Świadectwo istnienia

Niedawno zmarł zasłużony dla naszej małej Ojczyzny obywatel.
Nie miałem z nim jakichś specjalnych relacji, ale poczułem się jakoś zobowiązany do zaakcentowania tego faktu, aby w ten sposób dać świadectwo jego istnienia i zasług, jakie dla naszej społeczności poczynił.
Opublikowałem na swoim koncie Fb klepsydrę zawiadamiającą o fakcie jego odejścia i co ważne terminu pogrzebu. Dodałem też jego zdjęcie i całość opatrzyłem tekstem:
Ta wiadomość sprowadziła na mieszkańców naszej Małej Ojczyzny smutek wynikający ze świadomości przemijania. 10 września odszedł na wieczną wachtę druh i wieloletni komendant miejscowej jednostki OSP. Współtowarzysze zmarłego przypomną jego wielkie zasługi i osiągnięcia w tym zakresie.

Ja chciałem przypomnieć zasługi zmarłego dla naszej małej Ojczyzny, jako wieloletniego przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej. Pełniąc tę funkcję miał okazję wpłynąć na trwałe urządzenie układu drogowego rynku i ulic. Od tamtego czasu wiele się tu zmieniło, ale w ramach zarysowanych właśnie przez Niego koncepcji. Wspominając zmarłego weźmiemy pod uwagę Jego przyjacielską dla wszystkich postawę i zasługi dla naszej pięknej miejscowości.
Część Jego Pamięci…
Zainteresowanie wpisem było spore i wielu znajomych poczuło potrzebę potwierdzenia jego zasług i pochwalenia postawy, jaką prezentował w całym swoim życiu.
Gdy nadszedł dzień pogrzebu, to z satysfakcją obserwowałem licznie zebranych żałobników, delegacje, strażaków ze sztandarami. Poruszające były też przemówienia ludzi, którzy pracowali z nim i chcieli go pożegnać swoim świadectwem jego postawy i dokonań.
Miałem swoją małą satysfakcję w tym, że jako pierwszy zabrałem głos w sprawie i nie przesadziłem w ocenach…
Przypomina mi się w takich chwilach myśl zmarłego tragicznie i zbyt młodo biskupa radomskiego J. Chrapka:
Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię”…
Nie każdy jest świadomy znaczenia takich wskazań, a wielu wprost mówi:
– A po co mi słowa jakiegoś klechy, czy kogoś innego nad moją trumną. I tak nie będę tego słyszał. A poza tym ile obłudy jest w takich przemowach, to sam zmarły byłby zaskoczony, gdyby słyszał,…·
Jak zatem
jest z tym dawaniem świadectwa. Potrzebne to, czy zbędne?
Jeśli potrzebne to, komu? Zmarłemu, czy jego, często skłóconej rodzinie?
A może nam wszystkim pozostającym na tym łez padole ze swoimi lękami, obawami, wątpliwościami?
Pisałem już kiedyś na blogu na podobne tematy i cytowałem wiersz Wincentego Pola, który na swój własny użytek zatytułowałem:
Przepis na życie?

#tatul

14 uwag do wpisu “Świadectwo istnienia

  1. Martinus pisze:

    Pogrzeby i cały związany z nimi ceremoniał są dla… żyjących. Zmarłym to nie potrzebne. Być może nawet tego nie widzą, bo wędrują do innego świata, który z naszym ma znikome więzi. Sądzę, że wrażliwość czystej duszy, pozbawionej cielesnej powłoki też jest inna i jeśli nawet widzi, co wyprawiamy wokół opuszczonego ciała, to reaguje na to zgoła odmiennie, niż nam się zdaje. A my nad grobami robimy i mówimy to, co nam wydaje się słuszne i potrzebne; co nam przynosi otuchę, ewentualnie co ma wpłynąć na dalsze losy żywych. Owszem, zanosimy przy tej okazji modły za ową oswobodzoną duszę, lecz z jakim skutkiem. Nie chcę powiedzieć kategorycznie, że nie wierzę, ale na pewno wątpię w sprawczą moc modlitwy. I zadziwia mnie silne przekonanie modlących się, iż ich słowa mają wpływ na bieg spraw ostatecznych i boskie rozstrzygnięcia w zaświatach. Jeśli zmarły był dobrym człowiekiem, to mogę zrozumieć pochwały głoszone nad trumną. Mają wydźwięk wychowawczy, czasem moralizatorski i stawiają życie grzebanego za wzór do naśladowania – co niektórym może się faktycznie przydać. Ale zmarłemu wszystko to raczej jest obojętne. Każdy będzie miał znaczenie tak długo, jak długo przetrwa pamięć o nim. Tylko o nielicznych pamięta się dłużej, a i to nie zawsze zasłużenie.

    Polubienie

    • Dziękuję. Faktycznie tak jest, że w pogrzebach uczestniczą zarówno wierzący jak i niewierzący. Nawet wygłaszaniem pożegnań mogą zajmować się jedni i drudzy. Mogą to być teksty własne jak i skopiowane z czyichś wystąpień. Bardzo różny jest odbiór treści przemówień.
      Może jednak zgodzimy się z tym, że warto stosować te formę porzegnania

      Polubienie

  2. Są potrzebne. Nawet niektóre zwierzęta (np. sroki, słonie) oddają hołd swoim zmarłym poprzez coś na kształt „minuty ciszy” (bez przemówień, rzecz jasna). Gdybyśmy z tego zrezygnowali, to było by coś więcej, niż upadek cywilizacyjny. Odnośnie obłudy, to może rzeczywiście powinno byv jej mniej w mowach pogrzebowych.
    Czy potrzebne zmarłym? Mam nadzieję, że tak.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Myślę, że pożegnanie ze zmarłym nam jest potrzebne. Jako dorosła osoba buntowałam się przed otwieraniem trumny, ale teraz kiedy sama w poniedziałek chowałam brata poczułam inaczej. Rozcierałam jego dłonie, jakbym chciała je ożywić, szeptałam to co nie dopowiedzianym było, przepraszałam, dziękowałam.. Wszystko to w cichości serca. Powiedziałam kilka słów, wspomnień z dzieciństwa i młodości. Jakby ociepliłam wizerunek i brata i całej tej ceremonii. Tak, na pewno to wszystko dla nas żyjących.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.