Przyjaciel pies miał na imię Agis

1 lipca to Dzień Psa.
Naszły mnie w związku z tym wspomnienia mojego przyjaciela Psa jaki pojawił się w naszej rodzinie za sprawą wyboru jakiego wtedy dokonał. Było nam dobrze ze sobą. Czasem jednak uciekał i szukał swego dawnego pana na parkingu pobliskiego zakładu wulkanizacyjnego, gdzie go porzucono.
Przy czytaniu tego tekstu wspomniałem znajomego blogera o nicku @Klater, który wzruszająco wspominał swojego psa, a sam już kilka lat temu pożegnał się z nami. Kiedy i na mnie przyjdzie pora, to kto będzie mnie wspominał wyciągając na światło dzienne dawne opowieści?
Mam nadzieję, że dzięki mojemu wspomnieniu Agisa ktoś z Państwa zechce podzielić się swoimi wspomnieniami

Tatulowe opowieści

Taki był, gdy się do nas wprowadził

 

Panowie prowadzący w TVN 24  Szkło kontaktowe przed paroma dniami przypominali sobie na antenie różne nasze powiedzonka z psem w tytule. O dziwo znaleźli kilkanaście takich powiedzeń, a przecież nie wyczerpali tematu. My sami też moglibyśmy dodać do powiedzeń typu: Pies ci mordę lizał; Pies z tobą tańcował; Psia krew. Zeszedł na psy… sporo innych o bardzo pozytywnym wydźwięku. Dla przykładu Sztaudynger:
Tę prawdę poznajemy z wiekiem,|
Nie każdy pies jest psem, nie każdy człowiek człowiekiem
.
– „Pies jest jedyną istotą na świecie , która bardziej kocha Ciebie niż samego siebie”./J. Billings /
– „Na początku Bóg stworzył człowieka, ale widząc go tak słabym, dał mu psa” – /Alfons Toussenel/
– „Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował”./ D. Bruce
– „Ten kraj szczęśliwy ……

View original post 548 słów więcej

7 uwag do wpisu “Przyjaciel pies miał na imię Agis

  1. Wojciech Wilanoski pisze:

    A nasz pies Homer , przybył do Wrocławia 5 lat temu , notabene z okolic Kielc. Został adoptowany prze fundację wyszukującą maltretowane czworonogi . Ponoć znaleziono go przywiązanego w lesie do drzewa.Na początku był naprawdę zestresowany. Kiedy przed spacerem brało się smycz aby go mu zapiąć na obroży popuszczał mocz , chował się też i szczekał na ludzi w dresie z kapturem na głowie.i minęły długie miesiące a nawet lata ,żeby jego zle doświadczenia się zatarły.W międzyczasie córka wyszła za mąż i wyjechała z mężem do Szwecji.A Homer z nimi . Przyznam ,że często żartujemy ,że pies też może zostać emigrantem i wyjechać z dzikiego kraju , ponoć bardzo katolickiego …. W nowym miejscu , niewielkim 5 tys miasteczku świetnie się odnalazł . Zna wszystkie zwierzaki, wyprowadzane w okolicy i ich właścicieli. W zimie często kica przez zaspy gdyż nie starcza mu długości łap dla sypkiego śniegu, wiosną latem i jesienią obowiązkowa kąpiel w jeziorze 300 m od domu.A na koniec ciekawostka czyli ma profil na instagramie gdzie można poznać go bliżej: https://www.instagram.com/homerthehunkydog/

    Polubienie

  2. agnecha pisze:

    Nie wyobrażam sobie domu bez psa. W domu rodzinnym przez całe moje dzieciństwo przewinęło sie kilka psów. Większość z nich to były przybłędy, bezdomne psy, które akurat nasz dom wybrały. Był Murzyn, który odprowadzał i przyprowadzal nas ze szkoły (sam, nie wiem skąd wiedzial o której godzinie).I długowłosy jamnikowaty wesoły Kuba co tak pilnował naszych rowerów na mieście, ze nikt nie mógł podejść. Był cudowny nowofunlad Maks i Flora jego „panna”, ale nie postarali sie i dzieci z tego nie było 😉 (ze względu na warunki musieliśmy oddać je w dobre ręce :(). I Szpuncik, niesamiwity pies i towarzysz Taty. Potrafił zostać w otwartym aucie z torbą pełną kiełbasy i innych rarytasów i nie ruszyć tego. Oczywiście nie było mowy by ktoś cos nam zrobił. Obrońca na całego 😀 i towarzysz zabaw (wszystkie sie bawiły, broniły). Jak już było z nim źle, po prostu sam odszedł gdzieś i zniknął. Długo Tato go szukał. U siebie już miałam Perłę i Jej szczeniaki, kundelka Fafika, i Karmela – szybkiego jak torpeda(raz niemal mnie przymroczyl jak wybiegł zza krzaków, a ja akurat tam pieliłam, nigdy w życiu nikt mi tak nie przyłożył jak ten pies 😉 Ale jemu tez nic sie nie stalo, trochę sie wystraszył) był piskliwy ponad wytrzymałość moją i sąsiadów, musiałam go oddać sołtysowi z sąsiedniej wsi, bo takiego.. głośnego chciał. Był taki, że nie wyszedł za bramę choć była otwarta i szczekał zawziecie, gdy ktos przechodzil. Ald nigdy nikogo nie ugryzł. Teraz mam Kajtka. Jak był malutkim szczeniakiem (!) był taki agresywny, ze Teść musial specjalnie po klatkę pojechać, bo nie dało sie go za pazuchę wziąć (malutki szczeniak, uwierzysz?) Agresywność do obcych mu została, ale dla nas jest potulny jak baranek. I wesoły.. Nie wpuści nikogo obcego jak nas nie ma. A nawet przy nas musimy go albo zamknąć albo pilnować. Fajnie sie wraca do domu. On zawsze przywita, zamerda ogonkiem, z radością podskoczy. Weź nie miej pieska. Nie wyobrażam sobie.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.