Dzień Dziecka

Domowy negocjator Dzień Dziecka poprzedzany jest zwykle negocjacjami na temat oczekiwanych prezentów i specjalnych atrakcji. Dzieci mają w tym względzie niepohamowany apetyt. W takiej atmosferze odwiedzamy zaprzyjaźniony dom i tam obserwujemy ciekawą scenkę…    Ośmioletnia dziewczynka poprzypominała swojemu tacie o nadchodzącym Dniu Dziecka podpowiadając, że liczy na prezenty. Tatuś zapewnił ją o tym, że pamięta, ale […]

Dzień Dziecka

Mama – domowy menadżer

Niemal co roku pisałem coś refleksyjnego o Matkach podkreślając ich rolę w ukształtowaniu nas i zapewnianiu członkom rodziny nawet najbardziej wyszukanych potrzeb.
Dzisiaj wyszukałem w archiwum bloga tekst sprzed 10 lat, który niczego nie stracił na aktualności. A jeśli się przeczyta komentarze pod nim, to…
To sami dokończcie to zdanie…

Tatulowe opowieści

W moim kalendarzu, na kartce z datą 26 maja zamieszczono sentencję Margaret Thatcher: „Atmosferę w rodzinie wciąż jeszcze tworzy matka. To ona jest w domu menadżerem”.

View original post 769 słów więcej

Przed Świętem Matki

Zbliżamy się do jednego z ważniejszych świąt, jakie obchodzimy niemal wszyscy.
To Święto Matki.
Warto więc pomyśleć nad własnymi relacjami z Matką, jak i Matki z dziećm jakie udało się nam zbudować by wykorzystać wnioski z tych rozmyślań?

Tatulowe opowieści

   Jak pisałem, przed paroma dniami dane mi było przebywać przez 10 dni w szpitalu. Leżałem na ośmioosobowej sali, gdzie wśród moich współmieszkańców leczył się z ciężkiego podobno zapalenia płuc pewien 35 latek. Dość osobliwy to był chory, gdyż leżał jedynie wtedy gdy spał lub gdy pielęgniarkom udało się go przyłapać i podłączyć do kroplówki. W pozostałym czasie chodził jak woda po całym obiekcie mimo, że miał nieustannie zwracaną uwagę aby korzystał z tlenoterapii. Nieodłączne słuchawki na uszach, a w nich muzyka, którą było słychać na kilkadziesiąt metrów od niego, skutecznie izolowały go od świata. Nawet spał w tych słuchawkach i wszyscy słysząc łomot instrumentów perkusyjnych zastanawialiśmy się nad stanem jego mózgu traktowanego hałasem pewnie od lat.

View original post 798 słów więcej

Ja was urządzę – zapowiedział prezes…

W lutym br. pisałem o Nowym Polskim Ładzie TU LINK – jaki dopiero zapowiadała partia rządząca. Działając w zasadzie w ciemno, porównywałem współczesną sytuację Polski z sytuacją USA w 1933 roku, kiedy to ich prezydent D. Roosevelt ogłaszał program ratunkowy dla USA, a więc i całego świata pod nazwą New Deal – czyli nowy ład właśnie. Amerykanie mieli wtedy zapaść gospodarczą wywołaną krachem giełdowym i przeżywali skutki wielkiego kryzysu i to nie tylko w sferze ekonomii, ale i w relacjach społecznych. U nas, w czasie opracowywania nowego ładu mieliśmy i mamy kwitnącą gospodarkę, co potwierdzają wskaźniki rekordowego eksportu i minimalnego wskaźnika bezrobocia, jednego z najwyższych w Europie wskaźników wzrostu wynagrodzeń, ogromny popyt na mieszkania i nieruchomości. Teraz właśnie  podniesiono wartość szacunkowego wskaźnika wzrostu PKB na rok bieżący i lata następne.
Wprowadzający nas w problematykę Nowego Ładu na konwencji PiS odbywanej wirtualnie  w dniu 15 maja prezes Jarosław Kaczyński przyznał,  że jego nazwa nawiązuje do słynnego amerykańskiego „New Deal”, ale jednocześnie ma podkreślać polskie wartości.
– Program to obszerny, a można powiedzieć nawet wielki. Został sformowany niedawno, a dzisiaj po różnych przygodach, będzie przedstawiony Polakom. Czemu teraz? Otóż wszystko wskazuje na to, że się kończy pandemia – stwierdził.
Polacy są głęboko przekonani, że należy im się taki poziom życia, takie życie, jak na zachód i po części na południe od naszych granic. Chcemy te słuszne aspiracje zaspokoić – tłumaczył Kaczyński. Dodawał, że zaspokojenie tych aspiracji „możliwe jest w ciągu dziesięciolecia”.
Mamy więc perspektywę czasową. Nie do końca tej kadencji, ani nawet kolejnej, jeśli PiS wygra kolejne wybory, ale na znacznie dłuższy okres.
Nie ma w tym nic złego, bo planowanie długo i średnio okresowe jest odwiecznym i raczej pomijanym postulatem we wszystkich krajach rządzonych przez partie polityczne, których najbardziej interesuje czas danej kadencji. Teraz rzecz ma się inaczej.
 To nic, że Nowy ład nie został jeszcze ratyfikowany przez Senat, że dopiero zaczyna być konsultowany z ludźmi (na ogół sympatykami PiS) w terenie. Nie ma do niego żadnych ustaw wykonawczych i nawet szacunków kosztów jego urzeczywistnienia. Jest za to dużo obietnic, chciejstwa, przy założeniu, że Unia nie sięgnie po groźne narzędzie wymuszające stosowanie się Polski do zasad praworządności, że uzna to, co PiS Polsce zafundował i pieniądze wynegocjowane przez rząd przydzieli, bo należą się nam „Jak psu zupa”…
Nowy Polski Ład jest tylko założeniem do pre-kampanii wyborczej wypróbowanej i realizowanej w poprzednich wyborach parlamentarnych i prezydenckich.
Autobusy w stosownej co do koloru i treści grafice rozjadą się po całej Polsce, a tam liderzy partii i rządu spotkają się z aktywem partyjnym PiS danego terenu i będzie odpowiednie tło, żywiołowy spontan i wszelkie poparcie.
Kampania wyborcza trwa. Premier odwiedził już Ryki, Stalową Wolę i parę innych ośrodków.
Komentatorzy polityczni rozbierają nowy Polski ład na czynniki pierwsze i porównują ze Strategią Odpowiedzialnego Rozwoju, a zwłaszcza z namacalnymi i wymiernymi jego skutkami, jak podniebne drony bojowe, miliony samochodów elektrycznych, Mieszkanie +, Promy budowane w polskich stoczniach itd. itp.
PS.
Czy wiecie, że na planszach ukazujących plany rozbudowy dróg i kolei przy jakich premier omawiał perspektywy Nowego Ładu  nie było nadzwyczajnego zagęszczenia tych obiektów w okolicy planowanego Centralnego Portu Lotniczego?

Walka o życie

Dzisiaj wspomnieniowo – refleksyjnie. Taki dzień.    Trzynastego maja roku pamiętnego…doświadczyłem czegoś o czym chcę dzisiaj opowiedzieć.    Był rok 1981. Zbliżała się 10-ta rocznica mojego ślubu i wspólnego zamieszkiwania z rodzicami żony, a zarazem trudnego czasem współistnienia pod jednym dachem dwóch odrębnych światów. Żona – nauczycielka w miejscowej szkole, uzupełniała właśnie swoje wykształcenie […]

Walka o życie

Serce pełne dobra miej…

Przed 9 laty, gdy w dalekiej Ameryce przyszedł na świat Franio, to moja Małgosia poświeciła temu wydarzeniu blogową opowieść i opatrzyła ją tytułem: Rozmyślania podczas narodzin Frania. To stało się dla mnie inspiracją do spisania swoich rozmyślań o łańcuszku dobrych ludzi, którym takie wydarzenia pozwalają powstać, przyjąć wyzwanie i nieść pomoc w potrzebie.
W młodości oglądałem piękny film noszący tytuł: „Gdyby wszyscy ludzie dobrej woli…”. Minęło kilkadziesiąt lat, a ja wciąż go pamiętam i stąd ta opowieść.
Zapraszam

Tatulowe opowieści

   Moja córcia Małgosia napisała przed dwoma dniami na swoim blogu opowiadanko o…Franiu, na którego przyjście czekała wraz z jego mamą Moniką. Zapraszam do przeczytania: https://malgosiowe.wordpress.com/2012/08/27/rozmyslania-podczas-narodzin-frania/

View original post 645 słów więcej