Tajemnice kuchni

Pracując w szkole zawodowej uczyłem między innymi towaroznawstwa. Wspominałem tu na blogu przygodę z uczniem, który zaliczał przedmiot i nie miał pojęcia skąd się biorą tkaniny lniane, a nawet sam len. Co dopiero mówić o pozyskiwaniu włókna lnianego i wytwarzaniu z niego tkanin. Posłużyłem się wtedy bajką „Jak to ze lnem było”. TU LINK
Zajęcia z towaroznawstwa żywności nasuwały inne okazje do refleksji. Słuchacze na ogół nie wiedzieli jak i z czego produkuje się na przykład wędliny, czy wyroby wędliniarskie. Zwykłe objaśnienie tego procesu przynosiło reakcje typu:
– Niech pan przestanie, bo nigdy nie wezmę tego do ust!!!
– To co mamy jeść, aby nie truć się ulepszaczami, wypełniaczami i temu podobnymi świństwami???
Tematy związane z fałszowaniem żywności lub nie przestrzeganiem zasad technologii i dobrych praktyk mobilizowały do pytań typu:
– To nikt tego nie kontroluje?
– Nie ma kar dla takich producentów?
 Oczywiście wyjaśniałem jak mogłem najlepiej z podkreślaniem zasady:
– Obywatelu, nie wierz zwodniczej reklamie, sam zapewnij sobie zdrową żywność. Uprawiaj warzywa i pozyskuj owoce z własnych ogródków lub kupuj u znanych i sprawdzonych producentów. Czytaj etykiety, sprawdzaj skład produktu i datę przydatności do spożycia. A jak cię mimo tego oszukają, to postaraj się o to, aby to był ten ostatni raz…
Klient może zwolnić z pracy każdego producenta, wystarczy, że będzie kupował u sprawdzonej  konkurencji – jak mawiał tuz amerykańskiego biznesu.
Całe to nawiązanie do tematu ma posłużyć pewnym skojarzeniom.
Wszyscy wiemy, że kuchnia nie jest najlepszym miejscem, do którego zaprosimy swoich gości. Mielibyśmy splątane ręce, a nogi pewnie same by się nam plątały, gdyby goście widzieli jak pracujemy, jak smakujemy i doprawiamy potrawy itd.
Co wszyscy robimy? Ukrywamy starannie nasze tajemnice i ewentualne pochwały kwitujemy słowami: spécialité de la maison – co znaczy po naszemu tyle co specjalność zakładu.

Pomijam – podobno narodową cechę naszych pań nie znoszących pochwał przy stole, gdyż to one pierwsze powiedzą gościom co im się nie udało, że to nic szczególnego, lub w inny sposób pomniejszą swoje zdolności, zasługi itd.
Kuchnia jest zatem pase i to wszędzie. Nawet w polityce.
Zdjęcie rozbawionego prezesa na wstępie pochodzi z 2015 roku i miało być aluzją do podsłuchanych w restauracji „Sowa i przyjaciele” rozmów prowadzonych przez przedstawicieli ówczesnej władzy, a dzisiejszej opozycji, którzy nie zdając sobie sprawy z zamontowanych podsłuchów gadali sobie nie zawsze prywatnie, posługując się swoim (knajackim – jak to mawiał pan prezes) językiem. Czy tylko wulgaryzmy były celem podsłuchu? Na pewno nie. Celem było przejrzenie sekretów tzw. kuchni rządzenia. Wszystkie podsłuchane informacje wykorzystano w kampanii wyborczej, aby totalnie pognębić konkurenta i wygrać wybory. I wygrali jak wiemy, lub dowiemy się wkrótce (?) z nowego przedmiotu wprowadzonego do szkół, o wdzięcznej nazwie: HIT, czyli Historia i teraźniejszość.

Aktualnie HIT -em są emaile z otwartej skrzynki Michała Dworczyka szefa kancelarii premiera, z których dowiadujemy się jak wyglądała kuchnia rządzenia w wykonaniu PiS przed dwoma laty. Wstydliwe materiały powstały rzekomo w jednym z krajów bliskiego nam Wschodu i służą imperialnym celom Rosji.
Śmiechu warte są te tłumaczenia. Nie tylko te przecież, bo sprawa programu szpiegującego Pegasus jeszcze ciekawiej się zapowiada.
Czy zostanie kiedyś wyjaśniona???
Śmiem wątpić.

40 uwag do wpisu “Tajemnice kuchni

  1. Ultra pisze:

    Do kuchni politycznej dołożę zapisany pasztecik, że poczet królów musi być uzupełniony o J. Kaczyńskiego, który w prostej linii pochodzi od B. Chrobrego, co jest już udowodnione.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

  2. A na deserek podam przypuszczenie o możliwym obowiązku prezentowania w salach lekcyjnych portretów współczesnych,śmiałych reformatorów szkolnictwa. Przynajmniej w Małopolsce jest to prawdopodobne.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Zastanawiam się, jak zwolnić z roboty producentów kiełbasy, albo bardziej pasztetu, jeżeli na rynku dominują dwa podmioty, które wspólnie pilnują, by nie dopuścić do niego konkurentów (którzy i tak oferują towar niewiele lepszy).

    Polubienie

    • Tego nie wiem, bo nawet nie znam owych podmiotów.
      Liczyłem na to, że istnieją instytucjonalne bariery przekrętów, aż do czasu, gdy dziennikarz zatrudnił się w rzeźni, gdzie przerabiano tusze chorych, a nawet padłych zwierząt. On to nagrał i upublicznił. Bardzo nadwyrężony został wizerunek Polski jako producenta zdrowej żywności. Wcześniej było odświeżanie wędlin ze zwrotów i inne wpadki.
      Ja kupuję wędlinę z uboju gospodarczego w nadziei na to, że przetwórstwo takie jest wolne od nastrzykiwania mięsa polepszaczami i wszelką chemią

      Polubienie

      • Myślę, że ten pozytywny wizerunek Polski i polskiego rolnika mógł nigdy nie być prawdziwy – może po prostu uwierzyliśmy we własną propagandę. A może na Zachodzie było jeszcze gorzej (bo bardziej masowa hodowla)?
        A podmioty, o których pisałem, są bardzo dobrze znane, bo miałem na myśli kiełbasę wyborczą i polityczny pasztet – taka trochę nieudana metafora. 😉

        Polubione przez 1 osoba

      • Te dwa gatunki są akurat produkowane produkowane zgodnie ze sztuką, bo spełniają swą rolę i przynoszą kolosalny dochód..
        Dajemy się oszukiwać i przedłużamy żywot tych, co zajmują się produkcja

        Polubienie

  4. Martinus pisze:

    Eee, dlaczego mówicie Panowie, że czasy są nieciekawe. Wręcz przeciwnie. Przyszło nam żyć w ciekawych czasach – i w tym właśnie problem. Ponoć były takie kraje (a kto wie, może nadal jeszcze kilka by się znalazło), w których obywatele zapytani na ulicy, nie potrafili powiedzieć, jak nazywa się ich premier, albo jak ma na imię prezydent, lub kto jest ministrem skarbu, zdrowia, edukacji, czy innego resortu. Nie wiedzieli, bo te nazwiska nie miały możliwości utrwalenia się w pamięci. Urzędnicy owi wykonywali swoją pracę w prawidłowy, rzetelny sposób, nie było afer, nie było ostrych sporów politycznych, niczyje nazwisko nie wywoływało żywszych emocji – to i nie zapadało w pamięci. Pracowały sobie te mróweczki po cichu, państwo funkcjonowało sprawnie. Żadnych ekscytacji. Nuuuda. Można by powiedzieć, że nuda w polityce jest potwierdzeniem szczęścia obywateli. A u nas – niestety, jest coraz… ciekawiej. I pęcznieją nam karty historii od niepotrzebnych wydarzeń.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Ultra pisze:

    Najbardziej traci kultura i oświata, a sam pisałeś, Tatulu, że tak będzie, jak sobie młodzież wychowamy (Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie).
    Serdeczności zasyłam

    Polubienie

  6. Antoni Relski pisze:

    Pamiętasz tę piosenkę Maryli Rodowicz- Kiedy się dziwić przestanę ?
    Słowa Jonasz Kofta, a dalej jest tak : Kiedy się dziwić przestanę, kiedy się dziwić przestanę , Będzie po mnie, będzie po mnie. I tego się strasznie boję, bo powoli przestaję się dziwić.
    Pozdrawiam po latach

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.