Wirus zawładnął światem???

Po spacerze… Kwiatki świeże

Poddaliśmy się nakazom władz i członków rodziny. Siedzimy w domu wraz z dziećmi i wnukami, śledząc rozwój sytuacji na świecie i kalkulując dalszy przebieg tego nadzwyczajnego stanu. Zięć codziennie zagląda do statystyk WHO śledząc postęp zachorowań w Polsce i na świecie.
Nikt nie wie, co będzie, a na ogół wszyscy wiedzą, co jest.
Zaopatrzeniem domu zajmują się młodsi, a wszelkie próby naszego omijania zakazów są piętnowane przypominaniem zagrożeń, zwłaszcza dla takich leciwych i chorujących na wiele chorób osobników jak my z żoną.
Ma to swoje dobre strony, bo zacieśniamy więzi poznajemy się i wzajemnie sobie pomagając lepiej znosimy przeciwności losu.

Młodzi pracują i uczą się zdalnie, a nawet najmłodsza Emilka otrzymuje z przedszkola zadania i ćwiczenia do wykonania. Dbając o higienę pracy, no i o zdrowie młodzi wychodzą na spacery, czy nawet przejażdżki rowerowe po najbliższym terenie, który jest bardzo atrakcyjny i na tyle bezpieczny, że można odbyć spacer lub przejażdżkę nie spotykając nikogo po drodze.
Modlimy się więcej niż dotychczas, bo niemal każda telewizja, a również rozgłośnie radiowe starają się spełniać społeczne oczekiwania ludzi wierzących. Tak trwamy żyjąc z dnia na dzień.

Dbam o drobne wprawdzie, ale istotne okazje do poprawy nastroju. Do takich należą choćby obserwacje natury wokół domu, za oknem i na parapecie okna, na którym mam ustawione w flakonikach rozwijające się pędy krzewów i drzew owocowych z mojego ogródka oraz… kwiatuszki przynoszone dziadzi przez moje dziewuszki.

Przylaszczki przyniesione przed laty kwitną

Za oknem wciąż pojawiają się ptaszki oczekujące na swoją porcję słonecznika. Radują moje oczy swoimi odwiedzinami. Mam okazję fotografować swój mikrokosmos, a zdjęciami dzielić się ze znajomymi nie tylko z Facebooka.

Forsycja we flakonie wyprzedza te z ogródka
Niezapominajka przyniesiona do mieszkania nie czeka na maj
Stołówka wciąż działa

Zwykły świat zwykłego dziadka, któremu jeszcze zależy na wielu rzeczach wymagających jednak przedłużenia życia, mimo że jest ono coraz cięższe.
Zaglądającym tu czytelnikom i przyjacielem życzę dobrego zdrowia i proszę dbajcie o siebie, pamiętając o słynnym pierścieniu Króla Salomona, który na jego wewnętrznej stronie kazał wygrawerować napis:
Wszystko przeminie
W baśni nie powiedziano jak często tam zaglądał, ale domyślam się, że wszystko, czego doświadczył przeminęło, nawet on sam i jemu współcześni