Wnuki i my, ich dziadkowie…


Mam wirtualnego znajomego, który przebywa w Anglii i tam pracuje. Nigdy się nie spotkaliśmy na żywo, chociaż wstępnie byliśmy kiedyś umówieni. Czasem wymieniamy się życzeniami, czy jakimiś linkami. Tak stało się również przed paroma dniami. Włączyłem komputer i

Artur S. – Dobry wieczór. Pan profesor coś ostatnio nie w humorze, czy to tylko moje złudne spostrzeżenie?
Czesław – Dziękuję za tego profesora. Już nikt tak się do mnie nie zwraca. A co do humoru? Coraz rzadziej jest okazja do śmiechu i pozytywnego nastawienia. Myślę, że nie tylko ja tak mam…
Artur – No cóż. Właśnie rozmawiałem z koleżanką, która jedzie do Niemiec na operację. Rak. Mój rocznik. Ech, życie.
Czesław – Wczoraj zmarł wybitny wykonawca i popularyzator muzyki poważnej i nie tylko takiej. Piękny głos, wspaniała kariera. Miał kilka lat mniej niż ja
Artur – O kim mowa?
Czesław – Kazimierz Kowalski
Artur – Nie wiedziałem że zmarł. Śmierć zbiera żniwo. To przykre. Tym bardziej, że politycy nie zauważają odejść ludzi naprawdę wybitnych. To takie przykre…
Po jakimś czasie dopisał jeszcze takie zdanie:
Artur – Głowa do góry Panie profesorze! Musimy umieć cieszyć się życiem. Ale zaraz, zaraz! To ja mam Pana uczyć?
Po jakimś czasie jeszcze pojawiło się to:
 – Proszę, tak dla rozluźnienia przeczytać małą rymowankę jaką napisałem dla swoich wnucząt:

Gdzieś na horyzoncie słońce się podnosi.
Gdzieś daleko wędrowiec senne oczy otwiera.
Pana Boga o zdrowie dla wnucząt swych prosi,
Płynąca po policzku łzę tęsknoty wyciera.

Łzę wyciśniętą przez serca trzy małe,
Bo teraz dzieli ich odległość wielka.
Daleko, w domach swych pozostały
Patrysia, Adaś i Isabelka.

Trzy słodkie Aniołki, zawsze uśmiechnięte,
Przeogromną radość wniosły w jego życie.
Sprawiają, że drogi zawiłe i kręte,
Zmieniają się w ścieżki łatwe do przebycia.

Jak w każdej podróży, godziny odlicza,
Gdy wróci do domu, w nagrodę dostanie
Trzy rozpromienione, uśmiechnięte lica
I Trzy całuski na powitanie…

Przeczytałem, pomyślałem i odpowiedziałem…
Czesław – Wnuki, to wielka radość. Warto zapisać w ich pamięci swój wizerunek i serce jakie się im okazywało. Gratuluję i życzę szczęścia rodzinnego…
Artur – Panie profesorze, nie będę się kłócił z tym co Pan napisał…
Czesław – Pewnie zna Pan stary dowcip:
– Gdyby człowiek wiedział jak słodkie są wnuki, to by rodzinę budował właśnie od nich
Artur – Łoj, żeby tak się dało…
Anna – Wnuki przesłoniły Ci cały świat Arturku. To widać. Zdrówka dla Was wszystkich i radości. 😀👌
Parę godzin później na stronie znajomego „Super dziadka”, pod zdjęciem obolałego dziecka pojawił się nowy wpis:
– Mój ukochany Aniołek trafił do szpitala. Wracaj szybko do zdrowia, Patrysiu! Tyle miejsc musimy odwiedzić…
Nie wiem jak wyglądały te godziny w szpitalu, ale dzisiaj pojawił się optymistyczny komunikat pod zdjęciem uśmiechniętego dziecka:
– Wiozę łobuza do domu…
– Dziękuję wszystkim za dobre słowa. Przez cały dzień trząsłem się z nerwów. Póki co, po strachu. Dziękuję. Odpowiedziałem:
– Wszyscy zdali egzamin. Brawo dla dzielnej pacjentki. Brawo dla Dziadka i całej rodziny.
Taka opowiastka o dziadkach i o tym co ich łączy z wnukami. Może to kogoś zainteresuje i sprowadzi nań pozytywne myśli?
Tak się składa, że akurat gościmy z żoną córkę Anię z mężem i dwoma wnusiami. Staramy się, aby goście mogli wypocząć, a wnusie mogły coś zobaczyć i czegoś nowego doświadczyć.
Szczególnie cenię sobie rozmowy i wszelki kontakt z dziewczynkami. Zaskakują mnie swoim rozwojem, nowymi przemyśleniami, pojęciami
i znajomością życia.
Najczęściej rozmawiam z młodszą z nich Emilką. Rano, wstając tak jak do szkoły się wstawało mam do obgadania z nią przeżycia dnia poprzedniego i nocne sny. Przytoczę dzisiejszą rozmowę o snach i o warunkach jakie trzeba spełnić, aby te sny były miłe i dawały potrzebny wypoczynek. Tak to leciało:
– Jak się spało Emilko?
– E. Dobrze…
– Czy śniło ci się coś miłego?
– Tak.
– A co było takie miłe
– Wszystko?
– Może powiesz mi co powinienem robić, aby mieć miłe sny, a nie takie smutne rzeczy jakie mi się śnią?
– Trzeba dobrze się bawić…
– Oglądać fajne filmy bez kłótni i bójek…
– Nie można mieć złych pomysłów…
– Trzeba być dobrym dla innych, bo wtedy oni będą mili dla nas i będzie miło…

Zastanawiające, co? Zwłaszcza, że doradcą do spraw dobrych snów jest niespełna 5 latka