Kamienie milowe…

Wymowne wyrazy twarzy…

   Przed 47 laty odbierałem w „Polmozbycie” Lublin wygraną szczęśliwie Syrenę 105. Nie miałem jeszcze prawa jazdy, bo nie planowałem, ani nie marzyłem o samochodzie. Trafiła mi się premia na założoną na nazwisko żony książeczkę oszczędnościową PKO, premiowaną udziałem w okresowych losowaniach jakiejś tam puli naszych rodzimych samochodów.
Gdy już przygotowano dla nas ten wylosowany egzemplarz i wydano go nam z przynależącym ekwipunkiem, to jakoś dziwnie wyglądała mi deska rozdzielcza z okrągłymi szkłami prędkościomierza i zegara, jakimś przełącznikiem i dużym placem wolnego miejsca. Postanowiłem kupić sobie jakąś naklejkę o tematyce motoryzacyjnej, aby to puste miejsce czymś przyozdobić. Wybór padł na kalkomanię przedstawiającą pędzący samochód i napisane po angielsku ostrzeżenie: Uwaga, Kamienie milowe…
Wtedy jeszcze nie wiedziałem co oznaczają te słowa, a gdy się dowiedziałem, to i poczytałem coś na ten temat. Kiedy utrwaliłem sobie tę prawdę, to myślałem o tych kamieniach milowych wielokrotnie, zwłaszcza siedząc za kierownicą. Studiowałem wtedy stacjonarnie i po części zaocznie w odległym o 120 km Rzeszowie i to był niewątpliwie Kamień Milowy mojego życia. Poza tym krótko po odbiorze samochodu przyszła na świat moja druga córka Ania, a w pracy pojawiały się coraz poważniejsze wyzwania z którymi musiałem sobie radzić
i to się udawało.
Każdy może swoje dokonania poszufladkować wynosząc na piedestał swoje „Kamienie milowe” – prawda?
Kamienie, od których wzięła się nazwa powstały w Cesarstwie Rzymskim. Były to starannie wykonane w dobrym i trwałym materiale słupy, ustawiane co milę na drodze z Rzymu do różnych miejsc. Dzięki trwałości i przydatności społecznej przetrwały wieki. Dały również początek dzisiejszemu systemowi oznakowywania dróg. Wszyscy widzimy podczas przejazdu tabliczki z numerem drogi, a na poboczach białe na ogół słupki ustawiane co kilometr. To dawne kamienie milowe pomiędzy którymi, co 100 metrów ustawiane są delikatniejsze, numerowane cyframi od 1 do 9 słupki hektometrowe.
W każdej chwili możemy sprawdzić to, czy jesteśmy na dobrej drodze do obranego celu i  w którym miejscu drogi się znajdujemy.
Słupki nie są trwałe, gdyż najczęściej wykonuje się je z plastiku, ale i to ma swoje praktyczne znaczenie, bo w razie zderzenia z takim znakiem uszkodzenia są minimalne.
Wszyscy to wiemy, a więc… do brzegu, jak mawia moja znajoma.
Pojęcie „Kamieni milowych” przeżywa obecnie w Polsce swój renesans za sprawą sporu pomiędzy polskim rządem, a Unią Europejską na tle stosowanych u nas metod reformujących polski wymiar sprawiedliwości. Nasz rząd stosuje swoje pomysły na uczynienie z sądownictwa narzędzi umacniających władzę,
a Unia stosuje swoje powszechnie uznane zasady państwa prawa służącego obywatelom, a nie władzy. Odwracanie „kota ogonem” stosowane przez nasze władze nie przyniosło uznania prawa do samostanowienia o wewnętrznych rozwiązaniach systemowych, a jedynie ten konflikt zaostrzyło. Znaleziono więc sposób na przecięcie „wrzodu” nieporozumienia poprzez uzależnienie wypłaty środków na Fundusz Odbudowy od praworządności. Tu zamiast przyjęcia do wiadomości nieuchronnej klęski forsowanego przez ministra Ziobrę sposobu zapewnienia nietykalności funkcjonariuszom koalicji rządzącej dalej uprawiano swoją taktykę „Odwracania kota ogonem”. Ziobro 07 utrzymał siebie i swoich paru prominentnych ludzi na stanowiskach za cenę upierania się przy swoim.
Doszło więc do rozstrzygnięć prawnych, które nasi władcy odrzucili.
Wstrzymanie przelewu środków z Funduszu odbudowy i nałożenie kary 1 mln euro za każdy dzień zwłoki w wykonaniu postanowień UE nie przyniosło jednak efektu i przepychanka trwa nadal. Władza potrafi liczyć i doskonale wie jaką kwotę kar sprowadzają na Polskę swym uporem, ale to jednak nie działa. Znacznie ważniejsze jest dla nich utrzymanie koalicji niż praworządność.
Żarna sprawiedliwości jednak mielą… Powoli, ale skutecznie.
Prezydent wysmażył projekt ustawy normujący drażniącą kwestię Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i proces legislacyjny wreszcie ruszył z miejsca. W Unii uznano to za dobry prognostyk i zatwierdzono opracowany przez rząd Plan Odbudowy i Pani Urszula przyleciała, aby to osobiście ogłosić w Polsce. Delikatna z wyglądu, ale twarda w negocjacjach pani Ula nie pozostawiła tym razem nawet cienia wątpliwości wytyczając Polsce drogę do celu (pieniądze) stawiając przy owej drodze owe Kamienie Milowe.
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-batalia-o-sady/fakty/news-kamienie-milowe-czym-sa-i-czy-polska-rzeczywiscie-je-wypelni,nId,6066481#crp_state=1
Teraz każde wiadomości, audycje publicystyczne, wywiady prowadzone z oficjelami koalicji i opozycji, a także ekspertów pełne są pytań o drogę do pieniędzy unijnych. Słuchając wyjaśnień nasuwa się jeszcze więcej wątpliwości niż mieliśmy dotychczas.
Pozostaje też pytanie:
– Czy zasługujemy na taki rząd, który właśnie rozpoczyna kampanię wyborczą jeżdżąc po całym kraju aby wręczać miejscowym notablom tekturowe czeki na pieniądze, które nam blokuje ta „parszywa” Unia?

Inflacja zaufania… Do władzy

Prezes NBP: Stopy nam podrosną… O tak…

Tematem zbliżających się wakacji będzie niewątpliwie INFLACJA.
Co to właściwie jest i dlaczego po paśmie niebywałych sukcesów głoszonych zwłaszcza przez premiera i prezesa NBP spada na nas tak nieoczekiwanie?
Wyjaśnień jest sporo i to zależnych od tego, kto je głosi i w jakiej stacji telewizyjnej nadaje. Najczęściej spotykane jest przekazywane w postaci „komunikatów dnia” uzasadnienie minioną na szczęście pandemią… No i wojną Putina. Nawet w nazwę tego zjawiska wpleciono jego nazwisko, ale to mało szczęśliwy zabieg. Nie łatwo go zapamiętać i wypowiedzieć: Putininflacja
Nasi specjaliści od kreacji bankowego pieniądza nie ponoszą żadnej winy. Wszystko zrobili jak należy i w porę zareagowali. Podnieśli na wyższy poziom stopy i to nie tylko swoje stopy życiowe, ale i te dla nas maluczkich, bankowe. Tym zabiegiem próbuje się przeciwdziałać wzrostowi cen, co dla wielu z nas jest tak racjonalne jak gaszenie ognia benzyną. Jest drogo jak nigdy w ostatnim dwudziestoleciu, a przecież ta hydra wciąż żyje i od tego wzrostu tyje.
Fachowa prasa informuje:
Inflacja w Polsce w kwietniu 2022 osiągnęła poziom 12,4%. GUS podał też, że wobec marca ceny towarów i usług wzrosły o 2%. To więcej niż przewidywano. Analitycy prognozują, że w sierpniu inflacja osiągnie 13%.
Komentatorzy podają to obrazowo. Jeśli 100 proc. rocznych zarobków podzielić przez 12 miesięcy to otrzymamy 8.33… Jest to więc miesięczna płaca, i stanowi 8.33 % płacy rocznej.
Gdyby zatem wskaźnik inflacji osiągał poziom 8.33 %, to oznaczało by to, że jedną pensję nam zżarło to paskudne zwierzę. Wskaźnik inflacji wynosi jednak 12.4 % z perspektywą na dalszy wzrost. A żyć trzeba i płacić rachunki też trzeba. A jeśli jeszcze wzięło się kredyt na 30 lat i podniesienie stóp procentowych wywindowało nasze zobowiązanie wobec banku do dwukrotnie wyższych kwot niż na początku ustalono, to…
Pomoc oferowana dla tych ludzi przez miłościwie nam panujący rząd może trochę odsunąć widmo zapaści finansowej wielu rodzin ale problemu nie zniweluje. Jeszcze raz dowiemy się o tym, że…
 Jaśnie Pan Bank pożyczy ci parasol, gdy jest pogoda, a zażąda zwrotu gdy pada deszcz…
Władza raczej przetrwa do terminu planowanych wyborów, a już widać że mechanizm pozyskiwania poparcia swojego twardego elektoratu będzie taki sam jak w poprzednich kampaniach wyborczych. Sypnie się groszem w ramach już istniejącego programu sygnowanego znakiem „+”, a poza tym będzie się głosić, że: „Nikt nie da wam tyle, ile my możemy wam obiecać”. Jeszcze jedno hasło będzie służyć przekonaniu, że… „Odsunięcie PiS-u od władzy oznaczać będzie klęskę Polski”. Teraz coś z życia:
Miałem potrzebę wykonanie usługi koszenia działki przez rolnika, który kosił po sąsiedzku kawał pustego placu. Wykonał usługę, ale skasował mnie zgodnie z obecnym trendem.
–  „Panie wszystko drożeje. Paliwo coraz droższe, a sprzęt zużywa się szybko i wymiana części zamiennych jeszcze drożej wychodzi rachunki za paliwo – powiedział.
W krótkiej rozmowie jaką odbyliśmy usłyszałem że :
– Panie, nigdy rolnikowi nie było tak dobrze jak teraz. Unia stosuje dopłaty do tego i owego… Kiedy tak było? Człowiek gonił za każdym groszem, zresztą ma pan swoje lata, to pan wie – Powiedział.
– Pan mówi, że w Unii jest lepiej niż przed tym, a rząd podaje, że krzywdę nam robią i zapowiada odejście z Unii – dodałem…
– Panie oni chyba powariowali. Skąd będą pieniądze jak z tej Unii odejdziemy?
– Dodrukują – odpowiedziałem. Dług wzrośnie jeszcze bardziej i będą go spłacać nasze prawnuki.
– Panie, z tym zadłużeniem to jedna wielka ściema. Wszyscy wkoło są zadłużeni i już nie wiadomo kto i komu ma to spłacać. Pan wie co oni z tym długiem zrobią? Na końcu umorzą wzajemne zadłużenia i świat będzie nadal żył tak jak dotąd!!! Nie bój się pan zadłużenia. To tylko cyferki…

   Przyznam ze trochę mnie zamurowało. Śledzę wydarzenia bieżące i nigdzie takiej prognozy jeszcze nie słyszałem. Umorzono wprawdzie nam kiedyś tzw. dług Gierkowski, ale to było jednostkowe wydarzenie wspierające nowe na Zachodzie państwo i to nie za darmo, ale żeby tak wszyscy wszystkim wszystko poumarzali? To byłby chyba cud jakiś.
Widocznie muszę zmienić stację telewizyjną.

P.S.
Szukając w Internecie informacji o inflacji trafiłem na hasło Inflacja Uczuć.
Po przeglądnięciu treści wpisu okazało się, że rzecz dotyczy piosenki zespołu Kult. Przesłuchałem, przeczytałem na spokojnie tekst i oto co się z tego wyłania:
Totalna stabilizacja – Kult
Frustracja rodzi agresję
Sensacja goni sensację
Akcja na wakacjach
Totalna stabilizacja

Kolejna męki stacja
Nowa święta racja
Mózgów masturbacja
Totalna stabilizacja

Uczuć naszych inflacja
Słowami manipulacja
Znowu alienacja
Totalna stabilizacja
Powiedzcie Państwo, czy tekst nie odnosi się do sytuacji w naszym kraju?

Walka o życie

13 maja br.
Jestem rano na Mszy świętej ofiarowanej w intencji zmarłego przed 5 miesiącami naszego wielce szanowanego księdza kanonika Andrzeja Wierzbickiego. Ksiądz celebrans wspomina wydarzenia z tego dnia związane z zamachem na życie naszego Papieża. Ja też odpłynąłem na chwilę do wspomnień z tamtego dnia. Przecież pisałem na blogu o swoich przeżyciach z tamtego dnia. Trzeba do nich wrócić – pomyślałem, aby na nowo odczytać tamte przemyślenia. Jak pomyślałem tak i uczyniłem.
Odczytaliśmy z żoną ten tekst i uznaliśmy, że warto go jeszcze raz przypomnieć. Wyrosło w międzyczasie nowe pokolenie, a spiżowa postać Jana Pawła II przeżywa ciężkie próby weryfikacji jego dorobku i świętości.
Takie czasy…

Tatulowe opowieści

   Na mnie odkąd wróciłem z pracy przypadło najwięcej godzin tego, wymuszonego troska o konia spaceru. Upływały godziny, bez żadnej poprawy. Bardzo było mi żal konia, bo widziałem ból w jego oczach i odruchy sprzeciwu przy nawrotach, a jeszcze większe przy dmuchaniu w tę sondę. Cóż było robić? Doktor kazał, więc trzeba. Dla jego dobra. Czas płynął powoli.

   Tego samego dnia, po południu ? dzisiaj wiemy, że było to po 17-tej, na placu Św. Piotra w Rzymie  rozległy się strzały oddane ręką zamachowca Alego Agcy do naszego Papieża. Już nie pamiętam, czy od razu podano tę informację, czy z pewnym opóźnieniem, jak to w tamtych czasach się zdarzało nadano ten komunikat w Polskim Radio. Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. To było szokujące. Nasz Papież. Nasza dopiero co rozbudzona nadzieja na odmianę losu przez odzyskanie niepodległości została postrzelona w czasie audiencji generalnej. Stało się to…

View original post 655 słów więcej

Załóż rodzinę, weź kredyt i … bądź sobą

Sięgam po ten tekst, aby uwrażliwić młodych, a niecierpliwych na sytuację jaka przytrafiła się tzw. frankowiczom, a ostatnio kredytobiorcom unieszczęśliwionym nagłym podniesieniem stóp procentowych przez Jaśnie Pan Bank Glapinskiego.
Współczuję im, ale przypomnę: To tylko ekonomia… No i polityka, która wszystko chce podporządkować panującym.

Tatulowe opowieści

Ostatnio PiSałem o polityce i po raz kolejny przekonałem się , że nie jest to temat preferowany przez czytelników i komentatorów udzielających się na forach internetowych. Wzięcie mają raczej tematy związane ze zwyczajnym życiem ludzi. Jest to o tyle zrozumiałe, że każdy czytelnik ma raczej dosyć tego czym obdarzają nas media aby jeszcze sięgać po tematykę polityki

View original post 712 słów więcej

Majówka 2022

Po świecie Pracy, święcie Flagi, które obszedłem jak chyba wszyscy (Szerokim łukiem) czekałem na dzień trzeci – obchodzony podwójnie… Jako święto Matki Bożej Królowej Polski i równocześnie Rocznica Konstytucji 3 Maja. Byłem ciekawy akcentów jakie tym razem pojawią się w przemówieniach liderów partyjnych i samorządowych, a także u przedstawicieli kościoła, jako że czasy mamy nad wyraz ciekawe.
Zacząłem od wysłuchania transmitowanej w Polskim Radio mszy świętej z kościoła pw. Świętego Krzyża w Warszawie. Kazanie wygłoszone bardzo składnym językiem skupione było niemal wyłącznie na religijnych aspektach święta Matki Bożej Królowej Polski. Nie było jedna odnowienia ślubów Króla Kazimierza poczynionych w 1656 roku we Lwowie TU:
Byłem nieco zdziwiony, ponieważ co roku są one odnawiane, a wierni w stosownych miejscach mówią zgodnie: Przyrzekamy.
Spotkałem to powtórzenie przyrzeczeń w naszym kościele i wtedy pomyślałem o swoim tekście dotyczącym obchodów Majowych świąt jakie udostępniłem w tym czasie na swoim koncie Facebooka i na blogu. Wprawdzie stare to teksty, ale w tym względzie akurat bardzo na czasie. Blogowe wspomnienie
Kazanie było religijno – historyczne, a zatem i państwowe.
Na zakończenie lud z całą mocą odśpiewał rytualne już : Boże coś Polskę…
Mnie znów naszło wspomnienie czasów, kiedy śpiewaliśmy w uniesieniu Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie…A co odważniejsi unosili przy tym palce ułożone w kształt litery V – jak Victory. Na szczęście nie ma już potrzeby dokonywać takich demonstracji.
Na akademię ze względów zdrowotnych nie poszedłem, chociaż było mi trochę żal tego odstępstwa.
   Wychodząc z kościoła wymieniłem ze znajomymi  parę opinii na temat święta i okoliczności w jakich przychodzi nam je przeżywać .
Gdy wsiadłem do samochodu i włączyłem radio to z ustawionym w nim programie I usłyszałem piosenkę w wykonaniu Maryli Rodowicz z refrenem w sam raz na taki czas: https://www.youtube.com/watch?v=btMW_Sb63Ps .
Warto na spokojnie przeczytać jeszcze raz znanym niemal wszystkim tekst: Tango na głos, orkiestrę i jeszcze jeden głos – Grzegorz Tomczak piosenka z 1989 roku, co ma tu dodatkową wymowę.

Było ciemno więc niewiele też widziałam
I pamiętam też niewiele
Było ciemno wiem, że z pochyloną głową stałam
Tak jak stoi się w Kościele
A więc stałam nie widziałam było ciemno lecz słyszałam
Wciąż ten głos ten głos, ten głos, ten głos…
Podejdź bliżej więc podeszłam
Jak skruszony obywatel do przedstawiciela władzy
Podejdź bliżej już wiedziałam
Że ucieczka błyskawiczna tu niczemu nie zaradzi
Więc podeszłam posłuchałam było ciemno lecz słyszałam
Wciąż ten głos ten głos ten głos ten głos
To nie wróg był bo głos cichy i subtelny
Ale polski i nieskazitelny
To nie wróg był ten by zaraz mnie zapytał
Czy mój światopogląd celny
Więc to nie był wróg na pewno bo nad głową tuż nade mną
Usłyszałam ten głos, ten głos, ten głos, ten głos…

Ty to masz szczęście
Że w tym momencie
Żyć ci przyszło
W kraju nad Wisłą
Ty to masz szczęście
Twój kraj szczęśliwy
Piękny prawdziwy
Ludzie uczynni
W sercach niewinni
Twój kraj szczęśliwy

Było ciemno więc nie mogłam stwierdzić
Komu pomyliły się epoki lub stulecia
Było ciemno może to Mickiewicz jaki
Bo tak zgrabnie romantyczną wiarę krzesał
Trochę niezorientowany bo w tym kraju tak kochanym
Dawno nie był już widziany
Może Norwid bo coś plótł
Że łza gdzie znad planety spada i groby przecieka
Ale skąd by skąd by wiedział
Że na jego słowa ktoś tu jeszcze może czekać
Teraz w modzie nie Norwidy filozofio okryjbidy
Więc czyj ten głos ten głos ten głos ten głos
Było ciemno sama nie wiem
Jak do domu wprost doszłam i do siebie
Było ciemno a ja czułam się jak w niebie
I dlaczego nie wiem nie wiem
Z pochyloną głową stałam wierzcie ja nie zwariowałam
Lecz jak dziecko powtarzałam na głos na głos na głos

Ja to mam szczęście
Że w tym momencie
Żyć mi przyszło w kraju nad Wisłą
Ja to mam szczęście
Mój kraj szczęśliwy
Piękny prawdziwy
Ludzie uczynni w sercach niewinni
Mój kraj szczęśliwy…
Słuchałem i wzruszałem się tymi słowami. Czy ja faktycznie mam takie szczęście, że w tym momencie…???
Jeśli pomyśleć o Ukraińcach, to oni, obecnie na pewno nie mają szczęścia przemknęło mi przez myśl…
Czy młodsi ode mnie, w tym moje dzieci też mają szczęście z tego powodu, że żyją w tym momencie??? A Ojczyzna nasza… „nękana przez Unię Europejską karami za brak praworządności” jak twierdzą rządowi eurosceptycy jest krajem o jakim śpiewała Maryla?
Mój kraj szczęśliwy
Piękny, prawdziwy
Ludzie uczynni w sercach niewinni
Mój kraj szczęśliwy…
Ludzie okazali się uczynni i w sercach niewinni, bo otworzyli swe serca i domy przed uciekinierami co zainspirowało prezydenta RP do wypowiedzenia paru bardzo ciekawych zdań, które z pewnością będą długo w obiegu.

Każdy świętował tak, jak potrafi i jak lubi, a czy tak samo jak ja???
Tego spodziewam się dowiedzieć w dyskusji

Majowe święta

Jak co roku
w świąt natłoku
myśli parę
na mój użytek i moją miarę

Tatulowe opowieści

1, 2, 3 maja, to triada trzech świąt, jakie mamy okazję przeżyć w typowy dla siebie sposób. Wszystkie te święta są mocno kontestowane, bo w odbiorze społecznym nie zasługują na jakieś szczególne traktowanie.
Dzień 1 Maja zwany Świętem Pracy stracił sens wraz ze zmianą ustroju, a mimo tego jest nadal świętowany pod zastępczymi hasłami. Dzisiejszy świat pracy ma się o co upominać, bo prawa pracownika są często deptane, w tym np. prawo do godziwej pracy, czy ochrony pracy i płacy. Wielu pracowników jest zastraszanych utratą pracy i w ten sposób zmuszanych ze szkodą dla siebie do odstępowania od norm pracy, czy też norm obciążeń pracą. Dlaczego nie wykorzystują tego dnia, aby się upomnieć o swoje prawa? Trudno pojąć.
Dzień 2 maja uczyniono Świętem Flagi, co miało podnosić znaczenie symboli narodowych w jednoczeniu się społeczeństwa wokół sztandarów, hymnu i patriotycznych pieśni.
– Czy osiągnięto zamierzony cel?
– Czy jest w ogóle…

View original post 716 słów więcej

Na Sanctus – łubudu! Tradycje świąteczne w Bogorii

Kiedyś w Bogorii strzelano w czasie nabożeństw z pistoletów sygnałowych według zasad opisanych w tekście,
Niestety tradycja podtrzymywana używaniem petard hukowych również upadła. Moim zdaniem szkoda, bo to wiekowa tradycja .
Ciekawe czy znajdzie się ktoś, kto chciałby odszukać stare pistolety
i poprowadzić reaktywację ,,,

Tatulowe opowieści

   Ludowi przepowiadacze pogody posługują sięróżnymi schematami prognoz. Na najbliższe dni mamy zapowiedź: Jaka Palmowa – taka Wielka. Niedziela oczywiście. A ściślej pogoda w tę szczególnie ważną dla katolików Wielką Niedzielę jak i pozostałe dni Triduum Paschalnego.

   Skoro wybuchła wiosna i z dnia na dzień stało się tak pięknie, a niektórzy już narzekają, że jest zbyt gorąco, to jest i szansa na piękną pogodę w święta. Podzielę się dzisiaj wspomnieniem jakie towarzyszy mi od dzieciństwa, a związane jest z Bogorią, gdzie się urodziłem i wychowałem. Nigdzie nie spotkałem takich zwyczajów jakie były kultywowane u nas, od niepamiętnych czasów.

View original post 900 słów więcej

Wśród wszystkich spraw ważnych liczy się jedna, a jest nią WIOSNA

Po uroczystościach związanych z 5 – tą rocznicą katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem również udostępniałem tekst z przerwanych uroczystości w Staszowie na wieść o roztrzaskaniu się samolotu rządowego na starym lotnisku w Smoleńsku.
Zapraszam do tamtego tekstu i dyskusji jaką wywołał.
Dzisiaj, gdy życie dopisało kolejne 7 lat straconych na badanie okoliczności katastrofy przedstawiono raport, z którego nic nie wynika. Mamy zatem zapowiedź kolejnych lat oczekiwania na udowodnienie postawionych tez i rozliczenie sprawców „zamachu”.
Jak to się zakończy?

Tatulowe opowieści

Wśród wszystkich spraw ważnych i jeszcze ważniejszych liczy się jedna, a jest nią WIOSNA. Do takiego wniosku doszedłem po długim rozmyślaniu nad tym jak odnieść się do obchodzonej właśnie piątej rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem. Tamtego dnia przypomniałem wprawdzie swój opis przeżyć z tego tragicznego dnia zamieszczając link do mojego tekstu napisanego 10 kwietnia 2010 roku: https://tatulowe.wordpress.com/2010/04/10/przerwane-uroczystosci/
Tamten tekst kończyłem jak następuje:
Dzisiejszy tragiczny wypadek pod Smoleńskiem, niosący niespotykaną w świecie skalę jednoczesnej śmierci tylu ważnych przedstawicieli aparatu państwowego, zwróci uwagę świata na Katyń i już nikt nie będzie zaprzeczał faktom mordu elity narodu oraz bezbłędnie wskaże sprawców tej naszej narodowej tragedii.
My sami z powodu tej tragedii przenieśliśmy się do zupełnie innej rzeczywistości. Jakie będzie nasze jutro?.

View original post 775 słów więcej

Zapisywać, czy nie… Oto jest pytanie?

Przeglądając, jak co rano moje konto Facebooka dostrzegłem udostępnioną powyżej sentencję. Wydała mi się ciekawa , ale nie na tyle, aby ją zapisać i skopiować do swego zbioru. Pochodziłem sobie z tym odkryciem przez dzień cały zastanawiając się nad grą słów, dzięki którym to spostrzeżenie trafiło do księgi Złotych Myśli w kategorii Lawina Śmiechu. Wątpię w to, że Sokrates, czy Platon miał coś wspólnego z odkryciem potrzeby zapisywania ulotnych przecież myśli, ale i tak zwyczajnie, z robieniem praktycznych notatek, które mogą się kiedyś przydać. Wszyscy przecież wiemy, że pamięć ulotna jest i ta przypadłość dotyczy nie tylko ludzi starych.
W dziale zaopatrzenia największych firm gromadzi się co roku odpowiednią liczbę materiałów biurowych w postaci kalendarzy, notatników, papierowych arkusików we wszystkich krzyczących kolorach  przyklejanych wprost do biurka, czy ekrany komputera na, których pracownicy zarządu zapisują ważne dla siebie i firmy informacje. Biurka, ale i teczki, czy torebki wyposażane są w organizery pomagające w zapamiętywaniu ważnych informacji. Każdy telefon posiada wbudowane notatniki i dyktafony, bez których trudno byłoby radzić sobie w pędzącym po wariacku życiu.
Nie wstydźmy się więc zapisywania, a później sięgania po notatkę zrobioną w takiej formie jaka nam najbardziej odpowiada.
Ja robię to od lat. Kartki, karteluszki zalegające dno szuflady, zeszyty grubiejące w czasem od wklejanych karteczek czekają na odkrycie tego, co kiedyś mnie zaciekawiło i o czym zamierzałem coś napisać na blogu, czy na Facebooku.
Jeśli nie skorzystam z tych zapisków, to nie sprawię nimi kłopotu, bo wiem jak szybko palą się w piecu.

Międzynarodowy Dzień Bez Kłamstwa? A może i bez kłamczuchów?

Gdy usłyszałem w radio o tym dniu, to się zamyśliłem głęboko.
Przyszło mi na myśl pytanie skierowane kiedyś do premiera naszego kraju:
– Jak żyć panie premierze?
Inny to był premier i to niekarany za kłamstwo wyborcze. Rysowany bez długiego nosa, który jak pamiętamy z dzieciństwa zdradzał Pinokia zawsze wtedy gdy skłamał.
Oto co znalazłem w kalendarzu świąt nietypowych pod datą 28 marca 2022 r (Kalbi.pl)
W życiu zdarzają się sytuacje, kiedy uznajemy, że lepiej skłamać, aby np. nie ponieść konsekwencji za czyn zabroniony, albo kogoś nie urazić. Międzynarodowy Dzień Bez Kłamstwa zwraca uwagę na to, że najlepiej żyć uczciwie, ponieważ nieprawda prędzej czy później wyjdzie na jaw i może mieć przykre konsekwencje.

Zaglądnąłem do Internetu, aby upewnić się co do historii i kariery terminu Fake news. Jest co czytać. Każdy może sam to sobie wygoglować i upewnić się co do tego, że kłamstwo ma tak długą historię jak ludzkość, a fake news – czyli post prawda jest młokosem, prawie takim jak Internet.
Moją uwagę zwrócił komentarz usłyszany w TVN 24, a dotyczący rosyjskiego generała Gierasimowa, twórcy koncepcji nowego podejścia do wojny zwanej Doktryną Gierasimowa.
Oto główne założenia podejścia do tematu WOJNY.
Doktryna nazwana od jego nazwiska odwraca dotychczasowe prawa wojny. Na łamach „Politico” pisała o niej Molly McKew:
 „To wizja wojny, z zaangażowaniem hakerów, mediów, biznesmenów, przecieków informacji, fałszywych wiadomości oraz z wykorzystaniem zwykłych i asymetrycznych środków militarnych. Dzięki internetowi i mediom społecznościowym możliwe stało się to, o czym radzieccy specjaliści od wojny psychologicznej mogli tylko marzyć – odziaływanie na politykę wewnętrzną wroga tylko za pomocą informacji. Doktryna Gierasimowa rozbudowuje nowe narzędzia, dzięki czemu metody niewojskowe nie tylko wspomagają działania militarne, ale stają się podstawowym sposobem osiągnięcia zwycięstwa. Same stają się działaniami wojennymi”.
Przewrót, którego dokonał Gierasimow, polega na tym, że zamiast wojny jako kontynuacji polityki, jak to chciał widzieć Carl von Clausewitz, Gierasimow sprawił, że stała się ona elementem polityki. W tej wizji wojna toczy się cały czas, nigdy nie ma pokoju – jest tylko kwestią okoliczności, jakie narzędzia w danym momencie zostaną wykorzystane. Nie ma już rozróżnienia na wojnę i pokój, na poziom taktyczny czy strategiczny, rozdzielenie na sfery cywilne lub wojskowe. Zanika różnica między internetowym trollem, załogą czołgu czy dyplomatą – oni wszyscy są jednocześnie spójnym zasobem operacji. Operacji, która ma siać niepewność co do intencji, zastraszać, dokonywać rozłamu w opinii publicznej – bez wystrzału paraliżować możliwość reakcji. Podkreślenie moje.
https://kulturaliberalna.pl/2022/02/22/sienkiewicz-czego-zachod-nie-rozumie-czyli-doktryna-gierasimowa/
Autor tej rozprawki daje nam proste narzędzie niezbędne do oceny tego, co się dzieje u naszych sąsiadów i pomiędzy nimi. Znając tę doktrynę łatwiej zrozumiemy co stało się w Ameryce (Trump), we Francji, u nas choćby w wyborach jakie mamy za sobą , a i tych co przed nami z rolą kłamstwa stosowanego w kampanii wyborczej dla uzyskania przewagi.
   Nie trzeba sięgać daleko, aby zastanowić się do czego wykorzystano w Polsce „Katastrofę smoleńską”, „Ośmiorniczki”, podsłuchiwanie polityków w restauracji „Sowa i przyjaciele”, retorykę związaną z „Polską w ruinie” i wieloma innymi narzędziami walki, nie tylko wyborczej zresztą.
Przypomnijmy sobie jak władza przyłapana na kłamstwie obeszła się z aferą heiterską w swoich kręgach, z wszechogarniającym nepotyzmem, zawłaszczeniu państwa do własnych celów partyjnych, korupcją polityczną zapewniającą większość sejmową, praworządnością, podsłuchiwaniu obywateli w systemie Pegasus, skrzynką e-mailową Dworczyka i mnóstwem innych dowodów wykroczeń przeciw prawu i zwykłej przyzwoitości.
Czy tu wystarczy stosowana przez dzieci zasada: A ty to niby jesteś lepszy???
Wciąż za wszystkie niepowodzenia obwinia się Tuska i jego ekipę rządową, a także wyciąga się jakieś nowe świństwa mające w założeniu przykryć swoje wpadki.
Kłamstwo, manipulacja, dezinformacja zawsze były narzędziem wojny. Post prawda króluje wokół, a Internet i służalcze media stały się potężnym narzędziem wpływu. To dlatego społeczeństwo rosyjskie wciąż popiera swojego silnego przywódcę i dobrze mu życzy wierząc, że wszystko co robi, to czyni dla nich i dla „Mateczki Rosji”. „Jest mądrym człowiekiem i wie co robi” – powiada babuszka w telewizyjnym sondażu. Matka nie wierzy swojemu dziecku telefonującemu z Ukrainy z opisem działań Krasnoj Armii.
To zachodnia propaganda – powiada i ubolewa nad zmanipulowanym dzieckiem.
W najbliższą niedzielę będziemy świadkami wyborów na Węgrzech. Niezależnie od tego kto wygra warto przypomnieć sobie zawołanie naszego lidera po swoich przegranych wyborach. Był tak zafascynowany Orbanem że wygłosił swoje credo:
– Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy mieli w Warszawie Budapeszt – mówił Jarosław Kaczyński po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów w 2011 roku.
 – Prędzej czy później zwyciężymy, bo po prostu mamy rację – dodał prezes PiS. Niedługo w Warszawie będzie Budapeszt! – powtórzył z naciskiem.
Właśnie mija 11 lat od tamtego momentu. W Polsce zdążono skopiować wszystkie rozwiązania genialnego Orbana. Czy to wystarczy aby zwyciężyć po raz kolejny?