Ja was urządzę – zapowiedział prezes…

W lutym br. pisałem o Nowym Polskim Ładzie TU LINK – jaki dopiero zapowiadała partia rządząca. Działając w zasadzie w ciemno, porównywałem współczesną sytuację Polski z sytuacją USA w 1933 roku, kiedy to ich prezydent D. Roosevelt ogłaszał program ratunkowy dla USA, a więc i całego świata pod nazwą New Deal – czyli nowy ład właśnie. Amerykanie mieli wtedy zapaść gospodarczą wywołaną krachem giełdowym i przeżywali skutki wielkiego kryzysu i to nie tylko w sferze ekonomii, ale i w relacjach społecznych. U nas, w czasie opracowywania nowego ładu mieliśmy i mamy kwitnącą gospodarkę, co potwierdzają wskaźniki rekordowego eksportu i minimalnego wskaźnika bezrobocia, jednego z najwyższych w Europie wskaźników wzrostu wynagrodzeń, ogromny popyt na mieszkania i nieruchomości. Teraz właśnie  podniesiono wartość szacunkowego wskaźnika wzrostu PKB na rok bieżący i lata następne.
Wprowadzający nas w problematykę Nowego Ładu na konwencji PiS odbywanej wirtualnie  w dniu 15 maja prezes Jarosław Kaczyński przyznał,  że jego nazwa nawiązuje do słynnego amerykańskiego „New Deal”, ale jednocześnie ma podkreślać polskie wartości.
– Program to obszerny, a można powiedzieć nawet wielki. Został sformowany niedawno, a dzisiaj po różnych przygodach, będzie przedstawiony Polakom. Czemu teraz? Otóż wszystko wskazuje na to, że się kończy pandemia – stwierdził.
Polacy są głęboko przekonani, że należy im się taki poziom życia, takie życie, jak na zachód i po części na południe od naszych granic. Chcemy te słuszne aspiracje zaspokoić – tłumaczył Kaczyński. Dodawał, że zaspokojenie tych aspiracji „możliwe jest w ciągu dziesięciolecia”.
Mamy więc perspektywę czasową. Nie do końca tej kadencji, ani nawet kolejnej, jeśli PiS wygra kolejne wybory, ale na znacznie dłuższy okres.
Nie ma w tym nic złego, bo planowanie długo i średnio okresowe jest odwiecznym i raczej pomijanym postulatem we wszystkich krajach rządzonych przez partie polityczne, których najbardziej interesuje czas danej kadencji. Teraz rzecz ma się inaczej.
 To nic, że Nowy ład nie został jeszcze ratyfikowany przez Senat, że dopiero zaczyna być konsultowany z ludźmi (na ogół sympatykami PiS) w terenie. Nie ma do niego żadnych ustaw wykonawczych i nawet szacunków kosztów jego urzeczywistnienia. Jest za to dużo obietnic, chciejstwa, przy założeniu, że Unia nie sięgnie po groźne narzędzie wymuszające stosowanie się Polski do zasad praworządności, że uzna to, co PiS Polsce zafundował i pieniądze wynegocjowane przez rząd przydzieli, bo należą się nam „Jak psu zupa”…
Nowy Polski Ład jest tylko założeniem do pre-kampanii wyborczej wypróbowanej i realizowanej w poprzednich wyborach parlamentarnych i prezydenckich.
Autobusy w stosownej co do koloru i treści grafice rozjadą się po całej Polsce, a tam liderzy partii i rządu spotkają się z aktywem partyjnym PiS danego terenu i będzie odpowiednie tło, żywiołowy spontan i wszelkie poparcie.
Kampania wyborcza trwa. Premier odwiedził już Ryki, Stalową Wolę i parę innych ośrodków.
Komentatorzy polityczni rozbierają nowy Polski ład na czynniki pierwsze i porównują ze Strategią Odpowiedzialnego Rozwoju, a zwłaszcza z namacalnymi i wymiernymi jego skutkami, jak podniebne drony bojowe, miliony samochodów elektrycznych, Mieszkanie +, Promy budowane w polskich stoczniach itd. itp.
PS.
Czy wiecie, że na planszach ukazujących plany rozbudowy dróg i kolei przy jakich premier omawiał perspektywy Nowego Ładu  nie było nadzwyczajnego zagęszczenia tych obiektów w okolicy planowanego Centralnego Portu Lotniczego?