SOLIDARNOŚĆ… Gdzie ona jest i komu służy???

W piątek 26 marca 2021 roku na placu Władysława Biegańskiego w Częstochowie została zaprezentowana wystawa: „TU rodziła się Solidarność”.
O godz. 12.00 odbył się briefing dla dziennikarzy poświęcony wystawie z udziałem: dr. Jarosława Szarka, prezesa IPN, Piotra Dudy, przewodniczącego NSZZ „Solidarność”, abp Wacława Depo, metropolity częstochowskiego, dr. Andrzeja Sznajdera, dyrektora katowickiego oddziału IPN, Jacka Strączyńskiego, przewodniczącego Regionu Częstochowskiego NSZZ „Solidarność” oraz Adriana Ramsa (OBEN IPN Katowice), autora wystawy.

   Prezes IPN dr Jarosław Szarek podkreślił, że na szlaku wystawy nie mogło zabraknąć Częstochowy, która wraz z Jasną Górą jest „duchową stolicą Polski” i która odegrała ogromną rolę w polskiej historii i wpisała się w „główny nurt narodowej tożsamości i pamięci”. Przypomniał m.in. o pielgrzymkach papieża Jana Pawła II oraz zapoczątkowanej przez ks. Jerzego Popiełuszkę Pielgrzymce Ludzi Pracy. „To tu Solidarność nabierała nadziei i siły” – dodał.

Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność“ powiedział, że  „Solidarność rodziła się w każdym zakątku naszego kraju”. Dziękując IPN za zorganizowanie wystawy powiedział, że na pokazywanych zdjęciach może zobaczyć się wielu ówczesnych bohaterów. „Było, jest wielu bezimiennych bohaterów, bez których nie byłoby wielomilionowej Solidarności i w konsekwencji (…) nie zwyciężylibyśmy systemu komunistycznego. To wielki ukłon w kierunku tych bezimiennych” – mówił Duda.
Otwarcie wystawy w Częstochowie  miało miejsce w przeddzień 40 rocznicy 4‑godzinnego strajku ostrzegawczego 27 marca 1981 rhttps://katowice.ipn.gov.pl/pl3/aktualnosci/140597,Otwarcie-wystawy-TU-rodzila-sie-Solidarnosc-Czestochowa-26-marca-2021.html
   Kiedy usłyszałem o tym w Jedynce Polskiego Radia, to postanowiłem sprawdzić jaką konkretnie rocznicę świętowali i co się składa na tę wędrującą po Polsce od ub. roku wystawę. Ciekawiło mnie też to, na ile historia Solidarności została już zmieniona. Poszukałem, poczytałem i w wystąpieniu Prezesa IPN znalazłem informację o Lechu Wałęsie… niesionym ongiś z Wawelu na Rynek główny na ramionach działaczy Solidarności. Mówił o tym zdarzeniu i o nim samym w kontekście tego, że jego towarzysze nie mieli świadomości faktu, że niosą współpracownika Służby Bezpieczeństwa. Później już wszyscy o tym wiedzieli dzięki IPN – owi właśnie. Teraz, po uwolnieniu Wałęsy przez sąd od tego zarzutu nawet prezes IPN o tym jeszcze nie wie.
Sama idea obchodów 40 – lecia SOLIDARNOŚCI, realizowana po raz pierwszy pod hasłem : „Tu rodziła się SOLIDARNOŚĆ” prowadzona w trybie objazdowym w kilkudziesięciu miastach Polski jest czymś zupełnie nowym i odbrązawiającym ówczesnych przywódców. Pokazano za to ludzi i ich inicjatywy podejmowane w lokalnych strukturach rodzącego się w walce związku zawodowego.
W komunikacie radiowym wspominano miejsce i ludzi, wśród których zrodziła się myśl przedstawienia rządowi PRL żądania likwidacji stanowisk nomenklaturowych i oparciu polityki kadrowej na kompetencjach i kwalifikacjach zamiast na typowaniu jedynie swoich i lojalnych. Nie dosłyszałem tego gdzie po raz pierwszy postawiono to żądanie. Wiem jednak, że ten ważny czynnik demokratyzacji życia zawodowego nabrał takiej mocy, że znalazł się w grupie 21 żądań strajkowych spisanych na płytach paździerzowych w Stoczni Gdańskiej i otrzymał tam numer 13. Oto treść tego postulatu:

13. Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp.
Dla młodszych wiekiem małe objaśnienie:

Nomenklatura (łac. nomenclatura – mianowanie) – system obsadzania stanowisk kierowniczych w ZSRR i krajach bloku wschodniego oparty na rekomendacji partii komunistycznej[1]. W żargonie partyjnym nomenklatura oznaczała sformalizowany ściśle system mianowań na stanowiska. Mówiono np. że stanowisko majstra czy kierownika wydziału w zakładzie pracy jest w nomenklaturze Podstawowej Organizacji Partyjnej lub w nomenklaturze Komitetu Zakładowego PZPR (o zatrudnieniu konkretnej osoby decydował KZ PZPR, w praktyce zaś jego I sekretarz); stanowiska wyższe były w nomenklaturze wyższych instancji partyjnych (one decydowały o ich obsadzie) – Komitetu Fabrycznego, Uczelnianego, Dzielnicowego, Miejskiego, Powiatowego lub Wojewódzkiego. O objęciu najwyższych lub szczególnie ważnych stanowisk państwowych, społecznych, czy gospodarczych (spis zawierał około 300 tysięcy takich stanowisk) decydowały Wydziały Komitetu Centralnego lub nawet Sekretariat KC albo Biuro Polityczne (były one „w nomenklaturze KC”). Z reguły decyzję przygotowywał formalnie Wydział Kadr KC. Znacznie mniejsza była liczba członków oligarchii partyjnej, a więc najwyższej warstwy nomenklatury.
O obsadzie stanowisk ministerialnych decydowało Biuro Polityczne. W nomenklaturze Sekretariatu KC były np. wyższe stanowiska kierownicze w prasie centralnej, radiu i telewizji, stanowiska dyrektorów i zastępców dyrektorów departamentów w ministerstwach. Warstwa ludzi, zwana potocznie nomenklaturą, miała szereg niedostępnych dla innych przywilejów – bardzo zresztą formalnie zróżnicowanych: od nieznacznie lepszych warunków wczasów po specjalne kliniki, sklepy i inne dobra… https://pl.wikipedia.org/wiki/Nomenklatura_(polityka)
   Naiwnością było spodziewać się tego, że władza ściśle zastosuje się do postulatu SOLIDARNOŚCI i odtąd będziemy mieli kompetentnych i uczciwych szefów na wszystkich stanowiskach służbowych. Dotychczasowi – z pogardą nazywani BMW, czyli bierny mierny, ale wierny znikną z naszego pola widzenia. Miało to również przyczynić się likwidacji kolesiostwa, kumoterstwa  i innych technik gromadzenia przy sobie samych swoich ludzi, co określało się terminem NEPOTYZMU. „Ciocia Wiki” tak odpowiada na pytanie:
– Co to jest nepotyzm?
Gdy w pracy traktujemy członków rodziny lepiej od innych osób z powodu bliskiego pokrewieństwa, np. nie zwracamy im uwagi na złe zachowanie, to mamy do czynienia z nepotyzmem. Umiejętności lub kwalifikacje pracowników schodzą na drugi plan, a najważniejsze stają się w pracy powiązania rodzinne lub znajomości. Nepotyzm w pracy to forma korupcji, podobnie jak kumoterstwo… Czytamy tu: https://porady.pracuj.pl/zycie-zawodowe/4-objawy-nepotyzmu-w-pracy/
   Ten właśnie fragment relacji z obchodów potrząsnął mną szczególnie mocno.
Obecna władza w zakresie stosowania przepisów zapobiegających  nepotyzmowi i korupcji stała się gorsza od tamtej z czasów PRL. Solidarność – świadomie piszę małymi literami – stała się słowem służącym na użytek wewnętrzny partii rządzącej, czy ZZ Solidarność, która z Piotrem Dudą na czele jest przybudówką PiS i pilnuje zwłaszcza swoich interesów, nie zwracając uwagi na to, przeciw czemu protestowała i o co walczyła ta pierwsza i ogólnopolska SOLIDARNOŚĆ. A Instytut Pamięci Narodowej stracił pamięć w wielu obszarach, które wymagają ponownego naprostowania. Czy znowu ma to się odbyć w takim trybie jak zrobiono to przed 40 laty?
Na koniec mały wierszyk dedykowany dzisiejszym ideowcom:

Będę feudałem,
Albo radykałem,
Kogo mam obrzucić błotem,
pomówimy potem o tem.

Moje czoło jak miedziaczek
Moje pióro jaj wiatraczek
Na usługi swoje masz,
Tylko powiedz, co mi dasz

– Aleksander Hrabia Fredro

26 uwag do wpisu “SOLIDARNOŚĆ… Gdzie ona jest i komu służy???

  1. mrfoobaar pisze:

    W tamtej epoce mieszkaliśmy na perferiach. Znajomi dziadków byli poukładani z jedyną i słuszną partią. Intuicja podpowiedziała im aby złożyć rezygnację z urzędów bo wiatr nowej zmiany robił porządki. Załatwili sobie rentę czy emeryturę. Odsunęli się na bok. Nadal zapraszali znajomych. Organizowali różne spotkania. Dało się u nich spotkać różnych ludzi. Starzy komuniści mieli swoje za uszami i na ogół nie grzeszyli inteligencją lecz pazerność działaczy „Solidarności” wzbudzała u nich niepokój.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Martinus pisze:

    Ani kumoterstwo, ani nepotyzm, ani kupczenie urzędami (w kościele zwane symonią) nie są nowymi pojęciami. Opisują zjawiska tak stare, jak stare są wszelkie stanowiska, godności i urzędy. Nie jest to oczywiście żadne usprawiedliwienie; to że od dawna dzieją się rzeczy złe, nie oznacza, iż należy zaniechać ich zwalczania. Nadmieniłem o tym, bo taka jest ludzka natura i jej skłonności. To, co obserwujemy za rządów PIS może mieć inną skalę i inny stopień bezczelnej jawności, ale na gruncie zasad działania stanowi podobieństwo do poczynań poprzedników. I możemy się cofać w historii dowolnie daleko, a nawet założyć, iż w czasach przedhistorycznych też miało to miejsce.
    Z jednej strony to wstyd, że po wiekach doświadczeń i nabierania rozumu, człowiekowi wciąż daleko do doskonałości. Z drugiej strony niektóre mechanizmy zachowań wydają się zrozumiałe. Gdy z grupy dzieci mających grać w piłkę wyłoni się dwóch kapitanów, każdy z całej gromady wybiera sobie zawodników do swojej drużyny. Nikogo nie dziwi z jakiego klucza odbywa się ów wybór. Kapitan chce wygrać więc bierze najlepszych, ale też przyjaciół i bliższych kolegów. Potrafię więc zrozumieć, że szef jakiegoś resortu, zwierzchnik w urzędzie, lub ktoś piastujący kierownicze stanowisko w jakiejś spółce, woli otaczać się osobami które zna, którym ufa, z którymi podziela poglądy i wizję na przyszłość. Bo wie, że z takimi ludźmi będzie mu łatwiej współpracować, niż z oponentami, czy kimś z opozycji. Sam też wolałbym pracować z osobami, które lubię, które są mi życzliwe, które nie będą utrudniać poczynań, lub torpedować moich zamiarów.
    Dlatego uważam, że problem nie do końca leży w samym zjawisku nomenklatury i przydzielania stanowisk poplecznikom. Problem głównie leży w ich kompetencjach. Gdyby ci ludzie świetnie sprawowali swe funkcje, bez nadużyć, korupcji, zaniedbań… po prostu bez zarzutu – to pewnie nie mielibyśmy takich pretensji do sposobu ich wyboru. Pewnie dla wielu brzmi to dość kontrowersyjnie, gdyż razi nas, kiedy podczas rekrutacji ktoś odpadnie, bo nie jest dzieckiem starych znajomych szefa. Ale przecież na co dzień dokonujemy podobnych wyborów, w których faworyzujemy osoby nam bliższe. Jasne, że na stanowiskach publicznych oczekujemy w tym względzie bezstronności, sprawiedliwości i nominacji według klucza kompetencji, uczciwości i pracowitości. Bądźmy jednak realistami – za tym zawsze stoją ludzie, ze swymi ułomnościami, stereotypami, uprzedzeniami i preferencjami. Jak długo człowiek nie zmieni się, nie poprawi się jako istota – tak długo urzędnik, dyrektor, czy kapitan podwórkowej drużyny będą kierować się upodobaniami.

    Polubione przez 2 ludzi

    • Piękny wywód poczyniłeś i w pełni zgadzam się z uzasadnieniem. Tacy jesteśmy . Ja pisałem o Solidarności powołanej na fali buntu przeciw totalnej władzy i przemianach, które sprawiły że szef solidarności nosi służalczo parasol nad Kaczyńskim, a następny Piotr Duda jawnie wspiera władze, a więc i to co ta władza zrobiła z sądami, parlamentem, mediami, z konstytucją itd.
      Tego nie można odpuścić

      Polubienie

      • Martinus pisze:

        Nie jestem skłonny łatwo i bez zastrzeżeń gloryfikować Solidarność. To nie był ruch mówiący jednym głosem. Dziś coraz częściej myśli się o Solidarności, jak o monolicie. Tymczasem to była zaciśnięta pięść, w której zaciskały się osobne palce. I nieraz dochodziło do poważnych różnic w łonie Związku. Już na początku jedni członkowie byli za radykalnymi rozwiązaniami (Modzelewski, Kuroń), a inni (jak Wałęsa, Mazowiecki i Geremek) za radą prymasa woleli metodę ostrożniejszych kroków, by nie stracić tego, co już wywalczone i nie dopuścić do rozlewu krwi. Od samego początku ścierały się różne pomysły, różne drogi realizacji celów, a nawet różne wizje przyszłości. Szczęście, że kilka punktów pozostawało wspólnych i to pozwoliło utrzymać względną konsolidację organizacji. Przy czym kierownictwo oczyszczało szeregi z działaczy myślących inaczej. Kiedy zaś udało się coś wywalczyć, dochodziło do rozbieżności, co z tą zdobyczą dalej robić. Szeregi zwarły się silniej podczas stanu wojennego, ale potem tarcia ponownie dawały znać o sobie. Z jednej strony stali zwolennicy rewolucji antykomunistycznej, a wokół Wałęsy stała grupa szukająca porozumienia z władzami PRL. Tak podzieleni podchodzili do rozmów Okrągłego Stołu. Potem, po pierwszych częściowo wolnych wyborach niewiele się zmieniło. Postawa premiera Mazowieckiego, który uznał za konieczne odcięcie się do komunistycznej przeszłości grubą linią, również nie wszystkim odpowiadała. Po transformacji ustrojowej, gdy komunizm (socjalizm) się kończył, zniknął główny cel i doszło do wyrazistych podziałów. Wałęsa rozpoczął tzw. „wojnę na górze”, po pewnym czasie został prezydentem. Później w latach 90. Solidarność walczyła o władzę i organizowała strajki przeciw władzy, w której byli jej zwolennicy. Krótko mówiąc: podziały, frakcje, rozłamy. Wystarczy popatrzeć ilu różnych Solidarności się doczekaliśmy: NSZZ Solidarność, Solidarność Walcząca, Solidarność Rolników, Solidarność ’80, Solidarność-Oświata – a różnych innych związków zawodowych, rozproszonych, pod własnymi nazwami, ale których korzenie sięgają pierwszej Solidarności są bodaj dziesiątki.

        Polubione przez 2 ludzi

    • mrfoobaar pisze:

      Na chwilę odejdźmy od Solidarności, etykietowania postaci, formułowania wyraźnych opinii.
      Co zrobiła komuna z Polską? Wielu z nas spędziło część życia w tamtych realiach. Niektórzy mieli okazję doświadczać schyłku tamtej epoki. Prawie każdy zna jakieś historie z czasów peerelu. Jak jedyna i słuszna partia przechodziła do lamusa to czerwoni możnowładcy odgrażali się, że wszędzie powciskają funkcjonariuszy, którzy zadbają o to, aby system przetrwał. Właściwie nie musieli tego czynić, bo wirus o nazwie komuna bardzo skutecznie zainfekował umysły całych pokoleń.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Podejrzewam, że na temat jaki poruszyłeś w tym poście napisano już miliony stron, a na pewno powstało kilka tysięcy prac dyplomowych na różnym poziomie naukowym. Dlatego odniosę się tylko do jednego wątku nepotyzmu/kolesiostwa jaki najczęściej pojawia się z olbrzymim deficytem podstawowej wiedzy.
    Pewnie większość z nas tych 65+ pamięta słynne powiedzenie z PRL-owskiej epoki: „Dobry fachowiec, ale bezpartyjny”. Taka ocena z reguły rozpoczynała procedury kaperowania fachowca do swoich szeregów. Niektórzy się zgadzali, inni nie, ale to oznaczało, że PZPR wiedziała kto jest fachowcem, a komu do tego daleko. Przy okazji też wyjaśniam, że nomenklatura nie była złem w samym sobie. To była zdeformowana Służba Cywilna, która stanowiła naturalną barierę dla takich dzisiejszych: „pisiewiczów, misiewiczów, banasiów, obajtków, itp. Wymagano od przyszłych kandydatów m.in: a/ wykształcenia o określonej specjalizacji, b/ stażu, c/ znajomości języków, d/ potwierdzenia sukcesów zawodowo społecznych, e/ opinii z ostatnich 10 lat, f/ właściwego pochodzenia (sprawdzano rodziny), g/ akceptacji zakładu pracy, h/ opinii dzielnicowego, i/ zaświadczenia o niekaralności, j/ skierowania z Wydz. Pracy, k/ zaświadczenia o stanie zdrowia, l/ akceptacji PO PZPR, itd., itp., Zdarzało się, że tych kilkunastu wymagań ktoś nie spełniał, ale był dobrym fachowcem, albo znajomym króliczka (wtedy PZPR 😉 ) i wówczas łagodzono kryteria.

    Polubione przez 2 ludzi

    • Dokładnie znam te czasy, bo tkwiłem w tym systemie. W 1976 r sekretarz KGPZPR sam przyszedł do mojego domu aby zaproponować mi stanowisko prezesa w miejscowej spółdzielni. Jako fachowcowi właśnie. Nie przeszkadzało mu to, że byłem bezpartyjny, ale poinformował mnie o tym że to stanowisko należy do kompetencji komitetu, którym kierował i będę się musiał z tym liczyć.
      Miałem jeszcze później powtórkę takiej samej sytuacji tylko, że w mieście powiatowym. Tam sekretarz złożył mi propozycje przez telefon i zaprosił do siebie.
      Wiem co się kryło pod tym hasłem i co się kryło pod nim, gdy sekretarzem został nauczyciel nie znający się na handlu, kosztach, stratach i nie ponoszący żadnej odpowiedzialności

      Polubienie

      • Znam ten ból. W większych miastach przed kaperownikami z PZPR podobne akcje podejmowali SB-cy, a że obie struktury były mocno shierachizowane to mnie pierw jakiś sierżant SB wezwał do kadr. Powiedziałem, że się zastanowię, więc pojawił się zakładowy POP. Awansowałem do jednostki nadrzędnej i tu pierw zajął się mną jakiś poruczniczyna, a potem ktoś z KDPZPR (D to dzielnicowa struktura). Wtedy w latach 70′ ub.w. podwyżkę płac najskuteczniej można było zrealizować poprzez zmianę pracodawcy. Tak trafiłem do filii resortu MPM, a tutaj „w ręce” majora i kadrowca z KWPZPR (W to województwo). To już były lata 78/80, a ja nadal byłem „ni pies, ni wydra”, dostałem więc fuchę międzyresortową, i wtedy już „całowałem” klamki biskupów, I Sekretarzy i Dyr. Deparatmentów. Pamiętam miny tych bonzów z „Solidarności”, SB i PZPR, gdy się zorientowali, że nigdzie nie należałem.

        Polubione przez 2 ludzi

  4. CyryliMetody1 pisze:

    Szanowny Tatulu
    Te czasy ktore opisujesz idą w zapomnienie. To pokolenie, obecne pokolenie, nie interesuje się czasami ich rodzicow, ich dziadków. Dlatego ponownie proszę Cię o skrupulatne archiwizowanie Twojego bloga. Z myślą o przyszłej publikacji. Ogromną zaletą jest Twój język, takt i umiejetnośc opisania. Również wszyscy Twoi rozmówcy spelniaja te, nieczęste właściwości. Wierzę, że kiedyś dojrzejesz do publikacji. Nie musi być w nakładzie … tysięcy. Czytałem wspaniałe maszynopisy w inakladzie dwoch egzemplarzy. Czytałem też mikrofilmy pamietnikow (chyba w Ossolineum) lekarza z Chorzowa, o jego przejściach na początku II Wojny światowej – Chorzów, KLwow itd. Pozwala zrozumieć losy ludzi w tamtych czasach. Gorąco zalecam archiwizację Twoich tekstów. Ale archiwizację u Ciebie w domu. Nie z twojej stronie internetowej, bo to najmniej pewna archiwizacja. Pozdrawiam AJ

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję za przychylność i dobre rady. Liczyłem na to, że ktoś pociągnie ten wątek lub któraś z moich córek dostrzeże w tym jakąś szansę. Deklarowałem kiedyś takie właśnie cele mojej blogowej aktywności . To dla dzieci i wnuków piszę jako źródło wiedzy o czasach swoich dziadkow

      Polubienie

      • Dokończę, bo coś mi przerwało.
        Dziękuję za słowa uznania dla mnie, a jeszcze bardziej dla komentatorów bloga. Ja
        Faktycznie mam szczęście i omijają mnie ludzie potrafiący wszystko skrytykować i jaszcze tak przywalić, aby zabolało.
        Wszystkich czytelników serdecznie pozdrawiam, a tych milczących zachęcam do komentowania.
        Co do wydawania książki, to jednak jestem sceptyczny i raczej widziałbym sens wydania takowej przez córkę. Ma zdolności w tym kierunku i mogłaby opisać swoich przodków przytaczając dla udokumentowania co ciekawsze fragmenty moich opowieści. To wciąż może się zdarzyć, chociaż mnie może już nie być na świecie

        Polubienie

  5. Wojciech Wilanoski pisze:

    Wielka to misja , kronika i komentarz dziejów. Ale drogi Tatulu,
    Komunizm jest w nas, w każdej cząstce naszego ciała i umysłu….
    Chcemy Wielkich zmian poprawy na lepsze…. A nie umiemy nawet wyartykułować o co chodzi….
    Gdzie zatem leży źródło problemu?
    Jako społeczeństwo ,jesteśmy jak publiczność na pokazie iluzjonisty.
    Facet serwuje sztuczki , odwraca uwagę a my bawimy się dobrze i jest nam z tym super , bo przyszliśmy się rozerwać….
    W latach 80 ubiegłego wieku był człowiek Jerzy Urban, rzecznik rządu , który nawiasem mówiąc pisał prawdę.
    O kościele , o solidarności , o życiu.

    A dzisiaj ,w dobie kultu św Jana Pawła II , to właśnie Urbanowi powinnismy stawiać pomniki , poniewąż Ten Czlowiek nas naprawdę nie zawiódł….
    Może takie wielkanocne rozważanie….

    Polubione przez 1 osoba

    • Urban żyje i zapewne wiele ma do powiedzenia. Wystarczy kupić jego gazetę i poczytać. Temat do rozważań faktycznie szeroki i w czasie zamknięcia covidowego mamy więcej czasu, aby poczytać i pogadać

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.