Jak się bawić, to się bawić…

Mama i córkaDzisiaj chciałem zapytać Państwa o to, co sądzicie o takiej produkcji. Czy rozpowszechnianie tego typu dowcipów służy zabawie? Takiego mema o mamie spotkałem dzisiaj na fejsbuku. Mnie nie rozbawił, a wręcz odwrotnie wkurzył mnie swoim przesłaniem. Dlatego dodałem do niego swój autorski komentarz:

To jest matka, co się zowie… No, a jak się takie zowie? Może ktoś mi to podpowie?

Czekam na komentarze pod zdjęciem i tu, na blogu

Macierzyństwo, aż po grób?

Gdy przeglądałem rankiem na swoim „kawałku podłogi” zaszłości z nocy, to natknąłem się Fejsbuku na wpis młodej mamy Justyny:

Justyna  – Śpiąca. Uroki macierzyństwa pobudka o 4 rano. Odpowiedziałem w tonie prowokacji:

Ja – Pierwsze trzydzieści lat bywają ciężkie, ale jest szansa na to, że się przyzwyczaisz…

Justyna – Dopiero pierwszy miesiąc za mną wiec jeszcze dłuuuga droga:)

Postanowiłem przemówić treścią wiersza napotkanego w kąciku wierszokletów w tygodniku Angora:Macierzyństwo

 

 

 

Aby ukierunkować dyskusję wystąpiłem jeszcze z pytaniem: – Ile matek tak ma?

Justyna – no zapewne wiele… jeszcze wszystko przede mną. Jak to mówią małe dzieci mały problem:)

Nie udało mi się wciągnąć młodej mamy i jej znajomych w rozmowę na tematy poruszane w wierszu. Pojawiły się natomiast rady i wyrazy zrozumienia od koleżanek:

Lena – pamiętaj angażuj mężusia!

Urszula – Dasz radę

Magdalena – O, z imprezy o tej godzinie wrócił i cię obudził ?

Liczyłem na ciekawą rozmowę, a tymczasem pudło.

Przywołując ten temat na blogu pozwalam sobie zadać pytanie:

– Czy autorka wiersza Macierzyństwo przesadziła w opisie rozterek tamtej mamy?

O pewnej matce z pewnej malutkiej wioseczki…

Nie tak dawno, jeszcze jako nauczyciel i wychowawca interweniowałem u pewnej matki, której syn wyjeżdżał codziennie z domu, lecz do szkoły nie docierał. Gdzieś go nosiło z kumplami. Matka przyjechała na moje wezwanie do szkoły, wysłuchała mnie i poprosiła o wyrozumiałość takimi słowami:
Czytaj dalej

Matko moja, ja wiem…

Od paru dni napotykam na elementy kampanii reklamowej przypominającej o nadchodzącym święcie – Dniu Matki. Internet, radio, telewizja poruszają ten bliski każdemu temat. Wiedzą, że zadbamy o odpowiednią oprawę wizyty u swojej mamy i jakiś prezent stosowny do wieku i upodobań naszej mamy. Padają też pytania o nasze osobiste związki z matką i nasze najmilsze wspomnienia z dzieciństwa. Coś poza tym podpowiadają, coś przypominają. Przygotowują nas do innego, lepszego niż zwykle przeżycia tego święta . Czytaj dalej

Dzieciobójczynie

Wyrok wydany przez brytyjski sąd w Birmingham  na parę Polaków, którzy działając wspólnie i w sposób szczególnie bestialski zamordowali 4 letniego Daniela, synka 25 letniej kobiety dostarczył pożywki chyba wszystkim mediom. Wszystkie telewizje, niezależnie od profilu ideologicznego naświetlały tło i okoliczności, w jakich doszło do tej makabrycznej zbrodni. Zapraszano komentatorów i ekspertów od sprawy opieki nad dziećmi, nad rodziną, czy zajmujących się zwalczaniem przemocy wobec dzieci, abyśmy mogli usłyszeć możliwie jak najwięcej faktów i ocen dotyczących tej zbrodni. Czytaj dalej

Pan Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył matkę…

Pan Bóg nie może być wszędzie, dlatego stworzył matkę…powiada stare porzekadło. Zbliża się Dzień Matki. Coraz więcej przypomnień tego faktu pojawiało się w programie radiowym, ale były to głównie chwyty reklamowe. Ot, nagrodą w jakimś konkursie był prezent – w sam raz na Święto Matki, albo szczególna oferta Lidla – bukiet kwiatów na Dzień Matki …za jedyne…zł. Czytaj dalej

Mama

Słowo „mama” powstało prawdopodobnie z mruczenia jakiegoś. Gdy maluch postanowił nagle rozłączyć wargi, usłyszał dźwięk „ma”. Ucieszony tym faktem spróbował zrobić to jeszcze raz. Drugie „ma” nadało wielkie znaczenie i sens odkryciu, bo wywołało uśmiech a nawet zachwyt pani pochylającej się nad łóżeczkiem. To taka moja, wymyślona teraz na użytek nowej opowieści hipoteza dotycząca etymologii słowa „mama”. Czytaj dalej