Czy rozprawka z języka polskiego w gimnazjum coś zapowiada?

Dzisiaj wielokrotnie słyszałem w Jedynce Polskiego Radia powtarzającą się informację o egzaminie zewnętrznym w gimnazjach. Jednym z zadań egzaminacyjnych z języka polskiego było napisanie rozprawki na temat: „Ciekawość pomaga, czy przeszkadza w życiu”. – Rewelacja!!! Pomyślałem. Zmieniło się wreszcie podejście do egzaminów skoro pytają o takie rzeczy i do tego w formie rozprawki. Słyszałem też wypowiedzi abiturientów wskazujące na wymogi czytania ze zrozumieniem i umiejętności analizy tekstu. Uznaję to za bardzo ważny element nawiązujący do dawnego stylu nauczania języka polskiego i oceny posiadanej wiedzy w tym zakresie. Czytaj dalej

Kto czyta książki…

Wśród „moich”, bo wybranych przez siebie sentencji mam i taką:
„Kto czyta książki, żyje podwójnie”. Umberto Eco.
Zanotowałem ją sobie, bo do mnie przemawia swą oczywistością. Czy jednak nadal zasługuje na cytowanie? Zaczynam mieć wątpliwości, zwłaszcza odkąd usłyszałem w moim radyjku Jedynka PR nadawaną ostatnio cyklicznie reklamę. Pozwólcie, że zacytuję z pamięci: „Na całym świecie spada czytelnictwo. Mądra szkoła, to taka w której nauczyciele czytają dzieciom książki codziennie przez 20 minut dziennie…” Dalej jest informacja o tym, że to jest projekt dofinansowywany przez Ministerstwo Kultury… Czytaj dalej

Świat nie słucha naszych żali

W czasie niedzielnego śniadania usłyszeliśmy w Jedynce PR piosenkę Andrzeja Sikorowskiego pod tytułem List do świata. Znana mi piosenka i tym razem przeniosła mnie do świata wspomnień jako, że przed laty zainspirowany jej słowami napisałem na blogu jedną ze swoich opowieści „Gdyby piosenek słuchał świat”. http://tatulowe.blog.onet.pl/2009/01/25/gdyby-piosenek-sluchal-swiat/ Teraz też podśpiewywałem sobie wraz z wykonawcą…
Na moim podwórzu jest ściana łaciata
na ścianie tej dzieci list piszą do świata
ogromny zbiorowy list

w tym liście są żale i skargi dziecięce
pisane niedbale bazgrane naprędce
gdy z okien nie patrzy nikt

 Gdyby te listy czytał świat
to pewnie by się zmienił
a mędrcy mądrzy że aż strach
milczeli zawstydzeni… Polecam do posłuchania, bo warto: http://www.youtube.com/watch?v=PrYTnP7rC-0
Dyskusja jaką wywołał tamten tekst jest i dzisiaj aktualna, gdyż nic się nie zmieniło w świecie muzyki, ani tym bardziej w świecie polityki. Muzyka, w tym ta szczególna jej forma jaką jest piosenka nadal jest środkiem wyrażania tęsknot za miłością, przyjaźnią, jakimś szczególnym sposobem życia i bycia, za swobodą, wolnością i za czym się komu podoba. Bywa też sposobem wyrażania sprzeciwu, protestu czy buntu. Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej…prawda? Niech więc śpiewa, niech słucha tego co lubi, jeśli mu to pomoże się zrelaksować, rozładować jakieś frustracje, wyłączyć się…a przy okazji da sobie wcisnąć jakieś reklamy i dżingle podstawowych informacji.
Gdyby te listy czytał świat, to pewnie by się zmienił
a mędrcy mądrzy, że aż strach milczeli zawstydzeni…
   Ano właśnie. Gdyby ŚWIAT czytał te wszystkie żale i skargi dziecięce i nie tylko dziecięce? Gdyby ŚWIAT słuchał piosenek niosących różne przesłania. Gdyby świat słuchał różnych haseł wykrzykiwanych z gniewem na polskich pochodach, czy choćby ostatnio na placu Majdan w Kijowie. Ale najwyraźniej nie słucha. Albo słucha i puszcza je mimo uszu. A poza tym trzeba by wyjaśnić, co należy rozumieć pod pojęciem świat? Ja czytam te hasła i protesty. Ja słucham piosenek niosących jakieś przesłanie. Będąc pod ich wpływem jakoś tam uczestniczę z życiu tego świata. To wciąż mnie interesuje i dlatego podejmuję ten temat.
Każdy z nas zna pewnie wiele takich piosenek lub ich części, które zapamiętał, bo jakoś szczególnie przemówiły do jego wyobraźni, bo przynoszą nam to poruszające nas przesłanie. Znam wiele takich piosenek. Bardzo cenię sobie teksty Jacka Cygana, Andrzeja Sikorowskiego, a szczególnie supermistrza w felietonowym ujmowaniu i wyśpiewywaniu ważnych życiowo problemów – Wojciecha Młynarskiego, które okazują się wciąż bardzo aktualne. A przecież nie tylko ich utwory zasługują tu na wymienienie. Warto zapamiętać i mieć w zanadrzu przesłanie płynące z piosenki Starszych Panów:
Piosenka jest dobra na wszystko
Piosenka na drogę za śliską
Piosenka na stopę za niską
Piosenka podniesie Ci ją…

…Po to wiążą słowo z dźwiękiem kompozytor i ten drugi
Żebyś nie był bez piosenki, żebyś nigdy jej nie zgubił
Żebyś w sytuacji trudnej mógł lub mogła westchnąć z wdziękiem:
Życie czasem nie jest cudne, ale przecież mam piosenkę…
   Mamy więc kolejny przepis na osiąganie korzyści płynących z piosenek. Tylko korzystać.A swoją drogą warto zastanowić się nad tą kwestią z piosenki List do świata. Jaki byłby ten świat gdyby czytał (i realizował) to, co na ścianach piszą dzieci?
… w tym liście są żale i skargi dziecięce pisane niedbale bazgrane naprędce…

 

 

Dziadek, dziadzio, dziadziuś…

   Przed świętem Babci i Dziadka zajrzałem do Internetu w poszukiwaniu wierszyków, czy też wierszowanych życzeń pisanych na tę okazję. Otworzyłem dwa pierwsze linki jakie wskazała przeglądarka i znalazłem tam całkiem pokaźną ilość wzruszającego materiału do przemyśleń. Treść tych dzieł to głównie piękne podkreślenie zasług tej najważniejszej rodzinnej instancji, niezbędnej dla utrzymania rodzinnego ciepełka. W życiu każdego chyba człowieka dziadkowie odegrali istotną rolę wychowawczą. Pisałem o tym w ubiegłym roku – do sprawdzenia w archiwum – opatrując tekst zapożyczonym gdzieś tytułem Babia Anioł-dziadek stróż, co chyba dobrze oddaje charakter relacji z wnukami. Żałować należy każdego, komu nie dane było zaznać tej ciepłej babcinej opieki i troski, ale cóż poradzić – takie życie. Wracając do okazjonalnej poezji – aby nie być gołosłownym zaproszę wszystkich do jej czytania licząc na to, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Młodzi czytelnicy odnajdą jakąś, a starsi może odrobinę radości – na wypadek gdyby ich wnuki zapomniały wysłać życzeń, czy choćby zatelefonować do swoich babć i dziadków. Oto adresy tych dzieł: http://lena.libra-wrd.pl/Wierszoteka/Babcia.htm

http://www.edukacja.edux.pl/p-396-dzien-babci-i-dziadka.php

Czytając piękne wierszyki, czy przeplatane nimi scenariusze zajęć dla przedszkolaków związanych z obchodami Święta Babć i Dziadków dotarła do mnie taka refleksja:

– Przecież wypowiadane ustami dzieci wierszyki napisali zupełnie dorośli ludzie. Nie ma pewności, czy ci autorzy doznali od swoich dziadków tego, o czym tak pięknie piszą. Widać jednak, że wiedzą co trzeba podkreślać, aby to było wychowawcze dla dzieci, a zarazem stało się wzruszającym dziękczynieniem nie tylko dla własnych babć. Zastanawiam się jednocześnie dlaczego na przedszkolu i pierwszych klasach podstawówki kończy się całe edukacyjne i wychowawcze zainteresowanie tematem? Czyżby gimnazjaliści nie mieli już za co dziękować tym, którzy pomagali ich rodzicom w wychowaniu następnego pokolenia w rodzie ? A licealiści, czy oni są już na tyle dorośli, że sami pamiętają o swoich dziadkach i ich zapotrzebowaniu na słowa pamięci i dowody wdzięczności? A jeśli nawet dostrzegą kartkę w kalendarzu, to czy pójdą – tak sami z siebie – odwiedzić swoje babcie?

Pracując w szkole wielokrotnie miałem okazję przypominać nastolatkom o Święcie Babci i Dziadka. Pytałem przy okazji czy wybierają się z życzeniami? Dowiadywałem się wtedy, że raczej rzadko to czynią, bo daleko, bo jakoś tak zeszło itd. Spotkałem i takie wypowiedzi:

Tak, odwiedzam dziadków co jakiś czas. Zawsze udaje mi się wysępić trochę kasy na swoje potrzeby.

Porównując treść dziecięcych(?) wierszyków z rzeczywistością robi się trochę smutno z tego powodu, że to tak właśnie było…ale minęło. Bo co pozostaje z dziecięcych, żarliwie wypowiadanych deklaracji ?

Babcia jest najlepsza w świecie,

każde dziecko o tym wie.

Czy to zima, czy to w lecie

zawsze bardzo kocha mnie.

Z dziadkiem można iść na spacer

i do parku i do zoo.

Dziadek wszystko wytłumaczy,

mądry jest jak mało kto.

Dziś życzenia im składamy.

BAJKA DZIADKA

Usiądź obok dziadka, dziadek ci opowie

Jak gdzieś za górami żyli raz królowie.

Jak na szklanej górze tęskniła księżniczka

Jak ktoś smacznie mieszkał w chałupce z pierniczka.

A jeśli się zdrzemniesz troszeczkę za wcześnie

Koniec pięknej bajki sam odnajdziesz we śnie

. No właśnie. Rzeczywistość często bywa zupełnie inna. Jaka ona bywa?

Zapytałem w wigilię Bożego Narodzenia mojego znajomego rówieśnika – ojca czwórki dzieci i dziadka czternastu wnuków – o to, gdzie spędzają święta. Rozmowa miała następujący przebieg:

– Gdzie spędzacie święta?

– No jak to gdzie? Tu gdzie mieszkamy z żoną, odpowiedział.

– To tak sami, we dwoje? Ja myślałem, że wyjedziecie do dzieci, czy one tu do was przyjadą?

– A gdzie tam. Nawet życzeń nie przysłali. No z wyjątkiem syna, który dzwonił wczoraj z Anglii.

– To dość smutnie brzmi  powiedziałem, na pewno zadzwonią gdy pokaże się pierwsza gwiazdka na niebie , pocieszyłem go na pożegnanie.

– Ano zobaczymy, odpowiedział dość smutno.

Z wcześniejszych opowiadań jego żony wiedziałem, że mimo posiadania skromnych emerytur zawsze pamiętała o urodzinach każdego z wnuków i zawsze im coś wysyłała, choćby to było bardzo skromnym prezentem. Jak ona się czuła w te święta? Nie pytałem, bo wiem. Przy okazji zapytam jak jej wnuki spisały się przy okazji Święta Babci. Pomyślmy o tym wszystkim w Dniu Babci i jutrzejszym Dniu Dziadka. Pomyślmy o swoich babciach pamiętając o tym że:

Odczuwać wdzięczność i jej nie wyrazić to tak samo jak kupić komuś prezent i go nie wręczyć.

Warto może wysłuchać w tym dniu tej piosenki, która świetnie oddaje rolę BABCI w każdej niemal rodzinie borykającej się z trudnościami jakie fundował nam najlepszy z systemów społecznych, czyli PRL. Mimo, że dla większości czytelników jest to już tylko zamierzchła historia :

http://pilsudczyk.wrzuta.pl/audio/1OdtiRGqSkS/jacek_zwozniak_-_szoruj_babciu_do_kolejki

Dzisiaj mamy już na szczęście inną rzeczywistość. Babcie coraz częściej korzystają z możliwości jakie daje im życie i nie zajmują się na co dzień wnukami oraz domem swoich dzieci. Coraz częściej pojawia się w rodzinach młodych ludzi w tej roli jakaś przyszywana ciocia, czy babcia pragnąca sobie dorobić. Pamiętajmy też i o nich. One zapewne mają i swoje wnuczęta, a więc czują i myślą po babcinemu.

Jako dziadek upomnę się również o pamięć dla dziadków. To też gorące serca zatroskane o los dzieci i wnuków, a ich święto przypada na dzień następny. I dobrze, że mamy taką serię. Wszak… Babcia to Anioł, a dziadek to stróż ogniska domowego i wartości rodzinnych.

Napisała do mnie w Dniu Babci zatroskana swoim zdrowiem młoda dziewczyna. Koniec tej rozmowy przebiegał następująco:

– U babci byłaś?

– Na cmentarz idę zapalić znicze i się pomodlić – odpowiedziała

– To dobrze. Nich chociaż ona o Ciebie zadba 

– Pójdę i będę płakała, tak mi jej brakuje – odpowiedziała

– Chociaż tyle masz wsparcia. Uważaj na lodowicę, bo można się połamać, tak ślisko – zakończyłem rozmowę, jeszcze głębiej zamyślając się nad rolą Babci w życiu wielu ludzi

Porcelanowy Jubileusz moich dzieci

Kochani Jubilaci

Nadejszła wiekopomna chwiłłła…i oto nasze dzieci świętują już 20 rocznicę zawarcia związku małżeńskiego. W tradycji świętowania wszelkich jubileuszy 20–lecie zwane jest rocznicą porcelanową. A cóż ma w sobie takiego porcelana, że aż trafiła do takiej dziedziny życia??? Za ciocią Wikipedią podaję:
Porcelana – rodzaj białej, przeświecającej  ceramiki wysokiej jakości, wynaleziony w   Chinach w VII w. Porcelana jest wytwarzana z mieszanki  glinki kaolinowej ze  skaleniem i  kwarcem poprzez wypalanie. Charakteryzuje się niską nasiąkliwością, bardzo dobrymi właściwościami dielektrycznymi, dużą wytrzymałością mechaniczną, wysoką odpornością na działanie czynników chemicznych i nieprzepuszczalnością dla cieczy i gazów. W technice używana jako materiał na nisko- i wysokonapięciowe  izolatory sprzęt laboratoryjny oraz jako wyroby gospodarstwa domowego. Porcelanę wyrabianą w Saksonii nazywano „białym złotem” dlatego, że zastępowała złoto jako królewski podarunek, osiągając ceny porównywalne do kruszcu…
   Jak widać związki porcelany z dobrym małżeństwem są bardzo silne. Podobnie jak przy porcelanie wchodzimy w związek z innym składnikiem (pozostałbym przy dwóch!), a po uformowaniu poddają nas wypalaniu w tyglu i do tego w wysokiej temperaturze jakie stwarza życie. To szokowa technologia, ale dzięki temu zyskujemy wiele niezwykle ważnych cech i przymiotów, o których powyżej. Oceńcie sami, które z tych cech są dla Was najważniejsze. No i wreszcie ten ostatni walor – Białe złoto. Cenne prawda? A jak brzmią dzwoneczki wykonane z porcelany stosowane do zawieszania w drzwiach przy najsłabszym nawet wiaterku? Czysty i szlachetny dźwięk, nie dający się porównać z niczym innym. Czy zatem słusznie nazywają jubileusz 20 lecia porcelanowym? Ja uważam, że tak.

Odnosząc się do przebiegu Waszego wspólnego życia i Waszych osiągnięć na płaszczyźnie rodziny, kariery zawodowej, relacji towarzyskich i wszelkich innych to chcemy Wam wraz z Mamuną powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwi Waszym szczęściem, dumni z Waszych osiągnięć, zatroskani Waszymi problemami, przejęci możliwościami realizacji Waszych planów, bo jesteście po prostu ważną częścią naszego życia.
Życzymy Wam szczęścia w dalszym pożyciu małżeńskim, rodzinnym i zawodowym. Szczęść Boże.
   Jako załącznik do tego o czym powyżej pozwolę sobie zamieścić tu opowiastkę, jaką znalazłem na zaprzyjaźnionym blogu w nadziei, że dopowie to, czego nie zdołałem wyrazić moimi słowami. Proszę jednak abyście czytając ją używali liczby mnogiej „My, Wam, Was” zamiast „Ci” Oto ona:
Opowiastka z życzeniami stosowanymi pomiędzy ojcem i córką:
[…]Lotnisko. Starszy mężczyzna i młoda kobieta obejmują się przed rozstaniem. Oboje rozumieją, że jest to prawdopodobnie ich ostatnie pożegnanie: jemu już niewiele życia pozostało, ona mieszka daleko, ich spotkania bywają bardzo rzadkie. W głośnikach rozlega się napomnienie dla pasażerów, że za niewielką chwilę kończy się odprawa.

„Kocham cię, córeczko, i życzę ci, ile trzeba.
„Ja też cię kocham, tatusiu, i życzę ci, ile trzeba.”
Stojący obok pasażer, słysząc te dziwne pozdrowienia, nie mógł powstrzymać ciekawości, podszedł więc i zapytał znaczenie słów „ile trzeba”.
„Są to życzenia, które w naszej rodzinie istnieją od wielu pokoleń” – odparł mężczyzna.
A znaczą? – pytał dalej obcy
Życzę ci słońca, ile trzeba, by twe życie jaśniało stałym blaskiem.
Życzę ci deszczu, ile trzeba by móc się cieszyć słońcem.
Życzę ci szczęścia, ile trzeba, by starczyło go na radowanie się życiem.
Życzę ci smutku, ile trzeba by niewielkie radości stawały się szczęściem.
Życzę ci losu łaskawego, ile trzeba, by mieć wszystko, co w życiu niezbędne.
Życzę ci strat, ile trzeba by docenić to, co się ma.
Życzę ci spotkań, ile trzeba, aby być gotowym na ostatnie rozstanie.
Z Bogiem kochani Jubilaci…

Dobra Polszczyzna

Od kilku dni w radio – czyli w Jedynce Polskiego Radia, które w moim domu gra niemal bez przerwy, słyszałem zapowiedzi zbliżającego się Dnia Dobrej Polszczyzny w Jedynce. Temat dobrze mi znany jeszcze z pracy w szkole. Tam, mimo, że nie jestem polonistą, to jednak prowadziłem swoją prywatną wojnę … z wulgaryzmami zwłaszcza. Zawsze w Tygodniu Języka Ojczystego przypadającego na dni 14 do 21 lutego, wywieszałem na tablicy w swojej sali materiały propagandowe i jakieś prasowe zdjęcia związane z tym tematem. Materiałem, który miał wywołać jakiś, w miarę silny efekt był urywek tekstu pochodzący ze szkolnego kalendarza. Była to relacja młodego chłopaka z wycieczki do Paryża. Być może przesadnie najeżona słowami na k…   Czytaj dalej

Nie pozwól babci wybierać prezentów…

Podobno każda przeciętna polska rodzina przeznacza na organizację nadchodzących świąt około 1126 zł. Jest to wyraźnie mniej niż w roku ubiegłym, co eksperci zapisują nam na konto rosnącej skłonności do oszczędzania. To duży pozytyw. Część tych pieniędzy przeznaczymy na prezenty. Sporą część. O ten rynek walczą zaciekle handlowcy wielu branż , bo to praktycznie jedyna w roku okazja, aby sobie powetować różne niepowodzenia i poprawić wskaźniki sprzedaży, no i – co chyba oczywiste – również zysków. To w tym celu już od połowy listopada pojawiają się świąteczne dekoracje, świąteczna muzyka i przeróżne specjalne okazje świąteczne. To dlatego ilość reklam w programach radiowych i telewizyjnych i czas ich nadawania tak skokowo rośnie. Niektóre z nich potrafią nas rozbawić, a inne serdecznie wkurzają, ale podobno bardzo oddziaływają na naszą wyobraźnie …no i na chęć czynienia zakupów. Te dwa czynniki wprawiają nas w stan jakiegoś amoku. Spieszymy się i kupujemy wszystko co nam podsuwają, tak jakby miało tych towarów zabraknąć. Może to jeszcze pamięć pustych sklepów z czasów PRL-u tak nas dopinguje? Czytaj dalej

Wspólne dzieło bardziej cieszy

Znalazłem dzisiaj w Onecie informację pasującą do mojej sytuacji rodzinnej. Pewien ojciec – przez duże „O”… Przeczytajcie, a jeszcze lepiej obejrzyjcie sobie sami galerię zdjęć dziecięcych rysunków zamieszczonych pod tekstem:http://kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/ojciec-z-rysunkow-swoich-dzieci-tworzy-pieknie-ilustracje-internauci-oszaleli-na/zd4mj
Oto ten nadzwyczajny Ojciec w czasie długich podróży bardzo tęskni za rodziną. W szczególności trudno mu się pogodzić z faktem, że tak długo nie widzi dzieci. Dlatego 8-letni Fredd i 6-letnia Sofia przed każdym wyjazdem szkicują swojemu tacie zabawne postacie. W czasie jednego z wyjazdów mężczyzna postanowił pokolorować rysunki swoich dzieci. Powstało ich wspólne dzieło, które stało się szlagierem Internetu. Wkrótce wydadzą album…

Przeczytałem i zaraz zabrałem się za przeglądanie rysunków moich …wnuków. Są w tym samym wieku co Fredd i Sofia. Odwiedzają nas co jakiś czas i zawsze wtedy rysują coś nowego, a my to gromadzimy…ku pamięci. Powstająca w ten sposób kolekcja wciąż czeka na obróbkę.

Wszyscy lubimy tę zabawę we wspólne rysowanie. Opis takich moich zabaw z dziećmi doskonale przedstawiła na swoim blogu moja córka Małgosia: „Wszyscy jego znajomi wiedzą, że od zawsze kokietuje garnące się do niego dzieci rysowaniem. Bada takiego ciekawskiego bąbla pogaduszkami i gdy maleńki rozmówca wyrazi ochotę – wyciąga ręcznie podostrzone kredki, choć potrafi się zadowolić i skromnym ołówkiem, bądź też innym długopisem. Zabawa polega na tym, aby maluch namalował jakiś szlaczek lub zwyczajny bohomaz, literkę lub całkiem byle co, a Pan dorobił tej nieważnej rzeczy całą historię. Ile powstało z tych zabaw wspaniałych buziuń; ciekawych, powyginanych postaci; kosmicznych zwierzątek i nietypowych roślinek z charakterem. Zawsze pracy przy rysowidłach towarzyszy śmiech i przekomarzania. Wielu z tych małych rysowników przechowuje swoje rysunki jak wspomnienia chwil jasnych i herbacianych. A nawet kilkoro z nich naśladuje Pana i w taki sam sposób zabawia dzieci wspominając przy okazji swojego pierwszego pana od rysunków, którego uwagę, przychylność i czułość poprawiania gryzmołów miało się tylko dla siebie.”

Pięknie i sercem napisane – prawda? Tak w istocie to działa. Dzieci są zainteresowane wspólnym tworzeniem. Można przy tym zaobserwować zarówno kształtujący się talent do improwizacji, jak i zdolności malarskie dziecka. Warto zatem podjąć taką próbę. Rysunki jakie powstaną w trakcie tej zabawy koniecznie schować do specjalnej teczki, aby w wolnym czasie,  sposobem dzisiaj przedstawionym zrobić z tego dopracowane już dzieła. Samemu też warto podszkolić swoja rękę i oko, a także zdolności cyfrowej obróbki zdjęć. Ja mam z tym jeszcze duży problem, ale się staram. Jak dzieci dorosną, to zrobią użytek z tych prac. Może dopiszą pod nimi nasze nazwisko i uczynią nas nieśmiertelnymi? Tego Państwu życzę. Miłej zabawy.

Wychowanie do wartości

Dzisiejsza niedziela inauguruje trzeci już w kościele katolickim Tydzień wychowania (15 do 21 września) realizowany pod hasłem: Wychowanie do wartości. Konferencja Episkopatu Polski skierowała w tej sprawie list do wiernych odczytywany w kościołach w dniu 1 września br.. http://www.diecezja.radom.pl/episkopatu-polski/2659-list-kep-3tw
Czytamy w nim m.in.: Czytaj dalej