Boże Narodzenie 2021

Oczekiwaliśmy nadejścia kolejnych świąt. Których to już z kolei??? Nawet nie wiem jak to liczyć, bo przecież nie wszystkie zachowały się w pamięci.

Uczestniczyliśmy po katolicku w przygotowaniach do świąt poprzez uczestnictwo w porannych Roratach. Wczesna wyjście do kościoła nie jest dla nikogo zadaniem łatwym, a co dopiero mówić o rodzicach, którym przypada obowiązek dobudzenia, ubrania i zabrania ze sobą małych jeszcze dzieci. Koniecznie z latarenką. Księża wraz z ministrantami kroczący przez kościół w orszaku, idący w ciemnościach rozpraszanych tylko płomieniami świec i podobnych dziecięcych latarni, co dodawało kolorytu temu wyjątkowemu nabożeństwu.
Do tego specjalne adwentowe pieśni i nauka wygłaszana przez księdza celebransa. Nauka rozłożona na etapy, na 4 tygodnie adwentu, w czasie których Maryja i Józef przemierzają ogromny teren odpowiadający długości niemal całego dzisiejszego Izraela szukając miejsca dla siebie i mającego się narodzić Syna Bożego. Przebyta droga była omawiana przez księdza i zaznaczana punktami na specjalnej mapie, jak w nawigacyjnych mapach Google. Nawet wykorzystywano specyficzny GPS (czytaj Gabriel Prowadzi Skutecznie), który sympatycznym głosem pochodzącym z telefonu księdza przemawiał do zebranych wspomagając jego wykład.

Dzieci na rozpoczęciu rorat składały codziennie do koszyczka serduszka ze swoim imieniem i intencją w jakiej się modlą. Na zakończenie mszy odbywało się losowanie prawa do zabrania do swego domu, na czas do następnych rorat figurki Maryi. Trzeba było zobaczyć z jaką radością to czyniły. Nawet moja wnusia Emilka w ostatnim dniu rorat otrzymała piękną szopkę i z dumą przyniosła ją do domu.
Czy tylko dzieci były zachwycone?

Myślę, że wszyscy zyskali na tym przygotowaniu otrzymując dużo tematów do przemyśleń. Mamy przecież nieustający kryzys imigracyjny u polskich granic. Wiadomości z frontu walki z przemytem biednych, bo oszukanych po wielokroć imigrantów, wystawionych na pastwę bezdusznych obrońców naszych (i unijnych) granic. Takie same dzieciaki jak te nasze przychodzące na roraty maluchy, nie rozumiejący organizowanych przez służby mundurowe przepychanek i ucieczek muszą znosić tam niedolę chyba większą niż  bohaterowie adwentowych opowieści. Wiemy jak skończyła się niedola Maryi, a jak skończy się niedola  liczonych w skali świata w milionach małych i dużych imigrantów.
Mamy Boże Narodzenie, Słuchamy przepięknych kolęd, a wśród nich choćby tej…
Nie było miejsca dla Ciebie
W Betlejem i w żadnej gospodzie,
Więc narodziłeś się Jezu
W stajni, w ubóstwie i chłodzie…

Świat nie jest i nigdy nie był sprawiedliwy, a wszyscy tego doświadczamy w mniejszym lub większym stopniu. Czas świąt pozwala się nad tym zadumać i samo to nawiązanie do historii jest już wartością samą w sobie.
Zasmuciłem prawda?
A przecież mamy wreszcie radosne rodzinne święta. Wiele rodzin połączyło się po dłuższym rozstaniu, aby podładować akumulatory i razem coś przeżyć, Wielu musiało odłożyć odwiedziny choćby wobec pandemicznych zaostrzeń i utrudnień. Przyjadą na następne święta. My też jesteśmy emigrantami. Jak się nam udało, to wiedzą wszyscy mający w rodzinach takie osoby.
Ja wspomniałem dzisiaj i udostępniłem na Fb link do mojej świątecznej, emigranckiej opowieści sprzed lat. Zapraszam: LINK
Będę wdzięczny za podzielenie się w komentarzach swoimi emigracyjnymi wspomnieniami.
W tych dniach oczekiwań na święta zdarzyła mi się niecodzienna przygoda…
Na profilu Facebooka znalazłem umieszczoną przez znajomego wśród życzeń piosenkę, której chyba nigdy wcześniej nie słyszałem. Jego życzenia przeczytałem i za nie podziękowałem, a piosenkę wysłuchałem odkrywając w niej wiele ważnych dla mnie treści. Odżyły wspomnienia z tych kilkudziesięciu minionych lat i dlatego chciałbym Was zaprosić na taką podróż do minionych lat. Oto ta piosenka. Śpiewa Gang Marcela: LINK

Chciałbym wrócić tam gdzie byłem…
Gdy minione święta obchodziłem…

Do brzegu zatem, jak mawia Klarka…
Pora na życzenia
Wszystkim bliskim, Znanym i Nieznanym, którzy łaskawie zachowują pamięć o wspólnie spędzonych chwilach, którzy odwiedzają, oglądają i czytają wirtualnie czynione przeze mnie znaki w internetowej przestrzeni przesyłam życzenia radosnego świętowania…

Jedni jadą w góry, a inni nad morze…
Większość jednak świętuje w domach,
każdy tak jak lubi i może…

22 uwagi do wpisu “Boże Narodzenie 2021

  1. Świat się nie zmieni Tatulu. Religia i wyznania również nas dzielą. Niby każda religia namawia do pokoju, my jednak wszystko interpretujemy po swojemu. To od nas zatem zależy czy potrafimy wznieść się ponad podziały…w tym względzie oblewamy ten egzamin okrutnie na każdej płaszczyźnie.
    Zdrowych i pogodnych świąt

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Ultra pisze:

    To, czy święta będą spokojne, życzliwe i serdeczne dla innych, zależy od nas, ludzi. To człowiek potrafi drugiemu zgotować okrutny los i to bez względu na wiarę, gdyż nie różnimy się tak bardzo w swoich zachowaniach od siebie, chociaż mieszkamy na różnych kontynentach, w tym w cywilizowanej Europie, podobno bogatej, kulturalnej i wykształconej.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

  3. Wspomniałam dziecięce wyprawy na roraty. Jeszcze wtedy nie było zwyczaju nieść latarenki. Za to trzeba było wstać bardzo wcześnie, ubrać się bardzo ciepło i maszerować do odległego kościoła mroźną nocą. W w ciągu dnia czynić „dobre uczynki”, które w postaci kolorowych ziarenek czegoś gromadzono w ręcznie zdobionych „złotkiem” z cukierków pudełeczkach od zapałek.
    Spokojnych i miłych chwil w drugim dniu Świąt:)

    Polubione przez 1 osoba

  4. Martinus pisze:

    Polaków – choć przypuszczam, że nie jest to wyłącznie naszą narodową cechą – stać na krótkotrwały zryw. Odsuwamy na bok urazy i wrogość, spinamy się i czynimy wspólnie coś dobrego. Przede wszystkim dlatego, że występujemy wówczas przeciw jakiemuś złu. Jesteśmy zatem gotowi stanąć ponad mniejszymi, czy większymi podziałami, bo łączy nas wspólny wróg, katastrofa lub przeciwność losu. Ze świętami jednak jest ta trudność, że stoją one w opozycji nie do czegoś złego, ale do czegoś zwyczajnego. Do rutynowej codzienności, z którą – tak w sumie – potrafimy sobie radzić, nawet w pojedynkę i jakoś ją znosimy przez większość roku. Stąd pewnie tak łatwo o kłótnie przy świątecznym stole. Okazuje się, że cel spotkania, jakim jest element religijny, to za słabe spoiwo. Myśl o tym, że spotkanie z Bogiem jest stanięciem przeciw moralnemu złu, wydaje się nie mieć dostatecznej siły przebicia. Mają za to przygotowania, zakupy, gotowanie, strojenie choinki i siebie, krzątanina i starania, by wszystko wypadło jak najlepiej. Uczta (czy wieczerza) staje się ważniejsza, niż jej powód i honorowy Gość.
    Była wcześniej mowa o bezwyznaniowcach. Znak kilku ateuszy, agnostyków, a także innowierców – którzy nie obchodzą żadnych, lub chrześcijańskich świąt. Jednakowoż zadaję sobie pytanie, czy na pewno mogą się tak odciąć. Przecież choć ktoś nie wierzy w Boga, to przypuszczam, że mimowolnie dowiedział się o nim i o religii wystarczająco dużo, by rozumieć o co w „naszych” świętach chodzi. Poza tym, chcąc nie chcąc uczestniczy w świętach, bo otaczająca nas rzeczywistość wtłacza go w ich obieg. W sklepach spotyka świąteczne promocje i może z nich skorzystać (albo inaczej: nie możesz nie skorzystać jeśli akurat w tym okresie chce coś kupić). W telewizji ma świąteczne programy, filmy i reklamy. W pracy ma przymusowy czas wolny. Na ulicach, za sprawą ozdób dotyka go atmosfera świąt. Ze znajomymi nie spotka się jak w zwykły weekend, bo świętują. Krótko mówiąc, o ile człek nie wyjeżdża, to święta go dopadną – przynajmniej w jakimś stopniu. Czyż nie jest to trochę tak, że narzucamy innym swoje zwyczaje i obrzędy? A jednocześnie nie dajemy najlepszego świadectwa naszej wierze?

    Polubione przez 1 osoba

    • Tak właśnie jest. Nasze zachowania stają się rutynowe i poddajemy się urokowi świąt odchodząc od ich sedna.
      Jeśli brać pod uwagę religie, to jednak warto wziąć pod uwagę ogromną liczbę wyznawców Chrystusa przychodzących na Pasterkę, mimo trwających ograniczeń dyktowanych pandemią. W święta też frekwencja na mszach jest dużo większa niż w zwykle niedzielę.
      Ja powinienem napisać w tytule, że to moje Święta opisuje i nie oceniam, nie narzucam się nikomu.
      Dziękuję za piękny jak zwykle i bogaty treściowo komentarz

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.