Koronawirus – czy zmusi nas do zastanowienia się nad sobą i światem?

To już są nasi

W minioną niedzielę z zainteresowaniem obejrzałem w TVN 24 program Ewy Ewart: „Czy grozi nam globalna pandemia? „Koronawirus – cichy zabójca”.
Nie było to moje pierwsze spotkanie z tematyką skażeń i zakażeń, w tym również z tym niezwykle mobilnym i ekspansywnym „chińczykiem”.
Tematyka epidemii i pandemii była mi znana z przedmiotu, jakiego uczyłem w szkołach. Było to przysposobienie obronne (PO), zamienione później na edukację dla bezpieczeństwa. Omawiałem tam zagadnienia zagrożeń czasu pokoju i czasu wojny, a wspólnym zagrożeniem były właśnie zakażenia np. ptasią grypą, groźnym S.A.R.S, wirusem ebola i skażenia, na jakie możemy być wystawieni w razie pokojowych awarii (katastrofa elektrowni atomowych w Czarnobylu, czy w Fukushima – Japonia, awarie w zakładach chemicznych, czy w transporcie niebezpiecznych substancji).
 Dla czasu wojny zarezerwowano informacje o broni masowego rażenia ABC – jak Atomowa z niezwykle groźnym skażeniem promieniotwórczym, Biologiczna z zagrożeniami wynikającymi z celowo użytych zarazków chorób zakaźnych i Chemiczna z bojowymi środkami trującymi o różnym sposobie działania na organizmy żywe.
Przy okazji omawiania tych zagadnień wyciągałem z magazynu odzież ochronną, jak płaszcze OP 1, kombinezony, rękawice, pończochy ochronne, no i maski przeciwgazowe, jakie pozostawił mi w spadku poprzedni nauczyciel tego przedmiotu. Zapoznanie się ze sprzętem ochronnym polegało na przymierzaniu tej odzieży oraz na założeniu maski i koniecznym wykonaniem przynajmniej kilku oddechów przez połączony z maską pochłaniacz. Oceniając sprawność nakładania na siebie odzieży, czy maski pytałem zawsze o to, jak się w tym czują, czy łatwo jest oddychać w masce i czy w kombinezonie nie jest zbyt
gorąco. Uczniowie otrzymywali dobre na ogół oceny i zdobywali doświadczenie, które może się im teraz przydać, chociaż na szczęście kombinezony i maski są teraz lekkie, zgrabne i zupełnie inne niż tamte, z wojskowego demobilu.
Oglądając cytowany na wstępie film rzuciło mi się w oczy niezwykłe zdyscyplinowanie Chińczyków w dostosowaniu się do wymogów kwarantanny i izolacji przestrzennej. Spokój i cierpliwe znoszenie niewygód, to chyba narodowe cechy ludzi tamtego rejonu świata. Nam tego niestety brakuje i cały czas prześladowała mnie myśl o tym, jak by wyglądały nasze ulice i miasta gdyby to nas spotkało takie doświadczenie.
Jest się nad czym zastanowić, bo przykład Włoch, gdzie w ciągu 3 dni dziesięciokrotnie powiększyła się liczba chorych i ona nadal rośnie, jest dobrym tego przykładem. Tam służby jak na razie zdają egzamin, a ludzie również gładko wchodzą w ograniczenia, do jakich się ich przymusza. Zdjęcia ze sklepów, które pustoszeją też stają się wymowne. Przy okazji trzeba by znaleźć odpowiedź na pytania o to, jakie robić zapasy na dwa tygodnie potrzebne na wylęgnięcie się choroby, a z telewizji można się najwyżej dowiedzieć jak myć ręce śpiewając piosenkę „Wlazł kotek na płotek”.
Trzeba zrozumieć politykę informacyjną rządu, mającą na celu przygotować społeczeństwo do zagrożenia i nie wywołać przy tym paniki, ale i nam trzeba pomyśleć o sobie, gdyby ochrona zapewniana przez rząd nie była skuteczna.
Na rynku maseczek ochronnych już jest panika. Ceny maseczek poszybowały ostro w górę, a w aptekach już ich nie uświadczysz. Nawet chińskie miasto partnerskie Kielc zwróciło się do partnera o pomoc w produkcji i udostępnianiu maseczek http://www.em.kielce.pl/miasto/35666-koronawirus-miasto-partnerskie-z-chin-prosi-kielce-o-pomoc

Co dzień dochodzą do nas nowe informacje o postępie w ataku koronowirusa na Europę. Wczoraj przeczytałem, że są już przypadki zachorowań w Chorwacji i Austrii, a już dzisiaj dołączono do tego Hiszpanię i Szwajcarię. U nas też pod obserwacją są podejrzani o chorobę w Krakowie, a dzisiaj również w Kielcach. Trzeba również odnotować postęp w zawalczeniu epidemii w Chinach, gdzie podobno spada tempo nowych zachorowań i zejść śmiertelnych.
Spokój rządu ma również uzasadnienie w doświadczeniach zdobytych w zwalczaniu poprzednich pandemii przez poprzednie rządy. Dzisiaj usłyszałem, słowa uznania kierowane pod adresem byłej premier, pani Kopacz, która nie uległa panice i nie zakupiła setek tysięcy szczepionek, jak to robiły inne państwa.
Miejmy nadzieję na to, że „agresywny Chińczyk” sam się wyluzuje i da odetchnąć chyba wszystkim rządom na świecie.

W chorobie – tylko rodzina może pomóc

Jesteśmy świadkami dramatycznej walki o pieniądze dla ONKOLOGII, która jest w ogromnej zapaści. Wykrywalność chorób onkologicznych i ich uleczalność klasyfikuje naszą medycynę w ogonie Europy. Rocznie umiera na te choroby ponad sto tysięcy ludzi. Lista leków refundowanych, w tym onkologicznych nie nadąża za naszymi możliwościami finansowymi i potrzebami.
Pieniądze o jakie toczy się walka sięgają astronomicznej sumy dwóch tysięcy milionów – czyli 2 miliardów, przeznaczonych na dofinansowanie mediów publicznych w tym głównie TVP, bez której trudno będzie się PiS-owi utrzymać przy władzy.
Ustawa już przegłosowana w Sejmie, czeka tylko na podpis prezydenta. Czy prezydent się ugnie i nie podpisze?
Zobaczymy.
Postanowiłem dzisiaj przypomnieć tekst o mojej rodzinnej batalii o zdrowie, jaką stoczyłem 11 lat temu w Świętokrzyskim Centrum Onkologii. Z tego co wiem, kolejki dla ludzi chorych nic się nie skróciły, a nawet stało się wręcz odwrotnie

Tatulowe opowieści

Kto przeżył to, co ja, ten wie prawie to samo…

Oczekiwałem na wakacje, aby załatwić kilka spraw odkładanych w ciągu roku szkolnego ze względu na brak czasu. „Wicie, rozumicie – praca przede wszystkim”- jakoś to tkwi we mnie chociaż wszyscy mówią, że zdrowie przede wszystkim. Jedną z pierwszych pozycji na mojej liście zajmowało zdrowie właśnie. Planowałem porządny przegląd techniczny, czyli badania profilaktyczne. Jedną z pierwszych wizyt złożyłem urologowi. Wynik uspokajający. Kolejna wizyta to lekarz endokrynolog, do którego zarejestrowała mnie moja Ela jeszcze w roku szkolnym. Poszliśmy oboje. Decyzja – wykonać USG tarczycy. W ciągu tygodnia otrzymuję wynik. Niestety, niekorzystny. Interpretacja lekarza brzmi:
– trzeba wykonać biopsję cienko igłową.
Jedziemy do Kielc. Biopsja jakoś inaczej wykonywana niż ta pierwsza, przed trzema już laty w Krakowie. Bardziej agresywnie dla gruczołu. Wynik za pięć dni. W wyznaczonym terminie, upewniwszy się, że wynik już jest w Staszowie jedziemy do lekarza kierującego. Miła pani, uśmiecha…

View original post 1 438 słów więcej

Zakochany – ciężko chory człowiek

Przed kolejnym świętem zakochanych tytułem przemyślenia

Tatulowe opowieści

  Miłość życia

   Codziennie zaglądam do kilku zaprzyjaźnionych blogów i w jednym z nich znalazłem wczoraj przykład nietypowego podejścia do twórczości blogowej. Autor ten pisze kolejne teksty będące w jakiejś relacji do poprzednich. Trzeba więc je czytać i rozważać w  kontekście do poprzednich. Mam więc okazję posłużyć się jego metodą i poszerzyć poruszone wcześniej tematy o specyficzną postać choroby jaką jest ZAKOCHANIE. Wszak mamy dzisiaj dzień Świętego Walentego- słynne już Święto Zakochanych -Walentynki.

View original post 686 słów więcej

Szkło Kontaktowe – dla wielu jedyny kontakt ze światem polityki

Facebook przypomniał mi wczoraj tekst sprzed 5 lat poświęcony cyklicznej audycji TVN 24 pod tytułem „Szkło kontaktowe”. Nastąpiło to akurat w dniu gdy program świętował kolejną okrągłą 15 rocznicę istnienia. Wróciłem do ówczesnego tekstu i do komentarzy jakie wzbudził. Po przeczytaniu postanowiłem obejrzeć rocznicowy program, aby zaktualizować swoją opinię i krytycznie spojrzeć na jego formułę i treści jakie prezentuje. Nie jestem jakimś szczegółnym fanem programu, bo obserwując krajową politykę sam potrafię dostrzec różne wpadki i przegięcia, które nie zawsze są śmieszne. Przyprawianie tzw. gęby politykom nie zawsze bawi, a akcenty bywają zbyt tendencyjne. Przynajmniej jak dla mnie.
Sytuacja panująca na rynku mediów informacyjnych jest bardzo złożona. Z góry wiadomo czym nakarmią nas w TVP , a czym w TV Trwam, czy Republika. Polsat kierujący się wyłącznie zasadami rynkowymi coraz bardziej sprzyja władzy zbliżając się do linii programowej tych pierwszych przekaziorów. Kogo więc oglądać i słuchać dla równowagi?
W słusznie minionych czasach, dla propagandy płynącej z jednolitego rynku mediów krajowych, przeciwwagę stanowiła rozgłośnia Wolna Europa. Im ufano i na tej podstawie budowano pogląd na rzeczywistość.
Teraz na szczęście odstąpiono od zamiaru repolonizacji mediów, ale nie dałbym złamanego grosza za definitywne odstąpienie od zamiaru.Ta tendencja powróci, bo rządzący są bardzo przekonani, co do skuteczności medialnego wpływu na poglądy Polaków .
Akurat wczoraj obchodzony był Światowy Dzień Mediów Publicznych. Papież Franciszek napisał z tej okazji list do wiernych i nakazał odczytanie go w kościołach. Ciekawe na ile zgodne są poglądy papieża z tym co myśli o roli mediów obecna władza.
Jest nad czym pomyśleć…

Tatulowe opowieści

Przy okazji obchodzonego wczoraj szumnie jubileuszu 10-lecia Szkła kontaktowego nachodziły mnie różne refleksje przemieszane z własnymi wspomnieniami. Audycja jakich wiele już pamiętam jeszcze dwa lata temu zajmowała mnie tak, jak cały program telewizyjny. Oglądam go „plecami” bo tak siedzę przy komputerze, a więc wizja w zasadzie dla mnie nie istnieje. Wystarczy fonia, a to co słyszę i tak zależy od upodobań mojej małżonki, która trzyma w ręku pilota. Gdy już obejrzy to, co ją szczególnie interesuje, to przełącza kanał odbioru na TVN 24, a tam co?

View original post 608 słów więcej

List dziadka do wnuków

Doczekałem się kolejnego Dnia Babci i Dziadka. Jak ważna to dla mnie data, niech świadczy częstość zabierania głosu w sprawie.
Chyba nie tylko dla mnie, bo wyszukiwarki co rusz to prowadzą kogoś do tekstów jaki zamieszczałem przed laty. Takie powodzenie ma ten tekst, który dzisiaj pragnę przypomnieć.
Ja sam nie spisałem jeszcze swoich własnych przemyśleń, które chciałbym zadedykować wnukom jak opisany w tekście irlandzki dziadek. Może czytelnicy mi w tym pomogą?
Zapraszam…

Tatulowe opowieści

Wśród swoich zapisków znalazłem dzisiaj poruszający tekst będący przesłaniem dziadka-(tak się dziś składa, że prawie mojego równolatka) skierowany do wnuków żyjących w oddaleniu. Spełnił w ten sposób prośbę córki i wkrótce umarł. Ja też mam wnuki żyjące za oceanem, na których wychowanie i kształtowanie ich charakterów nie miałem wpływu. Wchodząc w przygodę związaną z prowadzeniem tego bloga miałem taką właśnie koncepcję, że piszę otwartym tekstem swoisty pamiętnik, po który kiedyś sięgną moje dzieci i daj boże wnuki… Aby dowiedzieć się ”skąd ich ród”. Tę intencję zamieściłem na banerku z nazwą, ale później ją zmieniłem .

View original post 872 słowa więcej

Doktor Siema

Nie wiem dlaczego, ale w dniu rozgrywającego się 28 finału WOŚP napotkałem na Fb film z YT poświęcony nadaniu Jerzemu Owsiakowi tytułu Doktora Honoris Causa przez Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie. Oglądałem z zaciekawieniem czekając na laudację, a później na mowę doktorską Jurka. Obejrzałem wszystko, co oferowano w tym filmie i dopiero później zorientowałem się, że nie jest to wydarzenie bieżące. Do tego przypomniałem sobie o tym, że już o tym pisałem na blogu. Znalazłem tamten tekst i pomyślałem, że warto go przypomnieć dopóki sprawa jeszcze świeża, a tegoroczny finał nie został jeszcze podliczony. Dyskusje jakie wzbudził też są jeszcze świeże .
Zapraszam do czytania i rozmowy

Tatulowe opowieści

Równo przed trzema laty napisałem tekst opatrzony tytułem Do szkoły za karę: https://tatulowe.wordpress.com/2010/01/10/do-szkoly-za-kare/
Opisałem tam widziany okiem nauczyciela obraz szkoły i jej głównych lokatorów czyli uczniów, którym nie chce się uczyć, ale chce się pozytywnie odpowiedzieć na apel śmiesznego facecika w kolorowych okularach i ciuchach, a w dodatku używającego tak drażniącego moralistów slangu z kluczowymi zawołaniami typu : Róbta co chceta, siema itd. Ponieważ był to okres kampanii wyborczej na prezydenta, to swoją wypowiedź zakończyłem słowami:
…Po powrocie z wywiadówki usłyszałem w Jedynce PR końcówkę dyskusji polityków i dziennikarzy na temat szans wyborczych oficjalnie zgłoszonych dotychczas kandydatów na prezydenta. Przeważała opinia, że:
– żaden z nich nie jest w stanie porwać społeczeństwa do bardzo pożądanego zrywu…
Ja znam takiego, co potrafi porywać – pomyślałem. Szczególnie pozytywnie reagują na jego wezwanie młodzi ludzie. Ci sami, o których cytowany raport mówił, że do szkoły chodzą za karę. Ten gość nosi żółtą koszulę…

View original post 589 słów więcej

Owsiak wiecznie żywy i żwawy…

Jak ten czas leci?
Już prawie 30 lat uczestniczymy aktywnie, lub tylko obserwujemy i omijamy młodych najczęściej wolontariuszy WOŚP

Tatulowe opowieści

Zbliża się 28 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Będziemy więc przeżywać i wspominać już prawie 30 lat realizacji tego samego, chociaż wciąż poszerzanego i uzupełnianego o różne atrakcje scenariusza. Dla mnie jest to nieustająca fascynacja dziełem tego „cudacznego”, ale i cudownego człowieczka, który wbrew liczącemu się frontowi negacji i odmowy, wciąż radzi sobie doskonale i porywa do działania kolejne już pokolenia wolontariuszy.Jego działanie niezmiennie od wielu już lat są wspierane przez polityków różnych szczebli, służbę zdrowia, media, artystów, dziennikarzy i kogo tam jeszcze wypadałoby wymienić, bo wszyscy biorący udział w tym światowym już show mają poczucie uczestnictwa w czymś wielkim. Podglądają go ludzie z całego świata tropiąc ścieżki jakimi Owsiakowi udało się porwać ludzi do filantropijnej pracy i ofiarności. Muszą nas podziwiać skoro nazywają ten wyczyn polskim fenomenem.
Niestety, z podobną konsekwencją inni ludzie i organizacje wciąż atakują Owsiaka podważając jego dobrą wolę i uczciwość oraz zarzucają mu wywieranie złego…

View original post 299 słów więcej

Życzenia Noworoczne

Przeżyliśmy kolejną zmianę daty w kalendarzach naszego życia. Chyba wszyscy robiliśmy w tym czasie jakieś rozrachunki z minionym rokiem, zanim nas pożegnał, ale i nasze spojrzenie w przyszłość, chyba dla wszystkich, nie było wolne od obaw. Komu było za bardzo pod górkę, czy doznał jakichś osobistych tragedii, temu marzyła się radosna odmiana, a wśród szczęśliwców cieszących się sukcesami przewagę brała obawa o to, że los może się odmienić i to na gorsze. Nie każdy mógł zaśpiewać z Sewerynem Krajewskim…
…To był rok, dobry rok
Z żalem dziś żegnam go
Miejsce da nowym dniom
Stary rok, dobry rok…
Wszyscy otrzymywaliśmy w końcówce roku wiele życzeń i jeszcze na świeżo wspominamy filmiki z życzeniami nadchodzące seryjnie na nasze telefony, czy komputery. Wiedząc, czego pragniemy sami mogliśmy przebierać i wybierać w przebogatej ofercie tzw. gotowców z życzeniami noworocznymi i korzystając z funkcji <prześlij dalej> uszczęśliwiać znajomych z Fb okazjonalną produkcją memów, czy kartek świątecznych wysyłanych e-mailem. Odpowiadaliśmy w podobny sposób lub swoimi słowami: Dziękuję i odwzajemniam.
Miło było, ale z nastaniem Nowego Roku wszystko się skończyło.
Może warto na spokojnie wrócić do zapisów na messengerze, aby sprawdzić, kto i czego nam życzył i kogo było stać na osobiste życzenia pisane tak po duszam – jak mawiano na wschodzie.
Ja wśród ciekawszych życzeń, jakie i do mnie skierowano pragnę tu przytoczyć takie, które mógłbym zadedykować swoim blogowym znajomym. Oto one:

Życzę wam, abyście byli czyści i niewinni. Aby nowy rok dał wam zdrowie – bo jest bardzo ważne, a także szczęście (ludzie na Titanicu go nie mieli), radości ze zwykłych chwil, bo tylko te “zwykłe” chwile warte są zapamiętania. Życzę wam, abyście w nowym roku dostrzegli prawdziwych przyjaciół, bo tych “na niby” mamy pod dostatkiem. Tolerancji, braku hipokryzji, zrozumienia drugiego człowieka, mądrych wyborów życiowych. A sobie samej życzę braku życzeń. Niech będzie to, co ma być.

Święto Świętej Rodziny i proza życia rodziny ludzkiej

Kolejne święta Bożego Narodzenia za nami. Ponownie przeżywaliśmy okoliczności związane z narodzinami Jezusa. Kto lubi śpiewać, czy tylko słuchać kolęd, ten przeżywa to w sposób zwielokrotniony.
Dziś przeżywaliśmy w kościele Święto Świętej Rodziny. Homilie naświetlające tło owych narodzin wskazują na trudny los Maryi i Józefa, którzy stanowili przykład rodziny jakich dziś dużo. Uchodźcy, Maryja z Józefem tułający się w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca i dzisiaj mieliby pod górkę….
Takie czasy. Kondycja rodzin wciąż jest daleka od stabilizacji socjalnej, finansowej, prawnej.
Przybywa rozwodników i związków partnerskich, które łatwo się rozpadają.
Co dzieje się z rodziną, którą wspierają władze?

Tatulowe opowieści

Skończyły się święta, ale nie świętowanie. Mamy co świętować bowiem dzisiejsza niedziela jest Świętem Świętej Rodziny, a więc także odnosi się do tej zwyczajnej ludzkiej rodziny, w jakiej żyjemy. Z tej okazji w kościołach odczytano list Episkopatu Polski  na Niedzielę Świętej Rodziny. http://diecezja.waw.pl/4508   Czytamy w nim m.in. takie słowa:
Młodzi ludzie pytani o ideał szczęścia, niezmiennie odpowiadają, że chcieliby zawrzeć małżeństwo i założyć szczęśliwą rodzinę. Niestety, jak możemy to zaobserwować, z różnych powodów część z nich nie spełnia swoich marzeń, uciekając przed odpowiedzialnością.

View original post 661 słów więcej