Czy to skutki promieniowania słonecznego?

Przypomnienie ważne zwłaszcza w sezonie lata. Lekarze wciąż przypominają nam o zasadach korzystania z dobrodziejstw słońca, ale i przestrzegają przed skutkami przegięć w tym zakresie. Oparzenia słoneczne i udary to już oklepana prawda, ale wciąż wysokie liczby nowych zachorowań na czerniaka skóry, liczba utonięć, zawałów wywołanych szokiem termicznym i innych zagrożeń wciąż woła o rozwagę.
Wołam więc i ja.
OSTROŻNIE!!!

Tatulowe opowieści

Leżing i smażing

Uczyłem kiedyś zasad udzielania pierwszej pomocy. W programie zajęć, obok przeróżnych przypadków omawialiśmy skutki oparzeń, w tym słonecznych z poszerzeniem o takie zagadnienia jak porażenie słoneczne, udar słoneczny, udar cieplny. Omawiałem możliwe do rozpoznania przez każdego objawy, skutki, zasady udzielania pierwszej pomocy, a przede wszystkim zwracałem uwagę na profilaktykę, bo wszyscy wiedzą o tym, że …”Strzeżonego…

View original post 353 słowa więcej

Reklamy

Walka ze sobą nigdy nie jest łatwa…

Z parodniowym opóźnieniem otrzymuję od szwagra przeczytaną „od dechy, do dechy Angorę”. To użyczanie stało się tradycją i chwała Panu, bo nie sięgnąłbym po papierowe wydanie gazety zadowalając się tym, co oferuje Internet. Na okładce tego numeru Olaf Lubaszenko, a właściwie to Olafów dwóch. Ten sprzed kuracji i ten po kuracji, o wadze o 60 kg niższej.
Powędrowałem do środka numeru, gdzie znajduje się wypowiedź pana Olafa, aby dowiedzieć się czegoś o jego problemie, a jeszcze bardziej o sposobie i taktyce walki z otyłością. No i dowiedziałem się. Państwa tez zapraszam. Nie ma tam nic odkrywczego, ale warto wiedzieć że …  nie święci garnki lepią.
Dla mnie ta informacja miała dodatkową wartość, jako że przed paru laty wykorzystałem przypadek Olafa do opisania swoistej metamorfozy jaką przeszedł Tomasz Lis prowadzący swój program Tomasz Lis na żywo.
Jednym z gości owego programu był wtedy Olaf Lubaszenko opowiadający o swoim problemie z tuszą i o szykanach, jakie go z tego powodu dotknęły. Sięgnąłem do tamtego tekstu i przeczytałem go na nowo. Oto jak wypowiadał się przed 6 laty.
Pan Olaf: – przedstawił swój obecny problem, jakim są przejawy społecznego braku tolerancji, a nawet odrzucenia dla ludzi otyłych. Wytknął nam wszystkim to, że potrafiliśmy przejść wielką drogę samo edukacji w zakresie tolerancji wobec przeróżnych inności, ale tej jednej inności wynikającej z czyjejś znacznej nadwagi jakoś nie potrafiliśmy zaakceptować. Podkreślając przykre strony takiego traktowania ludzi otyłych przez ludzi akceptujących tylko modną chudość apelował o większą empatię wobec grubasów i zaprzestanie praktyk wygłaszania grubych żartów, czy też dawania mądrych rad typu: „Nie żryj tyle i ruszaj się”, bo nie zawsze to właśnie jest przyczyną problemu, a sprawa jest bardziej złożona i wymaga złożonej diagnozy.
Całość mojego tekstu sprzed 6 lat : https://tatulowe.wordpress.com/2013/12/11/u-lisa-na-zywo/
Pan Olaf zmienił się zasadniczo, a jeśli przy tym zniknęły przyczyny doprowadzające go do tak poważnych skutków, to wygrał podwójnie. Daj mu Boże powrót do dawnej aktywności scenicznej i dawnych sukcesów.
Jego przypadek niech będzie i dla nas nauką obrazującą naszą życzliwość, tolerancję dla inności i wszelką fajność przypisaną Narodowi Polskiemu przez samego Stwórcę.
On zwyciężył mimo wszystko

Czemu „czemu???”

Odwiedziły mnie dzieci przywożąc na wakacje swoje dzieci. Normalne wydarzenie, nieprawdaż? Tak robi większość dzieci w sezonie wakacyjnym. Wyjazd do dziadków mieszkających na wsi, czy w małym mieście jest dla nich dobrym rozwiązaniem. Część opieki nad wnukami (z ochotą) przejmują dziadkowie, cementują się rodziny wielopokoleniowe, wzmacniają się relacje itd. Powietrze jest tu  na ogół czystsze, przestrzeń do zabawy i biegania ogromna, warzywa i owoce z własnego ogródka, a ile odkryć, ile interesujących rozmów i płynącej stąd nauki … dla obydwu stron zresztą.
Tak staramy się to spotkanie organizować, aby wszyscy byli zadowoleni.
W tym roku nasza młodsza wnusia Emilka dobiega trzech lat. To poważny wiek, w którym odkrywa się świat, a że jest on niezwykle skomplikowany, to nie pozostaje nic innego jak rozmawiać i pytać. Tak właśnie robi nasza wnusia. Zawsze jest skora wychodzić ze mną na dwór, albo na pole, jak mówi się w jej krainie, a w tych wyjściach szczególnie pociągającym miejscem jest ogródek i warzywnik. W ogródku zaś szczególnie kuszący jest agreścik, którego owocowanie zbiegło się z jej przyjazdem. Owoc tym bardziej kuszący, im bardziej zakazany z powodu alergii. Trudno wytłumaczyć, „czemu” tak jest i może dlatego pytanie ”czemu” powtarza się wielokrotnie.
Takie ładne, takie duże, takie słodkie, a nie wolno…, – Czemu?
Podlewanie roślin? – Czemu?
Wyrywanie chwaścików, – Czemu?
Bo przeszkadzają innym roślinkom. – Czemu?
To typowe dla dzieci w tym wieku zachowanie stało się dla nas inspiracją do szukanie przyczyn takiego właśnie formułowania pytań. Obserwujemy się zatem  wszyscy i wyłapujemy w swoich wypowiedziach właśnie tę formę pytania, która tak przypadła do gustu Emilce.
Sprawdziłem wreszcie w necie, czy jest to błąd i na ile poważny.
W znalezionych pytaniach i odpowiedziach na nie dowiedziałem się, że dość często w języku potocznym zastępujemy słowo „dlaczego” słówkiem „czemu”. Nie jest to błędem językowym, jeśli używane jest w zwykłej, potocznej rozmowie. Urasta do rozmiaru błędu, gdy ktoś używa tej formy w języku pisanym, w literaturze, a więc również i na blogach.
Otrzymaliśmy zatem od Emilki naukę jak należy formułować pytania, aby dziecko nie nabrało złych nawyków językowych. My się już kontrolujemy, a dziecko ma szansę nabrać nowych przyzwyczajeń.
   Ważne, że pyta, a my wszyscy jesteśmy mocno zmobilizowani do udzielania zrozumiałych dla Emilki odpowiedzi.

Długa droga od krzemienia do krzemu

W dniu, w którym zaliczono nasze Krzemionki Opatowskie ze znajdującą się tam neolityczną kopalnią krzemienia pasiastego listy obiektów Światowego Dziedzictwa UNESCO poczułem nie tylko dumę z dokonań naszych przodków , ale i potrzebę podzielenia się własnymi obserwacjami poczynionymi w tym miejscu przed 6 laty.
Zapraszam

Tatulowe opowieści

Podczas wakacyjnych, rodzinnych podróży po kraju spełnialiśmy ochoczo plany naszych dzieci, które chciały zapoznać się i pokazać swoim dzieciom i nam przy okazji miejsca związane z początkami państwowości polskiej. Byliśmy zatem w Poznaniu gdzie historia uwieczniona w Katedrze Poznańskiej na Ostrowie Tumskim, Starym Rynku i w paru jeszcze miejscach przemawiała do naszej wyobraźni lepiej niż podręczniki historyczne. Później Gniezno, Pola Lednickie ze swoją Bramą Rybą i … Kolejna wyprawa, to Kraków, historyczna stolica Polski, do zwiedzania którego nasi amerykańscy wnukowie byli odpowiednio wcześniej przygotowani przez czytanie im na dobranoc legend związanych z Krakowem i Wieliczką. Tunio nawet przywiózł ze sobą pięknie wydaną książkę pod tytułem Legendy Krakowskie, w której umieszczono legendy o smoku wawelskim, o hejnale, o dwóch wieżach Kościoła Mariackiego, o Lajkoniku, gołębiach z krakowskiego rynku, o Wawelu, a także o pierścieniu Świętej Kingi i o Kopalni Soli w Wieliczce. Książeczka zaopatrzona była w mapę Starego Miasta w Krakowie…

View original post 732 słowa więcej