Wałęsa występuje „ku pokrzepieniu serc” Ukraińców…

Najlepszy znak handlowy Polski jaki zna świat to: Walesa.
Jego legenda wciąż trwa, a on sam skutecznie dba o to, aby tak pozostało. Pomimo tego, że czasy się zmieniają, że dorosły już nowe pokolenia, którym trudno sobie wyobrazić tego pana jak skacze przez płot i jak sam jeden rozprawia się z komuną, sowietami i wewnętrzną opozycją, to On przyjmuje zaproszenia ze świata i pokazuje się z najważniejszymi, przemawia do najciekawszych, podpowiada, wspiera i popiera. Tak było i podczas ostatniej wizyty w Kijowie, gdzie raczył był powiedzieć:

Wałęsa: jeśli ktokolwiek zaatakuje Gdańsk, to my zaatakujemy Moskwę, nie będziemy walczyć na swoim terenie – powiedział Lech Wałęsa, który wraz z merem Kijowa Witalijem Kliczką odwiedzał miejsca pamięci poświęcone tym, którzy zmarli podczas protestów na Majdanie na początku 2014 r. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/walesa-jesli-ktokolwiek-zaatakuje-gdansk-to-my-zaatakujemy-moskwe/58k2g

W dołączonym do artykułu nagraniu wideo znajdziemy poszerzoną argumentację jego stanowiska w sprawie.
Były prezydent podkreśla jednak, że nie zamierza nikogo prowokować ani nikomu grozić. – Chcemy pokoju i kochamy Rosjan, jednak jeśli oni napadną na nas to będzie gorąco! – powiedział, dodając, że w takiej sytuacji on stanie do boju, jako pierwszy. W swoim stylu…
Na rakietę wsiędzie,
przywali komu trzeba…
I jakoś to będzie…( to moje słowa)

Dla porównania inna wypowiedź z innej co prawda epoki, ale też pisana ku pokrzepieniu serc… Oto fragment wypowiedzi Sędziego kierowana do Soplicy – Pan Tadeusz – Księga szósta – Zaścianek :
…A na to Sędzia: „Mniejsza o ludzkie gadanie;
Nigdy nie dbałem bardzo o pochwały świata,
Bóg świadkiem, żem nie winien grzechów mego brata;
W politykę jam nigdy bardzo się nie wdawał,
Urzędując i orząc mojej ziemi kawał;
Lecz jestem szlachcic, rad bym plamę domu zmazać,
Jestem Polak, dla kraju rad bym coś dokazać,
Choć duszę oddać. W szable nie byłem zbyt tęgi,
Wszakże bierali ludzie i ode mnie cięgi;
Wie świat, że w czasie polskich ostatnich sejmików
Wyzwałem i zraniłem dwóch braci Buzwików,
Którzy… Ale to mniejsza. Jakże Wasze myśli?
Czy potrzeba, żebyśmy zaraz w pole wyszli?

Strzelców zebrać – rzecz łatwa; prochu mam dostatek,
W plebaniji u księdza jest kilka armatek;
Przypominam, iż Jankiel mówił, iż u siebie
Ma groty do lanc, że je mogę wziąć w potrzebie;
Te groty przywiózł w pakach gotowych z Królewca

Pod sekretem; weźmiem je, zaraz zrobim drzewca,
Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie,
Ja z synowcem na czele i? – jakoś to będzie !”
„O polska krwi!” – zawołał Bernardyn wzruszony…

W kwestii przywództwa onego powstania jeszcze słów kilka o cechach pożądanego przywódcy… U nas ci takich co niemiara …

…Tymczasem bracie, z Hrabią trzeba przyjść do zgody;
Jest to dziwak, fantastyk trochę, ale młody,
Poczciwy, dobry Polak; potrzebny nam taki;
W rewolucyjach bardzo potrzebne dziwaki,
Wiem z doświadczenia; nawet głupi się przydadzą,
Byle tylko poczciwi i pod mądrych władzą.

Hrabia pan, ma u szlachty wielkie zachowanie;
Cały powiat ruszy się, jeśli on powstanie;
Znając jego majątek, każdy szlachcic powie:
Musi to być rzecz pewna, gdy z nią są panowie.
Biegę do niego zaraz…

Pomyślałem wyprzedzająco, że w Moskwie zapewne już dokonują zmian swojej strategii postępowania z „bliską zagranicą” i szukają argumentów do tego, jak by tu wyjść z twarzą z zadymy jaką stworzyli na Ukrainie…

Pojedynek na taśmy : Polska tajna vs Polska fajna 0:1

   Kolejne „taśmy prawdy” w sposób lawinowy zawładnęły wyobraźnią polityków, dziennikarzy, a więc wkrótce zawładną i nami wszystkimi. Nie pierwszy to raz mamy próbę wywołania przesilenia poprzez demaskowanie mechanizmów sprawowania  brudnej władzy, którą trzeba jak najszybciej odsunąć i doprowadzić do kolejnych wyborów. Nowa władza oczyści tę niebywale zagnojoną stajnię Augiasza i zakończy te wszystkie afery, przy których wszystkie dotychczasowe mają być tylko czubkiem góry lodowej… Słucham mediów, polityków, dziennikarzy i narasta we mnie oburzenie. Nie tylko do paskudnych bohaterów ostatnich „Taśm Prawdy”, ale do całego establishmentu politycznego. Skąd takie reakcje? Ano przypomnijmy sobie pana Jana Pietrzaka, (któremu przy okazji życzę dużo zdrowia) w skeczu pt.: Szachy personalne https://www.youtube.com/watch?v=Y2lX5J-8L9o
Kto zechciał posłuchać ten „obśmiał się jak norka” a przy okazji dostrzegł pod ekranikiem YT wśród innych i taki komentarz: „Trzeba było mieć wtedy dużo odwagi aby pisać i prezentować takie teksty .”
W 1979 to pan Pietrzak mówił z estrady wyłącznie teksty zatwierdzone przez kolegów z PZPR. A już na pewno taką akceptację miały teksty nadawane w TVP ” A jeszcze więcej trzeba mieć charakteru aby współcześnie nie wykorzystywać takich zasług .” Dajcie spokój, bo mnie policzki ze śmiechu poodpadają…

   Takie szachy personalne uprawiała ówczesna władza i była to „oczywista oczywistość” jako, że obowiązywała tzw. nomenklatura partyjna, na mocy której władza miała wyłączność w decydowaniu o obsadzie wszystkich kierowniczych stanowisk według szczebli władzy. Centrum, województwo, powiat (okresowo rejon) gmina. Głębiej były już komitety zakładowe, POP mające swoich zaufanych ludzi, ale również i kumotrów, których trzeba było gdzieś poupychać. Pietrzak w tym skeczu doskonale to naświetlił odkrywając przed ludźmi mechanizmy o jakich wszyscy powszechnie wiedzieli, ale nikt przed nim nie odważył się tego nazwać tak bezpośrednio i po imieniu. Stąd ta reakcja. Ale gdy się już śmiejemy, to pomyślmy w przy okazji w jakie szachy grają teraz samorządowe koalicje gminne, powiatowe, wojewódzkie i dalej aż do samej góry?
   Wracając do złotoustych polityków, którzy jak sępy już wyczuli padlinę i wznieśli się do lotu, aby domagać się, żądać, grozić, okazywać święte oburzenie, to przypomnijmy sobie pojedynek PiS vs. Samoobrona i taśmy Renaty Beger    https://www.youtube.com/watch?v=RMwa583Kk10  Zabawne, prawda?

Oglądając tę szemraną rozmowę popatrzmy na pasek obok, gdzie mamy podsuwaną przez YT ofertę pt.: Taśmy Prawdy cz.2, cz.3, cz.4. Gdy tam zawędrujemy, to pokażą nam dalsze ciekawostki.

„Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień”- czytamy w Piśmie Świętym, na znajomość którego powołuje się większość naszego politycznego establishmentu.
No i co z tego – powie ktoś. – To jest dobre w kościele, a nie w życiu, a tym bardziej w polityce. Pan wiesz co to jest władza? Co można zrobić dla jej zdobycia, a później do utrzymania się przy władzy?- zapytał rozmówca.
Wiem, a to dzięki … taśmom prawdy. Władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie – .odpowiedziałem… I to nie tylko tych, którzy dzisiaj stanowią przewodnią siłę narodu, ale i tych, którzy tej władzy już posmakowali, i to na każdym szczeblu…
Swoją drogą najbardziej zabolała mnie nagrana na tych taśmach prawdy opinia wypowiedziana przez potomka naszego wieszcza p. Sienkiewicza o tym, że „Państwo Polskie istnieje teoretycznie…
Pod tym anonsem znalazłem ciekawe wypowiedzi zwłaszcza dwóch osób, które chciałem tu przywołać:
* Tomasz Sokólski:  – Tak! Sienkiewicz ma rację. Tyle, że (jak sądzę) miał na myśli to, że poszczególne „emanacje” państwa nie pracują dla dobra państwa jako całości, a raczej w swoim „korporacyjnym” interesie. Każdy ciągnie „kołdrę” w swoją stronę. Aparat skarbowy, prokuratury, sądy, administracja, ZUS itd. itd. Ten cały „aparat” od dekad, skutecznie przeciwstawia się jakimkolwiek formom ich zmiany. To zapewne powoduje rozgoryczenie rządu, który mimo wszystko, jak się okazuje, ma ograniczony wpływ na tę sytuację. W gruncie rzeczy, żyjemy w państwie … wielu państw. Bo każda z „państwowych korporacji” jest państwem w państwie.
* Beata Zofia Ślinko: – Każdy Polak zna się na wszystkim najlepiej: na medycynie, religii, etyce, prawie, finansach (cudzych), sporcie, polityce, itd. Tylko jakoś nie widać, aby polski naród był w całości zdrowy, postępował zgodnie z zasadami wiary, etyki i prawa, był zasobny w dobra, uprawiał sport, brał udział w rządzenia (społeczna kontrola urzędów lokalnych i udział w wyborach) czy w końcu solidnie pracował. Tak wygląda, jakbyśmy byli tylko „mocni w gębie”.
Ano właśnie. Czy tak już być musi?

 

 

 

 

 

 

 

Odwieczny problem: Mieć, czy być…

Mamy za sobą Festiwal w Opolu, w którym … dla każdego coś miłego. Piękne debiuty i karier skróty. Dla mnie szczególnie interesujące było zwłaszcza to drugie podejście. Maryla rozwaliła mnie wydłużanym, a wszystkim znanym refrenem …

…Ty to masz szczęście, że w tym momencie
żyć ci przyszło, w kraju nad Wisłą, ty, to masz szczęście…

Twój kraj szczęśliwy piękny, prawdziwy…
Ludzie uczynni w sercach niewinni…
   Ciekawe jak dużo ludzi jeszcze myśli w ten sposób?
Już poza koncertem festiwalowym usłyszałem coś nowego u Marylki. Pospiesznie zapisałem główną frazę, aby w wolnej chwili sprawdzić na You Tube. Sprawdziłem. Wysłuchałem z przejęciem i Państwu też polecam: https://www.youtube.com/watch?v=EMJCEhADcD4

A jeśli przyjdzie poczekać
Na nowe jutro, by godnie żyć,
To warto czekać,
bo dla człowieka ważne, by każdy mógł mieć i być…

To ostatnie zdanie powtarzane jest dwa razy. I chyba dobrze przemyślał to autor tekstu Grzegorz Jan Tomczak skoro na to właśnie położył akcent.

To jedna strona medalu. Marylka jest moją rówieśniczką, a więc pamięta i doświadczyła znacznie więcej niż to, co mieści się we współcześnie nakreślonym dylemacie  „mieć, czy być”. Dawne rozumowanie nie jest już tak oczywiste.
Wśród starych gazet z lat osiemdziesiątych znalazłem kiedyś wydawnictwo KC PZPR z kwietnia 1988 roku, adresowane do Podstawowych Organizacji Partyjnych (POP) o nazwie „fakty i komentarze”. Zachowałem je z myślą o wykorzystaniu na lekcjach wychowawczych i na blogu zawartego tam artykułu pod tym właśnie tytułem: „Mieć, czy być”. Teraz piosenka Marylki skłoniła mnie do odszukania wspomnianej gazetki, aby skonfrontować ówczesne widzenie tego dylematu z dzisiejszymi poglądami. Konfrontacja (co chyba przykre) przemawiała na korzyść tej dawnej komunistycznej propagandy. Wtedy martwiono się o rozwój młodych Polaków o pracę dla nich i satysfakcjonujące miejsce w życiu. Dla młodszych czytelników dodam tylko, że 1988 rok to czas rozpaczliwego poszukiwania przez przywódców socjalistycznego państwa sposobów wyjścia z kryzysu w jakim pogrążała się PRL.

 

 

 

 

 

 

 
Standardowy dostatekSkąd ten defetyzm

 

Po tej lekturze zastanówmy się wspólnie nad współczesną oceną tych wciąż ważnych dylematów przez każdego wolnego człowieka z osobna, jak  i przez główne partie pełniące dzisiaj, lub szykujących się do pełnienia roli Przewodniej Siły Narodu.

Czy to się może powtórzyć???

Nawiązując do poprzedniej wspomnieniowej opowieści, pod wpływem komentarzy i bieżąco słuchanych wspomnień różnych ludzi pomyślałem, że może warto postawić pytania skierowane w przyszłość. A nasuwa się ich sporo. Kiedyś, za czasów słusznie minionych  opowiadało się dowcip o tym, co nadaje radio Erewań. Dla przykładu choćby taki: Radio Erewań ogłosiło, że z okazji kolejnej rocznicy rewolucji każdy otrzymał po połowie świni, a komu było mało, to mógł jeszcze dostać po świńskim ryju. Albo taki z innej beczki: W radio Erewań ogłoszono, że przewidywania co do przyszłości są zupełnie jasne. Problemem jest przeszłość, nad interpretacją której pracują najtęższe umysły.

 

Dlaczego te akurat dowcipy przywołuję? Ano pomyślmy o tych, którzy nie załapali się przed 25 laty na sesję zdjęciową z Lechem Wałęsą. Podobno z wytypowanych przez drużynę kandydatów do parlamentu takiego zdjęcia nie posiadało, z różnych względów zresztą tylko około 20 osób. Ich szanse były jednak znikome wobec zabiegów drugiej strony, aby głosować na ich nominatów. Losy tych, którzy weszli do tego kontraktowego parlamentu też nie były jednakowe. Jedni poszli dalej otrzymując w kolejnych rozdaniach coraz to lepsze oferty i teraz żyją jak paniska, a inni odpadli. Jedni mają te swoje pół świni, do której w postaci premii, nagród, awansów i to, co sami sobie wezmą z tytułu dostępu do konfitur a inni ??? Mają najwyżej szanse na ten dodatek z dowcipu. Rewolucja pożera swoje dzieci – mawiano w minionych epokach, a teraz dzieci rewolucji pożerają jej efekty?

Inna kwestia. Masowy ruch sprzeciwu jakim była ówczesna Solidarność wyrósł z totalnego sprzeciwu ludu pracującego miast i wsi na jaki sobie wyjątkowo zapracowała ówczesna władza. Totalne załamanie gospodarki było najbardziej przekonującym dowodem na to, że system sprawiedliwości społecznej w jakim żyliśmy sam tworzył sobie problemy, których rozwiązać nie potrafił. Dowodów nie przywołuję, bo szkoda na to czasu. Pytania chcę jednak postawić:

–         Co jeszcze musi zrobić obecna władza, aby wywołać podobną do tamtej falę sprzeciwu?

–         Czy pan Kaczyński z Dudą i innymi pomniejszymi krytykami jest w stanie zaproponować i zrealizować taki wariant rozwiązania wszelkich problemów naszej Ojczyzny jaki powszechnie głosi – skoro do tej pory nie zrealizowano porozumień gdańskich?

–         Czy są w stanie porwać za sobą masy?

–         Czy któryś z nich może powtórzyć numer wyborczy z tamtych czasów stając do zdjęcia ze swoimi nominatami? A może istnieje inny współczesny Wałęsa?

Pora na kolejny dowcip:  W radio Erewań ogłoszono, że przewidywania co do przyszłości są zupełnie jasne. Problemem jest przeszłość, nad interpretacją której pracują najtęższe umysły…

– Czy prawicowa zwłaszcza interpretacja przeszłości jest już zakończonym dziełem? Sam dostęp do teczek po SB i do innych dokumentów jaki zafundowano IPN-owi jest żyłą złota dla pracujących tam nad opracowaniem naszej przeszłości tęgich głów. Przybywa profesorów tworzących w mozole nową historię najnowszą. Będą więc wpływać na treść nowych już podręczników, w których coś się pominie, coś podkoloruje, zmieni akcenty, zwali kogoś z cokołów, aby na nich ustawić nowych.

– Czy to jest kolejna faza pełzającej rewolucji? Jak długo jeszcze?

Rok 1989. Mój czas tamtejszy

Ostatni czas, w którym wszyscy wspominają swoje doznania i przeżycia  AD. 1989  sprowadził i na mnie potrzebę dokonania jakichś podsumowań. W audycjach radiowych i telewizyjnych, których zwykle słucham, co rusz natrafiam na gadające głowy odpowiadające na pytania dziennikarzy o tamten czas przełomu. Nie udało mi się wyłączyć natłoku własnych wspomnień, chociaż nikt mnie o nie nie pyta.Tekst napisany z okazji 25-lecia odzyskania wolności jest w sam raz na wspominanie tamtego okresu z okazji obchodzonej teraz XXX tej rocznicy. Zapraszam… Czytaj dalej

Przegrać każdy może, ale wtedy należy się podnieść, otrzepać piórka i …

Przez nasz kraj przetoczyła się fala wyjątkowo agresywnej, a czasami wręcz głupiej kampanii wyborczej. Poszliśmy w ubiegłą niedzielę do urn (wyjątkowo nielicznie) i wrzuciliśmy karty wyborcze zawierające nasze głosy. Siła naszej zbiorowej wyobraźni na temat kto powinien reprezentować nasz kraj w UE, niczym fala powodziowa porwała wszystkich kandydatów, ale dokonała bardzo potrzebnej selekcji. Najlepsi dopłynęli do celu, ale większość jaką niosła, albo potonęła, albo znajdziemy je pod mułem jaki po tej fali pozostał. Czy się otrzepią, obmyją i wrócą do czystej wody, czy też na zawsze już znikną z naszej sceny politycznej? – pytałem siebie w notce pt.: Fala za falą Czytaj dalej

Fala za falą…

Otwieram dzisiaj moje radyjko i słyszę komunikat: Fala powodziowa sprzed  dwóch tygodni już opuściła nasz kraj. Niestety, w ciągu dwóch następnych dni z powodu gwałtownych opadów pojawi się kolejna fala powodziowa. Tym razem najbardziej dotknie zlewiska Odry, ale również może  to dotyczyć  Wisły… Czytaj dalej

Dzień Dobrych Uczynków

Rozmawiaj-a-nie-krzycz avatarDzisiaj tj. 19 maja obchodzimy podobno Dzień Dobrych Uczynków. Warto wiec przemyśleć z czym wystąpimy wobec swoich bliższych i dalszych współplemieńców, aby jakoś się wpisać w tę sympatyczną przecież celebrę.

Ja sam sobie zrobiłem kawusię i ugotowałem płateczki na śniadanie. Jak tylko wstanie żona to, zrobię i dla niej kawusię i zastawię stół na śniadanie. Zjemy te płateczki, a później się zobaczy. Idźmy za wskazaniem Opatrzności, która też zrobiła nam dobry uczynek odganiając chmury i odsłaniając upragnione już słoneczko. Optymizm wkroczył w ludzi przeżywających koszmar zagrożenia powodziowego. Zapewne oni też znajdują pociechę w tym, że zastępy strażaków trudzą się, aby zapewnić im bezpieczeństwo, a przynajmniej ograniczyć szkody. Politycy śmigający po wałach też nie mają nic innego na myśli jak tylko to, aby czynić dobre uczynki dla powodzian. Rozglądnijmy się wokół, a zobaczymy ile dobra doświadczamy a przecież to nie jest wszystko na co nas stać. Dołóżmy się do tego dzieła, co?

Przy okazji, a propos polityków! Myślę, że będę wyrazicielem większości słuchaczy i oglądaczy waszej radosnej, przedwyborczej tfuuuurczości jeśli zgłoszę apel i wniosek: Spróbujcie się postarać i przestańcie mówić naraz !!!

Do dziennikarzy: Spróbujcie nadawać te popisy przedwyborcze według list, jak leci. Wtedy ubaw jest większy, a kogo taka zabawa nie interesuje ten może w tym czasie coś pożytecznego zrobić , np. dobry uczynek dla domowników, czy nawet sąsiada.

Niech ten dzień stanie się początkiem Tygodnia Dobrych Uczynków…Później się zobaczy

 

Wybierajmy…

Przed wyborami pod rozwagęPrzed kilkoma dniami napisałem tu o swoich odczuciach wywołanych kampanią przedwyborczą  w tekście zatytułowanym: Efektowne, ale czy efektywne??? W miarę rozwoju kampanii wyborczej widzę, że formy walki coraz bardziej się radykalizują i robi się bardzo ciekawie. Wielu dziennikarzy, a również i polityków coraz intensywniej apeluje do naszego obywatelskiego poczucia obowiązku o czynny udział w wyborach. A co my na to? Nie lubiąc in gremio partyjniaków i ich fałszywych umizgów deklarujemy udział, ale ciągle jeszcze nie na dość wysokim poziomie. Pośród form oddziaływania na naszą obywatelską wyobraźnię warto odnotować lepsze, czy gorsze, ale słuszne przedsięwzięcia nakłaniające do tego, aby wziąć sprawę w swoje ręce i głosować. Do takich zaliczyć można kampanię radiową skonstruowaną w taki sposób, abyśmy wyrażane w spocie poglądy na różne tematy mogli utożsamić z własnymi. Spot kończy się przesłaniem: Głosuj i wybierz kogoś, kto myśli tak jak ty! Wejdź na http://www.glosuj.pl/  Wszedłem. Strona w budowie. Szukam dalej odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie: – Czy jeśli zagłosuję na kogoś, kto w kampanii wyborczej podobnie jak ja deklaruje się za czymś lub przeciwko czemuś, to mam jakąś szansę na pozytywny efekt tego głosowania?

Pomyślałem, że warto poddać tę kwestię pod dyskusję, bo skoro ja mam wątpliwości, to może i ktoś inny je ma. Przecież żyjemy w systemie partyjnym, a w partiach mainstreamowych i tych kanapowych również panuje dyktat dyscypliny partyjnej. Co więc z tego, że jakiś kandydat do europarlamentu wpłynie pozytywnie na moją decyzję wyborczą, skoro już jako europoseł będzie zmuszony głosować tak, jak mu każe prezes, czy przewodniczący jego partii? Ponieważ wyznaję zasadę, że warto wiedzieć cokolwiek o wszystkim i wszystko o czymkolwiek, to postanowiłem poczytać na temat partii i zasad jakie w nich panują. Oto fragmenty wiedzy jaką powinniśmy sobie przyswoić przed wyborami, aby móc lepiej spełnić swój obywatelski obowiązek:

Definicja ustawowa partii :

Partia polityczna to wyspecjalizowana organizacja polityczna  posiadająca określony program, który jest podstawą do uzyskania szerokiego poparcia społecznego i tą drogą zmierza do zdobycia władzy oraz maksymalizacji pozycji w systemie politycznym.

Najważniejszymi cechami partii wg ustawy jest :

– uczestnictwo w wyborach

– uczestnictwo w życiu politycznym państwa

Każda partia, która w sposób nierewolucyjny dąży do zdobycia władzy musi mieć poparcie, które może mieć dwie formy :

czynne – zachodzi wówczas wtedy, gdy do partii wstępują jej zwolennicy i poprzez aktywny udział zwiększają jej rolę w życiu politycznym.

– bierne – ma miejsce w czasie wyborów poprzez oddanie głosów.

Funkcje partii politycznych

Partia polityczna funkcjonuje w ramach systemu politycznego, a zatem partie mogą być funkcjonalne lub dysfunkcjonalne w stosunku do danego systemu. – – – Funkcjonalność zakłada zdolność do współdziałania z innymi składnikami systemu, co w przypadku partii oznacza pełny i nieskrępowany udział w procesie politycznym poprzez udział w wyborach, tworzenie rządu, czy poprzez sprawowanie władzy.

– Dysfunkcjonalność oznacza zaś, że dana partia odrzuca propozycje i możliwości współpracy ograniczając się jedynie do przygotowywania przewrotu zbrojnego, czy też do rewolucji.

Funkcja wyborcza

Selekcja kandydatów na wybieralne stanowiska – u nas dominuje właściwie jedna forma typowania kandydatów: – Przez organy centralne – jest to wyrazem centralizmu i zaprzeczeniem form selekcji uznawanych za demokratyczne

Strategie wyborcze partii :

– Taktyka silnego kontrastu ( w ramach tej strategii na plan I partia wysuwa swoich najbardziej znanych i popularnych polityków, lub kandydatów podkreślających swoje wysokie kwalifikacje, szczególnie na tle innych ).

Taktyka różnicy ideologicznej ( jest ona podobna do powyższej, tylko eksponuje różnice ideologiczne, co w konsekwencji sprzyja polaryzacji ideologicznej, zwłaszcza przy bipolarnym rozkładzie preferencji elektoratu )

Kampania wyborcza prowadzona z ukierunkowaniem na:

Stworzenie pozytywnego wrażenia o kandydatach własnej partii

Stworzenie negatywnego wrażenia o kandydatach partii przeciwnej.

Strategia budowy koalicji ( jest uważana za skuteczną jedynie przy znacznej sfragmentaryzowanej scenie politycznej, gdzie polaryzacja wśród partii prawicy lub lewicy przyczynia się zwykle do rozbicia głosów elektoratu o podobnych preferencjach

– Funkcja rządzenia: Jest realizowana przez partię w dwojaki sposób :

– Poprzez samodzielne lub w koalicji objęcie kierownictwa państwa, albo…

– Poprzez kontrolę rządów w roli opozycji politycznej

Partie polityczne w systemie demokracji uwzględnia 2 wymiary:

– Kontestacja – czyli konkurencja w postaci opozycji

– Uczestnictwo – jakaś część społeczeństwa bierze udział w życiu politycznym.

Dla tych, którzy dotarli do tego miejsca ponowię postawione wcześniej pytanie:-

Czy jeśli zagłosuję na kogoś, kto w kampanii wyborczej podobnie jak ja deklaruje się za czymś lub przeciwko czemuś, to mam jakąś szansę na pozytywny efekt tego głosowania? Czy mój wybraniec spełni moje oczekiwania?

 

Efektowne, ale czy efektywne???

Przez ostatni tydzień reperowałem swój kręgosłup poddając się zabiegom manualnym ze znaczącą porcją czynnego, ale również i biernego odpoczynku. Zabrałem ze sobą trzy książki, które kiedyś już zacząłem czytać i trzy aktualne tygodniki. Czytanie przegradzałem sobie spacerami i oglądaniem telewizji. Zwyczajne zajęcia i najzwyczajniejsza organizacja czasu, prawda? O czym więc będzie ta opowieść? Co w takiej sytuacji można tu wspominać?

Otóż okazało się, że telewizor w moim pokoju nie odbierał TVP-1 oraz w wielce irytujący sposób zniekształcał obraz TVP-2. Co mi zatem pozostało? Ano pozostała mi do oglądania telewizja lokalna TVP Opole, która nie rozbudzała mojego zainteresowania oraz TVN i Polsat, nazywane przez niektórych jedynie telewizjami polskojęzycznymi. Mam nadzieję, że nie będzie mi zapisane na minus to, że właśnie te stacje wybrałem. Do czytania zabrałem ”szwarc, mydło i powidło” jak powiadają niektórzy, gdyż była tam pani Katarzyna Grochola – Upoważnienie do szczęścia, Szymon Hołownia – Ludzie na walizkach i Andrzej Półtawski wypowiadający się w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem na temat Filozofii dla życia. Z gazetami miałem już łatwiej i wybrałem znacznie bardziej uniwersalnie: Angora, Polityka, Uważam Rze i wSieci z jesieni ub. roku. Mieszanka raczej mało strawna jak na potrzeby rekonwalescenta, ale  bardzo pouczająca. Bardzo ciekawie wypada zwłaszcza zestawienie tego, co leci w serialach telewizyjnych z tym, co do powiedzenia o miłości, przyjaźni i trwałości małżeństwa mają do powiedzenia rozmówcy Krzysztofa Ziemca –  państwo Wanda i Andrzej Półtawscy. Postanowiłem, że będę wracał do tamtych tematów. Najciekawsze nawet zdania i opinie najbardziej tęgich głów tracą na wydźwięku w porównaniu z tym, co nam przynosi obecna kampania wyborcza do Europarlamentu. Toż to jest lepsze od oferty naszej czołówki kabaretowej. Zacząłem od Janusza Krowina Mikkego, którego znam jako felietonistę Angory.  Jego skrajnie liberalne poglądy rozpalają wyobraźnię młodych ludzi zapewniając mu  niemal stałe miejsce w kolejnych rozdaniach wyborczych. Gdyby jednak jakimś cudem wygrał, to nie chciałbym mieszkać w państwie urządzonych według zasad, które on głosi.
Ostatnie sondaże były dla partii Janusza Korwina-Mikkego dość optymistyczne – według niektórych ma ona nawet szanse przekroczyć próg wyborczy i tym samym zdobyć pierwszy swój mandat w jakiejkolwiek legislaturze od 20 lat. Trudno powiedzieć, czy jest to bardziej efekt niezadowolenia politycznym mainstreamem, czy może skutek tego, że duża część wyborców Kongresu Nowej Prawicy w końcu osiągnęła pełnoletniość.

Obejrzałem też wyjątkowy klip z udziałem Boniego. W komentarzach znalazłem taką oto ocenę tego produktu: … jest tak zły, że aż genialny. To nieskażony niczym purnonsens, to kwintesencja post polityki, to emanacja politycznego nihilizmu w czystej postaci. Film Boniego jest bowiem zupełnie pozbawiony choćby nano namiastki czegoś, co przypomina polityczne przesłanie. Mało tego: nie ma słów, nie ma treści, nie mówi on nic o kandydacie, jego charakterze, jego poglądach, jego celach. Jest za to muzyka przypominająca melodie grane w latach 90-tych w systemach telefonicznych „w oczekiwaniu na połączenie się z naszym konsultantem”, jest Michał Boni wyłaniający się z krzaków i jest przede wszystkim hasło, które wysyła wyborcom jasny sygnał:  „Głosujcie na mnie, bo tak. Głosujcie na mnie, bo jestem Michałem, k…, Bonim”. Jest wreszcie i końcowa plansza, wyglądająca jakby zrobił ją szympans – daltonista w programie Microsoft Paint.  Do tego finałowy zlepek słów: Nie mów nie Boniemu bo nie!

Szczytem osiągnięć twórczości tego gatunku stała się również piosenka wyborcza Jacka Kozłowskiego. Komentarz nie pozostawia wątpliwości: …Pod tym niepotrzebnie skromnym tytułem kryje się potężny i napisany z energią i rozmachem epos wysławiający wszystkie wyczyny i zalety niedocenianego dotąd wojewody mazowieckiego i polityka PO. Oto słowa piosenki, którą już usunięto z cytowanej publikacji:

Jacek Kozłowski Europoseł polski, Mazowsze głosuje gdy Jacek startuje
To wojewoda zdecydowany, niejeden stadion był zamykany
Ciepły otwarty na konsultacje i co najgorsze, zawsze ma rację
Studiował w Stanach,  w Polsce skazany Twoją odwagę Jacku kochamy
Bliskie ci drogi, zerwane dachy, a gdy potrzeba, nosisz worki z piachem
Przyświeca jemu zdrowy tryb życia, po górskich szlakach jak kozica bryka
Biega codziennie, nie tylko do pracy. Nie żałujcie głosu z Mazowsza rodacy!

Jeszcze Kazimiera Szczuka, która używając swojego charakterystycznego „R” oświadcza, że ...nawet w ryj może dać…
– Ryszard Kalisz – mierzący swój obwód w pasie  i na tej podstawie wyrokujący o swoim przewidywanym rezultacie wyborczym
– Lech Walicki – pouczający na kogo i dlaczego nie wypada głosować i wreszcie.. Piękna dziewczyna pouczająca nas o tym gdzie mają wyborcy wszystkich polityków i to, co oni głoszą.

Przepraszam za ten przegląd „tfurrrczości” naszych kandydatów do Europarlamentu i proszę o zaliczenie mi na poczet zasług to, że nie zajmuję się przypadkami ośmieszania się skrajnym brakiem wiedzy innych kandydatów demaskowanych w różnych programach telewizyjnych. Jestem pewny tego, że przez  czas do wyborów jeszcze wiele zobaczymy i dzisiejsze wyczyny uznamy za niewinne igraszki i harce.

Zakończę ten przegląd zasłyszanymi w ciągu minionego tygodnia informacjami o Europosłach. Polityka w ostatnim numerze zamieściła pierwszy w historii ranking europosłów sporządzony według ich własnej oceny:

1.Konrad Szymański – PiS – 14 głosów
2.Czesław Siekierski – PSL – 11 głosów
3. Sidonia Jędrzejewska – PO – 7 głosów

Bardzo pouczające są charakterystyki tych osób jakie stworzono na podstawie opinii głosujących i dlatego zachęcam do pogłębionej lektury tego materiału. Dodam jeszcze tylko, że nie ma w tym rankingu ani jednego nazwiska najbardziej znanych europosłów-celebrytów, którzy zapełniali czas antenowy wszelkich możliwych stacji telewizyjnych i radiowych z Radiem Maryja i Telewizją Trwam włącznie.

Druga informacja dotyczyła społecznego zaufania dla grup społecznych, służb i zawodów. Wynikało z tego badania, że ufamy strażakom w 97 procentach zaś politykom w 3 procentach. Nie stawiam wniosków, aby glosować na strażaków z tej prostej przyczyny, że nie będzie miał kto nas ratować przed skutkami klęsk żywiołowych, chyba że strażaków wyślemy do Europarlamentu, a polityków do straży. Niech się tam wykażą i zasłużą na poprawę złej opinii, na którą sobie w pełni zasłużyli.