Po raz XXV obchodziliśmy Światowy Dzień Chorego

Chodzę codziennie na zastrzyki do naszej przychodni. Czasem obsługują mnie od ręki, a czasem trzeba trochę poczekać. Na ogół długo się czeka na przyjęcie w gabinecie lekarskim, co jest niestety standardem. Trochę to uciążliwe ale gdy jednocześnie czeka spora grupa ludzi, to jakoś raźniej. Czasem udaje się usłyszeć mniej lub bardziej interesujące fragmenty rozmów dających wiele do myślenia, albo uciąć sobie pogawędkę z kimś czekającym tak jak my. W poczekalni słyszałem rozmowę, w toku której mężczyzna ok. 50-ki mówił do znajomych: Czytaj dalej