Rzeka wspomnień…

W poprzednim opowiadanku zawarłem przedświąteczne przeżycia i wywołane nimi refleksie z emigrantami i emigracją w tle. W czasie świąt i w okresie dzielącym nas od Nowego 2022 roku okazało się, że temat jednak nie zszedł z wokandy, chociaż na pograniczu z Białorusią coś się wyraźnie zmieniło. Niemal ustały ataki migrantów na polską granicę i nad tematem zapadła cisza. Może dzięki przykryciu jej nowymi rzucanymi „|ludziom na pożarcie” tematami jak Lex-TVN oraz śledzeniem obywateli będącymi przeciwnikami politycznymi obecnej władzy przez oddane jej służby specjalne z użyciem systemu PEGASUS. Były jeszcze inne przykłady takich przykrywek, ale nie o tym chciałem pisać.
Moja wnusia Marysia spędzająca z rodzicami święta u nas w domu, cały czas intensywnie pracowała kontynuując naukę w stylu zdalnym i przygotowując się do olimpiady przedmiotowej z języka polskiego jaka ma się odbyć na początku stycznia w jej okręgu szkolnym. Przeczytała w tym czasie kilka wybranych książek, a jej tato zadbał również o materiały filmowe, które mogą się przydać w przygotowaniach. Do tematów związanych z losami Polaków rozrzuconych po całym świecie należała rozmowa z dziadziem, czyli mną, który na emigracji w Chicago przeżył dwa i pół roku, wzbogacona wspólnym oglądaniem jednej z najbardziej znanych sztuk Sławomira Mrożka „Emigranci”, w interpretacji Kazimierza Kutza. Dodam tylko, że sztuka należy do Złotej Setki Teatru Telewizji, a kreacje bohaterów Zbigniew Zamachowski i Marek Kondrat to istne mistrzostwo aktorstwa. Scenariusz równie genialnie odzwierciedlał życie polskich emigrantów. Dla mnie było to duże przeżycie. Po wielu latach od powrotu, w czasie których rzadko wracałem do wspomnień, wszystko odżyło z dawną ostrością. Już w czasie oglądania zaskakiwało mnie trafne uprzedzanie wypowiadanych przez aktorów kwestii i interpretacja ich zachowań, co robiło wrażenie na współoglądających. Postawienie mnie w roli „konsultanta” tego fragmentu z życia emigrantów zobowiązywało mnie do próby wyjaśnienia wnusi zawiłości związanych z czasem przedstawionym w sztuce. Okazało się, że wyjaśnienie dzisiejszej nastolatce samej przyczyny masowej przecież i nie zawsze samodzielnej emigracji w latach słusznie upadłego PRL nastręczało mi trudności, a co dopiero wyjaśnienie innych kwestii. Robiłem co mogłem i mam wrażenie, że jeśli spotka się z takim pytaniem, to poradzi sobie z odpowiedzią.

Ja pozostałem jednak we wzburzeniu myśli i emocji ogarnięty własnym rozpamiętywaniem swoich doświadczeń.
Dodam tylko, że nie tylko stuka „Emigranci” była tego przyczyną. Sięgnąłem jeszcze do innych materiałów, w tym do filmu pt. „Szczęśliwego Nowego Jorku” LINK  
Film zrealizowano w1997– w tandemie Edward Redliński Janusz Zaorski, przy czym scenariusz oparty został na „Szczuropolakach” Redlińskiego.
Tu pokazano równie realistyczny obraz losu naszych ludzi próbujących znaleźć sobie miejsce w realiach Nowojorskiego Greenpointu, aby zrealizować plany z którymi tam przyjechali.
Tego nie da się opowiedzieć w sposób sucho przedstawiający opis zdarzeń, czy losów poszczególnych bohaterów. To trzeba opowiadać w kontekście ich poziomu intelektualnego, kulturowego, czy socjalnego osiągniętego w Polsce i wpływów środowiska w jakim się znaleźli w nowym, zwykle wrogim otoczeniu.

„Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono…” – Napisała niegdyś Wisława Szymborska i te słowa stały się definicją człowieczeństwa. Początkowo zadziwiają nas swą przemyślnością i błyskotliwością, aby po chwili wywołać w nas pewnego rodzaju niepokój o nas samych. Bo zdanie to uzmysławia nam, że w ogóle nic o sobie nie wiemy. Takiego odkrycia doświadcza prawie każdy emigrant przymuszony przez okoliczności do dziwnych, a bywa że i wynaturzonych zachowań. Chyba nigdzie tak ostro jak w książkach poświęconych życiu na emigracji nie ukazano różnic i kontrastów zachodzących pomiędzy ludźmi, którzy dobrali się tam w jakieś zespoły ludzkie, aby wspólnie zamieszkać, bo to taniej, bo bardziej bezpiecznie, bo …
Może się komuś udaje przeżyć bez większej traumy czas pobytu za granicą, ale równie wielu wraca poranionych z bagażem przeżyć wystarczającym do wspominania na całe pozostałe życie. Bywa, że nie wracają w ogóle, bo nie mają z czym wracać, albo i do kogo wracać, bo dotychczasowe związki się rozpadają, a tam powstają nowe konfiguracje.

Trudne jest życie. Wielu chce tylko poprawić swój los, a ta próba przynosi jedynie komplikację życia swojego i swoich bliskich. I dotyczy to nie tylko Polaków

13 uwag do wpisu “Rzeka wspomnień…

  1. Ultra pisze:

    Marysi życzę sukcesów, a Dziadkom zasłużonej dumy z edukacji. Najwspanialszą lekcją historii są wspomnienia przekazywane przez dziadków. Pamiętam zdziwienie moich wnuków, gdy dowiedziały się, że ich dziadek nie brał udziału w wojnie i z nikim się nie bił oraz niedowierzanie, że nie było pilota i były tylko dwa kanały w tv.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję Ultro za te słowa. Chcielibyśmy stać się takimi właśnie nauczycielami naszych wnuków, ale jak wiesz doskonale do tańcz trzeba dwojga, Nauczyciel może wprawdzie otworzyć drzwi, ale to uczeń musi sam przez nie przejść.
      Nastolatkowie mają już swój pogląd na świat i wypadałoby uzgodnić z ich rodzicami spójną( i prawdziwą) prawdę.
      Z tym też bywa dość trudno

      Polubienie

  2. Wojciech Wilanoski pisze:

    Gratulacje dla wnuczki (chociaż może lepiej gdyby się pasjonowała matematyką, humanizm to trudne zajecie w Tym Kraju).A propos : czego sie bardziej trzyma Tokarczuk czy Sienkiewicza 🙂 ?

    Polubione przez 1 osoba

  3. A mnie się przypomniały lata 90, gdy na ulicach naszych miast pojawiło się wielu migrantów z Rumunii. Najczęściej kobiety z małymi dziećmi, dzieci żebrzące na skrzyżowaniach itp. Nie było wtedy mowy o uszczelnianiu granic, budowaniu zapór ale i nie było też wyraźnej kampanii na rzecz pomocy humanitarnej choć zapewne taka pomoc była udzielana.

    Polubione przez 1 osoba

    • Świat jest niby ten sam, ale wielu problemów nie udało się rozwiązać, Wiele nowych wykreowano tak, jakby to było celem działania polityków. To co kiedyś uchodziło za skandal, teraz traktuje się jako normalne uprawianie polityki. Na biedzie i nieszczęściu ludzi można zbijać nie tylko kapitał finansowy ale i polityczny. Nie widać światełka w tunelu…

      Polubienie

  4. Jak wszystko w życiu, emigracja na swoje plusy i minusy. Warto jest poznawać świat i inne kultury. Zamknięcie się w swoim świecie ogranicza nasze jego postrzeganie ci chyba jest wodą na młyn obecnej władzy. Dobrze, że wnuczka wypytuje i ma od kogo dowiedzieć się na temat czasów minionych. To bezcenna wiedza.

    Polubienie

    • Dziękuję. Wnusia ma jeszcze jedno źródło pomocne do wnikania w głąb problemów. Jest nim ten blog. Kilka opowieści związanych jest z jej pojawieniem się w rodzinie, jej wzrostem i rozwojem. Ona bardzo dużo czyta, więc mam nadzieję, że kiedyś sięgnie do przepastnego archiwum bloga i zachęci do tego innych członków rodziny.
      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Marku

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.