranie ze względu na załączony teledysk polecam : https://www.youtube.com/watch?v=7-j56O6DU74

 

Piosenka o Bośni

Słowa: Josif Brodski
Muzyka: Jerzy Satanowski

 

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

jesz posiłek, sadzasz tyłek

na kanapie, łykasz wino –

ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach

grad ołowiu, grzmot żelaza:

nieświadomi, co ich winą,

ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi

wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi,

bez żegnania się z rodziną

ludzie giną.

Ludzie giną, gdy do urny

wrzucasz głos na nowych durni

z ich nie nową już doktryną:

„Nie tu giną”.

W stronach zbyt dalekich, by nas

przejąć mógł czyjś bólu grymas,

gdzie strach lecieć cherubinom –

ludzie giną.

Wbrew posągom i muzeom –

jako opał służy dziejom

przez stulecia po Kainie

ten, kto ginie.

W chwili, kiedy mecz oglądasz,

czytasz, co wykazał sondaż,

bawisz dziecko śmieszną miną –

ludzie giną.

Czas dzielący ludzkie byty

na zabójców i zabitych

zmieści cię w rubryce szerszej

tak, w tej pierwszej

 

To jak szkło pod powieką

raniące źrenicę czystą,

Wojna nigdy nie jest daleko,

Wojna jest zawsze blisko” – śpiewali kiedyś połączonymi głosami artyści scen polskich nasz zbiorowy protest song właśnie wtedy, gdy na terenie dawnej Jugosławii trwała wojna. Przecież wszyscy pamiętamy jak relacjonowano w telewizji tamte wydarzenia. Siadaliśmy sobie wygodnie w fotelach i oglądaliśmy właśnie to o czym pisał cytowany poeta:

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

jesz posiłek, sadzasz tyłek

na kanapie, łykasz wino –

ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach

grad ołowiu, grzmot żelaza:

nieświadomi, co ich winą,

ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi

wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi,

bez żegnania się z rodziną

ludzie giną…

Zbrodniczy reżim użył przeciw ludności skonfliktowanej Syrii strasznej w skutkach broni chemicznej mimo zakazu jej użycia. Wcześniej zrobił to inny satrapa w Iraku i wiemy jak to się skończyło. Już stworzono koalicję kilkudziesięciu państw skłonnych zastosować w Syrii siłowe rozwiązanie istniejących tam problemów politycznych i społecznych. Jeszcze nasi polscy włodarze wahają się przed przystąpieniem do tej koalicji, ale czy zdołają się oprzeć? Ja mam wątpliwości, czy w ramach NATO, do której należymy można sobie stać z boku i zachowywać neutralność.

A jeśli będziemy zmuszeni przystąpić do akcji zbrojnej to na jakie skutki zostaniemy narażeni? Strach pomyśleć…

A pomyśleć trzeba!!!

 

Spotkanie po latach

Podczas spotkania rodzinnego usłyszałem nowinę. Mój znajomy odnalazł kolegów z liceum, którzy odnaleźli jego. List, telefon i wezwanie: Przyjedź koniecznie na najbliższe spotkanie w lokalu… , w dniu…Musimy się spotkać…

Koledzy spotykają się regularnie. Co miesiąc rezerwują sobie te same stoliki w restauracji i popijając herbatkę rozmawiają o swoich sprawach, aktualizują listę obecności, a właściwie nieobecności, bo mając po siedemdziesiąt kilka lat trudno o karne i niezawodne stawiennictwo. I tak od wielu już lat. Co ich łączy? Wspólna młodość, we wspólnej szkole.

Ile to już lat minęło? – pytam.

Dokładnie 59 lat – odpowiada.

Widać, że bardzo chce pojechać na spotkanie do odległego o 300 km miasta. Jest bardzo ciekawy tych ludzi i historii ich życia. Jakieś strzępy wspomnień ze szkolnych lat niczego nie mogą rozstrzygać. Ówcześni, dobrze zapowiadający się niekoniecznie musieli stać się takimi jak to im wróżono. Inni, niepozorni poszybowali wysoko…Z tym bywało i bywa różnie. Jak pytać o takie sprawy, co odpowiedzieć gdy to oni zapytają:

-A jak tobie się ułożyło? Czujesz się spełniony? Jesteś szczęśliwy? A żona? Ciągle ta sama? A dzieci ?

Słuchałem i stawiałem sobie te same pytania jakie nurtują przyjaciela. Gdyby mnie zaproszono, to jakbym postąpił?

Już kiedyś przeżywałem coś podobnego z okazji zaproszenia na zjazd absolwentów mojego technikum. Wahałem się długo i w końcu… stchórzyłem. Akurat byłem wtedy na świeżo po obejrzeniu mocnego filmu o podobnej fabule. Spotykają się, wspominają ludzi i zdarzenia, chwalą się pozycją, statusem społecznym, starają się utrzymać miłą atmosferę, ale wychodzi z tego jakaś wielka przegrana niemal wszystkich uczestników.

Nastrój niemal taki sam jak w piosence „Nasza klasa” Jacka Karczmarskiego?

https://www.youtube.com/watch?v=NTNcxGVgn9I

 

 

Nasza klasa

Co się stało z naszą klasą, pyta Adam w Tel-Awiwie.
Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie.
Co się stało z naszą klasą, Wojtek w Szwecji w porno klubie,
pisze dobrze mi tu płacą,
za to co i tak wszak lubię, za to co i tak wszak lubię.

2. Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie, bo tam mają perspektywy.
Staszek w Stanach sobie radzi, Paweł do Paryża przywykł.
Gośka z Przemkiem ledwie przędą w maju będzie trzeci bachor. Próżno skarżą się urzędom,
że też chcieli by na zachód, że też chcieli by na zachód.

3. Za to Magda jest w Madrycie i wychodzi za Hiszpana.
Maciek w grudniu stracił życie gdy chodzili po mieszkaniach.
Janusz ten co zawiść budził, że go każda fala niesie jest chirurgiem, leczy ludzi,
ale brat mu się powiesił, ale brat mu się powiesił.

4. Marek siedzi za odmowę, bo nie strzelał do Michała,
a ja piszę ich historię i to jest już klasa cała.
Jeszcze Filip fizyk w Moskwie, dziś nagrody różne zbiera, jeździ kiedy chce do Polski.
Był przyjęty przez premiera, był przyjęty przez premiera.

5. Odnalazłem klasę całą, na wygnaniu, w kraju, w grobie,
ale coś się pozmieniało, każdy sobie żywot skrobie.
Odnalazłem całą klasę, wyrośniętą i dojrzałą
rozdrapałem młodość naszą,
lecz za bardzo nie bolało, lecz za bardzo nie bolało.

6. Już nie chłopcy, lecz mężczyźni, już kobiety nie dziewczyny.
Młodość szybko się zabliźni, nie ma w tym niczyjej winy.
Wszyscy są odpowiedzialni, wszyscy mają w życiu cele,
wszyscy w miarę są normalni,
ale przecież to niewiele, ale przecież to niewiele.

7. Nie wiem sam co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci,
gdy wśród tych nieobcych twarzy, szukam ciągle twarzy dzieci.
Czemu wciąż przez ramię zerkam, choć nie woła nikt kolego,
że ktoś ze mną zagra w berka
lub przynajmniej w chowanego, lub przynajmniej w chowanego.

8. Własne pędy, własne liście, zapuszczamy każdy sobie
i korzenie oczywiście, na wygnaniu, w kraju, w grobie.
W dół, na boki, wzwyż ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo,
kto pamięta, że to w końcu
jedno i to samo drzewo.

Ta piękna, ale i smutna piosenka opisywała stan po paru latach od ukończenia szkoły, a mój znajomy ma tych lat za sobą tyle, że ho, ho… I do  tego jakich lat?

Doradzałem przyjacielowi, aby pojechał, bo widać, że bardzo mu na tym zależy, a później by żałował.

Prawdę mówiąc, to ja sam nadal nie wiem, czy pojechałbym na  takie spotkanie?

http://szefol86.wrzuta.pl/audio/2lOHX9EIpux/de_mono_-_spotkanie_po_latach

Niedzielne przemyślenia

„Dla roboty wszystkie dzionki, a niedziela jest dla żonki” – powiedział ktoś znacznie wyżej postawiony niż ja i tego się trzymam.

Niedziela jest to czas przeznaczony na rodzinne bycie razem. Rano śniadanko, później kościół, jakiś niedzielny wspólnie przygotowywany obiad i popołudnie relaksacyjno wypoczynkowe spędzane we dwoje, ale dość często zdarza się spędzać ten czas z kimś jeszcze. Na luzie i bez nerwów.

Dzisiaj w kościele usłyszeć można było w czytaniach i Ewangelii dość znajomo brzmiące  słowa:

…Chrześcijaństwo jest dla nas wielką szansą, ale także niezwykle odpowiedzialnym zadaniem. To ewangeliczny program na życie, którego cel wyznaczył Bóg, a środki do niego prowadzące dobieramy dzięki wolności i rozumowi oświecanemu przez Ducha Świętego. „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” – mówi Chrystus do uczniów. Dar życia, otrzymane talenty, a przede wszystkim ofiara Odkupiciela są dla nas wezwaniem do służby. One podnoszą nasze człowieczeństwo i potwierdzają naszą godność dzieci Bożych.

(Łk 12,32-48)

W homilii wygłoszonej przez naszego proboszcza znalazło się szerokie objaśnienie do przeznaczonych na dzisiaj słów Pisma Świętego. Szczególnie akcentowany był powszechny:

–         Brak odpowiedzialności za czyny,

–         Nabyty brak odporności na pokusy,

–         Brak umiejętności przewidywania dalekosiężnych skutków swoich czynów.

Każdy z tych ugruntowanych w społeczeństwie „grzechów głównych” był poparty stosownymi przykładami. Dla mnie bardzo przekonywającymi.

O ile łatwiejsze i bardziej dostatnie byłoby nasze życie codzienne, gdyby nie te nasze przywary? Każdy może przytaczać przykłady chrześcijan łamiących zasady Boże i ludzkie, aby tylko napchać sobie kasę. Aby sięgać po nie swoje, aby oszukać klienta sprzedając mu wadliwy towar, czy usługę, aby mnożąc sztucznie trudności skłonić petenta do wręczenia stosownej łapówki itd., itp.

Słuchałem i zastanawiałem się nad tym, czy w kościołach do których uczęszczają nasi politycy też padają podobne słowa i argumenty? A ci, którzy nie chodzą do kościoła, albo i chodzą tylko od „wielkiego dzwonu” to mają jakąś okazję wysłuchania podobnych słów i argumentów, które mogłoby poddać ich działania jakimś normom etycznym lub kryteriom zwykłej przyzwoitości?

Po powrocie do domu znalazłem tekst czytań na niedzielę 11.08.2013r., aby jeszcze raz je przeczytać i przemyśleć. Przeczytałem je wraz z komentarzami  ks. Edwarda Stańka. Oto fragment jego wypowiedzi dotyczący kryzysu odpowiedzialności:

…W poszukiwaniu źródła nieszczęść, jakie dotknęły nasz naród, słusznie wskazuje się na brak odpowiedzialności. Jest to groźna choroba ludzkiego serca, której skutki można obserwować we wszystkich dziedzinach życia. Nieodpowiedzialni ludzie składają przysięgi małżeńskie, by po kilku latach łamać je i porzucać współmałżonka. Nieodpowiedzialni rodzice wychowują dzieci. Nieodpowiedzialni inżynierowie budują zakłady zatruwające wodę, ziemię, powietrze. Nieodpowiedzialni dyrektorzy, nauczyciele, kierowcy, dozorcy… prawie na każdym kroku można dostrzec tragiczne dzieła nieodpowiedzialnych ludzi. Ta sama choroba niszczy serce niesłownego szewca, który pięciokrotnie przesuwa termin naprawy butów, i wielkiego dyrektora, który w sposób nieprzemyślany kładzie podpis pod wieloletnią umową handlową z zagranicznymi firmami.

Trzeba, i to w skali narodowej, dokładnie przeanalizować przyczyny wzrostu tej groźnej choroby i określić wszystkie możliwości jej przezwyciężenia. Dopóki nie wzrośnie stopień odpowiedzialności indywidualnej i społecznej o żadnej odnowie życia narodowego nie będzie mowy. Dla chrześcijan kryzys odpowiedzialności w naszym narodzie to zjawisko szczególnie bolesne. Ujawnia ono bowiem nie tylko słabość narodu, ale przede wszystkim słabość ducha polskiego chrześcijaństwa. Do istoty bowiem naszej religii należy wielkie poczucie odpowiedzialności zarówno wobec Boga, jak i ludzi…

Niech każdy sam sobie odpowie jak faktycznie wygląda nasza odpowiedzialność za kraj, za sprawy publiczne, za dzieła któremu służy jako osoba publiczna będąca lekarzem, nauczycielem, urzędnikiem, działaczem samorządowym, czy partyjnym. Każdemu wiele się należy od państwa, ale państwu nic się nie należy od nas, bo to są złodzieje, zaprzańcy, zdrajcy itd.

Wszyscy politycy mają pełne usta frazesów o poświęceniu w służbie dla dobra ogółu, a jak jest w istocie, to wszyscy wiemy. Służba tak! Lojalność tak, ale przede wszystkim wobec szefów swojej partii, a nie państwa i społeczeństwa. Władza jest celem nadrzędnym, a jak się ją zdobędzie, to już pozostaje do realizacji, nie mniej ważny, kolejny cel: Utrzymanie się przy władzy. I tak kółko się toczy. Od wyborów do wyborów, z próbami wcześniejszego rozp…wszystkiego, co powstało wcześniej i zaprowadzenia swoich porządków, od samej góry po sam dół drabiny społecznej. Od Prezydenta do salowej w szpitalu, czy woźnej w szkole.

Gdy zaczynały się u nas przemiany ustrojowe, to o naszych demoludach, a w tym i o Polsce mówiono w świecie, że jesteśmy wszyscy dotknięci ciężką chorobą o nazwie AIDS Wschodu. Objawy tej choroby mieściły się w diagnozie:
Zespół Nabytego Braku Odpowiedzialności za Własny Los.

Mija 24 lata od początków tamtej przemiany, a my wciąż jesteśmy w tym samym miejscu. Akceptujemy kapitalizm, ale marzymy o socjalizmie. Poza lewicowym SLD wszyscy są prawicą, ale jawnie głoszą programy socjalistyczne, bo wyborcy chcą, aby odpowiedzialność za ich jednostkowe losy wzięło na siebie państwo. A coraz biedniejsze i zadłużone  państwo wciąż nie ma jakiejś wizji Polski na dziś i dla następnych pokoleń, a więc i brakuje mu długofalowej polityki służącej realizacji tej wizji. Wciąż żyjemy od wyborów do wyborów, a sprawy publiczne są prowadzone w taki sposób, aby skomplikować wszystko co się da, tylko po to, aby zaciemniać faktyczny zakres kompetencji i odpowiedzialności, aby nie dało się nikogo rozliczyć i pociągnąć do odpowiedzialności. Byli tacy, którzy obiecywali puścić w skarpetkach tych, którzy bez pracy dorobili się kolosalnych majątków i każdy wie jak to się skończyło. Następni też obiecują . Bardzo wiele obiecują. Potrafią to robić z wdziękiem i trafiać do wielu, bardzo wielu ludzi.

Na upały – pielgrzymka

Przełom lipca i sierpnia funduje nam upały w jakich trudno normalnie funkcjonować, nawet młodym i zdrowym ludziom, a co dopiero starszym i schorowanym? Władze samorządowe pomagają nam jak mogą instalując w miastach kurtyny wodne i stawiając do dyspozycji potrzebujących wodę do picia. Zakończony niedawno Przystanek Woodstok był przykładem znaczenia wody i ochłody dla przeżycia tego bardzo energetycznego wydarzenia. Polewanie wodą i kąpiel w błocie, to nie tylko specyficzna zabawa, ale i sposób na schłodzenie rozpalonych głów i ciał. Jak istotny? Tuż przez jego zakończeniem Jerzy Owsiak na pytanie co się zmieni w przyszłym roku, odpowiedział WODA. To jest bolączka dla organizatorów takiej masowej imprezy i jej uczestników. Czytaj dalej

Gołąbki pokoju

Prezes PiS po raz kolejny zdecydował się na przebudowę swojego wizerunku. Teraz jako szczególnie zatroskany o zrujnowaną (według PiS) gospodarkę jeździ po kraju przedstawiając program swojej partii, który w założeniach ma przywrócić właściwe relacje ekonomiczne i społeczne (z naciskiem na społeczne jednak) i poprawić nasz byt na tyle, aby młodzi ludzie przestali wyjeżdżać „za chlebem” i urządzili się w kraju nad Wisłą, aby tu zechcieli pracować na siebie, na emerytów, rodzić dzieci i „nie czynić tego z przymusu lecz z ochoty”. Wiele się ostatnio zmieniło wokół prezesa. Odsunięci zostali „jastrzębie”, a medialną szansę uzyskali ludzie mający wizerunek „gołębi”. Pośród nich prezes jest najbardziej niewinnym i oczywiście krzywdzonym przez innych niezasłużonymi atakami , a to wszystko odbywa się w ramach polskiej wojenki na górze.

Jeżdżą zatem panowie politycy – z opozycji zwłaszcza odwiedzając małe miasta i miasteczka i nie szczędząc swego drogocennego czasu i trudu agitują już przekonanych swoich zwolenników do oddania odpowiedzialnego głosu w najbliższych wyborach. Przecież wcale nie musi tak być jak jest, powiadają.


Polakom należą się rządy prawe i sprawiedliwe. Najwyższa pora usunąć nieudaczników i zastąpić ich udacznikami
. Tylko wtedy mamy szansę na wyjście z zapaści w jaką wpakował nas Tusk ze swoimi poplecznikami… To nic, że nie udało się konstruktywne wotum nieufności. Przeprowadzi się kolejne. Kandydat techniczny wraz z rządem cieni wciąż jest gotowy do wejścia w rolę Męża Opatrznościowego, który odpowiednio kierowany, spełni wszystko co prezes obiecuje i zapewni nam wszystko to, co się nam słusznie należy.

Inni politycy jeśli coś mówią, to tylko mówią, a prezes jak obiecuje to… obiecuje – usłyszałem wczoraj w telewizji pięknie powiedziane przez prezesa słowa. Ma wsparcie, tak z góry Radio-Maryjnej, jak i z dołu, od robotników prowadzonych przez Piotra Dudę – gracza (z małej litery) o najwyższą stawkę. Prezes chętnie stanie na czele narodowców jak i działaczy ruchu oburzonych, byle tylko zyskać absolutną większość i zagrać o najwyższą pulę, o Polskę rządzoną według jego norm i standardów. A są to bardzo wysokie standardy. Tak gospodarcze jak i społeczne oraz moralne.  Na dzisiaj spełnia je ok. 30 proc. prawdziwych Polaków. A co z pozostałymi? O tym potem!

To jest już bardzo bliska perspektywa. Notowania niezmiennie wskazują na rosnące, a ostatnio utrzymujące się na stałym poziomie, niczym jakieś zaklęte status quo podziały naszych sympatii pomiędzy POPIS. Trwa festiwal POPIS-owych POPIS-ów wskutek, których główna scena rozgrywek jest od lat zajęta przez te dwa obozy. Tylko SLD posługujący się ostatnio niemal identycznymi jak PIS narzędziami walki ideologicznej jakoś tam pałęta się pomiędzy goliatami walcząc o miejsce przyszłego koalicjanta zwycięzcy głównej walki sezonu.

W minioną niedzielę usłyszałem w moim parafialnym kościele dwa ważne dla Bogo-Ojczyźnianych obywateli teksty, które chciałbym im dedykować. Pierwszy z nich to psalm śpiewany pięknie przez moją młodą sąsiadeczkę:

(Ps 15,1-5)
REFREN: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie.

Kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
i mówi prawdę w swym sercu,
kto swym językiem oszczerstw nie głosi.

Kto nie czyni bliźniemu nic złego,
nie ubliża swoim sąsiadom,
kto za godnego wzgardy uważa złoczyńcę,
ale szanuje tego, kto się boi Pana.

Kto dotrzyma przysięgi dla siebie niekorzystnej,
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu.
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

To stary tekst, tak stary jak Pismo Święte. Czy stracił coś na swej aktualności? Oceńcie Państwo sami.

Drugi tekst jest jeszcze starszy, bo jest to sentencja przypisywana Arystotelesowi (384-322 pne) Jeden z uczniów greckiego filozofa Arystotelesa zapytał:

Dlaczego człowiek ma dziesięć palców, dwoje uszu, dwoje oczu, a tylko jedne usta i jeden język?
Arystoteles odpowiedział:
Ponieważ człowiek musi pracować dziesięć razy więcej niż jeść, a widzieć i słyszeć dwa razy więcej niż mówić.
…A prezes jakoś nic nie mówi o tym abyśmy się wszyscy wzięli do roboty i sami budowali swoją pomyślność, bo żaden rząd niczego nam nie da, czego wcześniej nam nie odbierze w postaci podatków. Nie mówi też o tym, abyśmy słuchali nie tylko tego, co on mówi i obiecuje, ale wsłuchiwali się we wszystko co na dany temat się mówi i pisze i sami znaleźli najlepsze dla nas i dla Polski rozwiązania społeczne i polityczne.

Blogowa „Zagwozdka”

Według słownika:  Zagwozdka jest to potocznie mówiąc: problem; trudność; szkopuł…

Przy okazji ostatniego posta poświęconego piątej rocznicy istnienia tego bloga otrzymałem wiele życzeń i miłych słów. Jako pierwszy pojawił się z życzeniami poznany i zaprzyjaźniony w wirtualnym świecie Kneź. Czytaj dalej

Tacierzyństwo zamiast ojcostwa?

Minęło kolejne święto ojców przeżywane raczej podobnie od wielu lat. Bo cóż może się tu zmienić? Ja otrzymałem piękną książkę z dedykacją i życzenia podparte pięknym kubeczkiem ze stosownym napisem i to po obydwu jego stronach. Dużo rozmawialiśmy o tatusiach  z wnukami i z ich rodzicami. Wnuki będąc jeszcze małymi dziećmi mają bardzo jednoznaczny pogląd na temat swojego tatusia i roli jaką w ich życiu odgrywa. Tu jest sprawa prosta. Kochają swoich ojców za wiele rzeczy. Gotowi są bronić swoich poglądów na temat jego wielkości. Tatuś jest dla nich – zwłaszcza dla małych chłopców najlepszym kumplem. I tak ma być. Oby do starości. Czytaj dalej

Pan Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył matkę…

Pan Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył matkę…powiada stare porzekadło. Zbliża się Dzień Matki. Coraz więcej przypomnień tego faktu pojawiało się w programie radiowym, ale były to głównie chwyty reklamowe. Ot, nagrodą w jakimś konkursie był prezent – w sam raz na Święto Matki, albo szczególna oferta Lidla – bukiet kwiatów na Dzień Matki …za jedyne…zł. Czytaj dalej

Mieć czas…

Chyba każdy z nas otrzymał kiedyś w łańcuszkowym e-mailu, lub zetknął się na forach społecznościowych z życzeniami bazującymi na chińskiej mądrości opierającej się na stwierdzeniach mówiących o tym że:
Za pieniądze możesz sobie kupić Dom, lecz nie ciepło rodzinne,
Możesz sobie kupić łóżko, ale nie sen.
Możesz sobie kupić zegarek, ale nie czas… Czytaj dalej