Była debata? Jaka debata? Kto wygrał? – Beata!

Kto żyw bierze dzisiaj udział w debacie na temat wczorajszej debaty. Pytania wokół tego, co to właściwie było i kto wygrał zawarłem w tytule. Odpowiedzi zależą od tego kto odpowiada. Nie pierwszy raz w polskiej polityce punkt widzenia tak dokładnie zależy od punktu siedzenia. Pod wypowiedzią pana Błaszczaka może podpisać się każda ze stron pod warunkiem, że zamiennie użyje imienia Ewa lub Beata. Czytaj dalej

Debata

Obejrzałem ostatnio w TVN-24 fragment programu, w którym dziennikarz nie dał sobie rady z utrzymaniem jakiejś elementarnej dyscypliny i zamiast dyskusji na ściśle określone tematy , mieliśmy tzw. dyskusję równoległą – jak to nazwał  prowadzący Szkło kontaktowe Grzegorz Miecugow. Nikt nie wiedział o co chodzi uczestnikom tej naparzanki. Słyszeliśmy jedynie nakładające się na siebie głosy, czyli bełkot. Śmieszne to nie jest, a stało się już wręcz żałosnym wynaturzeniem. Myślę, że wszystkiemu winne są media. Regułą panującą w niemal wszystkich stacjach telewizyjnych, a również i radiowych jest zapraszanie wybranych polityków z poszczególnych partii, o wystarczająco agresywnych reakcjach na podobnie agresywne ataki rozmówców i przez odpowiednio postawione pytania napuszczanie ich na siebie. Efekt znamy. Przychodzi nam na myśl jedyna recepta: Wyłączyć to jak najszybciej!!!     Podobnie postępują ludzie prowadzący różne fora. Wystarczy otworzyć dyskusję na temat jakiegoś bulwersującego wydarzenia, czy kontrowersyjnej wypowiedzi i resztę mamy już z głowy. Dyskusja – o ile tak można nazwać wypowiedzi zamieszczane na tych forach, czasem w liczbie setek tysięcy wpisów, przypomina młóckę. Na ogół przestaje być ważna treść dyskutowanego tematu, a uczestnikom wystarczają wypowiedzi innych i nie przebierając w słowach próbują zmiażdżyć oponentów. Gdyby chociaż działał jakiś program eliminacji słów obraźliwych, czy wulgarnych, ale gdzież tam. Można sobie pofolgować, wylewając żale i frustracje z tego powodu, że ktoś śmie mieć inne zdanie, albo, że coś nie jest akurat tak, jak ktoś sobie umyślił. Lubimy też stosować zbiorowe oceny i generalizować.
Przygotowując się do napisania tego tekstu sprawdziłem w Internecie sporo wpisów jakie ujawniły mi się po wpisaniu hasła: Zasady dyskusji oraz: Debata .
Najpierw sprawa zasad. Tu znajdziecie bardzo dużo materiału publikowanego choćby dla uczestników różnych forów dyskusyjnych właśnie. Znaleźć można również zasady ogólnie obowiązujące. W tej kategorii warte jest zacytowanie tego materiału: http://naukowy.blog.polityka.pl/2009/01/12/cztery-reguly/
…Może właśnie to dobra pora,(sic!!!) by przypomnieć zasady tzw. dyskusji racjonalnej, to jest takiej, której celem jest rozwiązanie jakiegoś problemu. Znalazłem je kiedyś w podręczniku do logiki pani Teresy Hołówki „Kultura logiczna w przykładach”. …podam te cztery zasady.
– Pierwszą jest reguła swobody wypowiedzi. Nakazuje ona, by strony nie przeszkadzały sobie nawzajem w prezentacji własnych stanowisk oraz wątpliwości i obiekcji. Chodzi oto, że żadna ze stron nie jest wykluczona z dyskusji. Jeśli zaś do takiego wykluczenia dochodzi, to tylko w stosunku do strony, która łamie zasady i której działalność w gruncie rzeczy uniemożliwia sensowną wymianę zdań na dany temat.
– Druga to zasada odpowiedzialności za głoszone poglądy. Nakazuje ona bronić swoich poglądów w sytuacji, gdy zostaną one zakwestionowane. Przy czym ciężar dowodu zawsze spoczywa na tym, kto stawia daną tezę, a nie na tym, kto ją kwestionuje.
– Trzecia reguła, to reguła uczciwości wobec stanowiska przeciwnika. Nakazuje ona dyskutować z rzeczywistym stanowiskiem oponenta. Z drugiej strony zabrania ona stosowania różnego rodzaju sztuczek erystycznych, celowo zniekształcających argumenty przeciwnika, by tym łatwiej można było się z nimi rozprawić. Oczywiście różnego rodzaju zniekształcenia mają często charakter niezamierzony.
– Czwarta , ostatnia  reguła dotyczy trzymania się meritum sprawy. Nakazuje ona by strony posługiwały się tylko takimi argumentami, które odnoszą się do przedmiotu sporu. Należy unikać dyskusji na tematy poboczne, a z pewnością nie zmieniać przedmiotu sporu i czynić z niego spór na temat zastępczy. Również tutaj konsekwencją tej zasady jest zakaz używania chwytów erystycznych, do których odwołujemy się często nieświadomie. Przeciwieństwem dyskusji racjonalnej jest erystyka, czyli taka dyskusja, której celem jest udowodnienie swojej racji za wszelką cenę przez jedną ze stron. W trakcie takiej dyskusji strony posługują się nie tylko argumentami, ale także pseudo argumentami, a przede wszystkim różnego rodzaju chwytami, których celem jest manipulacja przeciwnikiem, słuchaczami, lub przedmiotem sporu. Rzadko czynią tak świadomie. Na ogół chwyty te są stosowane w sposób niezamierzony, ale tylko po to, by wyjść ze sporu zwycięsko. Oczywiście oba typy dyskusji to tylko modele, w rzeczywistości każda dyskusja toczy się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami zbliżając się do jednego z nich. Grzegorz Pacewicz – to autor tego wpisu(podkreślenia moje).
Gdy tak sobie czytałem to wszystko, co znalazłem na poruszany temat, to przyszło mi na myśl, że zarówno uczestnicy programów typu ”Gadające głowy” jak i redaktorzy prowadzący te programy doskonale znają te zasady. Ba, powinniśmy je znać również i my, widzowie, czy słuchacze choćby ze szkół, w których wykorzystywano aktywizujące metody nauczania . Jedna z takich metod nosząca nazwę Debata zakłada podzielenie grupy na dwa obozy z przydzieloną opcją: „Jesteśmy za” oraz druga: „Jesteśmy przeciw”. Uczestnicy znają zasady debaty – (te wyżej zacytowane to najistotniejsze z nich), i wypowiadają się w sprawie. Po jakimś czasie następuje zmiana orientacji. Ci, którzy byli „za” przechodzą na stanowisko „Przeciw”. Zajęcia kończy podsumowanie i podliczenie efektów, z punktami karnymi za łamanie zasad włącznie.
Ja poznałem tę metodę w trakcie studiów podyplomowych. Na ćwiczeniach realizowano dokładnie przytoczony przeze mnie scenariusz i odbyliśmy debatę na temat zalet i wad energii jądrowej. To bardzo pouczające ćwiczenie. Z najszczerszymi intencjami polecałbym te zajęcia do powszechnego stosowania we wszystkich szkołach średnich i na uczelniach. W ramach edukacji dla dorosłych obowiązkowo również dla wszystkich radnych i posłów.
Może by coś się zmieniło na lepsze?
Jakoś tak zaraz po ujawnieniu afery taśmowej słyszałem końcówkę audycji radiowej z udziałem Ernesta Brylla. Ten wybitny poeta odpowiedział również na pytanie: – A co pan sądzi o politykach i ogólnie o naszej polityce? Odpowiedział :
– Jeszcze nie zdarzyło mu się usłyszeć jakiejkolwiek debaty z udziałem polityków, w której ktoś powiedziałby : – Tak, przekonał mnie pan. Zawsze jest to typowa młocka, która niczego nie wnosi, nie prowadzi do znalezienia najlepszego rozwiązania. Podobne opinie zamieszczono w Wikipedii, przy jego biografii w zakładce : Ernest Bryll – wypowiedzi:
– Politycy u nas [w domu] nie bywają. Nawet przyjaciele, jak pójdą w politykę, mówią mową z innego świata.
– Żyjemy w rzeczywistości, w której polityka odgrywa decydującą rolę. Mnie zależy na tym, byśmy się opamiętali i zrozumieli, że ona nie jest najważniejsza. Zajmowanie się pierdołami z życia koalicji i opozycji jest po prostu zgubne.(…) ja zachowałem zdrowy rozsądek, nie wpadłem w polityczny wir. Mnie bardziej interesują zwykli ludzie niż decydowanie o losach świata.
Zabawny był koniec tej audycji, gdy prowadzący rozmowę przeczytał na antenie treść SMS- a jaki napłynął w trakcie jej trwania. Napisała go jakaś słuchaczka, a brzmiał następująco: „Nie wiem kim pan jest i jak się pan nazywa, ale po treści pańskiej wypowiedzi mogę powiedzieć, że … kocham pana”. Pan Ernest roześmiał się w głos. I zrobiło się jeszcze bardziej miło.
Ciekawe, czy któryś z polityków biorący udział w programach „Gadających głów” otrzymał kiedyś takiego SMS-a?