Kwestia życzeń świątecznych

Kilka dni temu napotkałem na Fejsbuku udostępnionego przez kogoś tzw. mema mówiącego o tym, że nadszedł czas nieszczerych życzeń, spotkań z ludźmi których się nie znosi i coś tam jeszcze równie niemiłego. Początkowo spojrzałem na to bez emocji myśląc sobie: – Ot, mamy kogoś, kto nie lubi świąt, albo nie lubi, tak na bieżąco żyć w zgodzie z innymi i dlatego święta są dla niego dość męczące. No bo jak tu nagle zasiąść z wszystkimi do wigilijnego stołu, przełamywać się opłatkiem, składać sobie życzenia podczas gdy w sercu mrok, zadawnione żale, obraza? Czytaj dalej

Nie zawsze jest tak źle, jak się spodziewamy

Wczoraj miałem od dawna umówioną wizytę lekarską. Nie, nie prywatną, a taką z ubezpieczenia. Wybierając się przewidywałem dłuższe oczekiwanie i dlatego przeglądnąłem półki z książkami, aby znaleźć coś interesującego, a przede wszystkim w formacie  pocket book – jak to nazywali Amerykanie. Znalazłem taką, przymierzyłem do kieszeni marynarki i w drogę. Dotarłem na pół godziny przed godziną rozpoczęcia pracy dojeżdżającego z dość daleka lekarza. Usadowiłem się tak, aby mieć światło dzienne za sobą i zabrałem się do wstępnych oględzin mojej lektury. Trudna i specjalistyczna treść, a do tego pisana drobniutką czcionką na papierze z lat 70-tych, bo wtedy była wydana. Sąsiadka obok zaglądała do torebki, w której miała  włączony tablet, a więc należała do współczesnych nie tylko w upodobaniach , ale i metrykalnie. Z czasem zaczęli nadchodzić kolejni pacjenci podejmując próbę pozycjonowania. Czytaj dalej

Święto Zmarłych – przeżywałem… Tak, jak co roku…

Dość wcześnie zaczęliśmy przygotowania do tegorocznych świąt zmarłych, bo bezpośrednio po poprzednich Świętach. Tak się składa, że mimo upływu czasu wciąż mocno jesteśmy związani z naszymi zmarłymi i czcimy ich święta na okrągło, przez cały rok. Zamawiamy w ich intencjach msze św. , modlimy się, utrzymujemy w należytym ładzie grobowce, zapalamy znicze przy każdych odwiedzinach ich domów. Czytaj dalej

Umierają. Stary, młody, każdy…

Dni coraz krótsze, coraz częstsze opady przelotne o charakterze ciągłym, chłodno, piękne liście już wiatr pozamiatał, co oznacza, że światem już na dobre zawładnęła jesień. Czy wszyscy jednakowo poddają się jej nastrojom? Raczej nie, ale co to ma do rzeczy? Mówiąc o sobie i za siebie  powiem, że ja podlegam. Może dlatego, że w jesieni życia człowiek staje się bardziej refleksyjny i emocjonalny? Czytaj dalej

Elementarz Jacka

ElementCzy pamiętamy jeszcze słowa tej dziecięcej piosenki o radosnym Jacku? A elementarz występujący w tekście, to na pewno ten najbardziej chyba znany zwłaszcza rodzicom i dziadkom elementarz Falskiego, czy może już całkiem inny, bardziej współczesny pierwszy podręcznik dla pierwszoklasistów? Przypomnimy sobie słowa tej radosnej piosenki: Czytaj dalej

Nowy rząd. Krajobraz po bitwie, której nie było…

Narobiło się co niemiara. Wróg publiczny no.1, który był dla wielu szansą istnienia bez walki sam zniknął z tej zabetonowanej od lat przestrzeni publicznej. „Sprawca wszelkiego zła, który zniszczył Polskę” nieoczekiwanie dostał premię za dobrą robotę przechodząc na bardzo intratne stanowisko w Unii. Teraz będzie niszczył Unię tworząc konkurencję dla świeżo wybranych  europosłów, jak choćby ten pan z muchą. Mało tego, że uciekł, to jeszcze zabrał ze sobą sporą grupę zdolnych i sprytnych ludzi. Kto teraz będzie naprawiał to wszystko zło? Kto zrealizuje te wszystkie obietnice jakie Tusk dopiero co złożył? Na domiar złego prorokowany od dawna rozpad przebrzydłej platformy nie doszedł do skutku, bo pozostawiona na funkcji zastępcy przewodniczącego „baba z prowincjonalnego Szydłowca” nadzwyczaj dobrze sobie poradziła z szansą przed jaką stanęła. I masz babo placek, zamiast rozpadu Po(paprańców) zanosi się na konsolidację w obozie władzy. Jakby tego wszystkiego było za mało, to jeszcze śmiała pozabierać zabawki wszelkim oponentom i zmieścić je w swoim expose. Czym teraz będą kusić wyborców? To jest kradzież programu! Już lecą na łeb, na szyję notowania liderów opozycji, a rosną wskaźniki tych wyśmianych i z zohydzonych platformersów. Sodomia i Gomoria. Głupi naród, mimo tak wielkiego wkładu myśli patriotycznej w jego wychowanie i kształtowanie opinii,  po raz kolejny pozwoli się uwieść tym zabiegom socjotechnicznym? I kto za tym stoi? Ta nieudolna była minister zdrowia, marna – na szczęście też już tylko była marszałek, a teraz „olaboga premierzyca” za szefa doradców wzięła sobie  zbankrutowanego Vincenta, a na specjalistę od wizerunku podłego zdrajcę, byłego spin doktora samego Jarosława z Żoliborza, który o trzy poziomy wyprzedza tę paniusię z prowincji? No i jeszcze ten Palikot musiał się popisać poparciem dla nowego rządowego  rozdania. Liczy na to, że powróci do platformy, bankrut jeden. Co teraz będzie? Już, jak ten lisek  byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską, już rysowała się perspektywa wcześniejszych wyborów i zwycięstwa pozwalającego samodzielnie rządzić, a tu jakiś diabeł zamieszał w kociołku i  wszystko może wziąć w łeb.

Na szczęście idzie w sukurs Ojciec Rydzyk ze swoim oburzeniem zawartym w słowach: To jest opętanie złem – mówił w Radiu Maryja o nowym rządzie o. Tadeusz Rydzyk. Redemptorysta dodał, że „rząd Ewy Kopacz jest stary, skompromitowany podsłuchami i urozmaicony koleżeńskimi i partyjnymi roszadami„.  http://wiadomosci.onet.pl/kraj/o-tadeusz-rydzyk-o-polskim-rzadzie-to-jest-opetanie-zlem/v6grt  Nie wiem, czy ja mogę powiedzieć, że to jest rząd polski, czy to jest rząd w Polsce – mówił o. Rydzyk na antenie Radia Maryja, oceniając skład gabinetu Ewy Kopacz. – Polacy potrzebują kompetentnego rządu, a rząd Ewy Kopacz jest stary, skompromitowany podsłuchami i urozmaicony koleżeńskimi i partyjnymi roszadami – dodał. Nie wierzę, żeby aż taka słaba świadomość była, to jest już opętanie. To jest opętanie złem. Jeżeli ktoś działa tak dla pieniędzy, to jest typowy Judasz – mówił szef radia.

Pora na wypędzanie szatana, na egzorcyzmy w sejmie i we wszelkich ośrodkach władzy. Im szybciej się to dokona, tym lepiej. Dla kogo lepiej?

Lepiej nie pytać.

Chory, cierpiący? Niech się położy (najlepiej w domu) i nie zawraca głowy

W ostatnim tygodniu miałem okazję przeżywania emocji związanych z próbami udzielenia pomocy bardzo choremu mężczyźnie, (cierpiącemu wielki ból uniemożliwiający jakiekolwiek poruszanie się) przez tylko trochę mniej chorą od niego żonę. Wydawałoby się, że to nic prostszego jak wykonanie telefonu do miejscowego lekarza rodzinnego z prośbą o wizytę domową, a w razie ataku lub nagłego pogorszenia wezwanie pogotowia. Okazuje się, że to nie jest jednak takie proste gdy pacjent narazi się służbom zbyt natarczywym (ich zdaniem) domaganiem się radykalnej pomocy. Dość łatwo można przypisać takiemu pacjentowi symulowanie choroby i … niech sobie radzi sam… A to, że chory nie może się poruszać, a nawet nie pozwala się wsadzić do wynajętego prywatnego samochodu, to też nikogo nie obchodzi, to jego problem… no i ewentualnie również problem jego żony odwiedzającej kolejne gabinety z błagalnym dopraszaniem się łaski skierowania do szpitala, przeprowadzenia odpowiednich badań, no i leczenia. Czytaj dalej

Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu

Nie skumałDzisiaj od rana tematem głównym Familijnej Jedynki Polskiego Radia był temat mediów oraz ich roli w naszym życiu . Wynikało to z obchodzonego właśnie dzisiaj (21 września) Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu. Słuchacze nadsyłali do redakcji ciekawe SMS-y, a zasiadający w studio eksperci byli w bardzo interesujący sposób przepytywani przez inteligentną parę dziennikarzy prowadzących audycję. Ekspertami w dzisiejszej tematyce byli prof. Janusz Adamowski  oraz o. Ołdakowski – obaj mocno związani z mediami działającymi na obydwu biegunach polskiej rzeczywistości. Wynikająca stąd różnica w zapatrywaniach na media była mocno zarysowana, ale panowie eksperci byli zgodni, co do głównych kryteriów jakim powinna podlegać masowa komunikacja społeczna. Liczba nadawców, ani tematyka jaką się zajmują nie powinna być niczym ograniczana. Bo w całej i bardzo zróżnicowanej masie odbiorców, każdy powinien znaleźć dla siebie to, co lubi, co przynosi mu wytchnienie i rozrywkę . W końcowym słowie usłyszałem zgodny głos: Różne są media tak jak i różni są ludzie, którzy po nie sięgają i w tym jest wielka wartość, że nie ma już jedynie słusznego przekaziora. Świat jest niezwykle złożony i taki obraz świata powinien być pokazywany – byle obiektywnie. Media powinny odpowiadać na zapotrzebowanie społeczne – mówił prof. Adamowski i powinny pomagać w zrozumieniu tego świata – dodał o. Ołdakowski. Po drodze wymieniono poglądy na problem tzw. misyjności mediów wskazując na absolutną potrzebę stosowania się do tego wymogu zwłaszcza po stronie mediów państwowych. Miałkość oferty mediów komercyjnych, która staje się niezaprzeczalnym  faktem jest wynikiem istniejącego zapotrzebowania społecznego i na to rady nie ma, ale i nie ma się o co obrażać. Kto szuka miałkości ten powinien ją znaleźć z taką samą łatwością jak i ten, który szuka dostępu do kultury i informacji tzw.„wysokiego lotu”. Zgoda? Pewnie że tak. Tylko dlaczego jedni nazywają drugich lemingami? Zwolennicy PiS wykorzystają każdą okazję, aby zarzucić zwolennikom PO brutalność zakłamanie, manipulację, kłamstwo i to z wzajemnością. A jak ocenić postawy dziennikarzy niepokornych wobec dziennikarzy tzw. Mainstreamu? Dlaczego jest taka niezwykle rozległa przepaść pomiędzy tym, co głoszą media na przeciwnych biegunach polskiej władzy o tak niby jasnych sprawach jak ekonomia i gospodarka. Jedni głoszą sukces w tych samych dziedzinach, które przeciwnicy oceniają jako katastrofę. O naszych przywódcach, mających silny mandat społeczny można bezkarnie napisać, że są zdrajcami, sprzedawczykami, czy też agentami obcych państw i to uchodzi bezkarnie, a zatem chyba to jest prawdą, co? Takich rozterek mamy coraz więcej, bo spada na nas wciąż rosnąca lawina informacji tworzących jeden wielki szum. Paradoksem jednak jest to, że  w tej sytuacji mamy jednak niedosyt wynikający z  tego przesytu, bo nie każdy potrafi oddzielić przysłowiowe „ziarno od plew” w poszukiwaniu prawdy. To, że mamy tak potężny zamęt w głowach wynika z braków w edukacji medialnej i nad tym warto się zastanowić. Dlaczego tak jest skoro zagadnienia z tego zakresu wiedzy znajdują się w programach szkół, a na studiach istnieją specjalne kierunki nauki w tym obszarze. Temat ten znajduje się również w centrum uwagi różnych instytucji spoza oświaty i nauki, bo np. na stronie KRRiT czytamy: …Równie ważną kwestią jest sama edukacja medialna, będąca praktycznym przełożeniem pedagogiki medialnej. Termin ten oznacza proces kształtowania i upowszechniania umiejętności świadomego i krytycznego korzystania ze środków społecznego przekazu we wszystkich grupach społecznych oraz wiekowych. Znajdziemy tam również taki filmik edukacyjny: https://www.youtube.com/watch?v=rda0rPLv0pE#t=48

Jak we wszystkim, co dotyczy edukacji mamy jeszcze ważne ogniwo jakim jest RODZINA. Jeśli nasze dziecko nie nauczy się w szkole odróżniania ziarna od plew, to zrobić musimy to my – rodzice. To nasze dziecko od przedszkolnych czasów sięga coraz szerzej i coraz śmielej po telefon, tablet, smartfon, komputer, a poprzez mobilny Internet funduje sobie kolorowy zawrót głowy. Z tym fantem coś trzeba zrobić, bo jeśli nie my, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?Nic tylko myśleć

 

 

Czy łatwo zastąpić poprzednią „elytę”?

Wstaję rano, raniusieńko, robię sobie kawusię, gotuję płateczki, a później z tą kawusią zasiadam przed komputerem, aby sprawdzić co nowego pojawiło się w moich kącikach i na moim kawałku internetowej podłogi. Nie było mnie przez kilka dni, a tam gdzie byłem panowała na ogół cisza medialna. Nawet radio w moim samochodzie nie chciało grać na żadnej z zaprogramowanych stacji i dopiero w drodze powrotnej dało mi szansą posłuchania nowin i nowinek. Wieczorem doszła do tego telewizja, no i Internet.  Czytaj dalej

Pocieszać każdy może…

PocieszaniePocieszać każdy może – trochę lepiej, lub trochę gorzej… Oto moja przygoda, jaka zdarzyła mi się już po lekturze opisanych w poprzednim poście materiałów na temat pocieszania. Ciekawe, czy autor cytowanych tam fragmentów przemyśleń wystawi mi pozytywną, czy negatywną cenzurkę.

A było tak …Wśród ukazujących się w tempie karabinu maszynowego wpisów na Fb zauważyłem pewnego dnia, jakoś tak bliżej północy, bardzo skromny  w słowach, ale bogaty w treść wpis:

– Deprecha 😦

Miniaturka zdjęcia osoby udostępniającej posta nie mówiła mi zbyt wiele, ale i nie była mi całkiem obca. Młodziutka, ładna dziewczyna jakich wiele. Co ją skłoniło do wrzucenia w netową przestrzeń takiej informacji? Czego mogła oczekiwać od swoich znajomych oraz innych użytkowników Fb?

Mimo wykonywania pilnej pracy postanowiłem odpowiedzieć na ten list i uczyniłem to w następujących słowach:

Ja: – Deprecha??? –  to już prędzej w listopadzie, ale we wrześniu?

W. – Ha, ha, ha … Pan to umie podtrzymać na duchu…

Ja –  Mam doświadczenie, bo przestrzegam zasady, z której wynika że: … każdy sukces, każdy dół, trzeba dzielić pół na pół – co wynika z tej piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=D8VrJri1-qM

Tu nastąpiła krótka przerwa w wymianie słów potrzebna na słuchanie piosenki, a potem W. przełączyła się na czat i napisała:

W –Tak, tylko że ja nie mam z kim dzielić pół na pół. O wszystkim muszę sama myśleć, a to przerasta mnie

Ja – Biedactwo… Wyjechał?

W – Tak. I  zostawił bez niczego nie myśląc o dziecku. Popadam w coraz gorsza depreche

Ja – Nie ma słów, aby to podsumować. Tyle jest teraz rozbitych małżeństw, że rozmiar nieszczęścia jest jak ocean…

W – Jaka ślepa byłam, to Bóg jeden wie. Za kogo się brałam? Świat chciałam zmieniać… Jezu, myślę o rozwodzie, bo już tak od dwóch lat tkwię. Jego zazdrość stała sie chorobliwa. Boje się o to, że coś nam zrobi. Jest nieobliczalny…

Ja – Masz rację, że tak to nazywasz. Jako nauczyciel poznałem dużo dziewczyn będących teraz w podobnej sytuacji, ale jakoś sobie radzą. Rodzice, teściowie, a czasem i dom samotnej matki … Smutne. Dlaczego tak ślepną ci młodzi ludzie?

W – Rodzice zawsze mi pomogą. O teściach to nawet nie chce mówić. Ja nie wiem jak dam radę. Muszę, mam synka i dla niego musze się otrząsnąć. Boje sie iść do opieki po pomoc, boje sie ludzi…

Ja – Nie dziwię się. Mus, to mus. Widocznie nie jest jeszcze tak źle, ale trzeba się otrząsnąć i trzeźwo ocenić możliwości. Sama nie dasz rady

W – Nie mam nikogo żeby mi pomógł. Rodzicom to nawet głowy zawracać nie chce. Bo i tak mam szczęście, że jeszcze mieszkam u nich. I w tym, że mi pomagają, tak jak mogą. Ja nie widziałam tego jak on mną poniewierał, jak oszukiwał, zdradzał, szkoda słów. Nie uwierzę już żadnemu facetowi

Ja – Nawet mnie? – zapytałem, tak z głupia frant, aby wywołać choćby uśmiech na jej twarzy

W – Pan mnie uczył, pana znam, tak, że to inna bajka.

Tu wymieniliśmy parę zdań na temat naszej znajomości z czasów szkolnych, po czym wróciłem do tematu naszej rozmowy.

Ja – A więc stąd ten post o depresji? Pogadaliśmy sobie troszkę? Ulżyło ci? Będziesz lepiej spała?

W – Mhm, przepraszam, że zwaliłam sie Panu na głowę

Ja – A tam. Piszę coś i mam otwarte dodatkowe okienko dialogowe,

W – Dziękuje. Pan jest jak dobry duszekDziękuje za poświecony mi czas, dobranoc

Ja – Trzymaj się jakoś i pomachaj czasem łapką dobremu duszkowi

W – Postaram się, dziękuje.

Ja – I nie wyrzekaj się niczego. Znajdziesz odpowiedzialnego faceta, przyjdzie jeszcze czas na dobry związek i na miłość. To doświadczenie jakie teraz zdobywasz bardzo ci się przyda.

W – Wiem, już ktoś powiedział mi, że jak na młody wiek mądrze gadam. I znam życie, tylko o to chodzi, że ja już tak przejechałam się w moim krótkim  życiu, że boje sie zaufać I odpycham od siebie tych, którzy wcale nie chcą mnie zranić. Już nie wiem co jest kłamstwem, a co prawdą. Nie umiem tego odróżnić. Nie chce się zakochać, bo się boję, że znów wpakuje sie w jakieś bagno…

Ja –To nie czas na nowy związek. Najpierw ureguluj swoje sprawy z mężem i sprawy Twojego dziecka z jego ojcem, a później szukaj spokoju i nowego rozdania kart. A teraz spać. Dobranoc

W – Dziękuje, dobranoc

Koniec rozmowy na czacie. Teraz toczymy dalej tę rozmowę, ale tylko w wewnętrznym dialogu. Jesteśmy tylko znajomymi Facebook`a