O szkole i naukach płynących z naszego systemu kształcenia

Za tydzień (?) nasze dzieci podejmą naukę w szkołach, o ile termin rozpoczęcia roku szkolnego nie ulegnie jeszcze zmianie. Nie jest jasne jak będzie wyglądać ta nauka. Czy tradycyjnie w klasach szkolnych czy w domach, a może hybrydowo trochę w domach, a resztę w szkole? To się zobaczy.
Ważne, aby podjęły naukę w świadomie wybranych szkołach i realizowały swoje predyspozycje.
Dzisiaj przypominam tekst napisany przed 8 laty, kiedy jeszcze istniały gimnazja a niemal w każdym powiecie istniała Wyższa Szkoła Tego bądź Owego. Wszyscy realizowali swoje plany, ale czy wszystkim to wyszło na dobre. A społeczeństwo co z tego miało?
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Minął właśnie rok od dnia, w którym zakończyłem pracę w szkole i znalazłem się na emeryturze. Nie wziąłem sobie jednak emerytury od spraw, nazwijmy to szkolnych. Wciąż interesuje mnie ta problematyka i czytam wszystko, co dotyczy szkoły, nauczycieli, czy też uczniów. A jest co czytać. Również oglądać, czy też słuchać w programach radiowych. Jak widać wielu ludziom leży na sercu problem polskiej edukacji i los dzisiejszych uczniów począwszy od przedszkola po studia wyższe włącznie.

Tak się jakoś składa, że dziennikarze piszą, nauczyciele strajkują, organa prowadzące szkoły tnąc koszty zamykają te najmniej liczne, rodzice protestują, wszyscy komentują nie pozostawiając suchej nitki na edukacji i oświacie produkującej od wielu już lat bezrobotnych absolwentów…, a karawana idzie dalej. Zmienia się wiele, ale w kierunku dalszych ułatwień dla uczniów poprzez uproszczenia programów nauczania oraz zapewnienia łatwiejszej zdawalności matur i innych egzaminów. Szkoły krzyczą jednym głosem:
Chodźcie do nas! U nas nie trzeba się…

View original post 1 342 słowa więcej

Minister od kasy

Ten sam dzień, tylko sprzed 7 lat. Wtedy planowano zmienić ministra finansów, a dzisiaj jego odpowiednik przeprowadził aktualizację budżetu na 2021 r, który zamiast zrównoważenia (Deficyt 0) będzie miał deficyt 109 miliardów złotych, jak dobrze pójdzie. Spadek PKB sięgnie ponad 4 proc,a inflacja niemal tyle samo. Dodatkowo minister od kasy pocieszył nas tym, że to nie wydatki będą przyczyną deficytu ale INWESTYCJE, tak lansowane przez premiera. Da nam to „kopa do przodu i w górę”. Inflacja, to nie jest sprawa tego ministra, a prezesa NBP, a więc umył ręce, co jest dzisiaj tak ważne nie tylko w zyciu, ale i polityce. Coraz więcej ministrów i wiceministrów umywa ręce i sama odchodzi, zanim prezes przeprowadzi rekonstrukcję
rządu i ich wywali. Obecny minister od kasy też zapowiadał odejście do innej, bardziej ambitnej pracy…
Może ktoś obserwujący scenę polityczną powie, co właściwie się dzieje? Skąd i dokąd wiatr wieje?
Czy te minione 7 lat zmieniło coś w rytuale sprawowania władzy przez nasze elyty?

Tatulowe opowieści

Bywają dwa rodzaje ministrów finansów: jedni odchodzą w hańbie, a drudzy – we właściwym czasie. James Callaghan

Jacek Roz­tow­ski, wi­ce­pre­mier i mi­ni­ster fi­nan­sów, jest źle oce­nia­ny przez 48 proc. Po­la­ków. 31 proc. od­nio­sło się neu­tral­nie do pracy mi­ni­stra, a za­do­wo­lo­nych z jego po­czy­nań jest tylko 8 proc. an­kie­to­wa­nych. Mi­ni­ster zna­lazł się na trze­cim miej­scu wśród najgorzej ocenianych ministrów – jak to możemy wyczytać z dzisiejszym artykule  TUTAJ
Wyprzedził tylko min. Joannę Muchę i Bartosza Arłukowicza, których oceniano jeszcze gorzej. Nic wiec dziwnego, że pojawiły się kalkulacje o jego rychłym zwolnieniu w ramach przewidzianej na wrzesień  rekonstrukcji rządu. Zakłada się możliwość wykonania takiego manewru nie tylko z powodu niskich (jak twierdzi opozycja) kompetencji, a z potrzeby rzucenia na pożarcie wystarczająco „grubej ryby”, bo tylko to może przywrócić zaufanie do tego rządu. Tu szczegóły

Wiadomo, że powodem wszelkiego złą jest kasa, a właściwie jej brak. Na czym więc zbić kapitał polityczny…

View original post 610 słów więcej

Jędrek – wielozawodowiec

10 sierpnia obchodzony jest jako Dzień Przewodników Górskich. Przebiegał bez większego zainteresowania mediów i niewielu to odnotowało.
Oto moje spotkanie z Jędrusiem – przewodnikiem górskim do jakiego doszło przy okazji pobytu w Zakopanem.
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Podczas odwiedzin rodzinnego domu, nasza córcia Małgosia z synkami zaplanowała dla nas wszystkich m.in.wspólny wypad do Zakopanego. Przebywali tam jej, a poprzez nią i nasi znajomi z Fundacji Kultury Tatrzańskiej działającej w Chicago. Przyjechali do Polski aby wziąć udział w warsztatach i we wspólnych występach zaprzyjaźnionych zespołów regionalnych kultywujących tradycje kultury tatrzańskiej. Głównym punktem programu realizowanego w Zakopanem było zwiedzanie obiektów związanych z kulturą ich przodków oraz udział w przeglądzie zespołów regionalnych jaki odbywał się w Chochołowie. W tym właśnie czasie mieliśmy tam dojechać, aby się z nimi spotkać i uczestniczyć w ich zajęciach. Po dość długich domowych deliberacjach zdecydowaliśmy się na ten wspólny wyjazd. Jeszcze nie mieliśmy takiej okazji, aby całą naszą rodziną (bez zięcia pozostałego w Chicago) przebywać w jednym czasie, w tak atrakcyjnym miejscu i wspólnie chłonąć kulturę tatrzańską. Tym bardziej, że śpiewy i tańce góralskie są nam dość dobrze znane, a…

View original post 556 słów więcej

Ludzie niepowszedni są nam potrzebni…

Wstałem rano, raniusieńko… Włączyłem radio, a później telefon i dowiedziałem się, że dzisiaj mamy Dzień pozytywnie zakręconych.

Przecież pisałem o tym nie tak dawno, ciekawe jak wtedy przyjęto ten tekst pomyślałem, a potem wyszukałem w archiwum bloga i przeczytałem. Tu tekst.
Szału nie było. Komentarze też raczej uprzejmościowe. Mimo tego udostępniłem na swoim koncie Fb, bo w tym zakresie należę do ludzi zakręconych. Czy pozytywnie zakręconych, to wypada pozostawić ocenie moich znajomych. Czekam na zainteresowanie i odzew, bo zatytułowałem ten materiał tak, aby zachęcał do wypowiedzi:
Czy wiemy, co mówią o nas inni?
Czy mamy jakiegoś bzika, który nie znika?
Ja sam zapisałem się do tego klubu zakręconych i robię swoje, głownie w mediach społecznościowych, gdzie udostępniam zdjęcia na stronach Kieleckie jakie cudne, Świętokrzyskie krajobrazy, Kapliczki i krzyże przydrożne i na administrowanej przeze mnie stronie Staszów – Impresje. Przyznano mi tytuł Wizualny narrator, no bo opowiadam o tym, gdzie byłem i co widziałem obrazkami, wspieranymi niekiedy słowami na zachętę.
Ta działalność nie przynosi mi nic wymiernego, ale czasem daje radość płynącą ze słów uznania, czy lajków i serduszek pozostawianych przez odwiedzających te strony. Bywa, że spotkana przypadkiem osoba wita mnie słowami:
A wie pan, że zawsze oglądam zdjęcia, które pan zamieszcza i dzięki temu wiem, co się dzieje w naszych stronach…
– Moja synowa, córka, czy jeszcze ktoś pokazuje mi w telefonie pańskie zdjęcia i relacje z wydarzeń…

To miłe dla mnie wyróżnienie i tym sposobem pragnę życzliwym ludziom za to podziękować.
Staram się jak mogę, a jak nie mogę to jeszcze bardziej się staram – odpowiadam, albo kwituję to często używanymi jako wprowadzenie do zdjęć słowami:
Dla tych, co nie mogą
iść tą samą drogą,
którą ja wędruję
I fotografuję…
Wszyscy wiemy że dużo jest takich osób, a media społecznościowej świetnie tę potrzebę spełniają.
Będąc w skowronkach cały skomentowałem zdjęcie wirtualnego znajomego z Fb, który będąc burmistrzem pobliskiego miasteczka, a jednocześnie zapalonym fotografikiem zamieścił dzisiaj właśnie śliczne zdjęcie ze swojego miasta publikowane w stałym cyklu:
Połaniec – wspaniałe miejsce do życia na ziemi…
Nic dziwnego w tym, że burmistrz promuje swoje miasto, prawda?
Dlaczego jednak tak mało burmistrzów dba o taki kontakt z wyborcami i światem?
Napisałem pod tym zdjęciem następujące słowa:
Dzisiaj jest dzień ludzi pozytywnie zakręconych. Gratuluję przynależności do klubu i odnoszonych sukcesów.
Jeszcze nie odpowiedział, bo pewnie jest w pracy, ale nic straconego. Ma swoich znajomych, którzy to zobaczą.
Jeszcze jedno poruszenie mnie dzisiaj spotkało.
W moim radio usłyszałem nie nowy, nawet dla mnie utwór Perfektu: Ludzie niepotrzebni. Nie słuchałem dawno tej piosenki jednak zaskoczyło mnie takie postawienie sprawy przez wykonawcę i Jacka Cygana, będącego autorem tekstu.
Poszukałem, włączyłem, aby posłuchać i co słyszę: https://www.youtube.com/watch?v=Eo2mv2j9IDI&list=RDEo2mv2j9IDI&start_radio=1&t=0
Tytuł jest całkiem inny: Ludzie niepowszedni… Znamy ich? Znamy, a czy doceniamy?

Mamy Prezydenta polskich spraw

Oczekiwałem tego dnia, w którym nasz nowy-stary prezydent złoży przysięgę i obejmie swoje obowiązki. Dzień to szczególny, bo w obrzędowości religijnej poświęcony Przemienieniu Pańskiemu. W poprzedniej kadencji zaprzysiężenie też dokonało się w tym dniu. Jakie to ma znaczenie dla Pana Prezydenta, dla jego formacji politycznej, a jakie dla nas zwykłych zjadaczy chleba zwanych, co pięć lat ELEKTORATEM?

Odpowiedź należy do nas. PiS przypisuje sobie generalną zmianę Polski, do czego walnie przyczynił się prezydent. Dlatego wygrał wybory, bo… elektorat uznał jego wybitne zasługi i chciał kontynuacji… Powiedział w swoim orędziu Prezydent, zapowiadając jednocześnie skupienie się na 5 sprawach kluczowych dla Polaków: Rodzina, Praca, Bezpieczeństwo wszelakie, Inwestycje, Godność

Przed zaprzysiężeniem w mediach sporo miejsca zajmowały listy obecności i nieobecności na zaprzysiężeniu. Myślę, że ważniejsza jest ta druga, a dlaczego?
Jedyny z byłych prezydentów obecny na zaprzysiężeniu Aleksander Kwaśniewski szeroko wyjaśnił to w wywiadzie, jakiego udzielił w przeddzień zaprzysiężenia Tu tekst
Myślę, że Prezydent poświęci mu należną uwagę. W końcu ma facet 10 letnie doświadczenie i z niejednego pieca jadał chleb.
Po wysłuchaniu orędzia wygłoszonego przed Zgromadzeniem Narodowym już tylko czekałem na to, co znajdzie się w homilii wygłoszonej na mszy za Ojczyznę. Znalazłem w Necie tekst tego przemówienia:
Udostępniając go na swoim koncie Fb zaznaczyłem, aby dla jasności przekazu skupić się głównie na punkcie trzecim poświęconym zaprzysiężeniu Prezydenta i jego roli.

Dla potrzeb tych rozważań zacytuję tylko zakończenie homilii abpa Gondeckiego:

Przy okazji zaprzysiężenia Prezydenta Rzeczypospolitej chciałbym na koniec wyrazić moje uznanie Kościoła dla wszystkich osób, które podejmują się służby państwowej: „Kościół uznaje za godną pochwały i szacunku pracę tych, którzy dla posługi ludziom poświęcają swoje siły dobru państwa i podejmują się tego trudnego obowiązku” […]. „i, którzy posiadają talent do działalności politycznej lub mogą się do niej nadać, a jest to sztuka trudna i zarazem wielce szlachetna, niech się do niej sposobią i oddają się jej nie myśląc o własnej wygodzie lub zyskownym stanowisku. Niech występują przeciw uciskowi ze strony jednostki lub samowładztwu i nietolerancji partii politycznej, działając roztropnie i nienagannie pod względem moralnym, a niech poświęcają się dobru wspólnemu w duchu szczerości i słuszności, owszem z miłością i odwagą polityczną” (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, 75).Apostoł Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza pisze: „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,1-4).
Dlatego dziękujemy Tobie Wszechmogący Boże, Władco narodów, za wszystko to, co dobrego udało się dokonać Panu Prezydentowi podczas pierwszej kadencji. Prosimy, wspieraj Tego, którego postawiłeś na czele naszej ojczyzny i spraw, aby – wypełniając sumiennie swoje obowiązki – kierował się Twoją wolą i zapewnił wszystkim Polakom wolność, ład i pokój. Amen.
   Po południu poszedłem do swojego kościoła, gdzie jednak nie było homilii, ale za to śpiewano stosowną do okazji pieśń…

 

Nad bramą prowadzącą do kościoła powieszono baner o równie wymownej treści”