Oportunizm, to zarzut, czy tylko objaśnienie rzeczywistości?

Dawno temu, jeszcze w czasach szkolnych, kiedy szukałem objaśnień dla nowych pojęć w dostępnych słownikach, to słowo konformista, czy oportunista kojarzyło mi się jednoznacznie źle. Wiedziałem już o tym, że warto, chociaż nie łatwo być nonkonformistą, czy też ogólnie rzecz biorąc człowiekiem okazującym wszędzie i wobec wszelkich wyzwań stałą i niezłomną postawę charakteryzującą się poszanowaniem uznawanych zasad i wartości. Dzisiaj myślę już inaczej, bo w życiu obserwowałem wiele różnych postaw u innych, a i sam bywałem w sytuacjach, w których nie popisałem się nonkonformizmem. Ulegałem wobec sytuacji, oczekiwań otoczenia, czy w interesie konkretnych ludzi, bo gdybym powiedział: Nie, bo nie! to obie strony wiele mogłyby stracić. Co by komu przyszło z mojej nieustępliwości? Życie uczy… Czytaj dalej

Czytając dziecku codziennie sami wiele możemy się nauczyć…

Popularyzowałem w szkole, jak i tu na blogu szeroko zakrojoną akcję: Cała Polska Czyta Dzieciom, bo naprawdę wierzę w to, że czytanie rozwija i to nie tylko dzieci. Rozwija także nas, czytających dzieciom, ich rodziców i dziadków. Uzasadniałem to szeroko i wskazywałem na ideę przemycenia niejako w czytanych dzieciom starannie dobranych książkach, ważnych treści wychowawczych i edukacyjnych. Czytaj dalej

Jak we Włoszech, czy w Meksyku…

Już mija miesiąc jak odwiedziłem prastary, ale coraz piękniejszy Sandomierz. Tym razem byłem tam jako kierowca i w pewnym sensie reporter oraz dokumentalista działalności Legionu Maryi w naszej parafii. Okazją do spotkania legionistów w Katedrze Sandomierskiej była 35-ta rocznica powstania Legionu Maryi w Polsce. Uczestnicząc w tej uroczystości przy boku zaangażowanej w ten ruch żony robiłem jednocześnie zdjęcia, a więc poruszałem się dość swobodnie, aby znaleźć dobre światło, czy ciekawsze element scenografii. Byłem uczestnikiem, ale i chłodnym obserwatorem tego wszystkiego co się działo w katedrze jak i na ulicach miasta. Czytaj dalej

Czy rozprawka z języka polskiego w gimnazjum coś zapowiada?

Dzisiaj wielokrotnie słyszałem w Jedynce Polskiego Radia powtarzającą się informację o egzaminie zewnętrznym w gimnazjach. Jednym z zadań egzaminacyjnych z języka polskiego było napisanie rozprawki na temat: „Ciekawość pomaga, czy przeszkadza w życiu”. – Rewelacja!!! Pomyślałem. Zmieniło się wreszcie podejście do egzaminów skoro pytają o takie rzeczy i do tego w formie rozprawki. Słyszałem też wypowiedzi abiturientów wskazujące na wymogi czytania ze zrozumieniem i umiejętności analizy tekstu. Uznaję to za bardzo ważny element nawiązujący do dawnego stylu nauczania języka polskiego i oceny posiadanej wiedzy w tym zakresie. Czytaj dalej

Były święta, czas je podsumować

Pisałem już wielokrotnie o moim rodzinnym i religijnym przeżywaniu świąt i wszystko to można znaleźć w archiwum tego bloga. Ja miałem już wczoraj swoją chwilę wspominek związanych z minionymi świętami. Padał deszcz więc znalazłem czas na sięgniecie do tamtych tekstów. Bardzo różne to były Święta. Od tych przeżywanych jako młody tata w oczekiwaniu na narodziny mojej młodszej córki, która umyśliła sobie przyjść na świat w Wielką Niedzielę i to w czasie Rezurekcji, po te przeżywane w oddaleniu od rodziny w Chicago na „Jackowie”. Powiadają, że: Święta są jak zajazd przy drodze, w którym podróżny może się posilić i odpocząć aby nabrać siły do dalszej wędrówkiCzytaj dalej

Inteligencja, to jest takie coś i taki ktoś…

Na podstawie informacji płynących z rynku produktów należących do sfery nauki, kultury i sztuki oraz opinii płynących z samego wnętrza środowisk zaangażowanych w jej tworzenie od pisarzy, literatów, reżyserów filmowych, krytyków, wydawców po ludzi z szeroko rozumianego kolportażu można nabrać przekonania, że ciężko im dzisiaj związać koniec z końcem. Można nawet nabrać przekonania, że dar posiadania jakiegoś talentu, to swego rodzaju kara. Potrafi taki ktoś barwnie pisać, rysować, malować, rzeźbić komponować, śpiewać i marzy mu się zaraz kariera pisarza, malarza, kompozytora, muzyka. Nic bardziej błędnego!  Zgodnie z biblijną przypowieścią o talentach bierze się taki za rozwój swojego talentu i próbuje podzielić się nim z nami, a tu okazuje się, że pisać, malować, śpiewać to on może, ale sukcesu w tym działaniu już nie powinien się spodziewać. Czytaj dalej

Garbata brzoza

Jadąc w ostatnich dniach do Staszowa przejeżdżałem obok kępy drzew w których rosła sobie moja garbata brzoza. Zainspirowała mnie przed kilku laty do napisania tekstu, któremu dałem tytuł: Czy każdy musi mieć jakiś garb? http://tatulowe.blog.onet.pl/2009/01/18/czy-kazdy-musi-miec-jakis-garb/

Tym razem zauważyłem, że chyba jej już tam nie ma, ale nie byłem tego pewny. Rozmyślałem nad tą garbatą brzozą i rozważaniami jakie na jej przykładzie poczyniłem w tamtym tekście przez cały czas pobytu w mieście. Dopiero wracając zwolniłem tempo jazdy, aby się upewnić co z nią. Niestety pierwsze wrażenie było prawdziwe. Została wycięta wraz z kilkoma samosiejkami rosnącymi w pobliżu. Pozostawiono jedno proste i strzeliste drzewo, które teraz będzie miało jeszcze lepsze warunki i odwzajemni się bujnym wzrostem i przyrostem mierzonym wg średnicy pnia.

Normalne i zgodne z zasadami gospodarki leśnej działanie właściciela tego gruntu jednak jakoś mnie zasmuciło. Może dlatego, że w tamtym opowiadaniu nadałem tej brzozie zupełnie inne znaczenie i uczyniłem z jej połamanego życia przykład do rozważań nad losami skrzywdzonych ludzi?.

Zapraszam do zapoznania się z cytowanym tekstem oraz dyskusją jaką kiedyś wywołał. Tak to wtedy leciało…

Czy każdy musi mieć jakiś garb?

Codziennie, z wyjątkiem niedziel, przejeżdżam obok tych drzew jadąc do pracy i z powrotem. Gdy patrzyłem na ich krzywe pnie przypominałem sobie dzień sprzed wielu lat, kiedy zauważyłem, że ktoś złamał w połowie dwie rosnące w pobliżu drogi brzózki. Był to czas, kiedy majono brzózkami trasę procesji Bożego Ciała. W pierwszej chwili pomyślałem, że to miało związek z pozyskiwaniem maidła – jak to się u nas określało. Jednak nie, bo gdyby tak było, to drzewka byłyby ucięte tuż przy ziemi. Stały smutne, nadłamane, ale nie uschły. Młode drzewka wytrzymują złamanie, jeśli tylko nie ulegnie przerwaniu łyko pod młodą jeszcze korą. Brzózki poradziły sobie z urazem i wypuściły zgodnie z odwiecznym prawem natury (to fototropizm, czyli podążanie za światłem słonecznym) nowe pędy w kierunku słońca. Po obraniu właściwego drzewom kierunku wzrostu, nadal rosły sobie cichutko. Może wolniej niż ich rówieśniczki nietknięte ręką wandala, ale jednak rosły. Przypomniałem sobie o tym zdarzeniu parę dni temu, kiedy zatrzymałem się tam, aby zrobić zdjęcie malowniczego odcinka drogi. Zrobiłem wtedy zdjęcie również tym brzozom. To tylko drzewa, które leśnicy nazywają chwastem leśnym, gdyż łatwo się rozsiewają i radzą sobie na każdym podłożu, zwyciężając bez trudu rywalizację z sosnami w walce o dostęp do światła. Kto by się przejmował jakimiś brzózkami – pewnie spytacie, skoro tyle krzywdy dzieje się wokoło?

Jeśli potraktować te brzózki jako symbol czegoś ważnego? Jeśli ich obecną postać porównać z postaciami ludzi, których kiedyś skrzywdzono, to symbolika tych pokręconych drzew stanie się bardzo wyrazista. Oto jak wyglądać może człowiek, który doznał obrażeń fizycznych i psychicznych już po zabliźnieniu się ran. Niby sprawny i jakoś sobie radzi z wymaganiami, jakie niesie życie, ale nigdy już nie wróci do normalności. Tacy ludzie sami z sobą muszą dojść do ładu poprzez zaakceptowanie swoich ułomności. Trudniej przychodzi im pozyskać akceptację ze strony ludzi, z którymi trzeba żyć, czy współdziałać w zespole. To może być tak trudne, że aż niemożliwe. Łatwiejsze jest wyrządzenie drugiemu krzywdy. Często nawet tak bezmyślnej – jak w przypadku brzózek zapewne się zdarzyło. Tak jak te drzewka, tak i dziecko często bywa w takim właśnie położeniu wobec agresywnych rówieśników czy dorosłych. Tych z domu, ze szkoły, z placu zabaw czy dyskoteki. Czyniący komuś krzywdę, nawet nie zdaje sobie sprawy z rozmiarów zła i często szybko zapomina o całej sprawie. Ofiara agresji pamięta. Choćby nawet chciała zapomnieć, to często nie jest w stanie tego uczynić. Takie doświadczenia odżywają na nowo z każdym skojarzeniem, czy przeżywaniem podobnych sytuacji. Bicie, wyzwiska upokarzanie, molestowanie, czy gwałt stają się trwałą skazą na charakterze. Pozostają na całe życie. Tak jak pręgi w słynnym filmie o tej samej nazwie.

Czy tak musi być? Czy każdy musi mieć jakiś garb na ciele lub duszy?

Teraz, po wycięciu tych drzew myślę, że błędem jest czynienie takich analogii i nadawanie roślinom jakichś symbolicznych znaczeń.

Czy wszyscy lubimy słuchać jak o nas mówią?

„Nawet siedząc na ławie oskarżonych lubimy słuchać o sobie” – powiedział niegdyś Albert Camus. Zapisałem sobie tę sentencję i mam ją pod wierzchem – jak to się mówi. Zwłaszcza gdy zdarza mi się słyszeć czyjeś świadectwo o drugim człowieku, to sięgam do niej zastanawiając się nad tym, czy zasłużenie go chwalą oraz nad tym, co on by na to powiedział, gdyby usłyszał to na własne oczy. Czytaj dalej

Studniówka pod znakiem żałoby

„Studniówka jako egzamin dojrzałości…towarzyskiej”. Pod takim tytułem zamieściłem przed czterema już laty (jak ten czas leci!!!)swoje nauczycielskie przemyślenia na temat powszechnie organizowanych w styczniu studniówek. Teraz, już nie pracuję w szkole, ale jednak nie zaprzestałem obserwowania wszystkiego, co dotyczy szkoły i widzę, że utrwalają się już zupełnie inne zwyczaje, które delikatnie mówiąc znacznie odbiegają od wypracowanych przez wiele pokoleń schematów. Szokujące są zwłaszcza medialne doniesienia z niby szkolnych imprez, które zaczynają się standardowo, aby później już stać się jakimś karnawałowym szaleństwem kontynuowanym w lokalach, klubach, hotelach- już w dobranym towarzystwie, co ze szkołą nie ma już nic wspólnego. Czytaj dalej

Pokój nam wszystkim…PiS-owcom i PO-wcom też?

Praktykujący katolicy znają to zawarte w tytule zawołanie, gdyż wszyscy realizują je po wezwaniu kapłana: „Przekażcie sobie znak pokoju”. Skłaniamy się wtedy ku sąsiadom i wypowiadamy : Pokój nam wszystkim… a nawet dodatkowo podajemy sobie rękę.

W okresie obecnie przeżywanych świąt łamiemy się opłatkiem na znak pokoju i śpiewamy – bywa że nawet jednocześnie – piękną kolędę Cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem… 
   Przed świętami obserwowaliśmy dzięki przekazom medialnym relacje z różnych spotkań opłatkowych, w tym z naszego parlamentu, gdzie nasi wybrańcy pytani o coś przez dziennikarzy, tym razem nie chcieli komentować różnych spraw, no bo…. – Jak to? W takim dniu? 
Pokój zapanował więc nawet w tym siedlisku jadu wszelkiego i nie skrywanej na co dzień nienawiści. Na jak długo?

Już w czasie miedzy świętami słyszałem p. Błaszczaka głoszącego, że: rząd Tuska nic nie robi, a tu szykują się wzmożone wyjazdy Polaków za granicę z powodu zakończenia się okresu przejściowego dla pracowników z Polski w Szwajcarii i podniesienia płacy minimalnej w Niemczech. Oni w PiS mają program zatrudnienia itd. Tylko oni wiedzą jak i zrobią nam dobrze, jeśli na nich zagłosujemy. Inni wciąż młócą temat likwidacji OFE wyrażając tak skrajne opinie, że już nawet fachowcy utracili wiarę w swoja wiedzę na temat faktycznej roli OFE w zapewnianiu przyszłym emerytom emerytur rzędu 20-50 zł miesięcznie. Takich naparzanek jest co niemiara. Wszyscy mają w ustach wzniosłe idee zapominając o tym , że my wiemy i to, że…  Jeśli mają te idee w ustach, to mają je również w leżącym w pobliżu nosie.

   W gospodarce wciąż panuje wysokie bezrobocie, co sprawia, że pracodawcy również mają w nosie to wszystko, co o etosie pracy dotychczas napisano, z umiłowanym przez wszystkich Janem Pawłem II na czele. Umowy śmieciowe stanowią tak wielki odsetek wszelkich umów o pracę, że stajemy się coraz bardziej niezagrożonym liderem w tej klasyfikacji w całej Unii Europejskiej. Szczytem absurdu stały się ostatnio proponowane tu i ówdzie oferty pracy za 1 zł/m-c, plus prowizja. Wyzysk narasta. Zróżnicowanie pomiędzy najbogatszymi, a najbiedniejszymi niczym potężne nożyce wciąż się rozwierają. .. Wszyscy to znamy, prawda? To w sprawach wewnętrznych, a na zewnątrz?W ostatnim czasie pisano o zagrożeniach dla pokoju. Dla przykładu w tym tekście: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/na-linii-frontu-alarm-dla-108-panstw-powazne-zagrozenie-dla-swiata/3qskc – przeczytamy o tym, że:

…W konfliktach zbrojnych toczących się na całym świecie w 2013 roku zginęło ponad 100 tysięcy osób. Kilka razy pojawiło się także widmo konfrontacji zbrojnej z udziałem mocarstw, która mogłaby mieć katastrofalne skutki w skali globalnej. Prognozy na 2014 rok są jeszcze bardziej niepokojące, ponieważ na indeksie tzw. państw upadłych cały czas pojawiają się kolejne „zagrożone” kraje; w „alarmującej sytuacji” znajduje się obecnie aż 108 państw.,Korea Północna, Syria, Iran, Sudan Południowy…inne nie mniej groźne .

Obszerne omówienie sytuacji w poszczególnych zapalnych obszarach globu opatrzono takim zakończeniem: System „naczyń połączonych”. Niepokojąca prognoza na 2014 rok. 
Prognoza na rok 2014 nie jest zbyt optymistyczna. Każdy rok przynosi zjawisko coraz większej „globalizacji wojny” i „eksportu przemocy” . Taki system „naczyń połączonych” oznacza, że konflikt zbrojny w jednym państwie może prowadzić do wybuchu wojny na, co najmniej, skalę regionalną. Tak może być zarówno w przypadku Sudanu Południowego, jak i Republiki Środkowoafrykańskiej. Z kolei napięcie w rejonie Morza Wschodniochińskiego może przekształcić się w konfrontację z udziałem światowych mocarstw, USA i Chin, które znajdą się po przeciwnych stronach barykady. Uwagę mocarstw zaangażowałyby także wszystkie spory z państwami dysponującymi bronią nuklearną, takimi jak Korea Północna czy coraz bardziej niestabilny Pakistan. Do listy zagrożeń dochodzi również niemożność rozwiązania toczących się od lat konfliktów wewnętrznych w krajach takich jak Jemen czy Somalia, sprawiająca, że indeks tzw. państw upadłych w roku 2014 prawdopodobnie powiększy się o kolejne pozycje. A więc w kilkunastu krajach świata trwa wojna. W Kongo gdzie trwa największa od II wojny światowej wojna, zginęło już ok. 5 mln. ludzi. Wiadomości z tego frontu na ogół nie przebijają się do opinii społecznej żyjącej czym innym zgoła. Media spieszą więc z zaspokojeniem zapotrzebowania na mało stresująca papkę informacyjną i dostarczają gawiedzi tego, czego sobie życzy, bo jak nie jedna gazeta, czy telewizja to zrobi, to uczyni to inna, konkurencyjna. I tak kreci się ten taniec chochoła czyniąc coraz większe spustoszenie w mózgach i sumieniach ludzi, i to nie tylko tych z obszaru władzy, ale również wśród zwykłych zjadaczy chleba. Wszystko jest: – daleko od nas, nas to nie dotyczy, a co ja mogę na to poradzić … – taka jest obecnie postawa większości z nas.

Dzisiaj 1 stycznia 2014 roku w kościele katolickim obchodzony był po raz kolejny Światowy Dzień Pokoju. Z tej okazji po raz pierwszy w swoim pontyfikacie zabrał donośny głos Papież Franciszek występując z Orędziem http://www.vatican.va/holy_father/francesco/messages/peace/documents/papa-francesco_20131208_messaggio-xlvii-giornata-mondiale-pace-2014_pl.html Głównym hasłem przewodnim Orędzia stało się wezwanie: BRATERSTWO PODSTAWĄ I DROGĄ DO POKOJU.
Gdy wieczorem przeczytałem tekst tego orędzia, to pomyślałem że warto zwrócić państwa uwagę na dwa jego fragmenty. Pierwszy dotyczy oceny sytuacji zagrożeń dla pokoju w świecie. Papież pisze tam m.in.:

...W wielu częściach świata nieustannie dochodzi do poważnych naruszeń podstawowych praw człowieka, w szczególności prawa do życia i prawa do wolności religijnej. Niepokojącym przykładem jest tragiczne zjawisko handlu ludźmi, na których życiu i rozpaczy spekulują osoby bez skrupułów. Do wojen toczących się jako konflikty zbrojne dołączają wojny mniej widzialne, ale nie mniej okrutne, staczane na polu gospodarki i finansów, z użyciem środków równie niszczących życie, rodziny, przedsiębiorstwa…

Globalizacja, jak stwierdził Benedykt XVI, zbliża nas, ale nie czyni nas braćmi [1] .Ponadto wiele sytuacji dysproporcji, biedy i niesprawiedliwości wskazuje nie tylko na głęboki brak braterstwa, ale także na brak kultury solidarności. Nowe ideologie charakteryzujące się rozpowszechnionym indywidualizmem, egocentryzmem i materialistycznym konsumpcjonizmem osłabiają więzi społeczne, podsycając ową mentalność „odrzucania”, prowadzącą do pogardy i porzucenia najsłabszych, tych, którzy są uważani za „bezużytecznych”. W ten sposób współżycie między ludźmi nabiera coraz bardziej kształtu zwykłego, pragmatycznego i egoistycznego do ut des [daję, abyś dał]….

Drugi akapit dotyczy już podsumowania. Oto słowa papieża:

My, chrześcijanie, wierzymy, że w Kościele nawzajem jesteśmy członkami jednego ciała. Wszyscy potrzebujemy siebie nawzajem, ponieważ każdemu z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego, dla wspólnego dobra (por. Ef 4, 7.25; 1 Kor 12, 7). Chrystus przyszedł na świat, aby przynieść nam Bożą łaskę, to jest zdolność uczestniczenia w Jego życiu. Pociąga to za sobą nawiązywanie relacji braterskich, opartych na wzajemności, na przebaczeniu, na całkowitym darze z siebie, według szerokości i głębokości miłości Bożej, danej ludzkości przez Tego, który ukrzyżowany i zmartwychwstały, wszystkich pociąga do siebie: « Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali » (J 13, 34-35). To właśnie jest dobra nowina wymagająca od każdego jednego kroku więcej, nieustannego ćwiczenia się w empatii, wysłuchania cierpienia i nadziei drugiego, także tego najbardziej ode mnie odległego, wyruszenia na wymagającą drogę owej miłości, która potrafi bezinteresownie dawać się i poświęcać dla dobra każdego brata i siostry (podkreślenie moje)

   Mocny to głos i tylko należy sobie życzyć, aby był usłyszany nie tylko przez chrześcijan, ale i w obszarach innych religii oraz innych kultur niż nasza. Słowa Papieża robiły duże wrażenie na zebranych w południe na placu Św. Piotra w Rzymie tłumnie przybyłych z całego świata po specjalne błogosławieństwo Urbi et Orbi wiernych. Często przerywane oklaskami wystąpienie Papieża kończyło się słowami: Czyń pokój najpierw w swoim domu, w swoim otoczeniu, a potem wychodź z tym do świata – mówił Papież i ludzie mu klaskali. Zabrali pewnie te słowa ze sobą do swoich domów i będą czynić to, co nakazuje Głowa Kościoła. Czy przywracanie sensu słowu BRATERSTWO poparte najbardziej gorącą modlitwą może jednak zmienić ten świat?

Boję się, że konflikty pozostaną jednak trwałym elementem naszego życia, w którym my jako naród też dużo złego doświadczyliśmy. Wiemy przecież z historii, czy z literatury, że: Najdzielniej biją króle, a najgęściej giną chłopy….”