Zagonionym przy zdobywaniu tego, co dla nich najbardziej się liczy…

Ostatnie zmiany w pogodzie, przy zatrważających doniesieniach z frontu walki o zdrowie Polaków nikogo nie nastrajały do optymizmu. Nawet o krótkotrwały uśmiech do fotografa było trudno, co znajomi widząc udostępniane zdjęcia kwitują oceną:
 – Dlaczego taki smutny? Zbyt smutne… A z czego się cieszyć, pytam?
   Tak się jakoś składa, że w ramach przygotowania do świąt wielkanocnych bardziej eksploatowany jest temat Męki Pańskiej niż oczekiwanie na radość płynącą ze zmartwychwstania. Wydobyte przy okazji z naszej pamięci obrazy, choćby z filmu „Pasja” Mela Gibsona  pozostają z nami na dłużej, a to odbiera lub tylko przytłumia możliwość zagłębiania się w radości wynikającej  z treści obrzędów Wielkiej Niedzieli. Czas 4 tygodni Wielkiego Postu przeciwstawiony jednemu dniu w USA i dwóm dniom Świąt w Polsce jest przecież faktem.
To, co pisałem w podobnym czasie przed rokiem okazuje się przerażająco aktualne i dziś więc przy szukaniu tematów godnych uwagi trapił mnie i ten dylemat: Przecież to już było… I miało nie wrócić więcej…
Wróciło… i jeszcze bardziej przygnębiło.
Utrudnione nakazaną izolacją kontakty i tak dostarczają nowin typu:
Wiesz, że ten i ów chorują.
– X-owie tak się uwijali z remontami, takie plany snuli i co? Oboje chorują. Każde leży w innym szpitalu, podobno ich stan jest ciężki… I na co im było tak się mordować droga pani.

Coraz więcej takich przygniatających do ziemi nowin nam wszystkim się przytrafia. A komu jeszcze przytrafiło się na przestrzeni ostatniego roku  przeżywanie śmierci w rodzinie, ten ma równie dramatyczne doświadczenia i wspomnienia…
Będąc w takim minorowym nastroju spotkałem się dziś z tekstem udostępnionym na Fb przez znajomą  kuzynkę. Był to materiał pochodzący z Gantelman Polska z dnia 16.04.2021 umieszczony pod zdjęciem Robina Williamsa,  którego rocznicę odejścia niedawno obchodzono. Napisałem o przeżyciach związanych z jego odejściem i udostępniłem to na Fb https://tatulowe.wordpress.com/2021/04/15/wielka-szkoda-i-smutek-wieki-3/
Ponieważ tamten tekst jest wciąż odwiedzany, to naturalne było moje nim zainteresowanie. Przeczytałem i zauważyłem, że tekst w bardzo plastyczny sposób opisuje to, czym chciałem się podzielić z innymi. Tak właśnie przeżywałem odejścia bliskich i w ten sam sposób wyobrażałem sobie moje odejście i związane z tym dylematy na jakie narażę moich bliskich. To chyba jednak nieuchronne. Zapraszam do lektury:

Pozwól proszę, że Ci przypomnę – napisał niejako zza grobu.

Kiedy umrzesz, a masz to zagwarantowane od dnia narodzin – 100% Gwarancji!!! Więc, kiedy już̇ umrzesz nie martw się̨ o Twoje ciało…Twoi krewni zrobią̨ wszystko, co trzeba zgodnie z ich możliwościami.
Zdejmą̨ Ci ubrania. Umyją̨ Cię̨. Ubiorą̨ cię̨. Wywiozą̨ cię̨ z domu i zabiorą̨ na twój nowy adres.
Wielu przyjdzie na Twój pogrzeb, żeby się̨ pożegnać́. Niektórzy odwołają̨ zaręczyny, a nawet opuszczą pracę, żeby przyjść́ na cmentarz i zobaczyć́ jak Twoją trumnę̨ powolutku spuszczają̨ do grobu. Twoje rzeczy, nawet to, czego nie lubiłeś́ pożyczać́, będą̨ sprzedawane, rozdawane lub spalone:
Twoje klucze, Twoje narzędzia, Twoje książki, Twoje płyty, Twoje buty, Twoje ubrania…
I bądź́ pewny, że świat nie zatrzyma się̨ i nie zapłacze za Tobą.
Gospodarka będzie kontynuowała swój bieg. Ziemia będzie się̨ dalej kręciła wokół swojej osi. W Twojej pracy zastąpi cię̨ ktoś́ inny, ktoś́ z tymi samymi lub większymi zdolnościami przejmie Twoje miejsce.
Twój majątek pójdzie do Twoich spadkobierców….Ludzie, którzy znali Cię tylko z widzenia powiedzą : Biedny facet! Albo: „Szkoda gościa, mógł jeszcze żyć́!”
Twoi serdeczni przyjaciele będą̨ płakać kilka godzin lub kilka dni, ale potem będą̨ się̨ śmiać́ żyjąc własnym życiem.
Twoje zwierzęta przywykną̨ do nowego właściciela. Twoje zdjęcia przez jakiś́ czas powiszą na ścianie, albo będą̨ nadal na jakimś́ meblu, ale potem zostaną̨ schowane na dno szuflady.
Ktoś́ jeszcze usiądzie na Twojej kanapie i będzie jadł przy Twoim stole. Głęboki ból w Twoim domu będzie trwał tydzień́, dwa, miesiąc, rok…

Potem zostaniesz wspomnieniem i wtedy Twoja historia skończy się̨. Skończyło się̨ wśród ludzi, skończyło się̨ tutaj, skończyło się̨ na tym świecie.
Teraz zaczniesz swoją historię w nowej rzeczywistości… W nowym, drugim życiu po śmierci.

Wartość́ straciło: Ciało, Wygląd, Nazwisko, Komfort, Kasa, Kredyty, Stan posiadania, Pozycja, Konta bankowe, Domy, Samochody, Biznesy, Tytuły, Dyplomy, Medale, Trofea, Miejsca, Podróże…

W swoim nowym życiu potrzebujesz tylko jednego – MIŁOŚCI, którą zgromadziłeś́ w swoim sercu i sercach ludzi oraz bliskości Boga. To będzie jedyna fortuna, na jaką tam będziesz mógł liczyć́.
Dlatego staraj się̨ żyć́ i być́ szczęśliwym tu gdzie jesteś́, bo jak powiedział św. Franciszek z Asyżu: „Stąd nie weźmiesz tego, co masz. Weźmiesz tylko to, co dałeś.”
Więc póki co:
To twoje życie, ciesz się̨ nim w pełni i rozsiewaj…MIŁOŚĆ, DOBRO, RADOŚĆ…
Żyj codziennie tak, jakby to był Twój ostatni dzień́…Bo, któryś nim będzie !
PS.
W trakcie pisania tej opowieści obejrzałem reportaż będący efektem pracy dziennikarzy śledczych, próbujących ukazać zapracowanie prezesa ORLENU, który chyba nie ma czasu zajmować się największą polską firmą, bo tak go pochłaniają własne problemy związane z administrowaniem kilkudziesięciu własnych nieruchomości rozrzuconych po całej Polsce. Nawet nie marzy mi sie to, że on to przeczyta. My natomiast możemy i nad tym się zastanowić