Gdy posłanka szła do wojska…

Czytam, czytam i oczy przecieram dziwiąc się takiemu jednoznacznemu zaangażowaniu we wzmocnienie obronności kraju kobiety, która dała się poznać z zupełnie innej strony niż karni na ogół żołnierze. Kobieta, której dotąd nikt nie potrafi poskromić – nie wyłączając jej samej, zapragnęła się przeszkolić wojskowo. Oto co czytamy we Wproście – jak to się potocznie mówi:
Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, w lutym napisała na Facebooku, że chce przejść szkolenie wojskowe w razie zagrożenia Polski.
„Chcę dać przykład młodszym. Zresztą, jak się zgłoszę, to chyba mnie nie wyrzucą. W czasie zagrożenia państwa każdy może się przydać”
– pisała. Czytaj dalej

Szkło Kontaktowe – dla wielu jedyny kontakt ze światem polityki

Przy okazji obchodzonego wczoraj szumnie jubileuszu 10-lecia Szkła kontaktowego nachodziły mnie różne refleksje przemieszane z własnymi wspomnieniami. Audycja jakich wiele już pamiętam jeszcze dwa lata temu zajmowała mnie tak, jak cały program telewizyjny. Oglądam go „plecami” bo tak siedzę przy komputerze, a więc wizja w zasadzie dla mnie nie istnieje. Wystarczy fonia, a to co słyszę i tak zależy od upodobań mojej małżonki, która trzyma w ręku pilota. Gdy już obejrzy to, co ją szczególnie interesuje, to przełącza kanał odbioru na TVN 24, a tam co? Czytaj dalej

Konsultacje społeczne na poziomie bloga

Pisać, nie pisać…  – skonsultować warto…
Wystartował doroczny konkurs na bloga roku. Już dają się zauważyć pierwsze informacje o dokonanych zgłoszeniach. Każdemu wolno kochać … myśl o sławie, o wzroście popularności, o szybciej kręcących się licznikach wejść do bloga jak i o innych pojmowanych już indywidualnie kryteriach opłacalności tego przedsięwzięcia.  Czytaj dalej

Oportunizm, to zarzut, czy tylko objaśnienie rzeczywistości?

Dawno temu, jeszcze w czasach szkolnych, kiedy szukałem objaśnień dla nowych pojęć w dostępnych słownikach, to słowo konformista, czy oportunista kojarzyło mi się jednoznacznie źle. Wiedziałem już o tym, że warto, chociaż nie łatwo być nonkonformistą, czy też ogólnie rzecz biorąc człowiekiem okazującym wszędzie i wobec wszelkich wyzwań stałą i niezłomną postawę charakteryzującą się poszanowaniem uznawanych zasad i wartości. Dzisiaj myślę już inaczej, bo w życiu obserwowałem wiele różnych postaw u innych, a i sam bywałem w sytuacjach, w których nie popisałem się nonkonformizmem. Ulegałem wobec sytuacji, oczekiwań otoczenia, czy w interesie konkretnych ludzi, bo gdybym powiedział: Nie, bo nie! to obie strony wiele mogłyby stracić. Co by komu przyszło z mojej nieustępliwości? Życie uczy… Czytaj dalej

Studniówka rządu p. Kopacz

W szkołach już trwają przygotowania do tradycyjnych studniówek. Tegoroczni abiturienci muszą zdobyć świadectwo dojrzałości towarzyskiej na 100 dni przed startem do egzaminu maturalnego, czyli do szansy uzyskania świadectwa dojrzałości intelektualnej. Tak się złożyło, że w podobnym czasie do swojej studniówki przygotowywał się rząd pani Kopacz. Podobieństwo dotyczy jedynie słownictwa, bo młodzi zaliczają ten sprawdzian na 100 dni przed egzaminem, a rząd na 100 dni po zdanym egzaminie kwalifikacyjnym. Jedni mają w zapasie jeszcze 100 dni na rzetelną pracę nad przygotowaniem się do egzaminu, a drudzy mają za sobą 100 dni rzetelnej – mam nadzieję pracy, która sama w sobie była egzaminem. Wczoraj jedynie ogłoszono wyniki tej oceny. Nie było poloneza tańczonego z niebywałą elegancją, nie było też tłumku rodziców patrzących maślanymi oczyma na swoje nagle wydoroślałe w wieczorowych kreacjach pociechy, a była gromada surowych egzekutorów. Jedni robili wszystko, aby wykazać jak beznadziejny rząd sprawuje władzę w Polsce, a drudzy bronili swojej opcji. Byli też ludzie tzw. środka próbujący ukazać dobre, a również i te złe strony, które mają często niezwykle długą historię i na pewno nie powstały w czasie 100 dni pracy pani Kopacz. Mam tu na myśli służbę zdrowia, górnictwo, kolejnictwo itd.
W czasie świątecznych rozmów przy stole zapytałem współbiesiadników – w przewadze 30 – 40- latków o kilka spraw, które mogły rzutować na ocenę rządu.Tak to leciało:
– Co sądzicie o obecnym rządzie? Ja dla przykładu nic nie słyszę o obecnej minister infrastruktury. Czy słyszeliście coś na jej temat? – zapytałem, ale zauważyłem poruszenie ramionami, przedłużającą się ciszę i wreszcie pytanie:
–  A o kogo pytamy?
– O taką panią prezes z PKP, która zastąpiła Bieńkowską – uściślam
A kto to jest Bieńkowska?
Nie znasz? Taka piękna blondynka, obecnie komisarz w Brukseli, dodaję, a widząc nadal objawy zwątpienia uzupełniam;
No ta, co kiedyś powiedziała: – Sorry, taki mamy klimat…
– A, ta pani, już wiem, ale niczego nie słyszałem.
Inni nie wykazali żadnego zainteresowania tematem i rozmowa przeszła na zwyczajne pogaduchy do jakich przywykliśmy przy takich okazjach. Kogo interesuje polityka? Kto bierze pod uwagę okoliczności i tzw. kuchnię polityki? Znacznie łatwiej jest ferować wyroki i oskarżenia. Posługiwać się półprawdami, czy zwyczajnie manipulować i takie oceny niczym kalkę upowszechniać wśród swoich wyznawców. Przykłady? Proszę bardzo..
Wczoraj w TV u Agaty Młynarskiej w „Świat się kręci” w sprawie restrukturyzacji kompanii węglowej.
– J. Pospieszalski oskarża p. Premier o nieprzemyślane podpisanie pakietu klimatycznego, który spowoduje, że będziemy zmuszeni obciążać cenę węgla karami za emisję CO 2 i w tym upatruje przyczyn braku opłacalności wydobycia.
– J. Paradowska próbuje wyjaśnić, że skutki pakietu klimatycznego będą odczuwalne po 2020 roku, a do tego czasu trzeba zrestrukturyzować nasz przemysł wydobywczy i energetykę, a tak w ogóle, to jak to się ma do ocenianych 100 dni p. Kopacz? – pyta. Wszystko w atmosferze kłótni, przy podniesionym głosie i z deklaracją, że może być jeszcze głośniej.
Wspominam tę pyskówkę tylko dlatego, że dzisiaj rano w radiowej Jedynce wysłuchałem rozmowy przenikliwego dziennikarza z wicepremierem gospodarki J. Piechocińskim. Dowiedziałem się np. tego, że wydobycie węgla w tej obecnie zagrożonej kompanii węglowej było opłacalne w czasie, gdy węgiel był po ponad 120 dol. za tonę, a teraz przy cenie rynkowej w granicach 60-70- dol. za tonę na składach zalegają ogromne hałdy węgla, który w dodatku jest nisko energetyczny i o dużej zawartości popiołu. Udział kosztów osobowych w strukturze kosztów wydobycia w tej właśnie kompanii przekracza 60 proc. a w takiej wzorcowej do porównań Bogdance (pomimo różnic geologicznych) ok. 38 procent. Mówiono i o innych aspektach tego problemu, z którymi nie poradził sobie żaden rząd pracujący po 1989 roku i to nie dlatego, że nie chciał, czy nie dostrzegał problemu. Nie dał rady w walce z obrońcami miejsc pracy i z opozycją. Teraz też wydaje się, że nie ma alternatywy, bo ta kompania węglowa wkrótce straci płynność finansową i najzwyczajniej zbankrutuje, bez możliwości restrukturyzacji i przemyślanego ratowania tego, co się da uratować. Czy to jest winą p. Kopacz, winą p.Tuska żeby nie sięgać dalej w głąb historii?
Jak kto chce psa uderzyć, to kij znajdzie – powiadali starzy ludzie i mieli rację.

Dotrwaliśmy do końca starego roku…

Wszyscy teraz robimy jakiś rozrachunek z losem lub dopiero zabieramy się do przemyślenia tego wszystkiego, co nas spotkało w minionym roku. Możemy sobie całą tę historię pogrupować na zdarzenia korzystne i niekorzystne, chciane i nie, zapracowane własnym odpowiedzialnym i nieodpowiedzialnym działaniem albo jego zaniechaniem, no i na te absolutnie losowe. Jak kto sobie chce i lubi. Czytaj dalej

Kwestia życzeń świątecznych

Kilka dni temu napotkałem na Fejsbuku udostępnionego przez kogoś tzw. mema mówiącego o tym, że nadszedł czas nieszczerych życzeń, spotkań z ludźmi których się nie znosi i coś tam jeszcze równie niemiłego. Początkowo spojrzałem na to bez emocji myśląc sobie: – Ot, mamy kogoś, kto nie lubi świąt, albo nie lubi, tak na bieżąco żyć w zgodzie z innymi i dlatego święta są dla niego dość męczące. No bo jak tu nagle zasiąść z wszystkimi do wigilijnego stołu, przełamywać się opłatkiem, składać sobie życzenia podczas gdy w sercu mrok, zadawnione żale, obraza? Czytaj dalej

Nie zawsze jest tak źle, jak się spodziewamy

Wczoraj miałem od dawna umówioną wizytę lekarską. Nie, nie prywatną, a taką z ubezpieczenia. Wybierając się przewidywałem dłuższe oczekiwanie i dlatego przeglądnąłem półki z książkami, aby znaleźć coś interesującego, a przede wszystkim w formacie  pocket book – jak to nazywali Amerykanie. Znalazłem taką, przymierzyłem do kieszeni marynarki i w drogę. Dotarłem na pół godziny przed godziną rozpoczęcia pracy dojeżdżającego z dość daleka lekarza. Usadowiłem się tak, aby mieć światło dzienne za sobą i zabrałem się do wstępnych oględzin mojej lektury. Trudna i specjalistyczna treść, a do tego pisana drobniutką czcionką na papierze z lat 70-tych, bo wtedy była wydana. Sąsiadka obok zaglądała do torebki, w której miała  włączony tablet, a więc należała do współczesnych nie tylko w upodobaniach , ale i metrykalnie. Z czasem zaczęli nadchodzić kolejni pacjenci podejmując próbę pozycjonowania. Czytaj dalej

Święto Zmarłych – przeżywałem… Tak, jak co roku…

Dość wcześnie zaczęliśmy przygotowania do tegorocznych świąt zmarłych, bo bezpośrednio po poprzednich Świętach. Tak się składa, że mimo upływu czasu wciąż mocno jesteśmy związani z naszymi zmarłymi i czcimy ich święta na okrągło, przez cały rok. Zamawiamy w ich intencjach msze św. , modlimy się, utrzymujemy w należytym ładzie grobowce, zapalamy znicze przy każdych odwiedzinach ich domów. Czytaj dalej

Umierają. Stary, młody, każdy…

Dni coraz krótsze, coraz częstsze opady przelotne o charakterze ciągłym, chłodno, piękne liście już wiatr pozamiatał, co oznacza, że światem już na dobre zawładnęła jesień. Czy wszyscy jednakowo poddają się jej nastrojom? Raczej nie, ale co to ma do rzeczy? Mówiąc o sobie i za siebie  powiem, że ja podlegam. Może dlatego, że w jesieni życia człowiek staje się bardziej refleksyjny i emocjonalny? Czytaj dalej