Przemijanie…

Obraz przemawia lepiej niż słowa

Nadal tkwimy zanurzeni w smuteczkach cali. Trauma jaką opisałem w poprzednim wpisie nie mija ot, tak sobie. Trzeba czasu i my o tym wiemy doskonale. W dodatku wczoraj byłem na pogrzebie mojego rówieśnika. Padał deszcz, było smutno i jak zawsze w takich razach refleksyjnie. Do tego naszego dołka dołącza się depresyjne działanie jesiennej aury. Pochmurno, chłód i obfite deszcze pozbawiają drzewa cudownie wykolorowanych liści. Zapowiadane na kolejną noc przymrozki dopełnią obrazu spustoszenia, a wiatr to pozamiata i dopiero wtedy objawią się smuteczki jesieni.
   Jeszcze dzisiaj, w dopołudniowej audycji Jedynki Polskiego Radia przeznaczonej dla ludzi starszych, gdy usłyszałem czyjąś pochwałę jesieni zawartą w słowach:
Jesień – to druga wiosna, kiedy każdy liść jest kwiatem, pobiegłem z telefonem aby uwiecznić liście – kwiaty i udostępnić to w formie pociechy dla przygnębionych jak ja. Czy kogoś oderwałem w ten sposób od jesiennych smuteczków? Nigdy się tego nie dowiem.
   Niezwykle dołujące wieści dobiegają z frontu walki z koronawirusem. Co dzień większa liczba nowych zachorowań i zmarłych. Do mediów trafiają dramatyczne relacje z nieudanych prób umieszczenia chorych w szpitalach, o brakach łóżek i respiratorów, o brakach personelu, o dramacie decydowania przez lekarzy kogo podłączyć do aparatury, a kogo spisać na straty…
Do tego trzeba jeszcze dodać postawy polityków i innych Bardzo Ważnych Osób, którzy mnożą sankcje i ograniczenia dla maluczkich, a sami paradują bez zabezpieczeń i są antywzorcem postępowania w tak trudnych czasach.
Gdy weźmie się pod uwagę ich ataki na lekarzy, że podobno im się nie chce pracować, na nauczycieli, że się boją zarazić w bezpośrednim kontakcie z uczniami, na rolników, że nie rozumieją przyjaciół zwierząt, górnicy jeszcze coś innego, to wkrótce runą resztki zaufania do władzy, zniechęcimy się do solidarności społecznej i co wtedy? Kryzys finansowy i wszystkie związane z tym zagrożenia, to jeszcze mało???
Wieczorem napotkałem na umieszczony przez kogoś na Fb rysunek, który przemawia do mnie już wiele lat, a dzisiaj dopiero przeczytałem zamieszczony pod nim tekst. Może wszyscy go znają, ale jednak nie wszyscy korzystają z Facebooka i mogli się z tym nie zetknąć, dlatego postanowiłem go udostępnić.
Oto on:
Ledwo zaczął się dzień i… jest już szósta wieczorem.
Tydzień ledwo przybył w poniedziałek i już jest piątek.
… a miesiąc już minął
.. a rok prawie się kończy
… i minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia
… i zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, naszych przyjaciół, znajomych
I zdajemy sobie sprawę, że jest już za późno, aby wrócić. Więc…
Spróbujmy jednak jak najlepiej wykorzystać czas, jaki nam pozostał. Nie zwlekajmy z szukaniem zajęć, które lubimy, które sprawiają nam radość. Dodajmy kolorów naszej szarości. Uśmiechnijmy się do małych rzeczy w życiu, które są balsamem dla naszych serc. I mimo wszystko, nadal cieszmy się spokojem tego czasu, który nam pozostał. Spróbujmy wyeliminować słowo „potem”…
Zrobię to potem…
Powiem potem…
Pomyślę o tym potem…
Zostawiamy wszystko na później, jakby „potem” było nasze.
Ponieważ nie rozumiemy, że:
potem – kawa jest zimna…
potem – priorytety się zmieniają…
potem – rok się skończy…
potem – zdrowie się kończy…
potem – dzieci dorastają…
potem – rodzice się starzeją…
potem – obietnice są zapominane…
potem – dzień staje się nocą…
potem – życie się kończy…
Potem często jest za późno…
Więc… nie zostawiaj niczego na później, ponieważ czekając na *później*, możemy stracić najlepsze chwile, możemy stracić przyjaciela, możemy stracić swoją prawdziwą miłość i człowieka którego kochaliśmy, a potem już nie da się tego cofnąć pomimo, że żałujemy to, co zrobiliśmy lub czego nie zrobiliśmy…
– najlepsze doświadczenia
– najlepszych przyjaciół
– najlepszą rodzinę…
Dziś jest odpowiedni dzień… Ta chwila jest *tu i teraz*… Nie jesteśmy już w wieku, w którym możemy sobie pozwolić na odłożenie na jutro tego, co należy zrobić od razu. Zobaczmy więc, czy będziesz mieć czas, aby przeczytać tę wiadomość, a następnie udostępnić ją. A może odłożysz to na… „później”?

…z netu, ale jakże prawdziwe…

27 uwag do wpisu “Przemijanie…

  1. CyryliMetody1 pisze:

    Te myśli są też moimi myślami. Powoli wszystkiego mi ubywa. Dochodzą smutne myśli, co stanie się z rodziną po naszym odejściu. Bo to napewno będzie. : Najlepsze rozwiązanie: jedno dziecko i mały majątek. A u nas jest bardzo konfliktogennie: Piątka dzieci i jakiś tam majatek. Co będzie się dzialo po naszej śmierci? Z moich obserwacji – dotychczas nie spotkałem rodziny – tak, nie spotkałem, aby po smierci rodziców nie było poważnych konfliktów rodzinnych. Takie to myśli są teraz w mojej głowie.
    Ogromną pociechą jest wiara, w dobrego Boga, przemianę życia, zwycięstwo nad smiercia. Ale jest trudno. Pozdrawiam, AJ

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wszystko jest względne, Tatulu. Mam okresy w miarę dobrego samopoczucia i bardzo złego. Kiedy czuję się dobrze, cieszę się z wszystkiego i nikt mnie nie musi przekonywać, żeby nie odkładać życia na potem. Ani tego, co mam zrobić 😉 Są to intensywne, na zapas jakby, no i z rozsądku, żeby potem nie było kłopotu przez zaniedbanie. Tak więc nawet choroba może w jakimś stopniu być pożyteczna 🙂 😦

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Prawdziwe słowa.. To „nieodkładanie” i świadomość przemijania (czasu i nas) przychodzą dopiero z wiekiem, z każdym rokiem coraz bardziej odczuwalne. Staram się nie odkładać, czerpać garściami z życia i doceniać każdy dzień. Czasem bywa trudno, innym razem zapominam o przemijaniu..

    Polubione przez 1 osoba

  4. Tatulu, nie sądzę, żeby Twoi komentatorzy nie dostrzegali, co dzieje się wokół. Jest tragicznie i nie szybko będzie lepiej. Wszyscy pewnie przyjmujemy to jako rzecz oczywiście i wiadomą, więc dzielimy się sposobami radzenia sobie z tym stanem. Nie jesteś w swoich obserwacjach osamotniony. Ani w swoim smutku? obawach? Czuję lęk zawieszony w powietrzu, nawet kiedy o nim nie rozmawiam ze znajomymi, rodziną. Od czasu do czasu bierze mnie taka złość, jak z rysunku Mleczki: „są takie chwile w życiu żółwia, że musi komuś dać w mordę” 😉 Tylko komu?

    Polubione przez 1 osoba

    • Trudno wykonać tę dyspozycję, bo to już nie jest sprawą jednego człowieka.
      Dziękuję za pogłębioną analizę mojego tekstu. Sądziłem, żeby dyskusja pójdzie właśnie w tę stronę…
      Zdrowia życzę i cierpliwości

      Polubienie

  5. Tuż obok mnie funkcjonowała spółdzielnia pracy. Relikt z minionej epoki. Co roku rozbierali baraki. Został niewielki budynek zarządu. Teren sprzedano deweloperowi. Budowa toczy się od paru lat. Postawili coś koło dziesięciu bloków. Podczas wiosennego lockdownu prace szły pełną parą. Dziś jest podobnie. Mają opóźnienie więc posciągali jeszcze więcej ekip. Maseczek nikt nie nosi.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.