Ach, ten Korwin…

Sięgnąłem dzisiaj do starej gazety Angora, aby użyć jej jako podpałki.
Ze względu na wiele mówiącą okładkę (Nr. 24 z 2020 roku) odłożyłem ją jednak z myślą o ponownym przeglądnięciu.
Com pomyślał zrobić i zrobić musiałem… i poprzeglądałem.
Trafiłem na Korwina, którego uważam za szczególnego ultraliberała. Nie raz dał się we znaki naszej, a i europejskiej opinii publicznej wypowiadając, albo i publikując opinie wyprowadzające z nerwów wielu słuchaczy i czytelników. Klną na niego kobiety i to nie tylko feministki, złorzeczą mu też mężczyźni z każdego bieguna naszej polityki. Po nim to spływa jak po kaczce, a to co mimo kontrowersji osiąga, wystarcza mu na istnienie w publicznym obiegu, uczestniczenie w każdych kolejnych wyborach (może tylko bez samorządowych). Od bardzo dawna udaje mu się zdobywać dla siebie miejsca w parlamentach krajowych i europejskich, działanie pod własnym sztandarem, albo wchodzenie w możliwe koalicje (aktualnie z Konfederacją), pisanie do gazet, a więc zdobywanie wszystkiego, co może mu zapewnić wygodne życie.
W przytaczanym felietonie sprzed niemal roku odkrył swoją teorię o znikomych rozmiarach pandemii na Białorusi na tle innych bogatych państw Europy określanych przez niego jako d***kracja.
Drugi wątek jaki JKM porusza, dotyczy telewizji. Nie trudno się z nim nie zgodzić, gdy przeczytamy to, co tam napisał. Oto fragment :
Ludzie  oglądający telewizję żyją w całkowicie sztucznym STRASZNYM świecie, tworzonym przez szukających sensacji dziennikarzy. Np. z filmów braci Sekielskich można by odnieść wrażenie, że pedofilia, to specjalność kościoła rzymsko-katolickiego. Tymczasem w Polsce siedzi prawie 700 facetów skazanych za pedofilię – w tym księży… dwóch.
Zakładając, że kapłanom częściej udaje się uniknąć celi, byłoby ich może 20. Tymczasem księży katolickich jest w Polsce około 150 000. Pedofilia w Kościele – ale i tak w ogóle w życiu – to zjawisko całkowicie marginalne.
Ale dziennikarskie hieny zajmują się tylko homoseksualizmem, pedofilią i innymi zboczeniami – bo czyż uda się sprzedać gazetę, w której pokazuje się normalną, zdrową rodzinę? To nudne /…/
W efekcie ludzie oglądający telewizję widzą świat kompletnie wypaczony. A z kim przestajesz takim się stajesz…
   Może nie jest to zbyt odkrywczy wywód, ale może warto od czasu do czasu wylać kubeł wody na rozpalone głowy, albo choćby i potraktować ją zimnym prysznicem.
Teraz media grillują biednego Daniela, który tak wiele robi dla Ojczyzny, że aż mi go żal. Albo weźmy pod uwagę takich na przykład sędziów, którym nie podoba się władza, albo dziennikarzy nieprzychylnych obozowi rządowemu, którzy zamiast cichutko pracować, to jątrzą i psują krew zwykłym ludziom i sypią piach w tryby dobrej zmiany…

Nowy Polski Ład

Premier ogłasza nowy plan pod nazwą „Nowy Polski Ład”.
Jego nazwa jeszcze nie wryła się w pamięć słuchaczy i oglądaczy. Może dlatego warto przypomnieć o takim samym amerykańskim planie, z lat trzydziestych ubiegłego wieku, który się powiódł i wyratował USA z okowów wielkiego kryzysu. Oto co napisano w Wikipedii na temat New deal: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Nowy_%C5%81ad?fbclid=IwAR36RC9IJ-elqqSKXwQi47PZRYWlr6VohS6hfsuWrZgtKXdtb2upizF_GNo
Czyżby sytuacja Polski była podobna do ówczesnej sytuacji USA???
Gospodarka Polski ma się świetnie (wg. premiera).
   Moją pierwszą reakcją na temat nowego planu była potrzeba przypomnienia sobie na czym ten słynny amerykański plan polegał. Poszperałem więc w przepastnym Internecie, aby znaleźć jakieś informacje na temat podobieństw naszej aktualnej sytuacji społecznej i ekonomicznej do ówczesnej sytuacji USA.
Podobieństw nie znalazłem, może poza jednym. Tam był wielki krach na giełdzie powodujący gwałtowny spadek wartości akcji, bankructwa bardzo wielu firm, wielkie bezrobocie i groźne tego skutki społeczne.
U nas nie znane jeszcze realne skutki lockdownu wywołanego walką z pandemią. Ponieważ skutki kryzysu wywołanego groźnym czynnikiem COVID – 19  mogą przekraczać wszelkie dotychczasowe kalkulacje, to koniecznym się staje dokonanie wyprzedzającego ataku i przy wykorzystaniu pieniędzy wynegocjowanych w UE dokonanie gruntownej przebudowy i unowocześnienia naszej gospodarki. Stąd potrzeba przygotowania Nowego Polskiego Ładu https://wydarzenia.interia.pl/polska/news-premier-mateusz-morawiecki-oglasza-nowy-polski-lad,nId,4996369  Oto co m.in. przeczytamy w artykule:
W styczniu przedstawimy kompleksowy plan społeczno-gospodarczy – zapowiedział w grudniu premier Mateusz Morawiecki. Jego zdaniem trzeba pomyśleć już dzisiaj o tym, jak świat może wyglądać za dwa, pięć, dziesięć lat, i przystosować procesy legislacyjne i inwestycyjne do tego świata. – Cel to sprawić, by Polska odnalazła się w tym świecie jak najlepiej – podkreślił.
Komentujący to wydarzenie eksperci podkreślają m.in.:
Polska potrzebuje gruntownej zmiany prawa gospodarczego, systemu podatkowego, emerytalnego, sądownictwa, usług publicznych, rynku pracy, zapewnienia infrastruktury niezbędnej do rozwoju społeczeństwa informatycznego (powszechnego Internetu) i do zmierzenia się z problemami demograficznymi – piszą z kolei autorzy raportu „Plan odbudowy gospodarki po kryzysie COVID-19”, przygotowanego przez Fundację Warsaw Enterprise Institute. Czytaj więcej na https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-kazmierczak-polska-musi-znalezc-swoje-nisze-i-zreformowac-us,nId,4986687#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
Szczegółów Nowego Ładu jeszcze nie znamy. Ze względu na niezwykłą złożoność problemów jakie muszą być w tym planie rozstrzygnięte ogłoszenie planu ma nastąpić za kilka tygodni.
Tymczasem pojawiają się już pierwsze opinie ludzi biznesu. Oto wypowiedź jednego z nich:
https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-kazmierczak-polska-musi-znalezc-swoje-nisze-i-zreformowac-us,nId,4986687

Co należy robić, by z kryzysu wyjść wzmocnionym? Oto odpowiedź:
– COVID-19 pokazał w jakim stanie są usługi publiczne. Pierwsze czym rząd powinien się zająć to naprawa służby zdrowia. Nie chodzi nawet, żeby więcej pieniędzy tam wrzucać, bo tych jest coraz więcej, ale jakość usług z punktu widzenia obywatela się nie poprawia. Teraz wszyscy widzą co się dzieje. Służba zdrowia umywa ręce i niczym nie chce się zajmować poza covidem.
– Zmian wymaga edukacja. Cyfryzacja tak samo. Biznes sobie poradzi pod warunkiem, że będzie miał dobre warunki do działania. Sporo jest tu do zrobienia, jak chociażby uproszczenie podatków. Nie mówię, że mają być one niższe. Jeśli te dwa warunki zostaną spełnione: lepsze warunki prawne do działania i proste podatki, to firmy, które już dzisiaj radzą sobie świetnie, będą działać jeszcze lepiej. Przypominam, że ostatnie 10 lat były najlepsze w historii Polski. Nigdy tak dobrze nie było. Polacy nigdy nie byli tak relatywnie tak bogaci w odniesieniu do Zachodu Europy czy USA. Różnica jest najniższa w historii. To są wielkie rzeczy.
Czyli ta nowa polityka gospodarcza, to nie tylko plan na zagospodarowanie miliardów euro z funduszu odbudowy UE, ale też szansa na szersze spojrzenie? – zapytał dziennikarz i uzyskał taką odpowiedź:
– Według mnie tak. Pieniądze z tzw. Recovery Fund są dość znaczone, tj. można je wydawać na cele, które preferuje Unia Europejska. Dużo bardziej z tego skorzysta stara Unia niż Polska. Niemniej, to znacząca pomoc i bardzo ważna. Na końcu pieniądze trafią do gospodarki i przedsiębiorców. – Szerzej, czyli na wzór Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju? – drążył dziennikarz…
Trudno to określić. Premier przykłada do tego wielką wagę i liczy na duży impuls modernizacyjny. I tylko wtedy będzie to miało sens, jeśli nowy ład społeczno-gospodarczy będzie wielkim impulsem rozwojowym, dzięki któremu moglibyśmy dokonać co najmniej tyle, co w ostatnim 10-leciu.
   Planowanie, konsultacje i międzypartyjne uzgodnienia dopiero się rozpoczynają i wiele kwiecistych mów uzasadniających różne racje jeszcze usłyszymy.
Jak dotąd nie udawało się nam opracować zwartego, wewnętrznie uzgodnionego planu, który dałoby się wdrożyć w życie. Może z wyjątkiem budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego zrealizowanego w latach międzywojennych. Zawsze coś (lub ktoś) przeszkadzał w tym aby konsekwentnie osiągać postawione cele.
Tak było z realizacją różnych planów w okresie PRL i dalszymi próbami przebudowy i modernizacji poszczególnych sektorów lub nawet całej gospodarki już w czasach gospodarki rynkowej.
  Jako wybitnie negatywny przykład niech posłuży Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju, którą opracował (podobno) Mateusz Morawiecki – wtedy wicepremier i szef kilku resortów w rządzie Beaty Szydło.
Miało powstać wiele nowych gałęzi przemysłu umożliwiających produkcję miliona samochodów elektrycznych rocznie, produkcja dronów o różnym, w tym wojskowym przeznaczeniu, produkcja sprzętu pozwalającego zmodernizować nasze siły zbrojne i czego tam jeszcze nie było???
Nic z tego nie udało się zrealizować, a buduje się (o dziwo) nie ujęte w Strategii zadania jak: przekop Mierzei Wiślanej, Centralny Port Lotniczy, ponowną budowę rozwalonego wcześniej jako nieudanego portu lotniczego w Radomiu…
Buduje się podobno –  i to od wielu lat elektrownię jądrową, co ma przynieść rozwiązanie ogromnego problemu naszej przyszłej zeroemisyjnej energetyki.
O strategii Zrównoważonego Rozwoju pisałem w czasach, gdy ją uchwalono doszukując się zbieżności z Planem dla Polski jaki wcześniej ogłosił Forbes.
Zapraszam do lektury: https://tatulowe.wordpress.com/2016/03/07/czytam-czytam-i-oczy-przecieram/

Owsianeczka moja…

Tyle się dzieje wokół, że nie wiem co wybrać jako przewodni temat.
Przekleństwo : Obyś żył w ciekawych czasach …najwyraźniej dotyczy właśnie nas. Większość cytowań jakie znajdziemy w Internecie po wpisaniu tego hasła skupia się na tym właśnie stwierdzeniu. Każdy z cytujących skorzystał z tego starochińskiego przekleństwa w przeświadczeniu, że to jego czasy są tymi, o które starym chińczykom chodziło.
Wybory w USA i brzydkie odejście przegranego prezydenta, stan gospodarki i problemów społecznych jakie po sobie pozostawił, amerykańsko – chińska wojna handlowa, rosnąca potęga Chin, które coraz bardziej natarczywie domagają się uznania ich roli i znaczenia tak gospodarczego jak i politycznego we współczesnym świecie, coraz większa kruchość więzi wewnątrz Unii Europejskiej i nasze z nią utarczki, problemy wewnętrzne Rosji, które wydają się interesować nie tylko „Cara Rosji”…
Sporo tego, prawda? Wiele się dzieje wokół, a przy rozważaniu każdego tematu możemy znaleźć argumenty potwierdzające istnienie teorii „śnieżnej kuli”, która już ruszyła i zaczyna się toczyć…
Jeśli dodamy do tej wyliczanki dosypanie paliwa do paleniska kotła o nazwie „Strajk Kobiet”, co wczoraj uczyniła pani Julia publikując uzasadnienie do wcześniejszego rozstrzygnięcia prawnego, to mimo powrotu zimy zrobi nam się jeszcze cieplej niż dotychczas.
Trudne to sprawy, ale trudny do zaakceptowania jest sposób w jaki jedynie słuszna władza się do niego zabrała. Bez konsultacji społecznych i mimo ogromnego sprzeciwu uczyniła jednak kolejny krok. Dzisiaj już to uzasadnienie wydrukowano, a więc wprowadzono i w życie. A mieliśmy podobno „kompromis społeczny” w tej drastycznej sprawie…
Tak sobie rozmyślając nad marnością tego świata zabrałem się kiedyś do przygotowania tytułowej dziś owsianeczki, która zapewne będzie ostro skrytykowana przez znawców diet wszelkich.
Pozwólcie, że wcześniej jednak opowiem całe zdarzenie:
Rondelek (taki na dwoje) napełniłem  wodą i postawiłem na gazie.
Do rondelka wsypałem garstkę orzechów włoskich, garstkę rodzynek, kilka daktyli i fig, trochę suszonych jabłek, garstkę nasion lnu, garstkę nasion sezamu oraz garść kaszy jaglanej.
Gdy to wszystko zawrzało i uzyskało pierwszy stopień miękkości dosypałem garść płatków owsianych.
Tak skomponowaną potrawę czasem zagęszczam jeszcze kaszką kukurydzianą.
W przytaczanym przypadku, ze wzglądu na szarość poranka, pomyliłem sobie słoik z nasionami lnu ze stojącym obok w szafce słoikiem kawy rozpuszczalnej. Wsypałem do mojej autorskiej kompozycji śniadaniowej garstkę kawy i nie zorientowałem się w pomyłce dopóki nie spróbowałem. Owsianeczka uzupełniona mlekiem z kartonu była dość gorzka, ale do zjedzenia.
– Nie będę robił sobie dziś kawy – pomyślałem.
Zjadłem i czekałem na żonę, która wprawdzie bez zachwytu, ale na ogół korzystała z mojej oferty.  Tym razem jednak nie.
– Takie ciemne i gorzkie – powiedziała. Zjem coś innego…
Tak się też stało. Okazuje się że…:
Nie pomogą szczere chęci,
Gdy potrawa nas nie nęci…


Mamy Prezydenta polskich spraw

Oczekiwałem tego dnia, w którym nasz nowy-stary prezydent złoży przysięgę i obejmie swoje obowiązki. Dzień to szczególny, bo w obrzędowości religijnej poświęcony Przemienieniu Pańskiemu. W poprzedniej kadencji zaprzysiężenie też dokonało się w tym dniu. Jakie to ma znaczenie dla Pana Prezydenta, dla jego formacji politycznej, a jakie dla nas zwykłych zjadaczy chleba zwanych, co pięć lat ELEKTORATEM?

Odpowiedź należy do nas. PiS przypisuje sobie generalną zmianę Polski, do czego walnie przyczynił się prezydent. Dlatego wygrał wybory, bo… elektorat uznał jego wybitne zasługi i chciał kontynuacji… Powiedział w swoim orędziu Prezydent, zapowiadając jednocześnie skupienie się na 5 sprawach kluczowych dla Polaków: Rodzina, Praca, Bezpieczeństwo wszelakie, Inwestycje, Godność

Przed zaprzysiężeniem w mediach sporo miejsca zajmowały listy obecności i nieobecności na zaprzysiężeniu. Myślę, że ważniejsza jest ta druga, a dlaczego?
Jedyny z byłych prezydentów obecny na zaprzysiężeniu Aleksander Kwaśniewski szeroko wyjaśnił to w wywiadzie, jakiego udzielił w przeddzień zaprzysiężenia Tu tekst
Myślę, że Prezydent poświęci mu należną uwagę. W końcu ma facet 10 letnie doświadczenie i z niejednego pieca jadał chleb.
Po wysłuchaniu orędzia wygłoszonego przed Zgromadzeniem Narodowym już tylko czekałem na to, co znajdzie się w homilii wygłoszonej na mszy za Ojczyznę. Znalazłem w Necie tekst tego przemówienia:
Udostępniając go na swoim koncie Fb zaznaczyłem, aby dla jasności przekazu skupić się głównie na punkcie trzecim poświęconym zaprzysiężeniu Prezydenta i jego roli.

Dla potrzeb tych rozważań zacytuję tylko zakończenie homilii abpa Gondeckiego:

Przy okazji zaprzysiężenia Prezydenta Rzeczypospolitej chciałbym na koniec wyrazić moje uznanie Kościoła dla wszystkich osób, które podejmują się służby państwowej: „Kościół uznaje za godną pochwały i szacunku pracę tych, którzy dla posługi ludziom poświęcają swoje siły dobru państwa i podejmują się tego trudnego obowiązku” […]. „i, którzy posiadają talent do działalności politycznej lub mogą się do niej nadać, a jest to sztuka trudna i zarazem wielce szlachetna, niech się do niej sposobią i oddają się jej nie myśląc o własnej wygodzie lub zyskownym stanowisku. Niech występują przeciw uciskowi ze strony jednostki lub samowładztwu i nietolerancji partii politycznej, działając roztropnie i nienagannie pod względem moralnym, a niech poświęcają się dobru wspólnemu w duchu szczerości i słuszności, owszem z miłością i odwagą polityczną” (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, 75).Apostoł Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza pisze: „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,1-4).
Dlatego dziękujemy Tobie Wszechmogący Boże, Władco narodów, za wszystko to, co dobrego udało się dokonać Panu Prezydentowi podczas pierwszej kadencji. Prosimy, wspieraj Tego, którego postawiłeś na czele naszej ojczyzny i spraw, aby – wypełniając sumiennie swoje obowiązki – kierował się Twoją wolą i zapewnił wszystkim Polakom wolność, ład i pokój. Amen.
   Po południu poszedłem do swojego kościoła, gdzie jednak nie było homilii, ale za to śpiewano stosowną do okazji pieśń…

 

Nad bramą prowadzącą do kościoła powieszono baner o równie wymownej treści”

Kac powyborczy

Żyjemy ze sobą i polegamy na sobie

Dzisiaj nasz prezydent otrzymał dokument potwierdzający fakt wyboru na piastowany urząd na kolejną kadencję. Ucina to wszelkie dyskusje na temat prawidłowości przeprowadzenia wyborów. Naród zwany eufemistycznym mianem „Suweren” zadecydował. Wierzy, ufa, ocenia pozytywnie i docenia. Zagłosowaliśmy przy rekordowej frekwencji  i daliśmy wyraźną przewagę temu, który obiecuje kontynuację reform mających przynieść nam wzrost poczucia bezpieczeństwa, w tym socjalnego.
Nikt już nie będzie oceniał kampanii, czystości stosowanych w niej chwytów, haków, przemilczeń, przeinaczeń, czy wręcz świadomych oszustw. Mało kto wie o trollach, botach i całej elektronicznej walce o cel najważniejszy. O zwycięstwo wyborcze, o dostęp do stanowisk, „do konfitur” – jak się to określa.
Właśnie dzisiaj usłyszałem o Brytyjskich ustaleniach dotyczących udziału Rosji w rozstrzygnięciach, jakich dokonali ich obywatele w referendum o wystąpieniu z Unii Europejskiej TU LINK . Cały czas głośny jest temat udziału Rosji w amerykańskich wyborach prezydenta Trumpa, chociaż oficjalnego procesu i potwierdzającego ten fakt wyroku pewnie się nie doczekamy. Nasze nastroje anty unijne przybierają coraz bardziej radykalne tendencje. Czas pokaże, w jaką stronę to pójdzie. Czy przeciętny wyborca ma świadomość, o co toczy się walka i kto jest głównym rozgrywającym w tej grze? Boję się, że mało kto się tym interesuje i ma w tym rozeznanie.
Dzisiaj natknąłem się na zdjęcie naszego Stefana Kisiela, które towarzyszy sentencji, jaką stworzył za czasów swojego opozycyjnego żywota, a mówiącego o tym, że wszyscy znaleźliśmy się w d…ie, a w dodatku zamiast coś z tym robić, to się tam urządzamy…
Również dzisiaj napotkałem w jakimś czytanym okazyjnie tekście sentencję autorstwa Marka Twaina:
„Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani”.

   Chyba już nic dziwnego nie ma w tym, że postanowiłem jednak zabrać głos, aby wyrazić swoje obawy i lęki


Koci temat…

Świat – w tym i Polacy- dowiedzieli się o kocich upodobaniach naszego przywódcy za sprawą transmisji obrad sejmowych. Prezes, a za nim niemal wszyscy posłowie PiS nie wzięli udziału w wystąpieniach klubów parlamentarnych jak i niezrzeszonych posłów, bo i po co sobie nerwy szarpać miażdżącą krytyką projektów ustaw  ze strony mniejszości sejmowych. Czytaj dalej

Świętowali, świętowali, a radość świętowania ze sobą zabrali…

Oczekiwałem na to Święto, głównie dlatego aby przekonać się na ile zachodzące zmiany polityczne i społeczne wpłyną na jego przebieg .W przeddzień Narodowego Święta, ich święto, czyli 91 już miesięcznica. Tradycyjne punkty programu, te same miejsca i otoczenie prezesa, a nawet Jego przemówienie. Tylko pogoda była inna.  Czytaj dalej

Wyskoczyłem przed szereg?

Przyznaję, że w poprzednim tekście dość gorączkowo zareagowałem na objawioną przez panią Szydło zapowiedź zmian personalnych w rządzie. I to już przez samo podjęcie tematu. Z dotychczasowego przebiegu debaty już jasno wynika, że nasi politycy po to rzucili nowy temat aby odwrócić uwagę społeczeństwa od protestu lekarzy, wizyty przedstawicieli ONZ, którzy bardzo krytycznie ocenili zmiany w polskim prawie jak również od konfliktu na osi prezydent – prezes PiS. Ponieważ temat jest bardzo nośny, a czas sfinalizowania zapowiedzi o zmianach w składzie rządu wciąż jest odległy, to jeszcze długo będziemy świadkami wielu ciekawych wypowiedzi. Będę śledził te wątki aby przekonać się czy choćby w części miałem rację.

Podejmując temat polityczny naraziłem się wielu czytelnikom, którzy nie znoszą polityki lub mają inne od moich poglądy. To stąd, jak rozumiem wynika niemal całkowity brak komentarzy. Mam zatem kolejne doświadczenie i chyba muszę tę nauczkę uwzględnić lub „zwijać interes”… albo przenieść politykę w inne miejsce, gdzie ludzie są nią zainteresowani.

Rekonstrukcja rządu nastąpi… albo i nie nastąpi …

Polskie przysłowie „Nie zmienia się koni podczas przeprawy przez rzekę.” okazuje się tracić swoje znaczenie. Mimo najlepszych od początku tej kadencji notowań wyników popularności partii rządzącej i rosnących wciąż wskaźników zaufania dla pani premier jak i dla jej rządu, do zmiany ma dojść i to już niebawem. Spekulacje nabierają tempa. Kto powinien się pakować, a kto szykować się do „kopa w górę? „ Opinii mamy tyle ilu komentatorów. Najbardziej bulwersujące są typowania na samiutkim szczycie. Kaczyński zostanie premierem – powiadają  jedni, a inni temu zaprzeczają stawiając dość retoryczne pytanie: – A po co mu tytuł premiera i cała odpowiedzialności za Polskę? Przecież i tak rządzi wszystkim co w kraju się dzieje. „Partia kieruje, a rząd rządzi” – to hasło znamy aż nadto dobrze, a przecież wiemy jak się skończyła tamta historia.” Historia lubi się powtarzać” – czy to też tylko przysłowie, któremu w razie potrzeby można zaprzeczyć?

Tak się złożyło, że ostatnio miałem okazję wymienić poglądy z kilkoma znajomymi na temat możliwych zmian na czele rządu. Szczególnie, że lansowany był pogląd na temat możliwego powierzenia obowiązków premiera obecnemu wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Oto stanowisko jakie zająłem w tej sprawie:
Kto to jest  MM?
Jest synem Kornela, bojownika solidarności i wielce zasłużonego faceta z lat siedemdziesiątych. Kornel miał jednak jedną wadę. Parł do przeforsowania swojej wersji oceny przemian i raczej skłócał i burzył niż jednoczył i budował. Dlatego wciąż przegrywał. Kornel dopiero teraz dostał się do Sejmu wraz z Kukizem i z racji wieku pełnił rolę marszałka seniora otwierającego I posiedzenie nowego sejmu. Co ich łączyło oprócz parcia do władzy? Najlepiej mówi o tym fakt, że już dawno są po rozwodzie i w różnych partiach.
Syn Kornela  na pewno czuł wsparcie zasłużonego taty, ale zastanawiające jest, że łatwo ustąpił ze stanowiska prezesa prywatnego banku  (przy pensji ok. 200 tys. zl.) miesięcznie i podjął się roli wicepremiera( za 4 razy mniejszą pensję). Zaczął jako v-premier i minister rozwoju, a po kilku miesiącach dołączył do tego obowiązki min. finansów. Ma więc niezwykle potężne usytuowanie. Wszyscy wiedzą, że działać musi sam, bo Szydło i Kaczyński nie znają się na gospodarce, a ze względów politycznych narzucają mu decyzje dalekie od racjonalnych.

Koncepcja PiS-u działającego jak swoisty Janosik polega na tym, żeby zabrać bogatym, ukrócić złodziejstwo, wymusić sprawiedliwe płacenie podatków przez rekiny biznesu krajowego i biznes zagraniczny i dać biednym. Ta koncepcja udała się o tyle, że nastąpił wzrost wpływów z podatków przy ukróceniu wyłudzeń w podatku VAT itd. Te pieniądze bardzo się przydały na sfinansowanie 500+ i Mieszkanie+ oraz wpłynęły dodatnio na dobre wskaźniki ekonomiczne notowane po I półroczu 2017. To poprawia zaufanie światowego biznesu dla gospodarki Polski i rząd bardzo liczy na to, że wreszcie pojawią się biznesmeni z grubymi portfelami aby inwestować u nas Wisłą w to, co z punktu widzenia Polski jest najkorzystniejsze. Marzy się panu Morawieckiemu osiągnięcie przez Polskę rangi potęgi motoryzacyjnej producenta samochodów z napędem elektrycznym, rozwój technologii IT, innowacyjne technologie , które nie tylko pozwolą wyciągnąć Polskę z zacofania ale i osiągnąć przewagi w konkretnych dyscyplinach.
Trzeba jednak wiedzieć, że pan Mateusz napotyka jednak na poważne trudności z budowaniem zaufania do polskich władz. To co on poprawiał, to Jarosław Polskę Zbaw zaprzepaszczał, obalając zastany system sądownictwa i trójpodział władzy. Jeśli tzw. Świat zobaczył, że w ciągu nocy można przeforsować rewolucyjne zmiany prawne podważające święte prawo własności prywatnej, to ryzyko inwestowania nad Wisłą wciąż uznaje za bardzo wysokie.
Mateusz M. jest sprawnym menadżerem, zna rynki finansowe, i rynki też go znają choćby od strony bankowca, Wiedzą, że aby dostać szansę  przebudowy Polski musiał się zgodzić na wiele i zobowiązać się do różnych warunków ograniczających jego pole działania i to nie zawsze wynikających z rachunku ekonomicznego. Mądrale z prawicy pytają często, czy ważniejsza jest racja, czy demokracja? Chyba wszyscy wiedzą kto ustala u nas warunki gry i określa rację? Wiemy również kto definiuje nowe zasady demokracji w Polsce.
MM, to bardzo ważny element obecnej elity rządzącej. Dobrze wykształcony, mający doświadczenie biznesowe, młody, z dużym jak się wydaje potencjałem na przyszłość.  Nie byłbym zdziwiony gdyby stanął na czele rządu przy najbliższej reorganizacji. Jedyne co mu nie pozwala wybić się do skoku, to prezes jego partii, a ten ma już kłopoty z własnym zapleczem, z którego powoli, bo powoli ale wyłamuje się prezydent starający się budować własne zaplecze Polityczne. Gdyby tak się stało i ci dwaj panowie połączyliby siły, to przeciw takim dwóm jak oni …to nie ma żadnego.

Czas pokaże. Gra się toczy i każdy scenariusz jest możliwy. Nawet taki, że żadnej reorganizacji nie będzie albo i będzie, ale jakaś symboliczna i bez znaczenia dla nas wszystkich.
Może tymczasem warto pogadać?  Zobaczymy kto ma rację…

Ogórki dojrzewają, a rządzący wciąż pod parą…

Sezon wakacyjny oznaczał się od zawsze wielkim spowolnieniem życia i to w każdym wymiarze. Nudy w mediach (powtórki), sezon urlopowy zawsze owocował budzącymi zazdrość cud-zdjęciami udostępnianymi na Facebooku, czy Naszej Klasie. Potwór z Loch Ness, albo w ostateczności nasza Paskuda z Zalewu Zegrzyńskiego bulwersowała dziennikarzy i czytelników, a u nas w tym roku zupełna zmiana.

Partia rządząca bardzo się starała o zachowanie tradycji próbując uporać się ze wszystkim, co miała w planach przed wakacjami posłów i senatorów. Wypraktykowanym zwyczajem wniosła w dobrym czasie projekty poselskie ważnych, bo ustrojowych ustaw, no ale tym razem sprawa wymknęła się spod czujnej kontroli. Mimo ogromnie ciężkich, bo nocnych warunków procedowania totalna opozycja nie wykazała się należytym zrozumieniem problemu i za nic nie chciała zrozumieć potrzeby przyspieszenia prac legislacyjnych. Ostre wypowiedzi prowokujące rządzących do jeszcze ostrzejszych reakcji, to niby nic nowego, ale tym razem usłyszała je ulica i postanowiła stanąć w obronie tych wartości, z którymi mniejszość sejmowa nie była w stanie sobie poradzić.
Wakacyjny nastrój, w którym już znajdowała się znaczna część wielkomiejskiego społeczeństwa objawił się w przemożnej chęci urządzania spacerów przy świecach i to w najbardziej newralgicznych dla władzy miejscach. Do tego okrzyki, skandowania niezbyt przyjaznych haseł wywołały odpowiednie reakcje obronne. Barierki, kordony Policji, armatki wodne, których już dawno nie widzieliśmy na ulicach podnosiły temperaturę tych spacerów. Napięcie rosło. Senat bardzo starał się dotrzymać kroku sejmowi i też pracą nocną ponad siły starał się przepchnąć przed wakacjami ustawy, na których tak bardzo zależało prezesowi wszystkich prezesów. Pozostał tylko ostatni człon legislatury. Prezydent mający trzy tygodnie na podpisanie ustaw też nie zwlekał. Podpisał, ale tylko jedną, a dwie zawetował. No i nie udało się rozpocząć wakacji w czasie na to przeznaczonym. Prezydent musi teraz powołać zespół do opracowania porządnej ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa i całe wakacje diabli wzięli Dobrze, że prezydent chociaż parę dni spędził nad morzem, to chociaż miał namiastkę wakacji. Prezes będzie się przyglądał tym pracom i poprzez swoich ludzi wpływał na to, aby oni napisali to, co on uznaje za konieczne. To jeszcze nie koniec zajęć prezesa, bo zapowiedział objęcie kontrolą prywatnych mediów, które będąc  w rękach zachodniego kapitału wypisują i wygadują rzeczy zupełnie odbiegające od linii partii i rządu prezentowanej w kontrolowanej skutecznie TVP.
Straszne czasy przyszły na miłościwie nam panujących. W dodatku Unia stawia jakieś warunki wtrącając się niczym dyktator w nasze wewnętrzne sprawy…
Na szczęście prezes nie traci pewności siebie i z humorem opowiada o tym że spacerowicze ze świecami przyszli również pod jego dom na Żoliborzu. Oto jego relacja na ten temat:
Prezes PiS nawiązał do protestów przed jego domem na Żoliborzu. Ostatnio wykrzykuje się hasło, zupełnie bzdurne: „precz z Kaczorem dyktatorem”. Ten Kaczor to oczywiście ja, a ten dyktator jest tak łagodnym i dobrym dyktatorem, że można mu nawet oblegać dom, nie dawać mu mieszkać spokojnie. (…) Oczywiście tutaj mogę powiedzieć żartem, że atak odparł mój kot – powiedział w czwartek na antenie Radia Maryja Jarosław Kaczyński. Nawiązał w ten sposób do protestów przeciwko zmianom w sądownictwie. W sobotę 22 lipca manifestacja odbyła się także przed domem prezesa PiS na Żoliborzu. (http://www.tvn24.pl)