Ucieka nędza przed tym, co oszczędza…

Wydarzeniem ostatnich dni w polskiej polityce jest  drobna kobieta, będąca koalicyjnym ministrem cyfryzacji w rządzie PiS – Anna Streżyńska, powszechnie uznawana za najjaśniejszy punkt rządu Prawa i Sprawiedliwości. …Zna się na tym, co robi. Nie zadłuża państwa na potęgę. Nie osłabia pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Jej działania nie są spełnieniem marzeń Rosjan. Nigdy nie sięga po mowę nienawiści. A jednak nie powinno dziwić, gdy to ona będzie pierwszą ofiarą rekonstrukcji rządu. Frontalny atak na Streżyńską od środowego poranka przepuszczają bowiem najważniejsze twarze PiS(… )     A wszystko dlatego, że minister cyfryzacji pozwoliła sobie na szczerą ocenę polityki rządu. I oceniła, że „filozofia socjalna wypełniania wszystkich obietnic wyborczych w pierwszym roku jest trudna do akceptacji”.
– Powinniśmy najpierw zarobić na te wydatki i decyzje korzystne dla społeczeństwa i dopiero później ich dokonywać – mówiła Anna Streżyńska we wtorek w Radiu ZET.
– Nie możemy jako rząd dawać sygnału, że najważniejsze jest zrealizowanie obietnic wyborczych, a mniej ważne prowadzenie racjonalnej gospodarki finansowej – dodała.
Szefowa resortu cyfryzacji przyznała też, że jest w sporze z Antonim Macierewiczem
, http://natemat.pl/206813,pis-pokazalo-prawdziwa-twarz-minister-cyfryzacji-skrytykowala-socjalne-rozpasanie-partia-zaatakowala-ja-jak-opozycje  (…) Wygląda na to, że dobrze oceniana minister cyfryzacji Anna Streżyńska jest bliżej wylotu z rządu niż np. skompromitowany Antoni Macierewicz.  A wszystko dlatego, że minister cyfryzacji pozwoliła sobie na szczerą ocenę polityki rządu.
Szefowa resortu cyfryzacji przyznała też, że jest w sporze z Antonim Macierewiczem, bo MON chce rozszerzać swoje wpływy na obszarach, na których ona zamierza bronić przeciętnego obywatela.
Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości biorą za te słowa stanowczy odwet. W środowy poranek mówili o Annie Streżyńskiej takim tonem, jakby była ona z opozycji. – Jestem przeciwnikiem polski resortowej. Uważam, że rząd jest jedną drużyną, jednym zespołem – oznajmił minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak na antenie TVN24. I ostro skrytykował minister cyfryzacji za rzekomą walkę o „szersze władztwo”. – Nie odbieram kompetencji, nie będę oceniał poszczególnych ministrów. To ocena, która należy do premier – dodał wymownie. I po kilku chwilach przedstawił też przykład „dobrego ministra”, za który posłużył… Antoni Macierewicz.
Bardzo wymowny był też krótki komunikat, który w Radiu ZET przekazała Annie Streżyńskiej rzeczniczka prasowa PiS Beata Mazurek. – Jeżeli pani minister nie akceptuje tego, co robi rząd to nie musi być twarzą tego rządu – wypaliła bez żadnych zahamowań. – Uczciwość nakazałaby zastanowić się, czy w tym rządzie być. Można mieć różnice zdań, ale niekoniecznie trzeba z tym chodzić do mediów – podkreśliła posłanka. Czytaj dalej

Jestem członkiem Towarzystwa Wzajemnej Adoracji…

Niedzielę przesiedziałem w domu śledząc wydarzenia pokazywane w „Wieczorze francuskim” serwowanym przez TVN 24 oraz na stronie Onet. Mieliśmy wszak wieczór wyborczy. Kompetentny jak zawsze, ładnie ubrany, ale nie ogolony( nie do twarzy mu z tym zarostem) Piotr Kraśko zapraszał do wypowiedzi wielu znających się na tematyce francuskiej ludzi i dzięki temu mieliśmy co posłuchać i nad czym się zastanowić. Tak się złożyło, że ogłoszone po godz.20-tej pierwsze wyniki exit poll podtrzymały wcześniejsze przewidywania co do zwycięzców pierwszej tury i oto otworzyła się przestrzeń do kolejnych spekulacji na temat jaka będzie po wyborach Francja, a jaka będzie Europa utożsamiana ze zrozumiałych względów z Unią Europejską. Czytaj dalej

Sprawa honoru oficera wojska polskiego powróciła z odejściem GENERAŁA

Po ostatecznym rozstaniu się ze służbą wojskowej wystąpił w „Kropce nad i” w TVN 24 generał Mirosław Różański. Pięknie się zaprezentował na tle podobnych wywiadów, których oglądaliśmy setki. Ostra przecież dziennikarka zadawała mu różne, czasem nawet wydawałoby się kłopotliwe pytania, a on mimo że rozgoryczony, to jednak  bardzo dyplomatycznie odpowiadał nie winiąc i nie obciążając winą nikogo z tych, których działanie zmusiło go do rezygnacji ze wszystkich swoich funkcji służbowych. Kierując się honorem złożył rezygnację, gdy upewnił się, że teraz nie liczą się już jego kwalifikacje i kompetencje, a mimo starań nie ma też szans na pozyskanie zaufania Ministra Obrony Narodowej. Z jego wypowiedzi wynikało, że wielu z tych, którzy odeszli z wojska w ramach ostatnio przeprowadzonej czystki kierowało  się właśnie honorem. „Historia oceni kto z nas był dobry, a kto zły” – powiedział. Czytaj dalej

Trudne i rzadkie słowo HONOR

Tak się składa, że ostatnimi czasy oglądam programy telewizyjne serwowane przez TVN 24. Tematy ostatnich dni, to wypadek samochodowy z udziałem pani premier, od rozważania którego aż mdło się robi chyba każdemu telewidzowi, no i sprawa odarcia z honoru polskiego oficera przez praktyki stosowane w MON z udziałem pana Misiewicza. Czytaj dalej

Amerykanie mają to, czego chcieli, tak samo jak my…

Z dużym zaciekawieniem oglądałem wczoraj transmisję z zaprzysiężenia nowego prezydenta USA. Byłem szczególnie ciekawy pierwszego przemówienia, które miało być zupełnie nowym głosem Trumpa – męża stanu, a nie wyborczego show mana, który mówił to, co trzeba aby rozbujać nastroje i wygrać wybory. Wielu znawców amerykańskiej sceny w tym nasi politycy, niemal zaraz po ogłoszeniu przybliżonych wyników wyborów mówili, że koniec z atakami, z radykalnymi pomysłami, których po prostu nie da się wprowadzić w życie, bo to tylko taki język kampanii, zwykły folklor mówiony do ciemnego Luda. Po wygraniu wszystko się zmieni…

Widzieliśmy, że zwycięzca coś jakby złagodniał. Spotykał się , montował skład ekipy, trenował pewnie i pozostałe elementy scenariusza wielkiej INAUGURACJI. Gdy nadszedł ten dzień to tłumy ludzi na zapleczu i w okolicach pięknej waszyngtońskiej budowli czekały na spełnienie swoich nadziei związanych ze zmianą władzy. Doczekali się. Oto główne tezy wystąpienia Trumpa.
Słuchałem i oczy otwierałem. Kraj w ruinie, ale rzeź Ameryki dobiega końca, w tej chwili oddajemy władzę obywatelom, zlikwidowane fabryki są jak nagrobki na naszej pięknej ziemi, odbudujemy kraj, zapewnimy pracę obywatelom, tylko kupujcie produkty amerykańskie i zatrudniajcie Amerykanów … America First!
Piękne. Te 900  tysięcy zwolenników, którzy przybyli na święto swego idola (na inauguracji poprzednika było ponad 2 mln ludzi) usłyszeli to, w co uwierzyli w kampanii. Teraz mogą się poczuć jak beneficjenci jego zwycięstwa czując, że to również ich święto. Patrzyłem na miny byłych prezydentów , w tym rywalki z morderczej walki wyborczej Hilary Clinton. Oszołomienia słowami prezydenta nie dało się ukryć. Ich dorobek został w jednej chwili zaorany i to na zawsze.
TVN 24 w której oglądałem Inaugurację przez cały wieczór przepytywała swoich gości, polityków i ekspertów o to, co usłyszeli i o ich ocenę swoistego ekspose. Co mówili i nadal mówią tak nasi, jak i zagraniczni komentatorzy, to wszyscy mogli sami zobaczyć i usłyszeć również dzisiaj, w dniu The Day After – jeśli można nawiązać do nazwy słynnego amerykańskiego filmu.
Coś pękło w bardzo zróżnicowanym społeczeństwie amerykańskim. Rozbudzono apetyty wszystkich, którzy nie należąc do establishmentu cierpieli niedostatek i upokorzenie, a często byli już u kresu wytrzymałości. Czy doczekają się realizacji obietnic?
My już wiemy jak jest po kampanii wyborczej, a nawet jak jest w rok i kwartał po jej zakończeniu. Jedni się cieszą, a drudzy już zaczęli śnić nowe sny z nadzieją na zmianę swego losu po kolejnych wyborach.
Chyba równie znany w świecie jak The Day After jest również amerykański  termin: New Deal, czyli Nowy Ład  https://pl.wikipedia.org/wiki/New_Deal . Definiuje się go jako: program reform ekonomiczno – społecznych wprowadzonych w  USA  przez prezydenta Franklina Delano Roosevelta w latach 1933–1939, którego celem było przeciwdziałanie skutkom wielkiego kryzysu  lat 1929–1933.

W związku z tym co widziałem i słyszałem nasunęło mi się kolejne pytanie:
– Czy to, co ogłosił Donald Trump oznacza nowy ład dla Ameryki i dla świata?

Sylwestrowe świętowanie z telewizją w tle…

Wieczorne rozstanie ze Starym Rokiem 2016 oraz powitanie Nowego Roku 2017 spędziliśmy w starannie dobranym towarzystwie. Spoiwem naszego towarzystwa było długoletnie pożycie i stan wskazujący na silne przeziębienie . Zdecydowaliśmy z żoną – zgodnie i jednogłośnie  –  odrzucić wszelkie konwenanse w jakie obrosło takie świętowanie. Nawet szampana nie przygotowaliśmy aby przyjmowane leki, a w tym antybiotyk mogły skutecznie doprowadzić nas do ładu i poświątecznej normalności. Zrezygnowaliśmy również z wychodzenia o północy przed dom na obserwacje kanonady i wypicie z sąsiadami lampki szampana za nowy, oby lepszy rok. Rozpięty pomiędzy komputer i telewizor nie pierwszy raz spędzałem ten czas w taki właśnie sposób. Gdy coś mnie przynudzało w TV odchodziłem do Fejsbuka, a żona chętnie podmieniała mnie w jednym lub drugim miejscu. Aż do momentu gdy TV2 zaczęto nadawać szopkę Wolskiego LINK  Tu nie miałem konkurencji. Ja chciałem ten program obejrzeć przez sentyment do wspomnień związanych z dawnymi szopkami noworocznymi tego samego autora tekstów Marcina Wolskiego, który wiernie służąc dzisiejszym zwycięzcom doczekał się stanowiska dyrektorskiego w TV2 właśnie. Sam sobie stworzył i wyemitował. Pod wyżej podanym linkiem znajdziemy komentarze do dzieła ludzi znających się na rzeczy i znających się na politycznych sympatykach i przeciwnikach dzisiejszych mediów publicznych. Zawierucha wywołana tym programem  przyjmuje coraz szerszy zasięg i wkrótce każdy będzie miał wyrobione zdanie o tym wyjątkowym wydarzeniu kulturalnym.

Szukając materiałów na temat Polskiego ZOO natrafiłem na stronę https://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_Zoo  – gdzie znalazłem taką informację: Polskie Zoo – polski program satyryczny autorstwa Marcina Wolskiego, współredagowany przez Jerzego Kryszaka i Andrzeja Zaorskiego, emitowany w I programie Telewizji Polskiej od 21 września 1991 do czerwca 1994 roku. W programie bohaterami były kukiełki zwierząt, reprezentujące najpopularniejszych polskich (i nie tylko) polityków.
Antoni Macierewicz – wyżeł
Marek Jurek – szczur
Jarosław i Lech Kaczyńscy –chomiki
Andrzej Olechowski – kangur
Waldemar Pawlak – byk
Jan Rokita – diabeł
Hanna Suchocka – lama
Donald Tusk – Kaczor Donald
Lech Wałęsa – lew
Nie znalazłem informacji wyjaśniających przyczyn uzasadniających zaniechanie tego typu produkcji telewizyjnej ale już samo zestawienie zwierzątek przyjętych w tamtym programie za symbol polityków musiało przesądzić o śmierci samej koncepcji. Ktoś znający się na rzeczy nie darmo sformułował tę zasadę: „Inaczej traktujemy władzę utożsamianą przez lwa, a inaczej gdy symbolem jest pchła”- nieprawdaż?  Oceny tamtego Polskiego ZOO LINK:
Żałośnie to wypadło, a jeszcze żałośniej wypada przyjęta linia obrony owego dzieła. Będziemy jeszcze świadkami wielu opinii i ocen więc nie ma o co kopii kruszyć? Zwycięzca wziął już wszystko więc może jeszcze więcej.
Od dawna nie oglądam TVP więc wrócę do swoich stacji i na ogół odmiennych narracji. Pomyślałem tylko, że prawdziwych kawalarzy już nie ma… Dowcip polityczny był kiedyś bronią, której z należytą starannością używała opozycja . Mistrzom udawało się obejść różne zakazy, cenzurę, nadzór sprawowany przez wydawców z wiadomego nadania, a nam widzom, czy słuchaczom udawało się docenić to mistrzostwo i cieszyć się chwilą. Podobno władze też kontrolowały poziom dowcipów politycznych, a jak robiło się śmiertelnie poważnie to celowo wypuszczano nawet grube dowcipasy aby naród się śmiał zamiast przeklinać. Dzisiejszej cenzurze chyba się te wszelkie wektory pomieszały . Włączyli tysiące hej terów  atakujących natychmiast i z buta krytyków ośmielających  się mieć inne zdania.
Myślę, że to się samo wywróci, bo skoro coraz więcej PRL-u w naszym kraju , skoro Naród z Partią, związek zawodowy z Partią, a Partia przewodnią siłą Narodu, to w sferze dowcipu politycznego również należy sięgnąć do zdobyczy PRL-u. Są takie strony w Internecie nap ta: http://www.dowcipy.jeja.pl/nowe,22,polityczne.html Oto próbka:

– Są dwa rodzaje ludzi: winni i niepodsłuchani.
– 4 czerwca 1989 upadła komuna. Upadła na cztery łapy.
– Rozważam karierę w zorganizowanej przestępczości… Rządowej, czy w prywatnej inicjatywie?
– Późnym wieczorem w Warszawie bandyta w czarnej masce wyskakuje na chodnik przed dobrze ubranego mężczyznę i przykłada mu broń między żebra:
– Dawaj swoje pieniądze! – żąda.
Napadnięty odpowiada oburzony:
– Nie możesz tego zrobić! Jestem posłem!
– W takim razie – odpowiedział rabuś – oddawaj mi moje pieniądze!
Polska powiatowa – kabaretowa. To nowa forma walki i podtrzymywania ducha walki wśród swoich. Widziałem dzisiaj skecz w wykonaniu Neonówki, w którym prowadzono wywiad z Tuskiem manipulując fragmentami jego publicznych wypowiedzi. Nie to mnie jednak zaskoczyło, a ilość przekleństw jakie kobieta wykrzykiwała rzucając krzesłem za gościem. Naród się świetnie bawił. Gawiedź komentująca ten skecz  była zachwycona.
Ciekawe jak na tym tle wpadnie zapowiadane Ucho Prezesa http://memnews.pl/img/14466/ucho-prezesa-zwiastun/
Zobaczymy. Potrafił kpić z poprzedniego rządu więc kwalifikacje posiada

 

Mówić, czy milczeć – oto jest pytanie…

W czasach PRL funkcjonował  dowcip pozwalający  spojrzeć na rzeczywistość z pominięciem propagandowych treści oferowanych przez ówczesne media. Rzecz działa się w ZSRR. Mieszczuch zjechał na wieś, gdzie miał daczę. Podczas pobytu w daczy rozmawiał z miejscowym chłopem o tym, czym on żyje mieszkając w mieście. Dziwi się chłopu, że on nic nie wie o polityce, o tym kto, kogo i za co zwolnił ze stanowiska, czy też akurat zatrudnił. Czytaj dalej

Ćwierć kadencji rządu Zjednoczonej Prawicy za nami…

Chciałem dać inny tytuł ale gdy zajrzałem do archiwum bloga, to znalazłem tam tekst sprzed roku, napisany z okazji pierwszej rocznicy premierostwa pani Kopacz. Oto LINK. Tytuł tamtego podsumowania „Rok nie wyrok” dzisiaj już mi się nie podoba, ale tekst jest warty przypomnienia. Napisałem wtedy: Czytaj dalej

Wajda też się naraził…

Nie pierwszy to raz rządzący lub pretendenci do władzy wymierzają „sprawiedliwość” zmarłym, chociaż wybitnym i wielce zasłużonym Polakom. Tak było z noblistami w dziedzinie poezji, tak też jest z ostatnim człowiekiem filmu, który odszedł w pierwszej dekadzie października. Na pogrzebie nie było przedstawicieli władzy, bo mieli inne zajęcia. Na posiedzeniu sejmu w dniu 4 listopada podjęto wprawdzie przez aklamację uchwałę w sprawie uczczenia tego wybitnego Polaka i nagrodzono go oklaskami, ale główny reżyser tego teatrum jakie się odbywa na ul. Wiejskiej i nie tylko tam, demonstracyjnie opuścił salę. Powrócił dopiero wtedy, gdy zaczęto procedować inne punkty programu. http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/jaroslaw-kaczynski-opuscil-sale-przed-uchwala-ws-wajdy,689230.html

Zdarzenie jest tłumaczone bardzo różnie ale mnie się wydaje, że prawda jest jedna. Największy reżyser wszech czasów, który w dodatku sam pisze scenariusz sztuki odgrywanej na scenie owego teatru nie mógł  po prostu znieść słów chwalących zasługi innego reżysera i wyszedł.
Mam nadzieję, że ON też doczeka się nagrody, może nie Oskara, ale np. Pokojowej Nagrody Nobla i też będzie doceniony i oklaskiwany przy pełnej sali.

Pomazańców było wielu, ale żaden nie podskoczy przy twardzielu

PomazańcyWypowiedź pani premier wygłoszona przy okazji mianowania swojego zastępcy na szefa SUPERRESORTU  – jakiego historia naszej państwowości jeszcze nie znała – poruszyła chyba wszystkich. „Oboje z Mateuszem jesteśmy pomazańcami  Jarosława KaczyńskiegoKLIK

Ta poufałość wynika z konsekwentnego utrzymywania tezy o drużynie, którą przecież stworzył Prezes wszystkich prezesów Jarosław Kaczyński. Takich pomazańców jest bardzo wielu, bo to i Pan Prezydent i prezes NBP, Prezes Radiokomitetu, Prezes TVP i wielu innych. Pomazańcy pana prezesa potrafią pięknie opisywać walory charakterologiczne Pana Prezesa budując mu wspaniały wizerunek KLIK. Ostatnie doniesienia tropiące brzydką cechę poprzedników, czyli nepotyzm i kolesiostwo już we własnych szeregach PiS wskazują na to, że szeregi pomazańców liczą już tysiące ludzi, a to jeszcze nie koniec akcji tropienia tych szczęśliwców.
Na szczęście dla pozostałych – tych gorszego sortu, ale wciąż mających czynne prawo wyborcze Faktyczny Przywódca jest ideowym twardzielem, który już nie raz pokazał, że nawet gdy kogoś pomazał, to w razie sprzeniewierzenia się, czy tylko przy okazaniu braku lojalności stać go na to aby go strącić z wysokiego konia w nicość. Bywało też, że w łaskawości swej przywracał jednak do łask błądzących ale dopiero po odpowiednim ich przeczołganiu – oczywiści tylko dla korekty niektórych postaw. Wszyscy znamy wiele szczegółów pochodzących z obserwacji naszej sceny politycznej, zwłaszcza jeśli śledzimy przekaziory służące wszystkim panom, a dodatkowo przeglądamy to, co w Necie. Wiemy też co postanowił SUWEREN i jak długo trwa kadencja parlamentu.
Władza, zwłaszcza realizowana przez tak wytrawnego polityka przestrzega ważnego warunku: Reformy, zwłaszcza tak fundamentalne jak w programie PiS-u należy przeprowadzić w pierwszym roku kadencji, a pozostałe trzy lata poświęcić na budowanie pozytywnego wizerunku władzy. Jest to warunek konieczny aby móc zrealizować marzenie każdej władzy jakim jest wygranie kolejnych wyborów. Ten warunek jest teraz realizowany, bo do października jest bardzo blisko. Jeśli poślizg z tym terminem obejmie jeszcze zimę, to i tak będzie dobrze. Ponieważ wielki plan, zwany planem Morawieckiego przyjęty przez rząd w marcu, tuż przed obchodami 100 dni rządzenia nadal pozostaje w sferze prezentacji multimedialnej, postanowiono usunąć przeszkodę jaką był główny księgowy kraju i przyznać panu Morawieckiemu wszelkie uprawnienia niezbędne do wdrożenia go w życie. Zapadła decyzja: Ucieczka do przodu!!!Skutek?
Mateusz Morawiecki dziś oficjalnie został powołany przez prezydenta na stanowisko ministra finansów. Jest też jednocześnie ministrem rozwoju. Skupia więc w swoim ręku ogromną władzę… KLIK
Co do planu Morawieckiego, który stał się oficjalnym planem PiS, to pozwolę sobie przypomnieć swój tekst z marca tego roku, w którym omówiłem podobieństwo tego planu do zewnętrznego programu dla Polski opracowanego pod patronatem Forebs –a przez ekonomistów światowych w 2015 r. http://tatulowe.blog.onet.pl/2016/03/07/czytam-czytam-i-oczy-przecieram/ Na zachętę fragment: „…Pan Morawiecki pracował cichutko, ale ta cisza była zapowiedzią mającej nastąpić rewolucji w zarządzaniu naszą gospodarką i przestawieniem jej na nowoczesne tory pozwalające nawiązać konkurencyjną walkę o rynki światowe. Swój plan ogłosił w przededniu tzw. Studniówki rządu. Dotrzymał obietnicy. Ogłosił. W doniesieniach prasowych czytaliśmy słodko brzmiące zapowiedzi: Przeciętny Kowalski w Polsce będzie zarabiał tyle, co przeciętny obywatel w UE za 15 lat …  Taki jest m.in. cel planu rozwojowego.
Pod artykułem pojawiło się wiele komentarzy, a pośród nich ktoś taki jak ja napisał…
~stary człowiek : Mam 70 lat i od lat ciągle słyszę od polityków i ichnich ekonomistów ( nie mylić z prawdziwymi) że Musimy, Musimy, Musimy tyle, że na tym Musimy się kończy, a potem podatki w górę , opłaty z roku na rok coraz wyższe, a my za……my i poza potem na plecach niewiele z tego mamy. Ale my musimy, bo jak nie my, to kto ? Chcieliśmy zmiany tych, co nas doją, no to sobie zmieniliśmy, a oni też mówią, że Musimy, bo przecież oni niczego nie produkują oprócz bubli prawnych ale z tego w gospodarce nie przybywa. I koło się zamyka, widać taki nasz los…
Wciąż aktualne są te słowa i dlatego je przytaczam. Zaraz po nich napisałem wtedy i takie słowa:
Prawda, że to jest przygnębiające? Tyle już mieliśmy  genialnych planów mających uczynić z nas potęgę światową na miarę naszych nieskromnych, a nawet mocarstwowych ambicji, że jeszcze jeden więcej nie powinien nas oburzać. Papier przyjmie wszystko – nieprawdaż? Budowaliśmy socjalizm według planów pięcioletnich, czy nawet czteroletnich , a realizowanych wtedy zwykle na rok przed terminem. Mieliśmy wielkie plany na korektę  socjalizmu na taki”  z  ludzką twarzą”, który jak wiemy też nie wypalił. Kolejny plan zwany planem Balcerowicza wprawdzie wypalił ,ale jak pamiętamy wielu polityków z Koziej Wólki zbudowało sobie na krytyce tamtych zamierzeń  i osoby samego autora własną karierę polityczną, a kolejne rządy tak go modyfikowały, że przestał przypominać to, co w założeniach miał zapewnić. Później był Kołodko, Hausner, Boni i pewnie paru jeszcze innych. Teraz mamy plan Morawieckiego i należy się przyglądać jak będzie  dojrzewał i jakim się wreszcie urodzi…
Czy szanse na realizację Planu Zrównoważonego Rozwoju po upływie pół roku od jego przyjęcia i przekształceniu struktury rządu wrosły? Ja wciąż jestem sceptyczny, ale jestem gotowy na rozmowę i chętnie dam się przekonać, że tak będzie.