Olga opowiada z czułością o świecie i o czułości…

Chyba już wszyscy opowiadacze zajęli się naszą(?) Noblistką Olgą i wyrazili swój pogląd na temat jej twórczości oraz kontrowersyjnych wypowiedzi poza literackich. Ocenili jej pochodzenie i (się)prowadzenie. Czytałem tych z prawej, z lewej, jak i tych ze środka naszej medialnej twórczości i „tfurczości inaczej” kierowanej do tych, którym trzeba dostarczać specjalnej pożywki wzmacniającej ich poczucie prawdziwej polskości, mitów narodowych, posłannictwa na wielu płaszczyznach zgodnych z obecną polityką historyczną.
Ja – nie znając ani jednej książki Noblistki tylko słuchałem z zapartym tchem jej noblowskiego wykładu i to wielokrotnie. Byłem i jestem pod wrażeniem tego, co usłyszałem i zobaczyłem w Sztokholmie, a liczę na to, że jeszcze nie raz mnie zaskoczy i potwierdzi zasadność typowania do nagród i honorowania Jej różnymi nagrodami przez międzynarodowe gremia.
Miło mi czytać każdą wypowiedź potwierdzającą moje opinie, a jednocześnie szewska pasja mnie ogarnia jak czytam komentarze przesycone jadem, poniżające nie tylko Ją, ale i wszystkich, którzy są dumni z Olgi. Mam nadzieję, że czas wyciszy te emocje i na najbardziej rozpalone głowy spłynie dar ukojenia, a pokłady słynnej Polskiej tolerancji dla inności i różności zostaną odbudowane i umocnione.

Analitycy Jej wykładu noblowskiego przeprowadzili analizę wystąpienia, zliczając krotność używania słów kluczy. Tu LINK:
 Autorzy tego opracowania informują, że:
Wykład jest wielką opowieścią o: „opowieści” (użytej 42 razy), „narracji” (21 razy), „opowiadaniu” (16) o „literaturze” (29). Razem 108 razy!
…Policzyliśmy słowa w wykładzie noblowskim Tokarczuk. „Narodowy” pojawia się raz z przeznaczeniem do likwidacji, „Polska” – 2 razy, co może wkurzać prawicę. Ale i nasza bańka ma powody do rozczarowania: ani słowa o demokracji, PiS, ogólnikowa wzmianka o tyranach. Na szczęście! Królują słowa: „świat”, „opowieść”, „ludzie”, „my”, „nasze”,” jedność”, „całość”, „literatura”,” czułość”, „mit”.
Biorąc pod uwagę „Czas teraźniejszy” i sprawy „poza czasem”, to trzeba zauważyć, że:
Króluje słowo „jest” – 92 razy, do tego „są” – 7 razy. „Był” – ledwie 3, „będzie” – 2. „Mimo tego”, że powtarza się dziś (24 razy) czy „teraz” (4 razy), pisarka łatwo podróżuje w przeszłość, gdzie Iliada i Odyseja okazują się pierwszym serialem, a na koniec wybiega w przyszłość, dzięki możliwościom, jakie – w wizji pisarki – daje literatura.
W dalszej analizie czytamy:
Pojawia się szczególne słowo-klucz „czułość” (9 razy), która okazuje się narzędziem ogromnej mocy:
„Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, który ukazuje świat, jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący i od siebie współzależny. Literatura jest zbudowana właśnie na czułości. Dzięki temu cudownemu narzędziu, najbardziej wyrafinowanemu sposobowi ludzkiej komunikacji, nasze doświadczenie podróżuje poprzez czas i trafia do tych, którzy się jeszcze nie urodzili, a którzy kiedyś sięgną po to, co napisaliśmy, co opowiedzieliśmy o nas samych i o naszym świecie. Często o nich myślę z poczuciem winy i wstydu. Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć, i któremu pragniemy się przeciwstawić ratując świat nie wziął się znikąd”.

Słowo „Polityka” jest właściwie nieobecna, nie licząc jednego tyrana.…Prawica i prawicowe media próbują sformatować Tokarczuk jako groźną siłę antynarodowego lewactwa (i w dużej mierze mają rację, o czym za chwilę). Z drugiej strony stoją siły opozycyjne, a także niezależne media, w tym OKO.press: domagamy się od pisarki służby po stronie demokracji, zaangażowania w sprawy bieżące, czyli krytykowania władzy. Czyhamy, polujemy na każde jej zdanie, w którym padnie słowo PiS. Pierwsze wypowiedzi pisarki po informacji o Noblu były mocno polityczne.

Łatwo można zrozumieć, dlaczego Tokarczuk jest tak irytująca dla polskiej narodowej prawicy, ogarniętej obligiem patriotycznej narracji.
Słowo „narodowe” pojawia się raz i to, jako termin do likwidacji: „moglibyśmy zrezygnować z określenia literatury narodowe wiedząc dobrze, że Kosmos literatury jest jeden, niczym idea unus mundus, wspólnej rzeczywistości psychicznej, w której jednoczy się nasze ludzkie doświadczenie”,
Słowo „Polska” występuje dwa razy: raz, gdy przy okazji „hipotezy klimatycznej” mowa o wojnie ze Szwecją w XVII wieku i drugi raz, jako umiejscowienie dziecięcego doświadczenia pisarki: „gdzieś na zachodniej, Polskiej prowincji pod koniec lat 60. XX wieku”.
…Prawica i prawicowe media próbują sformatować Tokarczuk, jako groźną siłę antynarodowego lewactwa (i w dużej mierze mają rację, o czym za chwilę). Z drugiej strony stoją siły opozycyjne, a także niezależne media, w tym OKO.press: domagamy się od pisarki służby po stronie demokracji, zaangażowania w sprawy bieżące, czyli krytykowania władzy. Czyhamy, polujemy na każde jej zdanie, w którym padnie słowo PiS. Pierwsze wypowiedzi pisarki po informacji o Noblu były mocno polityczne. Łatwo można zrozumieć, dlaczego Tokarczuk jest tak irytująca dla polskiej narodowej prawicy, ogarniętej obligiem patriotycznej narracji.
   Dla mnie, jako piszącego od wielu lat bloga ważne jest zdanie, które już funkcjonuje, jako aforyzm autorstwa Olgi Tokarczuk: „Coś, co się wydarza, a nie zostanie opowiedziane przestaje istnieć i umiera…”

Bardzo mądre to słowa. Chyba każdy z nas doświadczył tego na własnej skórze. Przeżywamy życie i co po nas pozostaje. Pamięć ludzi, którym pomagaliśmy? Pamięć bliskich, która też jest ulotna i zniknie wraz z nimi? Tabliczka nagrobna? Dom w górach z widokiem na morze? Spadkobiercy sprzedadzą dom, przehulają pieniądze, na które tak ciężko pracowaliśmy, zaniedbując ważne dla nas sprawy…
Warto się nad tym zastanowić, póki czas jest dla nas łaskawy.
Taka idea przyświecała mi przy zakładaniu bloga. Chciałem w jakiś sposób utrwalać to, co wydarzało się w naszym życiu rodzinnym, w mojej małej i dużej Ojczyźnie, na świecie. Może wykorzystają to dzieci, wnuki, czy ktokolwiek, kto znajdzie tu interesujące go treści. Wielokrotnie ogarniało mnie zwątpienie i chciałem rzucić to zajęcie, ale widocznie jeszcze nie nadszedł na mnie czas.
W czasie największej gorączki noblowskiej skierowałem do swoich znajomych na Facebooku taki anons:

Nie chcę podsuwać swoich opinii na temat przyczyn użycia przez Noblistkę takich, czy innych słów, ale chcę wskazać na słowo „opowieść”. Ważne słowo, bo Olga jest właśnie genialną opowiadaczką i za to, że snuje tak istotne opowieści zasłużyła na nagrodę Nobla. Przy okazji pragnę przypomnieć swój skromny dorobek udostępniany na blogu „Tatulowe opowieści” i zaprosić do ich czytania.
Jak Państwo słusznie oceniają nie spowodowało to żadnego ruchu, ani na Fb pod tym wpisem, ani na blogu.