Był szczyt NATO. Co Wy na to?

Przeżyliśmy kolejny polityczny szczyt, w którego centrum, na chwilę znalazła się Warszawa. Prezydent Obama odleciał na kolejny szczyt… Będziemy teraz prowadzić długie i gorące spory na temat: – co dał nam ten szczyt, a co dało to intensywne szczytowanie całej Europie i Ameryce…  Tak zaczynałem swój felieton w 2011r. Oto Link do tamtego tekstu:

Zaczynając dzisiaj ten sam temat zacząłbym chyba tak samo. Media szaleją w pokazywaniu tego, co naprawdę się stało. W zależności od orientacji politycznej są to opisy, w których przeważa hura optymizm lub uzasadniany na różne sposoby sceptycyzm. Wymienia się twórców sukcesu – koniecznie z obecnego establishmentu, na co oburza się nie tylko opozycja , bo jak wiadomo sukces ma wielu ojców, a klęska jest sierotą. Karierę zrobiło hasło „wygumkowanie”, co używa się w kontekście pisania nowej historii polskich przemian przez władzę wskazujących na słusznych , a usuwającej niesłusznych ojców przemian. Nie ma wśród nich prof. Geremka, ale jest prezydent Duda, który był wtedy zaledwie asystentem na swojej uczelni. Inne wygumkowania są równie szokujące. Oto LINK:
Owoce tego szczytowania poznamy zapewne dopiero wtedy: gdy słowo stanie się ciałem, a więc po latach. Ważne są deklaracje o przyjaźni, zwłaszcza serwowane przez prezydenta największego mocarstwa (szkoda, że ustępuje), ale nie mniej ważne są pomruki drugiego mocarza , tego zza miedzy. Czy nasze sojusze podniosą nasze bezpieczeństwo? Czy sojusznicy wspomogą nas sprzętowo, a również i finansowo na podjętych kierunkach naszego włączenia się w zaprowadzanie ładu światowego?
Takie same pytania stawiałem przed pięcioma jak i przed dwoma laty. Przypomnę o czym pisałem w tamtych podsumowaniach:

Chcielibyśmy zarabiać na tym uczestnictwie przynajmniej na zasadzie sfinansowania przez USA naszego udziału w operacjach zbrojnych, w których uczestniczymy jako część składowa wojsk NATO.  Kandydat do władzy (a obecnie szara eminencja)wciąż tupie nóżką i wygłasza teorie o równości i partnerstwie opartym jedynie na… „tupaniu nóżką i twardych żądaniach”, z którymi muszą się liczyć wielcy tego świata. Bo jak nie, to… No właśnie.  To co wtedy?

   Jesteśmy mimo postępu w różnych dziedzinach wciąż w sytuacji ubogiego krewnego, który zaproszony na przyjęcie sam sobie wyznacza skromne miejsce w końcu stołu i raczej nie nadaje tonu, bo wie, że lepiej się nie wyrywać, aby nie skupiać na sobie uwagi.  Ubogi krewny korzysta z dobrodziejstw uczestnictwa w gremiach decyzyjnych wspaniałej rodziny, ale na znanych i akceptowanych przecież dwustronnie warunkach.  My jesteśmy w tej rodzinie.  Staramy się realizować przyjęte na siebie zadania, ale wciąż gdzieś tłucze się ten partykularny interes.  Co my z tego będziemy mieli?  Turcy dostają ogromną forsę, Rosja pomaga w wojnie prowadzonej w trudnym rejonie Afganistanu więc też coś z tego ma, a my?
Drugi , nieplanowany sukces tego szczytowania, to wyraźna krytyka prezydenta USA wygłoszona wobec zagrożenia demokracji w Polsze,  do czego prowadzą  poczynania obecnych władz Rzeczpospolitej . Mleko się rozlało. Sprawa ujrzała światło dzienne, bo cały świat dowiedział się o co się upominał Barack Obama i nawet najzręczniejsze odwracanie kota ogonem tego nie zmieni.

Ten wątek również poruszałem w słowach: I tak się toczy debata, którą nasz niedawny gość dokładnie zna, bo ma przedkładane w raportach z białego wywiadu dokładne sprawozdania o tym, co się dzieje w najbardziej nawet zaprzyjaźnionych państwach świata.  Ma przy tym globalne plany i cele globalne, w których dopiero widać naszą wielkość i znaczenie w grze, jaka się toczy o dominację w świecie.  Ma wreszcie swoje wewnętrzne problemy, przy których nasze wskaźniki zadłużenia, deficytu handlowego czy budżetowego to jego marzenie następnej (chyba) dekady. Polskie przysłowie przypominało: Znaj swoje miejsce w szeregu… Znaj proporcjum mocium panie… Gdy konia kują, to żaba nie powinna nogi podstawiać…  Ja wciąż uznaję ich mądrość i słuszność.  Czy jestem wyjątkiem?
Jeszcze na jedno przysłowie chciałem zwrócić uwagę. Pochodzi ono z USA, jak nasz najważniejszy gość. Aż dziwne, że nie użył tego wobec gospodarza.
„Jeśli spostrzeżesz, że jedziesz na zdechłym mustangu, to najlepszym rozwiązaniem jest zrezygnowanie z dalszej jazdy” – Porzekadło Indian ze stanu Dakota.