Święto Niepodległości w Bogorii … AD 2019


W przededniu 101 rocznicy odzyskania Niepodległości sięgnąłem do archiwum bloga aby sprawdzić czy pisałem i co pisałem o świętowaniu w latach ubiegłych. Oto co pisałem 7 lat temu.
„Przewodniczący uroczystościom kościelnym ks. kanonik Andrzej Wierzbicki, kustosz naszego Sanktuarium w niezwykle wyważonej homilii nawiązał do realiów historycznych w jakich rodziła się nasza niepodległa Ojczyzna i powiedział m.in. to, co następuje:
…Dzisiaj, po 94 latach od odzyskania niepodległości, w tym wyjątkowym i uroczystym dniu urodzin naszej wspólnej matki – Ojczyzny zbieramy się wspólnie i mimo, że mamy różne zawody, zajmujemy różne pozycje społeczne i posiadamy różne zapatrywania, to jednak przychodzimy modlić się razem ze względu na naszą wspólną matkę – Ojczyznę. Przychodzimy tu, aby wspólnie dziękować Bogu za odzyskaną po 123 latach niepodległość. Chcemy też dziękować za tych Polaków, którzy oskarżani przez współczesnych za brak realizmu nie dali się zniewolić i w każdym pokoleniu stawali do powstań. Chcemy też dziękować tym Polakom, którzy dzięki dyplomatycznym zabiegom wywalczyli uznanie naszego prawa do samodzielnego bytu państwowego. Będziemy również dziękować Bogu za ówczesne władze tworzące z wielkim mozołem zręby naszej państwowości. Przychodzimy też aby prosić Ojca w niebie o dalszą opiekę i o to, abyśmy w zwyczajnych warunkach potrafili wspinać się na wyżyny ducha i szanowali naszą wolność, która przecież nie została nam ofiarowana. Pracowały na nią całe pokolenia poprzez pracę na rzecz utrzymania świadomości narodowej, zdolności organizacyjnej, stanu posiadania gospodarczego, tężyzny fizycznej w różnych organizacjach polskich, tak świeckich jak i kościelnych…
Nawiązując do szczególnej wartości jaką jest patriotyzm mówca przypomniał o tym, że patriotyzm oznacza stawianie dobra kraju ponad dobro osobiste, a w szczególnych okolicznościach nakazuje nawet oddanie tego, co dla człowieka najważniejsze, włącznie z życiem. Taka postawa jest zgodna z wartościami jakie niesie chrześcijaństwo, a poprzez związek z nim nabiera właściwego wymiaru. „Czcij Ojca swego i Matkę swoją, a Ojczyzna to twoja i moja Matka” – podkreślił ks. kanonik. Omawiając znaczenie słowa Ojczyzna mówca posłużył się cytatem wypowiedzi bł. Jana Pawła II, który powiedział: „ Słowo Ojczyzna posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe i uczuciowe jakiego nie znają inne narody, które nie doznały tak jak nasz naród dziejowych strat, krzywd i zagrożeń”.
Jutro, tak samo jak przed laty idę na Mszę św. za Ojczyznę. Przekonam się czy upływ czasu zmienił coś, co przejawia się w frekwencji, nastawieniu księdza celebransa i rodaków.
Zapraszam do czytania i komentowania

Zadumie towarzyszy zadyma… To się kupy nie trzyma

Przed nadejściem Narodowego Święta Niepodległości śledziłem medialne zapowiedzi dotyczące organizacji tegorocznych obchodów wypatrując odpowiedzi na pytanie, czy tradycja oddzielnego świętowania zostanie uszanowana. Niestety. Już na kilka dni przed godziną Zero pewien aktywny narodowiec, na którego zawsze można liczyć jak na Zawiszę zaatakował najważniejszego w Polsce prezesa w sposób wykluczający wszelkie wątpliwości na temat paskudnego zwyczaju zawłaszczania przywództwa na prawicy i wszelkiej opozycyjności wobec rządzących. Ostatecznie, wieczorem już wszyscy wiemy jak się stało. Było jak zawsze. Była zaduma, ale dla równowagi była również zadyma. Obie strony bardzo się starały. Pan Prezydent przygotował nawet niespodziankę w postaci cadillaka należącego do samego Marszałka. Był już odrestaurowany czołg, jest cadillak więc naturalnym jest, że budzą się oczekiwania na to, że w następnych latach pojawi się sklonowana kasztanka, tylko nie wiadomo kto by na mógł ją dosiąść. Czy pan Olbrychski podoła? Czas pokaże.
W obchodach oficjalnych, za którymi niezmiennie optuję rzuciło mi na uszy zdanie wygłoszone przez Pana Prezydenta o znaczeniu zgody w naszej bardzo skomplikowanej historii. Powiedział jakoś tak: – Wiele razy przegrywaliśmy, gdy byliśmy podzieleni, a wygrywaliśmy, gdy byliśmy połączeni jedną myślą i wolą zgodnego działania. To nie jest może odkrywcze, ale przekonujące. Pamiętam, jeszcze z podstawówki chyba, reakcję starego króla, którego dzieci już za jego życia dzielili się królestwem. Świadomy tego, co się stanie po jego śmierci wezwał synów i kazał jednemu z nich wziąć do ręki pęk gałązek i złamać je, tak za jednym podejściem. Krzepki syn nie dał rady. Wtedy stary ojciec kazał mu łamać te gałązki pojedynczo. Zadanie okazało się dziecinnie łatwe. Król był stary i doświadczony życiem, a młodziki, jak to młodziki – świszczypały, raptusy jakieś, bo to podobno jest cecha ponadczasowa. Zapamiętałem jak widać.

Gdy tak sobie rozmyślałem nad obrazami i słowami wypowiadanymi przez dziennikarzy, polityków, ekspertów komentujących dzisiejsze wydarzenia to przypomniałem sobie jednego z bohaterów tamtego czasu, który ma pomnik na trasie przemarszu dzisiejszego pochodu i dlatego składano mu wiązanki kwiatów. Czytałem ostatnio szeroką wypowiedź pt. Czyn zbrojny Polonii Amerykańskiej  zamieszczony w Głosie Nauczyciela – Lato 2014 wydawany przez Komisję Oświaty Kongresu Polonii Amerykańskiej. Miałem okazję powrócić do tego tekstu, aby tu zacytować słów kilka o działaniach całej Polonii Amerykańskiej na rzecz odzyskania niepodległości przez kraj ojczysty, z którego z niebywałym trudem emigrowali. Czas akcji:  I Wojna Światowa. Polonia mimo, że od zawsze bardzo rozbita i zróżnicowana, mobilizuje się wokół działań na rzecz pomocy krajowi i pozostawionym tam rodzinom. Ten klarowny cel działania jest doskonałym lepiszczem dla pozrywanych więzi. Czytam i oczy przecieram:
    W latach 1914-1918 Polonia zdołała zapisać pasjonujące strony swoich dziejów, wznieść się ponad dotychczasowe animozje i, zdobyć się na prawdziwie imponujący wysiłek materialny, polityczny i ludzki, a wszystko po to aby dowieść, ze uczucia żywione wobec pozostawionej za Oceanem Ojczyzny były dla nich żywą treścią, a nie tylko słowami i deklaracjami – czytamy w materiale. Dalej znajdujemy wiele budujących przykładów skuteczności działań, aby dotrzeć do anonsu dotyczącego  I. J. Paderewskiego:
Przełom miał nastąpić za sprawą pojawienia się w Stanach Zjednoczonych osoby Ignacego Jana Paderewskiego ( z mandatem Komitetu Generalnego Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce, stworzonego w Lozannie), a jednocześnie spontanicznego i imponującego zaangażowania mas Polonii we wszelkie akcje wspierania rodaków w kraju. Znany działacz i bankier chicagowski Jan F. Smulski , stanął na czele Polsko-Amerykańskiego Komitetu Pomocy Rannym, który współdziałał z amerykańską siecią konsularną w Europie. Komitet Polek rozwinął żagle, korzystając z zaangażowania się słynnej śpiewaczki Marceliny Sembrich – Kochańskiej. Helena Paderewska, żona pianisty stworzyła Polski Biało Krzyż ( na wzór organizacji Czerwonego Krzyża). Hasłem dnia stało się zbieranie środków na finansowe wsparcie Polaków. Tak też rozumiał swoją misję Paderewski, który z końcem maja 1915 r. u stóp pomnika T. Kościuszki w Chicago , mówił w obliczu 150 000 zgromadzonych tam rodaków: Nie przyjechałem tu koncertować, przybyłem, aby przemówić do serc narodu amerykańskiego. Artysta wystąpił na 300 wiecach, wzniecając entuzjazm Polonii, ale co ważniejsze, z racji nazwiska i wcześniejszego rozgłosu, bez trudu trafiał do prawdziwej amerykańskiej finansjery (John P.Morgan, Andrew Carnegie, i kard. John M. Farley z Nowego Jorku weszli w skład Polish American Relief Committee). Co ważniejsze, prezydent Stanów Zjednoczonych, Thomas W. Wilson w grudniu tegoż roku wydał proklamację na temat pomocy materialnej dla Polski, widomy znak  szybkiego awansowania „sprawy polskiej” w rządowej agendzie. Jednocześnie organizacje polonijne czyniły wszystko, by zewrzeć szeregi i podjąć bardziej zdecydowane działania. Znakiem widomym  tej woli stał się Zjazd Sokolstwa Polskiego w Detroit, na którym przygotowano memoriał domagający się przywrócenia do egzystencji niepodległego państwa polskiego z Gdańskiem. Dokument wręczono następnie administracji prezydenta Wilsona. Jednocześnie fakt zaangażowania się całej Polonii w poparcie (czyli zakup) wojennych pożyczek amerykańskich, tzw. Liberty Loans manifestował skalę patriotyzmu i wyrzeczeń polskich emigrantów, którzy zainwestowali w akcje rządowe ponad 150 milionów ciężko zarobionych dolarów. Kierowany przez samego Paderewskiego apel  Liberty for Poland został podpisany przez 600 tys. osób. Rozprowadzono też niemal taką samą liczbę znaczków domagających się rekonstrukcji państwa polskiego. Zwrotnym momentem okazały się, fortunnie dla Polonii, prezydenckie wybory jesienią 1916 r. kiedy zaniepokojony spadkiem popularności  i zabezpieczaniem głosów Wilson skierował do rozmów z polskim środowiskiem swego doradcę płk. Edwarda M. Haus`a. Z jednej strony maestro Paderewski wykorzystał w pełni okazję, by osobiście przedstawić wagę problemu odrodzenia państwa polskiego dla Polonii, z drugiej dal dowód swoich wpływów na środowisko etniczne, kiedy szala wyborów prezydenckich w trzech stanach centralnych została przeważona głosami właśnie polskich wyborców. Nie ulega kwestii, że historyczne orędzie  nowo wybranego prezydenta Stanów Zjednoczonych z dnia 22 stycznie 1917 po raz pierwszy tak stanowczo opowiadające się za istnieniem zjednoczonej, niepodległej i samodzielnej Polski było spłaceniem długów wdzięczności Wilsona wobec polskich emigrantów i samego Paderewskiego. Bez tamtego orędzia do senatu nie byłoby też słynnego punktu 13 prezydenckiego orędzia z 8 stycznia 1918.gdzie padły tak oczekiwane sformułowania: powinno być ustanowione niepodległe państwo polskie… zamieszkałe przez bezsprzecznie polską ludność , mające zapewniony wolny i bezpieczny dostęp do morza. Słowa, na które tak długo czekano po obu stronach Atlantyku…(Podkreślenie moje)
Przepraszam za zbyt może długi cytat, ale mam odczucie, że udział I.J. Paderewskiego w odzyskaniu niepodległości jest jakoś – może i nie tendencyjnie – pomijany. To samo można powiedzieć o zbiorowym wysiłku ówczesnej Polonii. To jedynie cząstka działań i szczęśliwego splotu okoliczności jakie przyczyniły się do naszej, tak długo oczekiwanej NIEPODLEGŁOŚCI. Byliśmy jednością. Mieliśmy ideowych i wybitnych pod każdym względem  przywódców. Mieliśmy jasno sprecyzowany cel. Skutek znamy. Dzisiaj mamy Niepodległą, ale mamy równocześnie znaczne rzesze ludzi śpiewających: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Czy tak być musi?

PS: Przeczytałem właśnie wstępniaka jakiegoś artykułu w Onet. Polska zapalczywość sprawiają, że lepiej jako nasze godło sprawiłby się nie orzeł, lecz kogut – mówi Partycja Pustkowiak, której książka „Nocne Zwierzęta” w tym roku była nominowana do nagrody NIKE.