Będziemy uczyć skutecznych obrońców Ojczyzny na lekcjach PO

   Niezależnie od wszelkich podziałów zarysowujących się w kraju i na świecie marzy nam się wszystkim jedno wezwanie i dążenie: Nigdy więcej wojny!!!
I to nie tylko w naszym kraju – pisałem przed paroma laty.
Coś się jednak zmieniło w otaczającym nas świecie. Pacyfistyczne podejście do sposobu rozwiazywania konfliktów realizowane w jednych państwach stało się okazją do zweryfikowania swojej polityki przez inne państwa, zwłaszcza te, rządzone przez przywódców o zapędach autorytarnych. Pojawiające się konflikty społeczne i polityczne wyzwoliły tu i ówdzie agresywne sposoby ich rozwiazywania. O ile wojny toczące się w odległych rejonach świata mniej nas absorbowały, to te dziejące się całkiem blisko naszych granic, jak choćby w  dawnej Jugosławii, Syrii, Ukrainie, Gruzji niosły rosnącą obawę o rozlanie się wojny na sąsiednie kraje. Wszystkich nas ogarniało zwątpienie co do słuszności obranych metod przygotowania społeczeństwa do obrony kraju w najbardziej drastycznych scenariuszach.
Wiele państw i paktów polityczno-obronnych jak choćby NATO, zaczęły głosić potrzebę zweryfikowania polityki obronnej. Postulowano zwiększenie nakładów na obronność, wskazywano na konieczność zmodernizowania infrastruktury obronnej, unowocześnienie i rozbudowę posiadanych sił zbrojnych, na przeprowadzanie wspólnych ćwiczeń, na wychowanie patriotyczno-obronne młodzieży. Hasło „si vis peacem parabellum” stało się prawdziwym wyzwaniem czasu w jakim żyjemy.
   Doświadczenie jakie przeżywa sąsiednia nam Ukraina stało się wielkim, ale i koniecznym wstrząsem świadomościowym dla naszych władz i dla nas samych. Wiemy dzięki przekazom medialnym jaka okrutna może być wojna i jak ważne jest tzw. morale społeczeństwa. Obserwujemy postawy Ukraińców walczących z oddaniem o niepodległość swego kraju i podziwiamy ich szczerze.
To doświadczenie nasuwa chyba wszystkim trudne pytanie:
– Co by było, gdyby to wydarzyło się u nas?
   Myślę, że uwzględniając różnice cywilizacyjne młodzież zawsze jest taka sama. Nie ma co porównywać dzisiejszego, dość dostatniego życia w stabilnym demokratycznym kraju z życiem w dawnej Polsce, którą znamy już tylko z historii. Od wojny szczęśliwie upłynęło już wystarczająco dużo lat, aby wychować trzy pokolenia myślących właściwie już tylko o sobie i swoich sprawach obywateli. Dlatego pojawiły się postawy pacyfistyczne i to słynne „Sorry Polsko…” wskazujące na brak zainteresowania losami Ojczyzny będącej w zagrożeniu utratą niepodległości. Pokazuje to choćby ta sonda uliczna z 2014 roku stawiająca młodym ludziom pytanie:
–  Czy oddałbyś życie za Ojczyznę?: https://wiadomosci.wp.pl/sonda-wp-czy-oddalbys-zycie-za-ojczyzne-6031313700205697a  
To wprawdzie jest tylko małe rozpoznanie dużego tematu i to przeprowadzone na wąskim odcinku licznej przecież zbiorowości, ale daje nam sporo do myślenia. Wiele też zmieniło się w świadomości, a więc i postawach społeczeństwa w ostatnim roku, a nawet miesięcy trwającej w Ukrainie wojny wywołanej przez zaborczą Rosję. Bliższe prawdy jest badanie społeczne przeprowadzone w 2020 roku: https://bezprawnik.pl/stosunek-polakow-do-obrony-kraju/  
   Jaki jest stosunek Polaków do obrony kraju? Sprawdził to, na zlecenie grupy Defence24, instytut badawczy IBRIS. Padło wiele ciekawych pytań, między innymi o to, czy jesteśmy gotowi oddać swoje życie w obronie ojczyzny. Badanie objęło też mieszkańców naszych sąsiednich krajów, dzięki czemu wiemy jak wypadamy na tle między innymi Niemców, Czechów czy Litwinów.
IBRIS zapytał ankietowanych między innymi o to, jakie działanie podjęliby w przypadku ataku na ich kraj przez obce państwo. W Polsce aż 36% respondentów odpowiedziało, że zgłosiliby się do walki w formacjach wojskowych lub paramilitarnych. W tej dziedzinie znacznie różnimy się od naszych sąsiadów. Podobne podejście prezentuje 24% Estończyków, 17% Litwinów, 14% Słowaków i zaledwie 11% Niemców.
Podobne podejście Polacy prezentują w sprawie ewentualnego poświęcenia swoich środków finansowych na rzecz obrony kraju. Padło też pytanie o to, czy respondent byłby w stanie poświęcić własne życie dla ojczyzny. Tu również jesteśmy nastawieni najbardziej patriotycznie ze wszystkich przebadanych krajów. Umrzeć za Polskę jest gotowych aż 26% naszych rodaków, Łotyszy 20%, Czechów 18%, a Niemców niecałe 10%.
    Jak na tle rosnącego zainteresowania poprawą zdolności obronnych naszego państwa ocenić zapowiedzianą przez Ministra Edukacji inicjatywę zmiany programu nauczania przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa w kierunku zwiększenia zakresu wiedzy związanej z obronnością?
   Temat okazał się tym razem strzałem w dziesiątkę. Rozmowy dotyczące przywrócenia powszechnej znajomości zasad strzelania z broni palnej toczone w mediach społecznościowych wskazują na znaczny stopień społecznej akceptacji. Wątpliwości zgłaszane przy tej okazji dotyczą raczej bazy szkolnej oraz kadry zdolnej zrealizować zapowiedź ministra Czarnka.
Postanowiłem wziąć udział w jednej z takich Facebookowych rozmów i oto co zdołałem odnotować:
– Czesław – Od 1 września wraca do szkół PO z poszerzonym programem nauki strzelania
– Aneta Magdalena – Czesław, a dlaczego my nie mieliśmy takich zajęć, ja bardzo chętnie bym się nauczyła strzelać.
Czesław – Aneta Magdalena – Nie mieliśmy strzelnicy, a wyprawa na Radzików zajmowała dużo czasu i dezorganizowała inne zajęcia szkolne
– Aneta Magdalena – A szkoda.
– Czesław – Aneta Magdalena – Ja też żałuję. W czasie gdy budowano sale gimnastyczną sugerowałem dyrekcji urządzenie strzelnicy w piwnicach tej hali, ale nie zostałem wysłuchany. Broń (kbks) oddaliśmy policji do skasowania
– Paweł – Czesław- opowieści o tym, że 20 lat temu na temat obronności i wojny pukano się w czoło, kojarzy mi się tak samo, jak zachowanie wobec konsultantów specjalistów od medycyny zakaźnej. Zakaźnicy od lat nawoływali do wzrostów nakładu pracy i finansów na wypadek epidemii. Pytano ich wtedy „epidemia? Jaka epidemia…” Teraz to można odnieść do tematu wojny 😑 i niestety nie jest to temat radosny
– Marek – Czesław  Realizowano  program powszechnego szczęścia i dobrobytu. Polikwidowali strzelnice, rozwalili LOK.
– Małgorzata – Kiedyś było to na porządku dziennym na lekcjach PO! Żadna nowość i rewelacja, a obowiązek żeby to w szkołach było!
– Wojciech – widocznie nie było wam dane, moje roczniki jeszcze uczęszczały na już zlikwidowana strzelnicę w szkole na ul Koszarowej
– Małgorzata – A pamiętasz z jakiej broni albo kalibrów tam strzelaliście? To chyba była strzelnica do jakichś małokalibrowych karabinków sportowych, a nie broni, którą można łatwo wykorzystać w celach obrony osobistej. Hubert pisał mi na priv, że oni strzelali z kbks, a o „prawdziwej” broni mieli jedynie zajęcia teoretyczne. Wiadomo lepsze to niż nic, ale uważam, że dobrze by było gdyby w ramach edukacji młodzież miała okazję przestrzelać choćby popularnego w naszych służbach Walthera P99 lub coś podobnego.
– Walther słaby, ale daje radę 😀, teraz Beretty już są lub Glocki 17. Z tego co pamiętam to z karabinka sportowego się strzelało na stojąco i na leżąco u Pana Siłki na PO👍. Od razu poczułem się bezpieczniej.
– Mat „…Młodzież ze Staszowa uczyła posługiwać się bronią…” ???? Więc redaktorze, co wynika z tego zdania??? Czy młodzież uczyła kogoś, bo tak to brzmi, czy uczyła się sama, bo tak byłoby logicznie????! Bez przesady, to są dzieci!
– Edyta – W czasie ll wojny światowej takie dzieci już walczyły , za młode żeby walczyć i często ginąc, ale tak było niestety
– Mat – Powinno to być norma w każdej szkole. Oswajanie młodzieży z bronią i szerszy oraz łatwiejszy do niej dostęp po przebyciu odpowiednich szkoleń. Na ten moment jesteśmy jednym z najbardziej rozbrojonych narodów w całej Europie. To musi się zmienić, aby Putin wiedział, że nie ma tu czego szukać. Szwajcaria powinna nam tu świecić przykładem. Szwajcarzy mają broń niemal w każdym domu. U nas też tak powinno być, choć wiem, że polityka zrobi swoje i nie będzie na to zgody.
– Paweł – może podasz jakieś dane w szerszym zakresie o tym rozbrojeniu? To opinia, czy jakieś badania?
– Paweł nie potrafię „z głowy” operować liczbami, ale to fakt – w porównaniu np. z Czechami, czy Finlandią ilość broni posiadanej przez obywateli w Polsce jest znikoma
– Marcus Vagonix Rozumiem. Z chęcią jednak popatrzył bym na liczby. Jakoś ostatnio nawet sobie nie ufam
– Paweł-Dane też z netu, ale z kilku portali i się powtarzają więc chyba raczej wiarygodne – ilość broni na 100 mieszkańców : Szwajcaria, Finlandia – około 40 szt. Szwecja, Norwegia, Austria, Niemcy, Islandia, Francja – około 30 szt. Czechy ok… See more
– Malgorzata -Ja się też uczyłam w technikum na PO … trzydzieści lat temu żadna nowina
– Paweł- Miałem zajęcia ze strzelania na strzelnicy z obecnym na zdjęciu Panem Drozdem. Uważam że przydatna umiejętność, nawet na czasy pokoju
– Michał – Jak ktoś kumaty, to i z procy pokona wroga, co mogę więcej powiedzieć od siebie? Super, że płeć piękna stara się pokazać swój charakter
– Michał – W Polsce na 100 mężczyzn przypada 2,5 karabinu. Reszta komentarza chyba jest zbędna.
–  Franciszek – uczniowie klasy mundurowej dotknęli broni , cuda Panie , gdyby nie Putin to tylko , baczność, spocznij i bandażowanie , przecież ten system jest chory jak ogłasza się na cały świat, że człowiek mógł dotknąć karabinka 🤣
   Ucząc przez ponad 20 lat  przedmiotu przysposobienie obronne w szkołach średnich byłem świadkiem stopniowego przeobrażania się programu nauki tego przedmiotu, polegającego na stopniowym odchodzeniu od problematyki wojskowej, czy wojennej w kierunku problematyki obrony cywilnej. Doprowadzono poprzez kolejne zmiany do tego, że niemal połowa wymiaru lekcji związanych z obronnością dotyczy pierwszej pomocy przedlekarskiej.
W pozostałych  tematach sporo miejsca zajmują problemy bezpieczeństwa wobec zagrożeń cywilizacyjnych jak skażenia i zakażenia, czy klęski żywiołowe. I tak ma być – twierdzili reformatorzy i poprawiacze programów nauki szkolnej. Wychowujemy do współistnienia i współpracy międzynarodowej, a nie do wojny. Kształtujemy zupełnie inny rodzaj patriotyzmu niż ten preferowany w II Rzeczpospolitej. Dzisiaj trzeba żyć i rozwijać się dla Ojczyzny, a nie walczyć orężem i ginąć dla Niej!
   Przysposobienia obronnego już nie uczy się od 2012 roku, a ja odszedłem ze szkoły rok wcześniej. Obecna edukacja dla bezpieczeństwa nie ma już nic wspólnego z obronnością. Powstały klasy o profilu wojskowym, które są dzisiaj zapleczem kadrowym dla zdobywających sobie coraz większe uznanie terytorialsów.
Mam nadzieję, że ta wypowiedź pobudzi państwo do komentarzy i własnych ocen.
Czy Polacy są nadal patriotami?

Tolerancja??? Co ty będziesz mi mówił o tolerancji…

Przed tygodniem pisałem o imigrantach i to głównie w aspekcie zapowiedzianego  szczytu Rady Unii Europejskiej, która miała się zająć narastającym problemem fali imigrantów napływających zwłaszcza przez Morze Śródziemne. Pokazałem ten problem w skali świata, z akcentem na bogate państwa, które głosząc wiele znaczące teorie o potrzebie tolerancji, równości i demokracji budują kolosalne mury odgradzające ich od biedaków napływających zewsząd w poszukiwaniu u nich swojej Ziemi Obiecanej.    Miałem powiązać ten temat z głoszonymi wszędzie hasłami o potrzebie kształtowania postaw społecznej tolerancji, uwzględniania pakietu praw człowieka Human Rights. – zwłaszcza w zakresie równości w dostępie do tego, co mamy i nawet tego nie doceniamy. Akurat jakby na moje zapotrzebowanie opublikowano obszerny materiał o tolerancji i to na poziomie szkoły podstawowej, a nawet już na poziomie przedszkoli. Dla wielu ludzi było to dość traumatyczne spotkanie z problemem i na wielu ludziach zrobiło duże wrażenie. Echa tego artykułu spotykałem w innych mediach. Ja sam jako były nauczyciel uznałem to za ważny temat, godny odrębnego potraktowania. Zamieściłem więc na fejsbuku link do artykułu zaczynającego się od słów:

Czytaj dalej

Święto 1,2 i 3 Maja

   Dzień 3 maja kończy triadę trzech świąt jakie mieliśmy okazję przeżyć każdy w typowy dla siebie sposób. Wszystkie te święta są mocno kontestowane, bo w odbiorze społecznym nie zasługują na jakieś szczególne traktowanie.
Dzień 1 Maja zwany Świętem Pracy stracił sens wraz ze zmianą ustroju, a mimo tego jest nadal świętowany pod zastępczymi hasłami. Dzisiejszy świat pracy ma się o co upominać, bo  prawa pracownika są często deptane, w tym np. prawo do godziwej pracy, czy ochrony pracy i płacy. Wielu pracowników jest zastraszanych utratą pracy i w ten sposób zmuszanych ze szkodą dla siebie do odstępowania od norm pracy, czy też norm obciążeń pracą. Dlaczego nie wykorzystują tego dnia, aby się upomnieć o swoje prawa? Trudno pojąć.
Dzień 2 maja uczyniono Świętem Flagi, co miało podnosić znaczenie symboli narodowych w jednoczeniu się społeczeństwa wokół sztandarów, hymnu i patriotycznych pieśni.
– Czy osiągnięto zamierzony cel?
– Czy jest w ogóle możliwe budowanie jedności wokół flagi w kraju, gdzie symboli narodowych używa się do walki politycznej, a również i ekonomicznej ?
Popatrzmy na relacje z kolejnych demonstracji załóg ogłaszających swoje niezadowolenie z zarobków, czy broniących swoich zakładów pracy przed prywatyzacją, czy jakąś reorganizacją, a nawet likwidacją. Wszyscy powszechnie używają barw narodowych okraszonych napisem Solidarność. To co ostatnio wyczynia w swej polityce PiS w niczym nie przybliża naszej powszechnej sympatii do władzy, czy zwykłego szacunku do PAŃSTWA i jego symboli. Po co więc świętować w dniu 2 maja Dzień Flagi . Czyja ona jest PiS-u, czy każdego obywatela?
Święto Konstytucji 3 Maja to już inny wymiar święta obchodzonego podniośle wtedy, gdy było oficjalnie zakazane. Teraz gdy jest oficjalnie obowiązujące, to już jakoś nie podnosi poczucia dumy z tego, że świętujemy pierwszą w Europie, a drugą w świecie postępową konstytucję, która niestety nie odmieniła naszego narodowego losu. Kto śledził choćby prasę ten wie, że postulat świętowania wydarzeń zakończonych jakimś sukcesem – przykład Okrągły Stół – miałby lepsze poparcie społeczne niż ciągłe przeżywanie nieudanych zrywów i przegranych powstań, jakich w naszej historii nie brakowało. Czy jednak jest szansa aby to zmienić? Czy skłócone jak nigdy dotąd partie zdołają choćby to uzgodnić?

   Póki co, Dzień 3 Maja jest kościelnym Świętem Najświętszej Marii Panny Królowej Polski i państwowym Świętem Konstytucji 3 Maja. Nic więc dziwnego, że obchody tych dwóch świąt są wspólne państwowo – kościelne, tak jak i okoliczności powstania naszej postępowej konstytucji, którą jak się okazuje uchwalono podstępem. Takim samym, jakie stosuje obecna władza w przeforsowaniu wielu aktów prawnych uchwalanych się dzisiaj, jako projekty poselskie, a więc bez konsultacji społecznych i zwykle nocą.
Słuchając okolicznościowych wystąpień i uczestnicząc w modlitwach tego Państwowo – kościelnego nabożeństwa można było zadumać się nad miejscem w jakim się znajdujemy. Jako przykład niech posłuży fragment odnawianych co roku
Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego (Jasna Góra, 26.VIII.1956)

 …Zwierciadło Sprawiedliwości! Wsłuchując się w odwieczne tęsknoty Narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem Sprawiedliwości, Chrystusem, Bogiem naszym.
Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku.
Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących…
Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!
Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi.
Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu, rozwiązłości.
Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, pracowitości, oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej…

   Jak widać to, co przyrzekamy NMP Królowej Polski przy każdym odnawianiu ślubów składanych  od czasów Jana Kazimierza po dzień dzisiejszy ciągle jest w sferze przyrzeczeń i nijak nie może doczekać się realizacji. Dzisiejsze przyrzeczenia zapewne również tak się skończą.

   Lokalna, gminna akademia o charakterze religijno-patriotycznym  przebiegała pod hasłem zaczerpniętym z utworu Pięciu Poległych Artura Oppmana. Sprawdzając autorstwo zamieszczonej na dekoracji sentencji odkryłem pozostałe wersy składające się na motto bardzo często używane w szkolnych akademiach „ku czci” o następującej treści:

 To, co przeżyło jedno pokolenie,
Drugie przerabia w sercu i pamięci,
I tak pochodem idą cienie. cienie.
Aż się następne znów na krew poświęci!
Wspomnienie dziadów pieśnią jest dla synów,
Od Belwederu do śniegów Tobolska,
I znów przez wnuków grzmi piorunem czynów
Pieśń. Czyn. Wspomnienie.
– To jedno
– To Polska.

Artur Oppman – Pięciu poległych, Księga cytatów)

  Występujące przed widownią dzieci ze szkoły podstawowej dostarczyły nam swoimi wierszami i śpiewem dużej dozy wzruszeń i przypomniały historię, o której każdy Polak powinien pamiętać.
Ile osób słuchało tych występów, lepiej przemilczeć.
Jak dużo ludzi wywiesiło na swoich domach flagi? Też lepiej przemilczeć.
Każdy widział jak to było w jego miejscowości. Czy staliśmy się lepszymi Polakami, szanującymi swoją wolną OJCZYZNĘ, swoją flagę, swój hymn? Zobaczymy.
W badaniach opinii ogłoszonych w mediach w Dniu Flagi pokazaliśmy jak dużo dla nas znaczy flaga . Ponad 1/3 badanych nie czuje potrzeby demonstrowania czegokolwiek pod flagą narodową. Państwo jest od dawania. Państwem kierują złodzieje, zdrajcy, zaprzańcy więc czego chcieć od zwykłego obywatela? On się stara o swoje dziś i jak tylko może kombinuje, aby osiągnąć wymarzone cele.

Jak się stara ?

Zwracam uwagę czytelników na szczegóły. Rocznicę mamy 231, a nie 220 jak jest w tekście. Dlaczego? Ano dlatego, że tekst pochodzi sprzed  lat. Uczestnicząc w kolejnych obchodach świąt majowych pomyślałem, że ten tekst sam się broni i mogę go przypomnieć, choćby dla porównania z tym, co mogliśmy zaobserwować w tym roku na szczeblu krajowym, czy lokalnym.

Sierpniowe rocznice – Powstanie Warszawskie

 W piątek, a więc w przeddzień obchodów kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego ktoś udostępnił na fejsbuku zdjęcie zasłużonej łączniczki z opisem jej dokonań. Pod tym materiałem ktoś inny zamieścił obrzydliwy i wulgarny komentarz. Ktoś inny odpowiedział mu podobnymi w formie i treści słowami, których nie warto cytować . Dodałem tylko link do piosenki : Dziś idę walczyć mamo – https://www.youtube.com/watch?v=sqlPPQM2f7M

Dodałem też swój komentarz: Bez komentarza, bo zbędny…
Czekam na odzew, a w międzyczasie udostępnię swój tekst sprzed 5 lat. Nie otrzymałem do dzisiaj przekonującej  odpowiedzi na postawione tam pytania. Może tym razem…

Sierpniowe Rocznice

Sobotni ranek przyniósł wspomnienie nadzwyczajnego wydarzenia sprzed  lat. Radio już w pierwszych porannych audycjach nawiązywało do wydarzeń 1 sierpnia 1944 r. Telewizja Polska pokazała film w reżyserii Janusza Morgensterna z 1979 roku pt. Godzina „W”. Przypominałem sobie ten film w miarę oglądania kolejnych scen. Młodzi ludzie – piękna Ewa Błaszczyk jako łączniczka i sanitariuszka była jakby odzwierciedleniem upływającego czasu – przekonująco odgrywali swoje role mocno zaangażowanych w konspiracyjne działania żołnierzy. W sposób naturalny niemal cieszyli się z nadchodzącej Godziny „W” . Powtórnie oglądanie tego filmu, zrealizowanego przecież na długo przed demokratycznymi przemianami jakie przyniósł nam rok 1989, już samo w sobie było interesującym przeżyciem. Jeśli uwzględnić całą wiedzę o powstaniu jaką udało mi się przyswoić w tzw. międzyczasie to muszę przyznać, że dzisiejszy dzień i pytania jakie mnożono we wszystkich mediach mocno mną poruszyły. Nawet w kościele ksiądz przybliżający okres w jaki wchodzimy raczył zwrócić uwagę na dzisiejszą rocznicę, na zbliżającą się rocznicę Cudu nad Wisłą, na wydarzenia sierpniowe, z których wyrosła Solidarność… Sporo tego, co? I pytania, pytania…
– Czy tamten zryw miał sens polityczny, militarny, każdy?
– Jak wyglądała by Polska gdyby powstanie się udało?
– Jak wyglądała by Polska gdyby do powstania nie doszło?

– Czy dzisiejsza młodzież jest na tyle patriotyczna, aby tak samo odpowiedzieć na wezwanie zniewolonej Ojczyzny jak pokolenie Kolumbów?

– Czy SIERPIEŃ, miesiąc żniw, wpisany jest jakoś w naszą historię zrywów?

– Czy sierpniowe zrywy przyniosły spodziewany plon tego, co posiano wcześniej?
Takich pytań nasuwa się mnóstwo. Dużo jest też odpowiedzi formułowanych przez ekspertów różnych dziedzin nauki i różnych orientacji politycznych. Tu też ma zastosowanie nasze uniwersalne prawo, z którego wynika, że: – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wszystkie te wydarzenia były przecież kulminacją tego, co przeżywano w tamtych czasach. Bunt przeciw ciemiężycielom narastał wystarczająco długo, aby sprawni przywódcy mogli go odpowiednio zorganizować i skierować przeciw okupantom. Młodzi powstańcy byli ponadto uczniami czy studentami szkół, w których wychowanie patriotyczne i obronne (PW) miało zupełnie inny niż obecny wymiar i zakres. Powstańcy w taki, czy inny sposób angażując się w ruch czynnego lub nawet biernego oporu jak np. sabotaż i inne formy zorganizowanej działalności przyjęli godzinę „W” jako spełnienie oczekiwań. Oni wierzyli, że zwyciężą jeśli tylko podejmą walkę z całym zaangażowaniem. Bezgranicznie ufali swoim dowódcom. Skutki wszyscy znamy. Wiele z pytań jakie dziś stawia się znawcom przedmiotu nie znajdzie wyczerpującej odpowiedzi, bo nikt nie pokusi się o przewidywanie w rodzaju : – co by było gdyby…? My Polacy mamy w narodowym dorobku jeszcze i taki zryw, na jaki nikt bez mała się nie zdecydował. Czy inne narody podziwiają nas za to? Myślę, że inne narody wciąż mało o tym wiedzą, bo bardziej było znane powstanie w getcie warszawskim niż nasz narodowy zryw. Niezależnie od oceny Powstania Warszawskiego dobrze się stało, że Prezydent Warszawy Lech Kaczyński tak mocno zaangażowany w sprawę budowy Muzeum Powstania przyczynił się do upowszechnienia tej wiedzy. Głównie wśród młodzieży szkolnej, która tłumnie, bo w ruchu wycieczkowym odwiedza tę placówkę.
Czy dzisiejsza młodzież przypomina w czymś swoich warszawskich rówieśników z 1944 roku? Ja myślę, że uwzględniając różnice cywilizacyjne młodzież zawsze jest taka sama. Nie ma co porównywać dzisiejszego dość dostatniego życia w stabilnym demokratycznym kraju z życiem w tamtej Polsce. Od wojny szczęśliwie upłynęło już wystarczająco dużo lat, aby wychować dwa pokolenia myślących właściwie tylko o sobie i swoich sprawach obywateli. Ucząc przez ponad 20 lat przedmiotu przysposobienie obronne w szkołach średnich byłem świadkiem stopniowego przeobrażania się programu nauki tego przedmiotu, polegającego na stopniowym odchodzeniu od problematyki wojskowej, czy wojennej w kierunku obrony cywilnej. Obecnie niemal połowa wymiaru lekcji dotyczy pierwszej pomocy przedlekarskiej. W pozostałych tematach sporo miejsca zajmują problemy bezpieczeństwa wobec zagrożeń cywilizacyjnych jak skażenia i zakażenia czy klęski żywiołowe. I tak ma być. Wychowujemy do współistnienia i współpracy międzynarodowej, a nie do wojny. Kształtujemy zupełnie inny rodzaj patriotyzmu niż ten preferowany w II Rzeczpospolitej . Dzisiaj trzeba żyć i rozwijać się dla Ojczyzny, a nie walczyć orężem i ginąć dla Niej.
Młodzi ludzie odczuwający potrzebę życia w sposób zorganizowany mają duże możliwości spełniania się w organizacjach paramilitarnych jak choćby reaktywowany Związek Strzelecki „Strzelec”, czy też poprzez przynależność do dwóch związków harcerskich. Istnieją również inne formy działania na rzecz podnoszenia umiejętności obronnych. Dla zainteresowanych.  Ważne, aby politycy, którzy wszystkie nasze manifestacje i strajki potrafili bez przelewu krwi przekuć w formy państwa demokratycznego, zakotwiczonego w paktach obronnych i polityczno – gospodarczych Europy i Świata znaleźli swoich dobrych kontynuatorów. Ważne, aby to, co jeszcze doskwiera w naszej młodej demokracji zmieniać pokojowo i ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie jak się marzy niektórym. Marzy nam się wszystkim jedno wezwanie i dążenie: Nigdy więcej wojny!!! I to nie tylko w naszym kraju.
W czasie gdy trwała wojna w byłej Jugosławii w naszej telewizji pokazywano program skierowany przeciwko wojnie. Zapamiętałem śpiewany przez wszystkich występujących artystów utwór do wiersza Wojciecha Młynarskiego Odgłosy wojny, którego fragment tu przytaczam:

Dłoń mej Córki piłkę chcąc chwycić
nagle ściska się niespokojnie,
na ekranie ranni, zabici,

Córka pyta czy będzie wojna ?

Fonia wzmacnia wystrzałów echo,
wizja zbliża krew na ekranie,
mowie: Córko, to tak daleko
i wiem, że kłamię…
Jak bolesne szkło pod powieką
kaleczące źrenicę bystrą
wojna nigdy nie jest daleko,
wojna zawsze jest bardzo blisko.

Blisko skroni i blisko serca,
blisko mózgu, blisko sumienia,
blisko myśli, co mózg przewierca:
gdzie jest rada, gdy rady nie ma ?

Blisko klonów na mej ulicy,
skweru, co się może stać grobem,
blisko leku i znieczulicy
i skargi Niobe.

Jak bolesne szkło pod powieką
kaleczące źrenicę bystrą
wojna nigdy nie jest daleko,
wojna zawsze jest bardzo blisko…