Ćwierć kadencji rządu Zjednoczonej Prawicy za nami…

Chciałem dać inny tytuł ale gdy zajrzałem do archiwum bloga, to znalazłem tam tekst sprzed roku, napisany z okazji pierwszej rocznicy premierostwa pani Kopacz. Oto LINK. Tytuł tamtego podsumowania „Rok nie wyrok” dzisiaj już mi się nie podoba, ale tekst jest warty przypomnienia. Napisałem wtedy: Czytaj dalej

Pomazańców było wielu, ale żaden nie podskoczy przy twardzielu

PomazańcyWypowiedź pani premier wygłoszona przy okazji mianowania swojego zastępcy na szefa SUPERRESORTU  – jakiego historia naszej państwowości jeszcze nie znała – poruszyła chyba wszystkich. „Oboje z Mateuszem jesteśmy pomazańcami  Jarosława KaczyńskiegoKLIK

Ta poufałość wynika z konsekwentnego utrzymywania tezy o drużynie, którą przecież stworzył Prezes wszystkich prezesów Jarosław Kaczyński. Takich pomazańców jest bardzo wielu, bo to i Pan Prezydent i prezes NBP, Prezes Radiokomitetu, Prezes TVP i wielu innych. Pomazańcy pana prezesa potrafią pięknie opisywać walory charakterologiczne Pana Prezesa budując mu wspaniały wizerunek KLIK. Ostatnie doniesienia tropiące brzydką cechę poprzedników, czyli nepotyzm i kolesiostwo już we własnych szeregach PiS wskazują na to, że szeregi pomazańców liczą już tysiące ludzi, a to jeszcze nie koniec akcji tropienia tych szczęśliwców.
Na szczęście dla pozostałych – tych gorszego sortu, ale wciąż mających czynne prawo wyborcze Faktyczny Przywódca jest ideowym twardzielem, który już nie raz pokazał, że nawet gdy kogoś pomazał, to w razie sprzeniewierzenia się, czy tylko przy okazaniu braku lojalności stać go na to aby go strącić z wysokiego konia w nicość. Bywało też, że w łaskawości swej przywracał jednak do łask błądzących ale dopiero po odpowiednim ich przeczołganiu – oczywiści tylko dla korekty niektórych postaw. Wszyscy znamy wiele szczegółów pochodzących z obserwacji naszej sceny politycznej, zwłaszcza jeśli śledzimy przekaziory służące wszystkim panom, a dodatkowo przeglądamy to, co w Necie. Wiemy też co postanowił SUWEREN i jak długo trwa kadencja parlamentu.
Władza, zwłaszcza realizowana przez tak wytrawnego polityka przestrzega ważnego warunku: Reformy, zwłaszcza tak fundamentalne jak w programie PiS-u należy przeprowadzić w pierwszym roku kadencji, a pozostałe trzy lata poświęcić na budowanie pozytywnego wizerunku władzy. Jest to warunek konieczny aby móc zrealizować marzenie każdej władzy jakim jest wygranie kolejnych wyborów. Ten warunek jest teraz realizowany, bo do października jest bardzo blisko. Jeśli poślizg z tym terminem obejmie jeszcze zimę, to i tak będzie dobrze. Ponieważ wielki plan, zwany planem Morawieckiego przyjęty przez rząd w marcu, tuż przed obchodami 100 dni rządzenia nadal pozostaje w sferze prezentacji multimedialnej, postanowiono usunąć przeszkodę jaką był główny księgowy kraju i przyznać panu Morawieckiemu wszelkie uprawnienia niezbędne do wdrożenia go w życie. Zapadła decyzja: Ucieczka do przodu!!!Skutek?
Mateusz Morawiecki dziś oficjalnie został powołany przez prezydenta na stanowisko ministra finansów. Jest też jednocześnie ministrem rozwoju. Skupia więc w swoim ręku ogromną władzę… KLIK
Co do planu Morawieckiego, który stał się oficjalnym planem PiS, to pozwolę sobie przypomnieć swój tekst z marca tego roku, w którym omówiłem podobieństwo tego planu do zewnętrznego programu dla Polski opracowanego pod patronatem Forebs –a przez ekonomistów światowych w 2015 r. http://tatulowe.blog.onet.pl/2016/03/07/czytam-czytam-i-oczy-przecieram/ Na zachętę fragment: „…Pan Morawiecki pracował cichutko, ale ta cisza była zapowiedzią mającej nastąpić rewolucji w zarządzaniu naszą gospodarką i przestawieniem jej na nowoczesne tory pozwalające nawiązać konkurencyjną walkę o rynki światowe. Swój plan ogłosił w przededniu tzw. Studniówki rządu. Dotrzymał obietnicy. Ogłosił. W doniesieniach prasowych czytaliśmy słodko brzmiące zapowiedzi: Przeciętny Kowalski w Polsce będzie zarabiał tyle, co przeciętny obywatel w UE za 15 lat …  Taki jest m.in. cel planu rozwojowego.
Pod artykułem pojawiło się wiele komentarzy, a pośród nich ktoś taki jak ja napisał…
~stary człowiek : Mam 70 lat i od lat ciągle słyszę od polityków i ichnich ekonomistów ( nie mylić z prawdziwymi) że Musimy, Musimy, Musimy tyle, że na tym Musimy się kończy, a potem podatki w górę , opłaty z roku na rok coraz wyższe, a my za……my i poza potem na plecach niewiele z tego mamy. Ale my musimy, bo jak nie my, to kto ? Chcieliśmy zmiany tych, co nas doją, no to sobie zmieniliśmy, a oni też mówią, że Musimy, bo przecież oni niczego nie produkują oprócz bubli prawnych ale z tego w gospodarce nie przybywa. I koło się zamyka, widać taki nasz los…
Wciąż aktualne są te słowa i dlatego je przytaczam. Zaraz po nich napisałem wtedy i takie słowa:
Prawda, że to jest przygnębiające? Tyle już mieliśmy  genialnych planów mających uczynić z nas potęgę światową na miarę naszych nieskromnych, a nawet mocarstwowych ambicji, że jeszcze jeden więcej nie powinien nas oburzać. Papier przyjmie wszystko – nieprawdaż? Budowaliśmy socjalizm według planów pięcioletnich, czy nawet czteroletnich , a realizowanych wtedy zwykle na rok przed terminem. Mieliśmy wielkie plany na korektę  socjalizmu na taki”  z  ludzką twarzą”, który jak wiemy też nie wypalił. Kolejny plan zwany planem Balcerowicza wprawdzie wypalił ,ale jak pamiętamy wielu polityków z Koziej Wólki zbudowało sobie na krytyce tamtych zamierzeń  i osoby samego autora własną karierę polityczną, a kolejne rządy tak go modyfikowały, że przestał przypominać to, co w założeniach miał zapewnić. Później był Kołodko, Hausner, Boni i pewnie paru jeszcze innych. Teraz mamy plan Morawieckiego i należy się przyglądać jak będzie  dojrzewał i jakim się wreszcie urodzi…
Czy szanse na realizację Planu Zrównoważonego Rozwoju po upływie pół roku od jego przyjęcia i przekształceniu struktury rządu wrosły? Ja wciąż jestem sceptyczny, ale jestem gotowy na rozmowę i chętnie dam się przekonać, że tak będzie.

Spokojnie, to tylko EKONOMIA…

W ostatnich dniach stycznia pisałem tu o naszym umiłowaniu do nauki, a zwłaszcza tej użytkowej, przydatnej każdemu na co dzień, czyli do ekonomii. Dałem temu tytuł: Wiedza ekonomiczna potrzebna jak chleb.https://tatulowe.wordpress.com/2015/01/31/wiedza-ekonomiczna-potrzebna-jak-chleb/ Kończyłem tamten tekst następującymi słowami: Czytaj dalej

Pani premier zastosowała taktykę „rozpoznanie walką” i wygrała

Po ledwie co zażegnanym kryzysie chyba nikt nie ma wątpliwości, że była to wojna. Nie wiemy jaką mogła mieć skalę, a tym bardziej nie można już oszacować jakie mogła przynieść skutki, ale była to już wstępna faza frontalnej wojny, czy może rewolucji? – Jak kto woli. Strony tej wojny też pozwoliły się dokładnie zdefiniować. Można również określić cele ku jakim zmierzała strona społeczna, a do jakiej opozycja, która jak nigdy była jednomyślna i jak nigdy solidaryzująca się z głównymi siłami protestu. Wiadomo przecież, że nic tak nie łączy jak wspólna walka i nic tak nie dzieli jak władza. Skąd wziąłem to pojęcie użyte w tytule? Zapraszam do wspólnego ze mną rozpoznania sprawy. Zaglądnijmy do Internetu, a znajdziemy tam hasło: Rozpoznanie walką (ang. reconnaissance in force) – rodzaj natarcia, a także sposób przeprowadzenia rozpoznania taktycznego przez wydzielone siły i środki na formacje nieprzyjaciela znajdującego się w bezpośredniej styczności z wojskami własnymi, co ma na celu zdobycie najbardziej wiarygodnych informacji. Jego celem może być zmuszenie przeciwnika do ujawnienia ugrupowania i potencjału bojowego, zamiarów jego wojsk, zmuszając go do reagowania na prowadzone natarcie. Ten rodzaj natarcia powinien zmusić przeciwnika do ujawnienia rzeczywistych pozycji lub punktów oporu, systemu zapór ogniowych. Ma ono na celu również zdobycie dokumentów, nowych typów uzbrojenia i sprzętu oraz wzięcie jeńców. Rozpoznanie walką prowadzi się w czasie przygotowywania działań lub w trakcie ich trwania, gdy zdobycie pożądanych informacji innymi sposobami jest niemożliwe. Po wykonanym zadaniu, siły prowadzące rozpoznanie walką mogą blokować przeciwnika, atakować lub wycofać się zgodnie z otrzymanym zadaniem (sic) http://pl.wikipedia.org/wiki/Rozpoznanie_walk%C4%85
W innym miejscu spotkałem takie wypowiedzi: Rozpoznanie bojem W skrócie, tak jak ja to rozumiem, rozpoznanie bojem polegało na tym, że wysyłano jednostkę (pluton, kompanie, batalion – zależy od poziomu operacyjnego), która nawiązywała kontakt bojowy z n-plem i walczyła jakiś czas, identyfikując gniazda oporu, stanowiska ckm-ów, działa itp. a potem się wycofywała. W ten sposób jednostki atakujące jako następne miały dokładnie rozpoznany system obrony n-pla. Praktyka stosowana niezwykle często i przez wszystkie armie biorące udział w wojnie.
W dyskusji zabrał głos student:
-U mnie na uczelni rozpoznanie bojem (taktyka używana przez około 10-20 % studentów) polega na pójściu na egzamin kompletnie nieprzygotowanym (ew. jakieś małe ściągawki) no i spisaniu pytań z ewentualnie pilnym rozglądaniem się po kolegach, gdyż statystycznie ok. 30-40 % pytań powtarza się na drugim terminie. Pozdrawiam
Oto mamy sytuację, z którą niczym z potężnym wrzodem nie można było dalej czekać. Nie pomagała maść ichtiolowa, czy też domowe metody leczenia. Potrzebny był chirurg. Pacjent był jednak niezwykle uparty. Nie chciał iść do lekarza. Nie chciał podjąć ryzyka, bo … tyle operacji się nie udaje…Niech się to jakoś samo rozwiąże. Przekonywanie, rozmowy, przekupywanie nic nie dawały, bo z kim tu rozmawiać?. Z władzami Kompanii Węglowej? Z górnikami? A może ze związkami zawodowymi, których jest tam ok. 160?  O rozmowach z opozycją nie ma co marzyć skoro oni… będą otwierać wszystko, co rząd zlikwiduje i pchają w ogromne wydatki… Konieczne było podjęcie radykalnych rozwiązań i te zostały podjęte. Zaczęto od czego? Od rozpoznania walką… Czego się rząd dowiedział zanim podpisał porozumienie? Myślę, że teraz już wie bardzo wiele. Zwłaszcza o  „Przeciwniku” i jego zapleczu, o jego determinacji i sile własnej i o rozmiarach wsparcia społecznego ze strony innych zakładów, służb, central związkowych, partii politycznych z własną włącznie no i całego rozbitego i podzielonego ustawiczną walką społeczeństwa. Co mogła zrobić pani premier? Ano zobaczmy co na ten temat mówi najmądrzejsza z ksiąg. Pismo Święte:

…Albo który król, mając wyruszyć, by wydać bitwę innemu królowi, nie usiądzie najpierw, aby się zastanowić, czy może z dziesięcioma tysiącami wyjść naprzeciw temu, który z dwudziestu tysiącami idzie do niego? Jeśli nie, to jak długo tamten jest jeszcze daleko, wysyła posłów, prosząc o warunki pokoju. Król przeciwko królowi z podobnymi siłami przychodzi na bitwę, ale jeśli spostrzeże, że może mu nie wystarczyć wojska, wysyła posłów i prosi o warunki pokoju. Łk 14, 25-33:

Rozważany teraz problem, czy rząd wygrał, czy przegrał jest tu drugorzędny. Wygrali ludzie węgla, wygrał Śląsk, wygrał też rząd. Kto zatem przegrał??? Po odpowiedź odsyłam do wiersza Marii Konopnickiej, który jest dobrze znany, ale warto przypomnieć istotną jego część.Tytuł:  A jak poszedł Król 
A jak poszedł król na wojnę,
Grały jemu surmy zbrojne,
Grały jemu surmy złote
Na zwycięstwo, na ochotę…

…A na wojnie świszczą kule,
Lud się wali jako snopy,
A najdzielniej biją króle,
A najgęściej giną chłopy…

Podkreśliłem tylko kluczowe wiersze. Król już wygrał, bo uspokoił, po oddalił konflikt, bo…Związkowcy wygrali, bo obronili miejsca pracy, bo… Myślę jednak, że za ten kryzys zapłacimy wszyscy, jako podatnicy, jako konsumenci węgla, czy energii z niego wytwarzanej, ale chyba nie było innej rady. Ważne, że chirurg wziął wreszcie skalpel i przeciął ten bolesny wrzód. Pamiętajmy jednak i o tym, że takich wrzodów jest jeszcze dużo. Trzeba się zatem cieszyć z tego, że znalazła się siła zdolna poprowadzić trudnego pacjenta do właściwego lekarza.