Wielkanoc 2020

Wiele już świąt przeżyłem, ale takich jak obecne jeszcze nie doświadczyłem…
Chyba każdy może się podpisać pod tymi słowami, prawda?
Byliśmy młodzi, często ubodzy, a wtedy święta jawiły się, jako pora obfitości, w jedzeniu zwłaszcza, bo to szynka pojawiała się na naszych stołach, taka babcina, czy mamina …z tłuszczykiem. Zwykle otrzymywaliśmy z tej okazji nowe, już letnie ubrania, w których mimo chłodu czuliśmy się lekko i elegancko. Były wyjścia na Rezurekcję, a po niej spotkania rodzinne przedłużające się na cały dzień. Były wizyty i rewizyty, chociaż czasem odbywane na zasadzie
„Od nas do was, a potem do was od nas…” Były świąteczne spacery w poszukiwaniu wiosny…  Ale zamknięcia nas w domach nigdy jeszcze nie było, buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!
No to jest. Nasze nowe doświadczenie niosące wielki wkład wiedzy na temat współczesnych zagrożeń oraz ich unikania. Jest też lekcja uczenia się siebie, bo łatwo było pojawiać się i znikać, aby żyć jednocześnie w kilku płaszczyznach. Dom praca, znajomi, klub, hobby, a w każdym miejscu inny, chociaż ten sam człowiek.
Teraz mamy okazję dokonać testu wytrzymałości na niezmienne warunki, jakie przecież sami stworzyliśmy we własnych domach. Jak zdamy ten test?
Pisałem dzisiaj życzenia rozsyłane e-mailem. Wśród adresatów również osoby, które w tym czasie straciły najbliższych. Jak składać takie, przecież z głębi płynące życzenia?
Radosnych? Wesołych? Jakich świąt?
Napisałem więc:
Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych, innych niż wszystkie dotychczas przeżyte, pragniemy być z Wami w rozmyślaniach i przeżywaniu tego, co niosą te szczególne święta.

Uczestniczyliśmy wczoraj w Drodze Krzyżowej nadawanej z Watykanu. Ta dojmująca pustka placu Św. Piotra, zwykle pełnego wiernych, a także treść rozważań czytanych przez ludzi szczególnie dotkniętych przez życie miała jednak swoją niezwykłą wymowę. Ci ludzie nie zatracili wiary i wydobyli się z dna rozpaczy, zobaczyli dla siebie lepszą perspektywę,…·
Chociaż to takie dojmujące smutkiem, to jednak na dnie tych smuteczków odnajdujemy przecież NADZIEJĘ na lepszą przyszłość.
Wkrótce zaśpiewamy:

Otrzyjcie już łzy płaczący, żale z serca wyzujcie.
Wszyscy w Chrystusa wierzący, weselcie się, radujcie…
W innej, równie pięknej zaśpiewamy:
O śmierci, gdzie jesteś o śmierci?
Gdzie jest moja śmierć?
Gdzie jest jej zwycięstwo?
Ref.:
Zmartwychwstał Pan,
Zmartwychwstał Pan,
Zmartwychwstał Pan,
Alleluja, Alleluja!

Zawsze przeżywam wzruszenie, gdy w naszym kościele śpiewa tę pieśń nasza sąsiadka, młoda dziewczyna o pięknym głosie, a w refrenie wtóruje jej cały kościół.
Pragniemy życzyć Wam wszystkim Radosnych jednak Świąt, budzących nadzieję na poprawę, jaka dokonuje się w nas samych za sprawą tego co nas, na co dzień spotyka. Przytulamy Was wszystkich
Alleluja…

Tymi życzeniami dzielę się z Wami wszystkimi,
którzy tu zaglądacie,
bo podobnie myślicie
i podobnie to przeżywacie…
Radosnych Świąt i Wiosny w sercach

26 uwag do wpisu “Wielkanoc 2020

  1. Teresa Michalka pisze:

    Dziękujemy za piękne i prawdziwe życzenia. Ależ te Święta Wielkiej Nocy będą radosne bo radość ze zmartwychwstania mamy w sercach. Zabraknie obrzędów to prawda. Zabraknie tradycji, tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Ale może właśnie teraz przeżyjemy te święta głębiej, pełniej, bardziej rodzinnie pomimo wszystko. Ja już kiedyś z braku możliwości pójścia do kościoła (25 lat temu) sama święciłam pokarm w czasie świąt. Było nie gorzej, było inaczej. Teraz też tak będzie. Życzę Państwu zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy. Powrotu do lepszego świata, w którym człowiek będzie dbał o drugiego człowieka. Powrotu do samego siebie i swojego wnętrza. Dobrych Świąt dla Pana i p. Elżbiety !

    Polubione przez 2 ludzi

  2. CyryliMetody1 pisze:

    Cześć, dla ,mnie koniec kwarantanny. Tej którą sobie sam zadałem ponad rok temu, gdy zauważyłem że piszę komentarze jako mędrzec, znający się na wszystkim. Przez ten rok nie pisałem, ale zawsze czytałem.
    Dziękuję Tatulu za Twoje myśli, spokojne, zrównoważone, dalekie od potępiania innych. Używasz ładnego, przyzwoitego języka. Często myśli Twoje były zbieżne z moimi. Może dlatego że mamy podobne priorytety, podobny stan rodzinny, podobnie pracowaliśmy. Może.
    Przeżywam teraz kwarantannę, tę biologiczną. Nie pełną, wychodzić mogę, ale po co. Niektórzy wariują, zmienili słownictwo na te spod budki z piwem i rzucają gromy jak Zeus. Dla mnie ten czas,na który nie mam wpływu, to czas błogosławiony. Czas który został mi dany, w celu który muszę poznać. Poznać w sobie, nie w innych. Czas nie stracony. Czas w którym wiele spraw się zatrzymało, chociaż wydawały się że są bardzo ważne. Okazały się nieistotne, bez których mogę się obejść.
    Życzę Tobie, oraz Twym rozmówcom spokojnego, głębokiego wejścia w soje serce, bo czas błogosławiony.

    Polubienie

    • Akurat oglądaliśmy nabożeństwo Wigilii Paschalnej z Częstochowy, gdy pisałeś swój komentarz. Przypadek ?
      Bardzo miły dla mnie ten komentarz, zwłaszcza, że coraz trudniej o komentarz, a nawet o czytelnika. Czasem ogarnia mnie zwątpienie w to, że warto się trudzić by pozostawić jakiś ślad istnienia.

      Polubienie

      • CyryliMetody1 pisze:

        Ja z Żoną uczestniczyliśmy w obchodach Wigilii Paschalnej transmitowanej z klasztoru dominikanów w Łodzi. Tatulu, piszesz- ślad istnienia. Jezus bardzo jasno powiedział swoim uczniom, gdy ci się chwalili; Nie cieszcie się tego, ale z tego że wasze imię jest zapisane w Niebie. Ale poza tym zapisem w Niebie, każdy z nas, no może nie każdy, ale na pewno ja, chcę zostawić coś po sobie. Być potrzebnym. przede wszystkim rodzina. Piątka dzieci, to już coś, pomoc, wieloraka dzieciom, ich udomowienie (cokolwiek to znaczy, ale Ty na pewno rozumiesz), wykształcenie, zdobycie zaufania dzieci i wnuków – to po nas pozostanie i wierzę, będzie przekazywane dalej. Czyli miłość. Pomagam wnukom w chemii. Wspieram ich hobby, wyjeżdżam z nimi. Czyli wartości rodzinne.Co poza tym? Jakiś udział w wykształceniu studentów. Lubiłem tą pracę. I przyjemnie przeżywam, gdy spotkam swoich studentów. Oczywiście to oni mnie poznają i zaczynają rozmowę. Ostatnio spotkałem studenta, któremu dałem dwóję na egzaminie. Czy ma Pan żal do mnie? Nie. A na jakim pytaniu? Leki przeciwwirusowe (było to ponad 20 lat temu). Tu cie mam, pomyślałem – leki przeciwwirusowe to pytanie trudne. Ja nigdy nie zadawałem trudnych pytań, chyba że na łatwe pierwsze pytanie student odpowiadał źle. Wtedy dostawał pytanie trudne, aby rozwiązać, w te czy w te.
        Cóż jeszcze pozostawię? Może moje filmiki na YouTube, to moje hobby, aby nie siedzieć cały czas na emeryturze pod telewizorem. Może moje prelekcje o życiu. Ale oglądalność ich jest bardzo niska. Rezonuje to z Twoim zdaniem, że ilość komentarzy jest niska. Szkoda, bo, jeżeli chodzi o Twój blog, to jest bardzo ciekawy. Pamiętasz chyba, że dawno temu namawiałem Cię aby wspomnienia wydać drukiem. Chociażby tylko dla Twoich dzieci, które gdy wszystko już w życiu osiągną, na pewno sięgną do światu Taty lub Dziadka. Dlatego kontynuuj pisanie. Bo masz ciekawe opowieści, nawet z perspektywy małego miasteczka. Pozdrawiam,

        Polubione przez 1 osoba

      • Przeczytałem Twoją wypowiedź i chodzę z tym cały tak ważny dzień.
        Masz rację w tym, co piszesz o pozostawianiu śladu po sobie, jeśli chodzi o pryncypia. Pozostawić ślad w umysłach i sercach tych, z którymi dzielimy swój los, z którymi pracujemy i dla których pracujemy. Nasuwa mi się w tym miejscu wspomnienie słów noblistki: „Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci” . Na dobrą pamięć trzeba sobie zapracować.
        Piałem kiedyś na temat „Jak żyć ?”i zacytowałem tam wypowiedź Wincentego Pola. Ten tekst nadal dźwieczy mi w głowie i dlatego przypomnę go tutaj:
        Żyć za swe czasy, czcić czasy ubiegłe,
        I sad zasadzić, a i dom postawić,
        I sławy ojców za siebie poprawić,
        I do kościoła dodać chociaż cegłę,
        I źródło dobyć, a i księgę nową
        Na starą półkę położyć dębową;
        I zdobyć serce i dziecię wychować,
        I młodą duszę w życiu pokierować,
        Utwierdzić w wierze i miłości kraju,
        I co godziwe, podać w obyczaju:
        Wszak to się godzi po ludzku od wieka
        I taka droga pono dla człowieka
        Wskazana w dziejach, w domu i w kościele.
        Niewiele zdołasz, więc rób choć niewiele:
        Bo tylko pracą znaczą się twe lata,
        Jeżeli nie chcesz milczkiem zejść ze świata.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Piękne życzenia Tatulu. Dziś trzeba nam wiary więcej niż kiedykolwiek. Wiary niekoniecznie wynikającej z religii. Takiej prostej, zwykłej wiary w dobro i lepsze jutro.
    Bądźcie zdrowi. Niech te święta będą najlepszy jakie mogą być biorąc pod uwagę aktualną sytuacje.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Cóż ja nie narzekam, ani słowa. Raczej jestem wdzięczna losowi, bo gdyby taka pandemia dopadłaby nas w latach 80, to nie uczestniczyłabym w triduum paschalnym i rezurekcji, ani drodze krzyżowej, a że to teraz to mogłam nawet święconkę internetowo poświęcić. A jakie ładne msze znalazłam z pięknymi kazaniami. A za jedzeniem wielkanocnym nigdy nie przepadałam. Zawsze udręka była biała kiełbasa. Z tego, co było na stole lubiłam sernik ale jego i na te święta upiekłam, to nie był problem. A że popaplać z rodziną przy stole nie można to nic, za to teraz w tej izolacji dzwonienia mamy wyjątkowo pod dostatkiem,. Warto ćwiczyć się i we wstrzemięźliwości, także towarzyskiej. Nie mówię, że to wszystko takie dobre, ale trzeba być mądrym i mieć dobrą wolę, jak mus to mus. Wszystko to minie. Tatulu życzę także na czas po świętach dużo ciepła, zdrowia i pogody ducha pomimo…

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ultra pisze:

    Tatulu, jak zwykle ciepło, pogodnie, życzliwie piszesz. Mam wrażenie, że tę szczerość czuć w Twoim pisaniu, także w życzeniach i nikt nie ma wątpliwości, że płyną prosto z serca. Wyjątkowy z Ciebie człowiek. Nie zapomnę tego, że byłeś moim nauczycielem w pisaniu blogowym. Miałam dobry wzór, bo nie tylko różnorodna tematyka nastawiona na uniwersalne wartości, ale piękna polszczyzna Twojego bloga przyciąga stałych czytelników. Pisz dalej,to także dobre lekarstwo na trudniejsze dni z wirusem w tle.
    Zasyłam pozdrowienia dla Ciebie, Małżonki i całej Rodziny.

    Polubione przez 1 osoba

    • Jakże miłe słowa… Bardzo dziękuję, zwłaszcza że Twojemu wejściu do blogosfery towarzyszy wielkie zainteresowanie i rosnącą z dnia na dzień liczba czytelników i komentatorów. Udany zatem był to debiut .
      Jeśli mam w tym jakiś udział, to bardzo się cieszę.
      Oznacza to, że warto było i może nadal warto się starać o formę i treść.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  6. CyryliMetody1 pisze:

    Szanowny Tatulu, jak zwykle piszesz bardzo interesująco. Opisujesz świat który przemija. Potrafisz opisać barwnie i ciekawie. Dlatego ponownie, po ponad roku ponawiam moją sugestię, abyś sprawy które są w Tobie, przelał na papier i wydał, choćby w trzech egzemplarzach, dla rodziny i znajomych. Sprawy które są teraz oczywiste, aktualne, za 20 lat będą historią dawno nieżyjącego pradziadka. Będzie to piękny opis nieistniejącego już świata. Pomyśl o tym, pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    • Gdyby moje córki czytały tak uważnie jak Ty, to byłaby nadzieja na to, że i wnuki kiedyś po to sięgną, ale tak nie jest..
      Mam cichutką nadzieję ze kiedyś moja pierworodna, która sama pisze blog dokona jakiegoś wyboru interesujących ją treści i to wykorzysta.
      Na razie tworzę zasób.
      Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      • CyryliMetody1 pisze:

        I dobrze, twórz zasób. To że teraz rodzina nie czyta, to normalne. Ale za 30 lat to będzie rodzinny bestseler. Świat będzie całkiem inny. Tylko gromadź Twoje opisy rzeczywistości na papierze, to jest najtrwalszy nośnik informacji. Za 20 lat systemy operacyjne zmienią się 5 razy (jeżeli tylko !) programy też. Kto obecnie potrafi odczytać w Chiwriter, Tag, Word Perfect. A to były kiedyś topowe edytory tekstu.
        Ja żałuje że nie spisuję mojej rzeczywistości. Bo już teraz jest ciekawa, moje wnuki pytają mnie: dziadku, czy to prawda że ty wlałeś całe wiadro wody do komina, tak, odpowiadam i opisuję jak to zrobiłem z kolegą. Moje dzieci już nie rozumieją, a wnuki nie będą nawet wierzyć o czasach, gdy pieniądz nie miał wartości, liczyły się znajomości. I łańcuszki przysług. Kiedyś moim znajomym z Holandii tłumaczyłem, ile osób było zaangażowanych abym mógł dostać nowe opony. Oni tego nie zrozumieli. Jak było na porodówkach – opisywałem to na innym blogu ponad rok temu. Czy takie zdarzenie: jeździłem wówczas – późne lata siedemdziesiąte Ładą, wiozłem kilka litrów prawdziwego mleka, takiego prosto od krowy, w sklepach nie było mleka, a my mieliśmy już troje dzieci. Rozlało mi sie mleko.Po tygodniu w aucie smród. Zdjąłem tapicerkę do wyprania i co znalazłem po tapicerką? Monetę niemiecką z 1942 roku. Poniewaz samochód miałem od nowości, wniosek wyrażny, to był sygnał że tam jeszcze są jeńcy niemieccy.
        Oj dużo można opowiadać. Dlatego zachęcam Cię do opisywania Twojej rzeczywistości. Robisz to bardzo dobrze. Pozdrawiam,

        Polubione przez 1 osoba

      • Niezmiernie wdzięczny za słowa wsparcia obiecuję wziąć pod uwagę Twoje sugestie. Na razie nie zawieszam działalności więc będą się tu pojawiać różne tematy, również tatulowe, czy dziadkowe opowieści. Trzeba jednak zastanowić się nad autocenzurą, bo po wygranych wyborach Duda podpisze wiele nowych uregulowań ograniczających wolność wypowiedzi

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.