Nauczycielskie święto A.D.2019


Już 8 lat minęło odkąd odszedłem na emeryturę. Zdążyłem już przywyknąć do życia w nowej roli i według nowego rozkładu zajęć. Nie muszę już wszystkiego dostosowywać do rozkładów lekcji obowiązujących w dwóch szkołach, w których pracowałem, co nie było łatwym zadaniem. Mam świadomość tego, że po reformie oświaty bardzo wielu nauczycieli, nie z własnej woli musi tego doświadczać. O ile rozkłady lekcji po mniejszych lub większych zabiegach udawało się jakoś skorelować, to rady, szkolenia, klasyfikacja semestralna i roczna stawała się często nie lada wyzwaniem. Dlatego w spotkaniach z byłymi kolegami w zawodzie pytam o to jak obeszła się z nimi reforma i jak sobie obecnie radzą, zwłaszcza w obliczu dość częstej konieczności uzupełniania etatu w innych szkołach.
Z tego co wiem, sytuacja nauczycieli stała się mało komfortowa. Walka o podwyżkę wynagrodzeń w realiach szkół, w których istnieją dwa związki zawodowe o różnym podejściu do tzw. interesu nauczyciela jest sporym wyzwaniem. Ci protestują, a tamci chcą pracować, podczas gdy dyrekcje próbują realizować zadania szkoły licząc się z wolą jednych i drugich. Dyrektorzy przestają być kolegami i siłą rzeczy stają się faktycznymi pracodawcami biorącymi pod uwagę jak w danej sytuacji postępuje pracownik.
Nie zazdroszczę nauczycielom warunków wynikających z czasu, w jakim przyszło im pracować. Nie tylko dla chleba przecież, ale i z powołania.
W takich jednak warunkach przyszło nam świętować kolejny Dzień Edukacji Narodowej. Mnie, jeszcze tym razem się udało. Otrzymałem zaproszenie na uroczystość obchodów DEN w mieście, gdzie realizowałem etat w zespole szkół ekonomicznych. Druga szkoła gdzie parę lat pracowałem na pół etatu, konsekwentnie nie zaprasza byłych pracowników na takie uroczystości. Było tak jak się spodziewałem. Tradycyjne przemówienie podkreślające znaczenie zawodu nauczyciela, okolicznościowe życzenia, odznaczenia państwowe i resortowe dla najlepszych z tradycyjną już czerwoną różą, skromna cześć rozrywkowa i poczęstunek. Najważniejsza, przynajmniej dla mnie, była część nieoficjalna, bo to pogadać można, wymienić się poglądami i spostrzeżeniami, wymienić uśmiechy, uprzejmości. Miałem też miłe spotkania z byłymi uczennicami, które posługiwały tam jako pracownice świadczące usługi cateringowe. Niektóre z nich kończyły szkołę ponad 20 lat temu i o dziwo pamiętają i to z dobrej strony.
Gdy nadszedł właściwy Dzień Nauczyciela Facebook przypomniał mi życzenia składane mi przed laty przez moich znajomych jak i te, które ja składałem koleżankom i kolegom w zawodzie. Udostępniłem je ponownie, bo życzeń nigdy dosyć, przynajmniej w tym jedynym dniu w roku.
Kochani nauczyciele, oby Wam się, bo jak Wam się, to i nam się…
A w pracy spokoju i spełnionej radości…
Niezliczonych przejawów uczniowskiej wdzięczność.
No i niech zawsze uśmiech na obliczu Waszym gości.

10 uwag do wpisu “Nauczycielskie święto A.D.2019

  1. Chociaż z wykształcenia jestem pedagogiem (ped. pracy, podypl. psych. pracy) to z zawodem nauczyciela nie bardzo się identyfikuję. Tylko rok „przy tablicy”, potem jako pedagog szkolny, i kurator. W sumie to prawie 30 lat, ale … przy biurku, z nosem w ustawach. Chyba za bardzo wziąłem do siebie powiedzenie „Obyś cudze dzieci uczył”, dlatego przyłączam się do życzeń. Nauczyciel to piękny zawód, ale „tylko dla orłów”. 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ultra pisze:

    Nie wiem, czy rodzice wiedzą, że wyniki pójdą w dół, nauczyciel po tych hejtach jest mądrzejszy, więc zajmie się głównie tym, czego od niego oczekują, czyli pilnowania dzieci i pisania elaboratów dla władz, bo papier cierpliwie przyjmie każdy wpis.
    A tym z powołania nauczycielom nikt złotówki nie doda, bo jak niegdyś belfer to nikt.
    Serdeczności zasyłam

    Polubienie

  3. Pracowałam 35 lat w szkole z najmłodszymi, czyli najsłodszymi. To był mój świat. Moje życie, moje cieszenie. Dokuczało mi tylko poranne wstawanie dzień w dzień o 5.30 aby zdążyć na lekcje, a wówczas nie byłam jeszcze kierowcą i nie było tunelu pod martwa Wisłą, co oznaczało jazdę tramwajem po Gdańsku ok godziny. Dzieci zawsze były radością, a z rodzicami radziłam sobie zawsze dobrym słowem, uśmiechem i miłością do ich dzieci. Rady prowadzono u nas sprawnie raz dwa, jedynie przemądrzały pan od informatyki zawsze coś burczał. Do dzienników podwójnie prowadzonych szybko przyzwyczaiłam się. I kiedy niespodziewanie przyszło mi odejść na emeryturę, myślałam, że z żalu serce pęknie. Teraz kiedy zaczynam drugi rok mej wcześniejszej emerytury nie mogę nadziwić się jakim cudem jest ten okres w życiu człowieka. Ten stan, to stan błogosławiony, jeżeli mamy zdrowie. Ja mam i pieniędzy jak nigdy. Całe życie, kiedy byłam tylko nauczycielem klepałam biedę. Teraz dorabiam sobie, bo jestem także masażystką i z samych napiwków mam więcej niż połowa pensji nauczyciela. Żyję bez budzika, wstaję o której dusz i ciało zapragną. Spokojnie zrobię wszystko, co mi potrzeba, poćwiczę, potulę kotka i wyjdę po świeży serniczek na śniadanie. Na 14 skoczę na 4 godziny pomasować przystojniaków i przemiłe panie. Wracam bez pośpiechu, bo dzieci w domu już nie płaczą. Wyjdę do kina, czy na kolację z kim dziś najdzie mnie ochota. Czytam książki na które mam ochotę, a nie że trzeba do szkoły. Pieniądze już na moje potrzeby, bo dzieci dorosłe, biura podróży polubiłam z wzajemnością. Czasem tylko tęsknię za przytuleniem i zabawą z dziećmi, za ich ufnymi oczkami, za wdzięcznymi rodzicami (piszemy do dziś, pamiętają), a za szkołą jako skupiskiem pracowników, za radami, szkoleniami, ewaluacjami, których nikt i tak nie czyta.., NIE!! Kocham moje obecne życie. Nikt nigdy nie mówił, że emerytura jest cudem dla człowieka. Praca zawodowa była miłością, młodość radością, ale emerytura nic w urodzie nie ustępuje. Wszystkim życzę doczekania jaj, czy są nauczycielami, czy w innej profesji.

    Polubione przez 1 osoba

    • Pięknie piszesz koleżanko. Ja też prezentowałem na blogu swoje wspomnienia z pracy w szkołach średnich. Starałem się wprzęgać blog i Naszą klasę, a później również Facebook w obręb swojego oddziaływania pedagogicznego. Znaczna część moich znajomych na Fb, to uczniowie z tamtych lat, którzy (dziwnym trafem) zdążyli już pozakładać rodziny i rozsypać się po świecie.
      Odszedłem ze szkoły w 2011, kiedy dorosłem do wieku emerytalnego. Okres pracy w szkole uważam za najbardziej udany okres mojej skomplikowanej kariery zawodowej (pracowałem w 8 miejscach i bardzo zróżnicowanych zawodach i warunkach).
      Minęło już tyle lat, że przestałem tęsknić. Mam nadal ciepłe kontakty z wieloma byłymi uczniami i to mnie cieszy

      Polubione przez 1 osoba

  4. Zastanowiłem się jak odpowiedzieć, bo mam świadomość tego, że coś się skończyło i odstawiono mnie na boczny tor. Praca w dwóch szkołach oddalonych o 12 km, a do tego dom i rodzina, a przede wszystkim wiek i związane z nim choroby nadwyrężyły moje siły. Przyszła pora na odpoczynek i staram się właściwie korzystać z możliwości i odpoczywać nie tracąc z pola widzenia obowiązków domowych i rodzinnych.
    Pomyślałem, że zamiast rozpisywać się jeszcze podrzucę Ci ten tekst: https://tatulowe.wordpress.com/2011/06/30/kolo-sie-zamknelo/
    Jeśli masz siłę to przeczytaj

    Polubienie

Odpowiedz na widzianezekwadoru Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.